•  

    pokaż komentarz

    Ja całe dzieciństwo jeździłem bez fotelika i nie umarłem!!

    pokaż spoiler bo nie było żadnego wypadku ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Sobczak
      Fakt. A jak jeszcze dodać. Ze rodzice nie mieli kiedyś samochodu więc tylko od święta jakiś wojek przewiozl.... prawdopodobieństwo wypadku male. Ale jak sobie przypomnę, gdy w sześć bahorow lecielismy nad rzekę maluchem...

    •  

      pokaż komentarz

      prawdopodobieństwo wypadku male

      @wcinaster: W latach '90 było więcej wypadków niż teraz.

    •  

      pokaż komentarz

      @Sobczak: teraz dzięki histerii nie można podwieźć dziecka w czasie ulewy jeżeli nie ma się fotelika, nie można przewieźć dzieciarni na imprezę urodzinową, bo trzeba by mieć cały samochód fotelików itd., a są to przykłady wzięte z życia. Albo babcia chcąca podjechać z wnuczką do miasta też nie weźmie wnuczki, bo fotelik jest w samochodzie rodziców itd.

      To są efekty histerii, która ma swoje źródło w praniu mózgu i traktowaniu dzieci jako własności państwowej.

    •  

      pokaż komentarz

      @wcinaster: Mieliśmy samochód i całe to nasze siedzenie to w ogóle było samobójstwo bo ja jako najmłodszy siedziałem na środku i cały czas pochylony do przodu bo lubiłem patrzeć na drogę i na licznik ile jedziemy ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Sobczak: my w maluchu nie mieliśmy nawet pasów z tyłu ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @wcinaster skoro lecieliscie to luz. W samolotach nie obowiazuja foteliki

    •  

      pokaż komentarz

      , nie można przewieźć dzieciarni na imprezę urodzinową, bo trzeba by mieć cały samochód fotelików itd., a są to przykłady wzięte z życia. Albo babcia chcąca podjechać z wnuczką do miasta też nie weźmie wnuczki, bo fotelik jest w samochodzie rodziców itd.

      To są efekty histerii, która ma swoje źródło w praniu mózgu i traktowaniu dzieci jako własności państwowej

      @new_micra: i właśnie po to jest państwo, żeby takim durniom z mózgiem wypranym przez pajaca w muszce nakazywac i zabraniac. Żeby nie wieszali się potem na drzewach jak juz zabija własne dziecko bo nie chciało się przekładac fotelika

    •  

      pokaż komentarz

      @Naturmensch: jak wsiadasz do autobusu to masz tam fotelik dla małego? A w pociągu? Masz pasy w pociągu? Co kiedy ciebie i dziecko chce podwieźć ktoś kto nie ma fotelika, idziesz na piechotę? W taxi nie masz fotelika.

    •  

      pokaż komentarz

      @frow: początek lat 90, osiedle zakładowe, że 20 dzieciaków wożone 1 Nysa i 2 maluchami - rekord był jak jeden maluch się popsuł ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @new_micra to nie histeria tylko zdrowy rozsądek, dobrze jest jak jest dobrze. Tak samo jak chłopy jeżdżą do roboty na pace w jakimś dostarczaku- elegancko piwko wypija, koszty dowozu na np. budowę niskie... Puki nie ma wypadku, a wtedy jak tak można było gdzie służby itd czemu nikt nie zareagował, a teraz przy uderzeniu jeden drugiemu kości łamał. Fotelik to odpowiedzialność, albo się jest odpowiedzialnym albo nie. Ja mam dużo lat młodsze rodzeństwo i nieraz ich podwożę do rodziców i jakoś nie ma problemu z fotelikiem

    •  

      pokaż komentarz

      Ja całe dzieciństwo jeździłem bez fotelika i nie umarłem!!

      @Sobczak ale co to za życie

    •  

      pokaż komentarz

      @Sobczak bo twój tata nie zaliczył czołówki.

    •  

      pokaż komentarz

      @Czesterek autobusy mają pasy 2 punktowe (biodrowe) i dziecku nie ucina głowy.
      Katastrofa kolejowa z ofiarami śmiertelnymi jest raz na 20 lat i ryzyko jest minimalnie małe.

