•  

    pokaż komentarz

    Ta Pani tylko dobitnie utwierdziła swoich odbiorców w przekonaniu, że najczęściej feministkami zostają brzydkie sfrustrowane grubaski ( ͡° ͜ʖ ͡°) Bo jak inaczej można odebrać tą reakcję, w której uważa, że atak na niezdrowy tryb życia = atak na feministki?

    źródło: memotywatory.pl

    •  

      pokaż komentarz

      że najczęściej feministkami zostają brzydkie sfrustrowane grubaski

      @Alex_Krycek: Nie kolego, ta pani dobitnie utwierdziła w takim przekonaniu tylko takich matołów, którzy już byli przekonani. Mądry człowiek wie, że istnieje coś takiego jak efekt potwierdzenia, a argument o tym, że feministki są grube i brzydkie kobiety powstał, aby załagodzić dysonans poznawczy.

      Feministki to kobiety o różnym typie urody, nie ma tutaj jakiejś zależności między poglądami, często są nimi gwiady pewnych filmów, które są ochoczo oglądane przez prawackich antyfeministów.

    •  

      pokaż komentarz

      Feministki to kobiety o różnym typie urody

      @Cesc: Od brzydkich i grubych przez grube do średniobrzydkich.

    •  

      pokaż komentarz

      Feministki to kobiety o różnym typie urody

      @Cesc: wiem oczywiście, ale te najbardziej radykalne, wydzierające się na różnych feministycznych marszach wyglądają najczęściej jak paskudy ( ͡° ͜ʖ ͡°) Bo jak inaczej wyjaśnić, że autorka tego wpisu się tak zbulwersowała? ;)

    •  

      pokaż komentarz

      Feministki to kobiety o różnym typie urody, nie ma tutaj jakiejś zależności między poglądami

      @Cesc: Oczywiście że istnieje korelacja. Jeśli myślisz, że twoje życie i nieszczęścia to wina całego świata to z dużo wyższym prawdopodobieństwem będziesz wyglądał jak gówno. Bo męska opresja, patriarchat i geny. Człowiek normalny pójdzie na siłownię...

    •  

      pokaż komentarz

      Ta Pani tylko dobitnie utwierdziła swoich odbiorców w przekonaniu, że najczęściej feministkami zostają brzydkie sfrustrowane grubaski ( ͡° ͜ʖ ͡°) Bo jak inaczej można odebrać tą reakcję, w której uważa, że atak na niezdrowy tryb życia = atak na feministki?

      @Alex_Krycek: Generalnie osoby nienawidzące płci przeciwnej są statystycznie biorąc brzydkie, bo inaczej by takiej dziwacznej niechęci nie czuły (chyba że wskutek zaburzeń psychicznych).

    •  

      pokaż komentarz

      Generalnie osoby nienawidzące płci przeciwnej są statystycznie biorąc brzydkie

      @Falcon: wiem, można się tego łatwo domyślić czytając komentarze wielu wykopków, którzy są tutaj mizoginami ;)

    •  

      pokaż komentarz

      wiem, można się tego łatwo domyślić czytając komentarze wielu wykopków, którzy są tutaj mizoginami ;)

      @Alex_Krycek: Do tego piję, ale ostatnio mieli pretensje, że nie można już napisać że kobiety to samo zło, bo zaraz im ktoś wyrzuca, że są mizoginami :D. No to teraz piszę mniej bezpośrednio, by nie urazić naszych książąt :).

      pokaż spoiler ...zamienionych w żaby


      pokaż spoiler przepraszam, nie mogłem się powstrzymać :D Myślę jednak, że podobnie jak grube feministki, zaklęci księża ... księża... I mean książęta... mogliby się sami odczarować - zwłaszcza że pocałunek a'la śpiąca królewna jest dziś molestowaniem - pośpi sobie w progresywnej wersji, chyba że pod łóżkiem ma spisany consent letter na 1 buziaka od dowolnej osoby. Zgubiłem wątek... aha, powinni wziąć się za siebie zamiast narzekać. Na pewno nie są takimi żabami, za jakie się mają. Trochę siłowni, trochę zdrowego żarcia i zwykle poprawa nie do poznania - zwłaszcza z otyłością czy szkieletorstwem, np. praktycznie każda kobieta bez nadwagi czy anoreksji jest ładna.

