•  

    pokaż komentarz

    @Brzytwa_Ockhama: wykpienie ciebie jako człowieka, taki typowy polski biedak

    @steemm: Wykpiwać to można mowę-trawę i erystyczne szpagaty Brzytwy. To, że ktoś nie zarabia tyle (albo w ogóle nie zarabia, bo jest nieutrzymującym się samodzielnie studenciakiem filozofii), co np. napieprzający delegacje bystry inżynier serwisu, ma być argumentem, że jego słowa są z miejsca nic nie warte?

  •  

    pokaż komentarz

    Różnica między demokracją a monarchią jest taka, że jeżeli masz to nieszczęście być obywatelem demokratycznego kraju rządzonego przez partię idiotów, to możesz tę władzę zmienić. Nie bezpośrednio, nie jednym podpisem, może to zająć całe lata - ale, koniec końców, jako obywatel masz szereg różnych pokojowych "sposobów" na pozbycie się lujowych władz, czy to głosując na kogoś innego, czy zakładając własną partię.

    Z monarchią tak... nie jest. W zdecydowanej większości przypadków jako obywatel nie masz ŻADNEGO wpływu na wybór monarchy (o ile w ogóle działamy w systemie gdzie monarchę faktycznie się wybiera, to tak bajdełej), wszelkie próby nawet pokojowego przejęcia władzy kończą się wyrokiem za zdradę stanu i stryczkiem, a sam monarcha może być albo klawym gościem któremu zależy na kraju... albo może być drugim wcieleniem Nerona - to jest loteria, totalna loteria, a historia jest pełna przykładów. Z jednej strony taki Kazimierz Wielki, z drugiej Henryk III Walezy - król Polski, który nawet polskiego nie znał, a z tronu... uciekł, dosłownie.

    Bardzo wszystkich zachęcam do zapoznania się z historią pierwszej wojny światowej. Naziści w Niemczech, komuniści w Rosji - to wszystko ma swoje fundamenty właśnie w słabej, skorumpowanej i lipnej monarchii. Ten okres to WSPANIAŁY przykład na to, jak szybko może wszystko szlag trafić gdy to akurat twój kraj przegrał na loterii i monarchą jest kretyn.

    Demokracja, mimo wszystkich swoich wad... jest od tej konkretnej wady wolna.

    Innymi słowy - TEORETYCZNIE monarchia to system idealny, ale przy założeniu że monarcha ZAWSZE jest jednostką wybitną, odważną, cnotliwą i w całości poświęcającą swoje prywatne dobro na rzecz dobra kraju i narodu. A to założenie z gatunku na papierze to i komunizm działa.

    •  

      pokaż komentarz

      @mnik1: Demokracja daje ułudę wpływu na władzę. Lud nie dość że nie jest świadomym wyborcą, to na dodatek nie wybiera swobodnie. Ma do wyboru ograniczoną ilość partii, to pozór, że jakakolwiek partia reprezentuje interesy kogokolwiek. Niewielu wyborców zgadza się z większością postulatów partii, a ilu z nich jest w pełni z nimi zaznajomiona? Postawię nawet tezę, że (szczególnie u nas i szczególnie ostatnio) wielu ludzi głosuje przeciwko komuś/czemuś, a nie za kimś/czymś.

      Na przestrzeni wieków posługiwano się "wolą ludu" równie łatwo jak dzisiaj. Papieże i królowie od wczesnego średniowiecza byli wybierani przez "lud", a co pod tym pojęciem się kryło zależało od elity. U Papieży była to formalność po elekcji polegająca na ogłoszeniu ludowi rzymskiemu wyniku tejże elekcji, królowie byli wybierani przez przedstawicieli ludu, za takich uważano szlachtę i duchownych , jako elita występująca w imieniu swoich poddanych (potem dopiero zamiano elekcję na dziedziczność, ale też jako wynik umowy społecznej).

      Każdy ustrój polityczny to demagogia, jeśli elita nie jest w stanie świadomie wybrać lidera/liderów. W demokracji "elitą" jest lud, w republice i monarchii elita się jedynie zawęża. Zawężenie elity powinno być w takim stopniu, w jakim można stworzyć etos elity i go utrzymać, musi on odpowiadać wyobrażeniu i potrzebie "ludu", inaczej doprowadzi to do konfliktu. W dzisiejszym świecie nie da się stworzyć etosu elity, gdyż nie mamy wspólnego wyobrażenia liderów, odpowiadającemu potrzebie "ludu". Mamy za to "lud" który mami się wizją tego iż jest elitą i decyduje o państwie. Niestety tylko dojrzałe demokracje mogą sobie pozwolić na elity świadome spektaklu w jakim uczestniczą (Hieronim Łaski za podstawę dobrze funkcjonującej demokracji podaje dualizm partyjny i wspólny interes ponadnarodowy elit rządzących).

