•  

    pokaż komentarz

    Niestety tylko znikoma część tematów którymi psychologia się zajmuje można podciągnąć pod naukę. Znakomita większość aktualnie praktykowanej psychologii nie ma żadnych podstaw naukowych i w zasadzie jest to bzdura.

    •  

      pokaż komentarz

      @PDCCH: racja, psychologia to 5 lat wyrabiania sobie subiektynej opinii na podstawie opinii kogoś innego i przedstawianie jej jako narzędzia ogółu.

    •  

      pokaż komentarz

      Znakomita większość aktualnie praktykowanej psychologii nie ma żadnych podstaw naukowych i w zasadzie jest to bzdura.

      @PDCCH: rzucasz mocnymi określeniami, więc liczę na ich potwierdzenie. Coś tam usłyszałeś, coś sobie dopowiedziałeś i tym samym wyrobiłeś sobie pogląd na sprawę. Jestem przekonany, że nie potrafiłbyś wskazać tego, co zawiera się w tej znakomitej większości, ani nawet wskazać podstaw naukowych, które akurat w psychologii są bardzo dobrze opisane, dzięki w połowie ubiegłego wieku nastąpił bardzo dynamiczny rozwój metodologii i nauk jej pokrewnych.
      Część psychologii to czary, które opierają się na aksjomatach, dowodach anegdotycznych i domysłach, ale te rzeczy przechodzą do lamusa, a nowe teorie i nurty muszą mieć mocne podstawy, bo inaczej są dyskredytowane lub traktowane jako ciekawostka. I nie mieszaj gówien typu gender studies z psychologią, bo te rzeczy nie mają żadnego związku. Studenci psychologii już na pierwszych latach mają przedmioty takie jak różnice indywidualne, psychometria czy biologiczne podstawy zachowania, które zapewniają wystarczającą wiedzę, aby w 3 minuty ośmieszyć większość twierdzeń genderystów.

    •  

      pokaż komentarz

      @BoJaProszePaniMamTuPrimasorta: jak ja szanuje takie rzeczowe komentarze <3 na pohybel uogólnieniom i brakowi argumentów!

    •  

      pokaż komentarz

      @BoJaProszePaniMamTuPrimasorta: Czesc, ruzcasz mocnymi konkluzjami, licze na ich potwierdzenie. Slucham. To ze studenci maja na pierwszym roku "roznice indywidualne" to nie dowod, tylko jakas ciekawostka. W seminarium duchownym tez maja rozne przedmioty.

    •  

      pokaż komentarz

      zapewniają wystarczającą wiedzę, aby w 3 minuty ośmieszyć większość twierdzeń genderystów

      @BoJaProszePaniMamTuPrimasorta: Znam kilkoro absolwentow tej dziedziny i w sumie to jest odwrotnie :P Raczej staraja sie glosic te tezy (wiem, ze przypadek anegdotyczny). Jakby tak bylo, to 'genderysci' (z braku lepszego okreslenia) na kazdym kroku byliby wprost zakrzykiwanie przez psychologow (patrzac na ilosci absolwentow) ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @PDCCH: rzucasz mocnymi określeniami, więc liczę na ich potwierdzenie. Coś tam usłyszałeś, coś sobie dopowiedziałeś i tym samym wyrobiłeś sobie pogląd na sprawę. Jestem przekonany, że nie potrafiłbyś wskazać tego, co zawiera się w tej znakomitej większości, ani nawet wskazać podstaw naukowych, które akurat w psychologii są bardzo dobrze opisane, dzięki w połowie ubiegłego wieku nastąpił bardzo dynamiczny rozwój metodologii i nauk jej pokrewnych.
      @BoJaProszePaniMamTuPrimasorta: Głupoty piszesz, jednocześnie przedstawiając własną, czysto subiektywną opinię, nie popartą żadnym źródłem żądasz od niego ich przedstawienia.
      Poniżej masz wykład z Copernicus Center for Interdisciplinary Studies który odpowiada na Twoje pytania.

      źródło: youtube.com

    •  

      pokaż komentarz

      @PDCCH: Problemem nie jest to, że psychologię nie da się podciągnąć pod naukę, ale to że metody naukowe są kiepskie w badaniu psychologii.

    •  

      pokaż komentarz

      Problemem nie jest to, że psychologię nie da się podciągnąć pod naukę, ale to że metody naukowe są kiepskie w badaniu psychologi

