•  

    pokaż komentarz

    Wykop, tyle mogę zrobić dla polskich fizyków ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Akaano:

      Mnie czasami żal d ściska jak widzę bezradność tych blogerów naukowych proszących o donaty, te portale "naukowe" wykazujące nam tkliwie przy każdej okazji aby nie blokować reklamy , "dzienniki naukowe" nawet nasz PAP który olewają takie publikacje lub dodają uch po miesiącu.

      No ku***wa dla czego czeskie strony popularnonaukwe piszą częściej o publikacjach polskich naukowców niż nasze?!
      Nie ma na to żadnego racjonalnego wytłumaczenia.

    •  

      pokaż komentarz

      @RFpNeFeFiFcL: Same tłumaczenia w wykonaniu PAP-u to porażka.

    •  

      pokaż komentarz

      @Erk700:

      Ale dla czego tak jest ?
      Co jest przyczyną takiego stanu rzeczy?
      Rząd wydaje miliony na promocje kultury żydowskiej, a nie ma kilka tysięcy aby promować swoich naukowców?!

      Wkurzyłem się! Idę na główną hejtować lewaków, pejsiarzy, targowicę i agentów Putina.ヽ( ͠°෴ °)ノヽ( ͠°෴ °)ノ

    •  

      pokaż komentarz

      @RFpNeFeFiFcL: Jest, wytłumaczenie. Zobacz do kogo należą media, czasopisma i portale w tym kraju.

    •  

      pokaż komentarz

      Rząd wydaje miliony na promocje kultury żydowskiej, a nie ma kilka tysięcy aby promować swoich naukowców?!

      @RFpNeFeFiFcL: Nie rząd a samorząd. Zresztą kultura żydowska jest integralną częścią kultury Polski. I co to ma do promowania polskich naukowców?

    •  

      pokaż komentarz

      @PeaceBeToYou: Faktycznie ci źli Niemcy i ich "Pani domu" podstępem kneblują naszym naukowcom usta. Czy naprawdę musisz ładować tu ściek polityczny.

    •  

      pokaż komentarz

      @RFpNeFeFiFcL: prawda jest taka, że naukowcy muszą też nauczyć się promować swoje odkrycia. nie ma co wymagać od dziennikarzy, nawet naukowych, że będą śledzić codziennie aktualności publikacji i szukać, które były opublikowane przez polaków, które zasługują na szerszy opis... Jestem przekonany, że ci dziennikarze chętnie by opisali tę pracę, tylko trzeba przygotować odpowiedni materiał

    •  

      pokaż komentarz

      @ZapomnialWieprzJakProsiakiemByl:

      Zresztą kultura żydowska jest integralną częścią kultury Polski. I co to ma do promowania polskich naukowców?

      A polska nauka nie jest częścią naszej kultury?!
      Dla czego na renowacje cmentarza żydowskiego mają na wydanie 100 milionów, a na jakąś agencje informatyczną promująca naszą kulturę i osiągnięcia naukowe nie mają grosza?

    •  

      pokaż komentarz

      @jwitos:

      nie ma co wymagać od dziennikarzy, nawet naukowych, że będą śledzić codziennie aktualności publikacji i szukać, które były opublikowane przez polaków, które zasługują na szerszy opis... Jestem przekonany, że ci dziennikarze chętnie by opisali tę pracę, tylko trzeba przygotować odpowiedni materiał

      No tak, rzeczywiście ...
      Pracownik firmy odzieżowej, sprzedającej wietnamskie biustonosze mama-size ( kłaniam się ), ma ku@wa czas i siły aby po pracy poszukać i znaleźć taki artykuł,a potem w miarę swoich marnych możliwości przetłumaczyć - a dziennikarze i naukowcy(sic!) nie maja na to czasu i sil.

      No bravo Wy !

    •  

      pokaż komentarz

      @ZapomnialWieprzJakProsiakiemByl: Jeśli mógłbym oddać całą kulturę Polski, a w zamian dostać dobrze opłaconych inteligentnych i pomysłowych naukowców zrobiłbym to w mgnieniu oka.

