•  

    pokaż komentarz

    UPRZEJMIE PROSZĘ ZANIECHAĆ NA RAZIE DODAWANIA KOMENTARZY W TYM WĄTKU.

    Materiał jest duży + obrazki i niestety nie mieści się w 1 poście.

    W ostatnim wpisie dodam tekst "OSTATNI POST" oraz TAGI

    . Amerykański Departament Obrony opublikował tajemnicze nagranie przedstawiające niezidentyfikowany obiekt latający poruszający się wbrew znanym nam prawom aerodynamiki. Sprawa jest o tyle frapująca, że zwykle władze nie informują o podobnych incydentach. Teraz głowią się nad nim wojskowi i tysiące miłośników UFO na całym świecie.

    Nagranie pochodzi z listopada 2004 roku. Wykonał je pilot myśliwca F/A-18F Super Hornet David Fravor przelatujący razem z kolegą Jimem Slaightem nad Kalifornią, nieopodal San Diego. Podczas lotu szkoleniowego otrzymali rozkaz od dowództwa okrętu USS Princeton do przechwycenia pewnego obiektu latającego, który był wcześniej namierzany przez około dwa tygodnie i przekonali się, czy przenosi on broń. Gdy do niego się zbliżyli, okazało się, że nie przypomina niczego, co wcześniej widzieli.

    Na nagraniu widać owal z dodatkowymi elementami o rozmiarze około 14 metrów, przypominający rekwizyt z niskobudżetowych filmów o UFO. Znajdował się na wysokości około 24 tys. metrów. Tym, co zszokowało pilotów, było gwałtowne przyspieszenie pojazdu.

    Wbrew prawom fizyki i aerodynamiki wykonał on niezwykły skok do wysokości 6 tys. metrów, w dodatku pod wiatr wiejący na tej wysokości z prędkością ponad 200 km/godz. i w dodatku obracając się wokół własnej osi. – Mój Boże, spójrz na to coś, stary! – powiedział Fravor do kolegi.

    " Przyspieszał w tempie, jakiego nigdy dotąd nie widziałem" przyznał już pod odtajnieniu nagrania. "Wyglądał jak latająca drażetka tic tac, posiadająca niewiarygodne możliwości. Powiedziałbym, że wątpię, by było to podobne do czegoś, co mogą opracować Ziemianie" – ocenił pilot.

    To nie był koniec tajemniczej przygody. Princeton wezwał oba myśliwce do punktu zbornego oddalonego o około 100 km. Po chwili operator ponownie połączył się pilotami. – Nie uwierzycie! Ten obiekt znajduje się już w waszym punkcie zbornym – mówił zszokowany. Prosta rachunek wskazuje, że pojazd musiał poruszać się z prędkością przeszło 6 tys. km/godz...

    Oba F-18 wróciły na pokład lotniskowca USS Nimitz, gdzie piloci po zdaniu raportu stali się obiektem kpin ze strony kolegów. Zwierzchnicy Fravora nie zlecili przeprowadzenia dochodzenia. Pilot służył potem jeszcze kilka lat w siłach powietrznych USA, m.in. podczas konfliktu w Iraku, ale nigdy nie zapomniał o incydencie.

    "Nie wiem, co widziałem. Ten pojazd nie miał skrzydeł, stateczników, rotorów, a z miejsca uciekł naszym F-18. Wiem na pewno, że chciałbym się czymś takim przelecieć" stwierdził emerytowany pi

    Chętnych, żeby dowiedzieć się co nagrał amerykański myśliwiec jest więcej. Począwszy od wojskowych. Ci o nagraniu nie zapomnieli. Trafiło ono do Advanced Aerospace Threat Identification Program, czyli tajnego programu identyfikacji zaawansowanych zagrożeń lotniczych Departamentu Obrony USA, swoistego lotniczego Archiwum X.

    Oficjalnie program został zawieszony z powodu cięć w budżecie w 2012 roku, ale nie wszyscy wierzą w te zapewnienia. Program kosztował 22 mln dolarów, tymczasem roczny budżet Departamentu Obrony to kilkaset miliardów dolarów (w tym roku – 700 mld dolarów). zwolennicy teorii spiskowych są przekonani, że tajny program dalej działa i ważniacy z Waszyngtonu, oczywiście, nie mówią nam całej prawdy...

    Pewnym jest za to, że podobnych, niewytłumaczalnych zjawisk Siły Powietrzne USA zarejestrowały więcej. Wkrótce mają zostać odtajnione dwa kolejne nagrania, które z pewnością rozpalą na nowo wyobraźnię tysięcy miłośników zagadek i poszukiwaczy UFO.

    źródło: youtube.com

    •  

      pokaż komentarz

      Niezwykła historia lotu Japan Air Lines 1628 [ Link prowadzi do angielskiej Wikipedii ]

      Boeing 747 należący do japońskich linii lotniczych transportował ładunek wina z Paryża do Tokio. Za sterami siedziało dwóch bardzo doświadczonych pilotów. Na pokładzie znajdował się też technik, który czuwał nad parametrami maszyny. Kiedy samolot znalazł się nad wschodnią Alaską, zaczęły dziać się rzeczy, które po dziś dzień stanowią zagadkę, a oficjalne wyjaśnienia w rzeczywistości tłumaczą niewiele.

      W pewnym momencie, tuż po zwrocie w kierunku Talkeetny, trzej członkowie załogi dostrzegli po lewej stronie, kilkaset metrów poniżej, dwa obiekty latające wydające się przeczyć fizyce - przynajmniej w jej ziemskim rozumieniu.
      Oba te obiekty, jak się później okazało faktycznie przypominające spodki, trzymały się słabiej oświetlonej lewej strony, unikając przejrzystego nieba na prawo od japońskiego samolotu.

      O godzinie 17:18 pilot Boeinga skontaktował się z wieżą, by potwierdzić obecność innych samolotów. Na naziemnych radarach również widać było obiekty, choć załodze w Anchorage nie było wiadomo o jakichkolwiek lotach cywilnych lub wojskowych w tym miejscu i czasie. Co więcej, rozmowę przerywały silne zakłócenia, które ustąpiły dopiero kwadrans później. Jednak wcale nie to było najdziwniejsze.

      Kapitan Kenju Terauchi, pilot z ponad 10 000-godzinnym doświadczeniem, mający za sobą służbę w armii i loty myśliwcami, opowiadał, że statki powietrzne, które napotkali nad Alaską, przeczyły prawom fizyki. Przyspieszały, zwalniały i zmieniały kierunki, jakby nie dotyczyła ich inercja.

      „Obiekt leciał w taki sposób, jakby nie istniała dla niego grawitacja. Przyspieszał, potem się zatrzymywał, potem leciał z naszą prędkością, w tym samym kierunku, więc wydawało się, jakby stał obok nas. A potem, zupełnie nagle, zmienił kurs. Inaczej mówiąc, obiekt musiał pokonać grawitację!”.

      Piloci mówili też, że gdy obiekty włączały tzw. ciąg wsteczny, wzbudzało to widoczne przez kilka sekund płomienie, których ciepło czuć było w kabinie Boeinga. Po mniej więcej dziesięciu minutach statki oddaliły się na wschód i zniknęły. Najdziwniejsze z doświadczeń miało jednak dopiero nadejść.

