•  

    pokaż komentarz

    Jest takie powiedzenie, wyleczony pacjent to stracony klient.

    •  

      pokaż komentarz

      @Chiquita_banana: ale jak przeżyje, to może znowu zachorować. jak umrze, to już na pewno na nim nie zarobią.

    •  

      pokaż komentarz

      @wojtak: i tu się kolega myli, umarł przed emeryturką? no to kasiorka do ZUSU a nie na wypłaty comiesięczne :)

    •  

      pokaż komentarz

      @Chiquita_banana: Już od dawna mówię, że lekarze powinni dostawać kasę za wyleczenie a nie za leczenie. Pisarz dostaje kasę za napisanie książki, malarz dostaje kasę za namalowanie obrazu, budowniczy za zbudowanie domu, rolnik za zebrane zboże, śpiewak za zaśpiewanie, tatuażysta za wytatuowanie, fryzjer za ostrzyżenie, płatny morderca za zamordowanie, taksówkarz za zawiezienie a lekarz za leczenie a nie za wyleczenie. Gdzie tu sens i gdzie logika? Lekarze nie maja motywacji do tego by wyleczyć tylko mają motywację do tego by leczyć jak najdłużej.

    •  

      pokaż komentarz

      @PanDzikus: i przy okazji zaden lekarz by nie chcial leczyc ciezszych chorob.

    •  

      pokaż komentarz

      @PanDzikus a naukowcom płacić za odkrycia i wynalazki a nie za jakieś nikomu niepotrzebne badania i eksperymenty...

    •  

      pokaż komentarz

      i tu się kolega myli, umarł przed emeryturką? no to kasiorka do ZUSU a nie na wypłaty comiesięczne :)

      @paki82: Gdzie tu logika? Przed emeryturką pacjent wpłaca środki, więc do czasu przejścia na nią człowiek jest dla ZUSu cenniejszy niż złoto (im zdrowszy tym cenniejszy).

    •  

      pokaż komentarz

      @PanDzikus: 8 lat masz xd? Co to za logika? Przecież większość najpoważniejszych schorzeń, z którymi mierzą się lekarze, wynikają z trybu życia pacjenta. Prawie połowa zgonów spowodowana jest chorobami układu krążenia, a około 25% przez nowotwory. Dodajmy do równania rosnącą otyłość wśród młodzieży, złe odżywianie, papierosy, alkohol i narkotyki i masz doskonały przepis na zawał, udar, cukrzycę, miażdżycę i kilka innych dolegliwości w wieku 60 lat. Dla takich przypadków lekarz może jedynie powstrzymywać efekty głupoty pacjenta, a i mimo wszystko nie ma ostatecznie wpływu na to, czy pacjent stosuje się do jego zaleceń. Generalnie taki pomysł, to niewykonalna bzdura.

    •  

      pokaż komentarz

      @PanDzikus: Moja rada na przyszłość: Kiedy wydaje Ci się, że znasz proste rozwiązanie złożonego problemu, przemyśl problem jeszcze raz, aż dostrzeżesz więcej jego aspektów, niż jedynie uproszczone prawa rynku w relacji klient - sprzedawca.

      Zacznijmy od praw pracowniczych - lekarz jeśli nie prowadzi prywatnej praktyki, a jest pracownikiem szpitala, nie pracuje na akord. Taki rodzaj pracy rzecz jasna miewa zalety, ale też sporo wad, choćby takich, że lekarz nie jest zależny tylko od siebie, ale i od możliwości, jakie oferuje szpital, od sposobów zarządzania tym szpitalem itp. Skoro lubisz analogię do innych zawodów, postaw sobie tutaj na przykład pracownika warsztatu. Oni z reguły otrzymują stawki godzinowe mimo, że przecież naprawiają samochody. Warsztat jako przedsiębiorstwo dostaje zaś pieniądze za wykonaną usługę. I teraz wyobraź sobie, że pracownik warsztatu pracuje na akord, a nie ma płacone od godziny. Z jednej strony może nastąpić podniesienie jakości usług, z drugiej zaś strony może się zdarzyć, że warsztat jest zarządzany na tyle kiepsko, że praca pracownikowi się nie opłaca, zwłaszcza tego rodzaju obowiązki, jak porządkowanie papierów, sprzątanie stanowiska pracy, utylizacja odpadów.