      @Silent7: Nie. Skoro metody naukowe są kiepskie w badaniu X, to znaczy ze X nie jest nauką. Uważanie że metody naukowe "nie są skuteczne" to ulubiony wytrych wszelkiej maści szarlatanów od pseudonauki z którymi klasyczna nauka dawno sobie poradziła, czyli na przykład: różdżkarstwa, homeopatii czy innych religijnych bzdetów. jednym słowem: Fakty sie nie zgadzają? Tym gorzej dla faktów ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @PDCCH: 4 spotkania z psygologami/ psychiatrami, dolega mi fobia społeczna:
      1) Pierwsza moja psycholog, rok czasu chodzenia (prywatnie!) po roku czasu nie zdołała zdiagnozować co mi jest, a mówiłem jej że się cały czas przy ludziach denerwuje że żyć nie mogę. Dzięki jeszcz 4 lata i może miałbym diagnozę !
      2) Oszustka, okazało się, że pani leczyła mnie siedząc obok i przekazując mi pozytywne wibracje, a pytała też gdzie pracuję bo akurat ma zniszczone meble, a ja pracuje jako producent mebli i mogę jej w usługach zapłacić !!
      3) Pseudo-psychiatra. Mówię, że w rozsypce jestem, ledwo daje radę, a on się coś tam śmieje pod noskiem i przypisał mi leki głównie opierające się na placebo !
      4) Konował, Tak konował okazał się moim zbawcą. W zasadzie nic go nie obchodzi oprócz tego jakie leki, czy dobrze spię i czy chcę kontynuować leczenie. Mówię tak, pan przypisuje tabletki i sajonara ! Przynajmniej dzięki niemu wstałem z kolan, mam dziewczynę, zatrzymałem karuzelę ciągłego złego/negatywnego myślenia i póki co jestem na dobrej drodze, zobaczymy dalej
      Podsumowując, świetna służba zdrowia psychicznego bulwy !! My nie raczkujemy, my pełzami ! Psychologia w Polsce to dno, w żaden sposób nie kontrolowana, nikt nie trzyma nad tym ręki, czy dba o jakąkolwiek jakość DNO

    •  

      pokaż komentarz

      @PDCCH: To, że X nie jest nauką nie znaczy, że coś nie ma prawa bytu.
      Uważanie, że metody naukowe są niepodważalną wyrocznią nie mającą żadnych ograniczeń jest cechą osób nadmiernie przywiązanych do nauki, ślepych wyznawców nauki. A czy ślepi wyznawcy jakiegoś podejścia to nie przypadkiem szarlatani?

    •  

      pokaż komentarz

      @PDCCH: Psychologia jest taką samą nauką jak wróżenie z fusów. Jednak w każdej z tych dziedzin można natrzepać sporo kasy od zagubionych naiwniaków.

    •  

      pokaż komentarz

      @Silent7: Nie mieszaj "szarlatanów" z nauką.
      Dziedziny naukowe to takie, w których stosowana jest metoda naukowa. Jest dowód, jest powtarzalność wyników. A reszta to jest właśnie szarlatenaria. "nam się wydaje że..."

    •  

      pokaż komentarz

      @PDCCH: Nie. Reszta to nie jest szarlataneria, a w każdym bądź razie nie tylko. Nie wrzucaj wszystkiego do jednego wora. Właśnie ludzie nadmiernie przywiązani do nauki zawłaszczają sobie prawo do wyrokowania o prawdziwości czegoś bądź nie. Nawet (czy może przede wszystkim) zaciekły naukowiec z definicji jest krytyczny do wysuwanych przez siebie wniosków i tym samym do metod jakimi dysponuje. To krytycyzm, wnikliwość i rozsądek czyni człowieka naukowcem, a nie odwrotnie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Silent7:No ale to właśnie naukowe podejście, oparcie o fakty, wnioski, weryfikowalne obserwacje jest głównym motorem napędowym tych dyscyplin na których opiera się obecnie nasza cywilizacja. Medycyna jest tego znakomitym przykładem. Albo coś jest skuteczną (w danym momencie, dopóki nie wymyślimy lepszej) terapią albo nią nie jest i jako takie jest odrzucane. Nikt nie leczy raka witaminą C, bo to nie jest medycznie skuteczna terapia.
      Podobnie inne nauki ścisłe. Tutaj coś jest prawdziwe albo nie.

  •  

    pokaż komentarz

    Mniej niż połowa opublikowanych wyników przechodzi test powtarzalności, klik 80% profesorów zajmujących się nauczaniem statystyki na wydziałach psychologii wierzy w infantylne brednie klik. Makroekonomia działa gorzej niż astrologia, wskazówki dietetyczne odwracają się o 180 stopni po kilku dekadach antytłuszczowej propagandy konglomeratu cukru i syropu glukozowanego itepe itd. I to są wszystko nauki tzw ilościowe czy przyrodnicze. Bo gdzie indziej nawet nie trzeba się przejmować pozorami, sprzedajni propagandyści walą z grubej rury marksistowską antyludzką propagandą ze np rodzina jest be i żyć nalerzy w libertyńskich bohemach bunga-bunga i każą się nazywać naukowcami i profesorami.

    100 lat temu nauka odmieniła nasz sposób postrzegania rzeczywistości (no dobra niektórych z nas) potem dała niewyczerpane źródło energii. Feynmann czy Einstein robili za gwiazdy, a Rolex robil zegarki specjalnie dla fizykow. Ach gdzież są niegdysiejsze śniegi...

    •  

      pokaż komentarz

      @k_quant: Feynmann to ten co wymordował w Hiroszimie miliony ludzi bombą atomową? A Einstein to ten komunista? Ładne masz wzorce.

    •  

      pokaż komentarz

      Bo gdzie indziej nawet nie trzeba się przejmować pozorami, sprzedajni propagandyści walą z grubej rury marksistowską antyludzką propagandą ze np rodzina jest be i żyć nalerzy w libertyńskich bohemach bunga-bunga i

      @k_quant: Zacząłeś dobrze, ale to co zacytowałem to kompletny odlot oszołoma. Zacznij może pisać artykuły do nczasu albo niezelaznej ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @nabzd: Broń nie morduje, tylko ten co pociąga za spust. Jeśli się bronisz przed morderstwem masz prawo zabijać.

