•  

    pokaż komentarz

    "wnóki" pewnie nie( ͡° ͜ʖ ͡°)

  •  

    pokaż komentarz

    No ja bym się jednak trochę opanował z entuzjamem, bo różnego typu elektroniczne translatory są dostępne od kilkudziesięciu lat - pierwsze patenty "maszynowego tłumaczenia" zostały zaprezentowane pod koniec lat trzydziestych XX wieku ;p

    Generalnie - brzmi cudownie, w praktyce jest to najprawdopodobniej oparte na usługi w rodzaju Google Translate, które "ludzkich" tłumaczy nie zastąpią jeszcze przez co najmniej kilkanaście, może kilkadziesiąt lat. Każdy kto korzystał z tego typu translatorów wie, że jako-tako radzą sobie z czystym tekstem w najpopularniejszych parach językowych (angielski-niemiecki, angielski-hiszpański, angielski-francuski - i tak dalej)... ale reszta leży i kwiczy, co jest szczególnie mocno widoczne w przypadku tłumaczenia par językowych mocno różniących się składnią czy gramatyką.

    A tutaj, teoretycznie, w grę wchodzi tłumaczenie symultaniczne - które jest zadaniem ZAJEBIŚCIE skomplikowanym dla "ludzkich" tłumaczy, a co dopiero mówić o bezmyślnej maszynie. Dla przykładu - maszyna nie jest w stanie zrozumieć kontekstu zdania i tłumaczy na zasadzie "słowo po słowie", co jest zazwyczaj wystarczające do bardzo prostej komunikacji (coś w stylu "dzień dobry, gdzie znajdę najbliższy hotel") - ale im tłumaczenie bardziej wymagające, tym gorzej sobie z tym radzą. Jak chcecie zapytać kolegę zza granicy o pogodę, to sprawdzi się to to znakomicie, ale jak chcecie za pośrednictwem tego urządzenia przeprow

    Innymi słowy - ani to specjalna rewolucja, ani coś faktycznie przydatnego. Za dużo tutaj technologii, które są jeszcze w zasadzie "eksperymentalne" (rozumienie mowy, interpretacja, tłumaczenie). Z tego co widzę, ten produkt to nic innego jak para najzwyklejszych słuchawek bezprzewodowych podłączonych do telefonu wyposażonego w appkę "tłumaczącą", najpewniej własnie bazując na Google Translate lub bardzo podobnym systemie. Porównanie do uniwersalnego translatora ze Star Treka ma mniej więcej tyle sensu, co twierdzenie że dowolny laptop jest tak naprawdę maszyną do podróży w czasie... bo można sobie dwoma kliknięciami zmienić wskazania zegarka ;p

    Oczywiście, z biegiem czasu będzie to działało coraz lepiej - ale, IMO, faktyczną rewolucję będziemy mogli obserwować w momencie gdy maszyna zacznie faktycznie ROZUMIEĆ ludzką mowę i wykrywać kontekst wypowiedzi, nie mechanicznie tłumaczyć słowo po słowie.

    •  

      pokaż komentarz

      @mnik1: Kilkadziesiąt lat? Przy tekstach naukowych, oficjalnych pismach gdzie nigdy nie może być błędów tak. Ale do codziennych konwersacji o głupotach nada się już dziś.
      Spójrz na https://www.deepl.com/translator
      Pamiętam jak 10 lat temu translatory nie nadawały się do niczego, absolutnie nic nie dało się przetłumaczyć po za prostymi zdaniami, dzisiaj tłumaczę sobie hiszpańskie dzienniki i udaje się to całkiem dobrze, bez problemu chwytam koncepcję, wiadomość którą chciał przekazać autor.
      Po za tym mówienie o sztucznych sieciach neuronowych jako o bezmyślnej tępej maszynie to przesada, gdyby na to tak patrzeć to człowiek to też taka maszyna tylko, że zamiast setek tysięcy if-ów ma ich miliony czy tam nawet miliardy.

    •  

      pokaż komentarz

      @mnik1: siła tego urządzenia to musi być właśnie ta aplikacja. Zakładasz z góry, że jest ona oparta na google tłumaczu. Wydaję mi się, że to byłoby za proste. A co do tłumaczenia symultanicznego, to ta maszyna tego nie robi, bo słuchawkę ma w uchu jedna osoba i słyszy tylko tłumaczenie na swój język.

