•  

    pokaż komentarz

    Zawsze w takich artykułach brakuje mi typu mojej matki - rodzina dysfunkcyjna (ojciec zmarł gdy miałem 2 lata),
    - przemoc fizyczna wobec mnie od najmłodszych lat (dostawałem po dupie tak wcześnie, że nie pamiętam kiedy się to zaczęło, pamiętam za to, że piekł mnie strasznie tyłek i pamiętam jak w wieku 3-4 lat dostałem pierwszy raz z liścia), z biegiem lat do rąk matki wpadały przedmioty typu metalowa trzepaczka do dywanów, którą byłem bity najczęściej, nie tylko po dupie, ale w napadzie szału po całym ciele w tym głowa i twarz,
    - przemoc psychiczna, gdy byłem bity, to płakałem, żeby mnie uspokoić padały słowa "zamknij się", "przestań wyć", "stul gębę", "długo jeszcze mam cię wysłuchiwać?", "cicho bądź bo cię spiorę na kwaśne jabłko", co do ostatniego, kilka razy zdarzyło się, że dostałem wp%%@?!? za to, że płakałem po tym, jak dostałem wp%%@?!?... Na pytania "mamo kochasz mnie?" odpowiadała "nie, bo jesteś niegrzeczny", wyzwiska, wieszanie psów na mnie, uświadamianie mi, że jestem darmozjadem, że musi na mnie robić i łożyć, pomijanie mnie w sprawach rodzinnych (dochodziło do sytuacji, że o pogrzebie wujka dowiedziałem się w dniu pogrzebu), wieczne uświadamianie, że jestem nieodpowiedzialny, że trzeba mnie ciągle pilnować, wieczne grzebanie w moich rzeczach, szafkach, psucie świąt, robienie wstydu przed rodziną, itp. itd.

    Dziś wiem, że moja matka miała problem ze sobą, nie ze mną. Gdy ukończyłem 22 lata wyprowadziłem się w p@?$u z domu, w wieku 23 lat uświadomiłem sobie, że jestem strasznie psychicznie wykończony, przejąłem nieświadomie bardzo wiele złych zachowań od matki, w wieku 25 lat poświęciłem ROK CZASU na codzienne przypominanie sobie swojego dzieciństwa, przypomnienie tak wielu dramatycznych dla mnie scen, poczucia bezsilności, niechęci do życia od najmłodszych lat i tym samym, zrobiłem sam sobie terapię, bo przeżywałem to codziennie bardzo mocno w sobie i starałem się zrozumieć motywy mojej matki, jej zachowanie wobec mnie, musiałem powiedzieć samemu sobie w przeszłości "spokojnie mały, kiedyś dorośniesz, pójdziesz w swoją stronę, nie spotkasz już nikogo gorszego w swoim życiu, tylko to przeczekaj". Dopiero kiedy sobie to wszystko uświadomiłem, można powiedzieć, że pożegnałem się z depresją. Dziś z matką kontakt mam głównie telefoniczny, raz na miesiąc, półtora, przez około 15 min., nie mam jej kompletnie nic do powiedzenia, nie łączy mnie z nią żadna więź emocjonalna.

    •  

      pokaż komentarz

      @Dimetox miałem podobnie. Do dzisiaj robi mi się słabo i duszno bez powodu i coś czuję że nie dociagne do 40 urodzin

    •  

      pokaż komentarz

      @Dimetox Ale alimenty i tak będziesz płacić ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Dimetox: straszna sprawa, współczuję

    •  

      pokaż komentarz

      @Dimetox:
      Mógłbyś pomóc wielu ludziom swoim doświadczeniem. Na prawdę jesteś bardzo silnym człowiekiem radząc sobie z tym. Pewnie zdajesz sobie sprawę, że z tego chyba więcej ludzi nigdy nie wychodzi. Tzn wiesz - mówię o zrytym przez rodziców berecie. Ludzie nie radzą sobie nawet z lżejszymi przypadkami, a nie z takim hardkorem jak u Ciebie.

    •  

      pokaż komentarz

      kilka razy zdarzyło się, że dostałem wp%%#!@@ za to, że płakałem po tym, jak dostałem wpierdol...

      @Dimetox: ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      źródło: a88.jpg

    •  

      pokaż komentarz

      @Dimetox mam podobna matkę z tym ze byli jeszcze dziadkowie z normalnymi glowami(⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■). Pewnego razu jak jyz bylem wiekszy od niej a chciala zastosowac te same watpliwe srodki wychowawcze zlapalem ja za reke na tyle mocno ze zwatpila.... Dodalem do tego .. Bo ci oddam... Smutne, ale podzialalo(。◕‿‿◕。). Na szczęście miałem dobrych dziadków to poznalem co to miłość, gdybym mieszkal sam z nią nie wiem jakie losy bym mial...pewnie zj#?%na do reszty psychike. Trzymalem sie od niej z dala przez cale swoje zycie. Teraz rozmawiam z nia 15 min na miesiac.

    •  

      pokaż komentarz

      @Anomalocaracid W tej sytuacji nie będzie musiał.

    •  

      pokaż komentarz

      @Dimetox: Wiem co to znaczy mieć toksyczna matkę. Całe życie słyszałem to co Ty. Nawet wyprowadzilem się (wyjechałem za granicę) w tym samym wieku co Ty. Teraz - jakieś 10lat później - wróciłem do Polski i mieszkam jakieś 20km od niej. Mimo tego wszystkiego co mi całe życie mówiła, wypominala, mimo wyzwisk, obelg i znecania się psychicznego nade mną, nadal utrzymuje z nią kontakt. Chociaż mam tak jak Ty, żadnej więzi emocjonalnej.

      Ja miałem chociaż to szczęście, że zawsze po mojej stronie był tata, który do tej pory jest moim najlepszym przyjacielem. Bez niego pewnie zostałbym takim właśnie nieudacznikiem i gnojem jak mi całe życie matka wmawiala.

      3maj się Mireczku.

    •  

      pokaż komentarz

      @Dimetox: az tak zle nie mialem ale bicie po tylku gola reka czy paskiem zdarzalo sie dosyc czesto. Za to z liscia dostalem tylko raz. Mialem wtedy jakos 13-14 lat i rzucilem nia o szafe z calej sily z krzykiem "co ty k@?!a robisz!?". "Zobaczysz jak ojciec wroci", ale jakos byl po mojej stronie i liscia uwazal za kiepska metode wychowawcza. W kazdym razie to byl ostatni raz kiedy mnie nie uderzyla.

    •  

      pokaż komentarz

      @ameliniummm: prawo silniejszego - jedyne prawo jakie rozumieją patole

    •  

      pokaż komentarz

      @Dimetox: Myślę że zamiast fundować sobie dziwne autoterapie, które w konsekwencji mogą doprowadzić do tego, że twoje problemy się tylko nasilą, powinieneś pójść do dobrego terapeuty, żeby przerwać ten łańcuch. Twojej matce te problemy z sobą też na pewno nie wzięły się z kosmosu tylko z rodziny w której wyrastała. W jej czasach nie było jeszcze szerokiego dostępu do terapii zachowań, dzisiaj jest więc korzystaj z tego. Zanim sam zaczniesz kogoś krzywdzić.

    •  

      pokaż komentarz

      @Dimetox: ja p?$@#%#e, to się źle i przykro czyta, a co dopiero spróbować sobie wyobrazić przeżycie tego.
      Ciśnie mi się na usta jedno pytanie - czemu do k?##y czekałeś aż skończysz 22 lata?
      I w ogóle czemu utrzymujesz z nią kontakt? Czujesz, że jesteś coś winien, jakąś opiekę, kontakt czy coś takiego?

    •  

      pokaż komentarz

      @ameliniummm: @Dimetox: Jeżeli rodzic bije to należy oddać. Rodzice nigdy mnie nie uderzyli, ale w podstawówce powiedziałam, że jeśli to zrobią to ja oddam...gdy oni już będą starzy i słabi.

      Do naszej byłej sąsiadki synek wrócił po 20 latach, gdzieś po 40-tce, wp!%!?%$ił jej za wszystkie lata i zwinął się.

      Skoro bronilibyście się przed przechodniem to dlaczego nie bronić się przed własnym rodzicem...