    •  

      pokaż komentarz

      @PDCCH: Przeczytałeś artykuł w ogóle? Ci ludzie opublikowali teksty Adolfa Hitlera jako risercz gender studies i nikt nie mrugnał nawet okiem. Dlatego że tam cały dzień lecą takie rzeczy: kapitalizm to tyrania, patriarchat to tyrania, zachód to tyraniczny patriarchat, biali mężczyźni to zło i ścierwo itd.Poczytaj sobie sam. Jak to podsumował prof. J. Peterson "Sponsorujemy brutalną rewolucję za pieniądze podatników. Dlaczego? Wyślij dzieci do technikum bo uniwersytety teraz robią więcej szkody niż pożytku."

    •  

      pokaż komentarz

      @nabzd: wielu uważa, że powstanie bomby atomowej powinno się uhonorować pokojową nagrodą Nobla...

    •  

      pokaż komentarz

      @k_quant: To wszystko prawda, ale pytanie brzmi - czy to wpływa na jakąś dziedzinę nauki "w ogóle"? W tym sensie - czy powinniśmy porzucić metodę naukową w psychologii, albo w ogóle jej dorobek (Kahneman/Tversky) wywalić do kosza, bo łatwiej jest dziś manipulować wynikami i komercjalizować publikowane brednie?

    •  

      pokaż komentarz

      @thymotka:
      Powiedz to tym wszystkim ludziom z Hiroshimy, których bestialsko zamordowano w 1945 i którzy umarli w ciągu kilku następnych lat w nieludzkich męczarniach. Ci ludzie tracili skóry swoich ciał. No ale jak dostał Obama, to dostać może każdy, więc ja juz nic nie mówię.

    •  

      pokaż komentarz

      @giocarte: tak ze tysiondz milijonow ludzi wiecej zginelo w wypadkach drogowych wiec koles ktory wynalazl koło to dopiero prawdziwy diaboł! Z mojego sledztwa wynika ze nazywal sie Gorg i zyl 4 tys lat p.n.e w mezopotamii. Krew na rekach, krew!!!

    •  

      pokaż komentarz

      @indianero666:
      O moj boże, zazwyczaj ignoruję, ale tym razem chyba nie wytrzymam... może masz poważną sklerozę, nie wiem, ale przypomnę na wszelki wypadek, że rozmawialiśmy o Pokojowej Nagrodzie Nobla. Nie mam nic przeciwko, by uhonorowano to w dziedzinie fizyki na przykład. Ale Pokojowa Nagroda Nobla i bomba atomowa po prostu do siebie nie pasują, jeśli sam tego nie rozumiesz, to ja ci chyba juz nie pomogę.

    •  

      pokaż komentarz

      @giocarte: @indianero666: @thymotka: czemu bomby atomowe jakie mają Rosja czy też USA są największym gwarantem tego że oba bloki zrobią dosłownie wszystko co jest możliwe aby nie dopuścić do wojny między sobą, bo rozpoczęcie kolejnego konfliktu na tak wielką skalę to de facto pakt samobójczy.

    •  

      pokaż komentarz

      @nabzd: a co ma piernik (fizyka) do wiatraka (moralność)? To może zrezygnuj z GPS bo Einstein (TW) oraz naziści (loty kosmiczne) maczali w tym palce ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @ostatni_lantianin: Ja akurat jestem pro po kursie surwiwalu i używam tyko papierowej mapy, kompasu i heliografu. GPS jest dla przegrywów.

    •  

      pokaż komentarz

      Ale Pokojowa Nagroda Nobla i bomba atomowa po prostu do siebie nie pasują, jeśli sam tego nie rozumiesz, to ja ci chyba juz nie pomogę.

      @giocarte: pasują, jak najbardziej. Tylko, że ty tego nie rozumiesz...
      Bomba atomowa, i jej użycie, zapobiegła śmierci milionów ludzi podczas inwazji Japonii. To raz. Ze względu na możliwości, wymusiła globalny pokój na Ziemi (ze szczególnym uwzględnieniem Europy) - to dwa. Ale żeby to wiedzieć, trzeba mieć wiedzę historyczną i zdolność do logicznego myślenia...

    •  

      pokaż komentarz

      Ja akurat jestem pro po kursie surwiwalu i używam tyko papierowej mapy, kompasu

      @nabzd: o, używasz kompasu? A wiesz, gdzie jest teraz północ magnetyczna?

      GPS jest dla przegrywów.

      @nabzd: bo GPS wie...

    •  

      pokaż komentarz

      @Nieszkodnik:

      Ze względu na możliwości, wymusiła globalny pokój na Ziemi (ze szczególnym uwzględnieniem Europy) - to dwa.

      Sorry, ale bardziej uprościć się nie chyba nie da. Koniec wojny spowodowało baaaardzo wiele spraw. Bomba atomowa była jedna z nich, ale w żadnym wypadku nie najważniejszym.

