•  

    pokaż komentarz

    kobieto czy mężczyzno co jego partner ma depresje.
    1. spalcie razem sative
    2. posadźcie lawende w mieszkaniu
    3. przestańcie jeść cukier i wysoko przetworzone żarcie
    4. zacznijcie dbać o pozytywną mantrę. p.s. darcie japy nie pomaga, ale proste wspólna co-op by coś powstało w dobrej atmosferze tak.
    5. zjeść grzybki też to jest jakieś rozwiązanie ale dla odważnych raczej
    6. zmniejsz wymagania by atmosfera była lużniejsza
    7. przestańcie pić alkohol bo alkohol jest depresantem
    8. przestańcie oglądać tv i słuchać radia.
    Efekt może i nie będzie jutro ale po miesiącu już jakiś zauważysz :)
    A potem już tylko lepiej z myślą co do cholery system z nami robi, że ludzie masowo chorują...

    Ba robi i to bardzo złe rzeczy za które powinien odpowiedzieć karnie.

    •  

      pokaż komentarz

      @machaunder: nazwa "depresant" nie oznacza że wywołuje depresję tylko określa sposób w jaki stymuluje ukad nerwowy

    •  

      pokaż komentarz

      @machaunder: grzyby bardzo polecam jako środek na depresję

    •  

      pokaż komentarz

      @machaunder: pale sative codziennie - nie pomaga

    •  

      pokaż komentarz

      pale sative codziennie - nie pomaga

      @soSNax: to przestan i zobaczysz, ze jednak dziala :)

    •  

      pokaż komentarz

      @wtf2012 ale kolega doradzil, żeby jednak palić... Co robić? Jak żyć?

    •  

      pokaż komentarz

      ale kolega doradzil, żeby jednak palić... Co robić? Jak żyć?

      @soSNax: no i ja potwierdzam kolegi radę, doradziłam ci tylko bys zrobil sobie przerwe od palenia i od razu zmienisz zdanie jakoby palenie nie pomagalo w depresji. Pomaga ale przy codziennym paleniu staje sie rutyna i zapominasz, ze na trzezwo moze byc gorzej. I potem z przyjemnoscia powracasz do swoich rytualòw... pozdrawiam ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @machaunder: Ta lista niby wylicza przyczyny złego samopoczucia ale IMO bardziej znaczące pozycje takie jak:

      - jedzenia wysokoprzetworzonego jedzenia
      - kłótnie
      - wygórowane wymagania
      - picie alkoholu

      To nie przyczyny a skutki, następstwa stresów. A przyczyną jest zazwyczaj nic innego jak walka o przetrwanie, o zapewnienie rodzinie godnego życia.

    •  

      pokaż komentarz

      @wtf2012 a długa ta przerwa? ( ͡º ͜ʖ͡º)

    •  

      pokaż komentarz

      @AdireQ: cukier wpływa na zakwaszenie drug neuralnych które są przyczynami chorób psychicznych także i depresji.
      kłótnie powtarzane kształtują droge neuralną negatywną w organizmie którą potem nawet latami trzeba naprawiać.
      czym większe wymagania tym większy stres bo jak to przecież miało by coś więcej itd.
      picie alkohol zakwasza organizm dodatku jest udowodnione, że wręcz wgrywa w mózg stany depresyjne.

      tak jest wszystko co nas otacza tworzy nas jednak by osiągnąć sukces i to na poziomie życia.
      trzeba się odizolować od przyczyn które tworzą problemy.

      A twórcami problemów aktualnie są ci co stworzyli taki system a także i media.

    •  

      pokaż komentarz

      @machaunder: Ja rozumiem że występuje tu dodatnie sprzężenie zwrotne przez co problemy zaczynają się mnożyć ale wymienione przeze mnie pozycje z twojej listy są uznawane za skutki a nie przyczyny.

      Kłótnie i alkoholizm często spowodowane są trudną sytuacją życiową i ustępują samoczynnie gdy sytuacja się poprawia. Spożywanie wysokoprzetworzonego jedzenia to skutek braku czasu. Wygórowane wymagania nie są widzimisię a wynikają z potrzeby zapewnienia rodzinie godnego życia.

      Zakwaszenie organizmu i zwalanie całej winy na rząd pachnie foliową czapeczką. Rząd jest nieudolny ale nie przeceniałbym jego wpływu na otaczającą nas rzeczywistość.

    •  

      pokaż komentarz

      @soSNax bo marihuanana na depresję to trochę tak jak tabletka przeciwbólowa na ból zęba

    •  

      pokaż komentarz

      @soSNax: pojutrze będą już dwa dni jak nie palę i efekty są zaskakujące!

    •  

      pokaż komentarz

      @machaunder: Wykop jako portal promujacy depresje. Przecież o od dawna wiadomo że nie chorują ci którzy o niej nie wiedzą :)

    •  

      pokaż komentarz

      @AdireQ: Czym jest godne życie? To pozytywne życie.
      A ludzie żyją wyścigu szczurów i prawdziwe życie ucieka im pomiędzy palcami.
      Efekcie wszystko prowadzi w złą stronę.
      Jak byli na mieszkaniu w bloku tak pozostają w nim.
      Jak żyli na socialnym mieszkaniu tak w nim pozostają.
      Bo nie realizują się tylko pokazują się.
      A życie na pokaz jeśli się nie jest bogatą osobą nie działa przynosi tylko jeszcze bardziej negatwyne skutki.

