•  

    pokaż komentarz

    A jak ma nie być awaryjności, kiedy bloki energetyczne są traktowane jak elektrownie szczytowe? Blok uruchamiany na klika godzin po czym ponownie odstawiany do rezerwy? Jeszcze kilka lat temu pracowały od remontu do remontu, lub od przeglądu do przeglądu. Owszem zdarzały się małe przerwy na drobne naprawy. Przykład elektrownia Jaworzno III. Mało tego, obecnie elektrownie zastanawiają się jeśli mają wydać tysiąc złoty na naprawę, bo może akurat się uda obejść układ i pominąć usterkę. Brakuje też specjalistów itd itp. Często bywam na elektrowniach to widzę co się dzieje

    •  

      pokaż komentarz

      @Radek_M: hmmm... jeśli kilka lat temu wszystkie bloki pracowały od remontu do remontu, to sporo ich musiało być, bo w systemie 35 GW węglówek, a średnie zapotrzebowanie w roku na poziomie 19 GW - czyli 16 Gw w remontach i przeglądach? :) A kto w takim razie pokrywał szczyty jeśli wszystko chodziło w pasku?

    •  

      pokaż komentarz

      @derski: trochę sam siebie teraz kwestionujesz:)

      pokaż spoiler a pomysł elektrociepłowni miejskich opartych o gaz uważam za szczególnie niebezpieczny pomysł

    •  

      pokaż komentarz

      A jak ma nie być awaryjności, kiedy bloki energetyczne są traktowane jak elektrownie szczytowe? Blok uruchamiany na klika godzin po czym ponownie odstawiany do rezerwy?

      @Radek_M: W artykule znajdziesz odpowiedź - zmienił się profil popytu. Trzeba się do tego profilu dostosować, nie ma innej opcji. Dodatkowo jest coraz więcej źródeł zmiennych (wiatraki, PV) to będzie problem raczej w przyszłości, na razie mamy ich bardzo niewiele.

      Pojawia się też nowy szczyt energetyczny - w południe w ciepłe dni związany z coraz powszechniejszą klimatyzacją.

    •  

      pokaż komentarz

      @kwanty: co jak dojdą samochody elektryczne ładowane zazwyczaj wieczorem na cały dzień i w południe... To nie ma szans przetrwać... Niemcy już sprawdzają co się dzieje jak w dzielnicy na raz będzie kilkadziesiąt aut ładowane... Robią nowe trasy energetyczne podziemne.. pracują nad zimna fuzja..stopniowo odchodzą od atomu....w Maroko sponsorują elektrownie fotowoltaiczne.. a co robi Polska??? Ja nie mam nic przeciwko weglowkom bo to sensowne ale trzeba większego mixu. I nowszej sieci

    •  

      pokaż komentarz

      @derski: taki protip: blok może pracować z mocą mniejszą, niż nominalna. Minimum technologiczne to często połowa mocy (dla jednostek klasy 200MW - takich u nas najwięcej). Jak ktoś pisze, że bloki pracowały od remontu do remontu, to nie musi być non-stop max. Uruchomienie bloku węglowego ze stanu ciepłego zjada zysk z 1-2 dni pracy. Jeśli bloki są uruchamiane na 10-12h, odstawiane na noc i rano znowu uruchamiane to policz opłacalność takiego rozwiązania. Do tego dochodzi wyeksploatowanie, brak inwestycji.

    •  

      pokaż komentarz

      @Radek_M: to powiem lepszy numer - dwa bloki pracujące na to samo wyprowadzenie mocy - rano jeden blok odstawiany, drugi wprowadzany do sieci na 12h, potem zamiana. W sumie w tygodniu 5 odstawień, 5 uruchomień każdego z dwóch bloków. Minimum technologiczne, praca na tą samą linię. I tak z grubsza od kilku miesięcy.

    •  

      pokaż komentarz

      taki protip: blok może pracować z mocą mniejszą, niż nominalna. Minimum technologiczne to często połowa mocy (dla jednostek klasy 200MW - takich u nas najwięcej). Jak ktoś pisze, że bloki pracowały od remontu do remontu, to nie musi być non-stop max.

      @makumak: Patrz, JESTEŚ GENIALNY, że też nikt na to nie wpadł do tej pory!