    •  

      pokaż komentarz

      @RFpNeFeFiFcL: Wybacz ale już teraz p??@#@#isz. Co "żydy" zabierają naukowcom kasę?:) Nie bądź śmieszny. Kasy na promocję jest aż nadto tylko bufony mają problemy komunikacyjne -między sobą, ze studentami a co dopiero z prasą:)
      Spróbuj kiedyś z naszymi naukowcami pogadać, jakiś interes zrobić:)
      Nauka dostaje 9-10 mld zł rocznie, szkolnictwo wyższe 16-18 mld zł rocznie. Bez problemu w tych budżetach znajda się pieniądze na promocję- zwłaszcza, ze biura prasowe, rzecznicy funkcjonują na naszych uczelniach. Ale jak się panom profesorom zazwyczaj gęby to jakieś tam pani "humanistki" otworzyć po ludzku, wytłumaczyć, przygotować materiały, grafiki bo korona by spadła to potem niech przepełnieni żółcią gniją w tych swoich kanciapach:)
      Za rączkę starych dziadów w gronostajach prowadzić i pilnować aby przestali się podgryzać o stołki i granty(rozliczane w gówniany sposób)?Żeby im kto zostanie kierownikiem katedry, dziekanem, rektorem świata nie przesłaniało? A może o to w fundacji uczelnianej albo jakieś pseudo spółkę kasę będzie rozdzielał?
      "Ale żydy kasę zabrały i na naukę nie ma." Bo gdyby nie było 10 mld a 10,1 mld to by była gigantyczna różnica. No a jak nie naukowcom to chociaż Legii na nowe krzesełka do wyrwania mogli dać:)
      CHyba jeszcze kontaktu ze środowiskiem naukowym nie miałeś zbytnio co?

    •  

      pokaż komentarz

      @kretu: Nie muszą być źli, wystarczy, że dbają o swoje interesy tak jak z resztą każdy samodzielny kraj. Ile razy to ja już słyszałem, że o Polskich dokonaniach i wynalazkach o których się nie mówiło, zostawały przejmowane przez wojsko bądź były sabotowane na pewnych etapach. A pare lat później podobne rzeczy są patentowane lub ludzie zachwalani za nowe okdrycia w innych krajach.W wojnie informacyjnej to są codzienne zagrywki aby zdominować lub nadal sprawnie kontrolować dany kraj. Bardzo się cieszę, że są takie oddolne akcje i oby było ich więcej.

    •  

      pokaż komentarz

      @Akaano: Może by gdzieś zadzwonić? Mam chody.

    •  

      pokaż komentarz

      @RFpNeFeFiFcL: Dziennikarze w tym kraju uważają nas za idiotów, których interesują wyłącznie medialne szopki polityczno-obyczajowe. Uważają, że Polacy nie interesują się niczym innym, bo są na to za głupi. Więc mało kto decyduje się na promocję tak niszowych (ich zdaniem) tematów jak np. sukcesy polskiej nauki. Inna rzecz, że podejrzewam, iż sami dziennikarze (mowa o tych z "mainstreamu") są zwyczajnie za głupi, żeby w ogóle rozumieć artykuły naukowe nawet napisane językiem dla ludzi z ujemnym iq. Więc skoro tego "nie rozumiom", to nie będą tego zamieszczać.

    •  

      pokaż komentarz

      @Akaano: Już wkrótce w wykopowym bingo do polskiego grafenu dodamy polską wiązkę laserową.