      Taxi przewożąc dzieci jest jak najbardziej zobowiązany do wyposażenia w fotelik. W taxi pasażerowie mają mieć obowiązkowo zapięte pasy.

    •  

      pokaż komentarz

      @bisu: A no nie zaliczył. Pamiętam jedynie, że miał jedną stłuczkę przy ruszaniu na skrzyżowaniu bo myślal, że koleś przed nim już ruszył a tata patrzył się na pojazdy nadjeżdżające z innej strony i zaparkował w dupie somsiada (jechalismy wtedy na jakieś pokazy lotnicze o i nie dojechaliśmy).
      Patrząc na testy zderzeniowe to przy naszych pozycjach siedzenia w tamtych czasach (nikt z tyłu nie miał pasów nie mówiąc o fotelikach) to przy jakimś konkretnym dzwonie by nas wystrzeliło z auta jak z rakietnicy. Obowiązkowe foteliki wchodziły jak ja już się przestawałem na nie kwalifikować.

    •  

      pokaż komentarz

      utobusy mają pasy 2 punktowe (biodrowe) i dziecku nie ucina głowy.

      @bisu: ale miejskie autobusy nie mają pasów, no chyba że coś się zmieniło.
      Ciekawe co jest bezpieczniejsze, jechać autobusem miejskim na stojąco czy samochodem bez fotelika

    •  

      pokaż komentarz

      W latach '90 było więcej wypadków niż teraz.

      @milo1000: To potwierdzone dowodami słowa czy domysły?

    •  

      pokaż komentarz

      @bisu: w taxi nie trzeba mieć fotelika dla dziecka (Prawo o ruchu drogowym, art. 39, punkt 4)

    •  

      pokaż komentarz

      @Czesterek: autobus waży 14 ton, osobówka 1.5 tony. Taki autobus delikatnie wyhamuje na osobowce ;) Autobusy miejskie jezdza tez wolno, a jak jest podstawiany autobus pod przedszkole jak moj syn ma wycieczke, to ma pasy.

    •  

      pokaż komentarz

      @bisu: Przecież jakby chciał to normalne pasy samochodowe można użyć jak 2 punktowe wystarczy puścić je za plecami i tym sposobem obejmują tylko biodra.

    •  

      pokaż komentarz

      @KwadratF1: zdrowy rozsądek podpowiada, że fakt. W końcu od lat 90, przybyło masa infrastruktury, która bezpośrednio odpowiada za ilość wypadków.

      pokaż spoiler statystyka zgadza się ze zdrowym rozsądkiem: https://info-car.pl/binaries/content/gallery/infocar/infocarartykuly/liczba_pojazdow_liczba_wypadkow_1280.jpg

    •  

      pokaż komentarz

      @KwadratF1: statystyki policyjne mogą być: http://statystyka.policja.pl/download/20/137031/Wypadki1975-2011.doc
      wynika z nich że od 1997 roku mamy tendencję spadkową.

    •  

      pokaż komentarz

      @p4trykx: Nie wiem na pewno, ale na logikę w autobusie bezpieczniej. Jak coś wjedzie w autobus to z zasady zachowania pędu jeśli to nie będzie drugi autobus, to po prostu trochę zatrzęsie. Zresztą piszę to z praktyki. Jechałem tramwajem, w którego bok uderzyło auto na środku skrzyżowania. Naprawdę tylko zatrzęsło. W przypadku gdyby np. autobus uderzył np. w ścianę jakiegoś wąskiego wiaduktu i gwałtownie się zatrzymał, też obrażenia będą raczej mniejsze niż w aucie (bez pasów).

