•  

    pokaż komentarz

    Prędzej piekło zamarznie niż pracodawcy zaczną podawać stawki. Będą tak obchodzić przepisy byleby tego nie podawać.

  •  

    pokaż komentarz

    Komentarz z pod artykułu.

    Fenomenalne argumenty ze strony autora:
    - "nie moze byc widelek bo pracodawcy sie obrazaja na komentarze"
    - "bo jak powiem, ze szukam goscia do zmywania garnkow za 10 pln za godzine to nie zaplikuje czlowiek majacy 15 lat doswiadczenia jako szef kuchni w Michelinowej restauracji"
    - "i tak wszyscy zarabiaja mniej"

    I tym sposobem rynek pracy w Polsce jest nadal tak dziadowski. Brak przejrzystosci to jedna z glownych przyczyn.

    •  

      pokaż komentarz

      @ramzes8811: a mnie rozbawiło to stwierdzenie

      Większość przedsiębiorców nie widzi jednak w podawaniu widełek żadnej wartości.

      No przecież, wielu Januszów nie widzie nawet potrzeby płacenia pracownikom.

    •  

      pokaż komentarz

      @brakslow: mnie rozbawiło, że pracodawca nie wie ile chce płacić za daną pracę:

      Z mojego punktu widzenia rynek jest bardzo niestabilny – jak mogę proponować konkretne wynagrodzenia przed rozmową, jeżeli nie wiem jeszcze, kto mi się trafi?

      Czy to powyżej znaczy to samo co "szukam frajera co ma wystarczające umiejętności ale zrobi to za 2x mniej niż inni"?

    •  

      pokaż komentarz

      pracodawca nie wie ile chce płacić za daną pracę:

      @kill0l: zapewniam cię że wie. Chce płacić jak najmniej. Na tym polega prowadzenie biznesu - redukujemy koszty i maksymalizujemy przychód.
      "Nie wie" - oznacza jak nisko można zaprognozować na jak niską stawkę pracownik się zgodzi.

    •  

      pokaż komentarz

      @ramzes8811 nie chce mi się czytać. Podał najważniejszy problem dla pracodawców? Że aktualni pracownicy widzieliby ile oferuje się świeżakom i mogli by się zacząć buntować?

    •  

      pokaż komentarz

      @kill0l: To jest swoją drogą mega ciekawe: "jeżeli nie wiem jeszcze, kto mi się trafi?"

      No jasne - wszystko w CV napisane jak byk, co kto robił, ile lat, jaki zakres obowiązków - nawet zainteresowania.

      I nie wiadomo kto się trafi...

    •  

      pokaż komentarz

      @ramzes8811: czyli co? pis znów chce dobrze? Taki papierek lakmusowy. Jak fryce, brukselskie urzędasy czy ruskie drą ryja to pis ok. Jak zwykli ludzi i wykopki to zły. Do niemców dokładamy januszy byznesu. Ciągcie się!

    •  

      pokaż komentarz

      @mus_tang: Mylisz sie, prowadzenie iznesu polega na tym, ze wiesz ile mozesz zaplacic za cos, by na tym zarobic, jesli nie wiesz, tzn, ze Twoj biznes nie ma sensu. Jesli liczysz, ze dostaniesz geniusza za minimalna krajowa, to twoj biznes tez jest do luftu.

    •  

      pokaż komentarz

      Mylisz sie

      @Kaczus2B: odważne stwierdzenie, mając na uwadze że mediana zarobków w polsce oscyluje na poziomie 2,5k netto i takich osób jest pełno np. w korporacjach, bankach itp. Równocześnie te same korporacje osiągają milionowe zyski. Dajmy na to zysk sektora bankowego (a to tylko jedna z branż) to około 15 MILIARDÓW, zrobionych na garbach tych korpo-trybików, którym spokojnie mogliby zapłacić więcej, ale z dziwnych przyczyn nie robią tego.

      Cóż. Widocznie te firmy popełniają jakiś błąd i ich biznes jest "do luftu". ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @mus_tang: a co to ma za znaczenie? maja przewidziane w biznesplanie pieniadze na wyplaty, myslisz ze nie? Oni wiedza ile na danym stanowisku sa gotowi zaplacic. Wiecej zaplaca tylko gdy sa postawieni pod sciana i potrzebuja rozwiazania na juz, a nie maja mozliwosci zdobycia takiego. W kazdej innej sytuacji im wieksza korpo tym bardziej ma przewidziane widelki na odpowiednie stanowiska.