    •  

      pokaż komentarz

      @ZapomnialWieprzJakProsiakiemByl:
      Jestem naukowcem i robię też w popularyzacji. Wyjaśnię czemu w polskiej prasie nie ma dobrych artykułów naukowych:
      1) Właściwie nie ma "naukowej" specjalizacji dziennikarskiej. Nigdzie nie możesz specjalizować się w tym temacie na studiach (a z dziennikarstwa sportowego i owszem w kilku miejscach). Do tego dziennikarze często ostatnie zajęcia z "nauki" mieli we wczesnym liceum i po prostu trudno im się połapać w tematyce (szczególnie że muszą opisywać wszystko- od genetyki do fali grawitacyjnych).
      2) Naukowców nie uczy się jak popularyzować wiedzę. Napisanie dobrego artykułu popularnonaukowego jest wbrew pozorom trudniejsze niż napisanie artykułu naukowego (nie mówię o trudności prowadzenia badań, tylko pisania). Wynika to z tego że żeby napisać dobry artykuł popularnonaukowy trzeba bardzo dokładnie wyobrazić sobie co czytelnik wie, czego nie wie, i co go interesuje. A będąc naukowcem studiującym określony gatunek żuczka, i na co dzień spotykający się w pracy z innymi żuczkologami, można łatwo zapomnieć że "przeciętnego człowieka" nie musi wcale fascynować to co nas.
      3) Naukowcy nie są za popularyzację wynagradzani, a wręcz w wielu sytuacjach są karani. Przygotowanie press release, udzielenie wywiadu (wraz z jego autoryzacją), naukowe wsparcie dziennikarzy przy pisaniu ich artykułów (często kończące się pisaniem artykułu od nowa) zabiera grube godziny życia. A całość wynagrodzenia (zwykle ok. 400-600 zł brutto za tekst - więc też nie jakieś kokosy) dostaje dziennikarz. Zwykle jeżeli chcesz dać jakiś wykład na festiwalu nauki czy otwartym seminarium to musisz wziąć urlop z pracy, a często zapłacić za dojazd z własnej kieszeni. Dodatkowo, inni naukowcy patrzą krzywo na naukowców-popularyzatorów co kończy się czasem ostracyzmem środowiska. Popularyzacja nie liczy się też praktycznie w ocenie okresowej naukowca.
      Często naukowcy-popularyzatorzy nie przyznają się po prostu do tych wszystkich rzeczy jakie robią często pro publico bono dla popularyzacji (np. ja się nie przyznaję w pracy co robię w popularyzacji).

      Tak więc nie, w popularyzacji nie ma pieniędzy.

    •  

      pokaż komentarz

      @majerka:

      Ale ja nie mam pretensji do naukowców, tylko do tych którzy powinni pisać o nauce.
      No wierzyć mi się nie chcę że PAP niema 5-6K złotych aby zatrudnić kogoś do prowadzenia popularnej strony o nauce w Polsce.
      Najbardziej winę ponoszą rządzący krajem, którzy plączą o oszczędnościach budżetowych, ale kasą mogą sypnąć na wsparcie ...ukraińskich rolników.

    •  

      pokaż komentarz

      @RFpNeFeFiFcL: Ależ jest taka strona: http://naukawpolsce.pap.pl/

      Ale problemy które opisałam powyżej powodują, że nie jest ona tak przydatna jak mogłaby być.

    •  

      pokaż komentarz

      @majerka:

      Wybacz, ale to parodia na stronę która ma popularyzować naukę w Polsce.
      Na głównej w 3 dużych blokach jest ...Gowin, rzeczywiście wybitny polski naukowiec.

      źródło: 999856547.jpg

    •  

      pokaż komentarz

      @RFpNeFeFiFcL: Oczywiście, że jest na to wytłumaczenie, i to nie jedno.
      W Czechach panują inne nastroje społeczne. Ludzie mają tam statystycznie większe pojęcie o polityce w swoim państwie, myślą i działają bardziej na własną rękę.
      Dlatego ogólnie pod większością względów będą bardziej zorganizowani.
      Spójrz tylko na rozkład mandatów w ich parlamencie(zwłaszcza na Partię Piratów) i porównaj go z tym w naszym.
      Przynajmniej pod tym względem wypadamy przy nich jak podludzie.
      Media informacyjne też mają raczej na znacznie wyższym poziomie, a to pozytywnie wpływa na nastroje społeczne.
      Oczywiście, że mamy wiele wyjątków odbijających się od tego dna, który ogół naszego narodu tworzy, ale niewiele to znaczy gdy cała reszta ich na to dno z powrotem ściąga.