      Zawsze bawi, że wszyscy zwolennicy bomby atomowej jako siły pokojowej świetnie wiedzą, co by bylo gdyby. Ja rozumiem, że można rysować prawdopodobne scenariusze na podstawie analiz sytuacji, ale rysowanie (choćby najrozsądniejszych) scenariuszy i zabawa w spekulacje to jedno, a to, co się w rzeczywistości stanie to bardzo często zupełnie co innego.
      I właśnie tej różnicy nie łapiesz. Spekulacja pozostanie spekulacją, choćby prawdopodobną. Ty mówisz o tym, co by było, gdyby, jakby to było pewne, jakbyś odwiedził alternatywną rzeczywistość, w której to gdyby się ziściło.
      Co do mnie, ja wolę mówić o tym, co istotnie i faktycznie miało miejsce. A co istotnie się zdarzyło? Otóż w istocie doszło wówczas do dwóch ludobójstw, w Hiroszimie i Nagasaki. I to nie jest żadna spekulacja, to są suche fakty. Pierole te twoje narzędzie pokoju, jesli jest to jednoczesnie narzedzie ludobojstwa. Cel nie uświęca srodkow, wbrew temu, co twierdzili najwieksi dyktatorzy XX wieku i co zdajesz się twierdzić ty, przekonując, że bomba atomowa to narzędzie pokoju.

      pokaż spoiler Ale god bless muricah xD

    •  

      pokaż komentarz

      Otóż w istocie doszło wówczas do dwóch ludobójstw, w Hiroszimie i Nagasaki. I to nie jest żadna spekulacja, to są suche fakty.

      @giocarte: zdajesz sobie sprawę, że jak porównasz liczbę ofiar po klasycznym bombardowaniu Tokio w 1945 (z którego Japończycy nie wyciągnęli wniosków, nie chcieli się po nim poddać), to w Hiroszimie i Nagasaki było tych ofiar mniej? A jednak Japonia skapitulowała?

      Ty mówisz o tym, co by było, gdyby, jakby to było pewne, jakbyś odwiedził alternatywną rzeczywistość, w której to gdyby się ziściło.

      @giocarte: to tak, jak gdyby upierać się, że jeśli nie wjechałaś pod jadący pociąg autem, to nie możesz wnioskować, co by się stało, gdybyś jednak wjechała...

      Znane są plany obrony Japonii, znane są plany ataku USA oraz szacunki planistów, dotyczące strat w ludziach. Znane jest podejście Japończyków do śmierci w obronie honoru.

      Można spekulować, że przecież cesarz mógł się w czasie inwazji zadławić kiszonym ogórkiem, a jego następca od razu poddałby kraj, bez strat, ale to trochę naciągane, nieprawdaż?

      Koniec wojny spowodowało baaaardzo wiele spraw. Bomba atomowa była jedna z nich, ale w żadnym wypadku nie najważniejszym.

      @giocarte: koniec II wojny w Europie- tak. W Azji - najważniejszym. Za to brak III WŚ - to obawa, że istniejąca broń zniszczy obie strony. Czytałaś choć trochę opracowań na ten temat?

    •  

      pokaż komentarz

      @leburaque: Nie, powinnismy wyrzucić do kosza brednie właśnie i trzymać się metody naukowej co do joty. Publikować i opisywać również badania które nie wyszły i p-values podawać takie jakie są naprawdę, bez żadnych liczb magicznych Nauczyć każdego profesura minimum statystyki pod karą wykopania z uczelni, a brednie otwarcie nazywać bredniami. A jak ktoś chce komercjalizować brednie to proszę bardzo, ofc jesli bedzie sie to otwarcie nazywac po imieniu a pomysł nie zadziała to potem inwestor (żarg. frajer) może potem pobieżyć do sądów które stwierdzą stan faktyczny tzn Art 256: oszustwo.

  •  

    pokaż komentarz

    Zawsze się znajdą jakieś fałszerstwa, ale nie zmienia to faktu, że jak dla mnie psychologia się właśnie rozwija, wiemy co raz więcej. Większym problemem jest to, że psychologia, a co za tym idzie, wizyty u psychologa, psychiatry czy terapeuty kojarzą się ludziom źle, bo jest to straszny temat tabu. Dla mnie głupie są takie posty, bo skutkują pogłębianiem mitów i całego strachu. A potem ludzie wolą się pohuśtać na drzewie, zamiast poszukać odpowiedniej pomocy. A ''psychologia'' pomogła już niejednej osobie w rozwiązaniu życiowych problemów.

    •  

      pokaż komentarz

      @night_witch95: Przecież to od dobrobytu, bo kiedyś ludzie nie mieli czasu na depresje i jakoś żyli... do czasu aż ktoś ich znalazł w stodole ( ͡º ͜ʖ͡º)

    •  

      pokaż komentarz

      @Wanzey: Depresja jest znana od dawien dawna, tylko nie mieliśmy takiej wiedzy, żeby ją zdiagnozować i nazwać ;) Oczywiście wiem, że Twój komentarz jest ironiczny, ale poniekąd jest też w nim ziarenko prawdy. Depresja stała się też ''chorobą cywilizacyjną'', bo właśnie od nadmiaru możliwości, obowiązków, informacji itd ludzie zaczynają wariować. Oczywiście sama w sobie depresja ma wiele źródeł i rodzajów, ale tak jak napisałam, część z przypadków można spokojnie podpiąć pod choroby cywilizacyjne. Co oczywiście nie oznacza, że depresji wcześniej nie było bądź jest wymysłem, a problemy to zwykle ''lenistwo, w dupach się poprzewracało'', jak to niektórzy niezbyt inteligentni lubią mówić ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @night_witch95: Depresję można rozbiegać, tylko nie można leżeć w łóżku jak ostatni leń.

    •  

      pokaż komentarz

      @nabzd: szkoda że ignorancji nie można bo już byś biegał.

    •  

      pokaż komentarz

      @nabzd: Szkoda, że z debilizmem nie da się nic zrobić, bo miałbyś szansę w końcu to rozchodzić.