      Zakwaszenie organizmu pachnie ci foliową czapeczką.
      No to naukowcy noszą foliowe czapeczki :D
      p.s.
      foliowe czapeczki są nie skuteczne aktualnie tylko klatka z paru centymetrowej miedzi ale cóż nie ma to sensu po co się więzić jeszcze mniejszym więzieniu?

    •  

      pokaż komentarz

      @machaunder:

      Zakwaszenie organizmu pachnie ci foliową czapeczką.
      No to naukowcy

      Chyba k$%%a doktor Zieba. Jakby było ziarno prawdy we wpływie pokarmu na zakwaszenie to po puszce Coli byś się przekrecil

    •  

      pokaż komentarz

      @TheresNoGodButMe: nie zięba tylko nawet mit :) "nie czytam polskich artykułów czy prac naukowych jeśli chodzi o technologie a także o rozwój bo cóż niedorozwinięci Polacy budują już powyżej 30 lat elektrownie atomową i do tej pory jej nie mają czy wygiel to jedyna słuszna droga itd"
      cóż trochę tolerancji panie gówienko nie każdy jest humanistą i nie zapominaj, że istnieją ludzie z dysgrafią i dysleksją.

    •  

      pokaż komentarz

      O k?!#a ludzie polecaja niekontrolowane branie psychodelików w trakcie depresji, gdzie ja k?!#a zabłądzilem XDD w mysl zasady "wiecej plusów niz minusów wiec daje plus" dalbym wam plusa gdyby nie to ze kiedys dzieki takiej terapii mialem przez 3 tygodnie mysli samobojcze. Jak nie macie nic mądrego do napisania to lepiej nie piszcie bo ktoś naiwny was poslucha i zrobi sobie krzywdę.

    •  

      pokaż komentarz

      @machaunder:

      smoke weed and solve all your problems bruh!
      chyba sobie robisz jajca

    •  

      pokaż komentarz

      @machaunder: @KoloPozaKontolo: nie promujcie psychodelików jako cudowny lek na depresję, bo możecie komuś krzywdę zrobić. Owszem może pomagaja, ale warto tutaj wspomnieć co najmniej o set and setting, o które w depresji trochę trudniej zadbać..

    •  

      pokaż komentarz

      @machaunder: spal trawe wylecz sie z depresji hahaha xD

    •  

      pokaż komentarz

      @KoloPozaKontolo
      @machaunder wszystko spoko tylko skąd to wszystko brać. ja w dużym mieście kilka lat po studiach, kontakty wygasły i nie mogę sobie kupić nawet zwykłego towaru żeby przypalic a nie marzę już nawet o wyborze takim jak sativa czy grzyby to jest duży problem.

    •  

      pokaż komentarz

      @soSNax: Przerzuć się na indicę. Jeśli i to nie pomoże zostają tylko czopki z wełny.

    •  

      pokaż komentarz

      Pierwszy raz zglosilem wpis na wypoku bo to jest k?#?a niepojęte XD Az sie dziwie że Jerzy Zieba nie ma tu posluchu. Pewnie gdyby swoje rewelacje przedstawial pod nickiem na wykopie to byscie leczyli raka lewoskrętną witamina C

    •  

      pokaż komentarz

      @machaunder: oo tak zioło na depresje - super porada ziomeczku (-‸ლ), przecież nie ma to jak zrobić sobie z tego "sposób na ucieczkę od cierpienia" i dołożyć sobie jeszcze zespół amotywacyjny. Pomijam już temat tego czym jest wzbogacone zioło sprzedawane w Polsce.
      Leki - psychiatra naszprycuje cie, koncerny farmacełtyczne, OSTROŻNIE OSZUKUJO!!!
      Psychodeliki - noo sama natura ziomeczku, poczujesz się lepiej (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■) Gandzią, grzybki... Datura to też taka fajna, naturalna roślinka.

    •  

      pokaż komentarz

      @daniel42na_: demotywacje masz przy indyce a przy sativie masz motywacje.
      w aptekach na receptę masz dostęp tylko do sativy.
      polecam w końcu już dostęp do legalu jest :)

      walczyłem o legalizacje leczę się legalnie.

    •  

      pokaż komentarz

      7. przestańcie pić alkohol bo alkohol jest depresantem

      @machaunder: co? xDDDDDDDDDDD

    •  

      pokaż komentarz

      @machaunder: polecanie ludziom z zaburzeniami psychicznymi ziola i grzybków, które mogą poglębić lęki: XDDDDDDDDD

      "7. przestańcie pić alkohol bo alkohol jest depresantem"
      typie weź nie wypowiadaj się o rzeczach, o których nie masz pojęcia XD jeśli jest depresantem to w totalnie innym znaczeniu niż ci się wydaje

    •  

      pokaż komentarz

      @soSNax: a próbowałeś palić kościół?