    •  

      pokaż komentarz

      @Dimetox: ja mialem bardzo podobnie, ojciec odszedl jak mialem 2 miesiace, cale zycie sluchalem jaki to byl dran, i ze ulozyla by sobie zycie ale musi mnie wychowac , łozyc na mnie , a ja jestem nieudacznikiem, nieodpowiedzialnym darmozjadem etc Cale zycie matka robila oferme, osmieszala , wrecz feminizowala nagminnie, kumpli przeganiala bo kazdy byl nieodpowiedni..nikt nigdy nie lubil do mnie przychodzic..nawet w wieku 18 lat nie moglem w domu piwa wypic.a jak wrocilem po piwie to musialem dmuchac i jak wykryla to slyszalem ze skoncze jak ojciec etc( mimo iz ojciec nie skonczyl zle )
      Od zawsze wbijala mi do glowy ze tego nie wolno, tego nie wypada i powinienem przeprosic ze zyje kazdego( ͡° ͜ʖ ͡°) wyrobilo to we mnie mnostwo kompleksow, nie wierzylem w siebie, bylem aspoleczny..kazda dziewczyna byla nieodpowiednia...za gruba za glupia etc...do tego ciagle oskarzenia ze ją(matke) zostawie ze oleje mimo iz zawsze o nia dbalem i dbam..do tego matka wymyslila ze wisze jej kase za wychowanie i powinienem oddac...ucieklem na studia do wiekszego miasta..to bylem w takim stanie ze nie umialem z ludzmi gadac..poszedlem na impreze to balem sie zamowic piwo( ͡° ͜ʖ ͡°) podsumowujac troche sie ogarnalem ale przeszlosc ciagnie sie za mna, nie mam znajomych , zawsze bylem samotnikiem gdyz nie chcialem sie wstydzic przed kumplami kolezankami za matke a pozniej juz mialem łatke odludka, nie mam przyjaciol, z rodzina kontaktu brak prawie..nie bylem na wlasnej studniowce, nie mialem 18 stki , nigdy nie bylem na weselu nawet. A na swoje nawet nie bede mial kogo zaprosic ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Dimetox i właśnie takie przypadki jak twój są kością niezgody w dyskusji o bezstresowy wychowaniu. Ja dostawałem lanie od rodziów nie raz, nie dwa, ale z jedną różnicą - dostawałem wtedy kiedy faktycznie byłem niegrzeczny, a po laniu było kazanie, dlaczego nie powinienem się , zachowywać tak jak się zachowuje. Wydaje mi się, że to był taki element strachu mający za zadanie utrwalenie dobrego wychowania - mam się zachowywać z szacunkiem dla innych i nie huliganić, bo jak nie to parę razów pasem dostanę. Porównałbym to do średniowiecznej metody z potruwaniem się małymi ilościami trucizny - niby działało się na swoją szkodę, ale efekt był na koniec pozytywny, bo kogoś nie dało sięotruć, W twoim przypadku było najgorzej jak mogło być - dostawałeś dlatego, że matka chciała się wyładować, a nie cię zdyscyplinować. Jeśli ktoś dostaje karę bez powodu to nic z tego dobrego nie może wyjść. Serio współczuję ci Stary, bo nie ma ich gorszego niż sp!?!?%@one dzieciństwo. Sp!?!?%@one przez jedyną osobę, która wtedy mogła sprawić, że będzie ono miłym wspomnieniem. Mam nadzieję, że teraz dajesz radę i że znalazłeś/znadziesz kochającą kobietę, która wynagrodzi ci lata braku czułości. I wiem jedno - na pewno nie będziesz złym ojcem. Trzymaj się cieplutko.

    •  

      pokaż komentarz

      @Pro-Xts występują bez powodu, nawet podczas snu

    •  

      pokaż komentarz

      Jeżeli rodzic bije to należy oddać.

      @mistellaire w podstawowce ja przeroslem, tyle za akurat ja jestem ciut madrzejszy i mam sporo empatii. Jestem dwa razy wiekszy od niej wiec nie trzeba oddawać. Za to dobrze zapamietalem traktowanie za mlodu. Wiem tez ze absolutnie nie moge na nia liczyc i ze jak ona bedzie czegoś potrzebowac to na pewno do mnie przyjdzie. Hehe czekam tylko kiedy...nawet wiem kiedy. Dziwny uklad. Dziwny.

    •  

      pokaż komentarz

      @Dimetox: Mnie tylko mamusia yebała psychicznie. "Jesteś beznadziejnym do niczego nie dojdziesz, czego sie chwycisz zamienisz w gówno jak Twój ojciec, jesteś głupi, nic nie potrafisz itp itd" W wieku 40 lat zacząłem sobie zdawać sprawę, że nie miała racji. Do tego czasu zyłem jakby jutra miało nie być. Do dzisiaj się wygrzebuję z tego gówna, i z problemów jakich sobie narobiłem przez ten cały syf.

    •  

      pokaż komentarz

      rodzina dysfunkcyjna (ojciec zmarł gdy miałem 2 lata),

      @Dimetox: Wychowywanie dziecka samemu kilkadziesiat lat temu to nie byla latwa sprawa. Nie chce probowac tlumaczyc kogokolwiek ale patrzmy na to w szerszej perspektywie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Dimetox: jezu stary! Jesteś wielkim człowiekiem. Twardziel, który dał radę. Tylko dzieciństwa szkoda, ale ważne że teraz widzisz coś przed sobą. Siły! ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @Dimetox: Sprawdz zaburzenie borderline bardzo popularne u kobiet .Mało się o nim mówi w Polsce i jest nie za dużo artykułów na ten temat, za to w anglojęzycznych książkach jest ich mnóstwo ,,,

    •  

      pokaż komentarz

      @navy22 mirku, jprld, chyba udalo mi sie tego uniknac bo mnie dziadki wychowaly. Jak opisujesz to wypisz wymaluj moja stara z drobnymi roznicami oczywiście. Ja tez sie wstydzilem tej wariatki i jestem pewien ze troche zwichrowala mi psyche. Ale ty miales hardcore! Ty miales ta wersję ktora ja mialbym bez dziadkow.

    •  

      pokaż komentarz

      @ameliniummm: do tego ciezko sie wyzwolic z czegos takiego( ͡° ͜ʖ ͡°) bo nie mam swojego mieszkania , na swoje mnie nie stac, kredytu nie moge dostac wiec jedynie wywalanie kasy na wynajem( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Dimetox przykro się robi czytając to. Pozdrawiam Cię.

    •  

      pokaż komentarz

      @navy22 tak! Ciezko byc takim samym sk!@@ysynem jak ona.... Bo dzwoni i cos chce, no i odmów.. Ja tylko czekam az w koncu zejdzie ale bardzo dba o siebie( ͡º ͜ʖ͡º) wiec pozyje( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°). Co gorsza ona chyba nie zdaje sobie sprawy jak bardzo jej nietrawie

    •  

      pokaż komentarz

      @ameliniummm: moja ciagle udaje chora i umierajaca a ma lepsze wyniki ode mnie..taka manipulacja mną...np dostaje tel ze w szpitalu jest..jade 400 km z wyjazdu ...a okazuje sie ze byla w szpitalu ale na badaniu rutynowym...a przedstawila to jakby juz koniec byl( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Dimetox: Przeciez to jest fejk, na dodatek zaj#?%ny i przetlumaczony z reddita. Kilka razy juz to bylo na wykopie :D Przestan grac na emocjach ludzi, odpadzie.

    •  

      pokaż komentarz

      @navy22 byla na to definicja "wamipr energetyczny". Moja znalazla sobie Czeslawa co o nia dba i jej nadskakuje. Chwala bogu bo dzieki temu mam ja z glowy dopoki on zyje. W zyciu bym do niej nie pojechal 400km( ͡° ʖ̯ ͡°). Ale tez jest przewrazliwiona na punkcie swojego zdrowia. Kiedys wynalazla ze wywar z aloesu pomaga na wszystko. Klopot w tym ze odmian tego kwiatko kaktusa jest w h?$ i niektore sa trujace. Pojechala do kuzynki w Norwegii i tam sobie robila ten wywar omc bym sierota nie został(⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■). Narobila wtedy mi stracha mimo ze jej nietrawilem ale nie mialem jeszcze 18 lat.

    •  

      pokaż komentarz

      @Dimetox Polecam w tym temacie książkę "The Drama of the Gifted Child" autorstwa Alice Miller . Polskie wydanie to "Dramat udanego dziecka. W poszukiwaniu siebie ". Świetnie obrazuje problematykę i co też ważne, porusza kwestię tabu jakie wyrosło w obecnym społeczeństwie, gdzie pod żadnym pozorem nie można podważać metod wychowawczych matki.

    •  

      pokaż komentarz

      @ameliniummm: Na mnie mama nigdy ręki nie podniosła, ale psychicznie wykończyła mnie do oporu. Od paru lat mieszkam w mieszkaniu w którym mam lodówkę turystyczną, kuchenkę elektryczną, materac i laptopa - ale jest moje i ONA nie ma kluczy i ONA nie zacznie grzebać po moich śmiechach. Ani wyć.

