•  

    pokaż komentarz

    Komentarz usunięty przez moderatora

  •  

    pokaż komentarz

    Cóż, kiedyś humanista był to człowiek wszechstronnie wykształcony. Dziś humanistami nazywają siebie matematyczni ignoranci, żeby tę swoją ignorancję jakoś usprawiedliwić, mało tego, często się nią nawet chwalący, jakby był to jakikolwiek powód do dumy. Dobry test, w punkt.

    •  

      pokaż komentarz

      @szmisiek: długo jeszcze będziecie powtarzać to p#!$?#@enie o wszechstronnym wykształceniu? Jest też druga definicja, jako człowieka zajmującego się naukami humanistycznymi

      Nauki humanistyczne – grupa nauk, których przedmiotem badań jest człowiek jako istota społeczna i jego twórczość

    •  

      pokaż komentarz

      Dziś humanistami nazywają siebie matematyczni ignoranci,

      @szmisiek: jeszcze są ci co studiują prawo, to jest osobna kategoria (✌ ゚ ∀ ゚)☞

    •  

      pokaż komentarz

      @KombajnemPrzezUkraine: Tak, ale moja wypowiedź i takie a nie inne znaczenie słowa "humanista" jest w kontekście treści tego konkretnie artykułu. Widocznie nie zrozumiałeś.

    •  

      pokaż komentarz

      @KombajnemPrzezUkraine: troche to tak jak bycie dumnym z tytulu dentysty, to tez przeciez lekarz, ale nikt ich na powaznie nie bierze

    •  

      pokaż komentarz

      @DellConagher: Uważaj, z dentystą bym nie zadzierał ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @szmisiek: dbam o zeby, nie chodze za czesto ( ͡° ͜ʖ ͡°) ale dzieki za tipa haha :D

    •  

      pokaż komentarz

      @DellConagher dopóki nie siedzisz na ich fotelu (ಠ‸ಠ)

    •  

      pokaż komentarz

      @szmisiek: Tak samo jest w drugą stronę. Kiedyś ścisłowcy to byli wszechstronnie wykształceni ludzie. Dziś to ignoranci w dziedzinie sztuki i literatury, którzy w czytelnictwie zatrzymali się na Sapkowskim i skandynawskich kryminałach, chwalą się swoją pogardą dla sztuki współczesnej, której nie rozumieją, ale potrafią jak małpy skorzystać ze wzoru i policzyć całkę z sin(2x).

    •  

      pokaż komentarz

      @szmisiek: Ale to potem wszystko widać po szkole. Im głośniej ktoś mówi jaki to humanisty i hurr durr po co matematyka, powinni zakazać takich matur i tym podobnych najczęściej nie mają w ogóle umiejętności łączenia rozwiązań. Widać to pięknie np. w pracy potem. Często w pracy dostawałem do dalszej obróbki pliki od takich ludzi. Wszystko to co łącząc dwie funkcje można było zrobić w przysłowiową minutę łącząc kilka narzędzi zrobione było zazwyczaj na około. Oczywiście kilkukrotnie dłużej się czekało na to. No ale panie oni byli artyści humaniści.

      No bo to też tak z tą matematyką. Nie chodzi o to żeby się uczyć na pamięć wzorów na tangensy i cotangensy i liczyć to w sklepie, bo to czego przede wszystkim uczyła matematyka to kombinowania. Łączenia i dobierania różnych wzorów aby uzyskać wynik. Zupełnie jak w pracy żeby uzyskać najlepszy wynik trzeba łączyć i dobierać różne narzędzia.

      I nie mówię że trzeba było być orłem z matematyki. Nawet osoby które jechały na trójach czy czwórach, albo maja stosunek ambiwalentny potrafią kombinować i być zaradnymi. Za to brak tej umiejętności widać właśnie najbardziej u tych którzy tym głośniej krzyczą jak to matematyka bez sensu i wręcz się z tym obnoszą.

    •  

      pokaż komentarz

      @szmisiek: ja zamiast podzialu na dziedziny scisle i humanistycznie wole podzial na szlachetne i smieciowe, bardziej oddaje rzeczywistosc.

    •  

      pokaż komentarz

      kiedyś humanista był to człowiek wszechstronnie wykształcony.

