•  

    pokaż komentarz

    A gdyby tylko powiedzieli rodzicom i poprosili o pomoc... to w 7 na 10 przypadków by dostali pasem za wydziwianie XD

  •  

    pokaż komentarz

    słowo klucz "statystycznie"

  •  

    pokaż komentarz

    bo statystycznie w klasach jest po kilku przegrywów, na których reszta klasy odbija swoje emocje. Przez co 24-5 osób chodzi zrelaksowane, czy przynajmniej wyładowane, za to na tych ostatnich kumuluje się to wszystko.

    •  

      pokaż komentarz

      @Zielony_Pio: w czasach prymitywnych takie jednostki po prostu nie przeżywały, teraz przeżywają bo przecież nie można mordować/wyganiać słabszych i przez to mamy tyle zaburzeń w społeczeństwie. Kiedyś dziwaków się zwyczajnie w jeden bądź drugi sposób pozbywało.

      Ciekawe jaki to ma i będzie mieć wpływ na społeczeństwo, jako cywilizacja słabniemy.

    •  

      pokaż komentarz

      @FLAC: Gdyby nie było tych kilku przegrywów, które są teraz reszta by sobie to odbiła na mniejszych przegrywach.

    •  

      pokaż komentarz

      @FLAC: wiec powinniśmy kibicować dzieciom z rodzin patologicznych w gnębieniu słabszych bo jak ktoś nie radzi sobie w kontaktach z ludźmi to jest dziwakiem? A jak dorośnie to ma zły wpływ na społeczeństwo, jak bardzo zły? Tak jak patologia z pod znaku socjalu, czy możne jak te jednostki które musza się wyładowywać na innych zęby poczuć się lepiej?

    •  

      pokaż komentarz

      @czup: nie przesadzajmy, ustaliłaby się pewna hierarchia społeczna. Nie byłby sytuacji gdzie jeden dziwak dyktuje innym warunki bo przecież jest delikatny, nie można go obrazić i ma prawo ciemiężyć innych zgodnie z jego widzimisie.

    •  

      pokaż komentarz

      @JackobC: nie piszę tego w odniesieniu do współczesnych czasów tylko w kontekście czasów prymitywnych.

    •  

      pokaż komentarz

      @FLAC: Takie jednostki mogły albo nie przeżyć, albo po oddaleniu się wrócić jako wygrywy (patrz taki Elon Musk, który sam mówił że był bullied).

      A to co się dzieje teraz to tylko efekt tzw. bezstresowego wychowania, kiedy nie są określone granice od kołyski i dzieciuchy robią co chcą w czym pomaga ignorancja rodziców np. zabierają cudze zabawki, krzyczą w sklepie, słysząc w odpowiedzi w najlepszym przypadku "chodż sebusiu, pokrzyczysz sobie na placu zabaw". Takie wychowanie bez okreslonych norm sprzyja patologii w obie strony - alfy się panoszą jeszcze bardziej, a bety widzą świat bardziej beznadziejnie - skoro zawsze mogli robić co chcieli a teraz w realu w konfrontacji z rówieśnikami nie mogą nic. Brak określonych norm i autorytetów powoduje takie patologie, a wszystko przez ten dzisiejszy "kult dziecka". Mam nadzieję, że chociaż połowa Was to widzi.

      Na pewno są jeszcze szczególne przypadki, np. normalny dzieciak z patologiczną rodziną, opóźniony dzieciak zaklasyfikowany jako normalny i takie tam.

      Wspominając wychwanie dzieci 30 lat temu już nie mówiąc o opisach wychowania w okresie wojennym i tuż po wojnie, różnica z dniem dzisiejszym jest kolosalna więc i mamy samobójstwa. Podziękować rodzicom podążającym za modą kosztem własnych dzieciaków.

