•  

    pokaż komentarz

    PiS -> Lizanie dupy żydom i USA
    PO -> lizanie dupy niemcom

    pokaż spoiler Wybierz mądrze w następnych wyborach XD

  •  

    pokaż komentarz

    Wojtuś mógłby się poduczyć
    4 polskie F-16 latające nad Irakiem posiadają

    Zasobniki rozpoznawcze DB-110 znajdujące się na wyposażeniu polskich samolotów F-16 Jastrząb posiadają głowice optoelektroniczną, umożliwiającą obserwację terenu w wysokiej rozdzielczości oraz w zakresie promieniowania podczerwonego z płynnym zoomem. Do zdjęć z małej wysokości stosowany jest system panoramiczny, zapewniający bardzo szerokie pole widzenia, sięgające de facto po horyzont obu boków i w zakresie ±20° od osi optycznej systemu. Obraz z kamery HD działającej w świetle widzialnym oraz kamery podczerwiennej może być transmitowany odrębnie lub po nałożeniu na siebie, dla zwiększenia przejrzystości danych. Zasobnik umożliwia wykonanie zobrazowania setek obiektów podczas jednej misji, może operować autonomicznie i rejestrować zapisane wcześniej cele, lub zostać przeprogramowany ręcznie na potencjalne cele, które się pojawią się w zakresie bocznym obserwacji szacowanym na ponad 70 km w każdą stronę dla kamery światła widzialnego i około 40 km dla kamery IR. Jednak podczas operacji brytyjskiego lotnictwa nad Irakiem odnotowano skuteczne zobrazowanie obiektów znajdujących się nawet 95 km od samolotu-nosiciela podczas lotów na dużej wysokości. System dostosowany jest do pracy na pułapie ponad 15 km i przy prędkościach sięgających 1,6 Macha. Zasobnik kontrolowany jest przez załogę poprzez specjalistyczny system cyfrowy RMS/SCU (Reconnaissance Management System and Sensor Control Unit). Komunikacja samolotu-nosiciela z zasobnikiem rozpoznawczym odbywa się poprzez standardową magistralę danych MIL-STD-1553B. Zarejestrowane obrazy przechowywane są w pamięci zasobnika, która początkowo wykorzystywała taśmę magnetyczną, lecz nowsze warianty używają już rozwiązań masowych opartych na pamięci flash. Przekłada się to na znaczne zwiększenie pojemności, ale też przepustowości w przypadku podglądu i transmisji. Obraz z zasobnika jest bowiem dostępny nie tylko dla załogi, ale jest również przesyłany w czasie rzeczywistym do wykorzystania przez stanowiska naziemne obróbki i analizy danych oraz systemy dowodzenia i zarządzania polem walki. Szerokopasmowe łącze o przepustowości do 274 Mbit/s umożliwia transfer pełnych danych z sensorów wraz z informacjami z systemów pozycjonowania zasobnika. System może być kodowany zgodnie z wymaganiami użytkownika. Równocześnie dane są zapisywane w pamięci wewnętrznej i po wylądowaniu mogą być przesłane do stacji naziemnej w celu analizy i archiwizacji. Zasobniki rozpoznawcze systemu DB-110 współpracują z dedykowanymi stacjami naziemnymi obróbki obrazu. Te z kolei umożliwiają dalsze przetwarzanie, przechowywanie i przesyłanie obrobionych już danych do systemów dowodzenia. Stacje naziemne służą również do planowania misji, trasy lotu i prefiksowanych celów w sposób optymalny, w stosunku do posiadanych danych na temat obrony powietrznej przeciwnika. Możliwa jest również modyfikacja planu na bieżąco w czasie lotu przez załogę samolotu-nosiciela. W generacji trzeciej, jaką dysponuje polskie lotnictwo, ma to być na tyle uproszczone, aby mógł to robić pilot samolotu jednoosobowego.

    http://www.defence24.pl/391314,oczy-polskich-f-16-nad-irakiem
    więcej o Goodrich DB110 http://dziennikzbrojny.pl/artykuly/art,6,30,328,lotnictwo,wyposazenie,zasobnik-rozpoznania-obrazowego-goodrich-db-110
    Natomiast najnowszy https://theaviationist.com/?p=42468 podaje, że

    Indeed, at least according to the few photos recently released by the U.S. Air Force, the Polish F-16s carry 2x AIM-120 AMRAAM and 2x AIM-9X Sidewinder air-to-air missiles, two drop tanks along with the DB110 recce pod and the Sniper XR targeting pod.

