•  
    b....6

    +50

    pokaż komentarz

    Jak złożyć skargę na lekarza: http://praca.gazetaprawna.pl/artykuly/10068,jak_zlozyc_skarge_na_lekarza.html

    polecam tak zrobic. moze cos ci sie uda zdzialac.

    •  
      I..........................o

      +72

      pokaż komentarz

      @benq86: Dzięki za link. Znalazłem wstrząsający komentarz pod tym artykułem.
      bozenna z IP: 85.89.162.* (2010-03-23 09:25)

      gdzie p[owinnam sie udac aby otrzymac odszkodowanie za smierc mego meza w dnu 12.07.2009 zle sie poczul narekal na ogolene bole i nie mogl chodzic przjechal lekarz ze swiatecznej pomocy przpepisal furagin i pyralgin i odjecjal na pytania meza czy nie trzeba do szpitala odpowiedzial ze nie ma potreby nastepnegop dnia przychodzi lekarz pierwszego kontaktu on tez nie kieruje meza do szpitala mezowi spada cisnienie kaze mi podawac wode z sola cisnienie podnosi sie lekarz odjezdza maz caly czas jest przytomny nastepnego dnia zaczyna majaczyc wzywam pogotowie ktore zabiera meza do szpitala nad,mieniam ze maz wczesniej cier[pial na WZW TYP C ORAZ CUKRZYCE TYPU 2 BYL NA INSULINIE POGOTOWIE WOZI GO OD SZPITALA DO SZPITALA ZOSTAL ZABRANY Z DOMU 14 O7.2009 GODZ 14 O GODZ 4 RANO 15.O7 MAZ UMIERA SEKCA ZWLOK WYKAZUJE SEPSE

      Widzę że moje oczy to lajt w porównaniu z tym.. co to jest? w czym my k#$@a żyjemy?

    •  

      pokaż komentarz

      @benq86: jak najbardziej składać skargę ..chamstwo i brak profesjonalizmu jest w każdej branzy... tylko małe uaktualnienie dotyczące Rzecznika Praw Pacjenta: http://www.bpp.gov.pl/komunikaty.html
      polecam ten z komunikat ze stycznia 2010. Do dzieła. I jeszcze taka uwaga... jak wnioskuję po przykładzie młodej lekarki która potraktowała Cię po ludzku to chyba chamstwo i arogancja medyków to nie wina NFZ tylko konkretnych ludzi? no chyba ze tej młodej lekarce płaciłeś ale odniosłem wrażenie że znalazła sposób i chęci żeby Ci pomóc na ubezpieczenie?

    •  
      s....n

      +41

      pokaż komentarz

      @ItalianoParmezanoDrugieKonto: Pewnie, że lajt. Moja rodzicielka zmarła 11 lat temu na chłoniaka. Do szpitala trafiła na 9 miesięcy przed śmiercią. Przez 3 pierwsze miesiące hospitalizowania leczono ją na zapalenie płuc (co się później okazało przerzutami na płuca). Bardzo powiększone węzły chłonne w pachwinach, pachach, obojczykach, za żuchwami przez długi czas przed hospitalizacją lekarze tłumaczyli przewlekłą świnką i tego typu bzdury. Jeden to nawet chciał wycinać, ale nie do biopsji w kierunku nowotworu tylko myśląc, że to jakieś torbiele. Jakby choć jeden z tych lekarzy mocno się j!!nął w swój pusty łeb te kilkanaście lat temu, to dzisiaj nie byłbym sierotą.
      Jako ciekawostkę podam, że wtedy hospitalizowanie na oddziale onkologii na lewo kosztowało co najmniej kilkaset złotych za dobę a lekarze przedłużali nadzieję w nieskończoność by jak najwięcej kasy wydębić. Pozdrawiam polską slużbę zdrowia.

    •  

      pokaż komentarz

      @benq86: tak w ogole to pisze sie, P.P.P.S. czy P.S 3 ?