      1. Już chodzą na niskich obciążeniach, ale rozsądne minimum to 60%. 2 tygodnie temu w Dolnej szukałem stabilnej pracy na mocy nominalnej od listopada i znalazłem łącznie 2 dni.
      2. Trwają prace by schodzić niżej, ale pojawiają się problemy zarówno na kotle (emisja) jak i turbinie (wylot z niskiego ciśnienia - awaryjność). Nie mogą obecnie jechać regularnie na poziomie 90MW. Rybnik chyba tak robi ale chyba dostaje za to kasę, bo godzina pracy w takich warunkach to ekwiwalentnie kilka godzin pracy w warunkach nominalnych.
      3. Wszystko da się zrobić, ale elektrowniom ktoś musi płacić dodatkowo za pracę w niższych obciążeniach.

    •  

      pokaż komentarz

      co jak dojdą samochody elektryczne ładowane zazwyczaj wieczorem na cały dzień i w południe... To nie ma szans przetrwać...

      @Camillo_Geo: A niby dlaczego sądzisz, że ludzie będą chcieli ładować samochody drogim prądem niż tańszym w nocy??? Liczyłem to sobie, gdybym przesiadł się na "Teslę S" (takie tam marzenie...) i ładował w domu to przy moich rocznych dotychczasowych przebiegach moje zużycie prądu wzrosło by o 50%. W takiej sytuacji natychmiast przeniósł bym się do innej taryfy i miał nocą prąd tańszy niż w dzień (teraz mi się to nie opłaca ponieważ większość prądu zużywam w dzień).

      W garażu zamontował bym dodatkowe gniazdko do ładowania z wyłącznikiem czasowym, tak żeby włączało się tylko w tańszej taryfie nocnej. Przyjeżdżał bym do garażu podłączał samochód do gniazdka a on zaczął by się ładować dopiero nocą.

      Duża ilość samochodów elektrycznych wręcz pomoże sieci i całej energetyce. Pomoże pod warunkiem że będzie dobrze zarządzana. Akumulatory można ładować wtedy kiedy jest nadmiar prądu (np. mocno wieje albo świeci a popyt jest niewielki). Z akumulatora można też przesłać prąd z powrotem do sieci więc można złagodzić szczyt energetyczny - powszechnie rozważa się możliwość wydzierżawienia np. 10% pojemności swojego akumulatora w samochodzie sieciom przesyłowym w zamian za tańszy prąd.

    •  

      pokaż komentarz

      @kwanty: chyba jest coś na rzeczy jeśli chodzi o stabilność energetyczna skoro zaczyna się to badać eksperymentalnie na żywym organizmie i nie sądzę że jest to takie proste jak opisales. Owszem większość będzie korzystać z tańszych taryf ale póki co baterie i zasięg powodują że w ciągu dnia też będą szczyty ładowania.. to nie problem teraz ale za 2dekady ....? Inwestycje energetyczne zazwyczaj trwają długo zanim zostaną oddane. Dlatego uważam iż w Polsce będzie problem. Ludzie wcześniej przesiada się do elektryków niż państwo dokonać Ian w infrastrukturze głównie dużych miast.

    •  

      pokaż komentarz

      chyba jest coś na rzeczy jeśli chodzi o stabilność energetyczna skoro zaczyna się to badać eksperymentalnie na żywym organizmie i nie sądzę że jest to takie proste jak opisales.

      @Camillo_Geo: Obecny model energetyki jest nie do utrzymania. Podejście, że podaż ma nadążyć za popytem czyli że elektrownie muszą wygenerować tyle prądu ile aktualnie potrzebują odbiorcy jest anachroniczne i zwyczajnie musi się zmienić.

      Zmianę wymusiły z jednej strony wprowadzone nowe źródła energii, które nie zużywają paliw kopalnych, mają darmowy "napęd" ale nie da się nimi sterować (mówię oczywiście o wiatrakach i PV). Z drugiej strony zmianę umożliwia globalna, szybka i tania komunikacja, która umożliwi sterowanie popytem.

      Powstały nowe możliwości integracji odbiorców i producentów energii elektrycznej. Bardzo spłycając: pralkę/zmywarkę możesz załadować i odpalić program, który zadba żeby proces mycia skończył się do rana ale równocześnie odbył się wtedy kiedy energia będzie najtańsza. Pralka "dogada się" za pomocą komunikacji m2m z producentem albo dystrybutorem energii elektrycznej i uruchomi wtedy kiedy będą odpowiednie warunki. Wcześniej to nie było możliwe, teraz jest. Całość zawarta jest w koncepcji "smart grid".

      Owszem większość będzie korzystać z tańszych taryf ale póki co baterie i zasięg powodują że w ciągu dnia też będą szczyty ładowania.. to nie problem teraz ale za 2dekady ....? Inwestycje energetyczne zazwyczaj trwają długo zanim zostaną oddane.