      Energia kinetyczna rośnie z kwadratem prędkości (e=mv^2). Masa w tym wzorze to masa pasażera, który poruszał się wraz z pojazdem, a gdy pojazd gwałtownie się zatrzymuje to pasażer po prostu porusza się dalej (zostaje "wystrzelony" :P). Zatem różnica wynika jedynie z kwadratu prędkości, a autobus porusza się po mieście zwykle znacznie wolniej niż samochód. Jak jeszcze jeździłem regularnie autobusami to zwykle to było coś w przedziale 35-40 KM/h. Powyżej tego drogi były zbyt dziurawe i w tych starych Jelczach i Ikarusach za bardzo bujało. Może teraz jeżdżą trochę szybciej ;) A po mieście autem w dzień jeździ się niby 50 KM/h, ale nie oszukujmy się - większość jeździ 60+ ;) Zatem licząc dolne widełki (50/35)^2 = 2.04, czyli energia uderzenia w aucie jest ok. 2 razy większa. Licząc górne (60/40) ^2 = 2.25 różnica jest nawet trochę większa (i dla obu pojazdów wyższa, bo poruszają się z większą prędkością). A porównując skrajne przypadki (wolno jadący autobus i autko mające 60 na liczniku) (60/35)^2 = 2,94 to już prawie trzy razy mocniej przydzwoni się w aucie, które się zatrzymało na wiadukcie niż w autobusie.

      pokaż spoiler Ale już w jakimś PKS-ie, który walnął w drzewo na trasie przy 90 KM/h trup się pewnie ścieli gęsto...

    •  

      pokaż komentarz

      @Sobczak: i tak umrzesz ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @wcinaster: kto to wojek? Gdzie jest grammar nazi? Co się z tym portalem dzieje do wuja?

    •  

      pokaż komentarz

      @ictu: PS. Mała poprawka e=(mv^2)/2, ale podzielniki w proporcji dalej i tak się skracają, więc proporcje są policzone poprawnie.

    •  

      pokaż komentarz

      @new_micra "Albo babcia chcąca podjechać z wnuczką do miasta też nie weźmie wnuczki, bo fotelik jest w samochodzie rodziców itd."
      Skoro już przykłady podajemy to mojej siostry koleżanka z pracy była raz podwożona do szkoły przez babcię która się nimi zajmowała. Rodzicie mieli wrócić wieczór wcześniej ale coś wypadło. Babcia zabrała koleżankę, jej dwóch braci (chyba 8 i 6 lat) i stwierdziła że do szkoły przez jedną ulicę nic się nie stanie bez fotelików.
      Dziewczyna nie ma teraz języka, dwóch braci i zdrowej umysłowo babci. Kierowca który w terenie zabudowanym koło szkoły przekroczył prędkość po pijaku dostał jakąś karę w zawieszeniu. Babcia tej dziewczyny wymusiła na nim.
      Twoja historia o babci mi o tym przypomniała. Miałem wtedy 11 lat jak to się zdarzyło.

    •  

      pokaż komentarz

      @new_micra: dla mnie ważniejsze jest bezpieczeństwo moich dzieci i nie ma takiej możliwości aby wsiadły one do samochodu bez fotelików.
      Jak babcia chce zabrać gdzieś moje dziecko to proszę bardzo, przerzucę fotelik ode mnie z auta.

      Januszowo-Gażynkowe pierniczenie to co napisałeś.

    •  

      pokaż komentarz

      @Sobczak: ja za gowniaka jechalem nad morze na pace w VW LT ...spalem na pseudo lozku pod kocem....
      Dzisiejsze testy pokazuja, ze jedyna bezpieczna forma umiejscowienia dzieci do lat 12 to tylem do kierunku jazdy....w wiekszosci aut jest to trudne. Niemozliwe

    •  

      pokaż komentarz

      @t0m3k_ jak przez jedna ulice to trzeba było iść na piechotę

    •  

      pokaż komentarz

      @lars33: a no umrę ale już nie jako dziecko nie zapięte do fotelika ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @ictu: Masz rację, ale już w innym znalezisku mi pisali, że jak osobówka wymusi pierwszeństwo to w autobusie ginie 30 osób :)

    •  

      pokaż komentarz

      @bisu: W taksówce nie trzeba mieć fotelika!
      Chociaż tutaj ustawodawca pomyślał. Tobie też proponuję. Albo sprawdź zanim palniesz jeszcze raz głupotę.

      Już objaśniam, już tłumaczę.
      Wyobraź sobie, że mam cztery miejsca do przewozu pasażerów. Co mam zrobić gdy wsiądzie do mnie klient z trójką dzieci?
      I do tego każde w różnym wieku!
      No to jeszcze trochę matematyki. Trzy razy trzy?
      Wychodzi na to że mam ciągać przyczępę z dziewięcioma fotelikami do przymiarki.

