•  

    pokaż komentarz

    W ciągu ostatnich 450 milionów lat na planecie doszło do pięciu masowych wymierań , z których największe Wymieranie Permskie doprowadziło do 90% spadku różnorodności biologicznej.

    Szóste masowe wymieranie rozpoczęło się pod koniec Plejstocenu (epoka, która zakończyła się około 11,7 tysięcy lat temu).
    Ten okres charakteryzuje się gwałtownym przyspieszeniem wymierania gatunków w ciągu ostatnich kilku stuleci i wynika głównie z działalności człowieka.
    Ostatnie badania wykazały , że w czasie istnienia współczesnych ludzi zniknęło około 83% gatunków lądowych i 80% ssaków morskich z 50% gatunków roślin i 15% gatunków ryb.

    Biolodzy Matt Davis i Jens-Christian Svenning z Uniwersytetu w Aarhus i Søren Faurby z Uniwersytetu w Göteborgu postanowili obliczyć, ile ssaków może jeszcze zniknąć podczas wymierania antropocenu i jak długo potrwa przywrócenie biologicznej różnorodności aby dość do różnorodności poprzedzającej wymieranie.

    Okazało się, że wyginięcie ssaków w ciągu ostatnich 130 000 lat doprowadziło do wygaśnięcia ponad 2,5 miliarda lat historii ewolucyjnej!
    Prawie piąta część zniknęła w ciągu ostatnich 15 stuleci (autorzy nazywają to okresem historycznym).
    Naukowcy uznali również że, nawet jeśli wyginięcie ustanie właśnie teraz i żaden gatunek już nie zniknie, natura będzie potrzebowała około 500 tysięcy lat, aby przywrócić różnorodność biologiczną, która istniała przed początkiem masowego wymierania.

    Jednak badacze szacują, że prawie wszystkie zagrożone gatunki i 67 procent obecnie wymierających gatunków znikną w ciągu następnych 100 lat.
    Dlatego jeśli różnorodność filogenetyczna zacznie się (jakimś cudem) regenerować za 50 lat, i zostaną podjęte działania w celu zachowania gatunków, minie 3-5 milionów lat, zanim różnorodność osiągnie poziom "antropogeniczny".

    Ale jednocześnie nastąpi swoisty "brak równowagi", a niektórych ssaków będzie znacznie więcej niż innych.
    Na przykład gryzonie będą miały większy udział niż nietoperze,i drapieżniki.
    Naczelne (z wyjątkiem ludzi) i ssaki torbacze będą mieli nieproporcjonalnie mały udział w ogólnym ekosystemie przyszłości.

    Artykuł opublikowany w Proceedings of the National Academy of Sciences
    Link do źródła w powiązanych

    Jeśli chcesz być na bieżąco z najlepszymi znaleziskami to zapisz się na MikroListę.
    https://mirkolisty.pvu.pl/list/1UH8sCyT1AtCCdXr i dodaj Swój nick do listy #swiatnauki.
    Wystarczy, że klikniesz "dołącz" na stronie listy.

    #nauka #zycie #natura #biologia #ewolucja #ekologia #gruparatowaniapoziomu #liganauki #ligamozgow #mikroreklama

    źródło: 88885458745.jpg

    •  

      pokaż komentarz

      @wybuchowy_ahmed_bum_bum:

      Dziękuję Cię za dobre słowo i gratki za zajebisty nick : )

    •  

      pokaż komentarz

      @RFpNeFeFiFcL: a co nam daje róznorodność w przyrodzie? Czy doprowadzenie do zredukowanej ilości gatunków do, nazwijmy to, hodowlanych, jest czymś złym? Tak z ciekawości pytam, bez stawiania się po jakiejkolwiek stronie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Queltas: Większą odporność ekosystemu na nagłe zmiany warunków, więcej możliwości adaptacji i tak dalej.

    •  

      pokaż komentarz

      @Queltas: Na przykład życie morskie przetrwało wymieranie permskie, które wyeliminowało 95% życia z mórz, bo po prostu te 5% zajęło puste nisze środowiskowe.