    •  

      pokaż komentarz

      Ale do codziennych konwersacji o głupotach nada się już dziś.

      @erayman: Szczerze wątpię - jeśli faktycznie mają to być rozmowy "głosowe", nie coś w rodzaju wysyłania SMSów czy wiadomości tekstowych. Na razie nie ma systemów pozwalających na automatyczną symultankę w choć "znośnej" jakości tłumaczenia, ta technologia dopiero raczkuje.

      Po za tym mówienie o sztucznych sieciach neuronowych jako o bezmyślnej tępej maszynie to przesada, gdyby na to tak patrzeć to człowiek to też taka maszyna tylko, że zamiast setek tysięcy if-ów ma ich miliony czy tam nawet miliardy.

      W dalszym ciągu maszyny te nie są w stanie przeskoczyć możliwości ludzkiego umysłu gdy idzie o interpretację mowy. Pamiętaj o tym, że znaczenie słów może się zmieniać w zależności od kontekstu, pory dnia, nawet emocji czy tonu głosu - na razie nie mamy technologii potrafiącej wychwytywać i interpretować to w locie (i raczej nie będziemy jej mieć jeszcze przez wiele lat), a ludziom przychodzi to bez najmniejszego problemu.

      Ponownie - ta technologia dopiero raczkuje. Jako-tako radzi sobie z tłumaczeniem tekstu, tłumaczenie mowy (i to w czasie rzeczywistym!) to jest coś zupełnie innego, znacznie, ZNACZNIE trudniejszego do ogarnięcia.

      Zakładasz z góry, że jest ona oparta na google tłumaczu. Wydaję mi się, że to byłoby za proste.

      @niepowtarzalny-dwa: to jest nakładka na GT lub system bliźniaczo do niego podobny, nic innego w grę nie wchodzi. Gdyby udało im się stworzyć coś zupełnie nowego... to sprzedawaliby właśnie ten system, nie słuchawki bezprzewodowe działające w tandemie z appką ;p

      A co do tłumaczenia symultanicznego, to ta maszyna tego nie robi, bo słuchawkę ma w uchu jedna osoba i słyszy tylko tłumaczenie na swój język.

      Według ich strony, urządzenie oferuje "tryb konwersacji":

      Is ideal for having conversations with someone who speaks a different language. Share your secondary Pilot earbud with your guest so you both can speak to each other in your native languages.

      A to już czysta symultanka, o ile oczywiście nie jest to tylko marketingowe mambo-dżambo.

      Zasada działania jest prosta - najpierw "przechwycenie" mowy, zamiana tego w tekst, tłumaczenie na dany język, odczytanie tłumaczenia przez syntezator. Jest to jak najbardziej wykonalne, ale jakość takiego tłumaczenia będzie niespecjalna, tutaj nie ma się co łudzić.

      Plus, ponownie - to nie jest nic nowego. Opcję tłumaczenia w dokładnie ten sam sposób oferuje, na przykład, applowska Siri, podobną funkcjonalność ma (lub "ma mieć", nie pamiętam) amazonowa Alexa.

      Innymi słowy - przedstawianie tego konkretnego urządzenia jako niesamowitego postępu w technologii tłumaczeniowej jest dość... śmieszne. Weź ajfona, podłącz do niego słuchawki bezprzewodowe z możliwością nagrywania głosu, odpal Siri - i w zasadzie masz to samo ;p

    •  

      pokaż komentarz

      Po za tym mówienie o sztucznych sieciach neuronowych jako o bezmyślnej tępej maszynie to przesada

      @erayman: a co to jest jak nie bardziej zaawansowane narzędzie? Samo nie zagra tylko trzeba dość wykwalifikowanego specjalisty żeby to potrafiło robić nieco więcej niż robi, albo robić inaczej niż zostało zaprogramowane. Do samoświadomości jeszcze daleko, a nie uwierzę dopóki nie zobaczę, a wątpię, żebym za życia zdążył, więc mówienie że nie warto się czegoś uczyć tak jak sugeruje tekst, bo inteligentne maszyny to za nas kiedyś zrobią jest infantylne i może mieć nawet opłakane skutki jeśli okaże się, że w kadrach nastąpił regres i badań nad ai nie ma kto robić, bo nam społeczeństwo zdebilało.

  •  

    pokaż komentarz

    @noisy

    nawet język Polski

    Najpierw kup sobie zwykły słownik.

    #analfabetyzm