    •  
      NaturalnieZeNieKochamPolski

      -6

      pokaż komentarz

      @samtoustal: @night_witch95: to wyśmiewanie się z "idź pobiegaj" jest idiotyczne. W metaforycznym sensie jest to bardzo dobra rada dla osoby w depresji i nie ma nic wspólnego z debilizmem. SKRAJNIE pozytywny wpływ aktywności fizycznej na psychikę człowieka jest powszechnie znany. Więc owszem, jak najbardziej idź pobiegaj.

    •  

      pokaż komentarz

      @NaturalnieZeNieKochamPolski: Jeżeli nie masz pojęcia o tym, to nie p$$?#!? głupot, błagam. Mam alergię na głupotę i od tego p$$?#!?enia zaczyna mnie swędzieć (╯°□°)╯︵ ┻━┻

    •  
      NaturalnieZeNieKochamPolski

      -1

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      pokaż komentarz

      @NaturalnieZeNieKochamPolski: ''nigdy nie mówię głupot'' no no, pan ekspert w każdej dziedzinie życia XD

      Skończ się kompromitować dziecko.

    •  
      NaturalnieZeNieKochamPolski

      -1

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      pokaż komentarz

      @NaturalnieZeNieKochamPolski: Leć prosto na czarną, trzeba jakoś odizolować od siebie dzbany bez wiedzy. Żegnam :)

    •  
      NaturalnieZeNieKochamPolski

      -10

      pokaż komentarz

      @night_witch95: a argumentów jak zwykle brak :) Potrafisz tylko wyzywać. Nie możesz mnie obrazić dziecko.

      Powtórzę głośno i wyraźnie oczywisty w świetle faktów wniosek: To osoby roznoszące ten idiotyczny mem wyśmiewający "idź pobiegaj" p%$$%##ą głupotę :)

      W metaforycznym sensie jest to bardzo dobra rada dla osoby w depresji i nie ma nic wspólnego z debilizmem. SKRAJNIE pozytywny wpływ aktywności fizycznej na psychikę człowieka jest powszechnie znany. Więc owszem, jak najbardziej idź pobiegaj.

      https://www.fsem.ac.uk/position_statement/the-role-of-physical-activity-and-sport-in-mental-health/
      https://www.thelancet.com/journals/lanpsy/article/PIIS2215-0366(18)30343-2/fulltext

      Indeed, in contrast to these cross-sectional indications, 90-min bouts of vigorous exercise have been shown to produce positive neurobiological responses,5 activating the endocannabinoid system and upregulating brain-derived neurotrophic factor, the two neurochemical factors attributable for the antidepressant benefits of exercise.5

      Osoby rozpowszechniające ten fałszywy mem szkodzą społeczeństwu:

      Therefore, it is at least premature—and at worst harmful and dangerous—for conventional or social media to disseminate information that a daily hour of exercise might impede mental wellbeing.

      Nie słuchaj debili, idź pobiegać.

    •  

      pokaż komentarz

      @NaturalnieZeNieKochamPolski: Stary, niestety endorfiny produkowane przez mózg w trakcie wysiłku fizycznego są po pierwsze rozwiązaniem doraźnym a więc niczego wysiłek sam w sobie nie rozwiązuje, mało tego biochemia mózgu osoby cierpiącej na depresje może być zaburzona do tego stopnia , że mimo stężenia serotoniny i endorfin we krwi receptory w mózgu nie odbierają tego jak powinny.
      Ponad to depresja "wycisza" też inne procesy które odpowiadają nie tylko za zadowolenie jako takie ale też za pewność siebie (dopamina) czy za możliwość zdrowego , regenerującego snu(GABA).
      Więc stwierdzenie "idź pobiegaj" jest nie dość , że bardzo mało skuteczne w ogólnym rozrachunku (Khalidov ma depresje a jemu wysiłku nie brak , nie?) to jeszcze tłumaczenie tego w taki sposób, dla osób zmagających się z tym problemem, brzmi jak obelga.
      Paracetamol też łagodzi objawy, ale zapalenia płuc nim nie wyleczysz.

    •  
      NaturalnieZeNieKochamPolski

      -14

      pokaż komentarz

      @samtoustal: nie twierdzę, że to jest wszystko co chory powinien zrobić i że jest to cała terapia jaką powinien otrzymać (i linkowane artykuły też tego nie twierdzą). Ja twierdzę, że to jest dobra, wręcz bardzo dobra rada dla niego. A to, że brzmi jak obelga tłumaczy skrajnie emocjonalną reakcję koleżanki, ale nie zmienia faktu.

      Indeed, in contrast to these cross-sectional indications, 90-min bouts of vigorous exercise have been shown to produce positive neurobiological responses,5 activating the endocannabinoid system and upregulating brain-derived neurotrophic factor, the two neurochemical factors attributable for the antidepressant benefits of exercise

    •  

      pokaż komentarz

      @samtoustal: Daj spokój, szkoda czasu marnować na takich opornych na wiedzę, przygłupich ludzi. Ekspert od życia będzie wiedział i tak lepiej ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @night_witch95: Nie przesadzajmy Witch. Widzę tutaj i Twoją racje i jego. Odpowiedź jaką do mnie wystosował też świadczy o tym, że jest w nim odrobina pokory i nie ma się za "wszechwiedzącego"
      Jest wszystko w porządku, my Polacy powinniśmy się nauczyć chociaż w internecie próbować ze sobą normalnie rozmawiać bez zbędnych obelg itp.
      W każdym razie Witch, pamiętajmy też o tym, że każdy kto depresji nie doświadczył , nie ma pojęcia o czym mówi tak na prawdę. Można czytać o tym badania, książki, słuchać opinii innych, ale dopóki nie poczujesz jej na własnej głowie to na prawdę jest to ciężko zrozumieć.