    •  

      pokaż komentarz

      a co to ma za znaczenie?

      @Kaczus2B: zasadnicze znaczenie.
      Decyzje ostatecznie zawsze podejmuje człowiek, a nie "biznesplan". Nawet jeżeli komuś wydaje się że taka wielka korporacjon musi mieć wielce policzone i wielce proceduralnie uzasadnione wydatki.
      A ze sto razy widziałem jak kierownik działu nie zatrudniał nowych osób, albo brał najtańszych desperatów, bo jak poszaleje z wydatkami to mu spadnie wynik netto działu i jego premia za wynik będzie niższa.

      Można było zatrudnić drożej
      Można było zatrudnić lepiej

      A ostatecznie decyzja została podjęta na zasadzie - minimalizujemy koszty, maksymalizujemy przychód. To są rzeczywiste sytuacje, a nie teorie zarządzania (choćby nawet były dobre i szlachetne)

    •  

      pokaż komentarz

      @mus_tang: jezeli zatrudnil osoby bez kompetencji to mozliwe, ze przychod wcale sie nie zwiekszyl... W krotkim terminie dochod mogl byc wiekszy (bo koszty mniejsze), ale to tak jak w jednej firmie w latach 90 jeden gosc stwierdzil, ze programisci sa zbedni, bo nie zarabiaja pieniedzy, tylko siedza i programuja, zwolnil prawie wszystkich... A potem dziwil sie, ze wdrozeniowcy i handlowcy nie sprzedaja juz tak duzo jak kiedys...

    •  

      pokaż komentarz

      No przecież, wielu Januszów nie widzie nawet potrzeby płacenia pracownikom.

      @brakslow: Pracownik jest dla pracodawcy kosztem więc lepiej, żeby był tańszy...

    •  

      pokaż komentarz

      @brakslow: Nie widzą wartości bo mają 200 chętnych na jedno miejsce. Gdy jeden czy drugi splajtuje z braku rąk do pracy to reszta się nagle zastanowi, zaczną się pojawiać konkrety zamiast "młody i dynamiczny zespół" i tak dalej.

    •  

      pokaż komentarz

      @ramzes8811: A daj Pan spokój, jak chce się ośmieszyć redaktorów Janusz' Webu to nawet nie trzeba komentować. Wystarczy pozwolić im mówić. Zresztą, po co w ogóle wdawać się z nimi w polemikę? To tak jakby podjąć próbę uprowadzenia dziecku lizaka. Żadne osiągnięcie, zero satysfakcji, tak właściwie to tylko czas się zmarnowało. Ale... ale mimo to ich argumentacja jest tak absurdalna, że nie potrafię przejść obok niej obojętnie. Podsumowując:

      1) Bo Internet śmiałby się z ofert.

      2) Bo pracodawcy nie wiedzą ile te stanowisko jest "warte" i chce się dowiedzieć z feedbacku.

      3) Bo skąd mają wiedzieć ile zaoferować jak człowieka na oczy nie widzieli?

      4) Bo jak powiemy ile oferujemy pomocy kuchennej to nie zgłosi się kandydat z doświadczeniem na stanowisku szefa kuchni, a tak bardzo chcielibyśmy mu zaproponować stanowisko menadżera sali. A tak to przychodzą.

      Oni tak na serio? Bo ja to bym się wstydził takie coś puścić w obieg. No, ale im to pewnie płacą nie od jakości argumentów, ale liczby znaków, więc po co się wysilać? Wprawdzie jakbyśmy usiedli to w pięć minut wymyślelibyśmy lepsze argumenty na "nie". Tylko jest jeden szkopuł... Zawód dziennikarza nie na tym polega żeby pisać do rzeczy. Zwłaszcza w kulturalnym portalu Janusz' Web. No, ale po kolei:

      1) A próbowaliście, nie wiem... zaoferować więcej? Janusze go nienawidzą. Znalazł 1 prosty trik żeby Internety przestały się śmiać z jego firmy. Zobacz jaki. Poza tym "jestem poważnym przedsiębiorcą, nie potrafię sobie poradzić z krytyką w Internecie"? Urocze... W tekście rozwijają, że dla komentujących nawet 3-4 na rękę jest śmieszne. Szkoda tylko, że nie zdradzili czy chodziło o ofertę pracy dla magazyniera czy full stacka. Bo nie ma jak stwierdzić czy krytyka była słuszna czy nie. A i wspominają o realiach mikroprzedsiębiorstw gdzie dostaje się 2 tysie netto jak nie mniej. Cóż... realia realiami, ale prawda jest taka, że zakład produkcyjny z mojej rodzinnej zawsze oferował pensję na pograniczu najmniejszej krajowej, a we firmie trzy gminy dalej, dokładnie ta sama branża, dostałeś na dzień dobry dwa razy tyle. I tyle z reali...

