•  

    pokaż komentarz

    To co opisujesz może śmiało być przełożone na dowolna gałąź przemysłu w Polsce. Czy jesteś elektrykiem, górnikiem, hydraulikiem, posadzkarzem, kierowca tuż po zdaniu prawka.

    •  

      pokaż komentarz

      @Xeleremegue: Dokładnie bo taka niestety jest po prostu mentalność w tym kraju a nie jest to specyfika branży. Z moich obserwacji wynika że niestety to skutek tego jak ludzie realnie mało wiedzą i przez to czują się wręcz zagrożeni, druga sprawa to to polskie zadzieranie nosa tylko dlatego że się wyszło z biedy i coś tam przeczytało xD

    •  

      pokaż komentarz

      @Saeglopur: A ja myśle ze na "zachodze" jest podobnie jesli nie tak samo. Wszędzie znajdziesz "januszy"

    •  

      pokaż komentarz

      @Xeleremegue: A ja wiem że nie jest ( ͡º ͜ʖ͡º) Januszerka się trafia ale w małych niepoważnych firmach które szybko znikają z rynku albo jeśli już to zostają w jakiś imigranckich środowiskach i własnym piekiełku i tak na marginesie prawa.

    •  

      pokaż komentarz

      @Xeleremegue: Akurat kierowca tuż po zdaniu prawka jest tak samo opłacany jak ten co jeździ 20 lat. Przynajmniej tam gdzie ja pracuje.

    •  

      pokaż komentarz

      @Anaheim: Farcik. Dwóch moich ziomków jak zrobili c plus e to mieli spore problemy ze znalezieniem pracy a potem jeszcze robili za 3k. Ale po trzech czterech miesiącach to już gitara

    •  

      pokaż komentarz

      @Xeleremegue: No to musiało być conajmniej 7 lat temu, skoro nikt nie chciał ich zatrudnić. Teraz tez u najgorszego parcha w okolicy można dostać 3k, czasem z groszem. Obecnie robota sama szuka kierowców i jak Janusz jeden z drugim nie da uczciwie zarobić to będzie miał w ekipie samych dziadów.

    •  

      pokaż komentarz

      @Xeleremegue byłem wczoraj na otwartej rozmowie kwalifikacyjnej w branży motoryzacyjnej. Fabryka jednego producenta autobusów. Było kilka stanowisk: kontroler jakości, logistyk, magazynier, elektryk, elektronik, montaż i inne. Na indywidualnej rozmowie usłyszałem, że nie mam co startować na kontrolera jakości, bo głównie do działu są awanse wewnętrzne ewentualnie przyjęcia jeżeli ma się doświadczenie. A jako osobie bez doświadczenia mogą zaoferować montaż przy czym zatrudnienie przez agencję pracy tymczasowej. I jak tu zrobić doświadczenie i godnie żyć słysząc takie coś...

    •  

      pokaż komentarz

      @Xeleremegue: Jako programista mam doświadczenia raczej podobne do tych które OP opisuje z Niemiec. Zaczynałem bez znajomości systemu i języka i powoli mnie we wszystko wprowadzali i dostawałem zadania na tyle proste żebym dał radę, ale na tyle skomplikowane żebym się zawsze czegoś nowego nauczył. Po miesiącu robiłem pierwsze produktywne rzeczy a po 3 miesiącach byłem już praktycznie samodzielny.

      Inna sprawa że po 3 latach zarabiałem cały czas prawie tyle samo co po 3 miesiącach, a jak odszedłem bez problemu znalazłem pracę z ponad 2 razy większymi zarobkami. Ale co się nauczyłem to moje. Oni od pół roku cały czas szukają studenta bez doświadczenia na moje miejsce.

    •  

      pokaż komentarz

      @basssiok: pewnie masz rację prawda a Bogiem dostać pracę nie jest ciężko ale c$#$?wo płatną. Po prostu trzeba odj@!%ć pańszczyznę i jak już po robisz 2 lata w zawodzie to można zacząć coś kombinować

    •  

      pokaż komentarz

      @Jan0l: No tak jak pisałem do @basssiok trzeba odj@%!ć pańszczyznę

    •  

      pokaż komentarz

      @Xeleremegue albo mam k!?!?skiego pecha albo już sam nie wiem. W 2 lata to przerobiłem już 3 firmy i od grudnia zaczynam kolejne podejście tylko już w innej części Polski z pensją netto większą niż dotychczas brutto. Rynek pracy w niektórych regionach to śmiech na sali

    •  

      pokaż komentarz

      @Xeleremegue: a najgorsze jest w tym to, że to co opisuje @jamaall prędko się nie zmieni, bo.. u nas przecież każdy kolejny wie lepiej, na temat wszystkiego. Przyznanie się do błędu to jak splunięcie w twarz, a hasło "nie wiem" to już w ogóle mokra ściera w pysk.