      Aha, istnieją też taksówki z sześcioma miejscami.

    •  

      pokaż komentarz

      @KwadratF1 dane z policji. W latach 90-tych wypadków drogowych było od 50000 do nawet 65000 w 1997. Obecnie liczba to spadła do trochę powyżej 30000. Dane z policji, które są ogólnodostępne.

    •  

      pokaż komentarz

      @Sobczak: i jeździłeś maluchem a maluch maluchowi krzywdy nie zrobi ( ͡º ͜ʖ͡º)

    •  

      pokaż komentarz

      @new_micra mam nadzieje ze to ironia. Nie sądzę że tacy debile istnieją.

    •  

      pokaż komentarz

      gdy w sześć bahorow lecielismy nad rzekę maluchem...

      @wcinaster: Do przedszkola gdzie chodzi córka, przyjezdza codziennie ojciec z 2 dzieci. Fiat panda z kratką od razu za przednimi fotelami więc tylnych siedzeń brak. Dzieci przewozone sa w ten sposób, że jedno siedzi na przednim fotelu pasazera. Drugie siedzi na nim na kolanach. Na ten duet zapięte są pasy.
      Myślałem, że już wszystko w życiu widziałem jesli chodzi o przewożenie dzieci w samochodzie ale to mnie rozwaliło całkowicie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Sobczak: Ja tez ( ͡° ͜ʖ ͡°) a co lepsze Jugoslowianska mysla technologiczna w postaci Zastawy. To byl klasyk, pozniej maluch i przez jakis czas pozyczonym Fordem Grenada. To se newrati pane havranek.( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @frow: w maluchu nawet pasy by nic nie pomogły. To była trumienka na kółkach w razie wypadku

    •  

      pokaż komentarz

      @ictu: tia. Kiedyś jechalem autobusem miejskim i mialem watpliwa przyjemność zaliczyć awaryjne hamowanie. Stałem na tyle autobusu i w jednej chwili trzepnalem o szoferkę kierowcy. Na szczęście oprócz siniakow nic mi się nie stało. Nie wiem co by bylo przy kolizji i zderzeniu.

    •  

      pokaż komentarz

      @Sobczak: "Ja całe dzieciństwo jeździłem bez fotelika i nie umarłem!! "
      Szczęściarz z Ciecie, miałeś fuksa.

    •  

      pokaż komentarz

      Skoro już przykłady podajemy

      @t0m3k_: skoro już przykłady podajemy, to sąsiad sąsiada zginął w wypadku samochodowym jadąć swoim autem

      i jakoś dalej jeździmy samochodami, a jak dziecko sąsiada bez fotelika się zabije to się nagle nie da bez fotelików jeździć

      jak to pięknie można sobie wybiórczo traktować, dziecko to +100 do emocji i racji

      #fucklogic

    •  

      pokaż komentarz

      @Ligniperdus: Tylko jadąc gdzieś samochodem dalejsz masz większe szanse na przeżycie niż idąc (wszystkie info które znalazłem wskazuje, że jadąc daną odległość masz większe szanse na przeżycie niż idąc daną odległość, od 20 do 35% bezpieczniej) więc dalej sąsiad zwiększał swoje szanse jadąc.
      Jadąc z dzieckiem bez fotelika zdecydowanie ryzykujesz.
      W UK pieszy ma zawsze pierwszeństwo na przejściu dla pieszych, ZAWSZE, jednak ludzie tutaj bardziej się rozglądają niż w polsce. Dlaczego? Bo to zwiększa szanse na przeżycie. Każdy procent się liczy.
      Jestem za jak najmniejszą ingerencją państwa w życie obywateli, moim zdaniem ćpuny powinny umierać bez pomocy pod mostami bez żadnej pomocy ze strony państwa (ewnentualna pomoc organizacji charytatywnych opłacanych przez obywateli) a rodziny płacić za ich zbieranie i pogrzeb 120% kosztu (20% na pokrycie pogrzebów ćpunków bez rodzin), jednak dzieci i zwierzęta należy bronić za wszelką cenę bo one same nie mogą. Tak samo konieczne pasy moim zdaniem są sprawiedliwe, dlaczego przez debila których jechał bez pasów niczego nie winny strażak ma zbierać kawałki mózgu z drzewa?
      Jestem też za dobrowolną eutanazją dla ludzi powyżej 21 roku życie (18 plus 3 na próbę pomocy dla takiej osoby przez organizacje charytatywne, opłacane z dobrowonlych dotacji).
      Dodam, że miesięcznie przeznaczam około 800 złotych na organizacje charytatywne i pomoc ludziom w okolicy bo uważam, że to najlepszy sposób pomocy ludziom, mogę sam sprawdzić organizacje, ich rozliczenia, członków, ludzi którym pomagają.

