•  

    pokaż komentarz

    Zarówno były już ordynator jak i jego syn mają się świetnie jak by ktoś pytał...Jestem z Tomaszowa i znam sytację.

  •  

    pokaż komentarz

    Jeśli zabieg został wykonany profesjonalnie go nie widzę problemu.

  •  

    pokaż komentarz

    No i tak to wlasnie jest....U nas w miescie facet w wieku mojej zony jeszcze na studiach pracowal u mamusi w gabinecie, robil wszystko i zarabial hajs, a pacjenci nie mieli pojecia ze to jeszcze student, a potem stazysta...po prostu "pan doktor".

    •  

      pokaż komentarz

      @Nemret: Ale tak z czysto praktycznego punktu widzenia to co to zmienia? Przecież od zawsze tak się uczyło każdego fachu. Uczeń pod okiem mistrza wykonuje faktyczne zadania i w razie problemów interweniuje mistrz. Ba, studia medyczne to przecież dokładnie to samo - uczysz się teorii, a później asystujesz przy operacjach, później wykonujesz je pod okiem doświadczonego lekarza i na końcu sam nim zostajesz.

      Prujecie się bo hurr durr nepotyzm.

    •  

      pokaż komentarz

      @Nemret: Praktyki/wolontariat na studiach lekarskich to norma. Uczelnia bardzo dobrze przygotowuje lekarza od strony teoretycznej, ale umiejętności praktyczne(rozmowa z pacjentem, badanie, wypisywanie papierów) ciężko nabyć ucząc się w 6osobowej grupie.. Jeśli wszystko jest przeprowadzane pod nadzorem innego lekarza to nie widzę przeszkód. Tzn nie żeby student samodzielnie wykonywał operacje, lub zastępował któregoś z operatorów, ale jako dodatkowy asystent przy stole do trzymania haków, czy szycia skóry na koniec nie widzę problemu.

      Z tym facetem co robił na studiach wszystko w gabinecie widzę kilka małych problemów: brak prawa wykonywania zawodu, brak pieczątki, brak umowy z zus, itd.. Mógł badać, wpisywać wszystko do dokumentacji, ale ostateczne decyzje podejmował lekarz który z nim był i przybijał pieczątkę. Mało który lekarz jest na tyle głupi żeby narażać się ZUSowi. Jeśli to był gabinet mamy, to pewnie zatrudnia go jako "sekretarkę medyczną" czy coś w tym stylu. Całkiem przydatna rzecz, bo wszystko idzie o wiele szybciej gdy np jedna osoba bada a druga uzupełnia papiery, zwłaszcza w zawalonej pacjentami przychodni.

      Co do "pan doktor" i bycie studentem/stażystom.. Stażysta to już lekarz. Student.. no tu jest to, że jeśli nie przedstawia się jako lekarz to bym bardzo się nie czepiał.. Dawniej zbytnio nie zwracano na to uwagi, teraz w placówkach które zajmują się nauczaniem, przy przyjęciach jest formularz zgody na udział w zajęciach ze studentami. Też warto zauważyć, że są dwa rodzaje spotkań studentów z pacjentem. 1) Student bada/zbiera wywiad tylko dla własnego rozwoju, ćwiczy na pacjencie. 2) Student pomaga lekarzowi uzupełniając dokumentację/monitorując stan pacjenta. Jak w pierwszym wypadku zawsze mówiłem, że jestem studentem i chciałbym np zobaczyć wysypkę Kamilka i jeśli coś było nie tak, to nie nalegałem na badanie, tak w drugim przypadku po prostu przychodziłem i mówiłem "dzien dobry nazywam się Andrzej Kowalski, szef poprosił mnie żebym zobaczył jak się ma Kamilek i uzupełnił trochę papierów". Oczywiście jeśli pacjent zapytał się czy jestem lekarzem odpowiadałem, że nie, studentem ale robię tu wolontariat/praktyk, bo spotkałem się na początku kariery z tym, że student a lekarz potrafi zebrać od tego samego pacjenta zupełnie inny wywiad-_- Znacznie łatwiej potem szefowi gdy sam zbada dodać jedno słowo niż zmieniać pół dokumentacji;p

    •  

      pokaż komentarz

      @Nemret: Tu nie chodzi o praktyki wakacyjne, ktore kazdy student musi odbyc, tylko o oklamywanie ludzi i narazanie ich zdrowia. Jak moja zona byla studentka a potem stazystka gabinet zawsze pytal pacjenta czy sie zgadza na zabieg przeprowadzony przez taka osobe. Tak samo na uczelni, miala pacjentow, ale oni wiedzieli ze zabieg wykonuje student, mieli uiscic jedynie symboliczna oplate za materialy. W zamian dostawali zabieg, nie zawsze zrobiony szybko, ale dokladnie pod okiem asystenta. To jest profesjonalne i uczciwe, a nie przygotowanie gabinetu dla synka zeby razem kosic kase, bo to sie tylko liczy, a synek na kims musi sie nauczyc. Pomijam fakt, ze lekkkarz z prawem wykononywania zawodu nie moze tknac pacjenta bez wykupienia ubezpieczenia.

