•  

    pokaż komentarz

    Podsumowanie:
    Mapka przedstawia badane obszary. Na niebiesko zaznaczono obszar w którym występują różnice. Na południowej stronie granicy (zabór austriacki) uczniowie mają lepsze wyniki. Dodatkowo - kolor czerwony- porównano także wyniki tych samych egzaminów w 50 km pasie na granicy prusko-rosyjskiej i nie znaleziono różnic. Powodem takich różnic są najprawdopodobniej instytucje (pozytywny stosunek do lokalnych szkół wykształcony przez połączenie systemu edukacji i polskiej tożsamości pod zaborem austriackim.
    (Codziennie na #infog wrzucam podobne ciekawe infografiki - społeczeństwo, technologia, gospodarka)

    źródło: ars.els-cdn.com

    •  

      pokaż komentarz

      @cieliczka

      Powodem takich różnic są najprawdopodobniej instytucje (pozytywny stosunek do lokalnych szkół wykształcony przez połączenie systemu edukacji i polskiej tożsamości pod zaborem austriackim.
      Skoro wpływ miałby mieć zabór austro-węgierski, to czemu nie jest podobnie na zachodzie, dokąd Galicja została przesiedlona a razem z nią mentalność.

    •  

      pokaż komentarz

      @Volki: To wymaga głębszej analizy: ile osób zostało przesiedlonych, a ile pozostało z mentalnością i podejściem do wcześniej ukształtowanych instytucji, jak przesiedleni podchodzili do nowych szkół, jaki wpływ miała II wojna światowa itd..

    •  

      pokaż komentarz

      @Volki: @cieliczka:
      Może ma to związek mentalnością pegieerowską. Przypominam, że najwięcej PGR było w ówczesnych województwach: wrocławskim, koszalińskim, szczecińskim, gdańskim i olsztyńskim.

    •  

      pokaż komentarz

      @cieliczka: @Volki: @adidanziger: przecież te porównanie do zaborów jest więcej niż durne. Po II WŚ Polacy masowo zmieniali miejsce zamieszkania. Więc żeby to odniesienie miało w ogóle sens. Trzeba by to uwzględnić. Szczególnie, że zachód Polski był mocno zasiedlany przez uchodźców ze wschodu. Którzy byli pod zaborem Ruskim.

    •  

      pokaż komentarz

      @szopa123:

      Szczególnie, że zachód Polski był mocno zasiedlany przez uchodźców ze wschodu. Którzy byli pod zaborem
      Ruskim.

      Może dlatego nie ma większych różnic między zaborem pruskim i ruskim?

    •  

      pokaż komentarz

      Może dlatego nie ma większych różnic między zaborem pruskim i ruskim?

      @coma24: Tego nie wiem, a w art. też na ten temat nic nie ma. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      Wg mnie to zróżnicowanie ma podłoże w opóźnieniu cywilizacyjnym po II WŚ. Trzeba pamiętać, że taka elektryfikacja i telekomunikacja nie wszędzie docierała jednakowo szybko.
      W 1945 r. w Polsce, prąd posiadało niecałe 10% wsi. W 49 r. już prawie 30%, a w 69 r. ok. 80%.
      I to wg mnie miało o wiele większy wpływ szkolnictwo i edukację ludzi w danym rejonie, niż same zabory. Trzeba też pamiętać, że podczas wojny, wymordowano b. dużo kadry akademickiej. I takie ośrodki jak Kraków, miały później problemy z obsadzeniem stanowisk. Za to np. do Wrocławia zjeżdżali wykładowcy z kresów. Później z nich część relokowano do innych miast.
      Wg mnie to zagadnienie zostało potraktowane bardzo powierzchownie. Pomijając wręcz znaczą część historii Polski od okresu zaborów do dzisiejszych czasów. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @szopa123: Ale to nie było badanie Wrocławia, ani miast.

      To badanie powiatów wiejskich w "wielkopolsce" i "małopolsce".

      I wniosek jest tak że w "małopolsce" jakieś różnice które istniały w czasie zaborów - przetrwały do dziś.

