•  

    pokaż komentarz

    takie mamy debilne przepisy. Tak samo jest na stacjach benzynowych, o kontroli muszą powiadomić z wyprzedzeniem, kontroler jedzie na stacje i okazuje się, że na 4 z 8 dystrybutorów jest kartka, że awaria-nieczynny, a dystrybutora z awarią kontroler nie może sprawdzić. Kartki o awarii oczywiście znikają zaraz po zakończeniu kontroli.

    •  

      pokaż komentarz

      @Sleeve: Debilne przepisy? Przecież o to walczą przedsiębiorcy. Skutecznie.
      Każda zmiana czy choćby jej propozycja i od razu masz awanturę na wykopie bo przedsiębiorców prześladują. Najgłośniej krzyczą oczywiście janusze bisnesu i wszelkiej maści wolnościowcy od Korwina, fani Mentzena czy innego Wilka:)

    •  

      pokaż komentarz

      @ZapomnialWieprzJakProsiakiemByl: Cool story. Pewna duża firma w okolicy mojego miasta musiała sobie zrobić specjalne pomieszczenia dla kontrolerów. Po osiągnięciu sukcesu był taki natłok kontroli, że mieli swoje oddzielne pomieszczenia, coś jak dział księgowości czy kadr. Dopiero zmiany przepisów przyniosły ulgę. Polscy przedsiębiorcy są j@@?ni w dupę przez wszystkich, a takim proletariuszom jak ty zawsze mało.
      Inaczej, jakbyś nie rozumiał. Masz sobie firmę i nagle wpada kontrola. Chcą od ciebie dokumentów i wszystko sprawdzają. Ty masz obowiązek wszystko im udostępniać. Spoko? Niby tak, ale w tym czasie nie możesz normalnie prowadzić biznesu, bo wszystko kontrolerom szukasz. To dość duży kłopot. Tygodniowa zapowiedź pozwala przygotować dokumenty.
      Są też kontrole doraźne gdy jest jakieś zagrożenie (PIP, PIS, PSP, NB i inni) mogą wejść bez zapowiedzi na taką kontrol wtedy. Prawo jest dobre, ale najpierw trzeba je znać i znać realia.

    •  

      pokaż komentarz

      akie mamy debilne przepisy.

      @Sleeve: czyli te przepisy nie obowiązują eskejp - room?

    •  

      pokaż komentarz

      @_komentator_: huh? jakie to dokumenty szukasz dla straży pożarnej? Wydaje mi się, że nie jest ich tak sporo. Zgadzam się z tobą w przypadku kontroli skarbowych, ale sanepid, PIP czy straż pożarna powinna wchodzić bez pytania i o 3 w nocy - to chyba nie jest aż tak duży problem, by dokumenty wymagane przez te instytucje trzymać w segregatorach, gotowe do wyciągnięcia w 5 minut.

    •  

      pokaż komentarz

      @_komentator_: bardzo dobrze napisane. Wszyscy widzą tylko jedna stronę medalu. Na plus można zapisać to, ze kontrolę ZUS, US czy USK są teraz na o niebo wyższym poziomie merytorycznym jak i całosciowym niż jeszcze chociażby kilka lat temu

    •  

      pokaż komentarz

      Tak samo jest na stacjach benzynowych

      @Sleeve: Pracowałem na stacji paliw swojego czasu i mieliśmy dużo kontroli niezapowiedzianych.

    •  

      pokaż komentarz

      @Sleeve: Dzięki Tobie dowidziałem się czegoś nowego. Już wiem dlaczego na stacji obok mojego miejsca zamieszkania czasami zepsute są wszystkie dystrybutory.

    •  

      pokaż komentarz

      @_komentator_: Pewnie zgodziłbym się z Tobą (po czytaniu demagogii), gdyby nie to, że a) prowadzę firmę i wiem jak wyglądają kontrole (demonizujesz, bowiem kontrola nie może utrudniać prowadzenia działalności, a jak to robi to się składa skargę (nawet na urząd skarbowy)), b) zapowiedziane kontrole tydzień przed kontrolą są absurdem, bo pozwala to na właśnie takie idiotyzmy jak kartki "awaria nieczynny" przy kontroli dystrybutorów lub szybką zmianę cen na poprawne w sklepie, gdzie dotychczas oszukiwano klientów.