    •  

      pokaż komentarz

      @RFpNeFeFiFcL: To minister szkolnictwa wyższego, dlatego jest i będzie się pojawiać na tego typu stronach niezależnie od ich poziomu, bez względu na to jakim dzbanem jest.

    •  

      pokaż komentarz

      Jestem naukowcem i robię też w popularyzacji. Wyjaśnię czemu w polskiej prasie nie ma dobrych artykułów naukowych:

      @majerka:
      Ale czyś innym jest napisanie całego artykułu popularnonaukowego a czym innym "zdanie relacji" i wypunktowanie najistotniejszych zagadnień z "odkrycia"/"wynalazku".

      Dziennikarz z definicji jest dyletantem i co tu za odkrycie?

      Uczelnie, instytuty naukowe mają swoje biura prasowe, ze swoimi ludźmi od czarnej roboty-dziennikarzami, nadwornymi fotografami i grafikami. Na to idą niemałe pieniądze.
      Problem jest w tym, że jaśnie państwo profesorowie wyżej srają niż dupę mają. Zwłaszcza na uczelnia technicznych gdzie szanowni profesorowie to banda oderwanych od rzeczywistości aspołecznych socjopatów w gronostajach.

      Pan profesor "dokonał przełomu" i chce aby prasa o tym napisała. Tyle, że oczekuje od ludzi, których uczelnia zatrudnia kryształowej kuli. Oni muszą czytać w myślach jaśnie pana profesora. Bo pan profesor, tak jak dla studentów dla humanistycznego plebsu nie ma ani szacunku ani czasu.
      Ludzie stają na głowie aby coś wyciągnąć od jaśnie pana profesora na temat jego odkrycia i po kilku tygodniach żebrania o łaskę uwagi udaje im się wyciągnąć zalążki informacji dla dziennikarzy. Więcej się nie da zrobić bo na podstawie dotychczasowej współpracy widać, ze jaśnie pan profesor nie udostępni podstawowych danych do stworzenia wykresów, grafik, tabel ani mapek. Trzeba wysłać słabą zanętę do dziennikarzy i liczyć na osobiste relacje z mediami. Kilku dziennikarzy się złapało i jedyne co trzeba teraz aby świat się dowiedział o przełomie to 30 minutowe spotkanie z dziennikarzem. Tyle, że pan profesor przez 2 tygodnie nie potrafi podać dogodnego terminu mimo codziennych telefonów-bo przecież łaskę zrobi jak komuś powie o swoich dokonaniach. "Domyśl się parobku" "Jak możesz tego nie wiedzieć" Ostatecznie dziennikarze tracą zainteresowanie albo wysyłają kilka pytań na które nawet osoba niesiedząca w temacie a mająca jakiekolwiek wykształcenie w dziedzinie by odpowiedziała w 20 minut. Tu tez nie łaska odpowiedzieć i z tekstu robi się 3-4 zdaniowa notka która czeka na weryfikację jaśnie pana profesora kolejne kilka dni, oczywiście bez skutecznie. W końcu tekst ląduje w jakimś zakamarku,gdzieś na końcu internetowego wydania. I wtedy pan profesor rozkręca awanturę na wypociny i błędy:)))
      Darmowa reklama w mediach ogólnopolskich, która pan profesor gardzie na bank nie opłaci mu się i nie pomoże w spieniężeniu badań.

      No ale są jeszcze inni- tacy co robią wywiady sami z sobą i karzą się podpisać pracownikom albo bez wiedzy biura prasowego piszą tekst o sobie i publikują go w serwisie internetowym uczelni z podpisem pracownika:)

      Gdybym ja tej bandy buców do interesu nie próbował namówić to bym może i uwierzył, że nauka nie ma kasy a tak swoje wydreptałem bezowocnie i się tego i owego nasłuchałem.

      pokaż spoiler Porównaj sobie polskie podręczniki na kierunkach technicznych do tych anglosaskich. Już za same podręczniki bym im po gołych tyłkach naklepał. Wiedzy studentom przekazać nie potrafi a co dopiero prasie. Większość publikacji to własne autoplagiaty wplatane w mieszane publikacje zespołowe. Te same przez 30 lat.