      P.S"3" PSE prasam

    •  

      pokaż komentarz

      @bialySZCZECIN: Tak, dokładnie.
      Post scriptum - po napisaniu.
      Jest to jeden z błędów, który razi mnie w oczy. Jak nie wie się co znaczy P.S. to nie używa się tego wyrażenia.

    •  

      pokaż komentarz

      pozdrowienia dla wszystkich socjalistow ktorzy p$!!%!#a
      "za co czlowiek by sie leczyl bez ubezpieczenia" :)

    •  

      pokaż komentarz

      @bialySZCZECIN: ta uwaga raczej nie powinna byc do mnie skierowana.

    •  

      pokaż komentarz

      @tdmr: dzieki za odpowiedź bez odpowiedzi. Łowieckie, jest też mlekiem.
      A tak dokładnie Masło to też masło.
      @benq86: nie ma za co

    •  

      pokaż komentarz

      @stefun: No niestety, nikt nie jest nieomylny.

    •  

      pokaż komentarz

      A co wy się dziwicie? Lekarze którzy coś umieli już dawno wyjechali z tego kraju. Zostali tylko głąby co nie umiały podłapać roboty za granicą albo ci co całe studia przeimprezowali i jechali na trójach.

    •  

      pokaż komentarz

      @geronimo80: Nie no super, tylko ze za czasow socjalizmu w Polsce nikt sie nie szczypal ze szpitalami. Jak byles chory - miales pomoc, nikt Cie z Warszawy nie odsyłał do Gdańska, bo tam jest najbliższe łóżko wolne i przy odrobinie szczescia kilka groszy w budżecie szpitala na leczenie.. Nie myl socjalizmu z idiotyzmem.

      Moim skromnym zdaniem, powinno sie wyj*****bac w kosmos ZUS i obowiazkowe zdrowotne. To sa przeiez pieniadze, ktore JA SAM zarabiam, a nie mam prawa decydować, gdzie są skierowane. Na rynku powszechnych ubezpieczeń i zdrowotnych i socjalnych powinna panować konkurencja tak, jak wszędzie. Czyli z sentymentu, przyzwyczajenia czy po prostu idiotyzmu - płacisz ZUS i Państwówkę, nie chcesz tam lokować swoich pieniędzy? Droga wolna, możesz całe zdrowotne opłacić w Medicowerze, Falcku czy innym Enelmedzie, a cale socjalne w ING. A nie tak, ze z laski ZUS pozwala przelac zalosny procent na konto prywatnego II filaru... Z reszta ten zalosny procent i tak chca teraz jeszcze zmniejszyc, zeby ludzie przypadkiem zbyt duzo kasy na emeryturze nie mieli...

      Gdyby ZUS był firmą, już dawno by zbankrutował albo skończył z 100000000 pozwów w sądzie i komornikiem na karku, a tu prosze - nowe siedziby... I to jakie siedziby!

      Spojrzcie, ile oddajecie na ZUS i zdrowotne i co moglibyscie z tego miec. Conajmniej przyzwoity pakiet w prywatnej klinice i w cholere kasy na dobrze oprocentowanych lokatach + II filarze. Niejednokrotnie już było udowadniane, że zyski z inwestycji II i III filaru nawet nie przekraczają o jakiś tam procent tego, co oferuje ZUS... One potencjalną emeryturę ZWIELOKRATNIAJĄ (oczywiście przy zalozeniu, ze 100% skladki szlo by na ich konto).

    •  

      pokaż komentarz

      @przecietny_Polak:
      I tu wprowadziłbym to, co funkcjonowało kilkadziesiąt lat temu.

      Jak się jeden z drugim wykształcił w Polsce, to ma albo odpracować, albo pokryć koszt studiów w gotówce. To nie powinno być tak, że z podatków się studenta opłaca przez 5 czy więcej lat, a on pierwsze co robi, to spierdziela z kraju.

