•  

    pokaż komentarz

    Ja bym powiedzial inaczej to depresja pcha do perfekcjonizmu. Zycie ci sie wali ale chcesz miec nad czyms kontrole i widziec szybkie rezultaty, ze jestes cos w stanie dobrze ogarnac. Kazdy zle ulozony oloweczek, niedosuniete krzeslo itp traktujesz wtedy jako porazke i ze nie masz kontroli.

    •  

      pokaż komentarz

      @MehowM: jedno napędza drugie
      a drugie napędza to pierwsze
      błędne koło
      samonapędzające się
      więc masz pogłębiającą się depresję
      i pogłębiający się perfekcjonizm
      znam to

    •  

      pokaż komentarz

      @notdot: dlatego tez imho kobiety np po hujowym dniu w pracy biora sie za sprzatanie. Bo chca ogarnac to na co maja wplyw. Doprowadzic ten swoj maly swiat do perfekcji. Spróbuj wtedy jej wejsc na mokra podloge albo nie zmyc talerza zaraz po jedzeniu to masz duze szanse stracic zycie( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @MehowM: nie tylko kobiety
      ogólnie zauważyłem, że jak mam gorszy dzień to się biorę za coś co wiem że skończę i że zrobię to dobrze i da mi to jakąś tam radość
      to też jest połączone z prokrastynacją, jak wiem że coś może mi się nie udać albo będzie za długo trwało to odkładam w nieskończoność i znajduję inne rzeczy za które bym się nie zabrał normalnie, bo wiem że je zrobię perfekcyjnie i szybko
      będę miał poczucie, że jednak coś zrobiłem a nie zmarnowałem całego dnia
      poza tym mogę coś poprawiać praktycznie bez końca
      jakiś swój projekt nie raz chciałem poprawiać i poprawiać, w nocy myśleć, że ok jutro rano to i tamto trzeba poprawić
      a takie np sprzątanie czy inne sprawy są dość proste do ogarnięcia i osiąga się efekt perfekcji w miarę szybko

    •  

      pokaż komentarz

      @notdot: Ja zawsze mowie, ze ludzie wykonujacy zawodowo proste prace, ktorych efekty widac w krotkim horyzoncie czasowym sa szczesliwsi. Taki korposzczurek natomiast nie ma praktycznie na nic wplywu, czesto nawet jak wypruwa flaki to projekt zostanie uwalony bo costam a jak wyjdzie to laury zbierze ktos inny.

    •  

      pokaż komentarz

      @MehowM: dokładnie tak
      czasami mam też tak, że nawet jak umiem coś zrobić to się za to nie zabieram bo się boję że nie zrobię tego dobrze
      więc część zleceń odmawiam
      tak samo wolę brać małe projekty niż duże, bo jest mniejsza szansa niepowodzenia i mniejsza też szansa że gdzieś się pomylę, mały projekt bardziej ogarniesz niż duży
      a też bycie na etacie jak mały trybik w dużej maszynie korpo to już w ogóle przewalone, bo ciągłe zmiany, presja czasu no i to co napisałeś, zasługi dla dyrekcji
      na szczęście od jakiegoś czasu pracuję na swoim chociaż długo się przed tym wzbraniałem właśnie przez obawę że sobie nie poradzę, bo nie będę brał zleceń niby takich co umiem zrobić ale nie będę w stanie ich zrobić perfekcyjnie

    •  

      pokaż komentarz

      @notdot: czym sie zajmujesz i gdzie szukasz zlecen ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @MehowM: @notdot: niestety to potwierdzam, mimo w sumie do teraz na to nie zwróciłem uwagi oraz nie połączyłem faktów - i w sumie z tego co widzę, to u mnie zaczęło się jeszcze przed oficjalną "deprechą", chociaż można by połączyć z innymi wydarzeniami z przeszłości, które wpłynęły na moje ja.