      Z tym się nie zgadzam. Średni dobowy dystans samochodów osobowych w EU oscyluje wokół 40 km. To oznacza, że pełne ładowanie potrzebne jest raz na 2-3 tygodnie. Więc mając samochód podłączony często do sieci, można bardzo elastycznie zarządzać procesem ładowania i wykorzystywać do tego wyłącznie rozbudowane źródła OZE. W szczególności można opóźniać ładowanie o tydzień/dwa a rzadko zdarza się że przez dwa tygodnie nie świeci słońce i równocześnie jest kompletna "flauta" na całym terytorium państwa. A nawet jak się zdarzy to pod koniec tego okresu można w nocy ruszyć wszystkie dostępne moce i w dolinie energetycznej, wykorzystując z dużych zapasów mocy pchnąć dużo energii do samochodów. To wszystko jest obecnie możliwe do realizacji pod względem technicznym i ekonomicznym - trzeba tylko odwagi w wykopywaniu betonu z zarządu firm energetycznych a przede wszystkim odwagi w rozwaleniu mafii węglowej i energetycznej (tam jest sporo oligarchów, którzy nie pragną żadnych zmian bo im się profity skończą).

      Inwestycje energetyczne można znacznie przyspieszyć. Nie da się zbudować szybko elektrowni atomowej czy węglowej ale za to postawić duży wiatrak to jest kilka miesięcy - to jest już bardzo dobrze opracowany proces. Elektrownie PV buduje się jeszcze szybciej, to jest wręcz budowa z klocków i łączenie "szybkozłączkami". W dodatku jest to proces ciągły - nie trzeba czekać do zakończenia budowy całej elektrowni tylko co miesiąc podłączać do prądu kolejne fragmenty. Co więcej... można te elektrownie budować na obiektach takich jak dachy hipermarketów, parkingi przed marketami, etc... Czyli w środku miasta i wirtualnie bez zajmowania przestrzeni. Innymi słowy odpada koszt dzierżawy ziemi i rozbudowy przyłączy energetycznych (one już tam są).

      Taka jest według mnie przyszłość energetyki :)

  •  

    pokaż komentarz

    Jak to, przecież budowa elektrowni atomowej w Polsce trwa od 9 lat i przeznaczono na nią 958 milionów złotych więc czym się przejmować? Za ten miliard to ta elektrownia powinna być oddana do użytku w ciągu roku, nie? Czy jestem w błędzie i tej elektrowni nawet nie zaczęli budować ( ͡º ͜ʖ͡º)

  •  

    pokaż komentarz

    Dodatkowo wspomniany w artykule raport Elastyczność krajowego systemu elektroenergetycznego. Diagnoza, potencjał, rozwiązania podkreśla znaczne wyeksploatowanie sieci dystrybucyjnej (która wraz z rozwojem rozproszonej generacji zacznie się stawać coraz bardziej siecią aktywną w kontekście przesyłu mocy) oraz wpływ generacji wiatrowej na rozpływy w polskiej sieci przesyłowej.

    źródło: dystr.png

  •  

    pokaż komentarz

    Częstsze uruchamianie starych bloków węglowych dodatkowo skraca ich żywotność, zwiększa awaryjność (w ciągu kilku lat podwoiła się) i słono kosztuje (ze stanu zimnego ok. 400 tys. zł/MW).


    400 tys zł/MW? Skąd te dane. Wychodziłoby że uruchomienie niezbyt dużego bloku np 235MW, kosztuje ponad 9mln zł co jest w moim odczuciu mocno przesadzoną kwotą.

  •  

    pokaż komentarz

    To jest swoją drogą sekret "taniego" prądu z węgla. Infrastruktura zamortyzowana dekady temu pobudowana za państwowe pieniądze.

    Jakby pobudować za państwowe gigawaty turbin wiatrowych i paneli słonecznych i rozdać firmom, to prąd z nich byłby jeszcze tańszy (bo nawet węgla nie trzeba kupować).

    Tylko, że infrastruktura wieczna nie jest, elektrownie z czasów Gierka zaczynają się psuć, węgiel drożeje, zasoby w Polsce starczą na kilka dekad (i to tylko, jeśli dalej będziemy olewać wymogi jakościowe).

    A OZE tanieją z roku na rok :)

    •  

      pokaż komentarz

      @tell_me_more: a nie lepiej dać 0% podatku na węgiel i energie?