    •  

      pokaż komentarz

      @NaturalnieZeNieKochamPolski: Pewnie, masz rację. Chciałem tylko przekazać , że ten jeden fakt(że wysiłek pozytywnie wpływa na biochemię mózgu) to za mało by móc rzucać radami dla ludzi cierpiących na tę przypadłość. Mam nadzieję i życzę Ci , żebyś całe życie znał tematykę depresji tylko w teorii.
      Pozdrawiam.

    •  

      pokaż komentarz

      @samtoustal: No według mnie ostatnią wypowiedzią dalej się upiera przy swoim durnym przekonaniu. Taki charakter- wypowiadam się zawsze bezpośrednio, a jak widzę głupca, to nie ma sensu, by go edukować, szczególnie, że i tak będzie miał swoje racje. I nie uważam bym przesadzała. Wszystko, co napisałeś się zgadza i to WYKLUCZA możliwość, żeby ''pobieganie'' jakkolwiek zadziałało przy DEPRESJI. Ludzie nie odróżniają złego samopoczucia i chandry od depresji, a stawiają się w roli ekspertów. Bo im się wydaje, że ktoś, kto nie jest wstanie wstać z łóżka, żeby się umyć nagle pomyśli ''k#?#a faktycznie!'' i pójdzie biegać. Litości. Co z tego, że będą hormony się wydzielać, jak ich wychwytywanie jest upośledzone. To tak jakby ktoś próbował nalać wody do durszlaka.

      I ok, nie każdy musi posiadać taką wiedzę, ale to po ch@% się wypowiada?

      W każdym razie Witch, pamiętajmy też o tym, że każdy kto depresji nie doświadczył , nie ma pojęcia o czym mówi tak na prawdę. Można czytać o tym badania, książki, słuchać opinii innych, ale dopóki nie poczujesz jej na własnej głowie to na prawdę jest to ciężko zrozumieć.

      No właśnie ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

      Oczywiście nie jest to regułą, bo można posiadać wiedzę w tym temacie mimo braku chorowania na depresję kiedykolwiek, w końcu taki psychiatra nie przebył wszystkich możliwych chorób i zaburzeń psychicznych, ale zdecydowanie ułatwia wczucie się i postrzeganie realniej problemów osoby chorej.A temu osobnikowi powyżej brakuje zarówno jednego jak i drugiego.

    •  
      NaturalnieZeNieKochamPolski

      -5

      pokaż komentarz

      @samtoustal: wiesz, są też przypadki, gdzie ta właśnie rada spowodowała, że człowiek z depresji wyszedł. Nie mówimy tu oczywiście o każdym rodzaju depresji i nie oznacza to, że to zadziała zawsze, ale to z resztą wynika z moich poprzednich postów. Jeśli człowiek nie wstaje z łóżka, to pobiegać nie pójdzie.

      Natomiast ogólnie, w naprawdę wielu badaniach umysły przeważającej części chorych, którzy zdecydowali się wysiłek fizyczny wdrożyć do swojej terapii, ten przyniósł jak najbardziej pożądane efekty. Należy pamiętać, że w tych sytuacjach, w których to się sprawdza, wysiłek fizyczny działa bardziej jako substytut lub uzupełnienie psychiatry a nie psychologa, bieganie Ci nie powie jak masz żyć, choć może pomóc bo poprawia koncentrację o czym zaraz.

      Natomiast od psychiatrycznej, neurochemicznej strony wiadomo o doraźnym wpływie endorfin na samopoczucie wyzwalanych podczas wysiłku, ale często zapomina się o serotoninie i podnoszeniu poziomów BDNF podczas uprawiania sportu. Wyzwalanie serotoniny podczas szeroko pojętego "biegania" powoduje ten sam efekt co branie leków antydepresyjnych SSRI co właściwie nie jest żadną niespodzianką (w stopniu zależnym oczywiście od dawek (wysiłku i leku)). Są też przypadki osób, które nie reaguje na SSRI(!), ale reagują na wzrost serotoniny po wysiłku fizycznym. Natomiast wzrost BDNF to oczywiście poprawa pamięci i kojarzenia a jak wiadomo, depresja stopniowo obniża zdolności intelektualne i motoryczne osoby chorej, również przez obniżenie BDNF, na który odpowiedzią jest, może być - szeroko pojęte "bieganie".

      Za życzenia dziękuję. Zdrówka.

    •  

      pokaż komentarz

      @night_witch95: I jeszcze jedno. Sukces trzeba sobie wizualizować. Ja na przykład wizualizuję sobie, że państwo zamyka wszystkich nierobów co symulują depresję (to nie jest choroba) w obozie pracy. A ja jestem komendantem w tym obozie ¯\_(ツ)_/¯(⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    •  

      pokaż komentarz

      @nabzd: To sobie zwizualizuj mózg. Podobno kłamstwo powtarzane tysiąc razy staje się prawdą, więc może w końcu magicznie pojawi się on w twojej czaszce.