      Po zniknięciu dwóch obiektów wydawało się, że to koniec przygód japońskich pilotów. Nic z tych rzeczy. Wkrótce potem oczom Japończyków ukazało się duże źródło bardzo jasnego, wręcz oślepiającego światła, które wydawało się poruszać na takiej samej wysokości, z taką samą prędkością i w tym samym kierunku co japoński Boeing.

      Odczyt z radaru potwierdził obecność obiektu na godzinie 10 w odległości niecałych 14 kilometrów od samolotu. Kapitan Terauchi raz jeszcze skontaktował się z bazą w Anchorage i raz jeszcze otrzymał odpowiedź odmowną. Na naziemnych radarach obiektu nie było widać.

      Kiedy samolot wystarczająco zbliżył się do Fairbanks, w światłach miasta zarysowały się kształty obiektu. Gigantyczny obiekt latający, wielkości dwóch lotniskowców, znajdował się na lewo od samolotu. Terauchi natychmiast zdecydował się na zwrot, by uniknąć kolizji, jednak obiekt skopiował manewr. Tak samo jak Boeing skręcił o 45 stopni, obniżył lot o 4 tysiące stóp i wreszcie zrobił koło, by powrócić na pierwotny kurs.

      Mimo że na radarach w Fairbanks nie było widać obiektu, baza w Anchorage zaoferowała wysłanie samolotów wojskowych. Japoński pilot miał jednak w pamięci śmiertelny wypadek, który wydarzył się niewiele wcześniej w podobnej sytuacji i odmówił przyjęcia pomocy. Mimo to wysłano dwa samoloty, które miały potwierdzić obecność obiektu, jednak kiedy znalazły się wystarczająco blisko, statek zniknął.

      Boeing 747 wylądował bezpiecznie w Anchorage o 18:20, a sprawą lotu zajęła się Federal Aviation Administration. Terauchi zeznał, że obiektem, który widział, musiało być UFO, a kilka tygodni później swoimi spostrzeżeniami podzielił się z prasą. Za karę został zdegradowany - odmówiono mu dalszych lotów i przeniesiono za biurko. Dopiero na chwilę przed emeryturą przywrócono go do służby.

      FAA potwierdziło w prasie zaistnienie incydentu, jednak nikt nie chciał mówić o przyczynach. Wkrótce potem zwołano tajne zebranie z udziałem przedstawicieli FBI, CIA oraz grup badawczych urzędujących pod nadzorem prezydenta Reagana. Według jednego z uczestników, bardzo poważnie rozważano przyznanie, że po raz pierwszy udało się zarejestrować przy pomocy radarów obecność UFO.

      Trzy miesiące później wycofano się ze wszystkiego, twierdząc, że cały incydent był li tylko wynikiem błędu urządzeń pokładowych japońskiego Boeinga. I choć uznaje się doniesienia pilotów, to jednak nie sposób potwierdzić ich wniosków.
      Sprawa miała zostać zamieciona pod dywan, jednak wiele szczegółów udało się wydobyć na światło dzienne. Prasa okrzyknęła incydent podczas lotu JAL 1628 pierwszym przypadkiem, kiedy obecność UFO została zarejestrowana zarówno naziemnymi, jak i mobilnymi radarami oraz potwierdzona przez doświadczonych pilotów. Co więcej, dwa kolejne analogiczne przypadki miały miejsce w styczniu kolejnego roku.

      źródło: youtube.com

    •  

      pokaż komentarz

      UFO nad Teheranem - 1976 Tehran UFO incident [ Link prowadzi do angielskiej Wikipedii ]

      Ten przypadek jest klasykiem, który spełnia wszystkie kryteria niezbędne do prawidłowego badania zjawiska UFO:

      a) Obiekt był widziany przez wielu świadków z wielu miejsc (t. j. Shemiram, Mehrabad i wyschnięte jezioro) i wielu punktów obserwacyjnych (zarówno w powietrzu jak i na lądzie).
      b) Wysoka wiarygodność wielu świadków (generał Sił Powietrznych, wykwalifikowane załogi odrzutowców, oraz doświadczeni operatorzy radarowi).
      c) Obserwacje wzrokowe zostały potwierdzone przez radar.
      d) Podobne zjawiska elektromagnetyczne zostały zgłoszone przez trzy różne samoloty.
      e) U niektórych członków załogi wystąpiły efekty fizjologiczne (t. j. utrata widzenia w nocy z powodu jaskrawości obiektu).
      f) obiekty UFO wykazywały niezwykłą manewrowość".

      Jedno z najlepiej udokumentowanych zdarzeń z udziałem UFO miało miejsce na niebie nad Teheranem w Iranie w nocy z 18 na 19 września 1976 roku, gdy nad chronionym obszarem stolicy zaobserwowano NOL-a. W pościg za obiektem wystartowały dwa wykonane w USA odrzutowce F-4 Phantom II należące do Irańskich Imperialnych Sił Powietrznych, gdy jednak piloci zbliżyli się do celu, działanie ich systemów komunikacyjnych i broni pokładowej zostało nagle zakłócone. Incydent został potwierdzony przez wysoko postawionych oficerów Irańskich Sił Powietrznych oraz udokumentowany później przez kilka agencji pracujących dla armii USA.

      Porucznik generał Azarbarzin, zastępca szefa działu operacyjnego w Irańskich Imperialnych Siłach Powietrznych, w wywiadzie udzielonym w 1977 roku potwierdził wystąpienie silnego efektu elektromagnetycznego, jakiego doświadczyły dwa F-4:

      "To prawda. Obydwa odrzutowce wystartowały i zbliżały się do celu, wystąpiły jednak silne zakłócenia. Prawie cała pokładowa awionika przestała funkcjonować... Odrzutowce nie mogły wystrzelić rakiet z powodu silnych zakłóceń... technologia, jaką [UFO] wykorzystywało do zagłuszania, była czymś, czego do tej pory nie mieliśmy i do dziś nie posiadamy. Ona po prostu nie istnieje, ponieważ pasmo było bardzo szerokie i mogło zagłuszać inne pasma i różne częstotliwości w tym samym czasie. To bardzo nietypowe".

      Generał Nader Yousefi, komandor operacyjny bazy i człowiek numer trzy w Irańskich Imperialnych Siłach Powietrznych, autoryzował misję przechwycenia oraz był świadkiem, jak opisywał w wywiadzie dla telewizji:

      "Zakończyłem kontakt [z Wieżą Kontroli Lotów] i pobiegłem na balkon sprawdzić, czy uda mi się zobaczyć ten obiekt. Między gwiazdami zauważyłem jedną, dużą, która była co najmniej dwa razy większa niż normalnie... to się działo jakieś 19 kilometrów stamtąd, utraciliśmy łączność i nie słyszałem żadnych przekazów od pilotów, byłem więc przerażony tym, co się stanie, i co stało się z pilotami. Poprosiłem kontrolera lotów, aby rozkazał im kontynuowanie misji i sprawdzenie, czy mogą uzyskać więcej informacji od obiektu latającego... to [UFO] leciało w ich kierunku, próbowali je zestrzelić, gdy nacisnęli spust - ten nie działał, nie mogli wystrzelić rakiet".