    •  

      pokaż komentarz

      @FLAC: nie musisz być dziwakiem, wystarczy, ze jestes nieśmiały, masz chwilowe problemy w domu, cokolwiek tak naprawdę a zaraz pierwsze ,,drapieżniki'' emocjonalne w klasie taką osobę wyczają. I potem już z górki, wpierw jeden dwóch ciśnie słabszego, a potem cała klasa się z nieszczęśnika śmieje.

    •  

      pokaż komentarz

      @Zielony_Pio: Klasa rzadko składa się z podobnych ludzi, żeby sobie wszyscy coś tam odbijali. Raczej wytwarzają się koterie, ktore mają ze sobą wspólnego coś co - w ich mniemaniu - stawia ponad resztą: zamożność, sport, patologię. Kiedy w klasie dobierze się taka grupka, to zaczyna się szukanie kozła lub kozłów ofiarnych - jakiegoś biedaka, śmierdziela, słabeusza, frajera itp. Reszta stara się nie wchodzić im w drogę, więc zwykle udaje że nic nie widzi i ma, w cudzysłowie, czyste sumienie. Przeważnie tylko aspirujący do uznania przez "elitę" przyłączają się do gnębienia.
      Tak to działa nie tylko w szkole, ale właściwie w każdej trochę większej i niezgranej ze sobą zbiorowości, w pracy, na różnych służbach. Tylko kryteria doboru i metody patusiarskiej koterii się zmieniają. Elita to teraz stara kadra, sąsiedzi z tej samej wiochy, kółko adoracji kierownictwa, koledzy od kieliszka czy jakichś drobnych biznesików itp.
      Już nie wypłaca się muki przy mijaniu na korytarzu, ale podpieprza przełożonym, izoluje z zespołu czy nagminnie docina albo krytykuje bez uzasadnienia.
      Frajerem jest człowiek nowoprzyjęty, pochodzący spoza miasta, wyróżniający się czymkolwiek, albo niedostatecznie gruboskórny i chamski w razie potrzeby.
      A normalni koledzy i koleżanki udają zajęcie swoją pracą. To przecież nie ich sprawa, oni chcą tylko mieć święty spokój. Z reguły kiedy odpada grupa prowodyrów, to reszta potrafi się zachować w miarę przyzwoicie albo chociaż neutralnie.

    •  

      pokaż komentarz

      @FLAC: cywilizacja oparta na takim zezwierzęceniu niech ginie.

    •  

      pokaż komentarz

      @FLAC: Twoja "cywilizacja" jest na poziomie jaskiniowców.

  •  

    pokaż komentarz

    k#?$a jakie problemy moze miec taki 15latek?

    •  

      pokaż komentarz

      @majster32: To że coś dla Ciebie wydaje się nieistotne, nie znaczy że nie może być ważne i trudne dla 15 latka. Nawet jeśli to głupota. Rodzicie nie rozmawiają z dzieckiem, wychowanie typu "masz tablet, nie przeszkadzaj" i później wyrastają dzieciaki, które nie potrafią radzić sobie normalnie w życiu. Brak asertywności, brak poczucia własnej wartości i szukanie jej poprzez robienie głupot. Nie bądź ignorantem. Problemy takich dzieci zaczynają się przez podobne do Twojego podejście rodziców. Ale przecież taki tłuk jeden z drugim, szczyt swoich możliwości rodzicielskich prezentuje stwierdzeniem "wymyślasz, za moich czasów... wam się poprzewracało, inni mają gorzej".

      Co więcej wielu z rodziców to tacy idioci, że są gotowi wyśmiać swoje dziecko, kiedy te sygnalizuje że ma problem i powiedzieć z pogardą że nadają się do leczenia. Dno, poziom śmiecia. A nie rodzic. Nie wystarczy spłodzić. Zapomina się, że bycie rodzicem to największa możliwa odpowiedzialność. I praca. I tłumaczenie, rozmawianie, pomaganie, wskazywanie drogi. Ignorancja niektórych madek i ojcow jest na takim poziomie, że powinno to być karalne.