      2) Co to za pracodawca, że nie zna stawek? Co oni? Od wczoraj od branży, że nie wiedzą? Nie... więc zamiast grymasić, pójdą księgowej, ona im przeklepie płace do Excela i wyliczy średnią, wsio. Swoją drogą... czym są te internetowe podśmiechujki jak nie feedbackiem, którego tak bardzo chcieli?

      3) Czy nasi pracodawcy są niepełnosprawni? Potrafią precyzyjnie określić czego wymagają na danym stanowisku, ale oszacować ile to będzie "kosztować" to już nie? O zasadzie "jaka praca, taka płaca nie słyszeli"? Jak wołam majstra do remontu to też go na oczy nie widziałem, ale pomalowanie ścian to pomalowanie ścian także rachunek nie będzie zbytnio odbiegać od rynkowych realiów. To co oni gadają to jakbyś robił listę zakupów: 5 bułek, 2 mleka, kostka masła i 10 deko sera. Ile to może kosztować: nie mam pojęcia. Oczywiście, face to face może wyjść, że Zbyszek jest wart każde pieniądze, a Maryś niekoniecznie, ale dlatego postulowane są widełka, nie sztywne deklaracje płacowe.

      4) Tak było, nie zmyślam... a ile smoków w tej bajce było? A to tego menadżera sali to nie łaska rekrutować z osobnej oferty? Ile tam się płaci od ogłoszenia, że wszystko chcą załatwić jednym? Pewnie, można nabór oprzeć o łut szczęścia i osobiście życzę szczęścia, ale w ten sposób daleko nie zajedziesz. Jeśli mówisz to na poważnie to z Ciebie d..., a nie przedsiębiorca. Trochę przypomina mi to tłumaczenie policjantów czemu ostrzeganie przed kontrolą jest złe. "Bo nigdy nie wiesz kto siedzi za kierownicą, a co jeśli to był poszukiwany morderca, który nas uniknie?". No można i tak. W sumie... tak teraz sobie myślę, jeśli "działania operacyjne" polegają na "zdajmy się na przypadek" to nie dziwię się czemu są tacy skuteczni. Ale koniec offtopu. Oczywiście, zdarza się, że działalność gospodarcza ma nieuświadomione potrzeby kadrowe, które docierają przy rozmowie z kimś wartościowym, ale liczyć na to, że szefowa sali trafi im się w naborze na zmywak? To nawet hazard nie polega w takim stopniu na ślepym losie. Chociaż... po co ja się produkuję? Przecież wszyscy wiemy o co chodzi. Chcieliby żeby trafiła im się menadżerka nie znająca stawek (bo i skąd jak widełek nie uświadczych), która zgodzi się robić jako menadżerka za płacę pomocy kuchennej. Wot tajemnica Poliszynela.

    •  

      pokaż komentarz

      Podał najważniejszy problem dla pracodawców? Że aktualni pracownicy widzieliby ile oferuje się świeżakom i mogli by się zacząć buntować?
      @Yahoo_: Nie, nie podał. Ogólnie wszystkie argumenty to Januszowe eufemizmy. Miał na myśli "nie wiem jak nisko mogę zejść żeby się nie przelicytować" powiedział "jak mogę prognozować stawkę jak jeszcze nie wiem kto się trafi". Myślał "chciałbym szefa kuchni, który zgodziłby się robić za płacę pomocy kuchennej", napisał "widełki odstraszają tych lepszych, a tak to może się okazać, że przyjdzie ktoś komu mógłbym zaoferować posadę menadżera sali". I tak dalej, i tak dalej... No ogólnie to nie da się i już ¯\_(ツ)_/¯