    •  

      pokaż komentarz

      @coma24: Fragment artykułu:

      "In addition, I have excluded Silesia and Eastern Prussia from my analysis, because during the interwar period (1918–1945) they belonged to Germany and were a destination point for the massive post-WWII resettlement of Poles from the territories of modern Belarus, Lithuania and Ukraine."

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      pokaż komentarz

      @szopa123: Ale akurat w małopolsce gdzie leży Kraków, w którym wg ciebie były kłopoty kadrowe, wyniki nauczania są lepsze.

    •  

      pokaż komentarz

      @szopa123: Galicja (w tym późniejsze województwo lwowskie, stanisławowskie i tarnopolskie) była pod zaborem austriackim. Tarnopolskie z wyjątkiem kilku lat 1809-1815, gdy należało do Rosji. Większość powojennych przesiedleńców do Dolnego Śląska pochodziła z dawnego zaboru austriackiego.

    •  

      pokaż komentarz

      @coma24: Taak bo akurat przesiedleńcy trafiali na ziemie danego zaboru pruskiego. Chyba jednak tak nie bardzo masz rozeznanie.

    •  

      pokaż komentarz

      Skoro wpływ miałby mieć zabór austro-węgierski, to czemu nie jest podobnie na zachodzie, dokąd Galicja została przesiedlona a razem z nią mentalność
      Większość powojennych przesiedleńców do Dolnego Śląska pochodziła z dawnego zaboru austriackiego.

      @Volki @Trojden: ile miałeś tej Ludności przesiedlonej ? za wiki "W roku 1939 ludność Galicji Wschodniej wynosiła około 5115,5 tys. osób, w tym 1473 tys. rzymskich katolików" Odejmij ca. 200 tysięcy pozostałe w granicach RP to masz 1,2 mln. Reszta ziem odzyskanych to Wołyniacy, Zaburzanie i Polacy z Wileńszczyzny i Grodzieńszczyzny oraz zapewne większość wszystkich biedota i cwaniacy z centralnej Polski (tj Łódzkie+Kieleckie)
      Przypominam, że to kadra Lwowska tworzyła razem z Wileńską nowopowstałe uniwersytety i politechniki ziem odzyskanych.

    •  

      pokaż komentarz

      @Volki Jestem z Dolnego Śląska moja luba z Podkarpacia . Jest tyle różnic pomiędzy naszymi regionami ,metalnoscia ludzi że książkę by napisał . Zaczynając od popularności wódki i piwa kończąc na stoaunku do PiS ;)

  •  

    pokaż komentarz

    A więc to tak! Inteligentniejsi ludzie mówią "na pole" ( ͡º ͜ʖ͡º)

  •  

    pokaż komentarz

    Wspaniała, nikomu niepotrzebna robota :D

    Zwróciłbym uwagę na tę mapę.
    To współczesne wyniki 6-klasistów.
    Spójrzcie na fragment wyłączony z badania - czyli linia oświęcim-częstochowa-wieluń.
    Tutaj występuje przewaga po stronie zaboru rosyjskiego. Dobrze że wyłączono ten fragment z badania, bo wszystko by zepsuł :D

    Ale wnioski mogą być też takie że nie jest tak istotny zabór, a liczą sie MIGRACJE ludności polskiej.

    źródło: ars.els-cdn.com

    •  

      pokaż komentarz

      @graf_zero: @szopa123 @coma24 Co do przesiedleń i nie ujętej części granicy.
      Fragment artykułu:
      "In addition, I have excluded Silesia and Eastern Prussia from my analysis, because during the interwar period (1918–1945) they belonged to Germany and were a destination point for the massive post-WWII resettlement of Poles from the territories of modern Belarus, Lithuania and Ukraine."

      I zanim wydacie werdykt, że to badanie jest fejkiem i w ogóle śmiech na sali. Pomyślcie, że weryfikowało je kilku gości, którzy siedzą w temacie co najmniej 20 lat, napisali podobnych artykułów po kilkadziesiąt na głowę i ich zadaniem jest rozpoznać i nie dopuścić do publikacji tych podejrzanych od strony faktograficznej lub metodologicznej.
      Oczywiście może zdarzyć się, że kiepski artykuł przejdzie ale to trzeba by udowodnić na danych, a nie takich luźnych szacunkach czy domysłach. Czasopismo, które opublikowało ten artykuł jest bardzo dobrej jakości, czołowe w tej dziedzinie.

