•  

    pokaż komentarz

    Ch?@ dupa i kamieni kupa jeśli chodzi o nasze uczelnie i system edukacji, takie wnioski wyciągam po trzech minutach oglądania tego filmu, jeśli jesteś ambitny, masz smykałkę do języków obcych, chcesz robić naukę i karierę, to polecam emigrować, uczyć i pracować w innym kraju, szkoda niszczyć sobie życia które jest tylko jedno.

  •  

    pokaż komentarz

    Najlepsze jest to, że teraz wykopki przyznają temu rację, a jakby PiS chciał zrobić prawdziwy porządek z uczelniami to by wstawiali sobie w awatary OBRONĘ POLSKIEJ NAUKI i OTUA xD

  •  

    pokaż komentarz

    Może też kwestia oceny tych uniwestytetów? Byłem na wymianie w Turcji, na uniwersytecie, który był tam w jakiejś "top" światowej, ale poziom nauczania i wiedza studentów leżała, praktycznie nie musiałem się uczyć, za to koledzy z grupy musieli ciągle zakuwać po nocach.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ranger Ja będąc studentem prawa praktycznie poza przejrzeniem notatek się nie uczę. Na wykłady nie chodzę bo nudne. Zakuwanie na pamięć to najgorsze co może być bo materiał trzeba rozumieć a nie umieć słowo w słowo. Szcególnie że prawo zmienia się cały czas i nauka ustawy to syzyfowa praca.

  •  

    pokaż komentarz

    Bo u nas akceptowalne jest ściąganie. Skala ocen nie ma znaczenia, nie motywuje, bo jak ma to robić? Ważne, aby zdać i przejść. Co da lepsza ocena?
    Ponadto niekiedy nawet sami prowadzący zachęcą do ściągania. Układają nierealny plan zajęć, nikt tego nie ogarnie, egzamin też wyj?!#ny. Żeby zdać trzeba byłoby się uczyć tylko do tego egzaminu z dwa tygodnie minimum, w sesji... Pozdrawiam tych co dadzą radę, kiedy w ciągu 2 tygodni masz 10 egzaminów. Ale prowadzący zrobi powtórkę, czyli poda pytania przed albo da ten sam egzamin co rok temu albo wyjdzie na pół godziny i tyle. Zdane. I co, coś się nie zgadza? Nic, tylko szkoła kształci matołów.

    •  

      pokaż komentarz

      @Lorenzo_von_Matterhorn: tu nie o ściągnanie chodzi tylko o patologiczny system który do niego skłania obie strony.
      u nas, jak sam napisałeś, masz koniec semestru i jeb sesja, 5-8 egzaminów w 2 tygodnie, a każdy to pamięciówa. dlaczego? bo jak wpiepszą profesorowi 100 studentów to nie dość że musi zrobić egzamin który szybko i bez samobójstwa sprawdzić, to jeszcze ma inne rzeczy na głowie (m.in swoją grupę). jemu samemu nie zależy na tłumach na poprawkach, bo to jego czas będzie marnowany.
      osobną sprawą jest beton naszej nauki - zostajesz profesorem to już jesteś ustawiony do końca życia. zawód profesor, proszę uczelnię, pensja i grupa mi się należy. na zachodzie profesor to stanowisko eksperckie, kontrakt konkursowy na określoną ilość lat. jesteś dobry, wygrasz go kolejny raz. nie, dziękuję, bierzemy kogoś lepszego. a u nas leśne dziadki nie mają żadnego bata nad sobą.

      na zachodzie na kierunku ścisłym było u nas 20-30 studentów na roku, zajęcia prowadzili lektorzy. tylko i wyłącznie nauczanie mieli robić i tylko za to im płacono. profesorowie przychodzili dawać wykład jako eksperci bo tam rozumieli ich czas był zbyt cenny, a więcej pożytku przyniosą uczelni realnie pracując, niż odrabiając pańszczyznę.
      egzamin na zasadzie "5 tematów wybierz 1/2 napisz na co wiesz i żeby to miało ręce i nogi". ale żeby to sprawdzić to trzeba mieć czas, a nie 100 prac przed sobą.

    •  

      pokaż komentarz

      @Lorenzo_von_Matterhorn: Normalny prowadzący tępi ściąganie jak tylko może, ponieważ szanuje pracę tych, co się uczą - choć tak na marginesie gówniana ta wiedza na wielu przedmiotach. Z dydaktycznego punktu widzenia to... nie wiem. Z jednej strony wiedza w wielu wypadkach trąci myszką i nie powinna być w ogóle na uniwerku przekazywana - chyba, że w postaci dygresji czy też ciekawostki. Z drugiej strony nawet jak niewiele praktycznej wiedzy tam jest to powinno się wszelkie egzaminy egzekwować tak jak powinno.

    •  

      pokaż komentarz

      @jonah2015: bzdury.
      @ZupkaChinska: też racja. Moim zdaniem w ogóle sesja egzaminacyjna to gówno. W ogóle są kierunki studiów, które można zrobić nie w 3 lata a w rok i to bez spiny.
      Do dupy imho też jest z pracami dyplomowymi, przecież to albo są gówniane prace studentów albo ktoś inny im to pisze. Kilka stówek i masz pracę. Powinien być imho egzamin na koniec.

  •  

    pokaż komentarz

    słabi uczniowie w przyszłości zostają słabymi nauczycielami i tak pętla się zamyka