    •  

      pokaż komentarz

      @daniel42na_: No tak. a po antydepresantach nie ma "zespołu amotywacyjnego". Masa ludzi co ma po leczeniu przewlekły problem z odczuwaniem emocji, nie tylko pozytywnych ale i negatywnych oraz modli się o powrót do stanu przed leczenia, choćby głebokiej depresji to pewnie agenci Serviera - firmy farmaceutycznej produkującej lek o działaniu przeciwnym do popularnych serotoninergików :) Bo przecież psychiatria nigdy nie miała problemu z szybkim rozpoznaniem zagrożeń swoich terapii i troską o skutki uboczne. Oh wait...

      Zażywanie psychodelików na własną nie jest fajnym rozwiązaniem, ale nie ma co demonizować grzybków, LSD czy Ketaminy. Jest wystarczająco dowodów naukowych by skończyć z histerią odnośnie tych substancji i włączyć je na poziomie profesjonalnym jako alternatywe dla konwencjonalnego leczenia. W warunkach kontrolowanych, tak jak było kiedyś i zostało zaprzepaszczone przez politykę zapoczątkowaną przez Nixona

    •  

      pokaż komentarz

      @marecki22:

      Masa ludzi co ma...
      Dowód anegdotyczny. "Masa ludzi co ma, jeszcze większa hoho masa co nie ma". ;)
      Jasne, że psychiatra "strzela" stawiając diagnozę i wypisując receptę, ale co innego ma zrobić? Trudno takie zaburzenia zmierzyć jak gorączke czy złamanie.

      A te dowody naukowe na pozytywne działanie psychodelików względem osób chorych psychicznie / z zaburzeniami, to jakie? Bo póki co to są tylko clickbaity, domniemania, przypuszczenia i wielkie wnioski na obserwacji garstek osób (np. 12) https://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S2215036616300657
      Mam nadzieję, że pójdzie to w dobrym kierunku i będzie można zastąpić te okropne leki na przykład jednorazowym tripem LSD, ale póki co... eh. Myślenie życzeniowe i patrzenie przez różowe okulary, tylko i wyłącznie. Pompowane często przez ludzi którzy psychodelików nawet nidgy nie tknęli. Ja do psylocybiny też miałem takie nastawienie "ooo bambuk i matka natura za pośrednictwem grzyba pokaże ci prawdziwe znaczenie tego świata!!!". Nie. To nie są rurki z kremem. Nabrałem dystansu dopiero jak jej spróbowałem i wcale to nie był bad trip.

    •  

      pokaż komentarz

      @machaunder niesamowite jest z jaką pewnością rzucasz "radami", które mogą komuś sp?@$??%ić psychikę do końca.

      Chciałbym wierzyć, że chcesz dobrze. Jeśli faktycznie chcesz, to zreflektuj się nad tym, że polecasz potencjalnie destruktywne dla zaburzonej psychiki pomysły, jak palenie zioła czy psychodeliki.

      To może zarówno człowieka naprostować, jak i zmiażdżyć do końca.

      Tylko powiedz mi, weźmiesz odpowiedzialność za zniszczenie komuś psychiki do końca? Bo w rozpaczy Cię posluchal?

      Zakwaszenia ciężko komentować, przyjacielu coś takiego nie istnieje poza ciężkimi chorobami, podczas których lądujesz od razu w szpitalu, a nie się źle czujesz.

      Przemyśl cumplu, czy na pewno dajesz dobre rady i na pewno wiesz wszystko najlepiej?

    •  

      pokaż komentarz

      @BeSmarter: Me wskazówki są przemyślane, zbadane i działają :)
      Ta palenie zioła jest destruktywne węz się ogarnij i spal se sative to zmienisz zdanie...
      Sative a nie indykę. Destruktywne jest tworzenie paranoi społecznej a nie.
      Wiesz psychodeliki mają to do siebie, iż mogą ukazać świat realny osobie.
      A nie wszyscy są na to gotowi to chyba bład edukacji, że nie mówi się osobą jaki jest naprawdę świat?
      Ja generalnie kwasów nie lubie przestałem je brać po tym jak sysnestazja zamieniła się na 010101010 formie algorytmów ;p
      więc no tak matrix
      Odpowiedzialność a wykop bierze odpowiedzialność za promowanie treści które niszczą psychikę użytkownikom wykopu?
      Oj istnieje i ci to mówie jako osoba z stwierdzoną dokumentowo tendecją do zakwaszania organizmu. Tylko nie mam depresji. A miałem np raka nie złośliwego w dzieciństwie czy mam tendecje do chorowania bo wirusy lubią środowisko kwaśne w organizmie. Na szczęście jest xylitol więc jakoś daje radę :)

      przemyślane i otwórz sobie prace naukowe na ten temat a znajdziejsz jeśli poszukasz tylko cóż nie będą one po polsku ;p

    •  

      pokaż komentarz

      @machaunder kolego tak ładnie opowiadasz o tych badaniach, to może je pokaż, siedzę w temacie i niestety nie ma czegoś takiego jak "wirusy lubią kwaśne środowisko".

