•  

    pokaż komentarz

    To o mnie. Samotność, otyłość i nerwica paraliżują mi życie i napędzają się wzajemnie. Stłamszony i przestraszony codziennie toczę ten kamień pod górę a potem on stacza się w dół.

    •  

      pokaż komentarz

      @Chronmy_P0lki_przed_incelami: pójście do psychiatry też może pomóc. To nie jest wstyd, a po lekach serio da się czuć lepiej ;)

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      pokaż komentarz

      A serio, to znajdź sobie jakieś hobby, które można robić z samotnością, otyłością i nerwicą. Jest tego trochę, a jak się wkręcisz, to zapomnisz o tym. Nie wiem, np. motocykl sobie kup i jeździj na zloty (gdzie 80% facetów to samotni otyli goście, którzy nie będą na Ciebie dziwnie patrzyli) ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @black_flower: nie wiem co za pały dają minusy. Moje zdanie nie miała ani grama cynizmu, napisałem zupełnie serio. Dobra terapia w dzisiejszych czasach to nie wstyd, a jak się znajdzie dobrego terapeutę to można zmienić swoje życie na lepsze.

    •  

      pokaż komentarz

      @turbonerd: no byle nie trafić na kogoś takiego ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      Samotność, otyłość i nerwica paraliżują mi życie

      @Chronmy_P0lki_przed_incelami: Przepraszam z góry, że pozwalam sobie na wchodzenie z butami. Pewnie napisze coś o czym doskonale sam wiesz, ale skoro już wywalasz coś takiego na forum publicznym to pozwolę sobie napisać coś, co może paru osobom do myślenia.
      Samotność to nie przyczyna tylko skutek. Zresztą otyłość to też skutek problemów, a nie przyczyna. Partner to człowiek, a nie lekarstwo na problemy psychiczne. Póki nie ogarnie się swoich problemów z nerwami lepiej nie próbować wdawać się w poważniejsze związki, bo to się skończy katastrofą i jeszcze większa nerwicą i jeszcze większą otyłością.
      Najlepiej iść na terapię. Można posiłkować się też farmakologią (ale taką od specjalisty).
      Biegania z otyłością szczerze nie polecam. Ale wzięcie psa ze schroniska i zabawy z nim na świeżym powietrzu naprawdę nie zaszkodzą jako dodatek do terapii i ogólnego ogarnięcia życia.

    •  

      pokaż komentarz

      @turbonerd dokładnie motur dobry na wszystko

    •  

      pokaż komentarz

      dokładnie motur dobry na wszystko

      @OloF1: Motur jako przykład. Ogólnie chodzi mi o wkręcenie się w jakieś hobby, w którym samotność, otyłość i nerwica nie jest niczym dziwnym ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Chronmy_P0lki_przed_incelami: obejrzyj to, pomoże:

      Anthony de Mello - Odkrywanie życia na nowo (FULL) [PL]

      źródło: youtube.com

    •  

      pokaż komentarz

      @Chronmy_P0lki_przed_incelami weź #usunkonto. Co nie napiszesz to jakies bzdury i na szczęście inni też to widzą i Cię minusuja.

    •  

      pokaż komentarz

      @madtrexx: jakie znowu bzdury? Twierdzisz, iż te problemy to bzdury?

    •  

      pokaż komentarz

      @Chronmy_P0lki_przed_incelami ty wszystko wymyslasz. Typowy kandydat na #czarnolisto ale wolę Cię minusowac.

    •  

      pokaż komentarz

      @Chronmy_P0lki_przed_incelami: usunięcie konta powinno złagodzić twe objawy.

    •  

      pokaż komentarz

      @madtrexx: kompletnie nie rozumiem, czemu twierdzisz, że wszystko wymyślam, już nie mówiąc o tym, jaki byłby w tym sens.

    •  

      pokaż komentarz

      @krasulator: nie sądzę, pisanie na wykopie pomaga na samotność, bo mam się do kogo odezwać

    •  

      pokaż komentarz

      @turbonerd: A ja przed pójściem do terapeuty poszedłbym najpierw na siłownię. I nie ma co gadać że za gruby jestem i wstydzę się czy coś. Widzę sporo takich osób które poprostu wzięły się za siebie i osobiście takie osoby podziwiam. Nie widziałem też nikogo kto by sobie jaja z takich osób robił. Żona swego czasu też popadała w mocno depresyjny nastrój, ale od kiedy zaczęła regularnie chodzić na siłownię i dbać o dietę jest dużo, dużo lepiej.