    •  

      pokaż komentarz

      @Cesc nigdy nie poznałem kobiety, która nie gardziła by feministkami. One są promilowa Skrajnością.

    •  

      pokaż komentarz

      że feministki są grube i brzydkie kobiety powstał, aby załagodzić dysonans poznawczy.

      @Cesc: Pier..olisz, nie ma brzydkich feministek...tylko czasem wina brak.( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Alex_Krycek: własne lenistwo, można najłatwiej przerzucać na wszystko wokół, tylko najtrudniej uczciwie na samego siebie

    •  

      pokaż komentarz

      @Cesc: skoro juz tu jestes to znajdz jaja/p!!@e (not to assume your gender) i odnies sie prosze do znaleziska.

  •  

    pokaż komentarz

    Tak, gruba baba ma boleści czterech liter. Oczywiście wg tej pani trzeba bagatelizować problem nadwagi bo to przecież problem genów/choroby itp. Nigdy to nie jest wina grubasow że są grubi

    źródło: images(1).jpg

    •  

      pokaż komentarz

      @Vatos_Locos: tak! I cyt. za autorem: W tym momencie, gdy już kończą się argumenty, zazwyczaj wyciągana jest broń ostatecznej zagłady, która to ma wytrącić przeciwnikowi oręże z dłoni: „Otyłość to bardzo często efekt uboczny niewydolności tarczycy, ty nietolerancyjny fiucie! Dyskryminujesz ludzi chorych!”. Owszem jednym z wielu efektów niedoboru hormonów produkowanych przez tarczycę jest nadmierny wzrost wagi ciała. W takich sytuacjach osoba chora ma duży problem ze zrzuceniem sadła. Tyle, że… osób borykających się z niedoczynnością tarczycy jest około 1-6%, a pomóc tu może lekarz endokrynolog (kto by pomyślał…), który przepisuje pacjentowi odpowiednią terapię hormonalną. Szybko rozpoznana choroba jest zazwyczaj stosunkowo prosta w leczeniu. A dalej pozostaje już tylko dieta i ruch.

    •  

      pokaż komentarz

      @Vatos_Locos:

      Ha ha gruba baba no nie wyczymie.

      Nigdy to nie jest wina grubasow że są grubi

      Bardzo duży odsetek otyłości jest spowodowany genetyką czy chorobami. Utrzymanie odpowiedniej wagi przez takich ludzi jest często niemożliwe, albo bardzo uciążliwe. I tutaj jest rola tych feministek, które proponują, żeby dobrze się czuć tak jak się wygląda, a nie ulegać presji społeczeństwa.

    •  

      pokaż komentarz

      Bardzo duży odsetek

      @Cesc: mówimy tutaj o naprawdę kilku procentach z ogólnej ilości osób otyłych. Znaczna większość ludzi ma wpływ na swoją wagę ale nic z tym nie robi.
      A takie akcje feministek powodują że ludzie, którzy powinni się wziąć za siebie są balasten służby zdrowia (miażdżyca, zawały)

    •  

      pokaż komentarz

      mówimy tutaj o naprawdę kilku procentach z ogólnej ilości osób otyłych. Znaczna większość ludzi ma wpływ na swoją wagę ale nic z tym nie robi.

      @Vatos_Locos: Badania mówią, że ten procent może być dość spory:

      The involvement of genetic factors in the development of obesity is estimated to be 40–70%.

      https://en.wikipedia.org/wiki/Genetics_of_obesity

    •  

      pokaż komentarz

      @Cesc: gadasz pierdoły. przygniatająca większość osób z nadwagą to po prostu ludzie po 30-tce, którzy prowadzą siedzący tryb życia i trochę za dużo piją i jedzą. statystyki mówiące o tym, że w Polsce dotyczy to 36% ludzi mówią właśnie o takich ludziach. nie o ludziach chorych, gdzie otyłość jest objawem choroby.