      Idźmy dalej, wyobraźmy sobie, że takie rozwiązanie funkcjonuje i lekarz ma płacone za wyleczenie. Widzi, że jedyną możliwością wyleczenia jest operacja, której on przeprowadzić nie może, bo nie ma takich kompetencji. Na stole operacyjnym pacjent umiera. Czy lekarz powinien wówczas otrzymać wynagrodzenie? Zrobił wszystko jak należy. A co z chirurgiem? Czy on może otrzymać wynagrodzenie? No nie wyleczył pacjenta, więc nie. Co więcej, wiedział jaki jest stan i uznał, że operacja będzie ryzykiem, a tak to facet pożyje jeszcze parę lat. Jaki miał cel w tym, żeby operować, mimo że pacjent się zgodził na ryzyko? Nie lepiej będzie nie operować? A jeśli operował, wyleczył, to czemu kasę ma dostać pierwszy lekarz? On tylko postawił diagnozę, wyleczył kto inny.
      I tak możemy się bawić.

      Inne zagadnienie, choroby przewlekłe. Co z nimi? Masz niedoczynność tarczycy, a więc musisz lek przyjmować do końca życia, a tarczyca nie będzie i tak wyleczona. W leczeniu chodzi tylko o unormowanie poziomu hormonów, aby normalnie funkcjonować. Jedna z tych chorób, których się nie wyleczy. Lekarz ma za to dostać wynagrodzenie, czy nie?

      Co z wieloletnim leczeniem np. raka? Ktoś w końcu, po kilku latach zostaje wyleczony - czy dopiero wtedy lekarz ma dostać pieniądze? Czy może w trakcie leczenia też? No chyba nie, skoro dopiero za wyleczenie. Ilu znajdziesz lekarzy, którzy podejmą się leczenia tak ciężkich chorób, gdy rokowania nie są znane i gdy może się okazać, że pieniędzy za to nigdy nie otrzymasz, bo pacjent umrze w trakcie leczenia? I nawet nie z powodu choroby, tylko np. spadnie z drabiny?

      Moim zdaniem proponowane przez Ciebie rozwiązanie nie ma najmniejszego sensu, a poruszyłem zaledwie ułamek potencjalnych problemów. No chyba, że masz jakieś pomysły na rozwiązanie wspomnianych przeze mnie trudności, zamieniam się w słuch.

    •  

      pokaż komentarz

      Już od dawna mówię, że lekarze powinni dostawać kasę za wyleczenie a nie za leczenie

      @PanDzikus:
      Coś podobnego działa bodajże w Turcji, i rezultat jest taki że Lekarze po prostu unikają cięższych przypadków, tzn. zapalenie wyrostka zoperuje ci każdy lekarz, ale pacjenta z nowotworem lekarze pozbywają się jak gorącego kartofla i sumarycznie działa to gorzej niż płacenie bez względu na rezultaty.

      BTW. Mechanicy samochodowi i serwisanci maszyn przemysłowych kasują za wykonaną pracę, a nie za naprawienie maszyny, czasem płacisz kilka tysiaków tylko za to że serwisant przyjechał i powiedział że naprawa jest nieopłacalna.

    •  

      pokaż komentarz

      @Kleki_Petra: wystarczy ten absurd sprowadzić do jednego. Jeśli lekarz dostaje pieniądze tylko za wyleczonego, to będzie przyjmował tylko pacjentów, którzy mogą być w prosty sposób wyleczeni(co równa się zarobkowi lekarza). Reszta niech sobie radzi na własną rękę.

    •  

      pokaż komentarz

      @boguchstein chyba masz tatę lekarza że tak bez sensu pitolisz.

    •  

      pokaż komentarz

      @HalTrout: jakiś argument? Czy ad personam tylko?( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Chiquita_banana jak by szczepiła to by nie zachorował

    •  

      pokaż komentarz

      @Kleki_Petra: Ale widzisz takie problemy mają tylko lekarze pracujący w państwowych placówkach bo żeby NFZ za coś zapłacić to musi to być wykonane według wymaganych procedur, jeżeli np. olej konopny komuś uratuje życie i lekarz dobrze o tym wie to mu nie przepisze tego tylko dlatego że ma ręce związane procedurami bo inaczej za leczenia pacjenta musiałby pokryć z własnej kieszeni. Prywatna klinika która nie ma żadnych umów z NFZem może stosować jakie metody i środki tylko chce.