      Konkluzja jest jedna, uczestniczymy w farsie i oszustwie - bo w tym istocie jest manipulacja marketingowa prowadzona podczas wyborów. Rozbiję też tutaj jedyny atut demokracji podnoszony przez jej zwolenników. Wybory co 4 lata to nie żaden wentyl do rozładowywania napięć. Dla mnie to oznaka, iż państwo jest cały czas w budowie, co 4 lata niszczymy elitę którą wybraliśmy, i budujemy ją od nowa, cały czas zmieniając karty z tej samej talii, nie mogąc niczego zbudować i niczego zburzyć. Żyjemy w państwie, które jest w ciągłej budowie. Nie wiadomo dokąd zmierza, brak jej poważnej polityki (poważnej czyli spójnej i dalekosiężnej). Demokracja to fasada ustroju politycznego, za tą fasadą mogą kryć się prawdziwe elity rządzące, ale ludowi są one niedostępne. Polityka w takiej postaci to smutna rzeczywistość i podniesienie obłudy oraz zakłamania do rangi sztuki.

      Argument o Nazizmie i Komunizmie wywodzącym się z idei monarchii to już czysta farsa. Hitler został wybrany w demokratycznych wyborach, komunizm to pierwszy "ludowy" ustrój polityczny wcielony w życie. Totalitaryzmy XX w to oznaka słabości demokracji, a nie jej siły. Znać, że do demokracji (jeżeli jest ona w ogóle konieczna do szczęścia) trzeba bardzo świadomego i odpowiedzialnego społeczeństwa, jak do tej pory takiego nie wynaleziono. Ludzie są podatni na manipulacje, a im mniejszy dobrobyt, większy wyzysk i cierpienia, tym mniej czasu na wnikliwe analizy polityczne i większe serce dla demagogów i populistów. Cieszmy się zatem z dobrobytu, który zapewnia nam spokój w tak efemerycznym ustroju politycznym.

      W moim wyobrażeniu aktualnie żyjemy w autorytarnej demokratycznej. Gdzie demokracje mamy co 4 lata, a potem żadnego wpływu i całkowity zamordyzm rządzących. Skutkiem czego nawet ludzie głosujący np. na PiS mogą poczuć buta demokracji autorytarnej na swojej twarzy (patrz ostatni marsz) mimo iż wielu z nich zapewne wolała zagłosować na PiS niż na przystawkę narodową u Kukiza.

    •  

      pokaż komentarz

      albo może być drugim wcieleniem Nerona

      @mnik1: Jeśli król nie pasuje, można go otruć i tak się robi. Demokracja w naszym wydaniu daje właśnie ułudę wyboru, bo wybór jest narzucony i to system jest zły i niezmienny, a nie JarKacz czy Tusk.

    •  

      pokaż komentarz

      Demokracja daje ułudę wpływu na władzę

      @Amarantus_Ekspandowany: Oczywiście że tak - ale to nie jest wrodzona wada demokracji, to jest wada tego jak ludzie demokrację postrzegają.

      Spójrz na Polskę. Spójrz na frekwencję w wyborach, w zasadzie dowolnych - bo zawsze jest niska. Na wybory idzie partyjny beton od 20 lat głosujący na te same mordy, a reszta ciułaczy siedzi w wypierdzianych dresach przed telewizorem i nigdzie się nie rusza, "bo co mój głos znaczy".

      Stąd też łatwo o narrację "demokracja to kłamstwo i ułuda". Nie - demokracja = dobrowolność, to "prawo do", nie "obowiązek". Masz prawo głosować, masz prawo być wybieranym - a to że 60% ludzi uprawnionych do głosowania tego prawa nie wykorzystuje i wybory wygrywają non-toper te same ryje to nie jest wada demokracji jako takiej.

      Papieże i królowie od wczesnego średniowiecza byli wybierani przez "lud", a co pod tym pojęciem się kryło zależało od elity.