      Pewne kontrole faktycznie wymagają przygotowania wcześniej dokumentów i mogą być faktycznie zapowiedziane, np. dzień wcześniej, ale te dotyczące bezpieczeństwa lub uczciwości wykonywania obowiązków przedsiębiorcy powinny być niezapowiedziane. I wiesz co... większość moich znajomych prowadzących firmy dokładnie tak samo uważa. Może sekret jest w tym, że prowadzimy nasze działalności uczciwie i nie musimy się bać kontroli?

    •  

      pokaż komentarz

      Przecież o to walczą przedsiębiorcy. Skutecznie.

      @ZapomnialWieprzJakProsiakiemByl: małych się nap@#!@@$a z łapanki, donosu czy choćby zakupu kontrolowanego a dużego się informuje (ostrzega) wcześniej. Nie o takie traktowanie walczą mali przedsiębiorcy.
      Spróbuj zrobić zakup kontrolowany paliwa.

    •  

      pokaż komentarz

      @Kajotpe ja pracowałem z 6 i żadnej kontroli nie pamiętam. Nie licząc tych z centrali i rutynowego sprawdzania legalizacji dystrybutorów.

    •  

      pokaż komentarz

      @Erie: No bo w sumie jakie to ma znaczenie, czy przyjdzie kontrola i cie przyłapie, czy wiedząc o niej wyeliminujesz nieprawidłowości. Liczy się efekt, czyli to, że poprawisz te ceny, a wykopkom jak zwykle załączył się tryb zemsta :)

    •  

      pokaż komentarz

      @_komentator_: @kopszmercen:
      Nie no spoko. Nie kontrolować pana przedsiębiorcy bo ktoś historyjki i bajki w internecie opowiada jak go prześladują. Potem puścisz dzieciaka do przybytku prowadzonego przez pana przedsiębiorcę i odbierasz zwęglone zwłoki. Bo jak ktoś otwiera biznes to podstawowych przepisów nie opanuje i odrobiny RiGZ-u nie musi mieć.
      Przerasta cie bezpieczne prowadzenie biznesu, przerasta cię kontrola ze straży pożarnej, pilnowanie aby pracownik miał gdzie umyć łapska po dwójce to sie nie bierz za bizens po stanowi zagrożenie dla życia.
      "Ja bym kcioł ale nie umiem i mnie urzędasy prześladujo".
      A potem ktoś spłonie, ktoś umrze na zatrucie pokarmowe, znowu ktoś spłonie, ktoś nie zapewni ochrony na imprezi na odpowiednim poziomie, dach się zawali, nielegalne wysypisko płonie jedno po drugim albo TIR bez hamulców spadnie z etskady. Ale "urzędasy kontrolujo".
      Ale tak bajki o kontrolach jauszybiznesu to się jakoś ładnie sprzedają- dziwne że jakoś mnie nikt kontrolami nie prześladował, ani kempingu kontrolerzy pod firmą nie rozstawiali.
      Lecisz w c!%%? z pracownikami-masz kontrole z PIP, Klienci skarżą się na syf i biegunki-masz kontrole z PIS,
      W poważaniu mam czy jakiegoś uczicwe i rzetelne prowadzenie biznesu przerasta.

    •  

      pokaż komentarz

      @Kw73: Oj, gdybyż to była prawda :D. Niestety, ale taką naiwnością to charakteryzowałem się jak byłem w przedszkolu. A prawda jest taka, że Janusz z Grażyną dostają info będzie kontrola, to właśnie wieszają kartkę awaria (nie można skontrolować), wywożą stare zepsute produkty z lodówek gastronomicznych w inne (niepodlegające kontroli) miejsca, a po kontroli przywożą je z powrotem i ponownie sprzedają, zmieniają ceny na czas kontroli, aby chwilę po niej wrócić do standardowych praktyk oszukiwania klientów.

      Mandaty dają tyle, że najskuteczniejsza nauka prowadzi przez dupsko. Jak zaboli to się nauczysz, a jak nie boli to będziesz powtarzać błędy (lub celowe nieuczciwe działania) w nieskończoność. To nie jest kwestia zemsty - to idiotyczne stwierdzenie, ale często spotykane w społeczeństwie. Wiesz czemu w USA jednak są szanowane prawa konsumenta "odrobinę" bardziej niż w Polsce? Bowiem oprócz kwestii naprawienia szkody są właśnie wielkie kary za straty moralne, które w Polsce nie występują. I złapany na oszustwie jak zapłaci taką karę to już potem nie ponawia działań nielegalnych lub szkodliwych. A u nas? Część firm ma po prostu wliczone w koszty płacenie śmiesznych kar. Bo łatwiej, szybciej i taniej.