      Każdą jedną czynność staram się robić jak najdokładniej, przez co zajmuje mi ona co najmniej 2-3x razy tyle czasu ile powinna. Parę przykładów:
      - sprawozdania na uczelni (chyba ani razu nie dostałem zwrotu),
      - czytam słowo po słowie, mimo że chciałem to nie dla mnie nauka szybkiego czytania objętościowo, bo mnie będzie "triggerować" że pominę jakiś fragment tekstu,
      - w pracy robię coś dłużej, aby upewnić się że żadnych błędów nie ma (za co już zostałem raz trochę skarcony, bo coś ala deadline goniło), zamiast zrobić na szybko, sprawdzić takim narzędziem czy jest ok i tyle. W większości przypadków zrobienie czegoś na szybko wystarcza i ew. kontrola błędów nic nie znajduje, no jednak nie chcę aby u mnie coś takiego było,
      - jak mam czas to gry przechodzę na 100% - wszystkie "znajżdżki", wszystkie opcje dialogowe, questy itp. na 100% w każdej grze. Itemów co zebrałem w Stalkerze wystarczyłoby do przejścia gry dla 4 osób co najmniej. Wiedźmina 3 przeszedłem dopiero po 700h. Aktualnie w Kingdom Come chcę odkryć każdy jeden znacznik na mapie.
      - jak znajdę u siebie błąd, albo ktoś mi go wypomni, to czuję cholerne poczucie winy. Nawet w błahych sprawach.
      Aa wyjątkiem potwierdzającym regułę jest mój brzydki charakter pisma.

      Ale mi teraz daliście rozmyślania. Chęć kontroli nawet nad takimi rzeczami, że coś idzie po małej myśli... Czemu ja tego nie widziałem.

    •  

      pokaż komentarz

      @MehowM nie jest dokładnie na odwrót. Myślenie czarno-białe i przez to staranie się aby wszystko było zrobione na 100% to furtka do depresji.

    •  

      pokaż komentarz

      Spróbuj wtedy jej wejsc na mokra podloge

      @MehowM: "Dwóch gliniarzy łączy się przez radio z wydziałem zabójstw:
      - Przyślijcie ekipę...
      - Jaka sytuacja?
      - Zabójstwo, ofiara to mężczyzna, lat 38, matka uderzyła go nożem kilkanaście razy za to, że wszedł na mokrą, dopiero co umytą podłogę.
      - Aresztowaliście matkę?
      - Nie, podłoga jeszcze mokra."

    •  

      pokaż komentarz

      dlatego tez imho kobiety np po hujowym dniu w pracy biora sie za sprzatanie. Bo chca ogarnac to na co maja wplyw.

      @MehowM: bez sensu, imo burdel w domu ludzi jeszcze bardziej wkurza a sprzątanie niektóych po prostu uspokaja bo się na tym skupiają, tak jak inni się odstresowują żrąc słodycze, pijąc alko czy co tam jeszcze.

    •  

      pokaż komentarz

      @Atexor: nie no masz problem, bo nie robisz tego dla przyjemności ale z jakiegoś poczucia przymusu.
      Nie ma winy gdzies w twoim otoczeniu dawnym/obecnym?

      Ja wieśka 3 skończyłem po 150h, bo po prostu więcej nie czułem sensu robić, ale też większość rzeczy zrobiłem, ale to robiłem dla przyjemności, żadnego masterowania dla samego masterowania bo szkoda czasu ;p

    •  

      pokaż komentarz

      @caribbean: trochę przyczyn się znajdzie (patrz pierwszy akapit). I tak - czuję taki wewnętrzny przymus. Ciężko mi to nawet opisać, wyjaśnić. To tak jak musisz iść do piekarni po chleb bo będziesz głodny. Chociaż też nie so końca to trafne.

      Zastanawiam się tylko, czy w ciągu ostatniego pół roku się to nie nasiliło po jednej przykrej sytuacji co mnie spotkała.