    •  

      pokaż komentarz

      @filip8192:

      No dobra nich się pojawia , ale nie w 3 blokach na stronie głównej.
      Szkoda słów.

    •  

      pokaż komentarz

      @RFpNeFeFiFcL: Tak bywa gdy akurat bierze udział we wprowadzaniu kluczowych dla uczelni wyższych zmian i myślę, że to całkiem naturalne.

    •  

      pokaż komentarz

      @ZapomnialWieprzJakProsiakiemByl:
      Z mojego doświadczenia wynika, że o ile nie przygotuje się gotowego artykułu dla dziennikarza pracującego w PAPie lub innej rozprowadzalni (razem z obrazkami ze zgodą do publikacji) lub nie przygotuje gotowego do zacytowania tekstu (czasem z zaznaczeniem cytowania, czasem nie), to nie ma za bardzo co liczyć na publikację.
      Z usług uczelnianych biur prasowych nigdy ani ja, ani nikt z moich znajomych nie korzystaliśmy.

      Po "wypunktowane najistotniejsze zagadnienia z "odkrycia"/"wynalazku"" właściwie żaden dziennikarz się nie schyli. Bo od takiego "wypunktowania", do artykułu jest kilka dni rycia w danych żeby zrozumieć o co w tym chodzi (i to zakładając optymistycznie że dziennikarz się zna na danym temacie). Dla porządku dodam że podobnie działa to w innych krajach - w Czechach, Niemczech etc. W USA i Anglii jest trochę lepiej bo rynek jest większy i dziennikarz może sobie pozwolić na kilkudniową pracę nad jednym tekstem.

      A że wśród profesorów zdarzają się buce - tak - nawet bardzo często.
      Ale jak mówiłam, taki profesor nie ma ŻADNYCH zachęt żeby z dziennikarzem rozmawiać - wiec nie ma się co dziwić że się do tego nie rwie (o ile nie jest to akurat jego hobby - jak jest to w moim przypadku).

    •  

      pokaż komentarz

      @majerka:
      Ale tak działa dziś świat mediów. Bezmyślne Ctrl+c i Ctrl+v. Ewentualnie swój komentarz:) Coś takiego się publikuje i powiela na kolejnych serwisach.
      Może właśnie warto zacząć korzystać z tych uczelnianych biur. To są pieniądze już wydane a wam by to ułatwiło wiele spraw-zwłaszcza jak się dotrzecie(no chyba, że akurat na twojej uczelni nie ma). Ci ludzie mają swoje dojścia i kolegów i łatwiej wcisnąć im jakiś tekst dziennikarzowi.

      Problem z relacjami dziennikarz-nauka jest taki sam, jak a może i pochodną relacji jak biznes-nauka. Jeśli profesor kopie się po kostkach o kasę z kolegami z uczelni a nie próbuje załatwić finansowania z zewnątrz bo jest ono z wielu względów mniej wygodne to nie musi dbać o PR i prasę. Po co ma sobie głowę zaprzątać "jak nie ma za to płacone". Pójdzie do prywatnej "uczelni"i za weekend ściemy ze "studentami" dostanie więcej kasy niż za problematyczny grant czy zlecenie od biznesu.
      Zwyczajnie profesorowie nie muszą się starać ani o kasę na badania wysokiej jakości, ani o pracę jako wykładowca bo powszechnie tworzy się siatkę godzin pod kadry a nie pod potrzeby kierunku i rynku pracy. Po co ma w ogóle badać i robić naukę, komercjalizować badania i wynalazki jak z dziwacznych grantów, funduszy unijnych czy prywatnych uczelni jest znacznie wyższa kasa?
      Może właśnie dlatego profesor nie ma "żadnych zachęt" bo wszystko stoi u nas na głowie? Student, dziennikarz i nauka to tylko dodatek do życia zawodowego i krojenia kasy na kilku uczelniach i słabej jakości grantów ze środków publicznych?