      Tak więc nie naśmiewał bym się za bardzo z tego obrazka bo jest nawet prawdziwy ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @Chronmy_P0lki_przed_incelami: za to czytanie wykopu do zdrowych nawyków nie należy (a twoich wypowiedzi - tym bardziej).

    •  

      pokaż komentarz

      @jadwiga-m pies to zwierze i żyje. Nie pakuj go do wora z lekami. Potem ludzie się dziwią, że psy "mają ADHD" albo "są agresywne", a to w większości wina właścicieli i złego wychowania takiego psa

    •  

      pokaż komentarz

      A ja przed pójściem do terapeuty poszedłbym najpierw na siłownię

      @Pan_X: Ja dokładnie tak samo, z tym, że (bazując na doświadczeniu) wybrałbym rower albo bieganie. Siłownia potrafi zniechęcać, bo efekty na początku są mało widoczne (przyrost masy mięśniowej pod tłuszczem przy małej redukcji masy całkowitej). Do tego z siłownią związana jest logistyka - trzeba brać ubrania na zmianę, itd., a na rower po prostu wsiadasz pod domem, robisz 30km i wracasz się wykąpać w domu ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Chronmy_P0lki_przed_incelami: Leki leki, a czy cofają objawy, jak to z tym, nie wiem. Ale wiem że pierwszą pomocą dla mnie jest zielona herbata (o dziwo Fuze Tea zielono-rumiankowe też na mnie działa). Gdy mam jasny umysł wtedy, staram się usunąć objawy mojego niepokoju. Raz na jakiś czas biorę Rhodiolę w tabletkach, jeśli w ogóle jakieś zmiany po tym można odczuć.
      Ale ogółem unikanie zabużanie zegara biologicznego i odpowiednia dieta poprawia samopoczucie.

    •  
      pies_harry

      -1

      pokaż komentarz

      @Chronmy_P0lki_przed_incelami:
      Spróbuj głodówki na otyłość. Serio, wpisz w Google. Lepsze od wszystkich diet. Dieta powoduje tortury, które pewnie dobrze znasz. Oprócz tego wbrew temu co piszą w Internetach - diety (głodzenie się przez ograniczanie kalorii) są szkodliwe dla zdrowia i jeszcze bardziej psują już chorą przemianę materii. Kiedy przestajesz jeść, po kilku (ciężkich) dniach następuje wyłączenie głodu. Chudniesz bezwysiłkowo praktycznie. Co ważne - to jest bezpieczne dla zdrowia, jeśli tylko zaczniesz normalnie jeść jak głód wróci. Bo głód wraca po jakimś czasie głodówki. Od tygodnia do 3. Rekordzista nie jadł przez kilka miesięcy.

      Co do tej głodówki, przypadkowo (po chorobie) zdarzyło mi się nie jeść 3 dni. Później musiałem się bardzo zmuszać do jedzenia. Normalnie jestem głodomorem i jem dużo. Nie tyle co kiedyś (kiedyś żarłem ekstremalnie), ale i tak sporo. Przez 3 dni nic - i zero głodu. Zacząłem się zmuszać do jedzenia głównie ze względu na sport.

      Oczywiście polecam sport. Mięśnie spalają kalorie same z siebie. Wystarczy, że je masz. Tia, wiem jak ciężko zrobić, ale się da. Nie wiem czy można to łączyć z głodówką, ale można zacząć od głodówki, a potem, jak już się zgubi trochę kilogramów i nabędzie troszkę zdrowszego metabolizmu - zacząć ćwiczyć.

      Polecam hantle, bo są tanie i można z nimi ćwiczyć w domu. Kalistenikę, bo jest praktycznie darmowa i daje efekty. Opcja "na bogato" - rower treningowy. Te ustrojstwa mają opcję dokładnego obliczania spalonych kalorii. Używałem jakiś czas, to działa.

      Na samą depresję polecam wykłady Jordana B. Petersona. Rozjaśnia pod kopułą na tyle, żeby człowiek sam nabył odporności na typowe problemy dzisiejszego życia.

    •  

      pokaż komentarz

      @turbonerd: pozwolę się nie zgodzić, nie chodzi o to, by urządzać się w dupie, tylko z niej wyjść.
      Przede wszystkim terapeuta + leki, po nich umysł tak się zmieni że kolega zacznie myśleć w innych kategoriach niż do tej pory i może zawalczy o siebie

    •  

      pokaż komentarz

      @cohnresduplica: nie polecam lekarstw, chyba że w ostateczności. Leki mogą pomóc nieznacznie albo wcale a w zamian masz szereg efektów ubocznych.