      Smutne to, że jednak się nie reflektujesz.

      Proszę, nie dawaj już takich "rad", bo tylko komuś zaszkodzic.

      No nie jesteś żadnym profesjonalistą, więc pomoc zostaw profesjonalistom.

      A jak chcesz dobrze, to uzasadniaj swoje zdanie, wtedy staniesz w prawdzie większej niż pokażą psychodeliki, w prawdzie że nie zjadłeś wszystkich rozumów i posłuchałeś kłamstw o działaniu organizmu i je rozpowszechniałeś.

    •  

      pokaż komentarz

      @BeSmarter: google a jeśli nie umiesz szukać to nie siedzisz w temacie :)
      tylko ukazujesz jaki to zajebisty niby jesteś a w rzeczywistości nie jesteś.
      p.s.
      nie usłucham cie będę mówił co mi się żywnie podoba szczególności, że to prawda.
      a ty kłamiesz.

    •  

      pokaż komentarz

      @machaunder szkoda że tak się zaćpałeś, że tylko piszesz na wykopie o synestezji i podobny tego typu bełkot.

      p@##?!?isz jakieś kocopoły, których nie umiesz uzasadnić bo za bardzo się zjarałeś, żeby otworzyć google.

      Łudziłem się że jest sens cokolwiek pisać. Szkoda strzepić ryja.

    •  

      pokaż komentarz

      @BeSmarter: cóż masz ryja nic dziwnego. no mam synestazje jest to wspaniały dar.
      bo życie to kolorki a istnienie jest zbudowane z nich... kwarki :)

    •  

      pokaż komentarz

      @daniel42na_ Taka masa ludzi, że nawet niskopłatny support hindusów z Microsoftu zorientowałby się w sytuacji i powiedział "Delhi, mamy problem" a tu totalna ignoracja od strony panów w białych kitlach. Bo przecież ich to nie dotyczy bezpośrednio, a pośrednio - prawnie, nie ma możliwości czegokolwiek udowodnić przed sądem.

      A z czego składa się badanie medyczne oprócz statystyki i porównywania różnych wielu grup ludzi z andektodkami poddanych pewnej ingerenci? Składa się z dziennika anegdotek (reakcji, skutków ubocznych), ale nadmiernie uproszczonego z powodu skali i kosztów, , tak że niektóre andektdotki (np pewne skutki uboczne) zostałą nie zakwalifikowane do dalszej częsci badania. To trafia następnie do domumentu, który jest przetwarzany, opracowywany , wycinany ze stwierdzeń wątpliwych, żeby na potem przygotować dokument 100 stronicowy ze 11 000 stron surowego materiału zeznań strzeżonych tajemnicą handlową . Po dalszej obróbce tej 100 otrzymujemy 5-20 stron i mamy gotowe badanie na PubMeda

      Podsumowująć emotional blunting nie znajduje się jako objaw w słowniczku i na żadnym etapie nie był badany. Nie jest możliwe ponowne zinterpretowanie, z uwzględnieniem stłumienia emocji, opowieści pacjentów przebadanych. Ich dane są strzeżone tajemnicą handlową tak samo jak treść ich zeznań.

      JEszcze kwestia PSSD czyli trwałego impotenctwa, ale tym zajmuje się obecnie Europejska Agencja Medyczna

    •  

      pokaż komentarz

      @machaunder: Pewnie bait, ale odpowiem, bo jeszcze ktoś to weźmie na serio. Regularne palenie zioła raczej wzmaga wszystkie problemy psychiczne, w tym depresję. Wrażenie może być inne, bo kiedy jesteś na haju, to faktycznie wszystkie problemy masz totalnie w dupie i nie istnieją. Ich przyczyny jednak nie znikają, tylko nawarstwiają się przez ten czas, kiedy nie robisz z nimi nic :P

    •  

      pokaż komentarz

      @machaunder: powiem bardzo króciutko. c#?%@ wiesz o depresji kolego. To co podałeś to może co najwyżej pomoc komuś kto ma jesienną chandrę a nie przewlekłe i poważne problemy psychiczne.
      Ludzie, jak podejrzewacie u siebie depresje to idźcie k$@%a do lekarza. Moja dziewczyna po śmierci brata półtora roku zmagała się z depresja zanim udało mi się ja namówić na psychiatrę. Półtora roku zmarnowanego zycia, codziennego płaczu, niechęci do robienia czegokolwiek. Półtora roku ciężkiej depresji. Zgadnij jak działały wszelkiej maści używki kiedy próbowała sie zrelaksować w takim stanie? W skrócie- drastycznie pogłębiały jej stan. I wiesz co? Po wizycie u lekarza przez pierwszy miesiąc było jeszcze gorzej, taki to już efekt uboczny antydepresantów ze na początku miga trochę powodować karuzele i egzaltacje. Po tym miesiącu cały czas małymi kroczkami dalej ją z tego wspólnie wyciągaliśmy z pomocą już farmakologiczną. I dopiero od trzech miesięcy, po ty jak minęło kolejne półtora roku, odstawiła tabletki kompletnie i osobiście mogę powiedzieć ze jest zdrowa. Gdyby nie pomoc lekarza i farmaceutyków to pewnie do teraz męczyłoby ją paraliżujące ataki paniki, całonocne napady płaczu i kompletne zniechęcenie do robienia czegokolwiek.