      A gdzie Ty się podziewałaś przez tyle czasu?

    •  

      pokaż komentarz

      @majerka: mam wrażenie, że wszystkie wymienione przez Ciebie powody maja jeden wspólny: ludzi nauka niewiele obchodzi. Można to zwalić na nieskuteczną popularyzację, ale jak nauka ma konkurować o uwagę ze sportem, polityką, wiadomościami ze świata czy plotkami, to stoi na przegranej pozycji, bo jest po prostu dla wielu za trudna, żeby być ciekawa.

    •  

      pokaż komentarz

      @ZapomnialWieprzJakProsiakiemByl:
      Masz rację :)
      Tak - niestety większość dziennikarzy i pracowników mediów pracuje teraz na zleceniach, co oznacza że po prostu nie mają czasu żeby do czegoś porządnie przysiąść, nawet jeżeli by chcieli.
      Teraz pracuję za granicą, więc biura prasowe na polskich uniwersytetach średnio mnie dotyczą. Ale jeśli wrócę, to sprawdzę tą możliwość - dzięki za sugestię.

    •  

      pokaż komentarz

      @gadolin: Myślę że nauka ludzi bardzo obchodzi, o ile jest właściwie pokazywana.

      Wiele osób ma skrzywiony obraz nauki wyniesiony ze szkoły, plus nieprawdziwe przekonanie że to nie dla nich, ze to za trudne. To dlatego nawet nie próbują czytać czy oglądać treści naukowych. Ale gdy ich podejść od właściwej strony i we właściwy sposób, pokazując jak dane zagadnienie jest związane z ich własnym życiem lub zainteresowaniami, odkrywają że nauka jest bardzo ciekawa. :)

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      pokaż komentarz

      @RFpNeFeFiFcL:

      Mnie czasami żal d ściska jak widzę bezradność tych blogerów naukowych proszących o donaty, te portale "naukowe" wykazujące nam tkliwie przy każdej okazji aby nie blokować reklamy , "dzienniki naukowe" nawet nasz PAP który olewają takie publikacje lub dodają uch po miesiącu.

      Bo blogerzy w 99% chcą mieć widownię, naukowe publikacje/wykłady cieszą się hmm znikomym zainteresowaniem.
      Wiem, bo często oglądam/czytam i widzę, że po kilku latach takie rzeczy mogą mieć kilkadziesiąt/kilkaset wyświetleń, nawet gdy są dodawane w znanych ogólnie źródłach.
      Dla przykładu, tylko z youtube (bo tutaj ładnie i wiarygodnie wyświetlenia są pokazywane) zerknij proszę ilość wyświetleń pod ciekawymi czasem przecież wykładami:
      Instytut Fizyki Polskiej Akademii Nauk
      Copernicus Center for Interdisciplinary Studies
      Centrum Nauki Kopernik
      Wydział FAIS - Uniwersytet Jagielloński

      Ergo: Po prostu nie ma na to popytu. Zobacz jaka sieczka jest w kanałach typu discovery, stworzonych, przynajmniej w teorii, by popularyzować naukę.

      No ku***wa dla czego czeskie strony popularnonaukwe piszą częściej o publikacjach polskich naukowców niż nasze?!
      Co mają kobiety lekkich obyczajów do tematu to ja nie wiem.

      Nie ma na to żadnego racjonalnego wytłumaczenia.
      j.w.

  •  

    pokaż komentarz

    Fale grawitacyjne mogą wychwytywać cząstki podobnie jak wiązki laserowe w pułapkach optycznych, jak stwierdzili polscy fizycy teoretyczni.
    Pokazali, że na małą skalę fala grawitacyjna, emitowana podczas zbiegu masywnych obiektów, jest podobna do wiązki Bessela
    Badacze w swojej pracy rozwiązali równania ruchu cząstki poruszającej się na tle takiej wiązki.