    •  

      pokaż komentarz

      @Chronmy_P0lki_przed_incelami: brzmi jakbyś miał depresję+nerwice. To się leczy farmakologicznie z całkiem niezłymi efektami. Idź do psychiatry rozsądnego. Wiem co mówię. Ci co p!!##$$ą, że to kwestia silnej woli i leki nie pomagają, to debile, którzy nawet nie potrafią sobie wyobrazić, tego co masz w głowie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Chronmy_P0lki_przed_incelami: mam podobnie, nerwica lękowa i stany depresyjne. Częste ataki paniki , aktualnie jestem na paroksetynie 20mg i jest dużo lepiej, powoli zapominam co to stany lękowe i wszystkim mniej się przejmuję, polecam wizytę u psychiatry szkoda życia na lęk. U mnie czynnikiem wywołującym to brak pracy i w związku z tym presja z urzędu pracy na znalezienie byle jakiej pracy - bycia robotem na tasmie lub w magazynie ( mieszkam w niemczech ) i wizja deportacji do Polski, doszedłem do stanu gdzie codziennie rano się budziłem z lękiem i szybkim biciem serca i panicznym sprawdzaniem skrzynki pocztowej czy nie ma listów z sądu . Myśli samobójcze też miałem ale jestrem zapisany na terapię dzienną za 3-4 miesiące. .

    •  

      pokaż komentarz

      @marek-gi: lek całkiem zniwelował lęki, czy tylko trochę je ograniczył?
      No i czy masz już tę pracę? Bo jeśli tak, to może praca, a nie lekarstwo Cię "wyleczyło"

    •  

      pokaż komentarz

      @Chronmy_P0lki_przed_incelami Hydroxyzyna, Afobam, Seroxat, Lexapro, Cital, Relanium ewentualnie alkohol ( ͡º ͜ʖ͡º)

    •  

      pokaż komentarz

      @Chronmy_P0lki_przed_incelami: nie mam, lek ograniczył lęki znacznie fajnie jest obudzić się rano wypoczętym bez kołatania serca i lęku, jak porównam swój stan t eraz a jeszcze 2 miesiące temu to widze jak sparalizowany lękiem byłem lecz to tylko znieczulenie bo problemy dalej są i musze je rozwiązać , co do seroxatu to lek jest spoko jednak długo się rozkręca, na początku wręcz pogłębia objawy przez co niektórzy rezygnują z kuracji , mi akurat pomaga. MInusy to problemy z erekcją ( akurat nie mam kobiety więc to bajka ) , apetyt na słodycze i inne proste węgle.

    •  

      pokaż komentarz

      lek całkiem zniwelował lęki, czy tylko trochę je ograniczył?

      @Chronmy_P0lki_przed_incelami: Ja kiedyś dostałam zaburzeń lękowych (niepokój, niemożność zaśnięcia, uderzenia adrenaliny) w wyniku wielu bardzo ciężkich sytuacji życiowych. Od lekarza dostałam wtedy leki, które całkowicie wyeliminowały objawy. Nie stwierdziłam większych skutków ubocznych ani uzależnienia, a po prostu zaczęłam lepiej funkcjonować, co pomogło mi się ogarnąć (m.in. mogłam wreszcie przestać żreć i pomyśleć o normalnym odżywianiu). Odstawiłam leki, kiedy sytuacja życiowa się poprawiła i ustabilizowała. Choroba nie wróciła.
      Jednak trzeba być ostrożnym. Jeżeli lek nie pomaga całkowicie albo ma zbyt przykre skutki uboczne, to należy go zmienić. Na każdego działają inne leki i ich kombinacje. Jeżeli terapia u jednego lekarza nie pomaga, to lekarza też można zmienić XD

    •  

      pokaż komentarz

      @turbonerd: Dokładnie, ćwiczenia siłowe mogą pogłębiać nerwice bo zwiększają poziom hormonów odpowiedzialnych za stres

    •  

      pokaż komentarz

      @Chronmy_P0lki_przed_incelami: Jak jesteś z Warszawy i chcesz się troszkę poruszać, a jednocześnie poznać technik pięściarskich - daj znać.

    •  

      pokaż komentarz

      @Piewca_Zaglady: może i trochę racji masz. Efekty uboczne potrafią być uciążliwe, ale myślę, że z lekami (SSRI) to trochę sprawa indywidualna. Znam kogoś komu pomogły.