    •  

      pokaż komentarz

      @t0m3k_: srele duperele, jest taka psychoza, że wsadzisz dziecko do samochodu bez fotelika, spadnie meteoryt zabije dziecko i będzie płacz bo to przez brak fotelika...

    •  

      pokaż komentarz

      @Sobczak: fakt, że jeździłes bez fotelika i nie umarłes nie oznacza, że nie warto ich używać. Dla mnie oznacza to tyle, że miałeś szczęście nie uczestniczyć w wypadku, i dlatego żyjesz.

    •  

      pokaż komentarz

      @danzelmario: ale ja nigdzie nie zaprzeczałem faktom, że w razie wypadku fotelik się sprawdza.

    •  

      pokaż komentarz

      @Sobczak: ale Twoj argument dla mniej rozgarniętych Polaków oznacza, że nie trzeba kupować fotelika bo i po co? Niestety mowie to z życia

    •  

      pokaż komentarz

      @danzelmario: To nie był żaden argument, po prostu stwierdziłem fakt, że jeździłem bez fotelika i nie umarłem bo nie było żadnego wypadku. Gdyby tata w coś wycedził to pewnie bym się wbił głową w deske rozdzielczą.

  •  

    pokaż komentarz

    Film naciągany strasznie, ale ludzie łykają. Manekin w ogóle nie trzyma dziecka. Przedni fotel wyjęty, aby spotęgować wrażenie. Nie lubię propagandy.

  •  

    pokaż komentarz

    @frow: tania propaganda:
    - brak napinaczy pasów;
    - brak przednich foteli;
    - manekiny nie trzymają dzieci - nie hamują ich wcale;
    - dzieci do 4/5 roku życia i jazda tyłem - a co z uderzeniami z tyłu? im też fotelik tyłem do kierunku jazdy pomoże? i jak można mieć kontakt z takim dzieckiem jeżeli nie widzi rodzica?
    - dzieci do 150 cm wzrostu też w fotelikach? no to wielu dorosłych jest (kobiety), które nie przekroczyły tego wzrostu - im też foteliki? dziecko, czyli osoba, która nie przekroczyła 18 roku życia mają 150 cm jest zwykle bliska pełnoletności - nie wiele się różni budowa koścca od osoby dorosłej.

    Dzieci nie należą do Państwa, biurw, ale do rodziców i to rodzice powinni decydować w czym, czym i jak jeżdżą ich dzieci. Jeden tragiczny wypadek działa lepiej na wyobraźnię niż nakazy i zakazy - a to rodzice powinni o tym decydować.

  •  

    pokaż komentarz

    Uderzenia z tyłu są z reguły mniej grożne od.czołowych, po prostu z dwojga złego lepiej wozić tyłem. Co do wzrostu to jest jeszcze kryterium masy ciała, bo foteliki są z.reguły homologowane do 36kg, ale to ktoś mądrzejszy w temacie musiałby się wypowiedzieć. No i do kontaktu z dziećmi są specjalne lusterka montowne na tylnej kanapie, mam i to się sprawdze, rezeba tylko często poprawiać.

    Na oko człowiek raczej nie utrzymałby w.rękach 8kg dziecka, które nagle zaczęłoby się poruszać z prędkością powiedzmy 50km/h,.a.jeśli nawet to nie wiadomo jakby ręce się ułożyły i gdzie dziecko zostałoby ściśnięte.