      No, 150-200h to dobry czas. Jednak jak mówiłem - np. wątek Barona przeszedłem na każdy sposób jaki się da (a był długi - zajęło mi to kilka dni). Po prostu obierałem to jak chcę przejść i tak leciałem z fabułą. Jednakże robiłem także inne możliwe ścieżki, saveowałem, wczytywalem a potem usuwałem aby wrócić do głównego toku. I tak parę rzeczy mi zostało, co nie udało się przejść na 100% bo konsekwencje były zbyt dalekosiężne i wiązałoby się z nadrabianiem gigantycznego wątku fabularnego aby poznać "co się stanie, gdy".

    •  

      pokaż komentarz

      @Atexor: now iesz ja też vice city przechodziłem ze 4 razy, gta 3 itp ;pp

    •  

      pokaż komentarz

      @grabowski_f: jestem projektantem i zlecenia mam po znajomości

    •  

      pokaż komentarz

      - w pracy robię coś dłużej, aby upewnić się że żadnych błędów nie ma
      - jak znajdę u siebie błąd, albo ktoś mi go wypomni, to czuję cholerne poczucie winy.


      @Atexor: dokładnie to samo mam

    •  

      pokaż komentarz

      @MehowM: @Atexor: a jeszcze jedno
      co prowadzi do depresji? to że się boisz, że nie zrobisz dobrze projektu i rezygnujesz ze zleceń
      zamiast zrobić je i mieć z tego zysk to rezygnujesz od razu
      albo uciekasz od tego tematu w inne, odkładasz na półkę takie tematy, denerwujesz się, termin się zbliża, wpadasz w depresję, bo termin i to że zrobisz źle cię stresuje

    •  

      pokaż komentarz

      @notdot: nie rezygnuję ze zleceń, bo ich nie mam. Mam pewną część projektu i choćby się pos**ć, to musi być zrobiona. Ludzie chyba widzą, że idzie mi to wolniej niż powinno, ale na szczęście większych problemów nie robią. I to dobija. Co ciekawe czasami mam takie "fazy", że idzie mi coś naprawdę szybko.

      Raz miałem taki okres, że dobre 2-3 tygodnie robiłem raporty - wszystkie analogicznie, ok. 3 na dzień (koledzy mieli koło 5-6). Wtedy od rana czułem się dziwnie pozytywnie i tego dnia zrobiłem ich... 8. A nie czułem jakiejś presji albo coś. Mniej roboty nad nimi też nie było.

      Ogólnie też nie lubię zostawiać wszystkiego na ostatni moment, bo wiem że nie zdążę. Wolę zacząć wcześniej i na spokojnie robić, a i tak często dobijam do deadlineów :/

    •  

      pokaż komentarz

      ie rezygnuję ze zleceń, bo ich nie mam.

      @Atexor: jasne, pisałem pod swoim kątem ale to się tyczy jakiejkolwiek pracy czy nauki, wszystkiego co się robi
      znam to, tylko, że ja wszystko zostawiam na ostatnią chwilę

    •  

      pokaż komentarz

      @notdot: a, nie przeczytałem jednego postu wyżej o zleceniach. Z tym to paskudztwo, zwłaszcza z ostatnią chwilą, bo ciężko wtedy to wszystko spełniać. Chociaż z drugiej strony może łatwiej Ci będzie to wyleczyć bo de facto nie spełniasz swojego perfekcjonizmu?

      W artykule pisali u wizytacji u psychologów, czy innych psychoterapeutów. Nie ma co się bać, ludzie idą do nich z różnymi problemami, nie tylko "czubki", a być może faktycznie Ci to pomoże. Sam spróbuję u siebie zagadać na ten temat u terapeuty.

  •  

    pokaż komentarz

    kurde wiem coś na ten temat

    Jest to masakra

  •  

    pokaż komentarz

    Depresji można dostać od ludzi wokół, którzy na każdym kroku mówią, że twój perfekcjonizm nie ma sensu, robią na odp$@##$# to o co ich prosisz i nie potrafią przyznać się do błędu no bo przecież panie to tak może być, tego nie widać. A ty jako perfekcjonista masz wk@!#a jak stąd do księżyca o tą j@!!ną śrubkę, do której ktoś wywiercił krzywo otwór.