    •  

      pokaż komentarz

      Utrzymanie odpowiedniej wagi przez takich ludzi jest często niemożliwe, albo bardzo uciążliwe

      @Cesc: W tym momencie mówisz o chorobach pokroju ostrego Hashimoto - a to nie są specjalnie często spotykane choroby.

      dobrze się czuć tak jak się wygląda, a nie ulegać presji społeczeństwa.

      @Cesc: Dobrze się teraz czuje, jak jest się młodym - a na starość co? 160 kg i przykucie do wózka, bo waga rozwaliła stawy w nogach? Owszem, forma presji społeczeństwa przybiera nieakceptowalna formę, w której po prostu ktoś leczy swoje własne kompleksy na koźle ofiarnym, ale w innej formie być powinna - dla dobra tych osób.

      Badania mówią, że ten procent może być dość spory:

      @Cesc: Po pierwsze - słowo klucz: może. Po drugie - ten procent nabijają takie osoby jak ja, które owszem, mają np. rzeczone Hashimoto i niedoczynność tarczycy, jednak zdecydowana większość to łagodne formy choroby. Sam po sobie widzę, że (mam średni stopień zaawansowania choroby) to kwestia zmobilizowania się do trzymania jakiejś diety (wcale nie takiej rygorystycznej, jak może się wydawać) i trochę ćwiczyć - robiłem to, były efekty, odpuściłem przez pracę - znowu dowaliłem masę. It's as simple as this - więc nie ma sensu dorabianie ideologii do zwykłego lenistwa.

    •  

      pokaż komentarz

      @Cesc: Ale kampania dotyczy zdrowego odżywiania, a nie samego bycia grubym. Nie można zajadać się fast foodem tylko, a potem tłumaczyć się genetyką. Jedni muszą starać się bardziej, inni mniej, jak to mówią: „handluj z tym”.

      Otyłość jest szkodliwa i trzeba z nią walczyć BEZWZGLĘDNIE. Wszelkie próby usprawiedliwiania otyłości, a już zwłaszcza próby powszechnego zmuszania do akceptacji jej, jest społecznie szkodliwe. Nie rzucaj więc żadnymi statystykami, bo one nie mają znaczenia w samym sednie problemu.

      Walka z otyłością ma się nijak do „walki” z osobami otyłymi. Walczy się z problemem, jaki mają ludzie otyli (ponownie: mówienie że to nie jest problem jest wysoce szkodliwe), a nie z nimi samymi.

      Sam mam problem z nadwagą, ale staram się z tym coś robić.

      I tutaj jest rola tych feministek, które proponują, żeby dobrze się czuć tak jak się wygląda, a nie ulegać presji społeczeństwa.

      Raczej żeby społeczeństwo zaakceptowało jak one wyglądają, bo źle się czują z tym, jak są spostrzegane: https://i.redd.it/btyobd8cdv111.png .

    •  

      pokaż komentarz

      @Cesc: No nawet niech to bedzie 70% ludzi ktorzy są grubi bo... geny. Ile obrzydliwie grubych osob zrobilo sobie takowe badania? No jak mniemam niewiele, ale kazdy p$!@%%#i ze to moze byc wina genów xD No chuj, skoro to MOŻE być wina geneow to juz nie musze uprawiac sportu i moge wp!!#@!#ac do woli xD k?$!a to jest żenujące, serio xD

    •  

      pokaż komentarz

      Bardzo duży odsetek otyłości jest spowodowany genetyką czy chorobami.

      @Cesc: p!$#@@%enie. Dziwne że te same geny kilkadziesiąt lat temu nie powodowały fali otyłości.

    •  

      pokaż komentarz

      @Cesc: napisał gruby przegryw. To dlatego czujesz się wykluczony?

    •  

      pokaż komentarz

      @ColdMary6100 tak jest w PL. Zapiszą Ci hormony i bujaj się. Przez dwa lata będą Ci dawkę dobierać właściwą. Niedoczynność tarczycy prosta w leczeniu! No tak dobrego żartu dawno nie słyszałam. Niedoczynność to skutek, w PL nie szuka się przyczyn, tylko faszeruje hormonamu, a do endokrynologa na NFZ czekasz min pół roku. Nic prostszego, banalnie prosta choroba. "Polscy endokrynolodzy szacują, że zaburzenia czynności gruczołu tarczowego dotyczą nawet 22% mieszkańców naszego kraju, przede wszystkim kobiet."