      Nieprawda. Papieże byli wybierani "przez lud" na wczesnym etapie rozwoju chrześcijaństwa, potem (czytaj - tysiąc lat temu, ajm not iwen dżołking) tę tradycję zarzucono - i papieża wybierają, spośród siebie, ludzie których też nikt nie wybrał (czytaj - autokracja). Monarchia elekcyjna? W całej historii znajdziesz tylko parę przykładów, najsłynniejsza (przynajmniej dla nas) był system polski... w którym też "lud" nie głosował, mimo że szlachta stanowiła u nas dość potężny odsetek ludności, jak na warunki europejskie.

      Większość monarchii nie miała nic wspólnego z "głosowaniem" czy "wolą ludu". Lud mógł króla albo zaakceptować, albo się przeciw niemu zbuntować, zazwyczaj krwawo - nic pomiędzy nie było.

      Zawężenie elity powinno być w takim stopniu, w jakim można stworzyć etos elity i go utrzymać, musi on odpowiadać wyobrażeniu i potrzebie "ludu", inaczej doprowadzi to do konfliktu. W dzisiejszym świecie nie da się stworzyć etosu elity, gdyż nie mamy wspólnego wyobrażenia liderów, odpowiadającemu potrzebie "ludu".

      A czym niby różni się świat dzisiejszy od świata wczorajszego? Skąd to uber-naiwne założenie, że "kiedyś to nawet elity były lepsze"?

      Liderzy (w domyśle: król) rzadko kiedy odpowiadali na potrzeby "ludu", bo, po pierwsze, koncept "narodu" czy "państwowości" to stosunkowo świeży wynalazek, po drugie - jak dzisiaj narzekasz że nie możesz pogadać z posłem, tak w średniowieczu rwałbyś włosy z głowy, bo nikomu w ogóle by do głowy nie przyszła myśl że człowiek z "ludu" może się z monarchą spotkać, jak równy z równym.

      Po coś im przecież te jebitne zamki i fortece były, prawda?

      Konkluzja jest jedna, uczestniczymy w farsie i oszustwie

      Przy założeniu, że w wyborach uczestnicy 100% obywateli. A tak nie jest. Beton wybiera beton, a reszta siedzi na wypoku i płacze że beton znowu beton do rządzenia wybrał. Zaklęte koło.

      co 4 lata niszczymy elitę którą wybraliśmy, i budujemy ją od nowa, cały czas zmieniając karty z tej samej talii, nie mogąc niczego zbudować i niczego zburzyć

      Ponownie - c!##@wość polityków to nie jest wada demokracji jako takiej. Demokracja to po prostu sposób na rządzenie państwem (kopyrajt - Winiary), ale czy demokracja w danym kraju działa lub nie - to kwestia danego kraju, jego ludności i podejścia do tejże demokracji. Porównaj sobie Polskę ze Szwajcarią. I tu demokracja, i tam demokracja - a różnice takie, że gołym okiem widać.

      Argument o Nazizmie i Komunizmie wywodzącym się z idei monarchii to już czysta farsa. Hitler został wybrany w demokratycznych wyborach, komunizm to pierwszy "ludowy" ustrój polityczny wcielony w życie.

      Och, czyżby? A dlaczego Hitler wygrał wybory? Przecież tam wcześniej Kajzer Wilhelm rządził. I co się stało? Abdykował, bo rzucił Niemcy w wir wojny która doprowadziły te same Niemcy do skraju upadku - co, po latach, zagwarantowało Hitlerowi wielką popularność.

      Rosja? Mikołaj II. Władca tak świetny, że od początku jego rządów Rosja znajdowała się w nieoficjalnym stanie wojny domowej - co, koniec końców, doprowadziło do rewolucji i wygranej bolszewików.

    •  

      pokaż komentarz

      Jeśli król nie pasuje, można go otruć i tak się robi. Demokracja w naszym wydaniu daje właśnie ułudę wyboru

      @djtartini1: Stary, wybacz, ale naprawdę nie chce mi się dyskutować z facetem który twierdzi, że "demokracja daje ułudę wyboru" a "niepasującego króla zawsze można sobie otruć i gra gitara".