    W tym roku Nagroda Nobla w dziedzinie fizyki została przyznana za opracowanie pęset optycznych - urządzenia, które pozwala bardzo dokładnie przenosić małe obiekty, prawie bez niszczenia ich struktury.
    Pęsety optyczne działają ze względu na siły gradientu - siły te powstają w wiązce laserowej, która przenosi niezerowy moment pędu i "dociska" cząsteczki do jej środka..
    W pewnym momencie odkrycie sił gradientu i rozwój pęset optycznych umożliwiło naukowcom szczegółowe zbadanie bakterii i innych mikroorganizmów żywych organizmów, a także schłodzenia neutralnych atomów do ultra niskich temperatur i po raz pierwszy uzyskanie praktycznego kondensatu Bosego-Einsteina.

    Z drugiej strony siły elektromagnetyczne zdalnie przypominają siły przyciągania grawitacyjnego - obie siły są przenoszone przez bezmasowe cząstki i mają nieskończenie duży zasięg, a prawo Newtona, które w przybliżeniu opisuje grawitację z małą krzywizną czasoprzestrzeni, pokrywa się z prawem Coulomba.
    Co więcej, w Ogólnej teorii względności istnieją fale grawitacyjne - oscylacje metryki, które rozprzestrzeniają się z prędkością światła i mogą przenosić moment pędu.

    Dlatego można się spodziewać, że niektóre zjawiska elektromagnetyczne - na przykład siła gradientu - będą miały odpowiedniki w grawitacji.
    Niemniej jednak należy pamiętać, że w rzeczywistości ogólna teoria względności i elektrodynamika to dwie zasadniczo różne teorie; na przykład fale elektromagnetyczne są wektorami, a fale grawitacyjne są tensorami.

    Fizycy teoretyczni Iwo Bialynicki-Birula i Simon Charzyński wykazali, że fale grawitacyjne w Ogólnej teorii względności mogą naprawdę wiązać cząsteczki takie jak fale elektromagnetyczne w pułapkach optycznych.

    Co ciekawe, wychwytywanie cząstek następuje tylko wtedy, gdy fala grawitacyjna nie jest bardzo silna. W praktyce oznacza to jednak, że promień orbity ciał grawitacyjnych i odległość od cząstki muszą być równe promieniowi Schwarzschilda. W praktyce obie odległości są znacznie większe.

    #nauka #astronomia #astrofizyka #fizyka #fizykakwantowa #kosmos #wszechswiat #ciemnamateria #swiatnauki #gruparatowaniapoziomu #liganauki #ligamozgow #falegrawitacyjne #polska #naukawpolsce

  •  

    pokaż komentarz

    Jak jesteśmy przy falach to niewiele osób wie, ale Dawid Podsiadło to wybitny fizyk.
    Od młodości interesował się fizyką matematyczną. Już jako 19-latek wygrał ogólnopolski konkurs naukowy Współczynnik X (ang. X Factor). Zachęcony pozytywnym odzewem zaczął pracować nad własną teorią.
    Jego pierwsza znana publikacja "Trójkąty i kwadraty", zdobyła podziw wśród recenzentów. Dotyczyła bazy przestrzeni topologicznej figur.
    Od tego momentu prowadzi publiczne wykłady na terenie całej Polski. Ale dla niego to było mało.
    Po roku odcięcia się od świata i samotnej pracy wraca z nowym artykułem obalającym fale de Broglie’a. "Nie ma fal" dosadnie przeczy hipotezie fal materii, odmieniając nasze spojrzenie na fizykę kwantową.

    źródło: wykop.pl

  •  

    pokaż komentarz

    Tu kolega @baraneo: słusznie zauważył ze publikacja jest w Physical Review Letters .
    Przepraszam za błąd.