      I nie ma żadnych problemów z odczuwaniem emocji po odstawieniu tabletek, wręcz przeciwnie, po kilku miesiącach brania sama mowila ze pierwszy raz od dwóch lat była w stanie czuć radość czy spokój, a teraz nic się nie zmienia.

      Ludzie, chodźcie do lekarzy.

    •  

      pokaż komentarz

      - picie alkoholu

      To nie przyczyny a skutki, następstwa stresów. A przyczyną jest zazwyczaj nic innego jak walka o przetrwanie, o zapewnienie rodzinie godnego życia.

      @AdireQ: niekoniecznie panie Janie kochany, w alkoholizm można wpaść na wesoło. Tj, pijesz kiedy chcesz się dobrze zabawić i pewnego dnia się okazuje że pijesz bo masz tyle kolegów że codziennie jest okazja. Długo by( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Choker: zapal znaczy ściągnij kilka buszkoe raz na kilka dni a nie up!%@%@? się jak bombowiec codziennie.Tak samo lampka wina może pomóc zdrowotnie ale flaszka codziennie? Sam sobie odpowiedz.

    •  

      pokaż komentarz

      @machaunder: no dobra, a co jak powodem depresji są kredyty i brak pieniędzy..

    •  

      pokaż komentarz

      @feroze_adrien: żyłeś na krechę i miałeś wielkie wymagania to masz kredyt.
      musisz obniżyć swe wymagania co niepotrzebnych rzeczy tak byś mógł spłacać i mentalnie dobrze żyć.
      dodatku myśleć jak więcej zarabiać.
      p.s.
      więc zamiast pistacji w sklepie kupować to u producenta :D
      zamiast wody czy napojów butelkowanych woda z kranu lub domowej roboty soki
      zamiast wożenie się uberem czy taksówka to rower.
      zamiast oleju ryżowego to olej rzepakowy
      itd.
      Weż sobie najlepiej kartkę długopis i zrób plan budżetowy
      tak byś miał zawsze jakiś zapas pieniędzy na nagłą potrzebę jednak tak i tak nie wydawał tych pieniędzy.

    •  

      pokaż komentarz

      @psi-nos Mi lsd troszkę pomogło, tzn wtedy zaczęłam widzieć więcej i był to punkt zaczepny do pójścia do przodu

    •  

      pokaż komentarz

      w alkoholizm można wpaść na wesoło

      @ameliniummm: Racja, bywa i tak. Jednak w Polsce dominuje alkoholizm wynikający z zapijania problemów.

    •  

      pokaż komentarz

      zamiast pistacji w sklepie kupować to u producenta

      @machaunder: dajesz rady w formie mniej oliwek w szampanie. A jak jest ktoś z dysfunkcyjnej/patologicznej rodziny, który aby wyprowadzić się musiał wziąć kredyt, nawet nie wie o to pistacje, wode z kranu też oszczędza, ubera widział tylko w wiadomościach, a o rowerze może pomarzyć to ma sobie zrobić plan budżetowy?

    •  

      pokaż komentarz

      Może psychodeliki w początkowych fazach, ale w zaawansowanych fazach kategorycznie nie.
      Z prostej przyczyny. Najwięcej prób samobójczych jest w czasie nagłych popraw nastroju.

    •  

      pokaż komentarz

      @feroze_adrien: wiesz rozmawiasz z osobą która jest ekonmistą i wie, że zaczyna się od planu budżetowego.
      załóżmy, że osoba zarabia 2000 netto
      ma 1000 zł kredytu do spłaty i około 650 zł opłat za media/rachunki
      wiec pozostaje 350 zł na jedzenie i resztę.
      żywność można wydawać po 10 zł dzienie to wychodzi 300 zł i 50 zł np na zabawę
      jednak da się obniżyć żywność nawet to 6 zł na dzień to wychodzi 180 zł wiec pozostaje już 170 zł.
      a jeśli jesteś w naprawdę ciężkiej sytuacji da się jeszcze bardziej obniżyć żywność jednak wtedy musisz, iż do mopsu by z banku żywności otrzymać produkty.
      wtedy załóżmy że wydasz 100 zł dodatkowo na jedzenie wiec 250 zł pozostaje.
      Tylko już nawet od 170 można się zastanawiać jak rozdysponowywać te pieniądze.
      I zadać se pytanie?
      Czy nie warto części tych pieniędzy zamiast na zabawę wydać na inwestowanie ;)

  •  

    pokaż komentarz

    Osobiście cierpię na chroniczną, przewlekłą depresję. Nikomu nie polecam związku z taką osobą XD Też miałam taki rok nic nie robienia (zaraz po szkole). Trzeba samemu znaleźć siłę, żeby się ogarnąć do tego stopnia, żeby normalnie funkcjonować (mam tu na myśli pracę, samodzielność itp). I to by było na tyle, robi się tyle ile trzeba na zasadzie przetrwania. Nikt tego nie zrozumie, jeśli sam tego nie przeżył.