    •  

      pokaż komentarz

      @Chronmy_P0lki_przed_incelami: Witam to że odczuwasz niepokój moze byc efektem karmy. Polecam zapoznanie z Siergiej Łazariew na yt. Moze być to efekt zatracania się czyli omijanie losu swiadomie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Chronmy_P0lki_przed_incelami: Ja mam wewnętrzny niepokój od 2 lat, co poradzić ¯\_(ツ)_/¯ Alprazolam, buspiron nie pomagają. Hydroksyzyna też nie, jedynie piwo trochę.

    •  

      pokaż komentarz

      @Chronmy_P0lki_przed_incelami: w jakis posob manifestuje sie twoja nerwica? jakie masz objawy?

    •  

      pokaż komentarz

      @Chronmy_P0lki_przed_incelami: Pisanie pod co drugim wątkiem na głównej, że jesteś otyły i samotny nie sprawi, że to się zmieni. Żal mi Mirków, którzy produkują się, żeby Ci coś doradzić, bo albo jesteś atencyjną życiową p$%@ą, od której powinno się trzymać z daleka, albo trollem. Tak czy siak produkują się na marne.

    •  

      pokaż komentarz

      Samotność, otyłość i nerwica paraliżują mi życie i napędzają się wzajemnie

      @Chronmy_P0lki_przed_incelami: A moze wszystkie trzy sa efektem czegos innego, no wlasnie czego? Taki kamien codziennie toczy pod gore kazdy z nas. Roznimy sie jedynie w naszym podejsciu do tego "toczenia".

    •  

      pokaż komentarz

      @Chronmy_P0lki_przed_incelami: z takimi odzywkami jakie tu masz nie dziwie sie ze jestes samotny

    •  

      pokaż komentarz

      @Chronmy_P0lki_przed_incelami:
      Spróbuję dać ci te kilka rad, chociaż uważam, że wszystko będzie jak grochem o ścianę, bo każdy ma swoje widzimisię i trudno jest uznać czyjeś rady za pomocne.

      Też miałem depresję, manię, nerwicę, lęki i skończyło się na psychozie schizoafektywnej, a raczej stanie quasi-psychotycznym. To jest wynik zaburzenia, które miałem od wielu lat i zdawałem sobie sprawę, że coś może być nie tak, ale żyłem zupełnie normalnie, do czasu aż ponad rok temu nie zacząłem doświadczać dziwnych doznań i przede wszystkim niepokoju (ale nie jakieś tam popierdółki jak u normalnego człowieka związane z jego sytuacją życiową, to był autentycznie irracjonalny, potężny i ogarniający niepokój, który nie pozwala normalnie funkcjonować). Doświadczałem też innych stanów, ale skupmy się na lękach i nerwicy i depresji.

      Nerwica wynika z głupoty, przyczyn depresji może być wiele, ale to też jest element głupoty ludzkiej, natomiast lęki mogą być spowodowane niedożywieniem mózgownicy.

      Odkąd pojawiła się u mnie choroba jestem cały czas na dużych dawkach witaminy b3 6000mg/dziennie, b-complex (tylko nie na tym polskim gównie z cyjanokobalaminą; chcesz to na privie dam ci nazwę firmy i z zagranicy z wysyłką za 15zł UPSem po kilku dniach przyślą ci dobrze wycenione suplementy), cynk (tutaj także dochodzi jeszcze miedź, której osoby w depresji mają zazwyczaj za dużo jednak te dwa pierwiastki w organizmie są potrzebne i się uzupełniają), magnez.

      Jeżeli chodzi o mnie, to może być trudno stwierdzić, co mi pomogło, a co nie, bo biorę dość silne leki. Jest to jednak teraz dawka tak minimalna, że mniejsza już nie może być, a póki co jest ze mną dobrze.
      W każdym bądź razie, np. jak zacząłem brać ten lek, ale nie brałem jeszcze witaminy b3 i complexu witamin, to także miałem małe lęki, a ponadto po lekach miałem coś takiego jak anhedonia i dosłownie jak wziąłem witaminę b3, to nigdy więcej już tego uczucia nie doświadczyłem.

      Przykłady na poparcie działania witaminy b3 mógłbym jeszcze mnożyć, ale jednocześnie nie twierdzę, że akurat z mojej przypadłości mnie ona wyleczyła, bo tak nie jest. Uważam tylko, że mój aktualny stan nie jest jedynie wynikiem działania samego leku. A jaki on jest?