      Kolejność zdarzeń można odtworzyć zarówno ze źródeł irańskich jak i z odtajnionych dokumentów amerykańskiego wywiadu:

      18 września pomiędzy 22:30 a 23:15 Wieża Kontroli Lotów na lotnisku w Mehrabad odebrała kilka doniesień o niezidentyfikowanym obiekcie wiszącym 300 metrów nad powierzchnią gruntu w północnej części Teheranu. Nadzorca na nocnej zmianie, Hossain Perouzi, początkowo nie zwracał na niego zbytniej uwagi. System radarowy został wyłączony z powodu konieczności naprawy. Po otrzymaniu czwartego telefonu o 23:15 Perouzi przeszedł do budynku naprzeciwko wieży i obserwował UFO przy pomocy lornetek:

      "Nagle zobaczyłem go. Był prostokątnego kształtu, prawdopodobnie długi na siedem do ośmiu metrów i szeroki na jakieś dwa metry. Na podstawie moich późniejszych obserwacji stwierdziłem, że prawdopodobnie był cylindryczny. Jego dwie końcówki pulsowały jaskrawoniebieskim światłem. W okolicy środkowej części cylindra znajdowało się małe czerwone światło, które obracało się w kółko... byłem zaszokowany. Nie wiedziałem, co o tym myśleć. Niewątpliwie, na niebie nad Teheranem znajdował się bardzo dziwny obiekt".

      Pół godziny po północy 19 września Perouzi zatelefonował do Dowództwa Sił Powietrznych, aby donieść o UFO. Komandor bazy z kolei skontaktował się z generałem Yousefi, który wysłał odrzutowiec F-4 Phantom z Bazy Sił Powietrznych w Shahrokhi w celu zbadania. Pierwszy start odrzutowca został podsumowany w "Memorandum Sprawozdawczym" amerykańskiego Biura Attache Obrony (Defence Attache Office, w skrócie DAO) w Teheranie:

      "F-4 wystartował o 1:30 i wyruszył w kierunku punktu znajdującego się około 75 kilometrów na północ od Teheranu. Z powodu swojej jaskrawości, obiekt był dobrze widoczny z odległości 110 kilometrów. Gdy F-4 zbliżył się na odległość 46 kilometrów, wszystkie przyrządy pokładowe i komunikacyjne (UHF i Interkom) przestały działać. Pilot postanowił przerwać pościg i powrócić do Shahrokhi. Gdy F-4 oddalił się od obiektu i przypuszczalnie nie stanowił dla niego już zagrożenia, instrumenty pokładowe i komunikacyjne znów zaczęły działać".

      O 1:40 generał Yousefi wysłał w pościg drugiego F-4 pilotowanego przez porucznika Jafariego, który szybko nawiązał kontakt radarowy z UFO. Tak memorandum DAO opisuje zdarzenia podczas drugiego pościgu:

      "Rozmiar podany przez radar był porównywalny do tankowca [Boeing] 707. Wizualnie, rozmiary obiektu były trudne do oszacowania z uwagi na intensywne świecenie. Obiekt emitował błyskające światła rozmieszczone prostokątnie, na przemian niebieskie, zielone, czerwone i pomarańczowe. Światła zmieniały się tak szybko, że wszystkie kolory były widoczne jednocześnie".

      "Obiekt i ścigający go F-4 kontynuowały kurs na południe Teheranu, do momentu gdy z obiektu wyłonił się drugi jaskrawo oświetlony pojazd, rozmiarów 0,5 do 0,33 księżyca. Drugi obiekt leciał prosto w kierunku F-4 z bardzo dużą szybkością. Pilot próbował wystrzelić w jego kierunku rakietę AIM-9, wtedy jednak panel kontroli działa przestał funkcjonować i wysiadły wszystkie urządzenia komunikacyjne (UHF i Interkom). W tym momencie pilot zainicjował odwrót i gwałtownie obniżył lot, by oddalić się od obiektu".

      System elektryczny samolotu zaczął działać ponownie w momencie, gdy F-4 osiągnął pewną odległość od UFO. Mniejszy obiekt powrócił do pojazdu-matki, pojawił się jednak drugi i leciał w kierunku ziemi. Generał Yousefi obserwował lądowanie z balkonu swojego mieszkania w Teheranie:

      "Zszedł i wylądował na ziemi, teraz następowała komunikacja między statkiem-matką a tym małym obiektem latającym, widać było, że światła z jednego reagowały na światła z drugiego".

      Tej nocy miały miejsce jeszcze inne dziwne zdarzenia. UFO wydawało się śledzić F-4 gdy ten zbliżał się do pasa startowego, a cywilny liniowiec napotkał na problemy komunikacyjne, choć niczego nie widział. Tak memorandum DAO opisuje dochodzenie przeprowadzone tamtego rana:

      "W czasie dnia załoga F-4 została zabrana helikopterem w okolice miejsca, gdzie obiekt przypuszczalnie wylądował. Na miejscu nie znaleziono niczego (było to wyschnięte jezioro), gdy jednak zatoczyli koło na zachód od tego obszaru, odebrali bardzo wyraźny sygnał brzęczenia. W miejscu, w którym sygnał był najsilniejszy, znajdował się mały dom z ogródkiem. Wylądowali tam i zapytali mieszkańców, czy zauważyli coś dziwnego ostatniej nocy. Ludzie opowiedzieli o głośnym hałasie i bardzo jasnym świetle przypominającym błyskawicę".

      Tutaj ślad się urywa. Choć Biuro Attache dodało, że obszar ten został sprawdzony pod kątem możliwego promieniowania i że "więcej informacji zostanie przekazane gdy tylko będą dostępne", nie ujawniono szczegółów dotyczących sygnału brzęczenia oraz świadków na ziemi. Raport opublikowany w 1978 roku w tajnym dzienniku wojskowym USA "MIJI Quarterly" po prostu powtarza fakty zawarte w pierwotnej wiadomości z Biura Attache Obrony, aczkolwiek autor rozpoczyna artykuł takim oto interesującym spostrzeżeniem:

      "Czassami w swojej karierze każdy pilot może się spodziewać napotkania na dziwne, nietypowe zdarzenia, które nigdy nie zostaną w sposób zadowalający lub w całości wyjaśnione w drodze logicznego lub późniejszego dochodzenia. Niniejszy artykuł opisuje takie właśnie zdarzenie, o którym pod koniec 1976 roku doniosły załogi dwóch odrzutowców F-4 Phantom należących do Irańskich Imperialnych Sił Powietrznych. Nie podano żadnych dodatkowych informacji ani też wyjaśnienia dziwnych zdarzeń; historia zostanie schowana i prawdopodobnie zachowana, niemniej jednak jest to interesująca i, być może, niepokojąca lektura".

      źródło: youtube.com

    •  

      pokaż komentarz

      **Rendlesham- incydent, który trudno wytłumaczyć**

      Wydarzeni z lasu Rendlesham obejmują szereg obserwacji, jakie miały miejsce pod koniec grudnia 1980 r., kiedy tajemnicze obiekty kilkakrotnie pojawiły się wokół amerykańskich baz wojskowych w Woodbridge i Bentwaters.

      26 grudnia 1980 r., około godziny trzeciej w nocy, wartownicy pełniący służbę przy jednej z bram bazy Woodbridge zauważyli dziwne światło zbliżające się do lasu Rendlesham. Jak informuje wpis w dzienniku, było to coś w rodzaju "spadającej gwiazdy", która pojawiła się niedaleko arsenału. Należy tu dodać, że w okresie zimnej wojny obie bazy znajdowały się w stanie najwyższej gotowości i najprawdopodobniej przechowywana była w nich broń jądrowa (Amerykanie nigdy tego nie przyznali, ale też nie zaprzeczyli).