      @szmisiek: Nie myl nauk humanistycznych z humanizmem historycznym (czyli tym z epoki renesansu)

    •  

      pokaż komentarz

      Cóż, kiedyś humanista był to człowiek wszechstronnie wykształcony.
      @szmisiek: Um... nie, takiego to nazywano człowiekiem renesansu, polihistorem tudzież polimatem. No nie chodz tu tye o wszechstronne wykształcenie co wiedzę.

      Humanizm w ujęciu historycznym to nurt filozoficzny stawiający człowieka, jego osiągnięcia i potrzeby na piedestale. Acz dawano mocny nacisk na racjonalizm.

    •  

      pokaż komentarz

      Cóż, kiedyś humanista był to człowiek wszechstronnie wykształcony. Dziś humanistami nazywają siebie matematyczni ignoranci, żeby tę swoją ignorancję jakoś usprawiedliwić, mało tego, często się nią nawet chwalący, jakby był to jakikolwiek powód do dumy. Dobry test, w punkt.

      @szmisiek: Mam znajomego, który fakt własnej nieznajomości języków nazywał patriotyzmem, a nieumiejętność obsługiwania poczty elektronicznej i skazywanie się na pisanie listów - romantyzmem.

    •  

      pokaż komentarz

      Dziś humanistami nazywają siebie matematyczni ignoranci

      @szmisiek: Ja bym powiedział inaczej. Za moich czasów osoba nie umiejąca liczyć to był debil, teraz nazywają takiego człowieka humanistą.

    •  

      pokaż komentarz

      @szmisiek: Ale odróżniajmy humanistów, którzy mają wiedzę od nieuków, którzy muszą jakoś zakamuflować swoją ignorancje w każdej dziedzinie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      Dziś humanistami nazywają siebie matematyczni ignoranci, żeby tę swoją ignorancję jakoś usprawiedliwić, mało tego, często się nią nawet chwalący, jakby był to jakikolwiek powód do dumy. Dobry test, w punkt.

      @szmisiek: Miałem w liceum takiego asa, nazywał siebie humanistą ale z wszystkiego co wymagało logicznego/krytycznego myślenia było słabo. Jak na matematyce został wezwany do odpowiedzi to zaczął wygłaszać poemat pełen przenośni itp o tym jak bardzo nauka jest bez sensu i świat go nie rozumie itp. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      No spoko, każdy widzi że jest wrażliwy ale jedyne co udowadnia swoją wypowiedzią to nieznajomość tematu. Ładne słówka nie zawsze wystarczą aby ukryć swoją ignorancję.

      @Clermont: Sztuka nie kończy się na literaturze i sztuce współczesnej. Jeśli nazywasz ludzi ignorantami tylko dlatego że nie lubią tych form sztuki co ty, to wybacz ale sam nim jesteś.
      No i zarówno małpy jak i "humaniści" z wzorów korzystać nie potrafią.

    •  

      pokaż komentarz

      Sztuka nie kończy się na literaturze i sztuce współczesnej.

      @DisasterMaster: A nauki ścisłe i przyrodnicze nie kończą się na liczeniu.

      Jeśli nazywasz ludzi ignorantami tylko dlatego że nie lubią tych form sztuki co ty, to wybacz ale sam nim jesteś.

      @DisasterMaster: Czy ja pisałem coś o lubieniu? Osobiste preferencje nie mają tu nic do rzeczy. Chodzi o podstawową wiedzę, umiejętność poruszania się po sztuce i literaturze, oceny, wyciągania wniosków.

      Przy czym miej świadomość, że humanistycznym odpowiednikiem znajomości statystyki czy umiejętności policzenia pochodnej nie jest wiedza, że Proust napisał W poszukiwaniu straconego czasu, tylko np. umiejętność czytania go i wyciągania czegoś z lektury.
      Zresztą wrzuć na wykopie obraz Cy'a Twombly'ego albo traktat Wittgensteina i spróbuj zorganizować jakąś dyskusję, a zobaczysz, że nie tylko w matematyce przeciętny człowiek reprezentuje dramatyczny poziom. Po prostu trudno inżynierowi czy przyrodnikowi ocenić, na jakim jest poziomie w dziedzinie, której pełnego obrazu nie zna, i uświadomić sobie, że jego wypowiedzi na temat literatury to taka sama januszerka jak wypowiedzi studenta polonistyki o geometrii algebraicznej.