    •  

      pokaż komentarz

      @przecietny_Polak: bardzo się zdziwisz. jest mnóstwo lekarzy, którzy nie wyjechali za granicę z wielu powodów. nie wiem czemu, sam dawno bym wyemigrował, ale mam znajomego, który pracuje na 3 zmiany i musiał się przenieść do innego miasta, bo codzienna jazda w tę i z powrotem ok 40km po zmianie dzień/noc (nieraz 24h) była potencjalnie zabójcza, zwłaszcza na drodze.
      wielu mimo warunków pozostało i nie są to głąby tylko niewolnicy systemu. ich grubiaństwo to efekt pracowania z ogromem niewdzięcznych pacjentów w państwowych przychodniach, gdzie ich samych traktuje się jak szmaty. jak ty bys się zachowywał, gdy, nawet mimo wysokich zarobków, był traktowany jak d$!!#, ten, co ma tylko wypisać to, co powie pacjent, a jak nie to wp%#%#$$, jako ten, co ma dać? mnie by trafił szlag.
      nie bronię lekarzy, ale winę zrzucam na społeczeństwo, które jest po prostu chamskie. lekarz robi tylko barierę psychologiczną.

      a jak jesteśmy już tu przy terminach zapisów... gdzieś w styczniu wziął mnie solidny kaszel i zapalenie płuc. dość późno poszedłem do lekarza, w zasadzie, gdy już zasnąć nie mogłem, bo hyrlałem, ale nieważne. do pulmonologa od lutego miałem czekać do... końca kwietnia... nie wiem, może o to ustawodawcy chodziło? pacjencie, lecz się sam, a my wciąż będziemy mieli twoją kasę, którą będziemy musieli wydać na hipochondryków?
      a wiecie, że będzie gorzej? te budżety to system naczyń połączonych. im większe zadłużenie tym mniejsze rozpiski da NFZ i tym samym mniej będzie wykonywanych operacji i działań. vivat socjal!

    •  

      pokaż komentarz

      @SPGM1903: Lekarze to niewolnicy systemu? Widziałeś kiedyś lekarza z kasą fiskalną?

    •  

      pokaż komentarz

      @przecietny_Polak: niewolnicy w sensie, że nie mogą w państwowych przychodniach robić zadań ponad kontrakt z NFZ. choćby chcieli - nie mogą.

    •  

      pokaż komentarz

      @ItalianoParmezanoDrugieKonto:
      Ja tu akurat nie widzę powodu do oburzania się na lekarzy.
      Byłeś w pierwszym szpitalu, ale lekarz operował. Jak to lekarz. Byłeś w drugim szpitalu, tam zostałeś przyjęty na ostrym dyżurze, dostałeś zalecenia i kartkę z którą miałeś się zapisać na kontrolę.
      Nie zapisałeś się, tylko w wymaganym terminie stawiłeś się na ostry dyżur. Ostry dyżur ma to do siebie, że nie muszą na nim siedzieć specjaliści. Młody lekarz, którego spotkałeś specjalistą zapewne nie był. Zobaczył, że leczenie nie pomaga, więc nie mógł nic więcej zrobić. Jeżeli leczenie nie pomaga, to wymagana jest wizyta u specjalisty. Lekarz bez specjalizacji mógłby Ci zrobić krzywdę, albo po prostu nie wiedziałby jak pomóc. Wierny "przysiędze Hipokratesa" (zapewne mowa o przyrzeczeniu lekarskim?) odesłał Cię do specjalisty. Nie mógł nic innego zrobić. Na oddział pewnie też nie mógł Cię wpisać, bo tam trafiają z ostrego dyżuru tylko pacjenci w ciężkim stanie. Ty, jak rozumiem przyszedłeś o własnych siłach, wyszedłeś o własnych siłach, mało tego - widzisz na tyle dobrze żeby pisać na komputerze. Tacy pacjenci nie mogą trafiać na oddział, bo nie byłoby miejsc dla pacjentów w stanie ciężkim.