    Czyli raczej brak środków do rażenia celów naziemnych jak nieustannie sugerują tutaj niektóre wykopki jedyne co może służyć do rozpoznania na dużych dystansach poza DB110 to dysponujący mniejszymi możliwościami niż Goodrich LM AN/AAQ-33 Sniper
    Polskie Jastrzębie są również wyposażone w zasobniki AN/AAQ-33 Sniper ATP (Andvanced Targeting Pod) umożliwiające optyczne wykrywanie celów z dużych odległości. Ten system, choć nie tak wyspecjalizowany i dysponujący mniejszymi możliwościami, może również przekazywać wysokiej jakości obraz wideo do stanowisk naziemnych. Dzięki czujnikom FLIR i telewizyjnemu oraz współpracy z laserem umożliwia rozpoznawanie oraz precyzyjną lokalizację celów.

    więcej https://www.infolotnicze.pl/2011/04/19/anaaq-33-sniper-advanced-targeting-pod/

  •  

    pokaż komentarz

    dodatkowo

    150 polskich żołnierzy i cztery samoloty wielozadaniowe F-16 od niemal roku biorą udział w międzynarodowej operacji „Inherent Resolve”. Jej celem jest walka z tzw. Państwem Islamskim Odwiedziliśmy naszych lotników w Kuwejcie i przyjrzeliśmy się ich codziennej służbie. – W bazie lotniczej Al-Jaber znajdującej się na terenie Kuwejtu przebywamy od czerwca 2016 roku. Służy w niej obecnie druga zmiana Polskiego Kontyngentu Wojskowego, do którego główne siły wystawiła 32 Baza Lotnictwa Taktycznego – mówi kpt. Grzegorz Jasianek, szef sekcji operacyjnej – analityk PWK OIR w Kuwejcie. Operacje lotnicze przeprowadzane przez polskich pilotów odbywają się w przestrzeni powietrznej Iraku i mają charakter rozpoznawczy – Nasi piloci prowadzą działania, w których cele są wyznaczane przez sojuszników – tłumaczy kpt. Jasianek. – Produkty zobrazowania powietrznego wykorzystują żołnierze Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Iraku, jak i nasi koalicjanci – dodaje. Obecnie w bazie Al-Jaber stacjonują cztery myśliwce wielozadaniowe F-16 w wersji C wyposażone w systemy rozpoznawcze Goodrich DB-110 oraz Lockheed Martin Sniper XR. Aparatura zastosowana w zasobniku DB-110 umożliwia prowadzenie obserwacji oraz wykonywanie zobrazowań z odległości przekraczającej sto kilometrów, a także podczas przelotu nad celem. Systemy Sniper XR służą natomiast głównie do identyfikacji celów ruchomych. W ramach naszych zadań rozpoznawczych wykonujemy loty nad terytorium Iraku i fotografujemy obiekty wyznaczone przez koalicję Cele, które otrzymujemy, spływają z nadrzędnego sztabu operacyjnego Centrum Operacji Powietrznych, który znajduje się na terytorium Kataru – wyjaśnia ppłk pil. Norbert Chojnacki, dowódca drugiej zmiany PKW OIR w Kuwejcie. Ppłk Chojnacki zaznacza przy tym, że misje polskich pilotów mają dla koalicji kluczowe znaczenie. – Rozpoznanie rozpoczyna wszelkiego rodzaju działania bojowe na terytorium wroga. Jesteśmy pierwszym ogniwem walki z Daesz – dodaje. Działania, które prowadzą polskie myśliwce, trwają nieprzerwanie przez całą dobę, siedem dni w tygodniu. Ze względu na charakter misji piloci nie pełnią dyżurów w trybie QRA (Quick Reaction Alert) – stan gotowości bojowej utrzymywany między innymi w PKW Orlik podczas „Baltic Air Policing”). – Wykonujemy loty, które mogą trwać nawet do sześciu godzin. Robimy to w warunkach bojowych. Nasze samoloty często są namierzane przez obronę przeciwlotniczą nieprzyjaciela. Zdarzały się także, na szczęście nieskuteczne, przypadki ostrzału z ziemi – opisuje sytuacje nad Irakiem jeden z polskich pilotów F-16. Zgodnie z przyjętymi w kontyngencie zasadami bezpieczeństwa nazwiska pilotów nie są podawane do publicznej wiadomości. Trudność misji nie wynika jedynie z czasu spędzonego w powietrzu, lecz także z liczby sojuszników oraz różnorodności stosowanego przez nich sprzętu wojskowego. – Musieliśmy szybko nauczyć się współpracować z różnymi samolotami pilotowanymi przez żołnierzy w wielu krajów. Zdarza się, że w obszarze naszego działania pojawiają się także maszyny wojskowe, które nie należą do koalicjantów. Wszystko to powoduje, że każdego dnia zwiększamy swój bagaż doświadczeń – dodaje pilot F-16. Nalot polskich myśliwców nad terytorium Iraku przekroczył już 1500 godzin. Swoje umiejętności testują i rozwijają nie tylko piloci. Myśliwce oraz systemy rozpoznania są wykorzystywane w trudnych warunkach klimatycznych, co stawia duże wyzwania personelowi naziemnemu i służbom operacyjnym. Dzięki służbie w PKW Kuwejt inżynierowie mogą zdobyć wiedzę o użytkowaniu wyposażenia lotniczego w warunkach bojowych przy niespotykanej w Polsce pogodzie „Inherent Resolve” jest operacją wojskową prowadzoną w ramach globalnej koalicji do walki z tzw. Państwem Islamskim na podstawie artykułu 51 „Karty Narodów Zjednoczonych”, zorganizowaną na prośbę rządu Republiki Iraku Międzynarodowa interwencja przeciwko Daesz została autoryzowana w sierpniu 2014 roku przez prezydenta Stanów Zjednoczonych Baracka Obamę. Równocześnie z operacją lotniczą prowadzona jest operacja humanitarna niosąca pomoc uchodźcom opuszczającym strefy ogarnięte walką. Część krajów wchodzących w skład koalicji zapewnia również wsparcie militarne lokalnym siłom lądowym walczącym z Daesz. Zgodnie z danymi zebranymi przez Syrian Observatory for Human Rights, według ostrożnych szacunków, do końca stycznia 2017 roku działania lotnicze prowadzone przez siły koalicji wyeliminowały ponad sześć tysięcy bojowników powiązanych z Daesz oraz innymi ugrupowaniami terrorystycznymi. W połączeniu z działaniami lądowymi znacząco zredukowało to potencjał bojowy tzw. Państwa Islamskiego w rejonie Bliskiego Wschodu oraz zahamowało jego dalszą ekspansję. W drugiej połowie 2017 roku rozpocznie się trzecia zmiana Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Kuwejcie.