      A co do "widzieliby ile oferuje się świeżakom i podnieśliby bunt" to w zakładzie pracy, który wyżej wspomniałem to właśnie się stało. Kadry produkcyjne dowiedziały się, że zarabiają mniej niż młodziki z technikum na przyuczeni, którymi się opiekowali. Oj nie byli zadowoleni, nie byli...

      jezeli zatrudnil osoby bez kompetencji to mozliwe, ze przychod wcale sie nie zwiekszyl...
      @Kaczus2B: Wytłumacz to naszym Januszom. Oni jakby mogli to by robotników nawet z Korei Północnej sprowadzali. Co z tego, że potrafią jeszcze mniej niż rozumieją? Najważniejsze jest to jacy są tani, bo tylko to się liczy dla naszych wąsatych biznesmenów. Dla nich minimalizacja kosztów to chyba jedyny możliwy wyznacznik sukcesu. Znajomek robił w magazynie jednego z największych dyskontów. To co Polacy we 4 potrafili zrobić w 4 godziny, Ukraińcy nie mieli ogarniętego po 6 godzinach w 6. Ale dyrektorzy cali szczęśliwi, bo wydatki kadrowe poszły w dół. A, że efektywność też? E tam... na wojnie nie uniknie się ofiar, nawet jeśli to wojna płacowa ¯\_(ツ)_/¯

    •  

      pokaż komentarz

      @ramzes8811: Opowiem trochę ze swojego doświadczenia.
      Raz podałem wysokość wypłaty za pełen etat.
      Ile osób odpowiedziało ?
      41 na jedno stanowisko.
      Ile z tych osób nadawało się ?
      2 osoby

      Nie podaje wysokości wypłaty za pełen etat.
      W ciągu 2 tygodni okresu wypowiedzenia zgłosiły się 4 dobre i zdecydowane osoby z których musiałem wybrać.

      Jaki morał ?
      Podając wysokość wypłaty straciłem 12 dni pracując i sprawdzając każda osobę która się zgłosiła. Tak, przez 12 dni, 12 godzin dziennie stałem razem z potecialnymi kandydatami na stanowisku pracy i sprawdzałem czy się nadaje
      Bo okazało się ludzie odpowiedzieli na ogłoszenie bo wypłata była wysoka.
      Pytam takiego „Janusza” czemu, skoro nie ma umiejętności których wypisywał odpowiedział na ogłoszenie i skłamał w CV?
      No bo gotować każdy umie. Nie ma w tym nic trudnego.
      Nauczyłem się dzwonić po firmach wpisanych w Cv i pytać heh.

      Nie podawałem. Nie straciłem czasu i pieniędzy i czekałem na tych właściwych i zdecydowanych.

      I tak będzie jak wejdzie wymóg. Jak taka Grażyna lub Janusz zobaczy w ogłoszeniu wypłatę pow. średniej albo wyższą to nazmyslaja i zajmą jakże cenny czas innej osobie bo a nóż się uda.

    •  

      pokaż komentarz

      @Kaczus2B To się łatwo pisze. Ktoś ma kompetencje albo ma ich brak. Tylko weź to przypnij do standardowej rekrutacji na przedstawiciela handlowego na przykład. W papierach wszyscy mają to samo, doskonały office, zwłaszcza wybitny Excel, ogromną ambicja, rewelacyjna skuteczność, biegły angielski, itp. Później na rozmowie widzisz, że dany gość ma potencjał, ale w excelu sumy nie potrafi włączyć, ani w past Simple zbudować pytania. Bierzesz go, ale proponujesz mu mniejszą stawkę niż zakładałeś. Skąd miałeś wiedzieć przed rekrutacją, że będziesz musiał pójść na taki kompromis?

    •  

      pokaż komentarz

      @Gorejacy_krzak_agrestu: Chcesz przyjąć kogoś, kto zaczyna od kłamstw w CV?

    •  

      pokaż komentarz

      @Kaczus2B: Ja nie zatrudniam. Pomagałem kiedyś przy kilku procesach tego typu. Z tego co widziałem, czasami lepiej jest przyjąć łebka, który trochę naciągnął fakty (napisał, że zna język "dobrze", ale nie umie płynnie nim się posługiwać), ale generalnie ma jakieś doświadczenie, niż kogoś, kto jest świeżo po prywatnej Wyższej Szkole Rozdrabniania Szczypioru, Zarządzania, Finansów i Marketingu i chce 5 koła na rękę za wrzucanie zdjęć kotów na firmowego Facebooka. Większość tych kłamstw jest zresztą nie do zweryfikowania w trakcie krótkiej rozmowy, obie strony chyba dopuszczają tu pewien margines błędu.