      Myśląc, że w lesie mogło dojść do katastrofy lotniczej, na miejsce wysłano grupę zwiadowczą złożoną z trzech osób, które na miejscu ujrzały - dobiegające z lasu - światła przypominające pożar. Niebawem okazało się, że to, co wydawało się być płonącym samolotem jest w rzeczywistości spoczywającym na polanie niezidentyfikowanym obiektem o rozmiarach czołgu, w kształcie piramidy. W miarę zbliżania się do miejsca lądowania "napięcie" rosło i to dosłownie - świadkowie twierdzili, że z jakichś powodów w pobliżu obiektu włosy stawały im dęba, a ruchy stawały się spowolnione.

      Jeden ze strażników, sierż. Jim Penniston twierdził nawet, że podszedł do UFO na tyle blisko, aby dotknąć jego ciepłej, jak potem relacjonował, gładkiej ściany przypominającej w dotyku szkło. Na powierzchni obiektu zobaczył także symbole, które przywodziły mu na myśl "egipskie hieroglify". Wszystkie wnioski z obserwacji zapisał w swoim notatniku.

      Po niedługim czasie z UFO wydobył się błysk światła, który sprawił, że świadkowie padli w przerażeniu na ziemię. Obiekt wkrótce oddalił się i odleciał. Niedługo potem na miejsce przybyli miejscowi policjanci, ale jedyne światła, na które się natknęli pochodziły z pobliskiej latarni. Miejscowym ufologom udało się jednak znaleźć innych świadków obserwacji dziwnych świateł, ale jak się okazało, nie był to koniec sprawy z lasu Rendlesham.

      W godzinach porannych powrócono na miejsce wydarzeń, odnajdując tam wgniecenia w ziemi, wskazujące domniemane miejsce lądowania obiektu, jak też ślady ognia i połamane gałęzie. Ponieważ incydent zaniepokoił władze placówki, rozpoczęto przeczesywanie lasu, chcąc przy okazji położyć kres wszelkim dzikim spekulacjom.

      Okazało się, że dziwny obiekt powrócił do lasu Rendlesham dwa dni później. Słysząc o niezwykłych doniesieniach, zastępca bazy, ppłk Charles Halt, udał się do lasu w towarzystwie kilku innych żołnierzy. Kiedy dotarli na miejsce stwierdzili, że - z nieznanych przyczyn - nie działają ani ich latarki, ani krótkofalówki. Okazało się, że pogłoski o harcach niezidentyfikowanych obiektów wokół baz nie były przesadzone. Halt miał wówczas ze sobą magnetofon, na którym zarejestrował przebieg obserwacji. Po jego udostępnieniu każdy mógł odsłuchać przepełnionej emocjami relacji o tym, co widział:

      "Widzę to coś… Wróciło. Leci w tę stronę. Nie mam żadnych wątpliwości… Po prostu razi nas w oczy. Teraz leci ku nam. Widzimy teraz coś w rodzaju zbliżającej się do ziemi smugi światła. Jeden obiekt wciąż wisi nad bazą w Woodbrigde i wysyła w jej stronę promienie".

      Tej nocy amerykańscy lotnicy mieli zaobserwować m.in. trzy jasne obiekty w kształcie bumerangu z rozmieszczonymi na nich niebieskimi, zielonymi i czerwonymi światłami, wykonujące gwałtowne powietrzne manewry. Spomiędzy drzew dobiegało także pulsujące czerwone światło innego obiektu. Szczególnie intrygujący był fakt, że jeden z nich wystrzelił promień w kierunku bazy, w której znajdował się arsenał. Kolejny z takich promieni uderzyć miał w ziemię, tuż obok grupy zwiadowczej Halta.

      W lipcu 2010 r. Charles Halt wydał oświadczenie, w którym po raz kolejny potwierdził to, co widział. Przyznał otwarcie, że miał do czynienia z obiektem pozaziemskiego pochodzenia i że prawdę o tym, co wydarzyło się w lesie Rendlesham próbowali zatuszować zarówno Amerykanie, jak i Brytyjczycy. Twierdził on także, że w czasie pobytu w lesie wraz z grupą obserwował m.in. światło, które przypominało mu "wielkie czerwone oko" poruszające się między drzewami. Po kilku chwilach z obiektu zaczęły spadać na ziemię krople czegoś, co Halt porównał do stopionego metalu. Jakiś czas później czerwony obiekt miał się "rozpaść" w powietrzu na kilka części, które poleciały w różnych kierunkach.

      Wkrótce po bliskim spotkaniu z UFO, Halt postanowił donieść o wszystkim Ministerstwu Obrony. Najlepszym dowodem potwierdzającym to, że w lesie doszło do niezwykłego wydarzenia były wyniki pomiaru promieniowania w miejscu, gdzie rzekomo miał wylądować obiekt, który pozostawił po sobie trzy otwory w ziemi. Poziom radioaktywności był tam kilkakrotnie wyższy od normalnego. Nie mogąc uzyskać żadnych oficjalnych odpowiedzi, wojskowy zdecydował się poszukać ich na własną rękę, przepytując innych świadków. Wkrótce zebranymi przez niego materiałami zainteresowali się amerykańscy wojskowi. Pojawiły się także pogłoski o istnieniu filmów i zdjęć rejestrujących to wydarzenie, jednak te nigdy się nie pojawiły.

      Jako wyjaśnienie wydarzenia w lesie Rendlesham zasugerowano kilka, mniej lub bardziej możliwych, teorii. Sam Charles Halt stwierdził m.in., że nie miał pojęcia, czym mogły być te obiekty, jednak nie były one tworem ziemskiej technologii i ponadto znajdowały się pod inteligentną kontrolą. Wśród innych teorii nie brak tych, które tłumaczą wydarzenie jedynie iluzją optyczną wywołaną policyjnym kogutem czy nietypowym zjawiskiem astronomicznym lub pogodowym. Najbardziej znana teoria próbująca wyjaśnić - za pośrednictwem zjawisk konwencjonalnych - obserwację w lesie Rendlesham mówi, że lotników zmylić mogła obserwacja świateł pobliskiej latarni morskiej. Pytany o to Halt odpowiedział jednak, że: "latarnie nie latają".

      Inne teorie wskazywały, że trójkątne UFO z Rendlesham mogło być rodzajem nowoczesnego pojazdu, ale najzupełniej ziemskiego pochodzenia, tworem amerykańskiej lub też sowieckiej technologii (tu zwracano uwagę, że hieroglify widziane na powierzchni obiektu mogły być w rzeczywistości literami rosyjskiego alfabetu). Jeszcze inni wskazywali na możliwość, że wszyscy lotnicy paść mogli ofiarą psychologicznego eksperymentu mającego sprawdzić, jak zachowają się w sytuacji najbardziej niemożliwej z niemożliwych, a więc przy spotkaniu z UFO.