    •  

      pokaż komentarz

      @Queltas: Spadek różnorodności genetycznej, a tym samym przy zmieniających się warunkach klimatycznych, albo jakiejś większej globalnej katastrofie są mniejsze szanse na przetrwanie bardziej biologicznie zaawansowanego życia. Po prostu mniej gatunków które mogą się przystosować i przetrwać w specyficznych warunkach. A też im mniej linii genetycznych tym mniejsza szansa na korzystne mutacje, które mogłyby więcej uratować. Wiele dróg ewolucyjnie i tak się musi zakończyć, bo są ślepymi uliczkami i giną samoistnie, ale warunki mogą się zmienić i ta zła droga może być najkorzystniejszą, więc dla samego życia najlepiej mieć ich jak najwięcej. Sami jesteśmy obecnie globalnie bardzo podatni na wymarcie z powodu nawet niewielkiej zmiany klimatycznej, czy specyficznego wirusa, bo przechodziliśmy całkiem niedawno (w skali ewolucji) przez wąskie gardło, gdy na Ziemi zostało tylko kilka tysięcy ludzi i byliśmy bliscy wymarcia. A przez to jesteśmy dość jednorodni i mimo, że ktoś ma inny kolor skóry to będzie w większości tak samo podatny jak każdy inny. Jest prawdopodobne, że też jesteśmy ostatecznie ślepą uliczką ;) Prostym przykładem jest to, że kilka do kilkunastu procent ludzi jest odpornych na wirusa hiv, a mogłoby być więcej. Teraz bierzesz pandemię bardziej wytrawnego zabójcy i brak cech odporności u kogokolwiek (bo tak jest najczęściej) i do widzonka. A że sami jako ludzie w znacznym stopniu temu procesowi wymierania gatunków pomagamy i to w cholerę mocno, to przy przykładowym dużym wybuchu superwulkanu może zostać na Ziemi strasznie niewielkie zróżnicowanie i życie może wrócić do stanu prymitywnego. Niekoniecznie musimy dbać o to, żeby przetrwał jakiś tam kwiatek, niewiele da w dłuższej perspektywie czasowej odbudowa gatunku jak przy żubrach, bo są prawie że chowem wsobnym. Trzeba dbać o to, żeby duże połacie były nieskażone naszą działalnością i życie tam kwitło. Obecnie też za dużo bytów uzależniliśmy od siebie i swojej działalności.

    •  

      pokaż komentarz

      @oiio: Ma to sens! Dzięki za wyjaśnienie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Queltas: Ja tam lubię analogię z klockami Lego. Masz dużo różnych rodzajów - możesz zbudować co ci się rzewnie podoba. Masz mniej - musisz kombinować i odpada ci wiele prostych rozwiązań, więc konstrukcja wymaga więcej kombinowania i czasu. Masz bardzo mało, i tylko kilka rodzajów - cóż - musisz się z tym pogodzić, że pewnych rzeczy nie zbudujesz.

      Tak samo w przyrodzie - w bioróżnorodnym ekosystemie jedno wymarcie jest szybko zastąpione przez nowy gatunek, który jest się w stanie szybko dostosować, co powoduje, że ekosystem nie traci jakiejś funkcji. Masz mało - proces uzupełniania danej funkcji będzie trwał znacznie dłużej, przez co spada ogólna produktywność ekosystemu. Zaburzysz kluczowe funkcje - ma przykład usuwanie H2O2 z oceanu - i mamy baaaardzo poważny problem bo w takim wypadku pada 90% fotosyntezy w oceanach.

      Przykładem z historii jest to jak powstawały pokłady węgla - przez brak funkcji trawienia ligniny, pnie paproci czy tam innych widłaków nie były w stanie butwieć. Wyobraź sobie jakby to wyglądało teraz (oprócz tego, że z pewnością byśmy to spalali w Europie ale w takiej Amazonii? Cała puszcza zawalona starymi drzewami i ogromne pożary raz na jakiś czas żeby oczyścić grunt i mogło wyrosnąć coś nowego...

    •  

      pokaż komentarz

      @RFpNeFeFiFcL: zerknąłem na wiki odnośnie tych masowych wymierań, pojawił się wątek katastrofy tlenowej i zastanawiam się czy gdyby przemiany potoczyły by się trochę inaczej i masa bakterii beztlenowych nie wymarła, to czy powstała by większa forma życia (taka ryba, czy inny ptak) nie oddychająca tlenem tylko metanem czy innym dwutlenkiem węgla :)

    •  

      pokaż komentarz

      @zolwixx: Bakterie beztlenowe mają się dobrze...

      A propos twojego pytania: https://phys.org/news/2010-04-scientists-multicellular-life-doesnt-oxygen.html
      Ale raczej znacznie większe organizmy miałyby problem - bez tlenu odpada im 95% energii z tej samej ilości żarcia.