      Tak naprawdę, to w całej tej gównoburzy o ustawę brakuje mi odniesienia do realnych przykładów z rynku. Ja np. jeśli szukam roboty, to przez pewien portal - bardzo często po wpisaniu danych pada tam pytanie o oczekiwaną wysokość zarobków. Oprócz tego, wpisałem to sobie do CV z prośbą, żeby nie zawracać gitary, jak ktoś planuje mniej płacić. I mam luz, całkiem fajna konwersja, spory odzew, nie potrzebuję ustawy z drakońskimi karami, żeby się naciąć na mitycznego Janusza Podp@@@@!!acza.

  •  

    pokaż komentarz

    Przy takich widełkach powinna być również rozpiska, ile dana pensja będzie na prawdę kosztować przedsiębiorstwo, bo zapominamy o tym. A to wg mnie kwestia którą należy się zająć na początku.

  •  

    pokaż komentarz

    A jakie są agrumenty zwolenników tego pomysłu? Bo w sumie to ciekawe ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @kemcio: chociażby nie tracę czasu na rozmowy, spotkania z HR, przechodzenie kilku etapów rekrutacji by na końcu napluli mi w twarz mówiąc że ich budżet to 2000zł ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @kemcio: jako pracowńicy mamy dość marnowania czasu na oferty, których potencjalne wynagrodzenie jest poniżej naszych oczekiwań, i nie rozumiemy czemu to służy - chyba tylko HRom, które dzięki temu maja co robic.

    •  

      pokaż komentarz

      @Oskarek89: Dzięki za odpowiedź. Też nie lubię na to marnować czasu :)

    •  

      pokaż komentarz

      @Karkasonne: Też tak mam :) I nawet minusy dostałem za samo pytanie :D

    •  

      pokaż komentarz

      @kemcio: ludzie są przewrażliwieni i myślą, ze Twoje pytanie sugeruje chęć konfrontacji. Daje plusa dla rowńowagi.

    •  

      pokaż komentarz

      @Oskarek89: @Karkasonne: Przecież jeżeli nie będziecie aplikować to nie zmarnujcie ani sekundy.

    •  

      pokaż komentarz

      @Marek1991: No dokładnie, patrz jaka oszczędność czasu. A tak serio to zdarzyło mi się już, ze oczekiwałem stawki 60 zł/h, powiedziałem to, przyjechałem potem specjalnie tylko po to, by usłyszeć ze proponują 36 zł/h, czyli 60% tego co oczekiwałem. I po jeździć?

    •  

      pokaż komentarz

      @Karkasonne: Jest na to proste rozwiązanie - jak dzwonią do mnie i namawiają na rekrutację, to pierwsze o co pytam to stawka, a drugie to lokalizacja biura. Jak stawki nie podadzą to koniec rozmowy. Jak lokalizacja biura to centrum Warszawy albo Mordor to również koniec rozmowy.

      Gdy ja sam aplikuję, to jeszcze przez telefon podaję moją stawką minimalną.

    •  

      pokaż komentarz

      @Oskarek89: to może przed pójściem na rozmowę po prostu powiedz im ile chcesz zarabiać xd jak wykraczasz poza budzet to cię nawet nie zaproszą. Te widelki i tak nic nie dadzą bo rozrzut będzie bardzo duży

    •  

      pokaż komentarz

      @kemcio: Często oferty pracy zawierają wymagania z kosmosu, a w trakcie rekrutacji okazuje się, że tak naprawdę to szukają swieżaka za 2000, a ty bezsensownie tracisz czas i dzień urlopu na rozmowę kwalifikacyjną.