    •  

      pokaż komentarz

      @rava: masz niedoczynność? bo ja tak. Czy jestem gruba? nie. Leczysz się? bo ja caly czas, i z twojej relacji to chyba leczę się s alternatywnej rzeczywistości, serio bardzo dużo zalezy od lekarza i jego wiedzy itd

    •  

      pokaż komentarz

      @ColdMary6100: ta prosta w wyleczeniu. Mnie konował 3 lata próbował ustawić dawkę w końcu sama przebrnęłam przez tomiska i sam to robię. Koleżanka od 5 lat się buja - efektów lekarzy zero. I niestety nie ona jedna.. .

    •  

      pokaż komentarz

      @Cesc: ta. Wszystkie osoby, które żrą w barach z szybkim żarciem, nie uprawiają sportów i wszędzie wożą dupy autem są otyłe z powodu genów.

    •  

      pokaż komentarz

      gadasz pierdoły. przygniatająca większość osób z nadwagą to po prostu ludzie po 30-tce, którzy prowadzą siedzący tryb życia i trochę za dużo piją i jedzą.

      @frrua: to już nie do mnie te uwagi, że gadam pierdoły, tylko do ludzi, którzy się zajmują badaniami. Btw otyłość wśród tych osób po 30 prowadzących siedzący tryb życia też może być spowodowana w jakimś stopniu przed czynniki genetyczne (wolniejszy metabolizm). Czynniki genetyczne nie ograniczają się tylko do chorób.

      W tym momencie mówisz o chorobach pokroju ostrego Hashimoto - a to nie są specjalnie często spotykane choroby.

      @kompek: nie tylko, tutaj mi chodzi o wszystkie czynniki jak apetyt czy metabolizm utrudniające kontrolę wagi.

    •  

      pokaż komentarz

      @Cesc: Tak i zapewne te geny pojawiły się nagle w ostatnich dekadach

    •  

      pokaż komentarz

      @Cesc: Masz wolniejszy metabolizm = bardziej uważasz na dietę. Kilogramy z powietrza się nie biorą. Czynnik genetyczny nie decyduje w całości o zdrowiu, trzeba też o nie samemu dbać.

      Niech ci ludzie z „genetyczną tendencją do tycia” zrobią bilans kaloryczny. Niech spiszą wszystko co jedzą i ile przyjmują kalorii, a ile spalają. Oczywiście te osoby nic takiego nie zrobią, bo z góry zrobiły z siebie ofiary genetyki i nie będą nawet próbowały. Jeśli będą spalały więcej niż przyjmują, a mimo to nie nie będą tracić na wadze, wtedy dopiero mogą zwalać na genetykę i hormony. To jest żałosne.

      Sprowadzasz sytuacje ekstremalne za przykład, jakoby były czymś normalnym. Zaraz wyjedziesz z ludźmi którzy dużo jedzą i nie tyją. Zdradzę ci pewien sekret:

      ŻYCIE NIE JEST SPRAWIEDLIWE. Niektórzy muszą bardziej od innych uważać na to co jedzą. Powoływanie się na choroby jest wygodne i zwalniające z odpowiedzialności, ale w 95% przypadków to zwykła wymówka, usprawiedliwianie obżarstwa i lenistwa. Ale cóż ktoś z tęczą w awatarze może zrozumieć... Obudź się i przestań żyć swoim tęczowym snem. Rzeczywistość to k**wa i trzeba z nią walczyć.

      I to napisała osoba ze sporą nadwagą, której zrzucanie idzie trochę słabo. Nie zwalam tego na genetykę, tylko własne nawyki żywieniowe.

    •  

      pokaż komentarz

      Bardzo duży odsetek otyłości jest spowodowany genetyką czy chorobami.