      Przede wszystkim odczuwam coś takiego jak "pogoda ducha". Nie chodzę uśmiechnięty od ucha do ucha, bo taki ekstrawertyzm uważam za zbędny. Nie przeżywam wewnętrznie jakiś negatywnych emocji. Ogólnie mam je bardzo wyważone. Uważam, że tak zwana inteligencja emocjonalna nie istnieje, jest to tylko kolejne kategoryzowanie elementów naszego życia. Dobrze odżywiony umysł, o ile nie "chory", nie błądzi.

      Nie mam od półtora roku żadnego lęku prócz tego, który doświadczyłem po depersonalizacji i raz prawie derealizacji. Z tym jednak też da się walczyć, ale to jest zupełnie inna bajka.

      Jeżeli chodzi o depresję, to mam taki jeden ogromny problem po lekach i czasem sobie myślę i prawie staram się, że ooo.. gdybym poczuł tę depresję, ale dzięki niej wyleczył się z tego problemu, to bym tak chciał. I za nic nie jestem w stanie poczuć takiego chwilowego stanu depresyjnego.

      Depresja tak też działa, że o wpadnę sobie w depresję, a moje problemy dzięki mojemu cierpieniu się rozwiążą. W moim przypadku taka pierwotna depresja minęła po tym jak zdałem sobie sprawę jak wiele mam w tym życiu, że w ogóle je mam jako takie. Dlatego uważam, że ona po części wynika z głupoty, ale jestem przekonany, o wielu innych możliwych przyczynach, których nie chce mi się teraz wymieniać.

      Nerwica to już totalna głupota, bo po co się z jakiegoś powodu denerwować i być takim kłębkiem nerwów na własne życzenie. Ja wiem, że ona ma swoje przyczyny, że każdy jest inny, ale po co sprawiać sobie z czyjegoś powodu ten dodatkowy ból (bo najczęściej, to chyba nas coś w kimś denerwuje).

      Jeżeli chodzi o tłuszcz, to jest jedna prosta zasada ŻRYJ O POŁOWĘ MNIEJ.

      Co do wszystkich suplementów (a nie podałem ich tak wiele), to weź choćby to pod uwagę, że sportowcy zażywają taki suplement jak ZMA (cynk, magnez, wit.b6), który ma podnosić poziom testosteronu. I pal licho inne suplementy, to niektórzy jak nie większość uważa, że jest to maksymalne, co możesz dla siebie zrobić w kwestii testosteronu, naturalnymi metodami.

      Testosteron pomoże ci się uporać choćby z nadwagą, ale także zwiększa pewność siebie, może zaczniesz wtedy ćwiczyć, żeby jeszcze go zwiększyć, co przełoży się na lepszą utratę tkanki tłuszczowej.

      Nie ma jednego złotego środka na wszystkie problemy, ale warto podjąć jakąś próbę i jakiś wysiłek, żeby samemu na własnej skórze (tak o tym nie pisałem, a witamina b3 robi cuda ze skórą) przekonać się, że pewne elementy są wspólne dla całej populacji.

      I na koniec, co miałem powiedzieć wcześniej, jeżeli twoje problemy są takie jak żadne, to stanowczo odradzam wizytę u psychiatry. Dziękuję - do widzenia.

    •  

      pokaż komentarz

      @jadwiga-m: Dokładnie! F.L.Y. - First Love Yourself. Dla wielu brzmi to megaegoistycznie. No to proszę bardzo: dbajcie nadal o wszystkich wkoło nie pamiętając o sobie w nadziei, że ktoś to dostrzeże i zadba o Was. Najczęściej to rozczarowanie jest przyczyną katastrof i jeśli swoje szczęście uzależnia się od drugiej osoby, to tak się kończy.

      Kochając siebie i dbając o siebie dajemy tej drugiej osobie i światu siebie szczęśliwego czyli w najlepszej możliwej postaci. Czy to jest więc tak egoistyczne? ;-)

    •  

      pokaż komentarz

      @FLYek: Uważam, że to bardzo mądra i bardzo zdrowa zasada. Można o niej usłyszeć na różnych terapiach, bo jest popularna wśród psychologów. Niestety u nas to podejście jest mało popularne, gdyż większość ludzi kojarzy je z cynicznymi lajf-kołczami.

    •  

      pokaż komentarz

      @OloF1: ta, a pozniej wjezdzasz w sarne, amputuja ci noge i zostajesz otylym, samotnym, kalekim, znerwicowanym czlowiekiem :)

    •  

      pokaż komentarz

      Odkąd pojawiła się u mnie choroba jestem cały czas na dużych dawkach witaminy b3 6000mg/dziennie, b-complex (tylko nie na tym polskim gównie z cyjanokobalaminą; chcesz to na privie dam ci nazwę firmy i z zagranicy z wysyłką za 15zł UPSem po kilku dniach przyślą ci dobrze wycenione suplementy), cynk (tutaj także dochodzi jeszcze miedź, której osoby w depresji mają zazwyczaj za dużo jednak te dwa pierwiastki w organizmie są potrzebne i się uzupełniają), magnez.