      źródło: youtube.com

    •  

      pokaż komentarz

      Czarne trójkąty nad Belgia https://pl.wikipedia.org/wiki/Czarne_tr%C3%B3jk%C4%85ty

      Na przełomie 1989 i 1990 r. mały europejski kraj musiał zmierzyć się z bardzo oryginalnym problemem - inwazją trójkątnych UFO. Widywano je niemal masowo przez kilkanaście miesięcy. Wśród świadków byli zarówno zwykli obywatele, jak i żandarmi oraz wojskowi. Z ponad 2000 zgłoszonych obserwacji zbadano 650, nie znajdując wyjaśnień dla ok. pół tysiąca incydentów.

      Po tym, jak w marcu 1990 r., uciekając przed dwoma F-16, tajemnicze trójkąty dały popis swych możliwości, belgijskie władze i wojsko zrozumiały, że problem jest poważny, a minister obrony wyznał, iż nie wie, skąd wzięły się te obiekty. Także generał-major Wilfried De Brouwer, który z ramienia lotnictwa badał tajemnicze incydenty, przyznał bez ogródek: "To było UFO".

      Belgijska fala UFO to zdarzenie bez precedensu. Objęła ona głównie Walonię - francuskojęzyczny region kraju, choć jak wynikało z ustaleń ufologów "latające trójkąty" widywano nawet sporadycznie w państwach ościennych. Większość obserwacji miała charakter grupowy lub masowy, a liczba ludzi, którzy widzieli wtedy "coś" na niebie szacowana jest na ponad 13 tys.

      Wszystko zaczęło się niespodziewanie późnym popołudniem 29 listopada 1989 r., kiedy żandarmi Heinrich Nicoll i Hubert von Montigny patrolujący obszar między miastem Eupen a granicą z RFN, zauważyli dużą "plamę światła" na jednym z pól. Wkrótce okazało się, że jego źródłem jest "ciemny masywny obiekt w kształcie trójkąta równoramiennego" - relacjonowali. Długość podstawy trójkąta wynosiła ok. 35 m.

      Dziwna maszyna znajdowała się zaledwie 150 m. od nich, więc dobrze się jej przyjrzeli. W jej rogach umieszczone były trzy "dysze" rzucające snopy światła. Niebawem obiekt ruszył, przemieszczając się ku granicy, ale następnie odbił w kierunku miasta, gdzie widziało go wiele osób. Leciał ponoć tak nisko, że niektórzy zaczęli się bać, iż zawadzi o kominy.

      unkcjonariusze poinformowali o zdarzeniu władze lotnicze oraz swoich kolegów. Wkrótce ten sam obiekt we wsi Henri-Chapelle zobaczyli żandarmi Dieter Plummans i Peter Nicoll. Jak relacjonowali, wisiał on w kompletnej ciszy na wysokości zaledwie 80 m. niedaleko miejscowego klasztoru. Kiedy zatrzymali radiowóz, trójkąt "zasyczał", a z jego środka opadła w dół czerwona kula (sonda?), wprawiając funkcjonariuszy w popłoch.

      Gen. Wilfried De Brouwer, który zajmował się tymi zdarzeniami jeszcze jako podpułkownik i członek sztabu Belgijskich Sił Powietrznych dodaje, że tamtej nocy obiekt widziano w wielu innych rejonach. Kilkadziesiąt przeanalizowanych spraw nie doprowadziło jednak do żadnych wyjaśnień. Brouwer (dziś w stanie spoczynku) po doświadczeniach sprzed lat pozostaje bardzo otwarty na zagadkę UFO i często gości na różnego rodzaju konwencjach i spotkaniach na ten temat. Informacje, jakie przekazuje mają szczególną wartość, gdyż pokazują, w jaki sposób kraje NATO radzą sobie (lub nie radzą) z problemem powietrznych intruzów.

      Powróćmy do 1989 r. Grudzień przyniósł kolejne obserwacje zgłaszane mediom i służbom. Opisywane obiekty były do siebie bardzo podobne - najczęściej miały kształt trójkątów ze stępionymi rogami. Od spodu posiadały zwykle cztery światła - trzy białe na bokach plus jedno czerwone pośrodku. Coś podobnego zobaczył w tamtym okresie w mieście Ans k. Liège synoptyk Francesco Valenzano z córką, a także płk Andre Amond. Był to również czas, kiedy do badania fenomenu fali UFO włączył się fizyk, Auguste Meessen, skupiając się na prowadzeniu wywiadów i poszukiwaniu nowych świadków.

      21 grudnia 1989 r., w wyniku mnożących się pytań i nacisków opinii publicznej, minister obrony Belgii, Guy Coëme, wydał oświadczenie, w którym przyznał, że rząd nie ma pojęcia, czym są owe obiekty. Dodał, że z analiz i konsultacji wynika, iż na pewno "nie były to samoloty z systemem AWACS, F-117, maszyny zdalnie sterowane ani ultralekkie samoloty". Z drugiej strony dał on armii zielone światło na pełną współpracę z ufologiczną organizacją SOBEPS (Belgijskim Stowarzyszeniem ds. Badania Fenomenów Powietrznych).

      Incydent z nocy z 30 na 31 marca 1990 r. przyniósł zwrot w sprawie fali UFO nad Belgią. Do tej pory traktowana z lekkim niedowierzaniem, stała się przedmiotem międzynarodowej dyskusji. Wtedy to bowiem dwa F-16 natknęły się na parę "latających trójkątów", które pokazały im prawdziwy zakres swych możliwości. (Wcześniej Belgijskie Lotnictwo również reagowało na doniesienia o powietrznych intruzach, ale nie kończyło się to żadną akcją).

      30 marca, ok. 23, stanowisko radarowe w Glons otrzymało powiadomienia o obserwacji szybko poruszających się świateł w rejonie Thorembais-Gembloux niedaleko Brukseli. Poinformowano o tym żandarmerię w niedalekim Wavre, a ta potwierdziła pojawienie się obiektu, który zaczęto śledzić na radarze. Wkrótce do pierwszego trójkąta dołączyły trzy światła, które uprzednio leciały w rozproszeniu, a potem utworzyły kształt "delty". W odpowiedzi z bazy w Beauvechain na krótko przed północą wysłano parę dyżurną F-16.

      Przygotowany przez mjr. Lambrechtsa raport opisywał po kolei, jak piloci próbowali przechwycić obiekty i jak te zachowywały się w powietrzu. Podczas jednego z podejść UFO dosłownie w mgnieniu oka zmieniło prędkość z 240 do ponad 1770 km/h, dokonując przy tym niemal skokowej zmiany wysokości (raport mówi o nagłym zejściu z ponad 3 km na poziom tuż nad ziemią). W kolejnych minutach to tracono obiekty z radaru, to ponownie je wykrywano. Przypominało to zabawę w ciuciubabkę z maszynami, które biły na głowę możliwości F-16. Raport dodawał, że wykluczono, by w tym czasie w powietrzu przebywały jakiekolwiek statki powietrzne należące do innego państwa. Znalazła się w nim również kluczowa deklaracja, że piloci mieli do czynienia z UFO: "Pomiar prędkości w czasie zmiany wysokości wskazuje, że obiektów tych nie można uznać za żadne samoloty" - czytamy.

      O belgijskiej fali pisały liczące się europejskie dzienniki. Skala obserwacji sprawiała, że niektórzy wygłaszali pompatyczne deklaracje, mając nadzieję, że dzięki tym wydarzeniom zbliżymy się choć o krok do rozwiązania zagadki UFO. Francuski fizyk, Jean Petit, przyznał, że trwająca równocześnie fala zmian w bloku wschodnim być może zbiegnie się z rewolucją w naszym światopoglądzie:

      - Żyjemy w czasach będących bramą do epoki otwartości. Upadł Mur Berliński, a teraz wali się ściana milczenia wobec UFO - mówił.

