•  

    pokaż komentarz

    Na liniach produkcyjnych są detektory i to nie tylko metali ale także tłuczonego szkła, drewna lub "plastiku". Systemy kontroli HACCP. Nie każdy zakład spełnia te normy ale co raz więcej je wdraża.
    Detektor metali to jednak podstawa w każdym zakładzie produkującym żywność.
    Dla mnie to prowokacja.

  •  

    pokaż komentarz

    Dzień pizzy, pizza z marketu, pizza o nazwie"americana", koszt 6,99 zł. Przecież to jakieś jaja, jak można kupić coś takiego i udawać że je się pizzę?

  •  

    pokaż komentarz

    Kiedyś w farszu w pierogach „Proste Historie” znalazłem (jak się w mailach z producentem, firmą Iglotex okazało) plastikowy fragment skrzynki na owoce... Nie mam Facebooka, wiec nie mogłem kręcić gownoburzy, a na maila odpisali zdawkowo, ze przepraszają, sytuacja się nie powtórzy i że mogą mi wysłać w ramach przeprosin ręczniczek... Do dziś myślę, co by było gdybym ich nie rozgotował i farsz by się nie rozj$%!ł w garnku tylko stanął mi w gardle...

  •  

    pokaż komentarz

    Lidl sporo wydaje na marketing szeptany, w dodatku uwielbiają nagrywać, pokazywać i szydzić z Polaków - Januszy, gdy rzucają się na ich "promocje" :)

    Także w komentarzach będzie mega gówno jak tylko pracownicy agencji reklamowej przyjdą dziś do pracy ( ͡° ͜ʖ ͡°) stawiam na taktykę "hehe to nie Lidl tylko producent pizzy, Lidl z tym nie ma nic wspólnego ale z Ciebie głuptas hehe"

  •  

    pokaż komentarz

    Pracowałem kilka lat w dużej (powszechnie znanej) produkcyjnej firmie spożywczej.

    Nie ma możliwości, by tego typu przedmiot znalazł się w żywności.

    Pomijając fakt kilku super czułych detektorów metali na niemal każdym etapie produkcji (wykrywają przez foliowe opakowanie cząstkę metalu wielkości 0,3mm) w obrębie linii produkcyjnych zupełnie wykluczone jest używanie tego typu połączeń. Do minimum ograniczone jest także użycie szkła (plastykowe klosze lamp, foliowane żarówki, długopisy nierozbieralne z metalowymi cząstkami zliczane po zakończeniu zmiany, etc.).
    Wykluczone są wszelki prace na liniach produkcyjnych w trakcie jej ruchu: nie wolno używać także drewna (plastikowe palety) w obawie przed fragmentami drzazg, a wszystkie narzędzia są zliczane przed i po remoncie.

    Wracając do tematu detektorów metali - operatorzy sprawdzają działanie czujników co trzy godziny i przed każdym uzbrojeniem/uruchomieniem linii. To samo tyczy się operatorów automatów warzących i pakujących na ostatnich etapach produkcji.

    Detektory zatrzymują pracę urządzeń przy każdym wykryciu opiłku metalu, operator ma obowiązek odnaleźć fragmentów jednym z kilku wyselekcjonowanych opakowań.

    Dodatkowo: linie produkcyjne są na tyle zautomatyzowane i nowoczesne, że nie wiem co mógłby tam robić gwoźdź :)

    PS Mój pracodawca współpracował tez z Lidlem; mają oni prawo do niezapowiedzianych audytów produkcyjnych. Myślę, że nie zgodziliby się na produkcję żywności u jakiegoś Janusza w szopie z gwoździami...

    •  

      pokaż komentarz

      @Rankor: Wszystko wyglada pieknie od strony procedur, niestety od strony procedur zawsze wszystko wyglada pieknie. U ciebie bylo tak, a w innym miejscu kontrolerzy jak i kierownictwo moga zyc jak za prlu i miec wywalone na produkt koncowy dopoki pieniazki sie zgadzaja. Wtedy zadne procedury niczego nie zmienia.

    •  

      pokaż komentarz

      @3mortis:

      Zgadza się, zwłaszcza ze z mojego doświadczenia niemal zawsze zawodzi człowiek. Jednak duże firmy nie chcą ryzykować takimi wpadkami, dlatego wolą współpracować z zaufanymi kontrahentami.
      Zanim wpłynęły do nas pierwsze zamówienia od Lidla miało miejsce kilka audytów jakosciowych i sanitarnych.

      Tak samo jak u innego mojego pracodawcy (branża odzieżowa); zanim gigant sportowy zlecił produkcję przyjechali kilka razy z audytami. W końcu kiedyś wpadli ze swoimi tłumaczami, wyciągnęli kilka losowych osób z produkcji i pytali ich na osobności, czy nikt ich nie molestuje, nie znęca się nad nimi, czy mają przerwy, itd. :)

    •  

      pokaż komentarz

      także użycie szkła (plastykowe klosze lamp, foliowane żarówki, długopisy nierozbieralne z metalowymi cząstkami zliczane po zakończeniu zmiany, etc.).

      @Rankor: przecież to wygląda jakby temu gościowi gwóźdź odpadł z szafki kuchennej...

    •  

      pokaż komentarz

      @Rankor: Ja aktualnie pracują w branży spożywczej i jest dokładnie tak jak mówisz :) mięso przechodzi przez co najmniej dwa detektory. W jakiś kawałek metalu jakimś cudem bym uwierzył, ale gwóźdź ? wtf skąd w dużej fabryce to się mogło wziąć :)