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      pokaż komentarz

      od razu masz awanturę na wykopie bo przedsiębiorców prześladują

      @ZapomnialWieprzJakProsiakiemByl: Wyobraźmy sobie hipotetycznie, że Ciebie, jako osobę fizyczną pracującą na UoP obowiązują takie same przepisy, jak jednoosobową działalność gospodarczą. Siedzisz sobie w pracy, przy biurku, heheszkujesz na wypoku, a tu nagle wpada "kontrola" z US i musisz im pokazywać wszystkie przelewy z banku, faktury na lapka, telefon, PITy, które składałeś przez ostatnie 5 lat, itd., itd. Zajmuje Ci to jakieś 4h, bo oczywiście nie znajdziesz wszystkiego od ręki. Jak masz jakiś dziwny przelew podejrzanie wysoki nie od pracodawcy, to dyskusja skąd, co, jak, "jak to na wakacje", itd.? Pewnie marzysz o takim państwie, nie? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @turbonerd: A czy osoba na etacie płaci za laptopa 30% mniej bo wlicza go sobie w koszty i odlicza VAT? Masz przywilej wliczania sobie w koszty telefonu, masz przywilej odliczania sobie VAT-u od telefonu to się nie dziw że ktoś cię z tego rozlicza i musisz mieć kwit.
      Cała reszta zajmuje mi nawet nie 5 minut, wszystkie rachunki, PIT, przelewy:) Z czym masz problem? Historii konta nie wydrukujesz? Faktur nie pilnujesz?
      I chyba czym innym są kontrole bezpieczeństwa, uczciwości czy sanitarne które muszą być robione na gorącym uczynku, od papierologii która z powodzeniem może być robiona po umówieniu się na spotkanie w dogodnym terminie.

    •  

      pokaż komentarz

      @ZapomnialWieprzJakProsiakiemByl: tylko ze laptop ktory wliczasz w koszty zgodnie z przepisami moze byc uzyty tylko do celow firmowych, wiec teoretycznie powinienes miec dwa laptopy, jeden firmowy i jeden prywatny (co w sumie nie jest zlym pomyslem)

    •  

      pokaż komentarz

      @Erie: Serio prowadzisz firmę? Własną?
      Zareklamuj się troszeczkę, bo czytając Twój wpis mam dziwne wrażenie, że naciągnąłeś delikatnie rzeczywistość.

    •  

      pokaż komentarz

      @turbonerd: Ale pierdoły, nawet sam jaśnie oświecony JKM by takich bzdur nie wymyślił - wszystkie te wymienione rzeczy są właśnie od ręki dostępne. Coś takiego może napisać tylko osoba, która jest całkowitym ignorantem lub taka, która ma totalny burdel w sprawach firmowych.

      A jak wygląda to w rzeczywistości?
      Przychodzi kontrola, dajesz im do ręki segregatory i sprawdzają sobie. Masz obowiązek trzymać te faktury przez 5 lat (w sumie to nawet 6 w skrajnym przypadku), więc jaki problem wziąć z półki segregator (lub segregatory) oznaczone określonym rokiem, wręczyć kontrolującym, uśmiechnąć się miło i powiedzieć proszę, a następnie wrócić do swojej pracy? Miałem kontrole (losowanie jakoś trafia na mnie tylko przy kontrolach, a nie przy lotto :D) i tak właśnie wyglądały. Na koniec dostawałem ładne świadectwa kontroli z ewentualnymi zaleceniami pokontrolnymi i tyle. Jeżeli czegoś brakowało z mojej strony (co np. wynikało z niewiedzy lub złej interpretacji) to było wówczas ujęte w tym świadectwie i tyle. Kontrolujący to nie są demony, które szukają dziury w całym, aby pożreć żywcem swoje ofiary. Oczywiście zawsze znajdą się jakieś mendy jak np. słynne urzędniczki od żarówki, ale to są wyjątki. Reszta po prostu wykonuje swoją pracę i tyle.