    •  

      pokaż komentarz

      @boguchstein: nie mówisz przypadkiem o mechanikach? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      Masz niedoczynność tarczycy, a więc musisz lek przyjmować do końca życia, a tarczyca nie będzie i tak wyleczona.

      @Kleki_Petra: świetny przykład. Połowa przypadków niedoczynności tarczycy to niedobór jodu, który można trwale wyleczyć suplementacją, większość pozostałych to schorzenie autoimmunologiczne, które można skutecznie, trwale wyleczyć, nie zawsze ale można. Zamiast to robić, wrzuca się pacjenta na syntetyczne hormony i uzależnia od siebie do końca życia.

    •  

      pokaż komentarz

      @PanDzikus: Lekarz nie jest od leczenia, On ma sprzedać/przepisać/ jak najwięcej lekow. Na ziołach nikt nie zarobi.
      Jeśli ludziom lekarz powiedziałby, że tak zwaną grypę czy anginę trzeba tylko " odleżeć" bez tzw. lekow, to by nie miał pacjentów. Z czego by żył ?

    •  

      pokaż komentarz

      @PanDarcy: Między 40 a 50 ludziska zaczynają nagminnie chorować więc zaczynają być obciążeniem dla systemu,a poza tym około 25% nie płaci ZUS.Parafrazując pytanie jednego paprykarza>Jak żyć Premierze?Krótko.

    •  

      pokaż komentarz

      @goga17: co to jest tzw. grypa? Grypa to wirusowa choroba zakaźna układu oddechowego i może być potencjalnie śmiertelna.
      https://zdrowie.radiozet.pl/Medycyna/Wiadomosci/Grypa-2018-ofiary-smiertelne-w-Polsce.-Liczba-zgonow-na-swiecie
      Chyba, że mówisz o zwykłym przeziębieniu.

    •  

      pokaż komentarz

      @boguchstein: Smiertelna nie jest grypa, lecz głupota i lekkomyślność. Ci ludzie umarli, bo zlekceważyli grypę. Wierzyli ,że gripexy i inne tego typu to lekarstwo na grypę.

    •  

      pokaż komentarz

      @goga17: z jednej strony piszesz, że można "odleżeć" grypę, a potem piszesz, że zlekceważyli i nie podjęli odpowiedniego leczenia. O czym w ogóle piszesz i na podstawie czego przyjąłeś tę opinię?

    •  

      pokaż komentarz

      @boguchstein: to jest właśnie ta indoktrynacja ludu, o której mowi ta kobieta z filmu.
      " Odleżeć " to znaczy leżeć w cieplutkim łóżeczku , pić cieple napoje i czekać aż wrócimy do zdrowia. Mówię to na własnym przykladzie i mojego męża. Nie stosuję tzw leków od 10-ciu lat. Ostatnio grypa rozłożyła mnie ponad rok temu, po takim odleżeniu po 3-4 dniach czuję się jak świeżo narodzona,
      Wcześniej gdy stosowałam się do lekarzy chorowałam 5-7 dni, a po takiej dawce prochów potrzebowałam jeszcze kilka dni aby do siebie dojść.

      Ten link, który podałaś to reklama szczepień na grypę, mam wujka który jest zwolennikiem tych szczepień. Wrak czlowieka.

    •  

      pokaż komentarz

      @goga17: zdajesz sobie sprawę, że jest to argument anegdotyczny i nie przedstawia właściwie żadnej wartości merytorycznej? Podam ci przykład podobnego argumentu, to zauważysz, dlaczego nie ma istotnej wartości.
      Przykład:
      1. Mój dziadek całe życie pił i palił i dożył 98 lat -> wniosek: palenie i picie nie wpływa negatywnie na zdrowie.
      2. Jeździłem wiele razy pod wpływem alkoholu i nigdy nie miałem wypadku -> wniosek: alkohol nie ma wpływu na umiejętność prowadzenia i nie stwarza zagrożenia wypadku na drodze.
      Rozumiesz, czemu ten argument nie działa i dlaczego nauka odnosi się do dużych prób i stosuje metody sprawdzania wiarygodności swoich badań poprzez ślepe próby?