    •  

      pokaż komentarz

      @graf_zero: tam masz zagęłbie po drodze, duże migracje były

    •  

      pokaż komentarz

      I zanim wydacie werdykt, że to badanie jest fejkiem i w ogóle śmiech na sali. Pomyślcie, że weryfikowało je kilku gości, którzy siedzą w temacie co najmniej 20 lat, napisali podobnych artykułów po kilkadziesiąt na głowę i ich zadaniem jest rozpoznać i nie dopuścić do publikacji tych podejrzanych od strony faktograficznej lub metodologicznej.

      @cieliczka: czytałem wczoraj o niedawnej pracy klimatologów którzy zaproponowali nowatorski model globalnego ocieplenia wód oceanicznych. Ich praca została opublikowana w kilkunastu najbardziej renomowanych czasopismach naukowych na świecie - każde z nich zrobiło recenzję że wszystko jest OK i nie mają pracy nic do zarzucenia. Niedługo później okazało się, że już na pierwszej stronie poważnie walnęli się w obliczeniach, i wyszedł im trend zmiany temperatury dwa razy wyższy niż powinien. Tak więc nie przykładałbym zbyt dużej wagi do współczesnego systemu recenzji naukowych - chyba że w fizyce, gdzie proces recenzji wykrycia nadświetlnego neutrina w kilkusetkilometrowym tunelu polegał na wybudowaniu drugiego kilkusetkilometrowego tunelu i powtórzeniu eksperymentu tam.

    •  

      pokaż komentarz

      @GoGoPowerRangers: Ok, ale to nie jest reguła tylko raczej wyjątek od reguły. Wiadomo, że większy problem z jakością badań jest im dalej odchodzi się od twardej nauki (matma, fizyka, chemia, biologia, cs) do nauk społecznych oraz badań istotnych z punktu widzenia politycznego (np. klimat do nich należy) ale póki ktoś nie policzy i nie pokaże błędów zgodnie z metodologią to nie ma powodu kwestionować badania na podstawie domysłów, które w sumie dość łatwo można obalić.

    •  

      pokaż komentarz

      Ok, ale to nie jest reguła tylko raczej wyjątek od reguły.

      @cieliczka: no, nie byłbym tego taki pewien. https://en.wikipedia.org/wiki/Replication_crisis

      According to a 2016 poll of 1,500 scientists reported in the journal Nature, 70% of them had failed to reproduce at least one other scientist's experiment (50% had failed to reproduce one of their own experiments).

    •  

      pokaż komentarz

      Pomyślcie, że weryfikowało je kilku gości, którzy siedzą w temacie co najmniej 20 lat, napisali podobnych artykułów po kilkadziesiąt na głowę i ich zadaniem jest rozpoznać i nie dopuścić do publikacji tych podejrzanych od strony faktograficznej lub metodologicznej.

      @cieliczka: Widać, że nie masz za wiele wspólnego z nauką. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @GoGoPowerRangers:
      No tak, znana sprawa, ale replication crisis dotyczy głównie badań eksperymentalnych, których nie można zweryfikować inaczej niż przez powtórzenie eksperymentu. Badanie które ja podałem oparte jest na danych ogólnodostępnych, a nie eksperymencie więc już na etapie recenzji można łatwo je zweryfikować.

    •  

      pokaż komentarz

      @cieliczka: jeżeli weryfikowalność ZRECENZOWANYCH badań eksperymentalnych jest tak beznadziejnie niska, dlaczego wydaje ci się że badania statystyczne są z reguły godne zaufania? I jeśli chodzi o ten konkretny przypadek - z tekstu wynika, że autor skupił się wyłącznie na granicach zaborczych i niczym więcej. Jakie są szanse, że nie przeoczył jakiegoś innego czynnika, który powoduje te różnice, i to co przedstawia mapa jest jedynie ciekawym zbiegiem okoliczności, a nie związkiem przyczynowo-skutkowym?