    •  

      pokaż komentarz

      @Tsumugi to podnoszenie reki to najmniejszy problem, to ze masz matke ktora nie zachowuje sie jak mama z obrazka to jest dramat. Na dzien matki wszystkie dzieci daja mamom laurki od serca a ty jakby za kare musisz napisac zołzie ze ja kochasz. Jak ogladalem/sluchalem piosenki na weselu "cudownych rodzicow mam" to mnie zawsze na wymioty bralo bo wyobrazalem sobie niewyobrazalne ze musialbym tanczyc w tym koleczku...To ze absolutnie nie moge liczyc na jej pomoc bo zawsze powie ze ona taka biedna i to jej trzeba pomoc. Nosz k@%?A.. wykop mi przypomnial o tym o czym zawsze staralem sie zapomnieć

    •  

      pokaż komentarz

      @Dimetox: Moja wolała mnie nap@$?#??ać kablem od grzałki. Ale ogólnie miałem podobnie. 3maj się i nie pękaj. Pozdro.

    •  

      pokaż komentarz

      @bbr555 nie wiem skad to przywiazanie fo kabla...( ͡º ͜ʖ͡º)moja miala kabel od prodiża.

    •  

      pokaż komentarz

      @ameliniummm: a znamy, znamy, ale grzałka wisiała koło kuchni, a prodiż stał w szafce, więc tamtym dostawałem jak wp@%@@!@ był zaplanowany, a nie spontaniczny. :-)

    •  

      pokaż komentarz

      @navy22: czyli co? że niby przegryw? heheszki xD
      daj spokój. nawet na takim durnym portalu o podejrzanej reputacji xD są rozsądni ludzie, a i bratnią duszę możesz znaleźć. ;)

    •  

      pokaż komentarz

      zaplanowany

      @bbr555 prychlem( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @KozakCzerwony: nie wiem skąd te minusy, jak masz sporo racji przecież.

    •  

      pokaż komentarz

      @Dimetox PrzykroJest szansa na priv? mam podobny problem do przepracowania. Moze zechciałbys poświęcić mi chwilkę?

    •  

      pokaż komentarz

      Dziś z matką kontakt mam głównie telefoniczny, raz na miesiąc, półtora, przez około 15 min., nie mam jej kompletnie nic do powiedzenia, nie łączy mnie z nią żadna więź emocjonalna.

      @Dimetox: muszę cię zmartwić bo to może nie być koniec twoich zmartwień. Przyjdzie kiedyś czas, że twoja matka stanie się niedołężna i zwyczajnie będzie potrzebowała pomocy - z zakupami, z wizytami u lekarza itp. Na pewno zostały w tobie ludzie cechy i zajmiesz się matką. A starsze osoby, świadomie lub nie, potrafią zamienić życie w piekło.

    •  

      pokaż komentarz

      @dos_badass wiem, ale tak zwykle reagowali na moje wypowiedzi zwolennicy bezstresowego wychowania. Zwykle ci co mają góra kilkuletnie dzieci i nie wiedzą co ich czeka gdy zaczną im hormony buzować w wieku nastoletnim i nastąpi okres buntu. Jestem ciekaw jaki skutek będzie miało wtedy bezstresowe wychowaie

    •  

      pokaż komentarz

      @bbr555: kabel działał na wyobraźnię jak zawijał się na żebrach. Nie to co pas...

    •  

      pokaż komentarz

      @Dimetox: ziom współczuję, ja co prawda mam ojca ale jakbym karwa twarz profil psychologiczny własnej matki czytał. a teraz ma czelność się pytać kto się nią będzie na starość zajmował.

      pokaż spoiler na pewno nie ja

    •  

      pokaż komentarz

      @ameliniummm mój ojciec też mi potrafił wp%!#??%ić, za dzieciaka pamiętam kilka razy zamykalem się w kiblu aż mu przejdzie ochota na zbicie mnie. Dziwnym trafem jak miałem jakies 15 lat i zacząłem dorownywać mu siłą i potrafilem się obronić to przestał ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @buczubuczu: Chociaż nie mnie wolales, to odpowiem za siebie bo tak jak pisałem miałem w domu to samo.

      Czemu czekałes do 22r życia?
      Jak nie masz grosza przy duszy, dachu nad głową, zadnego fachu w ręce, bo dopiero kończysz 19lat po technikum to co masz zrobić będąc na własnym utrzymaniu? Poszedłem na studia zaoczne weekendy 8-20 + praca w tygodniu 8-18. Wytrzymałem rok, bo nie miałem za co żyć. Mógłbym iść do domu, do matki. I co z tego? Słuchać jak to bardzo żałuje, że się nie wyskrobala? Takie teksty słyszałem. Najlepsze jest to, że w domu nigdy nie było bardzo źle z finansami. Zero alkoholizmu. Niby super rodzinka...

      Czemu utrzymujesz z nią kontakt?
      Nie wiem. Ja z nią nigdy nie próbowałem się kontaktować. Po kilku latach za granicą przypomniała sobie o mnie - jak życie zaczęło mi się układać. Nigdy nic nie chciała ode mnie, prócz wnuków, o których mi cały czas mówi. Moja różowa stwierdziła, że "chyba jestem pop#!$%?%ony, że dałbym jej dziecko pod opiekę" xd. Myślę o tym wszystkim bardzo często, mam "zryty beret" przez nią i bardzo mnie to boli, chodź to było lata temu. Nie raz jej to wypomnialem, nigdy nie usłyszałem przepraszam, a wręcz przeciwnie. Mimo tego wszystkiego mieszkam niedaleko niej, widujemy się, rozmawiamy. Udaje, że jest wszystko ok. Obiecałem sobie, że nigdy nie będę taki jak moja matka, a ojca mam za wzór dobrego człowieka. Chyba ze względu na niego dalej z nią utrzymuje kontakt... Sam nie wiem.

    •  

      pokaż komentarz

      @Dimetox: @ameliniummm: @WjezdzaSie: mam pytanie. Może głupie, może nie... Dlaczego utrzymujecie kontakt z matkami? Współuzależnienie? Moja przyjaciółka ma tak samo. Matka alkoholiczka, całe życie znęca się nad moją przyjaciółką, a ta jak zbity pies jest na większość jej "wezwań". Przyjaciółka czuje się odpowiedzialna za matkę nieudacznicę życiową, a jak jest w Waszym przypadku?
      Słyszałam kiedyś, że najlepsze co może człowiek zrobić, to całkowicie odciąć się od toksycznego rodzica/rodziców.

    •  

      pokaż komentarz

      @Dimetox: Mam to samo tyle że z moim ojcem. Tylko ja chyba nie poradzilam sobie z tym jeszcze do konca (27lat). Jestem ładną, ambitną kobietą ale nadal gdzies tam w srodku czuje, że mi czegos brakuje i nie jestem wystarczająco "dobra".

    •  

      pokaż komentarz

      Dlaczego utrzymujecie kontakt z matkami?

      @InsaneMaiden: ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      1. mam w niej osobisty fundusz emerytalny, jest sknerą i ciągle ciuła
      2. teraz mi w niczym nie przeszkadza i zachowujemy poprawne stosunki
      3. wiem ze jest zwykła idiotką i wiele błędow popełniła niezamierzenie, wiec trochę wybaczyłem
      4. to ze oddała mnie pod wychowanie jej rodzicom zmywa wiekszosc jej win bo przynajmniej dostałem solidne wychowanie(moze zrobiła to podswiadomie moze z wyrachowania) dzieki temu wyszedłem na plus( ͡° ͜ʖ ͡°)
      5. Dalsze powody to by była moralna rozkmina..

    •  

      pokaż komentarz

      @Dimetox: no i dobrze, że nie marnujesz dla niej czasu, bo ona już ci go wiele odebrała :( smutne. czas zacząć własne normalne życie z daleka