    •  

      pokaż komentarz

      @boguchstein: Tak ..
      Będę palił bo wiele osób pali i żyje. Będę jechał po alkoholu , bo przecież mnie sie nie zdaży nic złego. Zupelnie mnie takie myślenie nie zaskakuje. Tak myśli 95 % ludzi , a właściwie nie mysli.
      Moje postępowanie z chorobami jest związane z inna logiką . Nie bedę sie rozpisywać, bo mogłabym pisać o tym bez końca. .. to moje hobby
      Podam taki prosty przyklad, dlaczego organizm podnosi swoją temperaturę gdy chorujemy ? Bo w tej wyzszej temperaturze giną wirusy i bakterie. Wystarczy tylko grzecznie przeczekać to w łóżku i gotowe.
      Zaskoczę Cie pewnie jeszcze bardziej gdy powiem ,że wlasnie przeziębienie czy grypę traktuję jako bardzo ważne wydarzenie dla mojego organizmu bo wiem, że to ważny trening dla mojego układu odpornościowego. Dzięki temu obronię się przed gorszymi chorobami
      Ale takim mysleniem grzeszy może 5 albo mniejszy % ludności.

    •  

      pokaż komentarz

      @goga17: mieszasz sporo pojęć i dalej posługujesz się argumentami anegdotycznymi. Gorączka, o której piszesz nie zabija wirusów...

      Fizjologiczny sens gorączki
      Ponieważ koszt metaboliczny gorączki jest wysoki, może wydawać się dziwne, że chory organizm (który zazwyczaj pożywia się gorzej) ma wyższą temperaturę. Okazuje się, że przy wyższej temperaturze mechanizmy obronne (takie jak wytwarzanie przeciwciał) czy proliferacja limfocytów ulegają znacznemu wzrostowi (około 10% na jeden stopień)[3]. Równocześnie zmniejsza się dostęp żelaza i innych związków dla patogenów, co utrudnia im namnażanie[4]. Wykazano doświadczalnie, że zwierzęta, którym uniemożliwiono podwyższenie temperatury na czas infekcji (poprzez podawanie leków obniżających temperaturę), miały niższą przeżywalność niż zwierzęta bez podawanych leków. Według pewnej doktryny lekarze nie powinni starać się walczyć z gorączką za wszelką cenę, lecz traktować ją jako naturalny mechanizm obronny.


      Gorączka jest bardzo starym ewolucyjnie mechanizmem obronnym i występuje u większości organizmów, jednak tylko stałocieplne ptaki i ssaki potrafią czynnie ją generować. U zmiennocieplnych przejawia się to próbą przeniesienia się w miejsca cieplejsze. W doświadczeniach polegających na podaniu pirogenów bakteryjnych jaszczurkom z rodzaju Dipsosauria szukały one cieplejszego o 2 °C stanowiska. Podobnie reagują płazy i ryby, a nawet karaczany[5].
      Via Wiki

    •  

      pokaż komentarz

      @boguchstein: napisze Ci jeszcze jedno, ale teraz to chyba doznasz glebokiego wstrzasu ......
      zachorowałam na odrę iiiiii ... Zyję !!!
      Ale wtedy nie była to ta odra co teraz.
      Teraz to jest odra śmiertelna, ja chorowałam na tą zwykłą odrę ,zresztą cała klasa chorowała po koleki , padaliśmy jak kaczki. jeden po drugim.
      Minęło 30 lat i wciąż spotykamy się w komplecie .
      Nie wiem jak to wyjaśni " nauka" ale wiem ,że wtedy światowe firmy farmacetyczne nie miały dostępu do naszego kraju.

    •  

      pokaż komentarz

      Jest takie powiedzenie, wyleczony pacjent to stracony klient.

      @Chiquita_banana: umarły to też stracony klient...
      Lepiej wyleczyć i liczyć, że coś będzie jeszcze potrzebne niż zabić.