      Skoro to, mam nadzieję, jest jasne, to pora wyjaśnić dlaczego terminy są tak długie.
      1. Mamy najniższą, lub jedną z najniższych składek zdrowotnych w Europie. I nie jest tu mowa o wartości bezwzględnej składki, lecz o procentowej wartości od dochodów.
      2. Jest mało lekarzy. Nie ma się co dziwić, skoro w Polsce żeby zarabiać przyzwoite pieniądze (~10k zł) lekarz specjalista (!) oprócz zwykłej pracy w szpitalu, musi brać przynajmniej 5-6 dyżurów w miesiącu, a parę razy w tygodniu dorabiać w przychodniach (tak pracuje i zarabia znajomy specjalista), podczas gdy w Wielkiej Brytanii za pracę bez dyżurów, 5 godzin dziennie 5 razy w tygodniu jest około 30k zł+benefity.
      3. Pacjenci. Niestety, ale powszechną praktyką jest zapisywanie się do kilku specjalistów na wizytę, czy nawet operację NA RAZ. Przecież nie wiadomo gdzie termin będzie najbliższy, a nuż zwolni się jakieś miejsce ? To znacząco wydłuża kolejki.

      Na co więc idą pieniądze z Twojej składki, skoro się nie leczysz ?
      Chociażby na leki, z których korzystasz Ty, lub ktoś z rodziny i nawet nie masz pojęcia że są częściowo refundowane. Jeśli chodzi o refundację leków, to idzie na to ogromna kasa. Przykładowo - leczenie pacjenta zakażonego wirusem HIV może kosztować nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznie. Jest w całości refundowane przez państwo.
      Pieniądze, które płacisz są też pewnego rodzaju zabezpieczeniem, gdybyś miał jakiś wypadek nie musisz się martwić o koszty leczenia. Bez mrugnięcia okiem lądujesz w szpitalu, gdzie zajmują się Tobą specjaliści, dostajesz drogie leki, korzystasz z drogiego sprzętu, stosowana jest kosztowna diagnostyka, lub przeprowadzane są kosztowne operacje. I w tym wypadku, mówiąc kosztowne, chodzi mi o setki tysięcy złotych.
      Kasa ze składek zdrowotnych idzie też do PFRONu, z którego osoby niepełnosprawne mogą otrzymywać dopłaty do nowych komputerów, mieszkań, czy samochodów.
      Pytasz o sens NFZ - nie ma idealnego systemu ochrony zdrowia. Pewne jest to, że nie może on być całkowicie sprywatyzowany, ani całkowicie upaństwowiony.

    •  

      pokaż komentarz

      @yanbar: Zgadzam się z tym, co napisałeś ponieważ znam służbę zdrowia od środka (o czym za chwilę) ale każdy kij ma dwa końce. Ja miałem podobne przejścia jak autor wykopu i do tego z tym samym szpitalem (też Poznań). Mój brat ma „padaczkę” - nie taką filmową, że pada na ziemię i go trzepie ale traci świadomość, można z nim rozmawiać w trakcie napadu, niby wszystko cacy ale nie pamięta co robił czy mówił 30 sekund temu + parę innych znanych nam objawów i być może nieznanych również. Któregoś niedzielnego dnia dostał napadu i zabrałem brata do przychodni „pomocy wieczorowej” (czy jak tam się nazywają przychodnie/ambulatoria/szpitale mające umowę z lekarzem rodzinnym na opiekę nad jego pacjentami gdy ten ostatni nie pracuje), która akurat była ze 100 metrów od naszego domu. Lekarka wypisała skierowanie na oddział ratunkowy do konsultacji neurologicznej do 111 Szpitala Wojskowego. Jeszcze się specjalnie dopytałem czy aby na pewno do tego, bo z tego co kojarzę to nasz „rejon” (oficjalnie nie ma rejonizacji ale przyjdź do nie „swojego” szpitala to Cię pogonią) jest gdzie indziej. Nie nie, do 111, bo w tym z rejonu nie mają neurologa, a w 111 mają dyżur. No to taksówka do 111, bo przecież MPK nie będę się bujał z bratem w stanie dosyć dziwnym, jeszcze mu coś odwali przez tą padaczkę. W 111 lekarz powiedział, że nas nie przyjmie, bo my nie z jego rejonu i mamy jechać do Szpitala HCP, bo to nasz rejon w przypadku neurologa. To nic, że na skierowaniu mam wyraźnie napisane 111 Wojskowy, tamta lekarka się myli i ja mam teraz za to cierpieć. Fakt faktem, mój brat, chodzi sam, mówi i oddycha ale jest w trakcie napadu, średnio kuma i skąd ja mam wiedzieć czy jednak żadnych drgawek zaraz nie dostanie, nie padnie na ziemię, nie rozbije sobie głowy czy się nie udusi własnymi wymiocinami w drodze do tego drugiego szpitala. Ale nie, nie nasz rejon, wynocha. Znów taksówka, tym razem z Grunwaldu na Wildę. W HCP pomimo iż na cały oddział neurologii + dyżur na oddziale ratunkowym był jeden lekarz neurolog brat został bardzo miło przyjęty, zbadany, hospitalizowany na ratunkowym kilka godzin z podaniem kroplówki i leków, itd.