    •  

      pokaż komentarz

      Wołam wszystkich, bo pewnie będziecie też zainteresowani tym, co tu napiszę.
      Przede wszystkim, to muszę powiedzieć, że w ogóle nie spodziewałem się aż tak dużego odezwu w tej sprawie, zawsze wydaje mi się, że takie sprawy są błahe i ludzie nie widzą tego jako problem, tylko użalanie się nad sobą. Przez 25 lat nigdy z nikim nie rozmawiałem szczerze o sytuacji w domu, jedynie z grubsza informowałem, że nie przepadam za moją matką, co wie raczej większość moich znajomych, ale dlaczego tak jest, dowiedziała się tylko moja przyjaciółka, która jest dla mnie jak siostra, moja była dziewczyna też nigdy nie dowiedziała się ode mnie co się działo w domu, choć jej zachowania miała okazje zobaczyć na własne oczy i też jej nie lubiła. Napisałem Wam, że przez rok czasu przypominałem sobie dzieciństwo, tak naprawdę trwało to półtorej roku, mieliłem to tak długo, aż w końcu stwierdziłem, że nie ma sensu dłużej tego ciągnąć, gdyż ciągłe wspominanie złych chwil odbija się bardzo negatywnie na psychice, dochodziło do tego, że wpadałem w błędne koło ciągłego wk#@%ienia na matkę, myśli samobójczych, zdarzyły się też myśli o zabójstwie matki. Depresja towarzyszyła mi od najmłodszych lat, już jako kilkulatek miałem naprawdę dość ciągłego płaczu, ciągle coś źle, nie mogłem się bawić, bo matce to przeszkadzało w oglądaniu wiadomości, jednocześnie nie poświęcała mi w ogóle czasu. Wiecie jak wyglądał pierwszy strzał od niej w twarz? Miałem te 3-4 lata, bawiłem się, matka oglądała telewizje (całe życie przed tym j??$nym telewizorem, nawet dziś), chciałem jej coś pokazać, matka miała w zwyczaju mnie ignorować, nie patrzeć, nie słuchać, więc podszedłem do niej i zacząłem krzyczeć, żeby popatrzyła i wtedy dostałem w twarz. To był dla mnie tak ogromny szok, niedowierzanie, zawsze dostawałem po tyłku, teraz dostałem w twarz, było to dla mnie jak koniec świata, bo osoba, która powinna bronić cię przed złem całego świata, jest tą osobą, która krzywdzi. Dokąd uciekać? Byłem wyrzucany z domu na klatkę schodową, zawsze głośno płakałem, krzyczałem, waliłem w drzwi. za którymś razem wyszła sąsiadka z czterech pięter wyżej, pytała co się dzieje, czy chcę do niej iść, później zapukała do drzwi i opieprzyła moją matkę, a ta miała później na nią focha przez długie lata, bo przecież nikt jej nie będzie pouczał, jak ma mnie wychowywać, bo przecież mnie się nie da w inny sposób wychować. Jak zaczął się okres szkolny, to z domu do szkoły poszedłem już jako ofiara, totalnie bierny na agresję, więc byłem pośmiewiskiem w podstawówce, później byłem gnojony w gimnazjum. Zawsze najchudszy, higienistka wzywała moją matkę do szkoły, bo moja waga odbiegała daleko od normy, pamiętam, że do którejś klasy podstawówki ważyłem ciągle 35kg. W wieku 14 lat miałem pierwsze poważne myśli samobójcze, podczas kolejnej awantury w domu chciałem wyskoczyć przez okno, zatrzymała mnie matka, telefon na policję - karetka - psychiatryk. W wieku 16 lat zrobiłem sobie ze spinacza biurowego wtyczkę do gniazdka, chciałem w ten sposób odebrać sobie życie, ale jednak bałem się tego, że wywali bezpieczniki, a ja zostanę kaleką. Kolejne próby były w wieku 22 lat, kiedy zostawiła mnie po 3 latach dziewczyna, wtedy osiągnąłem już chyba chyba apogeum swojego dna emocjonalnego, były próby wieszania, ale jednak strach wygrywał. Spędziłem tygodnie na ryczeniu jak p?@?a w łóżku, ten stan utrzymywał się miesiącami, a tak dokładniej to 3 lata. 3 lata codziennych myśli samobójczych, każdego dnia. Miałem nawet epizod na mirko, napisałem post, w którym się pożaliłem co nie co i napisałem o tym, że chcę się zabić, poskutkowało to wizytą policji tego samego albo na następny dzień. Wracając jeszcze do byłej dziewczyny - przez 3 lata znęcałem się nad nią psychicznie w taki sam sposób, w jaki robiła to moja matka na mnie, robiłem to zupełnie nieświadomie, oskarżałem ją o wszystko, ciągle na nią narzekałem, mówiłem, ze jest tępa, ogólnie non stop mieszałem ją z błotem. Od zerwania praktycznie nie mamy ze sobą żadnego kontaktu, prawdopodobnie ma do mnie duży żal za to, bo starała się, żebym się zmienił. To jest taki bardzo, ale to bardzo duży skrót mojego życia.

    •  

      pokaż komentarz

      Swego czasu myślałem nawet, żeby książkę o tym napisać, taką edukującą, dla rodziców, dla psychologów, psychiatrów, grona pedagogicznego, dla ludzi dotkniętych tym samym co ja. Sporządziłem listę podpunktów negatywnych wspomnień, opis na jedną linijkę, żebym mógł w razie czego rozwijać te podpunkty i opisywać dane wspomnienia, co czułem, jaki to miało na mnie wpływ wtedy, jaki ma dziś itd. Ogólnie byłaby z tego kopalnia wiedzy, ponieważ od 10 lat interesuję się psychologią i potrafiłbym dość szczegółowo i jasno opisać rozwój toku myślenia, czy też motywy podejmowania głupich decyzji w życiu (dużo nie zabrakło, żebym bujał się dziś z patologią). Tych podpunktów uzbierało się 5 stron a4 i wiem, że bez problemu uzbierałbym kolejne 5 stron. Podjąłem nawet jakąś małą próbę napisania czegokolwiek, ale kiedy to przeczytałem, to się wystraszyłem, bo wyglądało to jak zarzuty dla prokuratora. Pomyślałem, że chyba przesadzam. I na tym zakończyłem. Wystraszyłem się, że taka książka może zostać odebrana bardzo negatywnie przez ludzi, że wyolbrzymiam te całe sytuacje. Mam świadomość, że z punktu dorosłego człowieka, rzeczy, które są przerażające dla dzieci, dla dorosłych mogą być kompletnie błahe lub nawet godne pożałowania "ojejku, ale ci mamusia krzywdę zrobiła, a kto cię ubierał i karmił blablabla". Jak wiadomo w polsce panuje silny kult matki jako najlepszej osoby na całym świecie. Być może i tak jest, ja tego nigdy nie doświadczyłem, ani nie poczułem, co więcej, przez bardzo długi czas myślałem, że w każdym domu dzieje się to samo, a w szkole przyglądając się rodzicom, którzy dmuchali i chuchali na swoje dzieci, to strasznie im współczułem, bo myślałem, że to wszystko tak na pokaz, a w domu mają jeszcze gorzej niż ja.

      @czterypalcewnatalce: @Anomalocaracid: @leglion: @pies_harry: @lewaq3000: @LawnmowerMan: @ameliniummm: @jeloo: @WjezdzaSie: @pilkarskiswir: @Amerykanski-Naukowiec: > @czterypalcewnatalce: @Anomalocaracid: @leglion: @pies_harry: @lewaq3000: @LawnmowerMan: @ameliniummm: @jeloo: @WjezdzaSie: @pilkarskiswir: @Amerykanski-Naukowiec: @marcin-: @buczubuczu: @mistellaire: @navy22: @Pro-Xts: @KozakCzerwony: @Japanski: @joannadeli: @dos_badass: @oto_jestem: @roszej: @Nattana: @GhostxT: @Tsumugi: @bbr555: @TeddyBeers: @natley: @kopszmercen: @CichaNoc: @varsaviak: @stworek_potworek_pokaze_jezorek: @WjezdzaSie: @InsaneMaiden: @vrtu15PE: @marjan77:
      @pies_harry:

    •  

      pokaż komentarz

      Myślę że zamiast fundować sobie dziwne autoterapie, które w konsekwencji mogą doprowadzić do tego, że twoje problemy się tylko nasilą, powinieneś pójść do dobrego terapeuty, żeby przerwać ten łańcuch. Twojej matce te problemy z sobą też na pewno nie wzięły się z kosmosu tylko z rodziny w której wyrastała. W jej czasach nie było jeszcze szerokiego dostępu do terapii zachowań, dzisiaj jest więc korzystaj z tego. Zanim sam zaczniesz kogoś krzywdzić.

      @marcin-: Masz rację i mam też tego świadomość. Przejmujemy podświadomie zachowania i reakcje na różne bodźce od swoich rodziców. Ja już zdążyłem skrzywdzić - znęcałem się psychicznie nad swoją dziewczyną przez 3 lata. Widzę też, że nie mam cierpliwości ani żadnego podejścia do dzieci. Myślę o terapii, wiem że mam jeszcze bardzo dużo do przepracowania.

      a p!%$?@!e, to się źle i przykro czyta, a co dopiero spróbować sobie wyobrazić przeżycie tego.
      Ciśnie mi się na usta jedno pytanie - czemu do k@%!y czekałeś aż skończysz 22 lata?
      I w ogóle czemu utrzymujesz z nią kontakt? Czujesz, że jesteś coś winien, jakąś opiekę, kontakt czy coś takiego?