    http://polska-zbrojna.pl/home/articleshow/22687?t=Polscy-lotnicy-na-misji-przeciw-Daesz

  •  

    pokaż komentarz

    Poza tym 18 lipca 2018 odbyło się oficjalne zakończenie tej misji. Żaden F-16 nie jest teraz zaangażowany w loty nad Irakiem.

  •  

    pokaż komentarz

    Wiecie co robi polskie wojsko z żołnierzami, którzy na misji dostaną kule w kręgosłup? Po powrocie do kraju, wpłacili człowiekowi niecałe 100tys zł i go wywalili z pracy, bo jest inwalidą. Wspaniała Polska armia. Ów człowiek teraz pracuje jako ochroniarz w tartaku, bo nie wiele może zrobić. Wspaniałe traktowanie. Takie Januszowe.

    •  

      pokaż komentarz

      @luksky: Ależ tak jest od zarania dziejów, od prehistorii - przez starożytność... a nie... w sumie to legioniści dostawali ziemię i jakiś dochód czerpali, ale najpierw musieli przeżyć 20 lat służby (najpierw na pierwszej linii frontu - więc jak im nogę uwaliło, to 20 lat nijak nie mogli dosłużyć)... aż po czasy współczesne. Warto pojechać do USA i zatankować w okolicach San Diego, tam cała masa żebraków, którzy wierzyli w armię. Generalnie jest tak samo na całym Świecie i tak było zawsze :)

    •  

      pokaż komentarz

      @Vit77: ja p#$@!!?e ale syf. Człowiek idzie ryzykować życie dla kraju, a kraj ma go w dupie.