    •  

      pokaż komentarz

      @mnik1: A tak nie jest? Nawet w wyborach samorządowych walka skupiła się na PIS i PO choć dla wyborów lokalnych to nie miało najmniejszego sensu. Wybór nie jest złudny? Do sejmu się dostają posłowie tylko z tysiącem głosów w skali całego województwa, tylko dlatego, że dostali się na listę największych partii. Zauważ jak są ułożone na mapie okręgi wyborcze w USA, nie mają żadnego wytłumaczenia społecznego i geograficznego, oprócz faworyzowania partii, która wygrała akurat w momencie ich ustalania.
      Zgadzać się i dyskutować nie musisz, natomiast jest też druga strona medalu i też trzeba o tym powiedzieć.

    •  

      pokaż komentarz

      @Amarantus_Ekspandowany: Dawno nie czytałem tutaj niczego tak celnego, brawo. Szczególnie mnie zaskoczył ten fragment:
      > "Konkluzja jest jedna, uczestniczymy w farsie i oszustwie - bo w tym istocie jest manipulacja marketingowa prowadzona podczas wyborów. Rozbiję też tutaj jedyny atut demokracji podnoszony przez jej zwolenników. Wybory co 4 lata to nie żaden wentyl do rozładowywania napięć. Dla mnie to oznaka, iż państwo jest cały czas w budowie, co 4 lata niszczymy elitę którą wybraliśmy, i budujemy ją od nowa, cały czas zmieniając karty z tej samej talii, nie mogąc niczego zbudować i niczego zburzyć. Żyjemy w państwie, które jest w ciągłej budowie. Nie wiadomo dokąd zmierza, brak jej poważnej polityki (poważnej czyli spójnej i dalekosiężnej). Demokracja to fasada ustroju politycznego, za tą fasadą mogą kryć się prawdziwe elity rządzące, ale ludowi są one niedostępne. Polityka w takiej postaci to smutna rzeczywistość i podniesienie obłudy oraz zakłamania do rangi sztuki."
      Warto by było też dodać coś o idei starej jak cywilizacja czyli "dziel i rządź". Widzimy to aktualnie doskonale w Polsce. Zostaliśmy podzieleni i jesteśmy rozgrywani przez 2 główne siły polityczne. Manipuluje się nami za pomocą najprostszych emocji czyli strachu i pompowania naszego ego (ci drudzy to zguba, hołota, wy jesteście elitą, którą my reprezentujemy). Dzięki temu jest możliwość przechodzenia co wybory władzy z tych samych rąk do kolejnych rąk i potem zamiana i tak można do końca świata. Gdyby ludzie w Polsce byli świadomi tych procesów to jakakolwiek ewolucja, która według mnie nie jest aktualnie w żaden sposób możliwa, stałaby się realnym etapem dorastania naszej demokracji. Do tego niestety potrzebna jest edukacja, świadomość polityczna, odporność na propagandę ("dziel i rządź") i umiejętność wspólnej pracy ponad podziałami (lewica, prawica etc.). Oczywiście to czysta teoria, szczerze mówiąc to nie wiem czy to jest w ogóle możliwe i czy taka chociaż w części sprawnie działająca demokracja jest w ogóle realna(ktoś zna jakieś przykłady?). Nawet w USA, czyli podobno najlepszej demokracji na świecie, co wybory widzimy ten sam teatrzyk nienawiści co u nas i czyste rozgrywanie najprostszymi emocjami. Z tego można wysnuć wniosek, że demokracja to tylko kolejna utopia po komunizmie i to nie ma prawa działać sprawnie, a elity i tak będą robić co chcą rozgrywając "suwerena", który stadnie (psychologia tłumu) zachowuje się jak naiwne, niepotrafiące panować nad sobą dziecko i wykorzystywać wszystkie jego słabości jako zbiorowości. Czasem się słyszy o dojrzałych decyzjach całych narodów w referendach gdzieś tam na świecie (np. Szwajcaria), ale być może to jedynie pojedyncze przypadki, z resztą to też może być wynik propagandy rządowej i szerzej zakrojonego planu, a nie świadoma decyzja określonej grupy dla wspólnego dobra.

    •  

      pokaż komentarz

      @mnik1:
      1. Co jest immanentną wadą demokracji, a co monarchii, nie będę tu roztrząsał. Zaznaczę tylko, iż nie wygra wyborów w czasach stabilnych partia która: 1) nie obieca czegoś większości (elementy populizmu) 2) nie będzie koniunkturalna (centrowa i nie kontrowersyjna). Prosto konkludując: demokracja to ustrój na dobre czasy, nie na trudne czasy poważnych reform. Potwierdzają to dzisiejsze realia.

