•  

    pokaż komentarz

    Może ktoś przytoczyć źródła danych, z których czerpie ten raport i opis metodologii? Bez tego ten raport jest równie gówniany jak news rm -rf.

    •  

      pokaż komentarz

      @rolerek:

      Oprac. Anna Zdebska
      Pani prezentuje najwyższy kunszt niezależnej i oczywiście zawsze rzetelnej sztuki dziennikarskiej. Nie oczekuj od niej podawania źródeł. Liczą się kliknięcia.
      Jest ona autorką między innymi takich artykułów:

      15 najbardziej rakotwórczych artykułów spożywczych
      Znaleziono jedną z najstarszych gwiazd we wszechświecie


      Czy też :

      W Soczi zapłonął znicz olimpijski!
      Kto by się spodziewał? Znicz olimpijski i olimpiada? SZOK! ( ͡° ͜ʖ ͡°)

  •  

    pokaż komentarz

    Ok, przeczytałem wzmiankowany "raport" (autorstwa, dodajmy, grupy ideologicznych aktywistów, bo z naukową analizą nie ma on nic wspólnego).

    Typowa manipulacja, uskuteczniana przez rozmaitych nikczemników od stycznia 2013 roku: do "strzelanin" zaliczono samobójstwa, nieudane próby samobójcze, strzelaniny z udziałem gangów w godzinach wieczornych po szkole, jakiś napad rabunkowy, w którym rykoszetująca kula trafiła w ścianę szkoły, wypadki, policjanta, któremu przypadkowo wystrzelił służbowy pistolet etc.

    Monstrualne nadużycie, krótko mówiąc. Nazywanie tego wszystkiego "szkolną przemocą" to jakiś chory żart.

    Najbardziej rozwala konstatacja, że zarejestrowano 94 incydenty z użyciem broni i to niby najwięcej od roku 2006. O czym autorzy tego bełkotu nie raczyli poinformować swoich czytelników to fakt, że dzisiaj znacznie łatwiej pompować wszelkie statystyki, bo w internecie pozostaje ślad nawet po kompletnie marginalnym incydencie, choćby w archiwach lokalnych mediów gdzieś na jakiejś pipidówie w Alabamie. Stąd efekt sztucznego skrzywienia linii trendu w górę dla lat późniejszych.

    Trochę kontekstu.

    Statystyczne prawdopodobieństwo, że dowolny uczeń publicznej placówki edukacyjnej zginie na skutek postrzału z broni palnej na terenie tejże szkoły, w dowolnym dniu, licząc od roku 1999 do chwili obecnej, wynosiło w przybliżeniu 1 na 614 milionów. Szansa, że dziecko zostanie postrzelone i zabite w szkole jest niesamowicie niska. Jest dużo niższa aniżeli ryzyko śmierci w przypadku niemal wszystkich innych rutynowych aktywności, w których biorą udział dzieci, włączając w to podróżowanie z domu do szkoły i na odwrót czy też uczestnictwo w międzyklasowych zawodach sportowych.

    Spośród wszystkich rodzajów przestępstw szkolne strzelaniny występują najrzadziej. Do szkół w Stanach Zjednoczonych uczęszcza 55 milionów uczniów – rocznie w wyniku urazów z broni palnej śmierć ponosi około dziesięcioro z nich. Wskaźnik ten nie zmienił się specjalnie od lat dziewięćdziesiątych XX wieku i obejmuje on nie tylko masowe strzelaniny, które zdarzają się przeciętnie raz w roku, ale każdy przypadek użycia broni w obrębie placówek edukacyjnych z grupy K-12, a tych w całym kraju jest w sumie 130 tysięcy.

  •  

    pokaż komentarz

    @gunnut, podlinkuj wyjaśnienie, na skrzywionej metodologii, bo jestem na tel i nie m nam jak.
    Ta statystyka to bzdura, większość tych incydentów nie miała miejsca lub jest bardzo twórczą interpretacją definicji użycia broni.

  •  

    pokaż komentarz

    Nie może być..( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■