•  

    pokaż komentarz

    Oglądałem dawno temu. Filmik jest świetnie zrobiony, zarówno merytorycznie jak i wykonanie. Są 2 części btw.

  •  

    pokaż komentarz

    Nie jestem do końca pewien, ale nie jest tu przypadkiem zapozyczenie z filozofii Szopenhsuera?

  •  

    pokaż komentarz

    "Death is a human construct"... ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Ok, czymś mi to zalatuje, jakby takimi kolorowymi ideololo spod znaku bezpłci... Ale jedziemy dalej...
    "We are all instances of the same life separated by what you call death"... ( ͡º ͜ʖ͡º) And I'm out!
    To nie śmierć nas rozróżnia w tym tak zwanym życiu, tylko wybory jakich podczas niego dokonujemy. I tak jak wszyscy możemy powiedzieć, że jesteśmy częścią tego samego życia [bo np. wszystkich nas stworzyła mamusia Ziemia i tatuś Słońce], to nie można powiedzieć, że jesteśmy częścią tego samego istnienia, bo wtedy bylibyśmy ludzkim serkiem homogenizowanym.

    Dziękuję takim filozofiom pięknych słów.

    •  

      pokaż komentarz

      @r3pr3z3nt: Może warto zastanowić się czy własnie ten obserwator który "jest" za Twoimi oczami, który ma dostęp do wiedzy Twojego ciała nie jest tym samym obserwatorem we wszystkich ciałach. Piszę "warto" ponieważ, dla mnie takie rozumowanie jednej "jaźni" jest bardziej logiczne niż twierdzenie z którym się spotkałem, że każdy mózg produkuje indywidualną jaźń, ale nie da się niej w żaden sposób przenieść, np do innego ciała. Co odróżnia jedną jaźń od drugiej? Czy gdyby w jakiś sposób skopiowano moje ciało to, czy ja (byt który doświadcza wrażeń ciała) doświadczałby ich przez oba ciała? Co determinuje doświadczenie?

    •  

      pokaż komentarz

      @FATHER_TIME: Nie nie jest tym samym obserwatorem we wszystkich ciałach, bo popełniasz jakiś dziwny błąd rozdzielając obserwatora od jego własnego ciała, tak jakby ono nie miało związku czy wpływu na to kim jest i jak się zachowuje, i jakby było częścią odrębną bytu, a przecież nie jest. Nawet w katolicyzmie obiecuje się zmartwychwstanie, czyli wskrzeszenie CIAŁA i duszy, bo tylko wtedy człowiek jest w pełni sobą.

      Jedną jaźń od drugiej odróżnia ciało. Nie da się doświadczać świata tak samo w ciele dwumetrowego murzyna, czy ciele ruskiej baby. Gdyby było tak jak piszesz bliźniaki jednojajowe miałyby identyczne charaktery niezależnie od doświadczeń.

    •  

      pokaż komentarz

      @r3pr3z3nt: Jeżeli wskażesz w czym przyjmuję błąd, to chętnie zmienię zdanie :-) Problem w tym że ja już bardzo dużo lat o tym wszystkim myślałem/czytalem z różnych stron. Jako ciekawostkę dodam, że zawsze byłem ateistą, a od 4 miesięcy zaczęła się we mnie iskrzyć jakaś dziwna "wiara" (bo inaczej tego nie mogę ująć, ze względu na brak dowodów innych niż pewien racjonalny sposób abstrakcyjnego myślenia), może dlatego, że psychodeliki pokazały mi że to co uważamy za pewne "życie, śmierć, oddzielenie od zewnętrznego świata, etc." jest tylko pewnym wygodnym założeniem, pewnym ludzkim uproszczeniem rzeczywistości. Nie jest to prawdą odgórną.

      Odnosząc się do Twojej wypowiedzi - czy jesteś tym samym obserwatorem co wczoraj? a tym samym co dziesięć lat temu? albo gdy miałeś roczek? Czy jak zasypiasz i masz noc bez snu, to można by rzecz że nie żyjesz?(jak wyłączony komputer)? a jak się budzisz to tak jakbyś się rodził na nowo? albo gdy stracisz rękę to jesteś tym samym człowiekiem? Co sprawia, ze to co uważamy za siebie przez całe życie (to co nie ulega zmianie) odczuwamy jako siebie?

      Na tę chwilę dostrzegam dwie możliwości - albo mniej więcej tę, którą opisałem wcześniej, albo tzw iluzję użytkownika - która jest mi równie bliska i popiera ją nauka (polecam książkę Daniel C. Dannet "świadomość"). Z tej drugiej możliwości wynikałoby, że niczym nie różnimy się od materii nieożywionej.