      @PoczestujPapierosem: podrzucisz mi na pw to info odnośnie suplementacji i tą nazwe firmy? Masz zablokowane pw nie mogę napisać

  •  

    pokaż komentarz

    TLDR:

    Przyczyny: Stres związany np. ze zmianą pracy, miejsca zamieszkania, ew. choroba psychiczna
    Objawy: Pocenie się, przyspieszone bicie serca, zawroty głowy, zaburzenia snu/apetytu
    Jak sobie radzić: Znajdź zajęcie, które pozwoli Ci się zrelaksować. Jak nie pomoże, udaj się do specjalisty.

    Mam nadzieję, że pomogłem ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      Znajdź zajęcie, które pozwoli Ci się zrelaksować. Jak nie pomoże, udaj się do specjalisty.

      @Kaloryfere: Jest ogrom rzeczy jakie można zrobić. Wszystko ładnie opisane w internecie. Nie odradzam pójścia do specjalisty ale duża szansa, że trafi się na kogoś kto c!%@$ zrobi ewentualnie wyląduje się u psychiatry i dostanie leki. Zamiast zlikwidować przyczynę będzie się truć organizm lekami.

      Jak wspomniałem jest dużo rzeczy jakie można zrobić. Ja bym zaczął od rzeczy, których nie robić. Między innymi:
      -Odciąć się od nadmiaru informacji. Przestać oglądać wiadomości, czytać newsy.

      A co robić?
      -Więcej spotykać się z życzliwymi sobie ludźmi.

      źródło: i.imgur.com

    •  

      pokaż komentarz

      @masz_fajne_donice: Streściłem tylko ten artykuł, bo nie zawiera żadnych konkretów, tylko takie właśnie pitolenie dookoła.

    •  

      pokaż komentarz

      @Kaloryfere: Pamiętam, jak wyprowadziłem się z rodzinnego domu.
      Była to przemyślana decyzja, nic nagłego. Mieszkanie, które wynająłem było naprawdę spoko.
      Jednak jeszcze przez 2-4 tygodnie czułem niepokój. Chociaż naprawdę to niczego mi nie brakowało.
      Od tamtego czasu zmieniałem już miejsce zamieszkania kilkukrotnie i więcej się to już nie pojawiło.
      Staram się nie przywiązywać do tego gdzie/jak mieszkam, tylko z kim ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      Nie wiem, może ten niepokój związany był z tym, że w moim rodzinnym domu znałem każdy kąt, każdą skazę na dywanie, każdą dziurę w ścianie. No i wiadomo, dużo wspomnień.

    •  

      pokaż komentarz

      @budyn: W nowym mieszkaniu też są inne dźwięki, które z początku wydają się dziwne: dźwięk z rur, zza ściany/okna itd. Na początku przeszkadza, budzimy się nieraz w nocy i właśnie odczuwamy niepokój ;)

  •  

    pokaż komentarz

    Wyjdź do ludzi, pobiegaj.( ͡° ͜ʖ ͡°)

  •  

    pokaż komentarz

    Połowa Polaków czuje taki niepokój jak widzi swoją wypłatę.

  •  

    pokaż komentarz

    Czasami powodem są problemy z cukrem, ja tak miałam i wyszło, że mam hipoglikemię reaktywną.

    •  

      pokaż komentarz

      @szadina: tylko jak to sensownie zdiagnozować, jak np. by przeprowadzić badania na insulinooporność to trzeba najpierw mieć zły wynik cukru na czczo, a lekarze nawet prywatnie patrzą jak na głupków, jak się chce skierowanie na konkretne badania, bo coś podejrzewasz.

    •  

      pokaż komentarz

      @kaspe: u mime było tak:
      1. mialam wysoki cukier na czczo (103 bodajże)
      2. Skierowanie na krzywą cukrową- tą dłuższą (musisz pogadać z lekarzem, szczerze powiedzieć, że się ciągle żle czujesz, slabo CI, masz problemy z koncentracją, głód itp.)
      3. Krzywa cukrowa, ALE! nie zwykła krzywa, tylko 4 godzinna (lub 5 godzinna, nie pamiętam już)

      I wtedy wyszło, że mam spadek cukru po 2/3 godzinach i wyrzut insuliny.