      A jeszcze miałem wspomnieć o służbie zdrowia od środka. Co nie co wiem, bo jak wskazuje mój nick (medevacs) to trochę się ratownictwem medycznym swego czasu interesowałem; robiłem różne kursy, itp. Chciałem być wolontariuszem w pogotowiu albo w szpitalu, to nie, bo za dużo papierkowej roboty i ganiania się z NFZetem. Ale na etat salowego na ratunkowy to jak najbardziej przyjęli. I szczerze powiem, że są lekarze, pielęgniarki i ratownicy z powołania, którzy pomimo bezpodstawnego mieszania z błotem przez pijanych, naćpanych czy po prostu głupich pacjentów wykonują swój zawód profesjonalnie, a często nawet wkładając w to swoje serce, a są też ludzie, którzy chyba za karę poszli pracować do służby zdrowia. A już najgorsze to są dzieci lekarzy, które poszły na medycynę tylko dla kasy i prestiżu posiadania lek. Med. Przed nazwiskiem. Decydują potem tacy praktycznie o życiu i śmierci innych tylko na podstawie ich „widzimisię”, łapówki, humoru swojego (obudzili go o 3:00 w nocy, to nic że ma dyżur, a nie płacą mu za spanie, lekarz jest wk%#!iony, że musi iść kogoś zbadać i odsyła potem pacjenta do domu bo inaczej musiałby go przyjąć na oddział i wypisywać papierki, to nic, że pacjent w sumie wymaga hospitalizacji i gdyby to było w dzień to by go przyjął) albo pacjenta (pacjent bluzga i się rzuca to go taki nie zbada, a potem się okazuje, że pacjent to normalny kulturalny człowiek, a to że się tak zachowywał to był efekt wstrząśnienia mózgu bo miał wypadek samochodowy). Ale fochy pojedynczych lekarzy to jest nic. Najlepiej jak cały szpital się miga od roboty. Ja pracowałem w Szpitalu Wojewódzkim. Zaraz obok, kilkaset metrów dalej był Szpital MSW, też z oddziałem ratunkowym i generalnie z tym samym zapleczem diagnostycznym co my (chyba nawet lepszym, bo w Wojewódzkim nie ma rezonansu magnetycznego, a w MSW jest). Ostatnio coś mi się obiło o uszy, że chcą ratunkowy w MSW zlikwidować, bo mają za mało pacjentów i im się nie opłaca utrzymywać oddziału. No cóż, nie ma się dziwić, że mają ich za mało jak tam nie było tygodnia bez telefonu od nich, że zamykają oddział i kierują wszystkich pacjentów do Wojewódzkiego, bo oni nie mają wody/prądu/gazu/klimatyzacji/ogrzewania/lekarza/pielęgniarki/salowego/sprzątacza/pana Mietka/whatever (wybrać dowolny powód, resztę skreślić). Jak to jest, że przez cały okres mojej pracy w Wojewódzkim (bodaj 6 miesięcy, pełen etat) u nas nigdy nic nie było zepsute, a przynajmniej raz w miesiącu trafiałem na przerąbany dyżur z dwa razy większą ilością pacjentów bo w MSW robili sobie chillout? I to nie jest tak, że sobie to wymyślam. Traf chciał, że w następnej pracy (zupełnie inna branża) trafiłem na faceta, który robił dwa etaty. Był w stanie tak pracować, bo nockami był salowym na ratunkowym w MSW i jego praca w tamtym szpitalu polegała na godzince sprzątania i 11 godzinach spania.