      U nas z pracą- co już pisałem w źródłowym znalezisku- jest jak z tym memem z american choppera, szczególnie jak twoją pierwszą czy tam drugą pracą nie jest jakaś duża firma, która zatrudni cię na staż i wyszkoli, tylko jakiś, heh, "mikrobiznes" (wielkie słowa, wiem), gdzie słyszysz nadęte hasła o tym, że oni nie szukają kogoś do niańczenia, tylko "wykwalifikowanego pracownika". Za 1800 brutto, a jakże. Szczególnie mnie to irytuje w takich przypadkach, jak na przykład ten najsampierwszy wykop o praktykantce w zakładzie fryzjerskim- większość dziewczynę tam hejtowała, że ona na 100% bumelantka, ale... raz że nic o niej nie wiedzą, dwa- za te 2 zeta brutto na godzinę to ja bym się wcale nie dziwił, gdyby jej się nic nie chciało. Takie coś to jest po prostu akt bardzo wielkiej łaski, żeby nie powiedzieć upokorzenie drugiego człowieka.

      Wracając do znaleziska OPa- o ile nie pracujesz w normalnej firmie, to przyznanie się do niewiedzy to w zasadzie samozaoranie się, tym bardziej, jeśli jesteś na końcówce lub świeżo po studiach, bo zaraz zaczynają się przytoczone hasła. Ciekawe że jakoś nikt z takich szczekaczy się nie zatrzyma na sekundę, żeby przemyśleć to co mówi. Że co- że studia to jakiś magiczny okres, gdzie człowiek zmienia się w omnibusa? Chodzącego geniusza wiedzącego wszystko o wszystkim? Ja wiem, że niektórzy ludzie mają taką fiksację, ale jest to równie głupie, jak obrażanie kogoś, że nie potrafi zrobić lepszej potrawy jak Ramsay mimo, że przecież potrafi sobie upichcić obiad w domu.

      Plus do tego przekazywanie wiedzy zauważyłem ma inne ciekawe skrzywienie mianowicie... trzymanie wszystkiego dla siebie. Broń Boże nie dzielić się niczym, bo jeszcze ktoś się nauczy jak to robić i będzie konkurencja. Wyjebią mnie z roboty! A już w ogóle tragedią by było jakby druga osoba przeanalizowała tą wiedzę i wszystko poprawiła. Albo zautomatyzowała. Koniec świata, dlatego lepiej jest milczeć, robić swoje jak każą- a jak to robisz? Nie interesuj się, ja tu od tego jestem!

      Kolejna sprawa to łatanie ekipy na zasadzie "mierny bierny ale wierny" czy tam "c$%#?wo ale stabilnie". Po co wziąć 1 kompetentną osobę, skoro można zatrudnić na jego miejsce 10 stażystów i potem kombinować z umowami? Można i tak, tyle że potem kończy się to tak, jak w przypadku słynnego kalkulatora PKW od Nabino, gdzie całe kawałki kodu to było kopiuj-wklej bez nawet pobieżnego sprawdzenia, czy czasem nie trzeba coś przerobić. Taka bieda wersja stack overflow driven development. Bieda, bo kody ze stacka zwykle działają bardzo dobrze, a tu taki mądraliński chce dobrze, tanio i szybko.