    •  

      pokaż komentarz

      @Sierkovitz: dzięki za link!
      co do bakterii, to wiem że są, ale jakaś tam ich grupa odpadła w przedbiegach :)

    •  

      pokaż komentarz

      @RFpNeFeFiFcL czy nie byłoby warto ludziom pozwolić na trzymanie tych dużych ssaków w domach? Z tego co pamiętam to w samym Teksasie jest więcej tygrysów trzymanych przez prywatne osoby niż wszystkich tygrysów na wolności. Może tędy droga?

      Może nie tylko duże ssaki, ale wszystkie gatunki zagrożone. Prywatnemu właścicielowi zalezaloby na ich rozmnozeniu nie tylko z powodów ideowych, ale co ważniejsze dla zysku.

    •  

      pokaż komentarz

      Ja tam lubię analogię z klockami Lego.

      @Sierkovitz: Tylko pytanie czy istnienie klocków Lego jest w ogóle dla nas jakąś wartością.

    •  

      pokaż komentarz

      @RFpNeFeFiFcL: > Okazało się, że wyginięcie ssaków w ciągu ostatnich 130 000 lat doprowadziło do wygaśnięcia ponad 2,5 miliarda lat historii ewolucyjnej!

      "Okazało się". Co to za dziennikarskie pierdzielenie? Każde wyginięcie jest wygaśnięciem iluśtam milardów lat "historii ewolucyjnej". Jak zdechnie ostatni człowiek, to też będzie "wygaśnięcie 2,5 miliarda historii ewolucyjnej". "Okazało się" to wtedy, kiedy naukowcy ocenili długość życia na Ziemi, a nie po tych badaniach.

    •  

      pokaż komentarz

      @Queltas: @qnebra: @qnebra: @oiio: @Oskarbb:

      Ziemia to ogromny bardzo złożony ekosystem który dostrajał się przez miliardy lat do otoczenia naturalnego (w tym przez wielkie wymierania).

      Niestety drobna mutacja w gatunku Homo Sapience doprowadziła do jego bezprecedensowej dominacji nad wszystkimi innymi gatunkami.
      Nigdy za te 3,7 mlrd lat jeden gatunek nie dominował w taki niszczycielski sposób nad wszystkim, łącznie z atmosferą wodami, głębia i temperatura.

      Co jest najgorsze człowiek traktuje ekosystem jako szmatę która można wytrzeć się teraz, ale nie da się jej wyrzucić.
      Moim zdaniem my nie powinniśmy rozważać to w kategoriach: CZY NAM TO COŚ DAJE (lub odbiera), tylko jaki to ma wpływ dla całego ekosystemu zwanego Ziemia

      Co do konsekwencji, to ku przestrodze przypomnę tylko jeden jedyny przykład, kiedy pewien "geniusz narodów" spróbował wybić wróble i skowronki ... i doprowadził tym do nieuniknionej zagłady 40 000 000 osób.

    •  

      pokaż komentarz

      Sami jesteśmy obecnie globalnie bardzo podatni na wymarcie z powodu nawet niewielkiej zmiany klimatycznej, czy specyficznego wirusa, bo przechodziliśmy całkiem niedawno (w skali ewolucji) przez wąskie gardło, gdy na Ziemi zostało tylko kilka tysięcy ludzi i byliśmy bliscy wymarcia.

      Nie bardziej niż inni przedstawiciele makrofauny. W zasadzie, biorąc pod uwagę różnorodność pokarmu i środowiska, z jakim sobie ludzkość radzi, jak i stosunkowo dużą wszechstronność w dostosowywaniu się do zmieniających warunków, jesteśmy najlepiej rokującym gatunkiem którego samice mają po 1 potomstwo w miocie. Gryzonie są mniej narażone, ale i tak na tle np. jeleni wypadamy nieźle.

    •  

      pokaż komentarz

      @RFpNeFeFiFcL
      Niestety drobna mutacja w gatunku Homo Sapience doprowadziła do jego bezprecedensowej dominacji nad wszystkimi innymi gatunkami.
      Niestety?
      To jak z pytaniem czy wolałbyś być głupim w państwie mądrych, czy mądrym w państwie głupich.
      Korzyścią dla zwierząt jest to że przy uderzeniu następnej komety w Ziemię przeżyją tylko dzięki temu ze Homo Sapiens je uratują.
      A z tą szmatą to nie przesadzaj bo ludzie lepiej traktują ziemię niż robią to zwierzęta, przykładem jest sposób zabijania zwierząt przez inne zwierzęta.