    •  

      pokaż komentarz

      @KombajnemPrzezUkraine: Matematyka jest najbardziej humanistyczna z nauk.
      Ile znasz gatunkow rozumiejacych matematyke i opisujacych swiat w sposob matematyczny? Jest to wytwor typowo ludzki. Co wiecej jest to cos co zdecydowanie odroznia ludzi od zwierzat.

      Komunikowac sie za sprawa dzwiekow(u nas mowa/u zwierzat np. spiew ptakow) czy pozostawiania fizycznych sladow(u nas pismo/u zwierzat np. znakowanie terenu ekstremntami) potrafi wiekszosc zwierzat.

      Jesli nie rozumiesz matematyki to nie jestes humanista. To jestes niepelnym czlowiekiem. Takim zwierzatkiem co nauczylo sie kilku sztuczek wiecej niz inne.

    •  

      pokaż komentarz

      @Clermont: Ale trafiłeś w punkt z tym Sapkowskim i kryminałami skandynawskimi. Ale to jest jeszcze część większego i bardziej problematycznego zjawiska czyli zamiany klasy, która kiedyś tradycyjnie nazywała się u nas inteligencją na klasę specjalistów. Proces na swój sposób fascynujący o dużych konsekwencjach i wpływie na całe społeczeństwo.

    •  

      pokaż komentarz

      często się nią nawet chwalący, jakby był to jakikolwiek powód do dumy

      @szmisiek: tak jak kobiety chwalące się, że nie potrafią gotować

    •  

      pokaż komentarz

      @Clermont: Tyle, że głupie wypowiedzi na temat literatury czy sztuki nie mają takich konsekwencji, jak niepoprawne interpretowanie faktów z codziennego życia. To czy przeczytałem Mistrza i Małgorzatę, czy nie, nie ma znaczenia dla podstawowych funkcji jakie wypełniam w społeczeństwie. Za to ignorancja wobec nauki/matematyki owszem ma.

      Gdybym miał opisywać hierarchię braków z różnych dziedzin, to matematyka byłaby podstawą takiej drabinki. Braki humanistyczne stają się problemem dopiero parę szczebli wyżej - kiedy opanowane logiczne myślenie i wyciąganie wniosków pozwala nam mierzyć się z bardziej abstrakcyjnymi dziedzinami. Raczej ciężko mi sobie wyobrazić matematycznego analfabetę zastanawiającego się np nad filozofią i logicznymi wywodami Arystotelesa, bądź też merytorycznie porównującego dzieła sztuki z kilku różnych epok.

    •  

      pokaż komentarz

      A nauki ścisłe i przyrodnicze nie kończą się na liczeniu.

      @Clermont: Ale się na tym zaczynają. Nazywanie matematyki królową nauk to nie jest tylko środek stylistyczny. Bez znajomości matematyki nie będziesz w stanie poznać żadnych nauk ścisłych czy przyrodniczych. Ale ktoś może np lubić i znać się na kinematografii czy muzyce, nie znając się i nie lubiąc książek.
      No i nie oszukujmy się, "humaniści" nie lubiący matematyki nie są orłami z nauk ścisłych i przyrodniczych. To jest niemożliwe.

      Czy ja pisałem coś o lubieniu? Osobiste preferencje nie mają tu nic do rzeczy. Chodzi o podstawową wiedzę, umiejętność poruszania się po sztuce i literaturze, oceny, wyciągania wniosków.

      @Clermont: Napisałeś "ignoranci w dziedzinie sztuki i literatury, którzy w czytelnictwie zatrzymali się na Sapkowskim i skandynawskich kryminałach". To że ktoś nie czyta takiej literatury jaką ty uważasz za lepszą od Sapkowskiego i kryminałów nie świadczy o tym ze jest ignorantem. Nie każdy musi lubić czytać książki i nie jest to wymagane aby poznawać inne formy sztuki. Literatura i sztuka współczesna nie są odpowiednikami liczenia czy matematyki w świecie nauki.