      Nigdy nie drwij z problemów dziecka, nawet jak w Twoim mniemaniu są durne. Nie jeden rodzic płakał później i żałował, że nie rozmawiał i nie tłumaczył. Że instastory koleżanki, która napisała o innej nastolatce że jest gruba nie jest tak ważne. Dla tych dzieci to są ważne sprawy niestety. Może nie byłoby tak, gdyby rodzice rozmawiali z dzieciakami i pomagali im wytworzyć sobie jakiś system przekonań i własnej wartości.

    •  

      pokaż komentarz

      @majster32: Świat w głowie dziecka nie jest taki duży i pełen możliwości, przeciwnie jest bardzo zamknięty. Oczekiwania, presja najbliższych, brak bliskości, brak rozmów, to wszystko zapędza młodego człowieka w wąski kąt. Nie zobaczy on, że ma inne wyjścia z sytuacji bo poziom skomplikowania jego życia jak na jego znajomość świata jest za duży. Nie radzi sobie i jedynym rozwiązaniem dla niego jest skończyć ze sobą.

    •  

      pokaż komentarz

      @krzaki: Niestety często tak lub podobnie to właśnie działa. Przed chwilką napisałem poniżej w odpowiedzi do innego komentarza:

      Wiem że to oklepany tekst, ale ROZMAWIAĆ. I SŁUCHAĆ A NIE p!?#?$?IĆ KAZANIA. SŁUCHAĆ, starać się zrozumieć i pomagać. Jako rodzic mamy na tyle intelektu, żeby postawić się na miejscu dziecka i zrozumieć dlaczego z czymś ma problem. To nie fizyka kwantowa. Tylko te dziecko musi najpierw czuć, że może się wygadać. Bez tego skuteczni jako rodzice nie będziemy. Nie mamy szans.

    •  

      pokaż komentarz

      @majster32: złe oceny z danego przedmiotu, brak znajomych, samotność, nieszczęśliwa miłość, brak pewności siebie, kiepski kontakt ze znajomymi lub rodzicami, przemoc fizyczna i psychiczna, która może pochodzić od rówieśników lub rodziców. Długo można wymieniać, bo powodów znajdzie się wiele. Dla ciebie część z nich wyda się błaha i niewarta choćby poruszenia tematu, jednak każdy ma inną hierarchię osobistych tragedii, i to, że dla ciebie np. brak znajomych nie jest niczym strasznym, nie oznacza, że nastolatek, który się z tym zmaga, myśli w ten sam sposób i nie obciąży to jego psychiki. Były odnotowywane przypadki kilkuletnich dzieci, które próbowały popełnić samobójstwa na tyle, o ile pozwalała im własna świadomość, ponieważ chciały np. uciec od rodziców, którzy się nad nimi znęcali, a ty pytasz, jakie problemy może mieć piętnastolatek? Nie bądź ignorantem i nie wyśmiewaj ludzi, którzy z czymś sobie nie radzą, bo nawet najmniejszy problem może narobić takiego spustoszenia w umyśle i psychice, że w później będzie tylko gorzej. Nawet jeśli uważa się, że dany problem jest błahy, warto porozmawiać i zrozumieć, co danej osobie sprawia problem, ale nie na siłę, czasami można po prostu okazać wsparcie, gdy ktoś nie chce czyjejś pomocy. Wśród ludzi przydałoby się trochę więcej zrozumienia i innego podejścia do problemów, bo potem wszyscy są zszokowani, że ktoś wrócił do domu i następnego dnia z niego nie wyszedł, ponieważ od kilku godzin wisiał na sznurze.

    •  

      pokaż komentarz

      @majster32: A takie, że próby samobójcze są często (o ile nie zawsze) poprzedzone okresami depresji, która jest chorobą i sprawia że pewne sprawy postrzega się inaczej. A ty próbujesz stosować logikę, która do takich prxypadków ma raczej mierne zastosowanie.