    •  

      pokaż komentarz

      @zlp-: Tak, prowadzę własną firmę. Nie, nie będę się reklamował - nie zapłaciłem za reklamę właścicielowi portalu i uważam, że byłbym nie fair w stosunku do niego. Jak będziesz zainteresowany to możesz się wysilić i znajdziesz moją firmę, to nie jest trudne, a google pomaga.

    •  

      pokaż komentarz

      @jacekowski: Teoretycznie tak. A praktycznie jak to wygląda?:) Ze osoba mająca jednoosobową działalność gospodarczą ma kilka laptopów i kilka telefonów-mimo że nie ma pracowników i te telefony i laptopy są "firmowe" a siedzą na nich dzieciaki. Jkoś zadne kontrole tego nie wykryły. Tak jak tego, że auto firmowe, na firmowym paliwie często było prowadzone, przez osobę nie związaną z firmą-np żonę albo dzieciaka:)
      Wyobraź sobie, że ktoś by ogłosił plan ograniczenia w możliwości odliczenia telefonów/sprzętu komputerowego?
      Jeden telefon/abonament na JDG? Odliczenie nowego urządzenia nie częściej niż raz na 18 miesięcy:)

    •  

      pokaż komentarz

      Erie

      @Erie: Masz sklep?
      Nie zatrudniasz personelu?
      No to faktycznie sytuacja, którą daje się ogarnąć.
      Bo w firmach produkcyjnych, czy budowlanych w grę wchodzi tyle przepisów, że nie sposób zapoznać się z nimi, a co dopiero dostosować.

    •  

      pokaż komentarz

      @zlp-: Ja mam akurat firmę usługową, zatrudniam ludzi. Jest trochę roboty z papierami, między innymi z uwagi na to oraz fakt, że nie lubię się tym zajmować zatrudniam zaufaną firmę do tego. Oczywiście, jest sporo przepisów, które codziennie niemal nasi "umiłowani" rządzący wprowadzają i które robią burdel w prawie. To niestety nie jest do uniknięcia, jednakże zdecydowaną większość przepisów da się sprowadzić do prostego jednego "nie czyń drugiemu co Tobie niemiłe". Jeżeli się prowadzi firmę tak, aby uczciwie podchodzić do samego siebie i swoich klientów to nagle spora część problemów znika.

      Chociażby to z tymi przejściami ewakuacyjnymi - podczas projektowania swojego stanowiska pracy/ firmy stawiasz się w sytuacji: muszę szybko wyjść z budynku, bo się pali, więc nie zastawiam paletami wyjść ewakuacyjnych, nie stawiam w przejściu szaf z dokumentami, nie stawiam tam piecyków gazowych itd, bo dbam o między innymi własne dupsko. Jeżeli będzie to potrzebne to chciałbym, aby moje dupsko szybko opuściło płonącą firmę, prawda?

      I potem pilnuję sam siebie i swoich pracowników, aby nie stawiali w przejściach czegoś "tylko na chwilę" jak to jest właśnie w Biedronkach. Pilnuję, aby po przyjeździe kuriera, który przywozi duże paczki jak najszybciej zniknęły one rozpakowane w miejscach przeznaczenia, a nie stały jak w wymienionych sklepach w przejściach między półkami, bo tam się paleciak udało ustawić. Nie wpadłbym również na taki pomysł, aby postawić piecyk gazowy do ogrzewania w przejściu, przez które w razie pożaru musiałbym przechodzić jak to było w słynnym pokoju z zagadkami. Trochę wyobraźni przy tym co i jak się robi.

    •  

      pokaż komentarz

      @ZapomnialWieprzJakProsiakiemByl: ja o chlebie ty o niebie. Pisałem o nierównym traktowaniu przedsiębiorców a nie o zakazie kontroli.
      Jeżeli nie zrozumiałeś prostego, trzyzdaniowego komentarza to nie za dobrze o tobie świadczy.

    •  

      pokaż komentarz

      @ZapomnialWieprzJakProsiakiemByl: Chciałbyś iść z jednej skrajności (patologii) w drugą? Są branże, gdzie potrzebujesz mieć np. parę laptopów/ komputerów do jednego stanowiska i co? Są branże, gdzie potrzebujesz mieć np. dwa samochody przy JDG - osobówkę do transportu własnego tyłka wsadzonego w garnitur do klienta na rozmowę oraz coś większego do transportu narzędzi, aby wykonać zlecenie.