      2. Biskupi zawsze byli wybierani przez lud, papieże dbali o zachowanie tej tradycji chociażby pozornie. Poza tym, po wprowadzeniu reformy "lud" również wpływał na wybory, skutkiem czego włoskie rody (rody patrycjuszy = "lud") potrafiły wyrzucić z Rzymu papieży narzuconych z zewnątrz.

      3. Większość monarchii powstała dzięki ludowi. Wędrówki ludów, były wędrówkami wojowników, którzy opanowali tereny wraz z osiadła ludnością, stanowiąc elitę, dlatego też od średniowiecza lud=elita. Ale idąc dalej, ta elita nie pozwalała przez długi czas na stałe wywyższenie jednego ze swoich współplemieńców. Dlatego zaczęto szukać oparcia w prawie i tradycji (wtedy tradycja>=prawo), dlatego Teodoryk płacił Kasjodarowi krocie za wymyślenie tradycji legalizującej jego władzę. Oczywiście nie było to łatwe i sama propaganda nie wystarczyła takiej elicie, tak jak wystarcza ogłupionemu ludowi w dobie demokracji. Elita potrafiła skutecznie walczyć o swoje prawa. Ograniczając przez to zgubne skutki centralizacji władzy (wbrew pozorom to demokracja doprowadziła do omnipotencji państwa).

      4. Z historii polski można najlepiej wyczytać, jak bardzo król chciał oprzeć swoją władzę na drobnej szlachcie i jak ta wspierała króla by osłabić magnatów. Monarchia to gra balansu, subtelna i obliczona w skutkach na dekady.

      5. Słabość elity w krajach demokratycznych może nie wynikać z demokracji, natomiast słabość monarchy była zawsze brutalnie weryfikowana przez rzeczywistość. Demokracja może pozwolić sobie na słabość indywidualną, rekompensuje sobie to omnipotencją państwa. Monarchia przeciwnie, słabość monarchy doprowadza do upadku rodu monarszego, bezalternatywnie.

      6. Argumentum at Hitlerum - republika Weimarska była demokratyczna, komuniści również mieli wystarczająco dużo czasu by stworzyć ustrój inny niż totalitarny

      7. Decentralizacja władzy doprowadza do większej samodzielności regionów, lud mógł odwoływać się do różnych koterii i stanów w walce o swoje prawa. Oczywiście realia były inne od dzisiejszych, dlatego nawet elity sięgały często po oręż w tejże walce. Ale mógł uciekać z dóbr szlacheckich/magnackich do duchownych i królewszczyzn, dzięki decentralizacji istniały różnorodne warunki gospodarce, sprzyjające rywalizacji o chłopa.

    •  

      pokaż komentarz

      Jeśli król nie pasuje, można go otruć i tak się robi.

      @djtartini1: Tak samo z każdym tyranem. Można obalić przemocą. To jest właśnie istotny plus demokracji, że można stracić władzę, nie tracąc życia (ani nawet majątku itp). To bardzo zmniejsza poziom przemocy w życiu publicznym, co jest dobrą rzeczą.

      Oczywiście monarchia (z jakimś systemem checks and balances, który w wielu monarchiach w jakiś tam sposób był wbudowany) ma swoje zalety typu stabilność, ale ma je także demokracja liberalna (strażnikiem wartości i stabilności jest władza sądownicza). Ty i @Amarantus_Ekspandowany swoją krytykę demokracji opieracie, mam wrażenie, przynajmniej po części na prymitywnym modelu typu ateńskiego, z jego cyklem demokracja -> ochlokracja ->tyrania. Trochę się od tego czasu rozwinęliśmy i nauczyliśmy przed tym bronić.

      To tak na szybko, ciekawa dyskusja się rozwinęła. (Znacznie ciekawsze niż pierwotny artykuł). Zostawiam post, żeby sobie wrócić na spokojnie.

    •  

      pokaż komentarz

      Jeśli król nie pasuje, można go otruć i tak się robi.