      No i na koniec ulubiona rzecz absolutnie każdego szukającego pracę- niezależnie od zawodu- ogłoszenia. 99% z nich nie ma podanych widełek cenowych. Ba- zauważyłem, że bardzo skrupulatnie się pisze te ogłoszenia, tak, żeby nie było nawet możliwości wywnioskować o jaką kwotę może chodzić. Standardowe superlatywy o benefitach, pracy w młodym, dynamicznym zespole nad dużymi projektami, obowiązkowym (i wyjątkowo IMO śmieszno-pociesznym) multisporcie i jedynej rzeczy wartej zainteresowania, czyli medicoverze. A tak to nic. No dobra- jeszcze rozdmuchana lista wymagań, z której wychodzi że szukają frontendowca, ale w sumie jak nie ogarniasz fullstacka plus 3 innych technologii to w ogóle nie podchodź. Ta choroba postępuje w takim tempie, że nawet jak złożysz papiery, przejdziesz do ostatniego etapu (wciąż paranoidalnie unikając tematu zarobków) czyli bezpośredniej rozmowy, to... dalej nikt ci nie raczy powiedzieć widełek, ani zapytać jakie są twoje oczekiwania. Takie niewinne granie na zwłokę, bo gdyby już w ogłoszeniu uczciwie podawali choćby minimum, to szybko mogłoby się okazać, że nikt nie chce za tyle przychodzić. A tak rozczarowanie przychodzi później, jak człowiek już trochę zmięknie, bo przeszedł całą tą bezsensowną HRową drabinkę.
      I to akurat powinno być w pierwszej kolejności utępione- pracodawca nie marnowałby czasu potencjalnych pracowników, a na ogłoszenie odpowiadaliby tylko ci, którym faktycznie takie warunki by odpowiadały. Tylko znów- mogłoby się okazać, że trzeba by było sypnąć więcej grosza, bo nikt się nie zreflektował.

    •  

      pokaż komentarz

      @Xeleremegue: w IT na szczęście jest inaczej. Może dlatego, że sporo pracujemy z ludźmi z innych krajów. W sumie jak tak czytam co ludzie piszą o wspomnianych gałęziach przemysłu to mi się słabo robi. Podpisuje się pod tym co powyżej napisano - takie zachowania najczęściej biorą się z niewiedzy i poczucia zagrożenia. Czyli słabość i tyle.

    •  

      pokaż komentarz

      @Xeleremegue: elektryk, hydraulik, posadzkarz, wszyscy pracują na budowie ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @Xeleremegue: 100% racja. trzeba zaczac w firmie gdzie kierownictwo nie ma kompleksów bo inaczej cię zgnoją jako przyszłą konkuręcję.

    •  

      pokaż komentarz

      @Xeleremegue: z tym wymaganym doświadczeniem w Polsce to w ogóle jakaś kpina jest. Ostatnio szukali w jednej firmie programisty Swing z min. 8 letnim komercyjnym doświadczeniem. Szkoda tylko że swing powstał w 2014 roku...

    •  

      pokaż komentarz

      @JohnTheRevelator: swing powstał w 1997 roku. Wkleiłeś pastę chodziło Ci o swift język programowania

    •  

      pokaż komentarz

      @Xeleremegue: nie wiem jak w Niemczech ale w Irlandii bez doświadczenia nie podchodź. @jamaall

  •  

    pokaż komentarz

    Sorry, że jako znalezisko, ale ze względu na zbyt długą treść nie dało się dodać jako komentarz.

    •  

      pokaż komentarz

      @jamaall: hej, mozliwe, ze razem studiowalismy. Zgadzam sie z Twoim tekstem w bardzo wielu miejscach. Nie sadze, ze zrozumieja go ludzie z poza branzy.

      Najwazniejsza rzecz to wlasnie brak przekazywania wiedzy.

    •  

      pokaż komentarz

      @jamaall: a co sadzisz o samym poziomie studiow? pracowales z polskimi projektantami? co sadzisz o ich kompetencjach?

    •  

      pokaż komentarz

      @lufi: Poziom studiów oceniam na bardzo wysoki. O ile niektóre zapychacze w planie studiów można było sobie darować (śmieszne kursy typu materiału budowlane, budownictwo przemysłowe, budownictwo mieszkaniowe), to przedmioty podstawowe typu wytrzymałość materiałów, statyka, konstrukcje stalowe, konstrukcje betonowe, fundamentowanie były wykładane na poziomie europejskim; nie miałem żadnych braków w wiedzy podejmując pracę za granicą. Powiem więcej - na początku nie znałem języka i to właśnie to, czego nauczyłem się na studiach od strony technicznej pozwoliło mi "przetrwać".

      Z kilkoma polskimi projektantami miałem styczność - tutaj zależy jak trafisz. Rzeczywiście zwłaszcza ci młodsi (pomiędzy 30 a 40 rokiem życia) to bardzo dobrze wykształceni i kumaci ludzie - niestety z takimi nie miałem okazji pracować w relacji uczeń-mistrz. Ostatnio jak grzyby po deszczu wyrastają biura projektowe świadczące usługi dla krajów wysoko rozwiniętych (Niemcy, Francja, kraje skandynawskie). Z drugiej strony w małych miastach i na wsiach, co rusz trafiają się starzy pierdziele na których zasuwa grono studentów. Takie Janusze karmią swoich podwładnych przekonaniem, że młodzi nic potrafią, a ich praca jest warta tyle co miska ryżu. Sami natomiast prowadzą swoje biznesy w oparciu o zdobyte niegdyś uprawnienia i podpisują bez sprawdzenia wszystko jak leci.