      Na temat fali "trójkątów" SOBEPS sporządził długi raport zawarty w dwóch opasłych tomach. Te mało znane poza Belgią i Francją publikacje analizują konkretne obserwacje, a także fotografie wykonane przez świadków. Najsłynniejsza, zrobiona w Petit-Rechain w kwietniu 1990 r., przedstawia duży pojazd z charakterystycznym układem świateł (obecnie istnieją wątpliwości, co do jej autentyczności). Inne ciekawe zdjęcia "UFO-trójkątów" wykonano w okolicach Brukseli oraz w Rammilies.

      Gen. De Brouwer chciał ustalić prawdę za wszelką cenę. Szukał nawet nieformalnych wyjaśnień u partnerów z NATO i dyplomatów. Nie dowiedział się jednak niczego, co mogłoby zmienić obraz sytuacji. Sprawa pozostała tajemnicą.

      "Podczas kilku incydentów obiekty te zmieniały kąt nachylenia, przez co świadkowie mogli dostrzec wybrzuszenia na ich górnej części. Niektórzy mówili nawet o oknach lub otworach na bokach (…). Nigdy nie doszło jednak do oddziaływań natury elektromagnetycznej, np. wpływu obecności obiektów na radioodbiorniki. (…) Obiekty nie chowały się i w kilku przypadkach zbliżały się do świadków. (…) Wielokrotnie wykazywały również nietypowe zachowania, jak zawisanie w bezruchu, przyjmowanie pozycji ‘na sztorc’, a nawet przechylanie się o 45 stopni. Zanotowano też ich ogromne przyspieszenia" - podsumowywał wojskowy, zadając pytanie, co by było, gdyby owe obiekty okazały się wrogie.

      źródło: youtube.com

    •  

      pokaż komentarz

      Inne obserwacje

      25 stycznia 1878 gazeta Denison Daily News podała obserwację miejscowego rolnika Johna Martina, który miał zobaczyć duży, ciemny obiekt podobny do balonu lecącego „z cudowną prędkością”.

      17 listopada 1882 astronom Edward Walter Maunder z Królewskiego Obserwatorium w Greenwich poinformował o „dziwnym niebieskim przybyszu (...) w kształcie dysku”. Powiedział także, że z pewnością nie był to meteor. Po latach Maunder stwierdził, iż obiekt wyglądał jak nowy sterowiec Zeppelina. Dziwny przedmiot został również zaobserwowany przez kilku innych europejskich astronomów.

      Podczas II wojny światowej piloci alianccy obserwowali tzw. foo fighters (kule i inne kształty światła, podążające za samolotem)
      Jedno z najsłynniejszych zjawisk tego typu jest – przynajmniej z nazwy—dobrze znane wielbicielom talentu byłego perkusisty Nirvany, Dave'a Grohla. Nazwa założonego przez niego zespołu, Foo Fighters, nawiązuje do wielokrotnie opisywanego i niewyjaśnionego do tej pory zjawiska. Nazwą "foo fighters" określono dziwne światła, wielokrotnie obserwowane przez żołnierzy i cywilów podczas II wojny światowej.

      Światła poruszały się po niebie, a ich prędkość i wykonywane podczas lotu manewry były nieosiągalne dla ówczesnych samolotów. Pierwszą obserwację tego zjawiska przeprowadzono z pokładu polskiego statku transportowego „Pułaski”. Światło towarzyszyło wówczas statkowi przez ponad godzinę, po czym oddaliło się z bardzo dużą prędkością. Raport z tego spotkania został przedstawiony m.in. brytyjskiej służbie kontrwywiadowczej MI5.

      25 lutego 1942 niezidentyfikowany obiekt został zauważony nad Kalifornią. Statek pozostawał w miejscu, pomimo co najmniej 20 minutowego ostrzału z ziemi. Incydent później stał się znany jako Bitwa o Los Angeles, lub Nalot na Zachodnie Wybrzeże.

      Roswell to dla osób wierzących w istnienie UFO prawdziwe sanktuarium. Sława tego miejsca nie wzięła się jednak znikąd, a słynny incydent z Roswell opiera się na czymś więcej niż tylko relacje obserwatorów. Wszystko zaczęło się od doniesień pary farmerów, którzy stwierdzili, że 2 lipca 1947 roku widzieli UFO.

      W 1946 roku w państwach skandynawskich zanotowano ponad 2000 raportów o niezidentyfikowanych obiektach, były także pojedyncze relacje z Francji, Portugalii, Włoch i Grecji. Zjawisko to nazywano wtedy „rosyjskim gradem” lub „rakietami – duchami”. Sądzono, że mogły to być rosyjskie testy przechwyconych niemieckich rakiet V1 lub V2.

      Ponad 200 obiektów zostało zauważonych na radarach i uznanych przez szwedzkie wojsko za „prawdziwe obiekty fizyczne”. Pojawiają się jednak opinie, że było to w pełni wytłumaczalne zjawisko, np. deszcz meteorytów.

      Za początek współczesnego zainteresowania UFO uważa się doniesienie pilota Kennetha Arnolda z roku 1947 o dziewięciu niezwykłych obiektach latających. Zaobserwował je podczas lotu nad Górami Kaskadowymi. Prędkość z jaką się poruszały oszacował na 2500 km/h. Tego samego dnia w rejonie północno-wschodniego Pacyfiku odnotowano również ok. 18 innych obserwacji niezwykłych obiektów latających.

      Kolejny niewyjaśniony incydent miał miejsce 21 października 1978 roku, gdy podczas przelotu nad Cieśniną Bassa (Pomiędzy Australią i Tasmanią) zaginął bez śladu młody pilot. O ile samo zaginięcie nie jest niczym nadzwyczajnym—wypadki lotnicze przecież się zdarzają—to niezwykłe są jego okoliczności.

      Kolejny niewyjaśniony incydent miał miejsce 21 października 1978 roku, gdy podczas przelotu nad Cieśniną Bassa (Pomiędzy Australią i Tasmanią) zaginął bez śladu młody pilot. O ile samo zaginięcie nie jest niczym nadzwyczajnym—wypadki lotnicze przecież się zdarzają—to niezwykłe są jego okoliczności.

      Wszystkie te obserwacje są szczegółowo opisane i można je łatwo wyszukać

      Zapraszam do dodania własnych tematów odnośnie obserwacji UFO.

      Bardzo ważne!
      Słowo UFO w moich wpisach nie oznacza Alienów, Annukaków, Reptilian, Predatorów, Obcych i ALF-a(no dobra, co do ostatniego jestem na 100% pewny że jest bo widziałem wiele dokumentalnych odcinków o nim).
      Nie stawiam żadnych kropek nad "i" tylko dodaje najbardziej niezwykłe obserwacje niewyjaśnionych niezidentyfikowanych obiektów latających (NOL)**

      Przepraszam z góry za wszystkie błędy ortograficzne, stylistyczne, a najbardziej za te za zmysłowo / logiczne związane z sensem wypowiedzi.

      Bardzo proszę utrzymać wysoki poziom osobistej kultury w dyskusji oraz szacunek komentujących do siebie.

