•  

    pokaż komentarz

    Nie ma w tym żadnej winy googla. Już tłumaczę:

    DRM to nie jest wymysł googla tylko tzw. producentów filmowych (Hollywood i okolice). Co ostatni nie godzą się na odtwarzanie ich "contentu" na urządzeniach i oprogramowaniu nie wspierającym DRM.

    Sam zaś mechanizm DRM polega na zaufaniu do oprogramowania/sprzętu. W dużym uproszczeniu producenci przekazują klucze deszyfrujące zaufanym producentom oprogramowania/sprzętu, dzięki czemu będą mogli przetwarzać (wyświetlać) filmy zabezpieczone w ten sposób.

    Tylko od dobrej woli producenta sprzętu/oprogramowania zależy czy użyje tych kluczy zgodnie z przeznaczeniem czy za pomocą ich umożliwi deszyfrowanie i kopiowanie filmów.

    Dlatego producenci nie chcą żeby mechanizmy DRM trafiały do randomowych koderów a jedynie do dużych zaufanych firm, od których będzie się dało chociażby wyciągnąć konsekwencje prawne w przypadku "nieprawidłowo" działającego oprogramowania (czytaj: wyciągnąć grube miliardy gdyby nieprawidłowo użyli DRM).

    Wydaje mi się, że w tym przypadku Google działa jako pośrednik w licencjonowaniu. Albo nie ma wpływu na to komu może udostępnić ten mechanizm albo musi kalkulować ryzyko, że jeżeli ktoś zrobi wyciek tych kluczy to oni będą za to ponosić odpowiedzialność. Tak więc sytuacja jest przegrana dla tego gościa... nie dostanie pozwolenia, nie ma szans.

    DRM jest diabelnie nieskuteczne - wystarczy wejść na stronę ze stateczkiem i przekonać się na własną rękę ;-) Sygnał video można przechwycić w wielu miejscach przetwarzania i zdjąć z niego DRM.

    Dlaczego więc całe to Hollywood tak się upiera na DRM. Według mnie, im nie chodzi o zabezpieczenie przed kopiowaniem tylko o kontrolę nad firmami dystrybuującymi treści, takimi jak Google czy Netflix. To jest element w negocjowaniu opłat za możliwość udostępniania treści.

    Jakieś kilkanaście lat temu, praktyczny monopol na dekodowanie DRM'u miało to silver-gówno-cośtam od MS. Odtwarzanie filmów było możliwe tylko na IE i tylko pod Windows. Legalne treści nie dawały się odtworzyć na żadnym SetTopBoxie opartym o Linuxa. Potem wszedł Google ze swoim chromem i udostępnił biblioteki do dekodowania h264 i DRM, dzięki czemu teraz Netflixa można oglądać na czymkolwiek. Prawdopodobnie Google zapłacił słono za taką możliwość (MS być może też), nie wyobrażam sobie żeby Hollywood otwarło za free ten kanał dystrybucji filmów.

    To takie moje dywagacje, jak się mylę to dajcie znać :-)

    •  

      pokaż komentarz

      @kwanty: jedyne gdzie widzę DRM, to jak nie mogę zrobić screenshota na androidzie odtwarzając coś na netflix albo oglądając na eleven + na Linuksie nie mogłem oglądać Netflixa w wyższej jakości niż 720p.
      W skrócie - jako legalny użytkownik jestem ruchany względem rozwiązań nielegalnych.

    •  

      pokaż komentarz

      @kwanty: Trochę pomieszałeś sprawy, ale ogólnie jesteś blisko. Systemy typu widevine czy playready, to tylko mechanizmy pobierania licencji i kluczy. Żeby nie było problemów z wyciekami kluczy teraz wszyscy idą w TEE, czyli coś co całkowicie ma oddzielić mechanizmy deszyfrowania (sam algorytm to zwykle AES CTR) od systemu, tak żeby nawet kernel nie miał dostepu do zdeszyfrowanego bufora. Na sprzęcie z TEE możesz odpalać dowolny soft.

    •  

      pokaż komentarz

      @kwanty drm to gówno, chociażby ten słynny sławny netflix, jak nie masz Boxa z androidem, z certyfikatem widevine to będziesz mógł oglądać w jakiejś c#$$?wej rozdzielczości XD
      To samo gry które z wyciętym DRM chodzą 10x lepiej xD
      No ale hurr durr drm bo piraci.... k@$%a rzeczywiscie, te drm tak działają że wszystko praktycznie jest złamane,
      Nie ma sensu wogole wprowadzać nowych zabezpieczen moim zdaniem

    •  

      pokaż komentarz

      @korni007: dokładnie, myślą że jakby nie drm to Ci co piraca, nagle by zaczeli kupować ich legalne oprogramowanie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @kwanty:

      Nie ma w tym żadnej winy googla. Już tłumaczę:

      DRM to nie jest wymysł googla tylko tzw. producentów filmowych (Hollywood i okolice).

      Na samym początku artykułu autor pisze:

      The bitter, yearslong debate at the World Wide Web Consortium over a proposal to standardize DRM for web browsers included frequent assurances by the pro-DRM side (notably Google, whose Widevine DRM was in line to be the principal beneficiary) that this wouldn't affect the ability of free/open source authors to implement the standard.

      Czyli gdy dyskutowano przyjęcie tych rozwiązań, Google było za, i zapewniało, że to projektom opensource nie zaszkodzi.

    •  

      pokaż komentarz

      W skrócie - jako legalny użytkownik jestem ruchany względem rozwiązań nielegalnych.

      @msichal: No dokładnie. A na thepiratebay content w 4k.

  •  

    pokaż komentarz

    Komentarz usunięty przez autora

  •  

    pokaż komentarz

    Także tego , otwarci są kolorowi kradną dane innym bez ich wiedzy ale dyskryminują OpenSource ...