    •  

      pokaż komentarz

      @cieliczka: Rzucasz perły przed wieprze. Przecież każdy krytykant dobrze wie, że naukowcy, zwłaszcza amerykańscy, to debile. I potrafi udowodnić to na 18 sposobów. A prawdziwa wiedza to mądrość tłumu i prawdy z jutuba, bo przecież badacze ciągle się mylą.

      źródło: debile.jpg

    •  

      pokaż komentarz

      @kontonr77:

      Widać, że nie masz za wiele wspólnego z nauką. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Podaj mi journale w których masz opublikowane artykuły (i ich liczbę) żebym wiedział czy twoje doświadczenie jest na tyle istotne żeby przyznać ci rację bo twierdzenie, że w szanowanym czasopiśmie przejdzie coś na tyle podejrzanego, że może zostać obalone przez przeciętnego wykopowicza, który nie siedzi w temacie jest trollowaniem. Tym bardziej, że to nie jest artykuł eksperymentalny, a oparty na ogólnodostępnych danych.

    •  

      pokaż komentarz

      zych i niczym więcej. Jakie są szanse, że nie przeoczył jakiegoś innego czynnika, który powoduje te różnice, i to co przedstawia mapa jest jedynie ciekawym zbiegiem okoliczności, a nie związkiem przyczynowo-skutkowym?

      @GoGoPowerRangers: Radzę przeszukać w artykule frazy z "variables" a zwłaszcza "control variables", exogenous variables", "other variables", "dependent variables" i znajdziesz odpowiedź. To standardowa procedura w takich badaniach, że weryfikuje się wpływ innych czynników. Właściwie połowa artykułu polega na analizie możliwych innych czynników, które mogłoby mieć wpływ na wyniki.

    •  

      pokaż komentarz

      @iosnin: Rysunek włączam do mojego Top 10 (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    •  

      pokaż komentarz

      Podaj mi journale w których masz opublikowane artykuły (i ich liczbę) żebym wiedział czy twoje doświadczenie jest na tyle istotne żeby przyznać ci rację bo twierdzenie, że w szanowanym czasopiśmie przejdzie coś na tyle podejrzanego, że może zostać obalone przez przeciętnego wykopowicza, który nie siedzi w temacie jest trollowaniem. Tym bardziej, że to nie jest artykuł eksperymentalny, a oparty na ogólnodostępnych danych.

      @cieliczka: czy powinienem przez to rozumieć, że ty sam siedzisz w temacie? No to szacunek dla ciebie. Jaka specjalizacja jeśli można spytać?

      Radzę przeszukać w artykule frazy z "variables" a zwłaszcza "control variables", exogenous variables", "other variables", "dependent variables" i znajdziesz odpowiedź. To standardowa procedura w takich badaniach, że weryfikuje się wpływ innych czynników. Właściwie połowa artykułu polega na analizie możliwych innych czynników, które mogłoby mieć wpływ na wyniki.

      No widzę. Z tym że albo jestem ślepy (bardzo możliwe - nie jestem analitykiem, nie wczytywałem się zbyt dokładnie bo jestem na to za głupi), albo autor nie sprawdził możliwości że po prostu Małopolska jest wyjątkowym regionem na tle całej Polski z jakiegoś innego, współczesnego powodu, i po prostu tak się akurat złożyło że jest przy byłej granicy austriacko-rosyjskiej.

    •  

      pokaż komentarz

      bo twierdzenie, że w szanowanym czasopiśmie przejdzie coś na tyle podejrzanego, że może zostać obalone przez przeciętnego wykopowicza, który nie siedzi w temacie jest trollowaniem

      @cieliczka: Niestaety nie jest trollowaniem. Fajnie, że masz idealistyczną wizję nauki. Dla tej wizji byłoby najlepiej byś nigdy nie poznał mechanizmów funkcjonowania "rynku nauki" w Polsce w ostatnich latach. Nie musisz mi wierzyć. Jako człowiekowi z wewnątrz wcale nie zależy mi przesadnie na deprecjonowaniu nauki. Po prostu coś mnie wzięło na szczerość. Widać to był błąd.