      Zresztą wrzuć na wykopie obraz Cy'a Twombly'ego albo traktat Wittgensteina i spróbuj zorganizować jakąś dyskusję, a zobaczysz, że nie tylko w matematyce przeciętny człowiek reprezentuje dramatyczny poziom. Po prostu trudno inżynierowi czy przyrodnikowi ocenić, na jakim jest poziomie w dziedzinie, której pełnego obrazu nie zna, i uświadomić sobie, że jego wypowiedzi na temat literatury to taka sama januszerka jak wypowiedzi studenta polonistyki o geometrii algebraicznej.

      @Clermont: Bo może ci ludzie interesują się inną formą sztuki? Starasz się szukać tutaj jakiegoś hierarchii w sztuce aby oszacować jakiś bliżej nieokreślony poziom, ale to nie ma sensu bo nie każdy lubi te same rzeczy. Na przykład ja bardzo lubię m.in. małe gry komputerowe i alternate reality games (ARG) z bardzo złożonym i dopracowanymi światemi które bardzo często wychodzą daleko poza ramki aplikacji/strony którą odpalasz. Dla ciebie takie projekty mogą nie mieć żadnej wartości, ale to jest ok, bo dla mnie obraz Twombly'ego nie ma zbytnio wartości. A to wszystko kręci się wokół faktu że sztuka jest subiektywna, a nauka obiektywna. W nauce masz utartą ścieżkę po której powinieneś się rozwijać, a do sztuki każdy może podchodzić jak chce bo jej elementy są mało ze sobą powiązane.

    •  

      pokaż komentarz

      @Bilut: obcowanie z literaturą i sztuką poszerza ogólną ogładę i wyrabia bardziej wysublimowany gust jeśli chodzi o to, co uznajemy za wartościowe treści
      także interpretowanie faktów z codziennego życia się w to zalicza

      ktoś może być świetny z matematyki, ale przy ignorancji dla sztuki i kultury będzie wybierał byle paździerz jaki nawinie mu się pod rękę

      oczywiście w obu grupach zdarzają się wyjątki

    •  

      pokaż komentarz

      @luksor24: Wybierze ten paździerz i co z tego? Przynajmniej nie będzie miał problemu realnej oceny swoich finansów, czy też zasadności szczepień. Poza tym paździerz paździerzem, ale gwarantuję Ci, że ktoś kto potrafi dobrze kalkulować nie kupi byle czego (jakościowo). I to w sumie idealny przykład tej drabinki, o której pisałem wyżej. Inwestując w matematykę/nauki ścisłe/logikę - adresujesz problemy i zagadnienia, z którymi będziesz miał do czynienia non stop w swoim życiu, i które jednocześnie definiują jakość tego życia:

      - zarobki/umowy

      - rozsądne wydatki/utrzymanie

      - planowanie rodziny

      - kredyty

      Dopiero później możesz zająć się bardziej egzotycznymi dziedzinami - kiedy minimum Twojej egzystencji będzie zabezpieczone. A po prostu w tej chwili to minimum opiera się na znajomości matematyki/finansów/logiki. Od matematyki w życiu codziennym nie uciekniesz, od szeroko pojętego humanizmu - jak najbardziej możesz.

    •  

      pokaż komentarz

      @Bilut: uciec możesz ale będzie kulturalnym debilem
      i nie rozumiem tego wynoszenia matematyki pod niebiosa
      jak ktoś jest dobry w naukach humanistycznych, a w naukach ścisłych ma podstawową wiedzę to jest w stanie sobie spokojnie poradzić i jest w stanie sensownie analizować te zagadnienia które podałeś
      to że ktoś jest lepszy w naukach humanistycznych, a nie ścisłych nie czyni z niego kogoś upośledzonego

    •  

      pokaż komentarz

      To że ktoś nie czyta takiej literatury jaką ty uważasz za lepszą od Sapkowskiego i kryminałów nie świadczy o tym ze jest ignorantem. Nie każdy musi lubić czytać książki i nie jest to wymagane aby poznawać inne formy sztuki.

      @DisasterMaster: Nie ma znaczenia, co się uważa za lepsze. Chodzi o poznanie kodu kulturowego. Jeśli ktoś nie przeczytał przynajmniej części z grupy pewnych książek, które stworzyły fundamenty kultury w swoich epokach, to owszem, ma prawo czytać Sapkowskiego i mówić, że lubi książki, ale jeśli chodzi o wiedzę o literaturze, jest ignorantem.