    •  

      pokaż komentarz

      @Kocilla85: Mam nadzieje, że dobrze się trzymasz. Pozdrawiam ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @Taj_2008: paskudna choroba, ale nie znam w sumie życia bez niej. Trzeba walczyć mimo wszystko. Pozdrawiam również

    •  

      pokaż komentarz

      @Kocilla85: U mnie nierobienie spowodowało bycie na granicy depresji. Zrobiłem sobie pół roku przerwy bo mnie praca wykańczała - była bardzo nerwowa dla mnie. Miałem zrobić milion rzeczy. I przez te pół roku nie spałem w nocy jadłem byle co i byle kiedy i oglądałem seriale i grałem w gry.
      Byłem ciągle wk@##iony, że nie zrealizowałem planów na dodatek.

      Dopiero pójście do pracy na wolniejszych obrotach mnie unormowało.

    •  

      pokaż komentarz

      @masz_fajne_donice: tez to przerabialam latami. Teraz mam spokojna prace i jest łatwiej. Nie ma co się dobijać beznadziejną pracą. Obawiam się tylko, że wiele osób nie ma wyboru zbyt wielkiego, albo szczęścia.

    •  

      pokaż komentarz

      dobijać beznadziejną pracą.

      @Kocilla85: Nie o to mi chodziło. Sama nerwowa praca nie miała nic wspólnego z depresją. Byłem trochę zmęczony. Bo półtorej godziny dojazd. Bo deadliny. Bo nieciekawe projekty. Ale też bez przesady super ciężko nie było. Dopiero pół roku odpoczywania mnie wyniszczyło psychicznie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Kocilla85: Nie wiem czy tak należy walczyć "mimo wszystko".

      Bo tak naprawdę, to wszystko to gra. Więc albo grasz, albo nie, i się wyłączasz z gry.
      A grasz dopóki "gra jest warta świeczki" - jeżeli nie, to co Ci po Twojej "heroicznej" walce, która interesuje tylko Ciebie?

      Ja sam właśnie po 22 latach rozwoju własnej pasji (sport) i zwiedzeniu pół świata autostopem, chciałem założyć właśnie własny biznes z tym związany (łączy sport i podróże - miałem już pierwszych klientów nawet, i naprawdę fajnie to wyglądało finansowo).

      Ale choroba uszkadzająca mój rdzeń kręgowy miesiąc temu, spowodowała, że choć chodzę i żyję "prawie normalnie" to aktualnie nic poza pracą biurową nie będzie w moim zasięgu.

      No i tak leżę od miesiąca i zastanawiam się, gdzie pokierować swoje życie.
      Z jednej strony bawiłem się naprawdę nieźle przez te 22 lata. Poznałem MASĘ smaków życia, a i od ciężkiej pracy od małego nie stroniłem.
      I nagle zostało mi to wszystko odebrane, a sam zostałem skazany na życie które niezbyt mi "smakuje".
      I też mnie łapie depresja.
      Wegetuję od miesiąca.
      Nawet umyć głupie naczynia to jest wyzwanie. Serio. Tylko bym leżał i spał, kiedy 2 miesiące temu pędziłem na 150% obrotach po swoje marzenia.

      Tak jak mówiłem.
      Grasz dopóki gra jest warta świeczki.
      Inaczej nie ma sensu walczyć.
      Depresja to nie tylko prawdziwa choroba sama w sobie ale i często objaw tego, że w naszym życiu czegoś brakuje.

    •  

      pokaż komentarz

      @glodnuchdod: jesteś w zupełnie innej sytuacji. Z tą walką chodziło mi tylko o to, że niewiele mam do wyboru. Mogę leżeć i jojczyć wnerwiając innych i będąc ciężarem. Mogę też umrzeć, ale po co się spieszyć? Osobiście wybrałam jedyne co uważam za słuszne, czyli próbować funkcjonować. Czy warto? Nie wiem, ale czuję, że tak trzeba.

    •  

      pokaż komentarz

      @Kocilla85: Wiem o czym piszesz, ale to tyle ile trzeba strasznie wyczerpuje.

    •  

      pokaż komentarz

      @glodnuchdod: Idź do lekarza psychiatry. To brzmi jak typowe objawy klinicznej depresji.

    •  

      pokaż komentarz

      @Kocilla85: uderzyłaś pięścią w stół i pomogło? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Radzisz sobie sama, czy korzystasz z pomocy psychologicznej?

    •  

      pokaż komentarz

      @wscieklazielonka:

      Oh, i co odkrywczego powie mi ten psychiatra?
      Zapewniam Ciebie, że nic.

      Przepisze mi leki?
      I cóż to za egzystencja ze stłumioną świadomością?

      Nawet też nie zakładam, że byłby w stanie ogarnąć intelektualnie niektóre koncepcje.
      (Mam kilku znajomych po psychologii i kursach, nie są, i nigdy nie były to wybitne jednostki.)