    •  

      pokaż komentarz

      @Nemret: Tu nie chodzi o praktyki wakacyjne, ktore kazdy student musi odbyc, tylko o oklamywanie ludzi i narazanie ich zdrowia. Jak moja zona byla studentka a potem stazystka gabinet zawsze pytal pacjenta czy sie zgadza na zabieg przeprowadzony przez taka osobe. Tak samo na uczelni, miala pacjentow, ale oni wiedzieli ze zabieg wykonuje student, mieli uiscic jedynie symboliczna oplate za materialy. W zamian dostawali zabieg, nie zawsze zrobiony szybko, ale dokladnie pod okiem asystenta. To jest profesjonalne i uczciwe, a nie przygotowanie gabinetu dla synka zeby razem kosic kase, bo to sie tylko liczy, a synek na kims musi sie nauczyc. Pomijam fakt, ze lekkkarz z prawem wykononywania zawodu nie moze tknac pacjenta bez wykupienia ubezpieczenia.

    •  

      pokaż komentarz

      @Nemret: Tu nie chodzi o praktyki wakacyjne, ktore kazdy student musi odbyc, tylko o oklamywanie ludzi i narazanie ich zdrowia. Jak moja zona byla studentka a potem stazystka gabinet zawsze pytal pacjenta czy sie zgadza na zabieg przeprowadzony przez taka osobe. Tak samo na uczelni, miala pacjentow, ale oni wiedzieli ze zabieg wykonuje student, mieli uiscic jedynie symboliczna oplate za materialy. W zamian dostawali zabieg, nie zawsze zrobiony szybko, ale dokladnie pod okiem asystenta. To jest profesjonalne i uczciwe, a nie przygotowanie gabinetu dla synka zeby razem kosic kase, bo to sie tylko liczy, a synek na kims musi sie nauczyc. Pomijam fakt, ze lekkkarz z prawem wykononywania zawodu nie moze tknac pacjenta bez wykupienia ubezpieczenia.

    •  

      pokaż komentarz

      @Nemret: Tu nie chodzi o praktyki wakacyjne, ktore kazdy student musi odbyc, tylko o oklamywanie ludzi i narazanie ich zdrowia. Jak moja zona byla studentka a potem stazystka gabinet zawsze pytal pacjenta czy sie zgadza na zabieg przeprowadzony przez taka osobe. Tak samo na uczelni, miala pacjentow, ale oni wiedzieli ze zabieg wykonuje student, mieli uiscic jedynie symboliczna oplate za materialy. W zamian dostawali zabieg, nie zawsze zrobiony szybko, ale dokladnie pod okiem asystenta. To jest profesjonalne i uczciwe, a nie przygotowanie gabinetu dla synka zeby razem kosic kase, bo to sie tylko liczy, a synek na kims musi sie nauczyc. Pomijam fakt, ze lekkkarz z prawem wykononywania zawodu nie moze tknac pacjenta bez wykupienia ubezpieczenia.

    •  

      pokaż komentarz

      @Nemret: Tu nie chodzi o praktyki wakacyjne, ktore kazdy student musi odbyc, tylko o oklamywanie ludzi i narazanie ich zdrowia. Jak moja zona byla studentka a potem stazystka gabinet zawsze pytal pacjenta czy sie zgadza na zabieg przeprowadzony przez taka osobe. Tak samo na uczelni, miala pacjentow, ale oni wiedzieli ze zabieg wykonuje student, mieli uiscic jedynie symboliczna oplate za materialy. W zamian dostawali zabieg, nie zawsze zrobiony szybko, ale dokladnie pod okiem asystenta. To jest profesjonalne i uczciwe, a nie przygotowanie gabinetu dla synka zeby razem kosic kase, bo to sie tylko liczy, a synek na kims musi sie nauczyc. Pomijam fakt, ze lekkkarz z prawem wykononywania zawodu nie moze tknac pacjenta bez wykupienia ubezpieczenia.