    •  

      pokaż komentarz

      @Oskarbb jeżeli chodzi Ci o to, że ludzie w sposób humanitarny zabijają a nie ot tak po prostu nożem czy pistoletem to jest to ekstremalnie kiepski przykład. Z punktu widzenia ekologii i środowiska optymalnie jest uśmiercać organizmy najmniejszą stratą energetyczną (tak jak robią zwierzęta) zamiast dorabiać filozofię, wybrzydzać, selekcjonować itd.

    •  

      pokaż komentarz

      Masz bardzo mało, i tylko kilka rodzajów - cóż - musisz się z tym pogodzić, że pewnych rzeczy nie zbudujesz.

      @Sierkovitz: Dodrukujesz sobie nowe klocki na drukarce 3d, tak samo zmodyfikuje się genetycznie opłacalne dla gospodarki gatunki.

    •  

      pokaż komentarz

      @mixter przecież robimy to najmniejszą stratą energetyczną, jeśli nie to wytłumacz o co Ci chodzi

    •  

      pokaż komentarz

      Ziemia to ogromny bardzo złożony ekosystem który dostrajał się przez miliardy lat do otoczenia naturalnego (w tym przez wielkie wymierania).

      @RFpNeFeFiFcL: troche źle sformułowane, bo otoczenie naturalne jest mocno dynamiczne i życie dostosowuje do aktualnych warunków, np takie uwolnienie wegla z pod ziemi ma taki efekt iż nie grozi nam w najblizszym czasie epoka lodowcowa. a dodatkowo wyższe stężenie CO2 nie dosć że zwiększa kalorycznośc naszych upraw, to jeszcze znaczaco przyspiesza wzrost roślin. (choćfakt że za dużo co2 i zakwaszenie oceanu wywoła fikołka ekosystemu)
      a ziemia przez to że powoli stygnie (jądro ziemi produkuje coraz mniej energii), oraz ze słońce zmniejsza swoja moc(bo wodoru jest już tylko około połowa(no i na nastepne 4 miliardy starczy, ale ekosfera sie przez ten czas powoli zbliza do słońca) wynika że za kilka-kilkanaście milionó lat ziemia została by śnieżną kulą bo wyleciałą by z ekosfery.

      aj jestem za tym by robić produkcje zywnosci na jak najbardziej sztucznym środowisku (hydophonika/agrophonika) a surowce wydobywać z asteroid, a więszość ziemi zrobic rezerwatem.i moze sie doczekam.

    •  

      pokaż komentarz

      @lvy:

      Wiesz ja miałem na uwadze to bezmyślnie wycinanie lasów, trucie wody ( w Chinach praktycznie niema ryb w rzekach ) itd itd

    •  

      pokaż komentarz

      Wiesz ja miałem na uwadze to bezmyślnie wycinanie lasów, trucie wody

      @RFpNeFeFiFcL: ale popatrz na to z tej perspektywy: to wszystko to cena postępu technicznego, a im szybciej dojdziemy do samowystarczalnosci bez udziału ekosystemu tym lepiej, nie? poza tym istnieje mozliwosć że damy rade trend klimatyczny odwrócić, a wręcz sterować nim.

    •  

      pokaż komentarz

      @lvy:

      Wiesz mnie najbardziej wk$#$ia to że gdyby ludzie kasę na zbrojenia wydawaliby w tym celu to byłby raj na Ziemi i dla nas i dla wszystkich żywych istot.
      Ale niestety tak nie jest i nie będzie nigdy.
      Trendu klimatycznego tez nie odwrócimy.
      USA Chiny Rosja wycofują się po woli ze wszystkich umów.

    •  

      pokaż komentarz

      Wiesz mnie najbardziej wk@#!ia to że gdyby ludzie kasę na zbrojenia wydawaliby w tym celu to byłby raj na Ziemi i dla nas i dla wszystkich żywych istot.

      @RFpNeFeFiFcL: też tak kiedyś myślałem i niestety muszę Cie zmartwić, ale ta kasa mimo wszystko nie jest aż tak marnowana.

      wojsko wymaga często fikusnych nietypowych technologii, np wyścig nuklearny mocno napędził rozwój energrtyki jądrowej. GPS sprawił ze znacznie mniej energii marnujemy na zgadywaniu gdzie sie jest, badania nad syntezami chemicznymi do produkcji broni dały nam nawozy sztuczne(Haber), itp itd. to nie jest tak że ta kasa idzie w gwizdek, ael właśnie idzie w sporej mierze na rozwój.(noooooo, chyba że mówimy tu o naszym kraju, ale to juz inna historia)

    •  

      pokaż komentarz

      @lvy:

      a ziemia przez to że powoli stygnie (jądro ziemi produkuje coraz mniej energii), oraz ze słońce zmniejsza swoja moc(bo wodoru jest już tylko około połowa(no i na nastepne 4 miliardy starczy, ale ekosfera sie przez ten czas powoli zbliza do słońca) wynika że za kilka-kilkanaście milionó lat ziemia została by śnieżną kulą bo wyleciałą by z ekosfery.