      Ja się nie użalam, że jestem biednym, skrzywdzonym człowiekiem a życie nie ma sensu.
      Po prostu stanąłem w miejscu, gdzie nie wiem co dalej zrobić ze swoim życiem aby to sprawiło mi przyjemność. Zawsze goniłem za tym, co po prostu lubię robić., a życie traktowałem jako okazję, szansę, która mi to umożliwia.

      Bo o to chodzi w życiu. Jestem z tych, którzy wolą żyć krócej ale na "pełnej petardzie" niż długo i średnio, bo się zwyczajnie boją.
      Kiedyś nie goniłem za tym co kocham, i to życie było średnie; miałkie. Teraz do tego muszę wrócić, czy tego chce, czy nie chcę.

      Jedzenie mi już nawet nie smakuje. Bo jak ma smakować, kiedy tracę smak życia?
      Przeciętni ludzie tego nie zrozumieją.
      I nie, że jestem jakimś aspołeczniakiem. Kocham ludzi, a Ci lubią mnie, bo w towarzystwie zawsze byłem "liderem". Rozumiem ludzi po prostu, ich potrzeby i to jak działają. Znam mechanizmy.

      Dla przeciętnych ludzi psychiatra czy psycholog to super sprawa.
      Kiedy zrozumiesz jednak czym tak naprawdę jest ego i kim jesteś Ty i Twoje życie we wszechświecie, to nabierasz do tego dystansu.
      W sensie rozumiesz?

      Nie czuje się dobrze, kiedy nie mogę robić tego, co podpowiadają mi moje "wnętrzności". Po prostu mam kuwa wrodzoną awersję od dziecka, do robienia rzeczy, któch nie chcę. Taki byłem od podstawówki, kiedy zrozumiałem, że ten "nauczyciel" to żaden autorytet, a zwykły przebieraniec.
      I tak poszedlem swoją drogą, bijac wylacznie do swoich "mocnych stron".

      Te mi zostały teraz odebrane. Każde wręcz.
      Wiec mogę teraz prowadzic sredniej(albo i mniej) jakosci zycie, albo powiedziec, ze podziekuje i sie wylaczam z gry.
      Bo w 2100 roku i tak nikogo nie bedzie to interesować.
      Oczywiscie zbiór tj. kolektyw świadomości jakim jest społeczeństwo może tego nie lubić - w tym możesz również być Ty.
      I ja to w pełni rozumiem.

      I stąd ten dystans wynika proszę Pani.
      Ze zrozumienia siebie i tego jak ta gra wygląda.
      Nie z objawów "klinicznej depresji", choć i pewnie pod nią bym się załapał.

      __________________________________________________________________

    •  

      pokaż komentarz

      Przepisze mi leki?

      @glodnuchdod: Tak. Masz skopany wychwyt serotoniny. Znam kogoś kto miał podobne objawy. Dzisiaj normalnie funkcjonuje.

    •  

      pokaż komentarz

      @Kocilla85 gdyby nie praca to już bym się dawno wykończył.Nie wiem dlaczego to u mnie funkcjonowało w tak dość specyficzny sposób ale tylko i wyłącznie w pracy potrafiłem działać. W domu jedynie spanie i czasem coś zjeść. Weekendy zdarzało się całe przesypiać i "przegłodować". Masakra. Psycholodzy i tak gorąco polecane Centrum Interwencji Kryzysowej zamiast pomóc to pogłębili stan do tego stopnia, że po próbie samobójczej wylądowałem w psychiatryku na miesiąc. Po wyjściu wydawało się wszystko piękne i różowe ale do czasu gdy leki przestały działać. Z psychiatrą nie szło się dogadać, leki zniszczyły mi zdrowie i skórę twarzy, a zmiana leków była chwilową bo zaraz się uodparniałem. W końcu olałem to wszystko i czekałem na koniec (dalej systematycznie chodząc do pracy) aż niespodziewanym ratunkiem okazał się.... sport. Po 17 latach wróciłem na siłownię. Już dwa lata bez leków, a czuję się znacznie lepiej. Powoli się rozpędzam ale przynajmniej pilnuję diety, dbam w końcu o siebie, a jak "mam zjazdy" z nastrojem to od razu na rower albo na siłkę Co dalej.... tego nie wiem, ale mam nadzieję że kiedyś ruszę pełną parą i w końcu pozamykam swoje sprawy. Także na depresję polecam sport, sport i jeszcze raz sport

    •  

      pokaż komentarz

      @glodnuchdod: psycholog=/=psychiatra. Psycholog to może sobie z tobą najwyżej porozmawiać i powiedzieć ze „no idź pan do psychiatry lepiej”. Psychiatra to wykwalifikowany lekarz ze specjalizacją, taki jak onkolog czy chirurg. Uwierz mi, ze są to dość wybitne jednostki w przeciwieństwie do twoich znajomych po psychologii. I serio, powinieneś pójść do lekarza, nie jesteś w tej kwestii wyjątkowy, jesteś jedna z milionów osób które maja depresje na świecie. Pójdź, opowiedz wszystko i zacznij terapie farmaceutyczną. To, razem z małymi kroczkami w kierunku zwalczenia tej choroby, naprawdę pozwolą ci żyć dość normalnie, przynajmniej pod psychicznym względem.

      pokaż spoiler I rozumiem ze twój stan może być ciężki, ale zacznij od spróbowania spuszczenia trochę z tonu. Nie staraj się na siłę kreować na niewiadomo jak oświeconego.