      W ogóle zauważyłem taką tendencję, że co raz bardziej ogranicza się dostęp do tego zawodu dla kolejnych pokoleń. W moim przypadku łatwiej było dostać pracę za granicą niż we własnym kraju. Jeszcze takie jedno moje spostrzeżenie: kupa, podkreślam KUPA ludzi z roku - nie pojedyncze przypadki, pracuje za granicami naszego kraju: Niemcy, UK, Norwegia, Australia. To chyba mówi samo za siebie.

    •  

      pokaż komentarz

      @jamaall: to samo jest w innych branżach. Kompetencje projektantów grafiki, wydawnictw i typografów są zbyteczne. Przecież może to wyrysować byle kto. Najpowazniejszy problem jest jednak w branży komunikacji wizualnej, nie ma żadnej firmy na rynku która się w tym specjalizuje, zawsze jest to robione przez kogośtam z agencji jakiejśtam. Nie ma w ogóle ofert pracy, nikt nie przeprowadza badań, poprostu to nie istnieje. Nie ma pracy dla kogoś, kto rzeczywiście jest wyspecjalizowany w takich kwestiach. Zaproponowałem ulepszenie komunikacji w jednym budynku publicznym, to kręcili 3 tygodnie, że coś wezmą ode mnie bo to świetne projekty, dopasowane do kompleksu, a skończyło się na tym, że ukradli mi kilka koncepcji usprawniających i wydrukowali napisy i przykleili na ścianę.

    •  

      pokaż komentarz

      @jamaall Może byś to tak narysował ))¯_(ツ)_/¯
      Generalnie chodzi o marnowanie zdolności swoich pracowników i ich niedocenienie a jak się coś marnuje to nie ma pieniędzy na docenienie i średnia krajowa i dochód narodowy per łebek jest jaki jest.

    •  

      pokaż komentarz

      @jamaall:
      Siema, ja już dawno absolwentem nie jestem, pracuję nie w tej branży co się wykształciłem. Wiedzę w polskich przedsiębiorstwach trzeba wyrywać a i tak mam problem z jej utrwaleniem, bo czasem ciężko przypomnieć sobie jak wywołać menu serwisowe w sterowniku, który dotykasz raz na rok a o instrukcje serwisowe prosisz się od lat trzech ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      Ja jestem inny, każdemu nowemu co przyjdzie do firmy uświadamiam, że przekazywanie wiedzy jest kluczowe i tłumaczę wszystko łopatologicznie, zaszczepiam im inne myślenie. Pracujmy u podstaw, jak kiedyś robili to pozytywiści, inaczej nigdy nie wyrwiemy Polski z tego bagna i tak właściwie - błędnego koła. Jeden się nie nauczy to nie przekaże drugiemu a tylko podpowiadając sobie nawzajem stajemy się wszyscy mądrzejsi, bez tego jak to ładnie nazwałeś, nie zaskoczą trybiki, nie połączysz faktów i będziesz robakiem a na koniec włączysz prąd jak kolega będzie pracował na odizolowanych przewodach, bo nikt Ci nie powiedział (trochę przejaskrawione ale do tego się to sprowadza).

    •  
      r....n

      +1

      pokaż komentarz

      @jamaall: troche przesadzasz. Oczywiście, pierwsze kilka lat jest stosunkowo trudne, bo nie od razu przełożysz wiedzę ze studiów na praktyczne umiejętności. Z czasem zaczyna się to układać, gdzieś po roku pracy na budowie powinno się być w 70% samodzielnym i wystarczą tel. do kier. jak akurat go nie ma. Jak masz ambicje, to po 2 latach masz uprawnienia i możesz mniejsze projekty prowadzić sam. Pieniądze powinieneś mieć już wtedy powyżej średniej krajowej. Przy generalnym wykonawstwie, coraz częstszą praktyką są premie w postaci % od zysku na zakończenie budowy. Ale powiem ci inaczej. Może jakiś stary nie jestem, ale miałem około 6 inżynierów budowy do tej pory. Z tej 6 to 3 osoby były takie, że im się cokolwiek chciało dowiedzieć i nauczyć i był z nich pożytek, jak się wytłumaczyło co i jak. Pozostała trójka, miała tak zwane wywalone.