    W skandynawii od dawna obowiązkowy jest przewóz dzieci tyłem i śmiertelność dzieci w wypadkach jest zerowa albo bliska zeru.

  •  

    pokaż komentarz

    Pierwszy filmik, pasy źle zapięte i bez napinacza, więc coś tu nie gra. Razem z ABS na liście obowiązkowego wyposażenia są 3punktowe pasy z napinaczem pirotechnicznym i nie ma szans spod nich wyjechać. Mogą ewentualnie człowieka przycisnąć w niewłaściwym miejscu jeśli zapiął pasy w zły sposób. Przykładowo znam parę kobiet, które zapinają pas w taki sposób, aby przechodził pod obiema rękami, a nie przez jeden obojczyk ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @eloar: oczywiscie że jest szansa wyjechać spod pasów. małe dziecko bez problemu. Jeśli ma grubą kurtkę to wprost z łatwością przeleci przez pasy.

    •  

      pokaż komentarz

      @badtorro: widziałeś jak działa napinacz pirotechniczny? Pasy zostają max ściągnięte z prędkością większą niż się ciało porusza w fotelu. Nie wyjedziesz z fotela jeśli dobrze zapniesz pasy. zapięcie pasów na grubą kurtkę to zapięcie ich niepoprawnie.

    •  

      pokaż komentarz

      @eloar: tzn możesz się kłócić z fizyką i brać ją na argumenty, ale fakty są takie że fizyka niespecjalnie się słucha i działa mimo wszystko. Wyjedziesz z pasów bez problemu. Napinacz pirotechniczny nie sprawia że pasy przylegają do ciała w 100% idealnie. Poszukaj trochę informacji w google - bez problemu da się przelecieć przez pasy pomimo napinaczy. Dodatkowo każda warstwa ubrań którą masz na sobie zwiększa to ryzyko, gdyż ogranicza przyleganie pasów.

    •  

      pokaż komentarz

      @eloar: na fotelach tylnych są montowane napinacze?

    •  

      pokaż komentarz

      @Szkodzik: tak, wszystkie pasy 3punktowe mają napinacze, jest to europejski wymóg homologacyjny od zdaje się 1997r.

      @badtorro: mój pierwsz zarzut: pasy źle zapięte. tak, fizyka jest nieubłagana i działa zawsze, więc jak zapniesz dziecku pasy na grubą kurteczkę, to robisz to źle i w foteliku też będzie źle, bo ciałko dziecka zdąży się rozpędzić i zderzyć z pięciopunktowymi pasami w foteliku, ale przynajmniej z fotelika nie wyleci. Drugi zarzut jest o brak napinacza. Są znikome szanse, że nie będziesz miał w samochodzie napinacza i jeśli zapniesz pas poprawnie naciągając go właściwie na odcinku lędźwiowym i poprawnie przeprowadzając go przez obojczyk, nie pozostawiając pod pasem zbyt wiele wolnej przestrzeni w postaci wypełnionej powietrzem odzieży, to nie ma szans wylecieć spod pasów. Fizyki nie oszukasz, pasy są dobrze zaprojektowane i przetestowane pod tym kątem i dlatego posiadają napinacz pirotechniczny.

      Kiedyś stosowano pasy 2 punktowe które posiadały tylko pas biodrowy i nie posiadały napinacza. Co ciekawe ludzie nie wyjeżdżali spod tego pasa przy wypadku, tylko składali się na pół i pękały im kręgosłupy.

    •  

      pokaż komentarz

      @eloar: z tym się zgodzę, ale z jednym zastrzeżeniem: poprawnie pasy możesz zapiąć manekinowi. Dziecko kręci się jakby miało robaki w d.... i nici z prawidłowego zapięcia

    •  

      pokaż komentarz

      @badtorro: od tego jesteś rodzicem aby dziecko dyscyplinować i brać za nie odpowiedzialność. Państwo, NCAP czy inne twory nie są od tego, aby kazać Ci wiązać Twoje dziecko w taki czy inny sposób podczas transportowania.