      Odwrotnie - ponieważ wypalanie wodoru zwiększa promień słońca - Ziemia z czasem będzie coraz gorętsza. Śnieżna kula z czasem staje się coraz mniej prawdopodobna - nie coraz bardziej. Zresztą to nie jest problem bo jako cywilizacja nie mamy problemu z cofaniem ochłodzeń - mamy problem z cofaniem ociepleń.

    •  

      pokaż komentarz

      Odwrotnie - ponieważ wypalanie wodoru zwiększa promień słońca -

      @Sierkovitz: i obydwoje sie mylimy. gwiazda zwiększa swój promień dopiero wtedy jak się skończą depozyty wodoru w jądrze gwiazdy. (predykcje mówią że u nas to sie zacznie za jakieś do 4 milardów lat), jednakze patrzac iż mamy coraz mniej energii z wnętrza planety sugeruje że jak zbytnio zaburzymy efekt cieplarniany w drugą storne to może ostatecznie wyladujemy w stanie śniegowej kulki.
      a tak swoja drogą, czy w przedziale 250 ~~ 66 milionów lat temu były epoki lodowcowe? bo patrząc po internetach to cieżko można znaleźć jakiekolwiek rozsądne informacje. (bo jeśli nie było to już jest spora sugestia że nasza planeta sie ochładza mimo przejściowych okresów przygrzania)

    •  

      pokaż komentarz

      @lvy: Energia z wewnątrz to ułamek procenta, więc raczej nie. Niedługo większy wpływ niż wnętrze ziemi będzie miało nasze wykorzystywanie maszyn...
      Nie kojarzę zlodowaceń w mezozoiku.

      Co do tego wcześniej - nie mylimy się obaj. Słońce od początku rośnie. Po spaleniu wodoru wzrost tylko przyspieszy (patrz na radius):

    •  

      pokaż komentarz

      @Sierkovitz: ok, masz rację, idę się dalej edukować. dzięki.

  •  

    pokaż komentarz

    No i co z tego, że pewne gatunki wymierają? W ich miejsce pojawiają się inne. Natura da sobie radę. Jakoś nikt nie boleje nad tym, że nie ma dinozaurów.

    •  

      pokaż komentarz

      W ich miejsce pojawiają się inne

      @slx2000: Mógłbyś coś przytoczyć?

    •  

      pokaż komentarz

      @adirys:

      Kolega chyba pomylił naturalna ewolucje z tym co się teraz dzieje.
      Owszem w ekosystemie bez człowieka i całego współczesnego przemysłu to jest naturalnym zjawiskiem.
      Ale Homo Sapiens nie pozwoli aby jakiekolwiek nowy gatunek zajął jego nisze ekologiczną.
      Odwrotnie on wydłubuje wszystko ci się da w imię swojej niepohamowanej konsumpcji,a czasami wręcz dla swojej zabawy.

    •  

      pokaż komentarz

      Jakoś nikt nie boleje nad tym, że nie ma dinozaurów

      @slx2000: a będzie zabawnie, jeśli wyginą same ssaki i ptaki pozostaną na swoim miejscu. po kilkunastu milionach lat u ptaków cofnie się ewolucja i dinozaury znów się pojawią

    •  

      pokaż komentarz

      @adirys: Ludzie, dzięki nam liczba i zsumowana masa ssaków bije kolejne rekordy. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      No i co z tego, że pewne gatunki wymierają? W ich miejsce pojawiają się inne. Natura da sobie radę.

      @slx2000: A co mnie obchodzi NATURA?

      Mnie obchodzi los czlowieczy, który może okazać się znacznie trudniejszy...

      A co do wymierania i pojawiania się gatunków.
      To prawda, ma to miejsce zwlaszcza po okresie masowego wymierania, bo się nowe nisze pojawiają.
      Tyle że czlowiek stanowi ciągłą presję i stale wywołuje wymieranie i uniemożliwa powstanie pustych nisz. Bo co by tam w niszę chciało wleźć to zostanie zabite.