      @djtartini1: Ale pomyśl, że zawsze komuś nie pasuje. Może być tak, że większości pasuje i ogólnie jest OK, ale jest jakiś mały, zakłamany nienawidzący świata (z wzajemnością) człowieczek, który organizuje spisek aby dobrego króla otruć, bo on swoje wielkie ego widzi na tronie.
      Z drugiej strony pośród wiodących krajów w zasadzie nie przetrwała żadna faktyczna monarchia, gdzie król miałby rzeczywiście coś do gadania. To znaczy że ten ustrój podobnie jak większość totalitaryzmów był nieefektywny i ustąpił innym, bardziej efektywnym ustrojom opartym o demokrację.
      Wyjątek niechlubny stanowią Chiny, gdzie ustrój w zasadzie totalitarny okazuje się być bardzo efektywny. Ale Chiny to w zasadzie "ekspertokracja", taki efektywny totalitaryzm który nie jest zbudowany wokół ego przywódcy.

    •  

      pokaż komentarz

      Wyjątek niechlubny stanowią Chiny, gdzie ustrój w zasadzie totalitarny okazuje się być bardzo efektywny.

      @PDCCH: Można dodać jeszcze Singapur i kilka innych krajów. Myślę, że technokracja to dobre określenie dla Chin.

    •  

      pokaż komentarz

      To tak na szybko, ciekawa dyskusja się rozwinęła.

      @Andreth: prawda

    •  

      pokaż komentarz

      @djtartini1:

      Można dodać jeszcze Singapur
      Raczysz żartować. Singapur to republika parlamentarna, na czele której stoi prezydent wybierany w powszechnych wyborach. Wiem to na pewno, bo zwykłem zaznajamiać się z systemem politycznym, społecznym i ekonomicznym krajów które odwiedzam.

      Myślę, że technokracja to dobre określenie dla Chin.
      No trochę tak a trochę nie. Owszem, czerpią bardzo mocno ze zdobyczy techniki. Ale na czele stoi partia (właśnie, partia nie uosabiana z liderem jak to miało miejsce w przypadku np ZSRR) która za jeden z głównych celów ma utrzymać partię przy władzy. W tym celu strategiczne decyzje nie są podejmowane przez konkretnych ludzi identyfikowalnych łatwo z imienia i nazwiska, tylko przez rzeszę bezimiennych ekspertów nieustannie debatujących co w danej sytuacji dla partii jest korzystne. A że jest bardziej lub mniej korzystne dla kraju czy standardowego Chińczyka to tylko efekt uboczny.

    •  

      pokaż komentarz

      Singapur to republika parlamentarna, na czele której stoi prezydent wybierany w powszechnych wyborach

      @PDCCH: Słowo klucz to"parlamentarna". System parlamentarno-gabinetowy z silną władzą jednej partii od kilku dekad i prezydentem jako listkiem figowym.

    •  

      pokaż komentarz

      @djtartini1: Może lubią swojego prezydenta. Wybierają go w powszechnych wyborach wszakże i paru tam było. Ale fakt, ze tam z grubsza jedna partia rzadzi od dawna. Tym niemniej monarchią bym tego na pewno nie nazwał.

    •  

      pokaż komentarz

      Tym niemniej monarchią bym tego na pewno nie nazwał.

      @PDCCH: Jeden z ekspertów CSPA nazwał taką partię "zbiorowym cesarzem", podobnie jak w Chinach, zresztą to też tacy Chińczycy.

    •  

      pokaż komentarz

      Ale pomyśl, że zawsze komuś nie pasuje. Może być tak, że większości pasuje i ogólnie jest OK, ale jest jakiś mały, zakłamany nienawidzący świata (z wzajemnością) człowieczek, który organizuje spisek aby dobrego króla otruć, bo on swoje wielkie ego widzi na tronie.

      Ustroje typu monarchistycznego dominowały przez cały okres naszych dziejów. Ilu masz w historii "małych, zakłamanych nienawidzących świata człowieczków" którym udało się w pojedynkę obalić rządzącą dynastię? Pomyślnie zorganizowane spiski i rewolty były dziełem elity, nie jednostek. A jak można ocenić demokrację, skoro te dominują ledwie jeden wiek?

      Z drugiej strony pośród wiodących krajów w zasadzie nie przetrwała żadna faktyczna monarchia, gdzie król miałby rzeczywiście coś do gadania. To znaczy że ten ustrój podobnie jak większość totalitaryzmów był nieefektywny i ustąpił innym, bardziej efektywnym ustrojom opartym o demokrację.