    •  

      pokaż komentarz

      @GoGoPowerRangers:

      czy powinienem przez to rozumieć, że ty sam siedzisz w temacie? No to szacunek dla ciebie. Jaka specjalizacja jeśli można spytać?

      To była odpowiedź do innego wykopowicza, który twierdził, że nie ma co się sugerować, że recenzenci dopuścili tą
      pracę. W sumie w Polsce może to tak wyglądać i w niektórych czasopismach na pewno wygląda, że publikuje się
      słabe rzeczy. Jednak w tej rangi czasopiśmie co ukazał się ten artykuł publikuje może 1 czy 2% z wszystkich "badaczy" szeroko pojętych nauk społecznych w Polsce. Nie pisałem więc o sobie tylko o recenzentach i przeciętnym wykopowiczu, który przecież nie zajmuje się zawodowo recenzowaniem prac naukowych z tej dziedziny. Ja nie podważam tez artykułu, a wy podważacie, więc pytam czy siedzicie w temacie. Jakbyście mi odpowiedzieli, że macie kilka publikacji w czasopismach tej rangi to bym stwierdził, że może coś być na rzeczy skoro tak twierdzicie, ale przecież nie zajmujecie się tym codziennie przez ostatnie ileś tam lat, a mimo wszystko nie zgadzacie się z tym co autor udowodnił, mimo, że nie macie argumentów albo argumenty, które każdy autor bierze pod uwagę jeszcze przed pisaniem takiego artykułu.

      Dlatego jeżeli czytam, że ktoś kwestionuje tez zawarte w takiej pracy nie podając żadnych argumentów albo podając argumenty, które są łatwe do obalenia to przecież nie przekona mnie, że "on" widzi ewidentne błędy, nieścisłości lub nic poza przypadkową korelacją, a kilku profesorów ich nie zauważyło recenzując pracę.
      Po raz kolejny już tutaj spotykam się, że ktoś pisze "korelacja nie oznacza przyczynowości!" tak jakby to było odkrycie Ameryki. Przecież dziesiątki tysięcy ludzi od kilkudziesięciu lat pracuje nad metodologią nauk społecznych i ekonomii. Statystka, która jest głównym narzędziem w ich pracach rozwija się jako dyscyplina naukowa od końca XVII w. W czasopismach tej rangi w której ukazał się ten artykuł publikują naukowcy z całego świata.
      Zdecydowana większosć artykułów jest odrzucana. Przechodzą tylko te które coś wnoszą (ciekawy
      problem badawczy) i są poprawne metodologicznie. Wydawcy i recenzenci nie mają osobistego interesu żeby akurat ten artykuł ukazał się w wydaniu kosztem innych. Oczywiście do dyskusji jest ile takie artykuły wnoszą nowego i ile artykułów pojawia się z błędami, ale im lepsze czasopismo tym lepsza ich jakość.
      Czy więc ja siedzę w temacie? Nie, ale w temacie siedzą recenzenci i wydawcy którzy weryfikują takie prace. I oczywiście jej autor. Ja natomiast zdałem trochę egzaminów z tej dziedziny i wiem, że jeżeli coś jest tak nieprzekonywujące i tak słabo uzasadnione jak ten artykuł dla ciebie to może ukazałoby się w jakimś podrzędnym czasopiśmie w Polsce (i to po dobrej znajomości). Takim za 4 pkt, którego nikt nie czyta (typu Zeszyty Naukowe Wyższej Szkoły Tu i Tam). Sam dość często czytam tego typu prace, interesuje się trochę ekonomią i uznałem, że jest wyniki są bardzo ciekawe (i zgodne z szeroko pojętymi wnioskami badań nad instytucjami).

      Oczywiście jest duży kryzys w badaniach opartych o eksperymenty, ale tutaj mamy do czynienia z posługiwaniem się danymi administracyjnymi, a nie zebranymi samodzielnie na określonej próbie badawczej (wtedy są problemy warunków eksperymentu, doboru próby, rodzaju pytań itd...) Ale nawet te badania z eksperymentów laboratoryjnych są obalane zgodnie ze sztuką w danej dziedzinie, a nie dlatego, że ktoś ich nie rozumie.