    Polska to nie miejsce na perfekcjonizm.

    •  

      pokaż komentarz

      @MrEngineer: Ja dostaje depresji przez takich jak Ty, nie mogę słuchać jak żyją pracą i spuszczają się nad nią, jakby to miało być coś ważnego. Chcesz perfekcjonizmu to jedź do Japonii i popełnij Karōshi. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @MrEngineer: Ta choroba to k#?!ica, bierze się od ciągłego wk#?!ienia na innych.

    •  

      pokaż komentarz

      @Bazarnia: a co tobie do cudzego życia k@!%a za przeproszeniem mać? Chcesz robić na odp?@@%@$ to sobie rób sam. Rozwijam firmę w sektorze przemysłowym i zależy mi na jak najlepszych urządzeniach już od pierwszego prototypu. Ponadto buduję od kilku lat klasyka i dbam o każdy szczegół, co wk@!%ia wiele osób mimo, że to nie ich czas, nie ich pieniądze i nie ich nerwy ale docinkę muszą rzucić.

    •  

      pokaż komentarz

      Depresji można dostać od ludzi wokół, którzy na każdym kroku mówią, że twój perfekcjonizm nie ma sensu, robią na odp$@##$# to o co ich prosisz

      @MrEngineer: Ty hipokryto, to Ty się zacząłeś srać do tego jak ludzie żyją i pracują xD Widzę że gul Ci skoczył, ale powiem Ci że mam w dupie co Ty tam robisz, nie mierz każdego swoją miarą pracoholika. Kopniesz w kalendarz, a każdy będzie srał na Twój grób, całe twoje maszynki do golenia, szybko zapomną o panu perfekcjoniście :)

    •  

      pokaż komentarz

      @MrEngineer: jest coś takiego w ludziach, że nie lubią majsterkowiczów, wiem to na własnym przykładzie. Jak opowiesz komuś, że konstruujesz jakąś maszynę w domowym zaciszu, to najpierw jest cisza i dziwna mina, a potem cały festiwal wyśmiewania i zniechęcania do dalszej pracy.

    •  

      pokaż komentarz

      @Bazarnia: Jeśli to Ty kierujesz projektem to masz prawo wymagać. Nie żyjemy w idealnym świecie, każdy wymiar musi być tolerowany ale jeśli tolerancja wynosi 2mm a typek jebnie się o 15mm i na dodatek zamiast mierzyć względem bazy mierzy względem poprzedniego elementu to ma błąd narastający na każdym elemencie. Przy trzecim otworze błąd wynosi już 43mm. Ja rozumiem doskonale, że done is better than perfect i nie musisz mi tego tłumaczyć ale po co się przyp$@$%%?ać do dokładności zamiast niechlujstwa?

    •  

      pokaż komentarz

      @MrEngineer: Krążę w ogromnym wszechświecie, jestem pyłem w kosmosie na jakiejś gówno planecie, nie wiadomo czy jutro nie zdechnę. Zgniję rozłożę się, nie zostanie po mnie ślad na miliardy lat tak jak przed moim istnieniem, a Ty mi opowiadasz o jakichś dziurach które kompletnie mnie p??@!$%ą? Podziwiam za bezrefleksyjność, ale w sumie to nie mój problem ani życie. Cześć

    •  

      pokaż komentarz

      Jeśli to Ty kierujesz projektem to masz prawo wymagać. Nie żyjemy w idealnym świecie, każdy wymiar musi być tolerowany ale jeśli tolerancja wynosi 2mm a typek jebnie się o 15mm i na dodatek zamiast mierzyć względem bazy mierzy względem poprzedniego elementu to ma błąd narastający na każdym elemencie. Przy trzecim otworze błąd wynosi już 43mm. Ja rozumiem doskonale, że done is better than perfect i nie musisz mi tego tłumaczyć ale po co się przyp@@%%$?ać do dokładności zamiast niechlujstwa?