    •  

      pokaż komentarz

      @slx2000:

      Jakoś nikt nie boleje nad tym, że nie ma dinozaurów.

      Tak sobie pomyślałem że, z punktu widzenia dinozaurów, my teraz żyjemy w postapokaliptycznym świece.
      I chyba jest w tym dużo dużo prawdy... : (

    •  

      pokaż komentarz

      po kilkunastu milionach lat u ptaków cofnie się ewolucja i dinozaury znów się pojawią
      @Miedzyzdroje2005: nie potrafie czasem odgadnac jak niektórzy rozumieją co to jest ewolucja

    •  

      pokaż komentarz

      @Elaviart a słyszałeś o czymś takim, jak cechy atawistyczne???

    •  

      pokaż komentarz

      @adirys ciezko nam bedzie sprawic ze wszystkie, absolutnie wszystkie gatunki wygina. Najprawdopodobniej nawet jakbysmy wysadzili cala planete w p##!u, razem z nami, to i tak na tych szczatkach przetrwalyby jakies proste organizmy, wiec raczej tak, pojawia sie kolejne gatunki, bo w zasadzie zaglada wszystkich przerasta nasze mozliwosci.

    •  

      pokaż komentarz

      @slx2000: wiesz ze wystarczy aby jeden gatunek wymarl, by wymarly wszystkie ktore tworza z nim lancuch pokarmowy?

    •  

      pokaż komentarz

      Kolega chyba pomylił naturalna ewolucje z tym co się teraz dzieje.

      @RFpNeFeFiFcL: Czym się różni naturalność od nienaturalności? Człowiek nie jest częścią natury? Jak człowiek coś zniszczy lub zbuduje to jest nienaturalne? Ale działania innych gatunków już są naturalne? Jak pojawił się jakiś ptak który doskonale polował na jakieś małe ssaki czy owady i wybił ich populację to jest to naturalne czy nie?

      a czasami wręcz dla swojej zabawy.

      @RFpNeFeFiFcL: Mam nadzieję, że nie odnosisz się do polowań, które stanowią element regulacji populacji zwierząt. Jako jedyny gatunek w historii tej planety kiedykolwiek pomyśleliśmy o innych zwierzętach. Może to błędne, może to dobre, ale uznaliśmy że powinniśmy utrzymać jak najwięcej zastanych gatunków przy życiu. To jest fenomen, nigdy wcześniej nic podobnego nie miało miejsca. Żadne inne zwierze o tym nie myśli, one dbają tylko o siebie i nieraz doprowadzały do ogromnej degradacji środowiska, bo nie ma czegoś takiego jak ten mityczny balans w przyrodzie, środowisko stale się przekształca, każdego dnia, zwierzęta ginęły na długo przed człowiekiem i jeśli przyjdzie i jego kres to będą ginąć nadal

    •  

      pokaż komentarz

      @slx2000: Pamiętaj, że piszesz to z perspektywy dinozaura, bo to my dzisiaj nimi jesteśmy. Pewnie - planeta przetrwa bo to kawał kamienia. Tylko co nam po tym?

    •  

      pokaż komentarz

      @Abstraktor:

      Czym się różni naturalność od nienaturalności? Człowiek nie jest częścią natury? Jak człowiek coś zniszczy lub zbuduje to jest nienaturalne?
      Nasze działania są bezprecedensowe w świecie naturalnym. Zresztą tutaj słowo "naturalne" jest wykorzystywane jako "existing in or derived from nature; not made or caused by humankind." - może to kalka językowa znaczenia ale wykorzystywana powszechnie więc samodefiniuje ludzkość jako coś przeciwnego do natury.

      Jak pojawił się jakiś ptak który doskonale polował na jakieś małe ssaki czy owady i wybił ich populację to jest to naturalne czy nie?
      Jest zasadnicza różnica - choćby w skali działania. Ptak będzie oddziaływał lokalnie. Ptak będzie podlegał dynamice Lotka-Volterra - jak upoluje za dużo owadów to w kolejnym pokoleniu pisklaki zdechną co pozwoli się odtworzyć populalcji owadów i tak w koło Macieju. My się od tego uniezależniliśmy jako pierwszy gatunek w historii z tego co wiemy. Możemy sobie eksterminować całe ekosystemy bo jedzenie zapewniamy sobie sami. Do tego stopnia, że 96% biomasy ssaków lądowych to ludzie i zwierzęta, które hodujemy.