    •  

      pokaż komentarz

      @boguchstein:

      Gorączka, o której piszesz nie zabija wirusów...
      Wpierw dałeś to, a potem cytat który potwierdza wersję @goga17. Może wybierz jedno xD

      Może "gorączka zabija wirusy" to skrót myślowy. Poprawia zdolności obronne organizmu, które przekładają się na ich zabijanie ¯\_(ツ)_/¯

      Jak się chcesz czepiać precyzji wypowiedzi, to wirusów w ogóle nie da się zabić, gdyż one w zasadzie nie są żywe ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @szpongiel:
      Ta i niech odpuści te swoje dowody anegdotyczne. Dotychczas historia nie potrzebowała dowodów anegdotycznych, a mimo to nadal żyjemy i jako ludzkość mamy się dobrze.

    •  

      pokaż komentarz

      @PoczestujPapierosem: ludzkość miała się dobrze czerpiąc wiedzę z doświadczenia, czyli sumy wielu anegdot, na tysiące lat przed powstaniem obecnej metody naukowej (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    •  

      pokaż komentarz

      @szpongiel: w którym miejscu jest napisane, że to temperatura zabija wirusy?
      @szpongiel: ludzkość się tak duże miała, że nie rozumiała, co ich zabija, a co pomaga w pewniejszy przypadkach. Bez odpowiedniej analizy danych i prób kontrolnych ciężko w ogóle dojść do racjonalnych wniosków. Polecam jakaś książkę o historii medycyny i leczenia się ludzi ogólnie. To jeden z bardziej podkręconych fragmentów naszej historii i raczej nie nazwałbym tego "miała się dobrze".

    •  

      pokaż komentarz

      @szpongiel: Dokładnie o coś takiego mi chodzi, tylko bez ubierania tego w jakieś wymyślne słowa. Chory człowiek słuchał się na przykład rady zdrowego, który doświadczył podobnych problemów i przyjmował jego zalecenia. Nie potrzebne mu były nagle setki dowodów i zachowanie wyglądające jak obrona przed sądem, którą reprezentują wykopki: "podaj źródło, chcę dowodów"- niedowiarek jeszcze będzie prosił o udowodnienie dowodów na prawdziwość dowodów.
      Życzyłbym każdemu, żeby było mniej czepialstwa o jakieś szczegóły. Każdy z nas może wiedzieć coś ciekawego w danym temacie i może mieć w tym swoją rację. Nagle przychodzi ekspert i zaczyna czepiać się słów, negować doniesienia, pomijać przemyślenia.

    •  

      pokaż komentarz

      @PoczestujPapierosem: cofnij się zatem do XIX wieku(albo wcześniej), gdzie "lekarz" poleciłby Ci upuszczanie krwi, czy jedzenie proszku z metalami ciężkimi lub klasyczne wsadzanie do pieca. Możesz się też udać do Chin i zjeść jakieś sproszkowane zęby tygrysa, korzenie różnych dziwnych roślin, które to oczywiście mają pomagać na setki dolegliwości.
      Problem jest taki, że ludzie wierzą w różne rzeczy i nie są w stanie racjonalnie oddzielać skutków od przyczyn(dlatego nauka dość mocno się na tym skupia).
      Gdy w tym samym czasie brałeś leki i modliłeś się, to które z tych dwóch pomogło? Idąc twoją logiką, nie ma to znaczenia, ważne, co się komuś wydaje. Dzięki takiemu podejściu dobrze mają się wszelkiej maści znachorzy i szarlatani, którzy przekonują ludzi do robienia sobie jakichś wlewów z witaminy C, czy innego szajsu.
      Jeśli dysponujesz odpowiednimi dowodami, to raczej ciężko będzie je podważyć.

  •  

    pokaż komentarz

    Ale ściema... jednocześnie przyjmował keki ale to konopia pomogła XD

  •  

    pokaż komentarz

    Przy granicy z naszymi południowymi sąsiadami olejek CBD jest dostępny od ręki w sklepach! Wrócisz do Polski - jesteś aresztowany/-a za posiadanie! CHORE PRZEPISY

  •  

    pokaż komentarz

    proponuje tagować takie znaleziska #medycynaalternatywna, zebym mogł dodać p?$!#!!olo na czarną listę ( ͡° ͜ʖ ͡°)

  •  

    pokaż komentarz

    Niedawno mieliśmy antyszczepionkowców, którzy na podstawie kilku szczególnych przypadków karmili nas prawdami objawionymi. Teraz znalazła się druga grupa - konopiarze - i ci zachowują się dokładnie tak samo.