    •  

      pokaż komentarz

      @kemcio: Dla mnie jeden najważniejszy argument to unikanie przyszłych problemów. Nie mówię tu tylko o podawaniu stawki przy rekrutacji ale też rozmawianie o wynagrodzeniu w pracy. Wiesz wszystko na starcie to ciężko żebyś miał w przyszłości jakieś obiekcje. Jeżeli nie wiesz nic i jeszcze mówią "u nas nie rozmawiamy o zarobkach" to i tak każdy się dowie, prędzej czy później. Nagle pojawiają się sytuacje typu "on robi to samo zadanie ale 2 razy wolniej a zarabia więcej" problemy, zwolnienia albo strute życie. Jak od początku wiesz, że gość jest synem szefa firmy to albo to olewasz albo się nie zatrudniasz. Teraz pytanie: jakie są argumenty żeby nie podawać stawki ? Chyba tylko jak ktoś szuka frajera do wykorzystywania i tylko takim osranym januszom się ten pomysł nie podoba.

    •  

      pokaż komentarz

      A jakie są agrumenty zwolenników tego pomysłu? Bo w sumie to ciekawe ;)

      @kemcio: argumenty są zawsze takie same. Jest pewna grupa ludzi którzy nie umieją zadbać o siebie, więc oczekują że zrobi to za nich "państwo". I "państwo" robi. A tłuszcza głosuje.

    •  

      pokaż komentarz

      jako pracowńicy mamy dość marnowania czasu na oferty, których potencjalne wynagrodzenie jest poniżej naszych oczekiwań, i nie rozumiemy czemu to służy - chyba tylko HRom, które dzięki temu maja co robic.

      @Karkasonne: HRy j?$?ć prądem, szanuj czas i nie odpisuj tym debilom

    •  

      pokaż komentarz

      @Marek1991: a skąd mamy wiedzieć czy warto aplikować, czy nie?

    •  

      pokaż komentarz

      @Oskarek89: A pracodawca ma tracić czas na nie potrzebne spotkania z potencjalnymi pracownikami? Efekt będzie taki że firma która poszukuje wyspecjalizowanego inżyniera od budowy mostów i poda wynagrodzenie 15k będzie miała 1000 CV a druga firma firma która potrzebuje też inżyniera ale który ma np. biegać z łatą i sprawdzać czy tynki i posadzki są równe za 3,5 k będzie miała tych CV 0. A z doświadczenia wiem że w budowlance dobre 95% "inżynierów" szukających pracy z ogłoszenia nawet się do tego latania z łatą nie nadają a ambicje mają spore.

    •  

      pokaż komentarz

      jako pracowńicy mamy dość marnowania czasu na oferty

      @Karkasonne: To w CV wpisujesz minimalną stawkę za godzinę

    •  

      pokaż komentarz

      Jest na to proste rozwiązanie - jak dzwonią do mnie i namawiają na rekrutację, to pierwsze o co pytam to stawka, a drugie to lokalizacja biura. Jak stawki nie podadzą to koniec rozmowy. Jak lokalizacja biura to centrum Warszawy albo Mordor to również koniec rozmowy.

      @zzapal: a widzisz - robię podobnie. Pytam o stawkę i miejsce oraz możliwość pracy zdalnej. W moim przypadku jak dowiedziałem się, że to jest mordor bez pracy zdalnej to chciałem odpuścić (czekała mnie wycieczka przez dwa województwa). Ale stawka spowodowała, że oto jestem. Także przyszły pracodawca postawił kawę na ławę przed 7 godzinami w podróży (w obie strony) i 2,5 godzinną potyrką techniczną na miejscu. Przez co i on zyskał pracownika i ja lepszą pracę. Win-win.

      Co do artykułu - czyli jednak podanie stawek może się pracodawcy opłacić.

    •  

      pokaż komentarz

      jako pracowńicy mamy dość marnowania czasu na oferty, których potencjalne wynagrodzenie jest poniżej naszych oczekiwań, i nie rozumiemy czemu to służy - chyba tylko HRom, które dzięki temu maja co robic.

      @Karkasonne: Ale co wy sobą reprezentujecie poalczki że macie jakiekolwiek OCZEKIWANIA?

      źródło: comment_nsOpuRXGpSqS43zJqg8LYB1snuCpgJ1m,w400.jpg

  •  

    pokaż komentarz

    Pytanie do przeciwników pomysłu. W UK taki system działa i ma sie świetnie. NIe widzę powodu, dla którego stawka na danym stanwisku miałaby pozostać tajemnicą.

    Dodatkowo. Ten system juz działa w Polsce. Ogłoszenia o prace dla programistów skladają się z wymagań, warunków i obowiązkowo widełek. Inaczej nikt na takie ogłoszenie nie odpowie.

1 2 3 4 5 6 7 ... 19 20 następna