    •  

      pokaż komentarz

      Odwrotnie on wydłubuje wszystko ci się da w imię swojej niepohamowanej konsumpcji,a czasami wręcz dla swojej zabawy.

      @RFpNeFeFiFcL:
      I dlaczego to jest nienaturalne? Bierzesz pod uwagę, że ludzie po prostu tacy są? Zawsze śmieszy mnie to wyciąganie człowieka z natury, tak jakbyśmy byli jakimiś kosmitami, którzy w ogóle nie należą do ziemskiego ekosystemu.

    •  

      pokaż komentarz

      Jakoś nikt nie boleje nad tym, że nie ma dinozaurów.

      @slx2000: Ja nad tym boleję, zawsze chciałem żyć wśród dinozaurów. Chyba nie jestem jedyny.

    •  

      pokaż komentarz

      Jest zasadnicza różnica - choćby w skali działania.

      @Sierkovitz: Nie sądzę, żeby @Abstraktor miał w domyśle propozycję bagatelizacji sytuacji, w której się znaleźliśmy. To raczej sprzeciw przeciwko pewnej retoryce, bardziej kwestia nominalna niż utylitarna. Postulat nienaturalności charakterystyki wpływu człowieka, powszechnie bezwiednie przyjmowany, jest jałowy - różnica jest ilościowa, nie jakościowa. Każde inne zwierzę skorzystałoby z dostępnych nam możliwości w identyczny sposób - eksploatując, co się da. Nie jesteśmy żadnym "wyłamaniem się spod magicznych praw przyrody, zapewniających harmonię". Ktoś mógłby stwierdzić, że to mało istotna kwestia, ale ja od razu oponuję: u jej podstaw leżą błędy poznawcze swoiste z tymi, które stanowią swoisty trzon intelektualny m.in. różnych ruchów negujących TE, więc lepiej jednak nie machać ręką. Ty rozumiesz, że "naturalny" jest w tym przypadku swoistym skrótem myślowym, niestety, wielu odbiorców będzie odbierać termin wprost, a to już jest problemem.

    •  

      pokaż komentarz

      le Homo Sapiens nie pozwoli aby jakiekolwiek nowy gatunek zajął jego nisze ekologiczną.

      @RFpNeFeFiFcL:

      Zapewne Homo Sapiens też wymrze a potem się różnorodność znów odrodzi. A 5 mln lat? Cóż to jest. Chwila :)

    •  

      pokaż komentarz

      @Flypho: Oczywiście, że człowiek powinien być z tego zbioru wykluczony. Mamy świadomość i inteligencję, które pozwalają nam oceniać skutki naszych działań.

    •  

      pokaż komentarz

      @Flypho: To, że sami tworzymy sobie ekosystem do życia. Stanęliśmy ponad naturą, powinniśmy o nią dbać, a nie zasłaniać się własną naturalnością.

    •  

      pokaż komentarz

      Stanęliśmy ponad naturą
      @misiopysio:
      Gdyby Słońce zgasło albo jebnął wulkan w Yellowstone to szybko byś cofnął te słowa xD. O ile byś zdążył.

    •  

      pokaż komentarz

      @Flypho: No też mnie złapał, gdy nie dodałem "na ziemi", cieszę się że odniosłeś się do mojego komentarza merytorycznie. Wulkan możemy sobie nawiercić, tak btw.

    •  

      pokaż komentarz

      @misiopysio: Gorzej jak p%!$%?!nie przy tym całym nawiercaniu, cholera wie po prostu. Poza tym nawiercanie nie zlikwiduje problemu tamtejszej plamy gorąca, która jest źródłem wulkanizmu Yellowstone.

      Więc tak, w perspektywie krótkoterminowej teoretycznie zapobiegniemy wybuchowi, a w praktyce nie. Po prostu wybuchnie później, być może nawet z większą siłą niż jakby się wybuchło wulkanowi wcześniej.

  •  

    pokaż komentarz

    Naiwna jest myśl że nie będzie dalszego wyginięcia gatunków. O odbudowie różnorodności biologicznej też nie ma mowy

    •  

      pokaż komentarz

      @chudogruby:

      Niestety w ostatnim dwudziestoleciu ten proces mocno przyspiesza.

      National Geographic:

      Udało nam się przyspieszyć naturalne tempo wymierania gatunków od 100 do 1000 razy.