    •  

      pokaż komentarz

      @up: I właśnie tym się różni prywatna służba zdrowia od państwowej. W prywatnym przedsiębiorstwie istnieje osoba która jest za to odpowiedzialna, na samej górze siedzi ktoś kogo interesuje niekompetencja personelu, przekręty, wieśniactwo, itd. itp., ponieważ wie że jak klienci zobaczą panujący burdel to po prostu przestaną korzystać z usług. I tak jest w każdym prywatnym przedsiębiorstwie. Nie ma miejsca na "chillout", chamstwo, nadużycia. W państwowym nikogo to nie interesuje że lekarz odesłał pacjenta z kwitkiem, bo kogo ma to interesować? Delikwent i tak musi w przyszłym miesiącu opłacić składkę czy mu się to podoba czy nie.

    •  

      pokaż komentarz

      @kowzan: "Nie no super, tylko ze za czasow socjalizmu w Polsce nikt sie nie szczypal ze szpitalami. Jak byles chory - miales pomoc, nikt Cie z Warszawy nie odsyłał do Gdańska, bo tam jest najbliższe łóżko wolne i przy odrobinie szczescia kilka groszy w budżecie szpitala na leczenie.. Nie myl socjalizmu z idiotyzmem."

      Niby tak, ale jakosc tego leczenia kiedys a dzis.. to hmm sprzetu nie bylo, lekow nie bylo....
      Jak ktos mial szczescie i walute to mogl sobie leki z zachodu sprowadzac.
      Niemniej to co to teraz jest to tez jest forma socjalizmu. NIe jest to "realny socjalizm" ale mimo wszystko socjalizm. A jak sie wychodzi na socjalizmie to wszyscy widzielismy... Zamiast uczyc europe to pchamy sie w kolejny socjal. Owszem socjal jest mniejszy - ale i tak jest tendencja wzrostowa przeciez - karta praw podstawowych a za chwile kolejne bzdury. Menel ma same prawa, a uczciwie pracujacy czlowiek w nagrode ma same obowiazki. Pieknie k%#$a.

      Co do ubezpieczen spolecznych/zdrowotnych to mam dokladnie takie samo zdanie...
      Ale zaden polityk nie bedzie mial tyle jaj, zreszta nie oszukujmy sie - 99% ludzi przestaloby placic w ogole za ubezpieczenie a potem telewizja by nas zalewala lzawymi historyjkami
      " nie mam ubezpieczenia, mam raka i nikt nie chce mi dac kasy na leczenie - bede zdychal pod plotem - wszystko przez XXXX ".
      XXX - to nazwisko polityka lub partii ktora by wprowadzila cos takiego. Nikt sobie w stope tak nie strzeli chyba :D Zreszta nawet gdyby nie to, to przeciez trzeba sciagac kase zwlaszcza z tych bogatszych zeby bylo z czego menelom wyplacic - a menele nie zrezygnuja przeciez z ubezpieczenia :D

  •  

    pokaż komentarz

    Idź prywatnie... lepiej wybulić kilkadziesiąt złotych (może kilkaset) a ocalić wzrok. Ze zj$$anym systemem nie da rady walczyć jak się oślepnie. Ratuj oczy a nie portfel. p$#%$!% NFZ!