      @buczubuczu: Czemu czekałem aż skończę 22 lata? Dla mnie to była codzienność, zwykłe życie, powiedzmy, że byłem przyzwyczajony, ot zwykła osoba w domu, której się ma dość każdego dnia. W tamtym okresie opanowałem taktykę kłótni z matką, że strzelała na mnie focha nawet na parę miesięcy i kompletnie się nie odzywała. Później wyleciałem za granicę. "A po co ty tam potrzebny, chyba pieniądze przetracić". Czemu utrzymuję kontakt? Hmmm. Myślałem wiele razy nad zerwaniem, ale wiem, że i tak nie uniknąłbym spotkań z nią gdzieś u rodziny, czy siostry, do tego jestem niemalże pewien, że zaczęłaby lamenty do rodziny typu "się mi synek trafił blablabla". Chcę to po prostu załatwiać po najmniejszej linii oporu, więc dzwonię raz na te półtorej miesiąca coś tam poudawać, jak jestem w polsce to u niej mieszkam i tyle. Jak trzymam ją na odległość, to mi nie przeszkadza, jedynym minusem jest to, że zawsze z dobre dwa tygodnie przeżywam to, że muszę do niej zadzwonić i potrafię to naprawdę przekładać bardzo długo, bo ja jej naprawdę nie mam nic do powiedzenia, ani nawet wspólnych tematów nie mamy.

      Jeżeli rodzic bije to należy oddać. Rodzice nigdy mnie nie uderzyli, ale w podstawówce powiedziałam, że jeśli to zrobią to ja oddam...gdy oni już będą starzy i słabi.

      Do naszej byłej sąsiadki synek wrócił po 20 latach, gdzieś po 40-tce, wp!%$?@!ił jej za wszystkie lata i zwinął się.

      Skoro bronilibyście się przed przechodniem to dlaczego nie bronić się przed własnym rodzicem...

      @mistellaire: Jeśli masz 2-3 lata, to rodzicowi nie oddasz. Pewnie, że były próby jak miałem z 8-10 lat, ale jednak p!%$?@!nięcie matki jest nadal dużo silniejsze i nie masz szans na wygraną. Stawiać zacząłem się dopiero w wieku 13-14 lat, zrobiłem się kompletnie bezwzględny i jednocześnie agresywny jak i ona, niszczyłem mieszkanie itp., to był okres, w którym przemoc fizyczna się skończyła, ale psychiczna wywindowała na wyższy level.

    •  

      pokaż komentarz

      i właśnie takie przypadki jak twój są kością niezgody w dyskusji o bezstresowy wychowaniu. Ja dostawałem lanie od rodziów nie raz, nie dwa, ale z jedną różnicą - dostawałem wtedy kiedy faktycznie byłem niegrzeczny, a po laniu było kazanie, dlaczego nie powinienem się , zachowywać tak jak się zachowuje. Wydaje mi się, że to był taki element strachu mający za zadanie utrwalenie dobrego wychowania - mam się zachowywać z szacunkiem dla innych i nie huliganić, bo jak nie to parę razów pasem dostanę. Porównałbym to do średniowiecznej metody z potruwaniem się małymi ilościami trucizny - niby działało się na swoją szkodę, ale efekt był na koniec pozytywny, bo kogoś nie dało sięotruć, W twoim przypadku było najgorzej jak mogło być - dostawałeś dlatego, że matka chciała się wyładować, a nie cię zdyscyplinować. Jeśli ktoś dostaje karę bez powodu to nic z tego dobrego nie może wyjść. Serio współczuję ci Stary, bo nie ma ich gorszego niż sp?%??$%one dzieciństwo. Sp?%??$%one przez jedyną osobę, która wtedy mogła sprawić, że będzie ono miłym wspomnieniem. Mam nadzieję, że teraz dajesz radę i że znalazłeś/znadziesz kochającą kobietę, która wynagrodzi ci lata braku czułości. I wiem jedno - na pewno nie będziesz złym ojcem. Trzymaj się cieplutko.

      @KozakCzerwony: Nie wiem czemu dostajesz minusy, skoro napisałeś prawdę jak jest. Ja dostawałem w dupę od najmłodszych lat, nawet nie miałem szansy zrozumieć za co. Dostawałem za to, że matka nie radziła sobie sama ze sobą. Później dostawałem lanie, bo to było już rutyną. Sam wielokrotnie nad tym myślałem i uważam, że jeśli wszystkie inne metody wychowawcze nie zadziałały i dostawałbym lanie, ale w późniejszym wieku i zostałoby mi wytłumaczone dlaczego, to miałbym inne spojrzenie na to wszystko. Twój komentarz uważam za bardzo celny.

      jezu stary! Jesteś wielkim człowiekiem. Twardziel, który dał radę. Tylko dzieciństwa szkoda, ale ważne że teraz widzisz coś przed sobą. Siły! ;)

      @dos_badass: Czy jestem twardzielem to nie wiem, bo niejednokrotnie złamałem się psychicznie i próbowałem odebrać sobie życie. I tak, szkoda dzieciństwa. Poświęciłem sobie też trochę czasu na marzeniu o tym, jak mogłoby wyglądać moje dzieciństwo, gdybym urodził się w kochającym domu. Jestem przekonany, że byłbym dziś "kimś", bo mam ogromny potencjał, który rozwijam dopiero od roku, a niestety całą młodość spędziłem w depresji, w poczuciu, że jestem gorszy, brzydszy, niechciany przez nikogo, zwyczajny przegryw

      Polecam w tym temacie książkę "The Drama of the Gifted Child" autorstwa Alice Miller . Polskie wydanie to "Dramat udanego dziecka. W poszukiwaniu siebie ". Świetnie obrazuje problematykę i co też ważne, porusza kwestię tabu jakie wyrosło w obecnym społeczeństwie, gdzie pod żadnym pozorem nie można podważać metod wychowawczych matki.

      @GhostxT: Na pewno przeczytam, tytuł już zapisałem na swojej liście i brzmi tak, że już dobrze wiem, co tam przeczytam

    •  

      pokaż komentarz

      to podnoszenie reki to najmniejszy problem, to ze masz matke ktora nie zachowuje sie jak mama z obrazka to jest dramat. Na dzien matki wszystkie dzieci daja mamom laurki od serca a ty jakby za kare musisz napisac zołzie ze ja kochasz.

      @ameliniummm: Te słowa są tak prawdziwe, że aż mi się przypomniały te czasy, kiedy strasznie się wstydziłem w szkole swojej matki

      Dziś z matką kontakt mam głównie telefoniczny, raz na miesiąc, półtora, przez około 15 min., nie mam jej kompletnie nic do powiedzenia, nie łączy mnie z nią żadna więź emocjonalna.

      @Dimetox: muszę cię zmartwić bo to może nie być koniec twoich zmartwień. Przyjdzie kiedyś czas, że twoja matka stanie się niedołężna i zwyczajnie będzie potrzebowała pomocy - z zakupami, z wizytami u lekarza itp. Na pewno zostały w tobie ludzie cechy i zajmiesz się matką. A starsze osoby, świadomie lub nie, potrafią zamienić życie w piekło.

      @kopszmercen: Też nad tym rozmyślałem, jest jeszcze siostra i na dzień dzisiejszy to ona się z nią dogaduje (matka traktowała siostrę zupełnie inaczej niż mnie). Ja albo odmówię pomocy, albo wyślę do domu starców, wyjaśnię jej, wytłumaczę jej, że to za przeszłość, czy to zrozumie, czy nie... Mnie to nie obchodzi.

    •  

      pokaż komentarz

      No i jeszcze taka mała porada dla przegrywów i tych w depresji - jesteście tym, o czym myślicie. Ja pożegnałem się z depresją, kiedy uświadomiłem sobie, że o niczym innym nie myślę, jak o samych negatywnych rzeczach, które mnie spotkały w życiu. Stało się to po półtorej roku rozpamiętywania przeszłości. Przyszedł taki dzień, że powiedziałem sobie - chwila, moment, k%@?a, marnuję swój czas przez jakąś idiotkę, albo inne losowe zdarzenia, a kto mi ten czas zwróci? To życie jest dla mnie, od dziś będę myślał tylko pozytywnie i tylko patrzył do przodu! - tak zrobiłem i od roku trzymam się dość sztywno, miałem może z 2-3 tygodnie zwątpienia, ale jednak plany na ułożenie sobie przyszłości i życia takiego jakie chcę mieć wygrywają, bo dziś to ja jestem jedyną osobą, która może mnie powstrzymać i która może mnie pchnąć na przód.

    •  

      pokaż komentarz

      @Dimetox: ad książki.
      to bzdura. jesli masz opisac zycie, to je opisz.
      nie wygladzaj, nie pomijaj, tyko je opisz takim, jakim jest.
      jest ogrom przykladow na literature wstrzasajaca, szokujaca etc.
      dlaczego ty mialbys nie opisac czegos, czego doswiadczyles?
      pomysl, ze moze niejeden uswiadomi sobie, ze nie jest jedynym na swiecie, jakims p#%#@!@onym freakiem, ktory dostaje od rodzicow wp#%#@!@, bo na to zasluguje, bo jest przegrywem juz na starcie, we wlasnym domu.
      moze ktos taki uswiadomi sobie, ze to jednak nie jego wina, ze to jego starzy mu zycie sp#%#@!@ili, i ze pomimo tego, moze byc lepsze jakies jutro.
      wiem, gornolotnie, z patosem.
      ale moze faktycznie są tacy ludzie, i im taka ksiazka pomoze?