      Patologiczne jest, że część osób faktycznie wlicza w działalność komórki dla całej rodziny, znajomych i krewnych, że nawet zakupy do domu wliczają w koszty działalności, ale to jak już napisałem patologia. Tylko że dla państwa taniej i wygodniej jest przymknąć oko na to, niż tworzyć fikcyjne etaty do kontrolowania wszystkiego.

      Np. urząd do określania ile zapominalskiwieprz, czy Erie, czy ktokolwiek może kupić sobie laptopów do wykonania pracy, a ile to już jest zbędne. Urząd, który zrobi domiar i stwierdzi, że firma może wydrukować tylko 100 kartek miesięcznie, zużyć 2 ołówki i 1 gumkę itd. Nie dość, że takie urzędy byłyby drogie w utrzymaniu i nieskuteczne to jeszcze powodowałyby niepotrzebne napięcia w społeczeństwie. Skoro już nawet potrzebne kontrole jak widać są powodem tego, że się tu kłócimy.

    •  

      pokaż komentarz

      @Erie: Można też zwyczajnie część lewych JDG których 80+% przychodów pochodzi od jednego klienta traktować jako etat, którym są i też się sprawa uprości? Będą awantury czy nie?
      A może zwyczajnie ograniczyć liczbę rzeczy do odliczeń? Zwłaszcza tych które trudno nazwać inwestycją i nie sposób odróżnić od konsumpcji?
      Wydatki poniżej kwoty xx-nie odliczamy? Może odliczenia jako bonus za generowanie miejsc pracy?

      Celowo tu przejaskrawiam bo ciężko o spokojną rzeczową dyskusję w tych tematach zwłaszcza na wykopie gdzie "wolnościowcy" i korwiniści grasują.

    •  

      pokaż komentarz

      @ZapomnialWieprzJakProsiakiemByl:

      ... Będą awantury czy nie?

      Awantury będą zawsze i wszędzie :D, obojętnie od tego czy idea będzie słuszna czy nie.

      A może zwyczajnie ograniczyć liczbę rzeczy do odliczeń? Zwłaszcza tych które trudno nazwać inwestycją i nie sposób odróżnić od konsumpcji?

      To też niestety nie do końca, wyobraź sobie np. działalność fotografa. Potrzebuje on robić sesje z modelkami i do tych sesji musi zakupić pewne akcesoria, jakieś buty, torebki, ciuchy, apaszki i inne duperele, o których tylko kobiety wiedzą, że są potrzebne (nie pytaj mnie jakie - jestem tylko żonatym mężczyzną :D). I teraz zgodnie z Twoją sugestią nie mógłby sobie tego wrzucić w koszty, mimo że to jest faktycznie jego inwestycja. Jednakże u nas nagle się okazuje, że facet prowadzący działalność będzie próbował w swoje koszty wrzucić ciuchy swojej żony i tu się pojawia patologia.

      Ja kiedyś potrzebowałem do firmy zakupić oświetlenie stanowisk komputerowych (drogie), więc dokonałem takiej inwestycji. Jednakże nie wrzucałem sobie w koszty, jak niektórzy kreatywni, całości zakupów związanych z zakupem żyrandoli do domu, żarówek do lodówki itd w koszty. Wystarczyło bowiem pomyśleć i postąpić uczciwie względem siebie samego.

      A rzeczowa dyskusja na wykopie jest jak Yeti :), też podobno parę osób go widziało.

    •  

      pokaż komentarz

      @Erie: No i to jest właśnie powód dlaczego prawo podatkowe jest takie skomplikowane. Bo każdy próbuje wyhandlować jakieś ulgi i preferencje, zwolnienia. Przedsiębiorcy kolejno przez lata zgłaszali się do ustawodawcy i mamy olbrzymią biblię zamiast kilku stron.
      Albo ograniczamy możliwości zwolnień i część specyficznych pobocznych usług oberwie albo komplikujemy prawo i nadzór.
      Wydasz więcej na lampę ale mniej czasu stracisz w księgowości.
      Ten złoty środek trudno znaleźć:)