  •  
    E.....2

    +42

    pokaż komentarz

    Rok temu przydarzył mi się niemiły wypadek, niby nic poważnego ale bardzo bolało mnie w okolicy biodra i miałam problem z chodzeniem. Na początku myślałam, że przejdzie więc przez kilka dni się męczyłam, ale później doszła gorączka i jeszcze większy ból. Żeby mi pomóc wystarczyło wykonać 20 minutowy zabieg, no ale oczywiście nie było miejsc, nie było lekarzy, nie było znieczulenia- nie było niczego. I tak naprawdę nikogo nie obchodziło to, że z mojej wypłaty odciągana jest składka zdrowotna.
    Sytuacja zmieniła się gdy zapytałam o możliwość wykonania zabiegu prywatnie- nagle pojawili się lekarze, znieczulenie i łóżko w szpitalu w dwuosobowej sali. Tak właśnie traktuje się ludzi, najpierw nas okradają a w razie choroby mamy radzić sobie sami. Ja pierniczę taka służbę zdrowia.

  •  

    pokaż komentarz

    Ale co z "biednymi"? Kto ich będzie leczył, jak nie państwo? :chlip:

    •  
      K........................o

      +15

      pokaż komentarz

      @MajkiFajki: Masz rację. Zdrowie, ale i jedzenie, internet i samochód to prawa człowieka!1!11!!

    •  

      pokaż komentarz

      @KoszalinMnieKreciNaOkraglo: Zapomniałeś o Xboksie :/

    •  

      pokaż komentarz

      @MajkiFajki: A moim zdaniem p%###!%isz jak potłuczony. Powiedz to robotnikowi dostającemu minimalną pensję (wg Ciebie i tak za wysoką) któremu ktoś z rodziny dostanie białaczki. Też będziesz taki zabawny z tym swoim :chlip:

    •  

      pokaż komentarz

      @RonJeremy: Google: koszty pracy w Polsce
      a potem GTFO

    •  

      pokaż komentarz

      @RonJeremy: A czy NFZ sfinansuje mu w całości leczenie nowotworu? Czy może będzie musiał skorzystać z pomocy fundacji charytatywnych?

    •  

      pokaż komentarz

      @RonJeremy: Wiesz co, przejechałam się niedawno na służbie zdrowia. To jakiś koszmar! Płacąc składki, nie miałam szans na leczenie - kazali czekać pół roku na operację. Trzeba było leczyć się prywatnie - do tej pory spłacam kredyt. I w tym momencie gucio mnie obchodzi ktoś obcy z białaczką. Ja mam brać kredyty, a za moje składki leczy się obcych?! Ja nie mam z czego dawać i nie mam ochoty komuś tam dokładać. Wychodząc z Twojego założenia, to może od razu się położę i dam sobie wyciąć nereczki i inne organy - diabli ze mną - biednych trzeba leczyć!

    •  

      pokaż komentarz

      @Phoenixx: A tak się składa że ja bulę co miesiąc na NFZ+na prywatne ubezpieczenie. I też do państwowego lekarza nie chodzę, bo tam się czuję jak odarte z godności dziecko. Ale wiem że w wypadku białaczki mam szansę, a może choć cień szansy na leczenie. Prywatna klinika mi tego nie załatwi.
      Wiesz, najłatwiej powiedzieć "gucio mnie obchodzi".
      Wiem, ze system jest chory - z tymm się nie sprzeczam. Ale ogólna zasada jest dobra - zobacz na Kanadę czy Szwecję.

      @MajkiFajki: sam posp$$!!%#aj. Chciałoby się mieć prywatnych niewolników, co?

      @Sasti: Nie wiem. Moją babkę i ciotkę leczył NFZ, gdy dostały raka. Nie jestem lekarzem i nie potrafię powiedzieć czy dało się to zrobić lepiej. Ale leczone były. Pokaż mi prywatną klinikę onkologiczną, na którą stać Polaka z minimalną - ba! ze średnią pensją.