    •  

      pokaż komentarz

      @Dimetox: "... i wtedy dostałem w twarz. To był dla mnie tak ogromny szok, niedowierzanie, zawsze dostawałem po tyłku, teraz dostałem w twarz, było to dla mnie jak koniec świata, bo osoba, która powinna bronić cię przed złem całego świata, jest tą osobą, która krzywdzi. Dokąd uciekać?..."

      jasny k!%!a chuj...
      mam na tyle wyobraźni, by poczuć to, co tamten bajtel mógł czuć.
      aż mam ochotę teraz do matuli zadzwonić, by ją usłyszeć.
      bardzo cię podziwiam, ale i też bardzo dużo dobrego ci życzę.
      nie tak na odp##!$!@, ale tak szczerze. xD

      ej, zadzwon do byłej dziewczyny, i niech tylko to przeczyta, co napisałeś.(wygodniej, nie trza w oczy tego mówić :P )
      na bank wybaczy, albo chociaż zrozumie, ze nie byłeś chujkiem dla samego bycia chujkiem(skrót myślowy, izi). ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @Nattana: dzień dobry. dowodzik poproszę.

    •  

      pokaż komentarz

      @Dimetox "Podjąłem nawet jakąś małą próbę napisania czegokolwiek, ale kiedy to przeczytałem, to się wystraszyłem, bo wyglądało to jak zarzuty dla prokuratora. Pomyślałem, że chyba przesadzam. I na tym zakończyłem. Wystraszyłem się, że taka książka może zostać odebrana bardzo negatywnie przez ludzi, że wyolbrzymiam te całe sytuacje.

      Jak to jest prawda co opisałeś to nie przesadzasz. A taki styl myślenia "ojejku, ale ci mamusia krzywdę zrobiła, a kto cię ubierał i karmił blablabla" może sam sobie narzuciles, żeby przetrwać tą sytuację i to wytrzymać. Myśląc o tym w ten sposób sytuacja mogła wydawać Ci się mniej ciężka niż w rzeczywistości. Na pewno wskazana terapia, gdzie wszystkie rzeczy zostaną nazwane po imieniu i przepracowane.

      "Mam świadomość, że z punktu dorosłego człowieka, rzeczy, które są przerażające dla dzieci, dla dorosłych mogą być kompletnie błahe lub nawet godne pożałowania" - wybacz, ale dorośli, którzy nie mają odrobiny empatii, nie potrafią wczuć się w rolę dzieciaka przy tak ciężkich sytuacjach i tak by o tym myśleli jak napisałaś są zj@%!ni i nie ma co się nimi przejmować.

    •  

      pokaż komentarz

      Jak wiadomo w polsce panuje silny kult matki jako najlepszej osoby na całym świecie

      @Dimetox: k@%$ica mnie ta to bierze, w ogóle to co piszesz to w części moje dzieciństwo a w części alternatywna przeszłość której udało mi się uniknąć.
      Zalecałbym napisanie książki pod pseudonimem. Niech wyjdzie w 100k egzemplarzy. Potem mamie na prezent na gwiazdkę z dopiskiem "To o tobie mamusiu, zj$$?łaś mi psychikę". Tak to piekielne, drugiej części zdania nie bierz do końca na poważnie.
      Mam tylko poważne zastrzeżenia do rozpamiętywania. Jak zapominam to nawet mi z tym dobrze. Jak mi przypomniałeś to mam wk@%$. Podejrzewam że jak to rozpamiętujesz to ...ech...

    •  

      pokaż komentarz

      @Dimetox: Bardzo wspolczuje! Dzieki za podzielenie sie tym.

    •  

      pokaż komentarz

      @Dimetox: bardzo mi przykro, że przeżyłeś w swoim życiu tyle nieprzyjemności (wiem, że to małe słowo na opisanie tego co się w Twoim życiu działo) z rąk osoby, która powinna Cię przed całym złem świata chronić. Mam nadzieję, że jest teraz tak jak to opisałeś i szukasz pozytywów. Masz rację, że nie warto zagłębiać się zbytnio w to, co nasz niszczy od środka. Jedno jeszcze pytanie mam do Ciebie; próbowałeś terapii?

  •  

    pokaż komentarz

    Co powiecie na takie combo?

    Matka - toksyczny alkoholik
    Ojciec - toksyczny alkoholik
    Cała obecna reszta rodziny w okolicy: toksyczni alkoholicy
    Pozostała część rodziny? Brak kontaktów

    Gdy tylko "dostałem internet" - był to okres jak akurat powstał portal "nasza-klasa.pl" moja matka przeglądała mi wszystko co tylko mogła w internecie - moją historię w wyszukiwarce, rozmowy na Gadu-Gadu, moje konto na naszej klasie. Gry nie stanowiły problemu.
    Po jakimś czasie na komputerze zaczął przesiadywać ojciec, oglądając pornole po 6 godzin dziennie, na moim komputerze, w moim pokoju - przez co nie mogłem w nim przebywać, nie mogłem odrobić lekcji, ani zająć się sobą - "hurr masz telewizor poogladaj telewizję". Abstrahuje od faktu że nigdy nie oglądałem, ani nawet nie przepadam za telewizją.

    Z czasem zacząłem ogarniać na tyle że blokowałem staremu poszczególne strony w pliku "hosts" w system32 - by wyglądało to na "brak strony" a nie problem z netem. Częściowo tym pozbyłem się problemu.
    Matce po jakimś czasie po prostu kazałem wyp$$@???ać i po zakładałem hasła wszędzie gdzie mogłem.

    Nie raz dostałem wp%#@!%@ przy aprobacie reszty rodziny za to że "mam pieniądze" a nie chcę ich oddać na alkohol - a były to na przykład pieniądze od prababci na książki do szkoły.

    Często od 13 roku życia zacząłem zasypiać dopiero około 4-5 rano kiedy darcie ryja w domu się kończyło. Z wycieńczenia starałem się utrzymywać frekwencję w szkole na poziomie 50% by jakoś zdawać z klasy do klasy.

    Zdarzało się że nie chodziłem do szkoły po 2 tygodnie, bo ojciec mnie tak obił że nic nie widziałem. Jak koledzy mnie widzieli to tłumaczyłem się że "biłem się na mieście". Często nie miałem co jeść.

    Przeżyłem w nastoletnim wieku 2 zimy, bez ogrzewania w domu i bez ciepłej wody (całe szczęście prąd był, internet czasem był czasem nie).

    Gdy miałem 17 lat trafiłem do szpitala - wyszedłem w 18 urodziny, dopiero gdy nabyłem zdolność prawną do samostanowienia o sobie - rodzice zostawili mnie na śmierć w szpitalu. 3 dni później wyprowadziłem się z domu.

    Dziś mam 23 lata, rodzice twierdzą że robili wszystko co mogli i nie popełnili błędów - a gdy je im wytykam - słyszę że "cały czas żyje przeszłością" ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @Heck_2: Ale mimo to jakoś sobie poradziłeś? Zdobyłeś jakieś wykształcenie czy fach i masz za co żyć?

      Chyba najważniejsze w takich sytuacjach to jednak nie wejść w ich ślady. Kiedyś na osiedlu to całe takie pijackie, wielopokoleniowe rodziny pomieszkiwały. Całe, o ile tatuś albo synalek nie był w "sanatorium"...

    •  

      pokaż komentarz

      @PrinsFrans

      Kilka przygód i upadków po drodze było. Na początku wyjechałem do pracy nad morze, za stawkę 4,50 zł / godzina. Bo nigdzie mnie nie chcieli indziej zatrudnić.

      Po sezonie rozpocząłem kontynuację nauki, w zaocznym liceum dla dorosłych, i jednocześnie zacząłem pracę jako pomocnik elektryka - za 10 zł na godzinę. Uprawnień nie posiadam, ale moje doświadczenie z budowy (tylko 7 miesięcy) pozwoliło mi później w życiu deklasować "elektryków z uprawnieniami" którzy tworzyli instalacje w mieszkaniach, a brakowało im często podstawowej wiedzy czy umiejętności wykonania.

      Szkołę skończyłem, matury nie zdałem z matematyki - i do tej pory jej nie mam, ale jeszcze nie powiedziałem ostatniego słowa w tej sprawie.

      Założyłem firmę, na początku wszystko działało, ale potem padła i dorobiłem się długów.
      Pracowałem w pizzeri jako kierowca, na magazynie i jako kierowca w Niemczech - a teraz pracuje na magazynie w UK.

      Nikt mnie nigdy nie zwolnił, i problemów z pracą po wdrożeniu się nigdy nie miałem.