    •  

      pokaż komentarz

      @ZapomnialWieprzJakProsiakiemByl: Moim zdaniem powinna być swoboda działalności, czyli wszystko co potrzebne jest Ci do osiągnięcia przychodu to koszty. Szacujesz, że potrzebny Ci aparat fotograficzny za 10 tysięcy to go kupujesz i wrzucasz w koszty. Jak źle oszacujesz to wprawdzie odliczysz sobie VAT i PIT, ale skończysz z niepotrzebnym Ci strupem, który tylko spowodował sporą lukę w kieszeni. Szacujesz że potrzebujesz kombajn do druku - robisz to samo, kupujesz, wrzucasz w koszty, ale jak się przeliczysz to Ty na tym tracisz, bo mogłeś kupić np. 10 razy tańszą drukarkę. Szacujesz, że potrzebujesz kupić narzędzia budowlane za 1mln złotych to je kupujesz. Jak przeszacujesz i źle zainwestujesz to najwyżej ktoś je odkupi od komornika.

      My niestety jako Polacy mamy pewnego rodzaju upośledzenie w tym, aby poprawnie oszacować co nam jest potrzebne do wykonania pracy. I tak np. do zaprojektowania głupich wizytówek czy folderka reklamowego od razu musimy użyć najnowszego i drogiego przy okazji Corela czy pakietu Adobe (często również z torrentów, ale to już inna wada), zamiast wydać parę groszy na coś, co wykona to zadanie równie dobrze. I potem tworzymy sobie sami problemy.

      PS Nie oszukujmy się i kupowanie najnowszego Porsche czy futra z norek dla żony nijak nie stanowi inwestycji dla firmy. Nie pomoże osiągnąć przychodu ;).

    •  

      pokaż komentarz

      @ZapomnialWieprzJakProsiakiemByl: Oj tam, oj tam. Ważne, żeby hajs się zgadzał i by było na nowego SUVa, czy innego Mercedesa. Walić PPoż! Walić kontrole! Walić wszystko! Ważne, żeby sprzedać te paróweczki, tak jak Pan Janusz przykazał ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Kajotpe: nie możliwe, ktoś na górze musiał być o niej powiadomiony z wyprzedzeniem. Jak ktoś nie ma nic do ukrycia to problemu nie robi, więc pogratulować, że pracowałeś na porządnej stacji :)

    •  

      pokaż komentarz

      @stjimmy: zapytaj ministra. Myślę, że lobby escape-roomów, o ile takie istnieje, ma zerowy wpływ na polityków. Pan minister kazał skontrolować - wykonać, i bez zbędnych pytań bo to nikomu nie służy. A Ty właścicielu stój i patrz, a jak Ci się nie podoba to możesz potem iść do sądu, który pewnie w/w kontrole uzna jako działanie dla dobra ogółu i stan wyższej konieczności.

    •  

      pokaż komentarz

      @stjimmy a tak mi się jeszcze przypomniało, niby kawałek z 2011 ale jakże wiele spostrzeżeń nadal aktualnych :)

      źródło: youtube.com

  •  

    pokaż komentarz

    Escape Roomy dostały informację od ministra w mediach kilka godzin wcześniej, i od rana wjazd do wszystkich...
    Ale kogo by tam obchodził prywaciarz mały.

  •  

    pokaż komentarz

    I bardzo dobrze - bo istotą kontroli nie jest wystawienie mandatu, tylko zmuszenie kontrolowanego do dostosowania lokalu do obowiązujących przepisów, i to jest najwłaściwszy sposób jego wyegzekwowania: "dajemy ci tydzień, a jak nie to wpierdol". Najskuteczniejsza metoda.

  •  

    pokaż komentarz

    No to jak Mirki i Mirabelki? Robimy Wykop Effect i piszemy do posłów z prośbą o zmianę przepisów żeby nie trzeba było informować o kontrolach?

  •  

    pokaż komentarz

    szkoda ze US takich pisemek nie wysyla :D np: informuje ze za 7 dni przyjedziemy na kontrole kasy fiskalnej autem ze spalona żarówka ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @szczurek_be: kontrole takich rzeczy powinny byc postrzegane zle przez samych urzednikow i ludzi w ogole. Jezeli zarowki nie byly kradzione, to nie widze zadnego problemu w tym, ze x nie wystawi y paragonu za wymiane zarowki. Koniec koncow ktos zarobil, ktos jest zadowolony z uslugi - win-win i nie ma tu potrzeby wtykac panstwa.