    •  

      pokaż komentarz

      @Nemret: Tu nie chodzi o praktyki wakacyjne, ktore kazdy student musi odbyc, tylko o oklamywanie ludzi i narazanie ich zdrowia. Jak moja zona byla studentka a potem stazystka gabinet zawsze pytal pacjenta czy sie zgadza na zabieg przeprowadzony przez taka osobe. Tak samo na uczelni, miala pacjentow, ale oni wiedzieli ze zabieg wykonuje student, mieli uiscic jedynie symboliczna oplate za materialy. W zamian dostawali zabieg, nie zawsze zrobiony szybko, ale dokladnie pod okiem asystenta. To jest profesjonalne i uczciwe, a nie przygotowanie gabinetu dla synka zeby razem kosic kase, bo to sie tylko liczy, a synek na kims musi sie nauczyc. Pomijam fakt, ze lekkkarz z prawem wykononywania zawodu nie moze tknac pacjenta bez wykupienia ubezpieczenia.

    •  

      pokaż komentarz

      @Nemret: Tu nie chodzi o praktyki wakacyjne, ktore kazdy student musi odbyc, tylko o oklamywanie ludzi i narazanie ich zdrowia. Jak moja zona byla studentka a potem stazystka gabinet zawsze pytal pacjenta czy sie zgadza na zabieg przeprowadzony przez taka osobe. Tak samo na uczelni, miala pacjentow, ale oni wiedzieli ze zabieg wykonuje student, mieli uiscic jedynie symboliczna oplate za materialy. W zamian dostawali zabieg, nie zawsze zrobiony szybko, ale dokladnie pod okiem asystenta. To jest profesjonalne i uczciwe, a nie przygotowanie gabinetu dla synka zeby razem kosic kase, bo to sie tylko liczy, a synek na kims musi sie nauczyc. Pomijam fakt, ze lekkkarz z prawem wykononywania zawodu nie moze tknac pacjenta bez wykupienia ubezpieczenia.

    •  

      pokaż komentarz

      @Nemret: Tu nie chodzi o praktyki wakacyjne, ktore kazdy student musi odbyc, tylko o oklamywanie ludzi i narazanie ich zdrowia. Jak moja zona byla studentka a potem stazystka gabinet zawsze pytal pacjenta czy sie zgadza na zabieg przeprowadzony przez taka osobe. Tak samo na uczelni, miala pacjentow, ale oni wiedzieli ze zabieg wykonuje student, mieli uiscic jedynie symboliczna oplate za materialy. W zamian dostawali zabieg, nie zawsze zrobiony szybko, ale dokladnie pod okiem asystenta. To jest profesjonalne i uczciwe, a nie przygotowanie gabinetu dla synka zeby razem kosic kase, bo to sie tylko liczy, a synek na kims musi sie nauczyc. Pomijam fakt, ze lekkkarz z prawem wykononywania zawodu nie moze tknac pacjenta bez wykupienia ubezpieczenia.

    •  

      pokaż komentarz

      @Nemret: Tu nie chodzi o praktyki wakacyjne, ktore kazdy student musi odbyc, tylko o oklamywanie ludzi i narazanie ich zdrowia. Jak moja zona byla studentka a potem stazystka gabinet zawsze pytal pacjenta czy sie zgadza na zabieg przeprowadzony przez taka osobe. Tak samo na uczelni, miala pacjentow, ale oni wiedzieli ze zabieg wykonuje student, mieli uiscic jedynie symboliczna oplate za materialy. W zamian dostawali zabieg, nie zawsze zrobiony szybko, ale dokladnie pod okiem asystenta. To jest profesjonalne i uczciwe, a nie przygotowanie gabinetu dla synka zeby razem kosic kase, bo to sie tylko liczy, a synek na kims musi sie nauczyc. Pomijam fakt, ze lekkkarz z prawem wykononywania zawodu nie moze tknac pacjenta bez wykupienia ubezpieczenia.

  •  

    pokaż komentarz

    Jego syn nie miał prawa tam być i tyle.Co do reszty to widziałem powikłania z niedożywienia,braku higieny czy unieruchomienia wynikającego z otyłości.

  •  

    pokaż komentarz

    Już aktualnie nie pracuje w Tomaszowskim szpitalu, chyba gdzieś przenieśli http://www.tygodnikzamojski.pl/artykul/43772/ordynator-oskarzany.html