    •  

      pokaż komentarz

      @szadina: mozesz cos wiecej o objawach ? Duzo spozywasz normalnie cukru, senny po posilku, zaburzony uczucie glodu, senny jak zjesz cos/cukier czy zawsze tak masz, spisz w dzien ?
      Ja tez czasem mam kilka punktow poza norme z rana (99-104) wiec moze mam to samo.

    •  

      pokaż komentarz

      @kotimwbuta: więc radzę się zbadać.
      Ja mam (zdiagnozowaną) hipoglikemię od jakis 3 lat, do tego doszla inslulinooporność.
      Ogólnie to ciągle czułam się głodna, zdenerwowana, rozkojarzona, jakbym byla obok swojego ciała, ciężko to opisać. Dodatkowo nie mogłam schudnąć, a ćwiczylam NON STOP (mówię tu o nawet 80 basenach dziennie, bez odpoczynku...). Czasami kołatanie serca, strach, potliwość. Poszłam do lekarza i tam się dowiedziałam co i jak. Przepisali mi metforminę, 3 x 500, pozniej 3 x 750, na koniec mialo byc 3 x 1000, ale do tego nie doszłam. Bralam to ponad rok i miałam codziennie (tak, codziennie) biegunki, czasami wymioty. Dietę też pilnowałam.Bardzo schudłam. Po tym okolo ponad roku nie dalam juz rady, poszlam do innego lekarza i kazal mi natychmiast odstawic ten lek...powiedział, że mam najproawdopodbnie nietolerancję jego. Takze tego..hmm...super. Przez rok się trułam, a moja lekarka mówila, że to normalne.
      Ogólnie teraz zaczynam keto. Zobaczymy jak to będzie.

    •  

      pokaż komentarz

      @kaspe: ja przy insulinooporności mam idealny cukier na czczo, więc skierowania teoretycznie by mi nie dali

    •  
      M......8

      0

      pokaż komentarz

      @Kashaa: na krzywą prywatnie nie trzeba miec skierowania, muszą tylko zrobic cukier na czczo, zeby nie miec pozniej problemów jakby cos sie stalo.

    •  

      pokaż komentarz

      @szadina: czy przy hiperglikemii reaktywnej cukier na czczo jest raczej wysoki? Bo ja mam tak, że jak nie zjem dłużej posiłku to przy cukrze ok 77-80 mam drżenie rąk, lekką nadpobudliwość. Natomiast, nawet jeśli nie doprowadzam się do tego stanu to czasem po drugim śniadaniu czuję niepokój. Dziwne.

    •  

      pokaż komentarz

      1. mialam wysoki cukier na czczo (103 bodajże)

      @szadina: U nas norma to do 115 cukru. Sam mam koło 105-110, a krzywą robiłem na 3h. Insulina rośnie, cukier jest stały raczej. Mówisz, że metmorfina nie leczyła, to skąd diagnozwa o hipoglikemii? Akurat przypadek, że spadek p 5h? Jak wygląda leczenie bez metmorfiny?

    •  

      pokaż komentarz

      @szadina: brałam metforminę przez kilka miesięcy. Efekty uboczne były takie, że nie dało się normalnie funkcjonować. Najgorsze były takie "zjazdy" energetyczne, bardzo nagłe. Raz zdarzyło mi się to prowadząc auto... Ogólnie odstawiłam leki bo już łatwiej mi się żyło z nieleczoną insulinoopornością.
      A Ty dostałaś coś zamiast metforminy?

    •  

      pokaż komentarz

      hipoglikemię reaktywną.

      @szadina: @kaspe: @kotimwbuta: @Milady88: @Kashaa:
      Ja prawdopodobnie to miałem (bądź mam) lub coś podobnego.
      Wystarczy, że zjadłem coś takiego jak naleśniki z dżemem, czy pierogi z serem o słodyczach nie mówiąc to zaraz po tym byłem głodny. Czasami z dupy miałem ataki wilczego głodu. Potliwość, rozmycie obrazu, gorsza świadomość no i chęć zjedzenia konia z kopytami.

      Byłem na badaniu ale właśnie na krótki, wyszło spoko i pan doktor powiedział, że jest ok i chyba tak po prostu mam. Super.

      Sam później przeszedłem na dietę Low Carb, High Fat (pół roku nawet jechałem na stricte keto diecie) połączonej z Intermittent Fasting. Jak ręką odjął. Nie dość, że te objawy zniknęły to czuję się jak młody Bóg (lepiej jak 5 czy 10 lat temu).