      Bo może ci ludzie interesują się inną formą sztuki?

      @DisasterMaster: Być może. Przy okazji ich wykształcenie jest niekompletne - zupełnie tak jak wykształcenie humanistów, którzy pojęli dodawanie pisemne, a logarytmów już nie.

      dla mnie obraz Twombly'ego nie ma zbytnio wartości.

      @DisasterMaster: Może nie mieć, ale znawstwo sztuki polega na czymś więcej niż powiedzenie "fajne/niefajne". Ludziom po przeczytaniu książki popularnonaukowej na temat kwantowej grawitacji wydaje się, że pomogła im ona coś zrozumieć, podczas gdy tak naprawdę dalej nie wiedzą prawie nic. Innym wydaje się, że będąc na bieżąco z repertuarem kin, są już prawie jak André Bazin.

    •  

      pokaż komentarz

      @luksor24: Dokładnie tak, ma mieć podstawową wiedzę z zakresu matematyki - o tym właśnie mówimy. I zwróć uwagę na teksty do których się odnosisz. Nikt nie mówi tutaj o upośledzeniu, a o ignorantach, którzy swoją ignorancję tłumaczą szeroko pojęta humanistyką (co oczywiście realnie nie ma z nią nic wspólnego).

      Co do wynoszenia pod niebiosa - matematyka jest kluczem do wszystkiego co nas otacza - więc się nie dziw. To nasz najbardziej zaawansowany instrument pozwalający na zrozumienie życia/wszechświata/etc.

    •  

      pokaż komentarz

      @Bilut: ok. w takim razie się zgadzam z tym co piszesz

    •  

      pokaż komentarz

      Co do wynoszenia pod niebiosa - matematyka jest kluczem do wszystkiego co nas otacza - więc się nie dziw. To nasz najbardziej zaawansowany instrument pozwalający na zrozumienie życia/wszechświata/etc.

      @Bilut: Gdyby zrobić na wykopie ranking najbardziej fanatycznych piewców roli matematyki w opisie świata, to byłbym w czołówce, ale to, co napisałeś, to jest akurat bzdura. Matematyka to jedno z wielu narzędzi poznania, opisujące jakiś wycinek rzeczywistości - tę materialną część i to też nie całą.

    •  

      pokaż komentarz

      ma prawo czytać Sapkowskiego i mówić, że lubi książki, ale jeśli chodzi o wiedzę o literaturze, jest ignorantem.

      @Clermont: Oczywiście. Ja jedynie mówię że sztuka nie kończy się na książkach i to że ktoś ich nie czyta nie oznacza że jest ignorantem w sztucę w ogólnym pojęciu.

      Być może. Przy okazji ich wykształcenie jest niekompletne - zupełnie tak jak wykształcenie humanistów, którzy pojęli dodawanie pisemne, a logarytmów już nie.

      @Clermont: I nie musi być. Tak jak pisałem wcześniej, bez matematyki nie będziesz w stanie rozwijać się jako fizyk, chemik czy nawet psycholog. Ale ktoś może bardzo dobrze znać się na kinematografii, malarstwie albo nawet być wielkim muzykiem i po prostu nie interesować się książkami. Sztukę nie tworzy się aby opierać na tym swoje wykształcenie które potem się odhacza aby nie mieć "braków".

      Może nie mieć, ale znawstwo sztuki polega na czymś więcej niż powiedzenie "fajne/niefajne".

      @Clermont: Oczywiście że tak. Ale jeśli ktoś konsumuje jakąś sztukę która go nie interesuje tylko po to aby się na tym znać(albo jeszcze gorzej, aby być uznawanym za inteligentnego), to trochę mija się z celem dla którego ona w ogóle istnieje. Każdy powinien sam sobie wybrać czy podobają mu się ksiązki, filmy, muzyka, czy gry, i je poznawać, a to czy ktoś jest ignorantem powinno wynikać z znajomości wybranego tematu a nie z rodzaju sztuki jaką dana osoba preferuje. To jest co co miałem na myśli przez "fajne/niefajne".