      @Cesc: O grubych kościach "było powiedzieć"...( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @ColdMary6100 no właśnie! Wywnioskuj sama, myślenie nie jest aż tak bolesne! Noe każdy lekarz jest dobry, a nawet takich jest garstka i nie każdy trafić może na tego dobrego. Diagnostyka wczesna zaburzeń tarczycy to jest promil, odsetek. Zazwyczaj sami lekarze rodzinni zbywają objawy właśnie np niedoczynności (wyższa waga, przygnębienie, brak siły do życia) hasłami - więcej ruchu, czy coś w tym stylu. Może nie żyjesz w alternatywnej rzeczyaistości, ale nie mierz innych swoją miarą, a najpierw poczytaj, popytaj, poorientuj się. Diagnostyka zabirzeń tarczycy najczęściej "przytrafia się" przy okazji diagnostyki czegoś innego lub kuż w bardzo daleko posuniętsj chorobie.

    •  

      pokaż komentarz

      Bardzo duży odsetek otyłości jest spowodowany genetyką czy chorobami. Utrzymanie odpowiedniej wagi przez takich ludzi jest często niemożliwe, albo bardzo uciążliwe.

      @Cesc: Tylko czemu częściej widzę grubych w McDonald's niż na siłowni?

    •  

      pokaż komentarz

      @rava: tobie to chyba zaburzenia tarczycy siadły na mózg że wszystkich atakujesz
      skonczyłam z tobą dyskusję.

    •  

      pokaż komentarz

      @ColdMary6100 operowanie faktami to atak. Super. Twoje komentarze są w stylu "kurde, ja miałam raka i przeżyłam, a niektórzy umierają
      Przesadzają."
      Ode mnie też koniec, bo szkda czasu na dyskusję z ludźmi, którzy zatrzymuja swoje widzenie świata ma czubku własnego nosa.

    •  

      pokaż komentarz

      No nawet niech to bedzie 70% ludzi ktorzy są grubi bo... geny. Ile obrzydliwie grubych osob zrobilo sobie takowe badania? No jak mniemam niewiele, ale kazdy p@#??@%i ze to moze byc wina genów xD No chuj, skoro to MOŻE być wina geneow to juz nie musze uprawiac sportu i moge wp%!!$?$ac do woli xD k?!@a to jest żenujące, serio xD

      @less_is_more: Kolega miał dziewczynę. Jak zaczęli się spotykać pokazał mi jej zdjęcie - śliczna blondynka. Po kilku miesiącach poznałem ją osobiście. Dziewczyna fajna, ale poza kolorem włosów mało odpowiadała temu, co kolega pokazał wcześniej na zdjęciu. Myślałem nawet, że to zupełnie inna osoba. Okazało się jednak, że w ciągu, powiedzmy, roku od momentu robienia zdjęcia do poznania jej przeze mnie masakrycznie się roztyła. Gdy ją widziałem ostatni raz była najgrubszą Polką w wieku do 30 lat jaką widziałem na żywo.
      Kolega namawiał ją na pójście do lekarza (bo tak szybki przyrost masy to raczej już choroba). Ona jest zdrowa i do lekarzy nie będzie chodzić. Zaczął ją namawiać na jakieś ćwiczenia. Wiadomo, że osoby otyłe nie mogą za dużo biegać (bo sobie kolana rozwalą) więc zaproponował rower, jakąś siłownie. Nie, ona nie lubi. To może chociaż spacery. Nie, jej wystarczy jak do pracy pójdzie (a do pracy miała jakieś 5 minut piechotą).
      Nie wiem czy tłumaczyła się genami, ale na pewno była leniwa i jakoś nie chciała się zmienić.

    •  

      pokaż komentarz

      @Cesc: Nie zrozumiałeś badań- czynniki genetyczne (oprócz chorób) mogą utrudnić utrzymanie prawidłowej wagi, ale bardzo rzadko to uniemożliwiają.

      Jakoś np w Korej Północnej nie ma zbyt dużo otyłych osób.

    •  

      pokaż komentarz

      @Cesc: przyswajasz wiecej kalorii niz spalasz to tyjeszz.
      Niezależnie od genetyki.
      Otyłość to kwestia jedzenia jak zwierze.
      Powolny metabolizm to wciąż metabolizm.
      Sam mam wolną przemianę materii a potrafiłem zrzucić 27kg.
      To co piszesz jest niemoralne i ma wpływ na zdrowie innych ludzi.
      Usuń konto

  •  

    pokaż komentarz

    Na tym wszystkim cierpia prawdziwe feministki. Kobiety walczace o to aby juz nie byc uprzedmiatawianym w krajach muzulmanskich, kobiety, ktore walcza o to aby gwalt byl sadzony jak gwalt a nie "malzenstwo na noc", zeby kobieta skrzywdzona fizycznie miala prawo dochodzic swoich praw w sadzie a nie zostac ukamieniowana. Przez te wszystkie zachodnie nazistki, te prawdziwe feministki cierpia, bo sa stawiane w tym samym szeregu z powodu tej samej nazwy.
    Bardzo smutne i przykre. Niestety QWERTY przejelo juz te czesc i bezpowrotnie ja zniszczyli.