      No widzę. Z tym że albo jestem ślepy (bardzo możliwe - nie jestem analitykiem, nie wczytywałem się zbyt dokładnie bo jestem na to za głupi), albo autor nie sprawdził możliwości że po prostu Małopolska jest wyjątkowym regionem na tle całej Polski z jakiegoś innego, współczesnego powodu, i po prostu tak się akurat złożyło że jest przy byłej granicy austriacko-rosyjskiej.

      Nie masz też podstaw sądzić, że jest inaczej niż wynika to z wniosków wysuniętych przez autora.. Wiadomo, że można zawsze znaleźć 1000 innych czynników, które teoretycznie "mogą" mieć wpływ na wynik egzaminów po obu stronach granicy. Autor wziął pod uwagę wszystkie najważniejsze (które wynikają z wielu badań innych autorów i udowodnionych związków np. między zamożnością regionu, a wynikami uczniów; Tak się rozwija nauka, poprzez kumulację wiedzy.). Przeanalizował je i okazuje się, że tylko różne zabory mogą wyjaśniać tę różnicę. Póki nie przedstawiasz uzasadnienia alternatywnego i nie zaprezentujesz go zgodnie ze sztuką (fakty/dane + metodologia) to nie przekonasz nikogo kto choć trochę interesuje się tą dziedziną jak np. ja. O tych co "siedzą w temacie" to nawet nie wspominam. pzdr

    •  

      pokaż komentarz

      @kontonr77:

      Fajnie, że masz idealistyczną wizję nauki. Dla tej wizji byłoby najlepiej byś nigdy nie poznał mechanizmów funkcjonowania "rynku nauki" w Polsce w ostatnich latach.

      Ok, ale nie piszemy o Polsce. Piszemy o publikacjach w czasopismach z "rejection rate" grubo powyżej 50% w których nie przepuszczają wszystkiego co się da, bo jednak mają duży wybór zgłaszanych artykułów z całego świata. Umówmy się, że każdy w Polsce chciałby mieć pozycję w takim czasopiśmie. Nauki społeczne u nas leżą i jednak trzeba się wyróżniać warsztatowo żeby tam publikować. Co nie oznacza, że wszystko co się pojawia to prawda objawiona ale póki ktoś na tym samym albo wyższym poziomie nie pokaże, że jest inaczej - na odpowiednich danych i metodologii to przecież nie będę przyznawał racji niektórym wykopowiczom, że to tylko zwykła korelacja i nic więcej (bo autor analizuje/kontroluje inne czynniki i ich możliwy wpływ). Pzdr

    •  

      pokaż komentarz

      Nie masz też podstaw sądzić, że jest inaczej niż wynika to z wniosków wysuniętych przez autora..

      @cieliczka: nie mam. Ale póki są dwie (lub więcej) możliwości, mówienie że jedna jest na 100% prawdziwa a reszta niemożliwa jest dość słabe. Gdyby te anomalie powtarzały się też gdzie indziej, z tych samych powodów, to zdecydowanie byłoby coś na rzeczy. A tak to mamy wyłącznie ciekawostkę statystyczną, z której żadnych poważnych wniosków co do przyczynowości wyciągnąć się nie da.

      Nie mówię że ten artykuł jest całkiem do dupy. Wygląda na bardzo dobrze przygotowany, matma zdaje się OK, bardzo poważnie potraktowane wszystkie standardowe czynniki jak zamożność ludzi - po prostu nie przekonuje mnie teza, że główną przyczyną były właśnie zabory.

  •  

    pokaż komentarz

    Teoria alternatywna: najwyższe stężenie smogu i stałe przekraczanie norm oraz zalecenia aby nie wychodzić z domu powoduje, ze statystycznie na południu najwięcej spędzają czasu w domu, nad książkami. Mapa średniego zanieczyszczenia powietrza zdaje się potwierdzać.

    źródło: czujniki-smogu.pl

  •  

    pokaż komentarz

    @cieliczka: jak wyprowadziłem się na zachód Polski to spora część ludzi tam była przekonana, że w Polsce B są lepsze wyniki z egzaminów, bo na wschodzie na porządku dziennym jest pomaganie uczniom przez nauczycieli w trakcie pisania prac egzaminacyjnych xDDDD