•  

    pokaż komentarz

    Dlaczego taksówkarze notorycznie próbują oszukiwać pijanych? Nie jest to zasłyszana UBER ( ͡° ͜ʖ ͡°) legenda tylko wielokrotnie przekonałem się na własnej skórze. "Sorry karty nie przyjmuję", a o paragonie to chłopie zapomnij jak po pijaku jedziesz ;). Dlatego wolę jechać rozpadającym się uberem z ukraińcem - nie dość że mnie nie oszuka bo nie ma jak to jeszcze zapłacę połowę mniej.

    •  

      pokaż komentarz

      @diabelb w większości dementuję: 1. Za jazdę bez paragonu kara z US jest taka, że jest to kompletnie nieopłacalne ryzyko. To jak z jazdą na gapę - musiałoby Ci się że sto razy udać, żeby wyjść na plus, kiedy ten kanar Cię jednak p@?$%##nie. Jazda bez taksometru to jest sport ekstremalny dla prawdziwych desperatów. 2. Z kartami jest tak, że przelew z karty to ja widzę na koniec miesiąca, a zatankować auto to ja muszę już jutro za gotówkę. Więc generalnie taksówkarze gotówkę bardzo lubią. Co nie tłumaczy nijak "nagłej awarii terminala", ja bym takiego numeru nigdy nie zrobił. 3. Pijanych nie wożę, więc ciężko mi się w temacie wypowiedzieć.

  •  

    pokaż komentarz

    @taxi_wawa mam jeszcze jeden pomysł:
    "Uber = HIV", ale traktuj to raczej jako żart ( ͡° ͜ʖ ͡°)

  •  

    pokaż komentarz

    ale wystarczy na potrzeby AMA, że jeździłem dwoma kombi,
    @taxi_wawa: fajne to AMA, takie niezbyt szczegółowe... Wiadomo że każde kombi takie samo...

  •  

    pokaż komentarz

    dementuję z miejsca. wszystkie opowieści typu Kraków-Balice przez Wadowice możecie sobie włożyć między bajki, z dwóch powodów. po pierwsze, jest to w 95% przypadkach niemożliwe, dlatego że nigdy nie wiesz, ile razy człowiek, którego wieziesz, wcześniej był w Warszawie i na ile się w niej orientuje, po drugie, każdy ma jakąś orientację przestrzenną i z grubsza jest w stanie ocenić, że został zawieziony ch%% wie gdzie, żeby teraz być wiezionym okrężną drogą do punktu docelowego

    @taxi_wawa: haha, jak brałem taxi z lotniska z postoju (teraz tylko Uber) to KAŻDY kolejny kosporacyjny taksówkarz zadawał mi pytania kontrolne którędy jechać, by sprawdzić czy mam pojęcie. Skończyło się to, bo ludzie zaczęli ich sprawdzać na nawigacjach w telefonach.

    Fajne były też miśki z taksometrami umieszczonymi tak, że nie widizałem ich z prawego tylnego siedzenia.

    Także mogę napisać tylko jedno - nie pitol :)

    •  

      pokaż komentarz

      @nikifor a ja też akurat często pytam, ale nie jest to podyktowane chęcią zrobienia w chuja, no bo na ile ja mogę klienta wydymać jadąc dookoła? 2zł? 3? Niech będzie nawet 4. A ryzykuję skargę do korporacji i ew. karę finansową. Opłaca mi się? Sam pomyśl.
      A pytam dlatego, że większość klientów ma swoje ulubione trasy to raz. A dwa, często znam lepszą, choć niekoniecznie na pierwszy rzut oka optymalną, dlatego właśnie NAJPIERW pytam, czy jedziemy tak i tak, żeby potem nie musieć się tłumaczyć, dlaczego tak pojechałem.
      Lotnisko to akurat bardzo dobry przykład, bo 9 na 10 kierowców niezawodowych na taki plac Zawiszy pojedzie Żwirkami, będzie stać na każdych światłach i w korku przed Racławicka. A ja zaproponuję przelot KOR-Krakowska-Łopuszańska-Jerozolimskie, uprzedzając że nakładamy dokładnie kilometr, ale za to będziemy za kwadrans. Tylko znów - uprzedzam z góry, żeby się potem nie tłumaczyć, i jak klient ma wg niego lepszy pomysł, to jadę tak, jak on sobie życzy.

  •  

    pokaż komentarz

    @taxi_wawa:
    1. Masz na imię Janusz?
    2. Masz wąsy?
    3. Nosisz wędkarską kamizelkę?
    4. Ile lat w zawodzie?
    5. Czy to podstawowa i jedyna praca?
    6. ZUS, czy KRUS?

    •  

      pokaż komentarz

      @paramedix:
      Idealnie opisałeś prawdziwego warszawskiego cierpiarza - wąs, kamizelka bomber, 40 lat na taryfie i dorabianie do emerytury, ale te marne grosze, które on trafia, co najwyżej pokrywają mu koszt kawy, którą pije na postojach, żeby nie musieć siedzieć w domu z żoną. My ich nazywami dziadami postojowymi. O nich też mam sporo historii. Na szczęście jest ich coraz mniej.