    •  

      pokaż komentarz

      @Clermont: Dziwne jest to co piszesz, bo matematyka rozlewa się na każdą inną dziedzinę nauki. Swoją drogą to daj mi przykład czego matematyka nie opisuje, bądź tez nie jest pomocna przy opisaniu, jeśli chodzi o materialną 'część' rzeczywistości.

      [edit]: jeśli takie coś istnieje, to tworzy się nowy dział matematyki do opisania tego wcześniej nieopisanego matematycznie zjawiska ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Bilut: Choćby miejsce styku psychologii z biologią, czyli dokładny opis działania mózgu, a więc namacalnego obiektu.A gdyby spojrzeć ogólniej: nie opisuje choćby moralności, świadomości, emocji, wolnej woli. Możesz próbować je kwantyfikować, przypisywać liczby, ale tak samo możesz opisywać czarną dziurę językiem poezji - nie będzie to zbyt efektywna metoda poznawania rzeczywistości. Można się spierać, czy matematyka opisuje pewne złożone układy biologiczne, gdzie pojawiają się jakieś emergentne zjawiska, ale to już kwestia tego, jak się rozumie stwierdzenie "matematyka opisuje".

    •  

      pokaż komentarz

      @Clermont: Prawie wszystko co wiemy o moralności, świadomości, emocji i wolnej woli wiemy z psychologi, neurobiologi, i pokrewnych nauk. One wszystkie opierają się chociażby o statystykę, aby móc przeprowadzić eksperymenty. Sam mówisz o styku psychologii z biologią, a obie te nauki nie mają nic wspólnego z poezją. Ludzie którzy zawodowo wykorzystują te aspekty człowieka(np marketingowcy) uczą się z prac naukowców, nie artystów.

      W praktyce najbardziej efektywną metodą poznawania rzeczywistości jest metoda naukowa która opiera się na logice i prawdopodobieństwu.

    •  

      pokaż komentarz

      @DisasterMaster: Statystykę ludzkich zachowań nazywasz matematycznym opisem moralności? xD

      W praktyce najbardziej efektywną metodą poznawania rzeczywistości jest metoda naukowa która opiera się na logice i prawdopodobieństwu.

      Zależy, której części rzeczywistości.

    •  

      pokaż komentarz

      Statystykę ludzkich zachowań nazywasz matematycznym opisem moralności? xD

      @Clermont: Tak, zajmuje się tym między innymi socjologia. Nie zgłębisz zagadnień etyki(moralności) bez badania ludzi, przeprowadzeniu eksperymentów, itp. Ludzie kierują się różnymi motywami i wyznają różne wartości, musisz użyć statystyki aby to zbadać.

    •  

      pokaż komentarz

      @Clermont: Nie, to nie jest kwestia rozumienia stwierdzenia 'matematyka opisuje'.

      Weźmy chociażby ten Twój styk psychologii z biologią - w obu dziedzinach masz założenia, teorie, etc zależne od modeli matematycznych. Chociażby takie działanie neuronu czy też neuroprzekaźników, propagowanie się sygnału, itd. Wszędzie, pod podszewką, czai się matematyka. To, że jej na pierwszy, powierzchowny rzut oka nie widać, nie oznacza, że jej tam nie ma. Matematyka daje nam podstawy do interpretacji najróżniejszych zjawisk.

      W psychologii masz masę statystyki - ciężko też byłoby znaleźć dobre badanie z psychologii, które nie będzie musiało używać matematycznych modeli do interpretacji zebranych rezultatów (chociażby określanie korelacji).

      A co do opisu 'dokładnego' działania mózgu - znasz jakiś? Bo ja Cię mogę zapewnić, że każdy opis działania, jaki w tej chwili posiadamy, będzie miał 'pod maską' tonę matematyki, a zwłaszcza statystyki (chociażby model elektrochemiczny neuronu). I każdy kolejny, dokładniejszy, będzie miał tej matematyki jeszcze więcej ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Mam wrażenie, że ogólnie mylisz przyczynowość stwierdzenia, że matematyka jest najważniejszą nauką. To nie jest dlatego, że ona z marszu opisuje wszystko i wszystkich. To dlatego, że używając jej i ją ciągle rozwijając zgodnie z naszymi potrzebami (tworzenie nowych gałęzi) jesteśmy w stanie wszystko dookoła nas zrozumieć analitycznie. Jest to język, którym opisujemy świat - i dlatego z definicji - będzie to język, którym jesteśmy w stanie opisać wszystko co znamy.