      Chętnych na kontynuacje tej serii Artykuł Na Weekend [ANW] zapraszam na zapisy do wołania

      Jeśli chcesz być na bieżąco z najlepszymi znaleziskami to zapisz się na MikroListę.
      https://mirkolisty.pvu.pl/list/56Bf7jbXdbGvM2NK i dodaj Swój nick do listy #swiatnauki.
      Wystarczy, że klikniesz "dołącz" na stronie listy

      #nauka #ufo #teoriespiskowe #kosmos #swiatnauki #gruparatowaniapoziomu #liganauki #ligamozgow

      Źródła:

      https://en.wikipedia.org/wiki/Black_triangle_(UFO)
      https://futurism.com/pentagon-secret-ufos-program/
      http://www.sacred-texts.com/ufo/bestevid.htm
      https://gadzetomania.pl/4624,bliskie-spotkania-z-nieznanym-najslynniejsze-przypadki-obserwacji-ufo
      https://pl.wikipedia.org/wiki/UFO
      https://www.paranormalium.pl/pocig-odrzutowca-f-4-za-ufo-nad-iranem-18-sierpnia,909,46,artykul.html
      https://joemonster.org/art/38521
      https://en.wikipedia.org/wiki/Japan_Air_Lines_flight_1628_incident
      https://facet.onet.pl/strefa-tajemnic/ufo-w-lesie-rendlesham-incydent-ktory-trudno-wytlumaczyc/wz4ddv3
      http://ufozone.blox.pl/2013/07/Wspominamy-UFO-nad-wyspa-Trindade-Brazylia-1958-r.html
      https://www.paranormalium.pl/pocig-odrzutowca-f-4-za-ufo-nad-iranem-18-sierpnia,909,46,artykul.html

      źródło: youtube.com

    •  

      pokaż komentarz

      @RFpNeFeFiFcL: tyle było przypadków i tak długo to trwało a nikt filmu lub zdjęcia nje zrobił... nakręcanie afery jak ze „złotym pociągiem”

    •  

      pokaż komentarz

      @RFpNeFeFiFcL: królu złoty. Już Ci to kiedyś mówiłem, ale powiem jeszcze raz: szanuję i dziękuję za dobrą robotę na wykopie. Zgłoś się do @m__b po jakieś regularne przelewy. :)

    •  

      pokaż komentarz

      @dodins:

      Niestety wojskowi nie udostępniają wszystkie swoje archiwa.
      Tym bardziej jeżeli chodzi o nagranie z radarów ( w przypadku z Belgii jest kilka godzin niezaprzeczalnych obserwacji UFO )

    •  

      pokaż komentarz

      @Kaijot:

      Dzięki :)
      M__b nawet nie jest chętny obelżywych komentarzy wykasować, i jest najwyraźniej zdania że słowo głąb jest całkiem kulturalnym zwrotem.

      Nawet tam gdzie gdzie naród wybrany pluje na nas i wyzywa od pachołków Pantoflarz Elficki milczy jak zaklęty, ale jak dodasz o 3 w nocy kosmonautę, to budzi się oblany zimnym potem.

    •  

      pokaż komentarz

      @RFpNeFeFiFcL: ale skoro widzieli to „cywile”

    •  

      pokaż komentarz

      @RFpNeFeFiFcL bardzo interesujacy material dziekuje i pozdrawiam

    •  

      pokaż komentarz

      @RFpNeFeFiFcL: Nasz świat jest w fazie kawarantanny. Która stopniowo jest zdejmowana. Tak długo jak społeczność Ziemi nie nauczy się globalnie szanować praw i wolności jednostki, kierować altruizmem oraz miłością do innych, tak długo nie mamy na co liczyć jeśli chodzi o oficjalne potwierdzenie istnienia innych cywilizacji, których w samej tylko Drodze Mlecznej są miliony. Jeśli chodzi o zachowania społeczne, nie jesteśmy dużo bardziej zaawansowani niż prymitywne plemiona z ery epoki kamienia. Nadal, w odniesieniu do innych spoza naszego najbliższego "plemienia", w ogromnej większości, kierujemy się prymitywnymi instynktami - walcz lub uciekaj.

    •  

      pokaż komentarz

      @dodins:

      Z badań wynika że około 95% zdjęć można wytłumaczyć - bliki, zjawiska naturalne, odbicia światła, podróbki
      Ale te resztę 5% nie da się.

      @sivyjara:

      Dzięki i wzajemnie :)

      @HowardLovecraft:

      Może jest jakaś zasada że musimy osiągnąć jakiś pewny stopień rozwoju, tak jak w Star Treku?

    •  

      pokaż komentarz

      @RFpNeFeFiFcL: Imponujące że nie ma żadnego filmu z tej inwazji w Belgii

    •  

      pokaż komentarz

      @RFpNeFeFiFcL: Masz rację. Dziś, problemem nie jest już technologia. Ta już istnieje i stopniowo będzie ujawniania dla publicznej wiadomości. Obserwacje zwiększają ten poziom kolektywnej świadomości w społeczeństwie, który nadal jest relatywnie niski. Nie wszystkie obiekty klasyfikowane jako UFO są pochodzenia pozaziemskiego. Niektóre to ziemska technologia (tajna).

      Mimo obecnej wiedzy o ogromie wszechświata, niektórzy nadal z różnych powodów całkowicie odrzucają myśl, choćby o prawdopodobieństwie istnienia innych form życia poza nasza planetą. Pomyśl jak wielki chaos mogłoby spowodować oficjalne ujawnienie pośród ludzi, których umysły są głęboko zakorzenione w praktykowaniu prymitywnych religii. Czy przedstawiciele takiej dużo bardziej zaawansowanej cywilizacji zostaliby przyjęci bez podejrzliwości, lub nawet otwartej wrogości? Czy duchowi przewodnicy religijni nie potraktowaliby ich jako zagrożenia dla systemu religijnego, który daje im władzę i wygodne życie? Czy nie próbowaliby swoich wiernych nastawiać przeciw tym "demonom"? Czy niewtajemniczone rządy nie widziałyby w nich zagrożenia dla własnej autonomii? Czy gospodarka rynkowa nie zareagowałaby chaosem i powszechną paniką? Czy słabe umysły nie zareagowałyby podobnie? Paniką, histerią, aktami terroryzmu, lub samobójstwami? Tak długo jak człowiek nie nauczy się w większości społeczeństw żyć w zgodzie i z szacunkiem z sobą nawzajem, tak długo wyższe cywilizacje roztropnie nie ujawniają się otwarcie dla wszystkich ludzi.

    •  

      pokaż komentarz

      @RandyBobandy:

      Na samym dole masz film gdzie miedzy innymi są rzuty z radarów.
      Link jest jako źródłu na stronie o belgijskim UFO w Wikipedii.

      https://www.ufocasebook.com/Belgium.html

      NASA wyłącza transmisje kiedy kamery pokazują UFO

      https://www.mirror.co.uk/news/weird-news/nasa-feed-goes-down-horseshoe-7783713

    •  

      pokaż komentarz

      @RFpNeFeFiFcL: Chodziło mi o to że nie ma żadnego nagrania tych trójkątów.

      z tej strony:
      The Belgium wave has obtained classic status in UFO lore. With over 1,000 witnesses,

      z Twojego wpisu:
      _liczba ludzi, którzy widzieli wtedy "coś" na niebie szacowana jest na ponad 13 tys. _

      Zresztą nieważne, skoro jest tylu świadków i nawet wojsko potwierdziło, to pewnie coś tam nad Belgią latało, dziwi mnie jedynie że nikt niczego ne nagrał.