    •  

      pokaż komentarz

      @Decay: psychologicznej nie. Ale leki biorę od lat i w sumie jest ok.

    •  

      pokaż komentarz

      @Underpeople:
      @wscieklazielonka

      Dziękuję za wszelkie rady, ale tak naprawdę bardzo mało wiecie o mnie i o świecie.

      Gdybym nie zrobił i nie doświadczył wcześniej rzeczy, które do dziś pamiętam, to pewnie byłbym taki sam, i też pewnie oferowałbym komuś leki.
      Mam wykształcenie na tym polu, w mojej rodzinie też jedna z bliskich miała depresje (sam miałem w młodszym wieku) i wiem, z czym to się je.
      Wyszedłem z tego marazmu i g*wna tylko dlatego, że w pełni oddałem się robienia tego co lubię robić, i jest pożyteczne, i twórcze.

      Teraz odebrała mi to choroba, więc nie będę szukał substytutu w postaci jakichś gównoleków, których składu ani oddziaływania substancji pewnie nie jesteście w stanie wymienić choć w połowie (ale polecać komuś innemu jak najbardziej, mniam).

      Ba, nie mogę nawet żyć na 50% tej efektywności co wcześniej.
      I tutaj jest pies pogrzebany.

      Bo ja nie chcę kreować się na oswieconego @Underpeople
      Ale nie wiem jak może mnie zrozumiec osoba, ktora "boi sie zycia".
      Sam mam 22 lata i przejechalem juz pol swiata stopem.
      Spalem po lasach, w gorach, pustyniach, hotelach 5* i burdelach.
      Nie ma dla mnie granic.
      Poza tymi fizycznymi, które ograniczaja mnie samego - wyżej dupy nie podskoczę.

      I tak średnio mi jest sluchac rad od ludzi, z ktorych zachowaniem nigdy sie specjalnie nie utozsamialem, a nawet stronilem (tutaj mozna dodac nawet spoleczenstwo i wspolczesne konwenanse).
      Ciepłym moczem na to. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      A dlaczego?
      Bo mogę.

      Bo MOŻNA.
      Większość ludzi tego nie rozumie, a co dopiero żeby zaczęła to robić.

      A teraz przepraszam, idę posprzątac w swoim pokoju.

    •  

      pokaż komentarz

      @wscieklazielonka: @Underpeople

      (Już nie mogę edytować)

      ______________________
      Bo w tym wszystkim chodzi o to, żebyście dobrze zrozumieli perspektywę osoby(jeśli w ogóle chcecie), która się zbuntowała od małego podważając wszelkie prawdy i normy społeczne, i żyła po swojemu (nie krzywdząc przy tym innych oczywiście).

      Dla takiej osoby perspektywa XX lat życia, nie mogąc robić tego, czego lubi (a jest to dla niej najwyższa wartość, i co ważniejsze - odważyła się po nią sięgnąć czego nie robi 99% ludzi), wydaje się trochę... słaba, nie sądzisz?
      Że będę musiał pracować większość swojego czasu, po to, aby sobie tak zwyczajnie egzystować - niezależnie od tego na jakim poziomie materialnym. Miałem w swoim życiu różne.

      Kocham życie i ludzi. I najwiekszą siłę daje mi ekspresja siebie, i tego, że mogę zmieniać świat tj. tworzyć rzeczywistość po swojemu. Ekspresja poprzez tworzenie.

      Nie mogę?
      To podziękuję.

      Ale właśnie, ktoś zwykły tego nie zrozumie.
      I nie czytajcie słowo "zwykły" jako gorszy. Bo nie to mam na myśli.
      Zwykłe, przeciętne życie też jest ok.

      "Czaicie bazę" koledzy?
      Też nabierzmy dystansu w tej rozmowie, żeby nie było ckliwie.

  •  

    pokaż komentarz

    Bliscy często irytują się: „Nie chodzisz do pracy, to przynajmniej zrób coś w domu”. Ale jak, skoro chory nie może niczego zrobić? I tak czuje się mniej wartościowy, że bezczynnie siedzi w domu, więc formułowanie mu kategorycznych żądań jeszcze bardziej pogłębia jego depresyjny nastrój. Dotyczy to zwłaszcza kobiet, które z natury mają duże poczucie obowiązku.

    ( ͡° ͜ʖ ͡°)

  •  

    pokaż komentarz

    Przecież mężczyźni nie mogą mieć depresji bo a: wychodzą na p$?#y b: gówno kogokolwiek ich depresja obchodzi

  •  

    pokaż komentarz

    Pewna kobieta chorowała na cieżką depresję przed wojną i po wojnie. Wiecie kiedy nie miala depresji? Kiedy była w obozie Ravensbrück. Jak to mowią to fakt autentyczny :D