    •  

      pokaż komentarz

      @NaturalnieZeNieKochamPolski oczywiście, że wysiłek fizyczny świetnie wpływa na psychikę ale od pewnego stopnia to po prostu nie wystarcza. Wspiera, pomaga itd ale nie wystarcza i myślę, że to Mirki miały na myśli.

    •  
      NaturalnieZeNieKochamPolski

      -3

      pokaż komentarz

      @kolorofon: ale ja się z tym w żadnym z moich postów nie kłócę i to co mówisz bezpośrednio wynika z tego co piszę :).

    •  

      pokaż komentarz

      @NaturalnieZeNieKochamPolski ok racja, nie przeczytałem uważnie. Przez chwilę myślałem, że to kolejny wszystkowiedzący 2mingoogle_research gimbus. Mea culpa

    •  
      NaturalnieZeNieKochamPolski

      -1

      pokaż komentarz

      @kolorofon: no problemo, dobrego dnia

    •  

      pokaż komentarz

      Dla mnie głupie są takie posty, bo skutkują pogłębianiem mitów i całego strachu.

      @night_witch95: ten post raczej miał na celu wprowadzić krytykę, aby psychologia mogła się jeszcze lepiej rozwijać. To, że psychologia pomaga wielu ludziom nie oznacza, że można do niej podchodzić bezkrytycznie. Nie chcemy, żeby się rozwijała w złym kierunku.

      O tym autor napisał w ostatnim akapicie artykułu, że dobrze, że taka dziedzina jest, bo wiele mitów rozwiewa, ale niech to pójdzie w dobrą stronę.

    •  

      pokaż komentarz

      @13czarnychkotow: Do wszystkiego powinno się podchodzić z pewnym dystansem i odrobiną krytyki, ale wiem z doświadczenia jakie mniemanie o tych sprawach mają ludzie, zbyt dużo ludzi. To, że ktoś dodał taki akapit, nie znaczy, że nagle ludzie zmienią swoje myślenie. Bynajmniej, będzie prędzej coś w stylu ''Aha! a nie mówiłem?'', a w efekcie skończy się bagatelizowaniem problemów, bo ''to nie działa'' ''i tak mi nie pomogą'' ''to nie depresja tylko lenistwo'' i tak można by wymieniać długo. Intencje może i były dobre, ale taki post działa bardziej na szkodę, aniżeli na korzyść. Takie jest moje zdanie. W momencie, kiedy sprawy związane z chorobami i zaburzeniami psychicznymi są tak ogromnym tematem tabu u nas, nie ma miejsca na ''takie'' posty, bo tylko się będzie to pogłębiać.

    •  

      pokaż komentarz

      @NaturalnieZeNieKochamPolski: niezupełnie wiesz, czym jest depresja i prawdopodobnie mylisz ją z obniżonym samopoczuciem. Wysiłek fizyczny może pomóc, ale nie rozwiąże problemu.

    •  

      pokaż komentarz

      @night_witch95: ten post nie miał na celu zmienić myślenie tych, dla których psychologia to bzdura, a depresja nie istnieje. To naukowy blog, który przedstawia rzeczy takie, jakimi są z naukowego punktu widzenia. W tym artykule akurat krytykował psychologię, ale w innym przedstawiał w skrócie czym jest depresja:
      https://www.totylkoteoria.pl/2016/12/biologiczna-bzdura-roku-depresja-pawlikowska.html
      To, że ktoś sobie wyciągnął złe wnioski z tego artykułu nie oznacza, że mamy milczeć na ten temat. Odrobina krytyki w tym wypadku nie wystarczy, czas wyciągnąć większe działa.

      Też korzystam z tej dziedziny i według mnie powinno się mówić o złych stronach psychologii, aby na przykład nie trafić na psychoterapeutę, który więcej może Ci zrobić szkody niż pożytku, bo jego sposoby są słabo przebadane, albo pełne manipulacji. To tak, jakby w medycynie Zięba mógł być normalnym lekarzem, bo by nie było żadnych regulacji co do badań medycznych.

      Psychologia jest młodą dziedziną, ale od dawna zaczyna wchodzić na poważne tematy i czas przyjrzeć się jej metodologii.

    •  
      NaturalnieZeNieKochamPolski

      -3

      pokaż komentarz

      @night_witch95: gdybyśmy myśleli tak jak Ty, to w medycynie do dzisiaj powszechnie upuszczano by krew bo nikt by tego nigdy nie skrytykował aby ludzie "nie stracili zaufania do medycyny". Skrytykowano, mimo, że był to utrwalony konsensus. Nie stracili zaufania do medycyny a sama medycyna dzięki owej krytyce poszła do przodu. Przeciwnie, dziedzina ta - IM SPRAWNIEJSZA - tym większym zaufaniem zaczynała się cieszyć. Co nie jest żadną niespodzianką. Twoje zdanie jest błędne i nie ma powodu aby ten proces miał nie zajść w przypadku psychologii. Rozwój każdej dziedziny odbywa się przez nieustanną krytykę błędów oraz ich próbowanie i jeżeli psychologia ma pomóc coraz większej liczbie osób, to należy odsiać ziarno od plew a nie chować po dywan i udawać, ze wszystko jest Ok. Psychologia właśnie dlatego cieszy się opinią pół-nauki, bo jest tam bardzo mało osób, które chcą podważać "oczywiste prawdy". A to jest droga donikąd. Długofalowo zwracanie uwagi na ten problem i sam proces odsiewania może przynieść wyłącznie korzyść.
      @BoJaProszePaniMamTuPrimasorta: kolejny nie doczytał o czym piszę. Doczytaj, ewentualnie wróć bo na te wątpliwości odpowiedziałem kilkukrotnie.