    •  

      pokaż komentarz

      Na tym wszystkim cierpia prawdziwe feministki.

      @Mecowaty: Skończcie już z tymi "prawdziwymi" feministkami. Prawdziwą feministką była Erin Pizzey, pionierka walki z przemocą domową, której przemówienia są oprotestowywane przez feministki, bo sprzeciwiała się demonizacji mężczyzn i zaciemnianiu statystyk przemocy domowej (przemoc ma płeć, ekhm ekhm). Prawdziwą feministką była Cassie Jaye, której feministki odebrały finansowanie i blokowały premierę jej dokumentu, gdy tylko dotknęła problemów mężczyzn...

      Nie ma tego mistycznego, "prawdziwego feminizmu". Ruch feministyczny został zdominowany politycznie, i to już w latach 70... Prawie 50 lat temu. Potem wszystko się nieźle stoczyło, najpierw lavender menace, potem jego integracja - ich hasła są teraz mainstreamowe, dla ignorantów mogą brzmieć niewinnie, podobnie gdyby ktoś nie znał znaczenia swastyki, wówczas pomyślałby sobie - no i co, że wszędzie to rozwieszają? Na pewno nie są żadnymi ekstremistami :)).

      Skoro feministki w biały dzień nawiązują do symboliki lesbian feminizmu, który nawoływał do eksterminacji mężczyzn, to może nie jest to wcale taka umiarkowana, godna zaufania grupa? Podobnie powinniśmy wyrazić zaniepokojenie, gdy duża organizacja, dążąca powoli do kontroli nad każdą dziedziną życia, zaczyna obwieszać się swastykami. A feminizm już ma niezłe dokonania supremacyjne - np. efektywne zniesienie zasady domniemania niewinności, tylko dla mężczyzn, i furtka do pozbawiania ich pracy i pozycji. Gdyby takie samo coś zrobiła grupa twierdząca, że walczy z Żydowską dominacją i obnosząca się z symbolami nazistowskimi, to nikt by nie miał wątpliwości, że coś jest nie tak.

      Proponuję krytyczne spojrzenie na współczesny feminizm. Natomiast na określenie środowisk zainteresowanych równością ras/narodów/płci jest osobny termin - egalitarianism/equalism.

      Gratis materiał o tym, jak ten "niewinny", normalny feminizm prowadzi do nierówności:

      źródło: youtube.com

    •  

      pokaż komentarz

      @Falcon: Szanowny kolego... Nie bez powodu wymienilem konkretne sytuacje, ktore maja miejsce "wiadomo gdzie" i wiadomo w "ktorej czesci swiata".
      Red Pill - dobry dokument i bardzo prawdziwy.
      Przeczytaj jeszcze raz moj komentarz jak ochloniesz, a moze dostrzezesz moj prawdziwy przekaz :)
      Jestesmy po tej samej stronie :)

      Pozdrawiam :)

    •  

      pokaż komentarz

      @Mecowaty: Fair enough.

      Pozdrawiam również :)

    •  

      pokaż komentarz

      @Falcon: Jakieś rzetelne ksiązki nt. historii feminzmu polecasz jeśli z takowych czerpiesz wiedzę?

    •  

      pokaż komentarz

      @less_is_more: wszystko masz w internecie. Fajnie ogląda się np. wywiady z pierwszymi feministkami, polecam też kanał Cassie Jaye i jej dokument o MRA.

  •  

    pokaż komentarz

    Tak tylko przypomnę klasyka jak feministki same siebie widzą ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    źródło: pics.me.me

  •  

    pokaż komentarz

    Grube baby? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    źródło: al.jpg