    To oczywiście nie mniej szanowane czasopismo naukowe niż Nature , a dla fizyków chyba bardziej (IMCHO)
    Nota bene, fajny skrót mają chłopaki z Hameryki ( ͡º ͜ʖ͡º)

    Physical Review Letters (PRL) is the world’s premier physics letter journal and the American Physical Society’s flagship publication. Since 1958 it has contributed to APS’s mission to advance and diffuse the knowledge of physics by publishing seminal research by Nobel Prize–winning and other distinguished researchers in all fields of physics.

    Like all of the journals in the Physical Review family, PRL is shaped by researchers to serve the research community. This commitment ensures that its mission and standards prioritize the needs of researchers and authors, not commercial publishing interests. The journal is international, with approximately three-quarters of published Letters originating from outside the U.S. Physical Review’s reach is far and wide, with authors and referees from over 130 countries.

    •  

      pokaż komentarz

      @RFpNeFeFiFcL wszystko fajnie ale IF jednak sporo nizszy niz Nature - choc oczywiście sam impact nie jest jednoznacznym wyznacznikiem jakosci wydawnictwa to jednak - im więcej tym lepiej.
      A propo ogólnie troche sie zapomina, ze i w nature i w innych renomowanych wydawnictwach polacy maja troche publikacji (może nie jakieś zatrzesienie, ale tez wcale nie tak ze zero).

    •  

      pokaż komentarz

      @RFpNeFeFiFcL: To jest najwyżej oceniane czasopismo z dziedziny fizyki. Do wszystkich Physical Review jest bardzo ciężko się dostac pomimo "miernego" IFu, pokroju od 2 do 4, także tutaj tym bardziej gdzie wynosi on ok 9, więc tak naprawdę tutaj trafiają z zasady same "perełki".

    •  

      pokaż komentarz

      @eaxene:

      Ja my ślę że maja niski IF bo 99,99% społeczeństwa zwyczajnie nie rozumie co tam jest napisane.
      W Nature często są artykuły które w marę łatwo zrozumieć i zacytować dla Kowalskiego.
      Ja w rozmowie z pewnym polskim naukowcem usłyszałem że PRL jest elitą w czasopismach, jeżeli chodzi o publikacje z fizyki

      Właśnie widzę że kolega @baraneo: to bardzo dobrze wyjaśnił.

    •  

      pokaż komentarz

      @RFpNeFeFiFcL jasne wierze w to, ze samo pismo jest prestizowe- ale wlasnie IF jest brany czesto pod uwagę przy porównaniach (jestem swiadomy, ze nie jest to idealny wskaźnik, raczej opisuje jak to z tym jest).
      Edit: zona mi potwierdza ze to juz niezłe czasopismo

    •  

      pokaż komentarz

      @eaxene: @RFpNeFeFiFcL:
      Z mojego doświadczenia, czyli opis chemicznych układów za pomocą metod symulacji typu dynamika molekularna czy monte carlo, to wygląda tak:
      1) Produkujesz coś co ja nazywam "pornografią naukową", czyli same obrazki, mało fizyki i jeszcze potwierdzasz jakieś wyniki eksperymentalne, które zrobili z toba jacyś doświadczalnicy - IF idzie od 5 wzwyż (najczęściej koło 12) i masz średnio 10 cytowań rocznie.
      2) Robisz potwierdzenie wyników eksperymentalnych z innej pracy w ten sam sposób co wyżej - IF ok. 3-5
      3) Robisz nawet świetne wyniki fizyczne dla modeli, które mogą być zastosowane dla doświadczeń, ale nie napiszesz tego explicite dla jakich - lądujesz w takich czasopismach jak Phys Rev, Molecular Physics i co najwyżej Journal of Chemical Physics i granicy IF=3 nie przekroczysz, bo nikt tego nie zrozumie, a tym bardziej nikt cie nie zacytuje, bo widząc masę wzorów większość osób tego nie przeczyta, bo albo to od razu wyłączą, albo nawet nie będą wiedzieć o istnieniu takiej pracy właśnie przez "niską popularność" takich czasopism. Oczywiście poza wąskim gronem osób, które coś z tego rozumieją.