    •  

      pokaż komentarz

      @RonJeremy: Ja też płacę, a że nie chciałam być kaleką zdaną do końca życia na cudzą opiekę, trza było brać kredyt i się leczyć. I tak dwumiesięczna zwłoka sprawiła, że prawie przestałam chodzić. Do tej pory (2 lata) powinnam się rehabilitować - za co? Po schodach mam dalej trudności, do pełni zdrowia nie dojdę nigdy - będę się bujać po doktorach do końca. A leki gdzie? Nie zarabiam dużo, kredyt to b. duże obciążenie.
      U mnie to nie było nawet poczucie godności - po prostu nie było miejsc (sławetne limity) i finito. Za roczne składki, z których nic nie miałam, mogłabym np. opłacać teraz rehabilitację. A tak... d* zimna.
      Gucio mnie obchodzi - za moje składki nie otrzymałam prawie nic - prześwietlenie i 2 x 10 zabiegów na rehabilitacji.

  •  

    pokaż komentarz

    Heh, facet mam prawie to samo..
    Od dwóch tygodni mam oczy mocno przekrwione (sporo popękanych żyłek), do tego pieką spojówki i u mnie w mieście to samo - w tym roku zapisy do okulisty zakończone :)
    Więc co mogłem innego zrobić - za telefon, odpowiedni numer, o co chodzi i... proszę przyjść jutro o 16. Koszt wizyty pewnie będzie w okolicach 50zł... Ale te 50zł mogłem przeznaczyć na coś innego.

    •  
      4....4

      +10

      pokaż komentarz

      @Emill: Miałem taką samą sytuacje, pozwoliłem sobie na przerwę bez soczewek przez 24 godziny potem zmieniłem firmę soczewek z Johnson&Johnson na Ciba Vision ( dwudziestoczterogodzinne) i już noszę od 2 tygodni non stop i jest wszystko w porządku. Można również przepłukać świetlikiem. ItalianoParmezanoDrugieKonto i Emill powodzenia w walce:)

      PS. Swoją drogą już od 1,5 roku noszę gwoździa w łokciu (po złamaniu) i cały czas przekładają termin wyciągnięcia tego. Dostałem info, że nie jest to zabieg ratujący życie i że powinienem przyjść w styczniu, bo teraz nie ma kasy

    •  

      pokaż komentarz

      @Emill:
      Skoro to jakaś plaga to nagłośnijcie problem w TV żeby się Tusku dowiedział, to Wam napisze jakąś ustawę.

    •  
      I..........................o

      +4

      pokaż komentarz

      @Jin: złamie w 8 miejscach konstytucje i zrobi 10 konferencji prasowych;) Idę prywatnie, system wygrał. Czytając komentarze innych wnioskuje, że inni tez tak robią w takich sytuacjach, przeciez nie będę pisać skarg na lekarzy, bić piany - to nic nie da. Tej kasy po prostu nie ma. Idzie na emerytury i autostrady, stadiony itd. Babilon wygrał;(

    •  

      pokaż komentarz

      @ItalianoParmezanoDrugieKonto: Współczuję koledze. Mi się zdarzyło, że jak przyszedłem do okulisty i ten badał mi wzrok (badania lekarskie - okresowe). Powiedziałem, że coś mnie tam kłuje w oczku, a ten do mnie - ma Pan moją wizytówkę, proszę się umówić prywatnie. Teraz terminów nie ma. Tak wygląda polska służba zdrowia.

    •  

      pokaż komentarz

      @Emill: Jako ze tydzien temu opuściłem szpital, to powiem, że nie jest to najlepsze miejsce na spędzenie tygodnia, ale wyrostek i kawałek jelita wycieli od ręki, bo bolało, problemów nie było, leki dostałem, pielegniarki były miłe a sala operacyjna jak z filmu :P Wszystko zależy od szpitala i ludzi na których się trafi.