      W ślady rodziców nigdy nie pójdę - nienawidzę ich stylu podejścia do życia w każdym aspekcie.

      Czytałem że ludzie w mojej sytuacji świadomie wybierają by nie pić alkoholu w życiu.
      Cóż, ja nie zamierzam go sobie odmawiać - ale spokojnie, nie mówię zdań typu "ja to jak normalny człowiek pije litra po pracy, to nie jest dużo". Wiem na czym polega uzależnienie, i umiem zauważyć symptomy popadania w nałóg u siebie - chociaż raczej był to pracoholizm, komputer albo słodycze.

    •  

      pokaż komentarz

      @Heck_2: Fajnie, że ci się jednak udało wyrwać, bo nawet jeśli to nie były specjalne fuchy, to jednak osiągnąłeś dużo.

      Co do matury- i to mi się podoba, że nie mówisz ostatniego słowa. Moja mama zdała w 44. wiośnie, a potem na studia poszła.
      Masz mnóstwo doświadczeń, więc tutaj studia byłyby dopełnieniem tego, a nie przedłużaniem liceum, jak u niektórych to ma miejsce. Oby Ci się to kiedyś udało, a potem znalezienie roboty za wiele k. Powodzenia, Mirku!

    •  

      pokaż komentarz

      @PrinsFrans Dzięki za dobre słowo :) Staram się kierować w życiu frazą "Warto wiedzieć." oraz "Człowiek uczy się całe życie." więc na pewno jeszcze nie skończyłem, i na laurach nie osiąde ( ͡º ͜ʖ͡º)

    •  

      pokaż komentarz

      @Heck_2: no combo okrutne, trzym się brachu.

    •  

      pokaż komentarz

      @dos_badass: Co nie? Dlatego tym większy podziw. Nie wiem, jak u ciebie, ale u mnie przed tą falą emigracji do UK, to był cały rząd bloków patologicznych. I w ogóle na terenie miasta. Patologia po prostu była dziedziczna i demoralizowała się od kołyski patrząc na rodziców i kumpli rodziców.
      Żeby się wyrwać to naprawdę trzeba było być jednostką naprawdę wyrobioną i myślącą.

      Kolegę takiego miałem kiedyś z klasy. On się tego wstydził, ale tatuś był w sanatorium. Pomagaliśmy mu niekiedy w nauce, nawet dzięki mnie bez problemu jeden przedmiot zdał. Ale wciągnęło go to patologiczne życie. Kiblował rok, wcześniej zaczął chlać, palić. Widziałem go z rok ze dwa lata temu- równia pochyła, jemu się wyrwać nie udało.

    •  

      pokaż komentarz

      @PrinsFrans: że niby ja? nie no, u mnie akurat patologii wokół nie było. no i jednak ci rodzice.
      gdyby nie oni, pewnie sam bym stanowił patologię, bo wiesz...nap!#?#%?ać się na osiedlu za młodu to nie sztuka. każdy umi.
      sztuką jest wyjść na ludzi*.
      *konto na wypoku się nie liczy xD

    •  

      pokaż komentarz

      @dos_badass: Zwłaszcza o koledze wyżej myślałem, że naprawdę wielki szacun, bo wiem, że nielicznym się udaje.

      Konto na wypoku dobrze wykorzystywane o niczym nie świadczy. No chyba, że udzielasz się pod tagami związanymi z np. patostreamami czy przegrywami i/lub mizoginami.

    •  

      pokaż komentarz

      @PrinsFrans: no proszę cię. konto na wypoku uznałem za punkt do przegrywu życiowego.
      oczywiście w ramach heheszek, bez spiny. ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @Heck_2: Wiesz kolego nawet nie wyobrażam sobie przez co musiałeś przejść. Jest mi niezmiernie szkoda Ciebie i takich ludzi jak Ty. Mógłbym tutaj pisać jakieś patetyczne frazy o rodzinie, życiu, młodości. Tylko po co?
      Jedno jest pewne niewielu jest ludzi takich jak Ty. Którzy od razu nie idą w ślady rodziców.
      Może się tobie nie wydawać że zachowanie Twoich rodziców jakoś wpłynęło na twoje aktualne czyny ale niestety jest inaczej. Na pewno szybko się denerwujesz i bardzo bronisz przestrzeni osobistej. Uważaj na alkohol.
      Jako przestrogę podam przykład mojego kolegi, którego ojciec jest wysoko funkcjonującym alkoholikiem i w dodatku bardzo szybko się denerwuje. Nap$$##%!ał jego matkę od czasu do czasu jak się zdenerwował i wyzywał ich. Czasem było mu za ojca smutno gdy coś odp$$##%!ał po pijaku.
      Pamiętam jak przyjechał do nas z ojcem (nasi ojcowie to koledzy) i jego ojciec jak zwykle się wstawił i zabrał mi jakąś zabawkę mówiąc że ją zniszczy i śmiejąc się do tego, ja się poryczałem i poszedłem do siebie a kolega przyszedł do mnie i mnie pocieszał że jego ojciec tylko żartuje i zaraz odda mi zabawkę. Jednak widziałem na jego twarzy wielki wstyd.

      Gdy znalazł fajną roześmianą dziewczynę (zazdrościłem mu że nie dość że ładna to jeszcze taka miła nie strzelająca fochy, taka ciepła) i zaszła w ciążę a on mi się sms-em pochwalił że urodziła dziecko. Napisałem mu żeby zawsze się starał być lepszym ojcem od swojego taty i ażeby pamiętał co go bolało w dzieciństwie w zachowaniu swojego rodziciela.
      4 lata później spotkałem go w sklepie z kobietą. On jak zawsze taki sam a ona nie patrząca w twarz, unikająca spojrzenia na kogokolwiek. Trzymała się go jak na łańcuchu, gdy my rozmawialiśmy wesoło ani razu się nie odezwała ani nie uśmiechnęła. Alkohol też polubił. Pewne wzorce przejmuje się z domu i tacy jak Ty mają trudniej.
      Musisz uważać na to.
      Trzymaj się.

    •  

      pokaż komentarz

      @Heck_2: wspolczuje hardkoru i podziwiam ze wyszedles z tego gowna. Ja tez wiele razy slyszalam od rodzicow ze "zyje przeszloscia", za kazdym razem jak to slysze mam ochote dac im posmakowac takiej "przeszlosci"

    •  

      pokaż komentarz

      @mpetrumnigrum

      Będę o tym pamiętać.

      W sumie to o całym problemie DDA i innych dowiedziałem się całkiem niedawno - dopiero niedawno zacząłem próbować radzić sobie z przeszłością.

      Dużym ułatwieniem jest dla mnie że potrafię już posługiwać się angielskim na tyle, że nie potrzebuje polskiego do jego dalszej nauki - sporo wiedzy jak "prostować" swoje lęki czerpie z anglojęzycznej wiedzy :)

    •  

      pokaż komentarz

      @Heck_2: U mnie combo matka = borderline, ojciec = narcyz. Awantury, wzywanie policji, brak wsparcia, alko też się przewijało. Mam 29 lat, jestem na terapii od ponad roku. Związki kompletnie nie wychodzą, cud, że mam przyjaciół. Wciąż szukam swojej drogi i odkrywam jak zacząć być sobą bez tego całego balastu.

    •  

      pokaż komentarz

      @Heck_2: Szacun Mireczku, tak trzymaj. Głowa do góry i do przodu. Mimo tego, że też miałem przej@!%ne to nie, aż tak jak Ty. Chociaż znam "z życia" takie przypadki, znajomych. Nie patrz w tył, myśl o sobie i szczerze życzę powodzenia.

  •  

    pokaż komentarz

    Glupi tytul.

    Największą zmorą jest jebniety rodzic a nie konkretnie matka czy ojciec. Ja przezylem kilkadziesiat lat terroru od jednej strony, a teraz na starosc odbija drugiej stronie.

    Podobnie mialem jak juz kilku pisalo - terror w domu potem depresja i ogolnie problemy z wieloma rzeczami. Dopiero moja owczesna dziewczyna a teraz zona pokazala mi inne zycie.
    Niestety zawodowo jestem z rodzicami powiązany i nie ulatwia to poukladanie sobie wszystkiego. Ale z kolei moje dzieciaki maja surowego, ale bardzo kochajacego ojca

    •  

      pokaż komentarz

      Największą zmorą jest jebniety rodzic a nie konkretnie matka czy ojciec.
      @PrawdziwyRealista: Jakieś badania naukowe czytałeś, że jesteś tego taki pewien? Czy tak se na chłopski rozum mędrkujesz?