      Gdziekolwiek człowiek się pojawiał, w szybkim tempie znikały gatunki zwierząt – głównie tych największych. Około 40 tys. lat temu, po zasiedleniu Australii, wyginęły tamtejsze gigantyczne kangury czy lwy workowate. 12 tys. lat temu, wraz z przybyciem pierwszych ludzi do Ameryki Północnej, zniknęły konie, wielbłądy, mamuty, tygrysy szablastozębe i kilka gatunków dużych antylop. Około 500 r. n.e. Homo sapiens dotarł na Madagaskar. I szybko wybił tamtejsze nielotne giganty – epiornisy zwane czasem ptakami słoniowymi, oraz największe gatunki lemurów. Wielkie nielotne ptaki moa z Nowej Zelandii przetrwały ledwie 300 lat panowania na wyspie Maorysów.

      To był jednak dopiero wstęp. Gdy Europejczycy opanowali sztukę nawigacji, zaczęli dobijać i mniejsze gatunki. Tak z wyspy Mauritius zniknął ptak dodo. Z Pacyfiku – krowy morskie. Z Ameryki Północnej – gołębie wędrowne. Siedem lat temu dr Donald Levin z College of Natural Sciences szacował, że tempo ginięcia gatunków jest od 100 do 1 000 razy większe od zwykłego wymierania tła. Średnio co 20 minut ginie kolejny gatunek rośliny lub zwierzęcia, czasem zanim w ogóle zdążyliśmy go poznać.

      Najbardziej cierpią mieszkańcy wysp.
      Tworzą zbyt małe populacje, by skutecznie odbudować je po zniszczeniach, a przed człowiekiem po prostu nie mają dokąd uciec. Gatunki kontynentalne do niedawna były w nieco lepszej sytuacji. Wybite w jednym miejscu, mogły przetrwać w innym, a potem powrócić do dawnych siedlisk.
      Dziś nawet na kontynentach gatunki wymierają w zastraszającym tempie.

      Tu się kłania genetyka – wyjaśnia prof. Zbigniew Głowaciński z Instytutu Ochrony Przyrody PAN w Krakowie, który opracowuje polskie Czerwone Księgi Zwierząt. – Jeżeli liczebność populacji spada poniżej 50 par, jej utrzymanie się bez pomocy człowieka jest praktycznie niemożliwe. A tak właśnie dzieje się np. z polskimi ptakami: kulonem, łęczakiem czy szlacharem. Dramatycznie zmniejsza się liczebność węża Eskulapa, motyli modraszków.

    •  

      pokaż komentarz

      @chudogruby:

      Jak widzę wiele osób nie odróżnia Ewolucje Biologiczną od masowego unicestwienia gatunków.

  •  

    pokaż komentarz

    Wystarczy się przejść po lesie (takim prawdziwym) w upalny dzień, żeby znielubić bioróżnorodność.

    Że też ludzie tępią wszystko poza ROBALAMI.

    Każda komórka mojego ciała nienawidzi tych brzęczących sk?!@ysynów! Komary i strzyże sarnie powinny zostać planowo eksterminowane. Co jest, nie da się?

    Jakoś k?!@a ludzie mogą zagrażać przetrwaniu pszczół, a z komarami, muchami i podobnym gównem się cackają jak z jajkiem.

    I jeszcze by się znalazło kilka gatunków do wymazania z powierzchni Ziemi. Pluskwy. Wszy. Pchły.

    Ale świat byłby bez porównania lepszy bez samego komara. Czyżby gatunek ludzki nie potrafił wyeliminować jednego przeszkadzającego gatunku? Czyżby ludzkość była aż tak cienka? Podobno żaden inny gatunek nie odpowiada za śmierć tylu ludzi co komar. I ten jeden gatunek ma się dobrze? Powiedziałbym, że coraz lepiej z każdym rokiem.

    W ogóle jak te bestie błyskawicznie wyewoluowały. Te co mam w domu nigdy nie siadają na jasnych powierzchniach. Nigdy nie siadają na płaskich powierzchniach. Wybierają tylko krawędzie małych, delikatnych przedmiotów. Niezła strategia. Jak zauważę takiego w locie, momentalnie nurkuje w pobliże podłogi, na ciemniejszym tle staje się niewidzialny.

    Polowanie na jednego sk?!@ysyna trwa kilka nocy.

    Jak w lesie były ich całe roje latem, to oblepiały całą odsłoniętą skórę. Można było je zabijać setkami, co oczywiście nic nie dawało, bo stale nalatywały nowe. Teraz mam w domu ze 3szt. Nie widać, czasami słychać, czasami nawet mignie przez moment. Tylko pokąsana skóra świadczy, że gdzieś tam się ukrywają.