      @MrEngineer: Ale to nie jest perfekcjonizm czy tez jego brak, a zwykly blad operatora/maszyny/konstruktora. Perfekcjonizm to by byl, jakbys kazdy wymiar tolerowal 0,01, a chory perfekcjonizm wtedy gdy dokladnosc twoich maszyn obrobczych to 0,05 a ty nadal wymagasz 0,01.

    •  

      pokaż komentarz

      robią na odp%#!#@% to o co ich prosisz i nie potrafią przyznać się do błędu no bo przecież panie to tak może być, tego nie widać.

      @MrEngineer: o jakie mam nieszczęście, że mnie wk%@%ia robienie na odp%#!#@% i bardzo zazdroszczę ludziom, którzy mają na wszystko wywalone i nie mają żadanego sumienia. Mało tego mam ludzi w robcie, któzy latami robią na odp%#!#@% i zawsze się jakoś prześlizgują, zawsze ich gówno sie jakoś ukryje albo ktoś inny beknie, ja wystraczy, że czegoś raz nie sprawdzę, spróbuję zrobić jak oni byle zrobić to zawsze kuźwa ma to konsekwencje, zawsze jakieś gówno się z tego urodzi, to się chyba zwyczajny pech życiowy nazywa i tyle.

    •  

      pokaż komentarz

      @PurpleHaze: żeby nie być gołosłownym :) każdego fakapa można jakoś wyprowadzić tylko szkoda, że wynika to ze zwykłego niedbalstwa i szkoda, że krytykuje się perfekcjonizm zamiast naodp$!@%?#izm.

      źródło: image.jpg

  •  

    pokaż komentarz

    Mam to. Na codzień brak satysfakcji z tego co robię.. Nawet jak ktoś mówi, że zrobiłem dobre jedzenie lub komuś jakoś pomogłem to zawsze dziwnie się patrzę, bo wg mnie to nic takiego i można by było 100 razy lepiej.. Ale to chyba też świadomość typu "Jeżeli myślisz, że jesteś w czymś dobry, miej świadomość, że zawsze znajdzie się 7 letni azjata, który robi to 3 razy lepiej, szybciej i dokładniej itp. itd." Świadomość sukcesów innych buduje i niszczy jednocześnie, ciągła gonitwa za najlepszymi rezultatami. Słaba jest też sytuacja (np. w pracy) jeżeli sam w swoim mniemaniu jesteś perfekcjonistą i jesteś świadomy, że zajebiście ciężko nad sobą pracujesz i próbujesz coś zmienić i robić jak najlepiej, a z drugiej strony jest jakiś inny ziomek pracownik, który naturalnie robi wszystko lepiej, chociaż daje poczucie, że ma na wszystko wyjebane.
    Nie wspominając w tym wszystkim, jakie ciągle ma znaczenie otoczenie w jakim się znajduję i jak nieraz to potrafi zepsuć cały dzień.
    Przegryw life.

  •  

    pokaż komentarz

    W solidnych zachodnich firmach, perfekcjoniści nie mogą zarządzać grupą ludzi, ponieważ zamęczają nie tylko samych siebie ale i podwładnych. Ich skuteczność jest niesamowita... Ale tylko na krótką metę .
    Perfekcjoniści nadają się świetnie do projektów gdzie trzeba ogarnąć wiele szczegółów.np księgowość (liczby, wyłapywanie błędów).
    Także porządna firma będzie wiedziała jak wykorzystać ta "dysfunkcję" natury ludzkiej.
    Najlepszym lekarstwem na perfekcjonizm, jest...... skromność. To nic innego jak świadomość własnych ograniczeń. Niestety nie jest to cecha popularyzowana w mediach (promowanie "ludzi sukcesu"). Perfekcjonizm można kontrolować , są dobre książki na ten temat. Ostatecznie psychoterapia. Bo okazuje się że perfekcjonizm dość często rodzi się ....w rodzinach alkoholików. ( zespół współuzależnienia ).