      Nie znam odpowiedzi, szukam jej. I cieszę się, że natrafiam na coraz to nowe tropy, nowych odkrywców, które są dość spójne z moimi. Niechętnie, ale dopuszczam, że być może bardzo głęboko fantazjuje na ten temat :-)

    •  

      pokaż komentarz

      @FATHER_TIME:

      czy jesteś tym samym obserwatorem co wczoraj? a tym samym co dziesięć lat temu?

      Nie. Fakt wolna wola to iluzja, ale świadomość istnieje, a przynajmniej u mnie. Wbrew pozorom świadomość i wolna wola nie muszą iść w parze.

    •  

      pokaż komentarz

      Odnosząc się do Twojej wypowiedzi - czy jesteś tym samym obserwatorem co wczoraj? a tym samym co dziesięć lat temu? albo gdy miałeś roczek? Czy jak zasypiasz i masz noc bez snu, to można by rzecz że nie żyjesz?(jak wyłączony komputer)? a jak się budzisz to tak jakbyś się rodził na nowo? albo gdy stracisz rękę to jesteś tym samym człowiekiem? Co sprawia, ze to co uważamy za siebie przez całe życie (to co nie ulega zmianie) odczuwamy jako siebie?

      @FATHER_TIME: Będę tym samym człowiekiem w innych stadiach swojego rozwoju. Jeśli stracę rękę, to bardzo mocno ukształtuje to moją osobę, będę musiał zmienić swoje codzienne nawyki, być może stracę pracę, może negatywnie wpłynie to na moje podejście do innych [ale to już zależy od doświadczeń i stadium rozwoju "duszy"], a co za tym idzie zmieni się podejście innych do mnie, co pociągnie za sobą zmiany charakteru będą głębsze niż zmiany w ciele? Ale co z tego - człowiek nie jest bytem z kamienia, tylko bytem żyjącym rodzącym się, ewoluującym i umierającym, ten cykl wymusza pewne charakterystyki, ale daje nam wystarczającą dowolność by w 7 miliardach ludzi nie pojawiły się dwie identyczne.
      A ty twierdzisz, że wszyscy jesteśmy tym samym, tylko w innych opakowaniach i to opakowania decydują czym się stajemy. Ja mówię, że do tanga trzeba dwojga - i duszy i ciała. Gdyby było tak jak mówisz, nie byłoby na świecie tej całej różnorodności.
      Tak w ogóle, to rozmawiamy o podstawach filozofii i ten temat już był wałkowany od tysiącleci, więc taka rozmowa to żadna nowość... Poczytaj klasyków, oszczędzisz sobie czasu.

      A tripy tripami - możemy być częścią większej jedności, ale nie musimy być identycznymi cegiełkami.

    •  

      pokaż komentarz

      @r3pr3z3nt: Twierdzę, że doświadczamy i jednocześnie mamy wpływ na doświadczenie.

      Swój byt zdefiniowałbym jako sumę wszystkich doświadczeń które w danym momencie odczuwam.
      Dlatego Buddyści nie mówią "jest mi zimno", tylko "jestem zimnem". Temat jest naprawdę ciekawy do przeanalizowania, zwłaszcza, że prowadzi do samych korzyści, i to dla Ciebie samego. Doskonale rozumiem Twój punkt widzenia i nie twierdze że jest błędny. Wręcz przeciwnie, zgodnie z moją filozofią KAŻDY punkt widzenia/postępowania jest prawidłowy. Brzmi to paradoksalnie, bo jak można mówić, że złe osoby postępują prawidłowo. Ale jak się dłużej nad tym zastanowić, to można sobie uświadomić, że każdy postępuje tak, jak nauczył się postępować. Nie oznacza to, żeby dawać przyzwolenie na szkodliwe czyny, ale żeby patrzyć na ludzi ze współczuciem a nie ze złością. Aby prowadzić innych w kierunku, w którym znajduje się szczęście w sobie samym. A cała reszta jest dodatkiem. Podam poniżej tylko jeden artykuł, który daje do myślenia. Jest bardzo długi, ale może będzie dla Ciebie ciekawy. Chętnie posłucham Twojej opinii.

      Z czego Twoim zdaniem bierze się różnorodność?

      @Naks: Książka, którą przytoczyłem pokazuje, że odpowiednio zaprogramowany komputer będzie również "przekonany", że ma świadomość. Książka ta jest książką naukową, więc warto poddać swoje twierdzenie w wątpliwość. Mogę Ci wrzucić skany fragmentu, który mam na myśli, bo jest bardzo ciekawy.

    •  

      pokaż komentarz

      @FATHER_TIME: No może akurat nienajlepszy filmik podesłałem :-) ale pod tym już się podpiszę:
      https://www.youtube.com/watch?v=5Bn0UF-SOx0

  •  

    pokaż komentarz

    Debile na YT komentują to jak jakieś fakty. Ja pierdziele.