    •  

      pokaż komentarz

      @rafaon: Z Twojej perspektywy może przesadzam, ale.. Mam swoje 5 lat doświadczenia w zawodzie, również w wykonawstwie, z kilkudziesięcioma firmami podwykonawczymi miałem w Polsce do czynienia. Nigdy nie powiem, że zjadłem zęby na budowie ale zdążyłem się przekonać jak wyglądają realia. Mam uprawnienia projektowe i w sumie.. nie opłaca mi się robić projektów do Polski, bo stawki są śmieszne. Różnica jest taka, że płacę haracz ~500 PLN/rok za śmieszny świstek, którym mogę pomachać przed nosem jakiemuś nadętemu inspektorowi, który uważa się za centrum wszechświata.
      W generalnym wykonawstwie jest robota ale w następujących ośrodkach: Warszawa, Trójmiasto, Poznań, Wrocław, Kraków. Wolę mieszkać w swoim rodzinnym mieście niż tułać się jak cygan w delegacji i nie mieć życia.

    •  

      pokaż komentarz

      @jamaall: mój ojciec (projektuje fabryki chemiczne w PL) ma bardzo zbliżone spostrzeżenia ;) co więcej w poprzednim ustroju podejście do nowego pracownika, zaraz po studiach, była w tej branży bardziej zbliżona do zachodnich.

    •  

      pokaż komentarz

      @jamaall: Podpisuję się rękoma i nogami. Wszędzie oczekują mega doświadczenia. A jak mówię że jestem uczciwy sumienny i że chętnie nabędę tego doświadczenia to nie bo oni tylko z doświadczeniem. Tak jak ty kończyłem studia w tym samym czasie ale brak jaj na taki krok jak twój. Szukam roboty jako inż budowy majster budowy w branży sanitarnej najlepiej ale gówno... Wymagania z kosmosu wszelkie możliwe uprawnienia wymagane i 100 lat doświadczenia:/ i najlepiej żebym jeszcze nie chciał więcej jak 1500 zł ehh załamka. Do tego jeszcze okoliczny rynek to jedno wielkie bagno.

    •  
      r....n

      -1

      pokaż komentarz

      @jamaall: Wygląda na to, że znalazłeś swoje dobre miejsce, czego gratuluję. Jeśli pieniądze są w porządku i nie musisz jeździć po Polsce, to gratuluję. Nie wiem dlaczego narzekasz w takim razie. Na początku kariery zazwyczaj nikt nie ma różowo i musi przestawić się z op!%?@%@ania się na studiach na pracę.
      Tak, pracy jest sporo głównie w większych miastach, co nie zmienia faktu, że i tak trzeba się dosyć sporo przemieszczać, a wtedy siedziba generalnego nie ma znaczenia, bo i tak jeździsz po Polsce. Mówię z perspektywy wykonawcy, nie projektanta.

    •  

      pokaż komentarz

      @luki11111 cześć gdzie chcesz pracować? Napisz priv

      "@jamaall: Podpisuję się rękoma i nogami. Wszędzie oczekują mega doświadczenia. A jak mówię że jestem uczciwy sumienny i że chętnie nabędę tego doświadczenia to nie bo oni tylko z doświadczeniem. Tak jak ty kończyłem studia w tym samym czasie ale brak jaj na taki krok jak twój. Szukam roboty jako inż budowy majster budowy w branży sanitarnej najlepiej ale gówno... Wymagania z kosmosu wszelkie możliwe uprawnienia wymagane i 100 lat doświadczenia:/ i najlepiej żebym jeszcze nie chciał więcej jak 1500 zł ehh załamka. Do tego jeszcze okoliczny rynek to jedno wielkie bagno."

  •  

    pokaż komentarz

    Tak, w Polsce jest taka mentalność, że lepiej nie pomagać współpracownikom (konkurencji), a już zwłaszcza młodym, bo oni są bardziej zmobilizowani do nauki i w ogóle mają jeszcze duże chęci do życia. Ja trafiłam akurat dobrze z pracą (inna branża), bo poznałam w niej kobietę, która bardzo chętnie dzieli się wiedzą i wychodzi z założenia, że jej nie ubędzie jeśli mi coś pokaże, wytłumaczy, a wręcz przeciwnie. Taraktuje mnie tak jak chciałaby by były traktowane jej dzieci.

  •  

    pokaż komentarz

    @jamaall co się czepiacie tych widełek? Każdy pracownik ma inne kompetencje, inne tempo roboty itd.