      Kiedyś przykłady tego rozwijania matematyki były prostsze do zrozumienia i przełożenia na codzienne problemy (np powstanie algebry, czy też liczb zespolonych). Dzisiaj nowe dziedziny matematyki są tak zaawansowane i abstrakcyjne, że wymykają się na pierwszy rzut oka zrozumieniu nawet dobrze wykształconych ludzi. Dużo łatwiej zrozumieć opis fali z użyciem liczb zespolonych niż zaawansowane rozważania topologiczne w n wymiarach, które przekładają się na cholera wie co w realnym świecie.

    •  

      pokaż komentarz

      Weźmy chociażby ten Twój styk psychologii z biologią - w obu dziedzinach masz założenia, teorie, etc zależne od modeli matematycznych. Chociażby takie działanie neuronu czy też neuroprzekaźników, propagowanie się sygnału, itd.

      @Bilut: Pitu pitu etc. itp. Wiesz, jak daleko jest od zrozumienia przekazywania sygnału w układzie nerwowym do opisu moralności czy świadomości albo od danych statystycznych dot. zachowań grupy ludzi do opisu tego, czym jest np. wolna wola? Potrafisz wskazać choćby jednego szanowanego psychologa albo neurobiologa, który powie: "Tak, mamy matematyczny model moralności" albo "Potrafię policzyć, jak zachowa się ten konkretny człowiek"? Jakieś publikacje?
      Trudno mi sobie wyobrazić, że ktoś tego nie łapie, więc po prostu przyjmę, że palnąłeś na początku głupotę bez zastanowienia i teraz trudno ci wybrnąć. Matematyka NIE opisuje wszystkiego.

    •  

      pokaż komentarz

      @Clermont: Przeczytaj mój komentarz jeszcze raz i spróbuj go w CAŁOŚCI zrozumieć.

      edit: A cytując za Twoim wcześniejszym komentarzem
      "Choćby miejsce styku psychologii z biologią, czyli dokładny opis działania mózgu, a więc namacalnego obiektu".

      to może byś tak nie cytował fragmentu mojej odpowiedzi i nie sklejał go z fragmentem Twojej, którego ona nie dotyczyła. Dałeś bardzo konkretny przykład namacalnego i realnego układu, który według Ciebie nie ma nic wspólnego z matematyką. A ja Ci dałem konkretną odpowiedź - że ma (i dlaczego ma). Więc nie rób teraz k#$!y z logiki przekręcając sens mojej wypowiedzi ( ͡° ͜ʖ ͡°) i próbując mi wmówić twierdzenie, że zrozumienie działania neuronu bezpośrednio opisze moralność.

    •  

      pokaż komentarz

      @Clermont: P.S.: Mam dla Ciebie analogię, która powinna Ci pomóc.

      Twierdzenie, że matematyka nie opisuje wszystkiego porównałbym do twierdzenia, że używając języka polskiego nie jesteśmy w stanie opisać wszystkiego co znamy.

      Zobacz jak zachowuje się język polski (lub jakikolwiek inny) - jeżeli pojawiają się nowe pojęcia/obiekty/fakty - język się do tego adaptuje. Powstają nowe słowa, zasady, a nawet części mowy, potrzebne do opisania nowego fenomenu. Tak samo jest z matematyką.

      To NIE jest cecha języka, że potrafi z góry wszystko opisać - to jest kwestia jego wykorzystania i rozwinięcia przez nas. Matematyka jest językiem nauki i niejako przez implikację, może posłużyć do opisania wszystkiego co znamy.

  •  

    pokaż komentarz

    "w każdym bądź razie" (╥﹏╥)
    Humanista zasrany.

  •  

    pokaż komentarz

    @DarasDSX: jestem hanistom i troll-ejbusem

    ok :) w końcu załapałem że to smarkaz...

  •  

    pokaż komentarz

    Po przeczytaniu "siła odśrodkowa" wyłączyłem. Co to za bełkot w ogóle?