    •  

      pokaż komentarz

      @er4zee_:

      wychowanie typu "masz tablet, nie przeszkadzaj
      Dziecko zachowuje sie lub pyta na tematy, których sami nie mają przepracowane. Mają usiąść przed dzieckiem i mówić o rzeczach, które często nawet przed samymi sobą nie sa w stanie poruszyć. Wiec uciekają w w/w.

      przecież taki tłuk jeden z drugim, szczyt swoich możliwości rodzicielskich prezentuje stwierdzeniem "wymyślasz, za moich czasów... wam się poprzewracało, inni mają gorzej".

      Krytykować i oczerniać jest tak łatwo. A gdzie ten tłuk ma rozwijać swoje umiejętności rodzicielskie? Na wykopie? W TV? Był taki jeden w latach 60?70? bardzo popularny w Ameryce autor książek o wychowaniu. Po latach wyszło, że jego dzieci w domu miały piekło. Hipokryzja?

      wielu z rodziców to tacy idioci ... Dno, poziom śmiecia. A nie rodzic.
      Zapewne TY uważasz się za nie-idiotę. Po co im tak ubliżasz? Za kogo się masz? Wyobraź sobie, że Ci rodzice to takie same dzieci, które od eksperta z wykopu słyszą, że są dnem, poniżej śmieci, nie rodzice, idioci, tłuki. I jeszcze bardziej podbijasz im postawę m.in. 'nie mogę okazywać problemów wychowywaczych`.

      Ja współczuje NAM (bo jestem takim samym człowiekiem jak TY i ONI). Współczuje dzieciom, współczuje rodzicom, współczuje wykopkom wylewającym swoje emocje m.in. we frustracji.

    •  

      pokaż komentarz

      @majster32: Jak już będziesz mieć 15 lat to je poznasz dzbanie. Z wiekiem nabiera się doświadczenia i rozszerza się spojrzenie na świat więc naucz się cierpliwości.

    •  

      pokaż komentarz

      @sch0lar wybacz, ale jesli ktoś drwi ze swojego dziecka lub dodatkowo krytykuje je i sugeruje ze cos z nim nie tak, albo ze jest glupie, kiedy dziecko sygnalizuje ze ma z czyms problem lub kiedy widać ze z czyms sobie nie radzi... To dla mnie taki rodzic to idiota, tłuk i ignorant. Nie bede hamował się w imię jakiejś poprawnosci i aby zbyt mocno nie krytykować. Bede krytykować, a bo co? Dlaczego miałbym tego nie robic? Skoro dzieciaki sobie nie radzą, a rodzice jako osoby za nie odpowiedzialne dają po prostu dupy. Masz dziecko to do cholery weź za nie odpowiedzialność, uswiadom sobie ze masz ważną misję i ze zwyklej ludzkiej przyzwoitości wynika, zeby dla tego dziecka się starać. Zeby dbać i troszczyć sie, w tym także o to zeby rozwijało sie bez niepotrzebnych skrywanych problemów i traum. I żeby mialo poczucie ze ktoś zawsze dla nich jest. Ubrać dziecko i wykarmic to nie wszystko. Trzeba nauczyc je radzenia sobie z rzeczywistoscia, dać mu pewien moralny kregoslup i poczucie swojej wartosci. I to może często od ubrania i wykarmienia byc wazniejsze. Kazdy znal kiedys tego bogatego,m dzieciaka, ktory ewidentnie nie mial poukladanej psychiki... Niestety, przepraszam jesli komuś zburzylem wizję rodzicielstwa. Nie, nie jest to takie latwe. Ale warto sie starać i jako starzy, otworzmy swoje łby. Niech dzieci czują ze zawsze kiedy chcą, mają wsparcie i mogą się wygadac. P.S. Od razu zastrzegam tłukom, nie chodzi mi o wychowanie bezstresowe (co swoją drogą uwazam za idiotyczny, stworzony przez ekspertow pedagogiki z PRL, pelen pogardy dla zdroworozsadkowego nowoczesnego wychowania termin) bo dziecko na stres trzeba przygotować, i nauczyć trzeba je odpowiedzialności, pracy nad sobą i wysilku. Ale w tym wszystkim pamiętajmy, ze dzisiejszy swiat jest trochę szybszy i bardziej poj%?#ny niz 30 lat temu. I czasem dzieci potrzebują więcej wsparcia. Badzmy dla nich, nawet jeśli ich problemy wydają się nam glupie. Dla nich to moga być poważne sprawy.