      @PDCCH: To znaczy, że fundamentem ustroju był konsensus polityczny elity. Gdy tego zabrakło, monarchia stawała się fikcją. Podziały wewnątrz społeczne, niezgody i rządni władzy populiści, przejmowali władzę stopniowo od słabnących monarchów. Ułuda iż monarchia rządził władzą absolutną i "rzeczywiście miał coś do gadania" to największe zakłamanie historii. To elity społeczne były podstawą rządów monarchy, bez ich zgodnego działania wybór jedynego władcy stawał się nierealny, tak samo późniejsze sprawne sterowanie państwem. Dopiero zniszczenie stanów i różnych koterii pozwoliło na powstanie tyranii XX w, w którym aparat terroru w pełni pozwolił dominować wąskiej grupie politycznej.

    •  

      pokaż komentarz

      @mnik1: po pierwsze demokracja jest najgorszym z totalitaryzmow i zawsze na koncu prowadzi do dyktatury. Po drugie nie bylo w historii swiata demokracji ktora nie zjadlaby samej siebie pociagajac w dol niewinne ofiary. Monarchia natomiast to system apewniajacy najwieksza stabilnosc, dobrobyt i wolnosci obywatelskie. Najmniej zadluzone kraje z najbardziej zamoznymi pooddanymi nawet obecnie to monarchie dziedziczne. Szczegolnie niezrozumiale jest takie bajdurzenie w przypadku polskich monarchii ktore byly idealnie poukladane i rozklad sil miedzy arcybiskupstwem szlachta i krolem byl niemalze idealnie zrownowazony a ustawodawstwo wykonawstwo i sadownictwo oparte na katolickich pryncypiach i wartosciach tak samo jak kultura. Krolestwo polskie jest modelowym przykladem sukcesu monarchii i niesamowitych wolnisci nie tylko w skali dzisiejszej ale rowniez w czasach poznego sredniowiecza. Wszystko rozpieprzyla wlasnie potem demokracja szlachecka - nawet mimo tego ze to szlachta glosowala a nie plebejscy zidiociali analfabeci intelektualni ktorzy ani jednej powaznej ksiazki nie przeczytali jak dzis.

    •  

      pokaż komentarz

      @mnik1: wszystkie totalitaryzmy XX wieku był budowane na fundamentach demokratycznych. Gdzie władza pochodzi od ludu, a wódz Fuhrer, Duce, albo Stalin wyraża jego wolę. Demokracja, to nie tylko prawo do wyboru nowego komendanta więzienia co cztery lata. To także system gdzie każy obywatel jest zaangażowany w politykę państwa i może mieć, to również charakter totalitarny. Gdzie wszyscy zwykli cywile są równi - czyli są tak samo biedni, wierzą w tą samą ideologię, w tego samego wodza ludowego i w każdej chwili muszą poświęcić swoje życie dla wspólnej ideologii i państwa. Wszystkie systemy, które cechował monopartyjny i ludowy sposób organizacji społecznej ponad wszelką wątpliwość rodzą się i wywodzą się ze skrajnej lewicy i mają na wskroś lewicową menalność. Wberw temu co głoszą zdesperowani demoliberałowie z Oxfordu. Dokładnie taki był nazizm, komunizm, faszyzm, bolszewizm, jakobinizm i rewolucja francuska. Najzabawniejsze jest to, że lewica swoje systemy społeczno-gospodarcze ubiera w ideologiczne szaty i utopijne wizje o sprawiedliwości społecznej. A następnie sama buduje systemy, które tworzą jeszcze większą hierachię urzędów i przywilejów niż te, które cechowały tradycyjną monarchię. Żadna tradycyjna monarchia i nawet ta absolutna z czasów renesansu nie angażowała w wojny i nie ingerowała, aż tak w życie swoich mieszkańców jak współczesne państwa demokratyczne.

  •  

    pokaż komentarz

    Skąd pochodzą nasze wszystkie spory?

    Stąd

    •  

      pokaż komentarz

      @wert133: mimo wszystko sami jestesmy sobie winni ze nie jestesmy na takie ideologicznie i propagandowo prostackie operacje odporni. Gdybysmy sie troche 'podciagneli' to nic takiego by sie nie dzialo - tyle ze w swojej masie jestesmy smierdzacymi leniami ktorzy dodatkowo uwazaja ze nasza glupota jest cnota.

  •  

    pokaż komentarz

    Generalnie nieważne czy lewak czy prawak - jak ktoś ma z deklem to akurat ten fakt jest najmniej istotny.

  •  

    pokaż komentarz

    Król zawsze w towarzystwie błazna i klechy.