    •  

      pokaż komentarz

      @szadina: ruc**m Twój cukier! a tak poważnie to też mam 100 na czczo, robiłem krzywą cukrową, ale krótką i wyszła dobrze, ale lecę na dniach w takim razie zrobić dokładniejszą. Teraz się czuje dobrze, ale miewam oraz miewałem bardzo często objawy, które wymieniliście.

    •  

      pokaż komentarz

      @szadina: miewam hipoglikemię reaktywną i ogólnie lekkie problemy z regulacją glukozy, prawdopodobnie jako konsekwencje zabaw w keto i tego typu wynalazki. zdiagonozowałem to sobie sam przy pomocy glukometru. stan hipoglikemii, w moim przypadku wystarczy blisko 70, to jednak już konkretna latawka i coś gorszego niż ogólny niepokój. czuję wtedy że coś jest mocno nie tak, łapy zaczynają się trząść i ciężko jest w ogóle funkcjonować

    •  

      pokaż komentarz

      @szadina: faktycznie, zrobie ta krzywa. Dzieki za sugestie.

    •  

      pokaż komentarz

      @szadina:
      Lubię dziewczyny, które pływają na basenie. 80 basenów to nie dużo (chyba, że mówimy o olimpijskich, w co wątpię:)), ale mało też nie jest.

      Życzę dużo zdrowia, zainteresowania (choć podejrzewam, że już takie przedsięwziełaś) naturalnymi metodami. Jak najmniej chemii w twoim organizmie, ale wiem, że choroba to "choroba" i trudno żyć bez leków.

    •  

      pokaż komentarz

      @Frog_in_the_fog: straszne to bylo, mialam to samo. Teraz nic nie biore, dieta i ruch.

    •  

      pokaż komentarz

      @nowywinternetach: tak, ale to nadal jest podwyzszony. Najeazniejsze były wyniki z krzywej, ostry spadek cukru.

    •  

      pokaż komentarz

      @klapsio: czytalam mnóstwo historii ludzi, którzy keto wyleczyli hipoglikemię/cukrzycę.

    •  

      pokaż komentarz

      @PoczestujPapierosem: tak, ale jeśli ćwiczysz, odżywiasz się zdrowo, a nadal masz zapasy tłuszczu, to wszystko zaczyna wkurzać.
      80 basenów bez odpoczynku wg mnie to jest bardzo dużo :)

    •  

      pokaż komentarz

      @kotimwbuta: z insuliną od razu, lepiej to też zbadać. Mnóstwo ludzi ma hipoglikemię/insulinooporność. To są ci ludzie, którzy ciągle ćwiczą, są na diecie, a nadal są trochę otyli.

    •  

      pokaż komentarz

      @loczyn: no właśnie - keto. Ja zaczęłam 2 dni temu. Na razie czuję się średnio, ale nietakie rzeczy w życiu się przechodziło :)

    •  

      pokaż komentarz

      @Frog_in_the_fog: mnie dobijały przede wszystkim te biegunki, teraz mi się z tego chce śmiać, chociaż to śmiech przez łzy...:D Codziennie w pracy musiałam iść do ubikacji i dosłownie ROZRYWAŁAM sedes...ludzie...to było chore. Dzięki Bogu, że wc było z dala od biur. To był szok.

    •  

      pokaż komentarz

      @nowywinternetach: ok, może 111, nie pamiętam już. Wiem, że dużo symptomów potwierdziło hipoglikemię reaktywną. Inni lekarze również.
      Jeśli chodzi o samopoczucie, to np. teraz czuję się beznadziejnie, problemy ze wzrokiem, koncentracją, pamięcią. A dodam, że pracuję jako grafik w open spacie i ciągle muszę dzielić uwagę.

    •  

      pokaż komentarz

      @szadina: dzieki za porady ! JA nie uprawiam sportu i wpieprzam duzo cukru niestety i czasem w dzien opadal z sil (po posilku) albo boli mnie glowa jak nie zjem slodkiego batonika, a to juz lekko zalatuje czyms. NIe wiem czym (za malo/za duzo czegos), ale chyba bede musial jakies badania porobic.
      Aha, to nie przez gluten i inne poje*ne teorie.

    •  

      pokaż komentarz

      @kotimwbuta: cukier to zło i tyle. I nie mówię tylko o slodyczach, trzeba sprawdzać wszysytko - zero soków slodkich, dżemów itp.

    •  

      pokaż komentarz

      @szadina @klapsio: Również zdarza mi się wpaść w hipoglikemię... Jakie były Wasze "rekordy"? U mnie, to 52, coś strasznego.