  •  

    pokaż komentarz

    Diagnoza: rodzice zamiast zajmować się wychowaniem dziecka, to napieprzają tabelki w excelu w korpo do nocy (kredyt za "apartament" i SUVa sam się nie spłaci), a gówniarz zostawiony jest sam sobie ze swoim smartfonem, na którym ogląda "influencerów" na jutubie. Ponieważ jego życie nie jest tak piękne jak "influencera" ani tak kolorowe jak z serialu w Netfliksie, to frustracja z czasem staje się nie do zniesienia.
    Rozwiązanie: tylko powrót do tradycyjnych i konserwatywnych zasad na poziomie społecznym, co jest niemożliwe i niewykonalne - mamy przesrane.

    •  

      pokaż komentarz

      @hlavni_nadrazi: No jest pewnie dużo prawdy w tym co napisałeś. Technologia w tak intensywnych dawkach jak dziś nie pomaga zachowaniu równowagi psychicznej u dzieci i młodzieży. Niejednokrotnie i dorosły łapie się na tym, że przeglądanie instagramu wprowadza w kompleksy. Trzeba mieć dystans i poczucie własnej wartości. Zdrowy rozsądek. A to można pomoc wypracować dziecku jedynie przez rozmawianie, tłumaczenie, wyjaśnianie i wskazywanie drogi. A nie drwiny "co ty znowu wymyślasz za głupoty, za moich czasów to i tamto..." Tamte czasy sie skończyły. Wiec podobne p!?#?$?enie to tragedia w wykonaniu wielu z dzisiejszych rodziców. Dzieci wtedy mają prosty sygnał - ze starymi nie da się pogadać. Zamykają się, zrozumienia i akceptacji i poklasku szukają wśród rówieśników. Często robiąc głupoty. A problemy psychiczne narastają. Widziałem ostatnio w knajpie parę, madka dynamiczna klaudia i nabity sebastian. I mała walcząca o uwagę, dostała do ręki tablet i siedź cicho. Ch*j mnie strzela jak takie coś widzę. Tłuki.

      A co do tradycyjnych i konserwatywnych - no niby tak, ale jednak to trochę kojarzy mi się z bezmyślnym nap!?@!%$aniem dzieci i dawaniem kar. A można bez tego. Wiem że to oklepany tekst, ale ROZMAWIAĆ. I SŁUCHAĆ A NIE p!?#?$?IĆ KAZANIA. SŁUCHAĆ, starać się zrozumieć i pomagać. Jako rodzic mamy na tyle intelektu, żeby postawić się na miejscu dziecka i zrozumieć dlaczego z czymś ma problem. To nie fizyka kwantowa. Tylko te dziecko musi najpierw czuć, że może się wygadać. Bez tego skuteczni jako rodzice nie będziemy. Nie mamy szans.

    •  

      pokaż komentarz

      @hlavni_nadrazi: Diagnoza: u dzieci depresja najczęściej jest spowodowana samotnością, szkoła zamiast uczyć social skills, pracy w zespole, interakcji międzyludzkich tak jak to jest w rozwiniętych państwach, uczy bezsensownych treści które trzeba wkuwać na pamięć, które najprawdopodobniej nigdy się nie przydadzą.