    •  

      pokaż komentarz

      @13czarnychkotow: Problem w tym, że czasem można chcieć dobrze, a kończy się źle. Masz całkowitą rację i rozumiem Twój tok myślenia, lecz ja jestem bardzo negatywnie nastawiona w tej kwestii. Mimo wszystko uważam, że to może przynieść więcej szkody. Mam częstą styczność z ludźmi z problemami, bo ufają mi, opowiadają swoje historie, traktują poniekąd jak psychologa i wiesz co? Śmiało mogę stwierdzić, że tak statystycznie to wyszłoby, że z 80% tych osób ma właśnie to stereotypowe postrzeganie tematu psychologii. A czym to skutkuje? Brakiem odpowiednich działań, brakiem leczenia, strachem przed psychologiem/psychiatrą/terapeutą. Pół biedy, jak ktoś nie ma aż tak poważnych problemów, ale w niektórych przypadkach kończy się samobójem. Co wtedy? Wtedy to ''krytyczne'' spojrzenie i teksty ''idź pobiegaj'' też będą ok? Sama doskonale wiem, że wielu lekarzy to konowały, uwierz, przekonałam się na własnej skórze, ale to się właśnie tyczy WSZYSTKICH lekarzy. Jeżeli Twój lekarz (jakikolwiek) okazuje się głupcem, to idziesz do innego lekarza czy idziesz się leczyć do znachora typu zięba? No właśnie... Wybór się wydaje niby oczywisty, a jednak jeżeli przychodzi temat psychiatry, to sprawa wygląda inaczej i ludzie w ogóle unikają tego rodzaju pomocy.

      Myślę, że na tym można zakończyć dyskusję, bo w teorii się z Tobą zgadzam, ale mam uprzedzenia z powodów, które wymieniłam wyżej i zdania też raczej w tej kwestii nie zmienię.

    •  

      pokaż komentarz

      Jeżeli Twój lekarz (jakikolwiek) okazuje się głupcem, to idziesz do innego lekarza czy idziesz się leczyć do znachora typu zięba?

      @night_witch95: no właśnie jakby nie było odpowiednich metodologii dotyczących badań naukowych w medycynie to zięba byłby normalnym lekarzem a nie znachorem i za chiny byś nie rozpoznała czy warto do niego iść czy nie, bo normalnie miałby tytuł. I tak właśnie obecnie jest w pscyhologii - masz masę manipulacji i mitów, przez co wielu terapeutów i psychologów robi więcej szkody niż pożytku. Super, że wielu pomaga, ale to tak jak kiedyś w medycynie nie mycie rąk przez dużą część lekarzy powodowało, że wielu pacjentów umierało przy operacji. Dzięki temu, że ktoś to zauważył i powiedział głośno, dzisiaj mamy większą przeżywalność pacjentów.

      Z mitami trzeba walczyć i w drugą stronę, na wykopie też się wiele o tym mówi. I to i to jest potrzebne.

    •  

      pokaż komentarz

      @night_witch95
      @NaturalnieZeNieKochamPolski Żeby być uczciwym, w pewnych przypadkach depresji stosuje się między innymi w ramach leczenia fizjoterapię. Różne formy aktywności fizycznej pod okiem fizjoterapeuty.

    •  

      pokaż komentarz

      @MolibdenowyTadeusz: Tak, ale to już było napisane wyżej. Przy lekkich objawach jest to wskazane, w ogóle jest wskazane dla każdego, wysiłek fizyczny poprawia zdrowie. Niestety w przypadku depresji głównym problemem jest zaburzenie WYCHWYTYWANIA hormonu przez receptory w mózgu, więc jego wzmożona produkcja przez wysiłek na nic się nie zda. Jest to uzupełnienie leczenia, ale już po podaniu leków i ustabilizowaniu stanu osoby chorej. A to ogromna różnica. Osoba chora na początku i tak nie będzie w stanie ''iść pobiegać'', bo najczęściej nie jest w stanie nawet zadbać o siebie w podstawowych rzeczach typu higiena osobista. Dlatego tak debilnym jest stwierdzenie, że przy depresji trzeba iść pobiegać. Musisz zauważyć tą subtelną różnicę w tych kwestiach ;) Bo wydźwięk tych durnych komentarzy z początku jest oczywisty i szczerze mówiąc, za takie gadanie mam ochotę strzelić w pysk takim osobnikom, bo nie mają pojęcia o czym mówią, a powielają mit, który jest wręcz ujmą dla osoby chorej i gwarantuję, że jak będziesz tak mówił ludziom chorym, to skończyć się to może tragicznie. NIE WOLNO tak mówić osobie chorej.

    •  

      pokaż komentarz

      @night_witch95 Naturalnie że ruch stosuje się w ramach uzupełnienia. Sam bym nigdy nikomu choremu nie zalecił żeby "poszedł pobiegać".

    •  

      pokaż komentarz

      @MolibdenowyTadeusz: No, a tu niektórzy głupi właśnie uważają to za ''dobrą radę''. Stąd też moja reakcja, bo mnie ch$% strzela jak takie głupoty widzę. Niby oczywista rzecz, a jednak...