    •  

      pokaż komentarz

      @PrawdziwyRealista: Piszę to żebyś się zatrzymał i zastanowił. I nie odpowiadał mnie, a samemu sobie.
      Zapaliła mi się czerowna lampka, kiedy napisałeś: "Ale z kolei moje dzieciaki maja surowego, ale bardzo kochajacego ojca". Jesteś surowy dla ich dobra? Czy Twoje dzieciaki mają poczucie, że je naprawdę kochasz, czy myślą sobie: "no tak, oberwało mi się, bo mnie kocha".

      Piszę o tym, bo mój ojciec też był surowy, właśnie dla mojego dobra, a Matka mnie nim straszyła ("zobaczysz, tylko ojciec przyjdzie z pracy"). Moje wybory zajęć pozaszkolnych, szkoły, studiów były złe i niby mnie nie zmuszał, ale jednak zawsze zmieniałam wybór na taki, że gdyby coś mi nie poszło, to żeby surowość ojca mnie nie dopadła. Bo przecież, na studiach jego wyboru będę mogła dostać od niego wsparcie, a na tych beznadziejnych studiach, które sobie wybrałam żeby być bezrobotna, bo tylko nieliczni dostaną po nich pracę, to nie.

      Nic co robię w moim życiu mnie nie cieszy. Ale wiem dlaczego.

    •  

      pokaż komentarz

      @ZoeZoe1: nie myl proszę surowości z sadyzmem :) ja doskonale wiem, gdzie u mnie popelniono bledy i zaden nie popelnie na swoich dzieciach.
      Co do surowosci to moze zamieniłbym ja na konsekwentność i charakternosc.

      PS: moglbym sie rozpisac, ale chcialbym bys wiedziala, ze doskonale wiem o czym piszesz i uzylem slowo "surowy" wlasnie w sensie konsekwencji. Moje dziewczyny, a mam ich 3, traktuje bardzo po partnersku. Z kazda rozmawiam jak na wiek dojrzale, nie klamie, nie sciemniam.

    •  

      pokaż komentarz

      @czynastolatek: czytalem badania naukowe i tak "se" medrkuje.
      A tak szczerze to chyba mozna miec wlasne zdanie. Wiem, ze to ciezkie zrozumiec w dobie filmikow na youtubie itp, gdzie rozne madre glowy wciskaja ci gotowa papke do mozgu i jie trzeba samemu myslec. Zreszta polecam samodzielnie myslenie...

    •  

      pokaż komentarz

      A tak szczerze to chyba mozna miec wlasne zdanie.
      @PrawdziwyRealista: Własne zdanie to można mieć na temat koloru butów. Prawda jest tylko jedna.

    •  

      pokaż komentarz

      @czynastolatek: no to napisz mi jak dokladnie i bezsprzecznie obliczysz "prawde" w kwestii takiej jak ta. Bo nawet cwiercinteligent wie, ze nie mozna tutaj jak w matematyce powiedziec:" To jest prawda a to falsz".

      Dlatego nie musisz nawet odpisac kolego...

    •  

      pokaż komentarz

      Bo nawet cwiercinteligent wie, ze nie mozna tutaj jak w matematyce powiedziec:" To jest prawda a to falsz".
      @PrawdziwyRealista: Można. Od tego są właśnie badania naukowe, o które pytałem na początku.

    •  

      pokaż komentarz

      @czynastolatek: Nie mam zamiaru ciebie przekonywac w tak blahej kwestii, ktora zreszta jest bardzo oczywista. Chyba, ze trollujesz no to super - prawie sie przejalem...

    •  

      pokaż komentarz

      Największą zmorą jest jebniety rodzic a nie konkretnie matka czy ojciec.

      @PrawdziwyRealista: problemem to jest jakikolwiek jebnięty opiekun. Tu po komentarzach widać już dlaczego taka nienawiść do kobuet tu panuje, duża część miał toksyczne matki. Mnie z kolei w dużej mierze "wychowywał" dziadek i "dzieki" niemu mam od małego nerwicę aż po dziś dzień.

  •  

    pokaż komentarz

    Ja to chyba wygralem na loterii, toksyczna matka + ojciec alkoholik. Wazne, ze poki co sie nie poddalem i robie co moge, zeby sie naprostowac ( ͡° ͜ʖ ͡°) - „lepiej stracic wiare w boga niz w siebie”.

    •  

      pokaż komentarz

      @dziki_bulbazaur: witaj w clubie zią teraz ja jade z nimi jak z psami jak to sie mowi w przyrodzie nic nie ginie

    •  

      pokaż komentarz

      @Amerykanski-Naukowiec: podobno wedlug definicji wykopu zadny ze mnie przegryw. Staram sie jak moge, zeby ogarnac bo nikt za mnie tego nie zrobi, dodatkowo nazywanie sie przegrywem w niczym nie pomaga.

      @LawnmowerMan: to do niczego nie doprowadzi, ze bedziesz teraz wylewal na nich zlosc, a jedynie odbije sie na przylosci twoich dzieci. Nie tedy droga kumplu ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @dziki_bulbazaur: wg wykopu każdy kto tu siedzi jest albo przegrywem albo spermiarzem

    •  

      pokaż komentarz

      @dziki_bulbazaur: No to ja tak samo, przy czym do alkoholizmu, który z czasem mu ustąpił, dochodziło niezrównoważenie psychiczne, ataki agresji i obwinianie całego świata o to, że jemu się nie udało. A o pieniądze to zawsze taki ból doopska, że ja nie mogę. Np. dziadek dawno temu nie powinien był sobie kupować auta, tylko jemu dać xD
      U rodziców nigdy nie było kościelnego, więc naprawdę i tym bardziej nie mogłem zrozumieć, że nie nastąpił w najgorszych latach rozwód.
      Przy czym należy dodać, że dziadków z jego strony nie było, a z jej byli, ale w tym domu, niby porządnym, choć lodowatym, też w porządku nie było.

      W każdym razie jedno jest pewne: ch*jowy ojczulek i np. nadopiekuńcza(albo tyran) mamusia to zestaw, który skutecznie może zniszczyć życie i spowodować albo opóźnienia, albo niemożność prowadzenia normalnego życia.

      Chociaż ja się i tak zawsze czułem wolny i raczej znałem swoją wartość, bo na polu np. edukacji niewielu było lepszych. Wielu z nas niestety jednak ma wpojone to, że jest nikim i siebie ma za nikogo.
      A ja na odwrót, zawsze uważałem się za kogoś i miałem w nosie krytyczne wobec siebie opinie tych, których uważałem za głupich.

  •  

    pokaż komentarz

    Mój ojciec alkoholik - gdy był pijany to był straszny. Wyzwiska, ponizanie, awantury, przemoc. Niejednokrotnie policja była wzywana. Gdy był trzeźwy - to do rany przyloz. Naogladalem się wiele i jedyne co w tym momencie przychodzi mi do głowy, czego mnie nauczył, a właściwie co pokazał czego nie robić - to picie alkoholu. Mam taki wstręt do niego, że pije tylko lampkę szampana okazyjnie. Nic więcej. Tak sobie postanowiłem będąc jeszcze gowniakiem i tak trzymam już kilkadziesiąt lat. Dla mojego dziecka staram się być takim ojcem o jakim marzyłem, a jakiego nie miałem. I jemu tak samo wbijam do głowy jakie zło jest w uzywkach. Ojciec mój zmarł w samotności 15 lat temu i na jego grobie jestem raz w roku - na 1 listopada.

    •  

      pokaż komentarz

      @polock: Ja też uważam alkohol za syf i gunwo i mam w doopie opinie tych, którzy uważają mnie za debila z tego tytułu. A jak komuś to przeszkadzałoby to przecież nie musimy się znać, c'nie? Tym bardziej żenuje mnie relatywizowanie picia i imprezowe życie od piątku do piątku.

      Sam alkoholu nie kupuję żadnego i kupował nie będę. Jak jest np. przy jakiejś uroczystości wino to ok, 2-3 lampki.

      Papierosami gardzę i nigdy w życiu nie paliłem.

    •  

      pokaż komentarz

      @PrinsFrans

      Nienawiść do papierosów akurat też nabyłem przez swoich starych :D

      Rodzice nałogowo palili po 2-3 paczki dziennie na głowę - oczywiście w domu.

      Nienawidzę papierosów, ich smrodu i każdego kto nie przejmuje się tym że mi przeszkadzają.

      Kobieta z papierosem w ustach, to dla mnie jeden z najbardziej nieatrakcyjnych obrazów, nie ważne jak piękna nie jest.

    •  

      pokaż komentarz

      @polock: @Heck_2: Palacze to k@%!y i podludzie, te wykrzywione mordy, ten smród i oczywiście całkowita wyjebka na otoczenie, rzucanie petów gdzie popadnie, palenie gdzie popadnie. W pracy palacze to najgorsi współpracownicy, właściwie to nieroby, którzy nie wiedzieć czemu mają zawsze ~1h dodatkowej przerwy, bo są słabi psychicznie.