    •  

      pokaż komentarz

      @RandyBobandy:

      Może i sa tylko my o nich nie wiemy, bo mainstrean robi z takich ludzi wariatów czy wyzywa od szarlatanów.
      No i weź pod uwagę że w latach 90 o wiele mniej ludzi osób mieli ze sobą kamery.

    •  

      pokaż komentarz

      @RFpNeFeFiFcL

      Chyba o czymś zapomniałeś:

      W ostatnim wpisie dodam tekst "OSTATNI POST" oraz TAGI

    •  

      pokaż komentarz

      @ArchDelux:

      No własnie, tagi dodałem, a o "OSTATNI POST" zapomniałem.
      Sorry i dzięki za uwagę.

    •  

      pokaż komentarz

      @RFpNeFeFiFcL: masz gdzieś linka do tych niezaprzeczalnych przypadków z Belgii? dzieki.
      edit: sorki. trzeba było poczytać wincyj komentarzy a nie od razu na hura zawracać dupę. dzięki!

    •  

      pokaż komentarz

      @RFpNeFeFiFcL: robaczek w układzie optyki ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■

      pokaż spoiler Pluskwiak lub wsza ludzka! (✌ ゚ ∀ ゚)☞

  •  

    pokaż komentarz

    Tylko dziwne coś w tym wszystkim jest, że im bardziej rozpowszechnione kamery monitorujące wszystko i wszystkich, w kieszeni każdy ma telefon z kamerką itp itd tym mniej w zasadzie "obserwacji" UFO czy też innych "cudów".

    •  

      pokaż komentarz

      @PDCCH: Hipoteza zakłada, że to superinteligentni kosmiczni podróżnicy, co więc podpowiada Twoja inteligencja kiedy np Twój cel ma coraz lepsze radary? Ukrywasz się coraz lepiej, czy dajesz się fotografować na niebie?

    •  

      pokaż komentarz

      Hipoteza zakłada, że to superinteligentni kosmiczni podróżnicy, co

      @androll33: No, tylko pytania po co by tu mieli podróżowaći w dodatku ukrywać się, wkładając w to dodatkowo jakiś wysiłek

    •  

      pokaż komentarz

      @PDCCH: Kosmos jest stary i duży, zawiera więcej pytań niż odpowiedzi. To jedno z nich. xD Innymi słowy, ch?@ wie.

    •  

      pokaż komentarz

      @PDCCH: moze sa to tylko obserwatorzy i nie chca zaburzyć naturalnego rozwoju ludzkosci. Moze nawet sa to nasi stworcy a my jestesmy dla nich jakims eksperymentem. .

    •  

      pokaż komentarz

      Tylko dziwne coś w tym wszystkim jest, że im bardziej rozpowszechnione kamery monitorujące wszystko i wszystkich, w kieszeni każdy ma telefon z kamerką itp itd tym mniej w zasadzie "obserwacji" UFO czy też innych "cudów".

      @PDCCH: Kolego, dzisiaj w telefonie masz domyślną aktywną opcję szybką uruchamiania aparatu, a nie kamery, ci co robią sobie sweet focie sobie, jedzenia, czegokolwiek czasami zapominają, ze jest też opcja nagrywania obrazu :-)

    •  

      pokaż komentarz

      @ThomasE: jak taki @PDCCH madry, to niech nagra telefonem noca lecacy samolot albo stacje iss. Powodzenia.

    •  

      pokaż komentarz

      @PDCCH: Widziałem ufo jakieś 8 lat wstecz. Żadnym ówczesnym telefonem czy zwykłym kompaktem nie uchwyciłbym go. Był zwyczajnie za wysoko i po wdarciu się w atmosferę już nie błyskał tak silnym światłem.

    •  

      pokaż komentarz

      @PDCCH: Ciekawe skąd masz takie statystyki, "że mniej"? Sytuacja jest odwrotna tylko, że nikt nie siedzący w temacie nie ma porównania i wypisuje właśnie takie kwiatki. Z początkami internetów, każdy szukał dziwnych rzeczy ufo duchów itd. wydawało się, że jest tego pełno. Teraz już nikt nie szuka, "przejadło się", a jak gdzieś trafi to bagatelizuje, tak jak właśnie Ty to uczyniłeś. Jest masa nowych nagrań, jakościowo wyraźnych itd, ale czym lepsze nagranie tym więcej znafcóf piszących że to fake, lampiony czy fotoshop.... Nie twierdze że wszystkie są autentyczne, ale jest nad czym się zastanowić. Pzdr.

    •  

      pokaż komentarz

      że im bardziej rozpowszechnione kamery monitorujące wszystko i wszystkich, w kieszeni każdy ma telefon z kamerką itp itd tym mniej w zasadzie "obserwacji"

      @PDCCH: Wyjdź wieczorem na miasto wyciąg telefon z kieszeni i wrzuć tutaj zdjęcie miejskich dekoracji, zrobione z ręki. Chętnie się pośmieję z tej przezajebistej jakości, braku szumów, idealnej ostrości i wcale nieprzekłamanych kolorów. Tylko wiesz, wrzuć RAW, bo inaczej powiem, że to ściema i robiłeś lustrzanką, a potem podkręciłeś w lightroomie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Wasky: większość przypadków to jakiś rodzaj zbiorczej hipnozy. Niby wszyscy widza ale dowód brak. Nawet to co widać na filmie ma się nijak do opisu. Gość mówi o jakiś wystających antenach a na nagraniu widać amorficzna plamę, która wyglada poprostu jak błąd.
      Radar na ziemny zapewne tez archiwizuje dane ale tego jakoś nie pokazują. W samolocie tez jest radar a na tym nagraniu nie widać żadnych stanowych wskazań

    •  

      pokaż komentarz

      tylko pytania po co by tu mieli podróżować

      @PDCCH: Np na wakacje. A co do ukrywania się to wątpię aby był to dla nich wysiłek skoro mogą podróżować między planetami, wciskają przycisk maskowania i po problemie.

    •  

      pokaż komentarz

      @PDCCH: no nagraj samolot swoim telefonem i poka co widac

  •  

    pokaż komentarz

    -proszę potwierdzić istnienie ufo
    -potwierdzam

  •  

    pokaż komentarz

    UFO jest, ale to nie było UFO.

    Pierdyliard p@%#ylionów galaktyk, a w nich od zaj!%!nia planet i układów (miejmy nadzieję że nie korupcyjnych). Logicznie myśląc nie ma bata że tylko na Ziemi jest życie. Stopień rozwinięcia i zdolność do takich podróży to już osobny temat.

    Akurat jakimś cudem kosmici odwiedzają Ziemię i zachowują się jak Seba katujący starą Bejcę w tę i z powrotem wk$$!iając sąsiadów. Przylecieli w ciul lat świetlnych (zużywając setki skarpet Ala Bundy'ego) i zero kontaktu. Taa.

  •  

    pokaż komentarz

    to co zamieścił ArtyQ w powiązanych to jest fejk
    wystarczy sobie porównać przeciwny kierunek padającego cienia od obiektów

    źródło: fake.jpg