    •  

      pokaż komentarz

      @eloar: oczywiście że nie. NCAP informuje cie o najoptymalniejszym sposobie przypinania dzieci. Co zrobisz to twoja sprawa. Ale z tym dyscyplinowaniem to się udałeś ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°) zdyscyplinuj 2-3 latka w samochodzie :) polecam spróbować samemu, zanim zaczniesz dawać beznadziejne rady

    •  

      pokaż komentarz

      @badtorro: wpinam 3latka kilka razy dziennie bez żadnego problemu. Protip: to nie wina dziecka, że go rodzice nie potrafią zdyscyplinować ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @fortySeven: ja nie mówię o wpinaniu w pasy - to jest trywialne, tylko o kazaniu dziecku siedzieć spokojnie jak manekin, poprawnie zapięty

    •  

      pokaż komentarz

      @badtorro: poprawnie zapięte dziecko nie ma opcji żeby się "wywiercić" z pasów, tak żeby przestało być dobrze zapięte. Jeśli tak robi, to albo było źle zapięte, albo fotelik jest źle dopasowany

    •  

      pokaż komentarz

      @fortySeven: ale filmik widziałeś? rozmowa dotyczy filmiku... (-‸ლ)

    •  

      pokaż komentarz

      @badtorro: Wk!!$ia mnie taka argumentacja jak "nie kłóć się z fizyką" rozumiem że znasz się na tym, wyliczyłeś wszystkie siły i jesteś w stanie dowieść, że w istocie fizyka sprawia, że dziecko się wysuwa z pasów, chyba, że po prostu pierdolisz?

      Odnośnie niemożliwości zapięcia dziecka w pasy rozumiem że mówisz z doświadczenia, ergo twoje dziecko ma jakąś ostrą odmianę ADHD że nie jesteś w stanie poprawnie zapiąć mu pasów w foteliku?

      PS. Nie ma czegoś takiego jak najoptymalniejszy, ale jako fizyk to pewnie już wiesz, tylko trolujesz

    •  

      pokaż komentarz

      @s0krates: jakbyś umiał czytać to jasno się wyraziłem ze nie chodzi o proste zapięcie dziecka w pasy. Ale to pewnie przekracza twoje umiejętności intelektualne, wiec nic dziwnego ze i rozumienie innych rzeczy cię nie przekonuje

    •  

      pokaż komentarz

      @badtorro: Daj znać co jest trudnego w zapięciu dziecka w pasy, bo widać mój mózg jest za mały, żeby ogarnąć

    •  

      pokaż komentarz

      @fortySeven: Ty chyba nigdy nie widziałeś ruchliwego dziecka.

      Moje bez odpinania pasów bez problemu z nich wychodziły - zrób sobie małe ćwiczenie zanim mi powiesz że były źle zapięte - zapnij sobie pasy, a potem spróbuj się pochylić do przodu. Potem złap pas dolny i ciągnij go ku górze samemu wracając plecami do oparcia. Jak się udało, to właśnie doświadczyłeś niesamowitego odkrycia - pas był zapięty prawidłowo, a Ty się z niego wywierciłeś.

    •  

      pokaż komentarz

      @eloar
      Od kiedy to napinacze tylnych pasów sa obowiązkowe? Cos mnie chyba ominęło. Przykladowo w kiach z 2017 nie ma ich nawet w opcji.

    •  

      pokaż komentarz

      @Szkodzik
      @eloar
      Napinacze na zewnetrznych miejscach z tylu zdarzaja sie czesto - np. w VAGu. Na srodkowym miejscu z tylu nie spotkałem sie nigdzie z napinaczami. W wielu autach nie ma z tylu napinaczy - swego czasu (ze dwa lata temu) sprawdzalem ze nie ka ich nawet w tesli model S. Twierdzenie ze wszystkie 3 punktowe pasy maja napinacze jest ewidentna nieprawda. Moze jest przepis to wymuszajacy je z przodu. Dla dowodu. Kia sportage model 2010 - zakladka safety equipment.
      https://www.euroncap.com/en/results/kia/sportage/11014

    •  

      pokaż komentarz

      @eloar: pierdu pierdu a dwa lata temu 3 dzieciaków na poddupkach zginęła przy 88km/h w 6letbim Volvo XC70. Jakoś tak pirotechnika gówno im dała. Zderzyli się czołowo z fordem i tam 3 dzieci wyszła bez większych obrażeń.