    •  

      pokaż komentarz

      @tell_me_more: o, świetnie, 100% energii z OZE? Jasne. Tylko mi powiedz, jak zamierzasz to zrobić w Polsce, gdzie i klimat nie jest przyjazny żadnej formie i gdzie działa ciężki przemysł?

    •  

      pokaż komentarz

      @Cyrus717: nawet przy 0% podatku węgiel i jego transport oraz obsługa elektrowni kosztuje. Utrzymanie elektrowni OZE jest znacznie tańsze. Panele słoneczne nie mają ruchomych części, nie trzeba do nich dowozić milionów ton węgla co roku, nie trzeba tego węgla wydobywać, naprawiać szkód górniczych, i leczyć raka płuc od palenia tego gówna.

      @Fenrir: w Niemczech jest znacznie więcej przemysłu i klimat praktycznie taki sam, jak u nas. I jakoś się da. Wiadomo, że nie będzie od razu 100%, ale 50% jest spokojnie do osiągnięcia w kilka dekad.

      Efekty:
      - uniezależnienie od importu węgla z Rosji
      - znaczna poprawa jakości powietrza, a co za tym idzie oszczędności na służbie zdrowia i w gospodarce (mniej zwolnień lekarskich)
      - obniżenie kosztów energii w długim terminie (po zamortyzowaniu inwestycji koszty prądu z OZE są NIŻSZE, niż prądu z paliw kopalnych)
      - dostosowanie sieci dystrybucyjnych do architektury rozproszonej = znacznie lepsza odporność na klęski żywiołowe/terroryzm/działania wojenne

      Minusy:
      - na początku będzie drożej

    •  

      pokaż komentarz

      @tell_me_more: OZE się nie sprawdzają, nawet w Niemczech. Wystarczy popatrzeć na emisję CO2, od wielu lat utrzymuje się tam na podobnym poziomie, a zainstalowana moc z OZE jest już równa sumie zainstalowanej mocy z paliw kopalnych. Wszystko przez to, że jak nie wieje wiatr, to muszą spalać węgiel, lub importować energię z innych krajów. I niestety zgromadzenie wystarczającej energii na kilkudniowy okres bez wiatru jest niewykonalne. W załączniku przykład takiego kilkudniowego okresu sprzed 3 tygodni. Żeby nie było: w niektórych krajach elektrownie fotowoltaiczne mają sens jako główne źródło energii, mogą mieć również sens jako dodatkowe jej źródło w lecie w takich krajach jak Polska, gdy klimatyzacja wymaga dodatkowych mocy.

    •  

      pokaż komentarz

      @tell_me_more do minusów bym dorzucił
      - utrzymywanie konwencjonalnej rezerwy wirujacej w wysokości mocy zainstalowanej w wiatrakach. (stabilność systemu)
      - efektywna srednioroczna moc wiatraków jest na poziomie poniżej 30% mocy nominalnej i charakteryzuje się znaczną zmiennoscią zarówno w ciągu dnia jak i roku (ergo musisz nasrac tych wiatraków kilka razy więcej niż potrzeba gdy pracują z pełną mocą, a i tak kończysz albo z nadprodukcją albo z niedoborem)
      - wiatraki psują krajobraz a wpływ na ludzi i zwierzęta nie jest obojętny.
      - żywotność wiatraka jest znacznie krotsza od elektrowni konwencjonalnej, po amortyzacji zostanie najwyżej kilka lat pracy.

      Poza tym
      - wpływ elektrowni węglowych na zanieczyszczenie powietrza jest znikomy w porównaniu z niską emisją i samochodami.
      -niemcy mają znacznie lepsze warunki wiatrowe (wybrzeże morza północnego) od Polski gdzie połowa kraju ma warunki niekorzystne/wybitnie niekorzystne

      Wiatraki (najlepiej morskie) są dobrym dopełnieniem miksu energetycznego, ale nie więcej jak kilkanaście % mocy zainstalowanej.

    •  

      pokaż komentarz

      Wystarczy popatrzeć na emisję CO2, od wielu lat utrzymuje się tam na podobnym poziomie, a zainstalowana moc z OZE jest już równa sumie zainstalowanej mocy z paliw kopalnych.
      @Cichociemny: Jeżeli chodzi o emisje w Niemczech (choć wątek raczej dotyczy kosztów oraz technicznych zalet i wad) to spadałyby wraz z rozwojem OZE gdyby równocześnie Niemcy nie zamykali bloków jądrowych. W efekcie udział węgla spada dużo wolniej niż by mógł.

Dodany przez:

avatar derski dołączył
425 wykopali 3 zakopali 6.2 tys. wyświetleń
Advertisement