•  

    pokaż komentarz

    Jakim cudem czekolada studencka jest droższa na Słowacji niż w Polsce? Przecież to produkt słowacki.

  •  

    pokaż komentarz

    KTO SIĘ WAS BĘDZIE PYTAŁ O ZDANIE? XDD

    Za 4-8lat Polak zapomni, dopcha się do władzy pro-niemiecka partia typu PO i nikogo się o zdanie nie będzie pytać.

  •  

    pokaż komentarz

    Zakop bo fakt jest niemiecko-szwajcarski (po równo, ale u nas zupełnie się to pomija) i euro nie jest niemieckie.

  •  
    Helsantonio_Montes via Android

    -4

    pokaż komentarz

    Trzeba być idiotą by brać niemiecką walute i niemiecki bankowy bat na siebie XD

  •  

    pokaż komentarz

    Część I

    Kraj naprawdę skorzystał na euro. Przed jego wprowadzeniem było wiele dyskusji o możliwych negatywnych skutkach, jednak żądne się nie spełniły – mówi „Newsweekowi” Elena Kohutikova, słowacka „Madame Euro”, to ona przygotowała strategię wejścia i wdrożenia euro u naszych południowych sąsiadów.
    Dziś 70 proc. Słowaków jest zadowolonych z euro. A wzrost gospodarczy w tym roku na Słowacji, według Komisji Europejskiej, ma wynieść 4,1 proc. W Polsce 3,5 proc.
    Marcin Antosiewicz: Dziś Słowacja ucieka innym państwo z Grupy Wyszehradzkiej. Jako jedyna z V4 ma euro. Zawsze byliście takimi prymusami?
    Elena Kohutikova: Absolutnie nie! Do NATO dołączyliśmy przecież pięć lat po Polsce, Węgrzech i Czechach. W związku z tym nikt nie spodziewał się, że Słowacja wejdzie do UE wraz z innym państwami regionu. Jednak się udało! Myślę, że wpłynęły na to dwa czynniki: zmiana rządu w 1998 roku i przeprowadzenie bardzo głębokich reform. Najpierw ustabilizowaliśmy sytuację makroekonomiczną, gdzie kluczowa była restrukturyzacja i prywatyzacja banków. Po wejściu na Słowację zagranicznych banków sytuacja poprawiła się bardzo szybko. Druga fala reform była skoncentrowana na konsolidacji finansów publicznych, której częścią była zmiana systemu podatkowego ze słynnym 19-procentowym podatkiem liniowym. Równie ważna co reformy była decyzja o wstąpieniu do strefy euro. Inne kraje pozostały na poziomie akcesji do UE, my zdecydowaliśmy się zrobić jeszcze jeden krok w kierunku pełnej integracji z Europą. I od 1 stycznia 2009 roku zaczęliśmy płacić w euro. I to była bardzo dobra decyzja dla naszego kraju. Pewnie dlatego, że wszystko było bardzo dobrze przygotowane i zorganizowane.
    Tak! Poparcie dla euro było bardzo wysokie. Także dzisiaj po 10 latach ponad 70 proc. Słowaków jest zadowolonych z euro, ponad 80 proc. przedsiębiorców, a poparcie wśród wielkiego biznesu wynosi ponad 90 proc. Kraj naprawdę skorzystał na euro. Pamiętam, że przed wprowadzeniem wspólnej waluty było wiele dyskusji o możliwych negatywnych skutkach, jednak żądne się nie spełniły. W 2000 roku PKB na mieszkańca Słowacji wynosił 47 proc. unijnego PKB, dziś to jest 76 proc. Dziś muszę powiedzieć, że najbardziej pozytywne dla Słowacji okazała się kombinacja z reform, członkostwa w UE i wprowadzenie euro.
    Może więc przyjęcie wspólnej waluty wcale nie było kluczowe?
    Słowacja zdecydowanie skorzystała na wprowadzeniu euro, ponieważ jesteśmy najbardziej otwartym krajem w regionie, jesteśmy krajem eksportowym, a 95 proc. naszego eksportu idzie do krajów strefy euro, głównie do Niemiec. W takim przypadku dobrze mieć walutę, której używają partnerzy handlowi, to eliminuje ryzyko kursowe. Naszą drugą główną wygraną na wprowadzeniu euro jest udział w budowaniu architektury strefy euro. To ogromny prestiż dla małego kraju, że jest równoprawnym członkiem najważniejszych gremiów decyzyjnych.
    Dokładnie w dniach, kiedy Słowacja zaczęła płacić w euro, do Europy przyszedł kryzys finansowy. Czy to wywołało dużą panikę w kraju?
    Kiedy przygotowywaliśmy strategię wejścia do euro, w latach 2003 i 2004, nikt się tego nie spodziewał. Ale na szczęście byliśmy dobrze przygotowani, i w jakimś sensie byliśmy szczęśliwi, bo podczas gdy wiele walut znacznie się osłabiło, słowacka korona była już połączona z euro, a zaraz potem sami zaczęliśmy płacić w euro. W związku z tym sytuacja była ustabilizowana.
    Ale zaraz potem pamiętam dość ostre debaty nad pomocą dla Grecji. Wielu mówiło, że Słowacy i tak zarabiają mniej i mają mniejsze emerytury od Greków, więc nie powinni na nich płacić.
    Euro ma nie tylko dobre strony. Daje dostęp do korzyści, ale trzeba także przejąć odpowiedzialność wynikającą z członkostwa w unii walutowej. To była bardzo interesująca sytuacja. Przypominam, że właśnie przez nią upadł rząd Ivety Radicovej, który w parlamencie nie uzyskał poparcia dla pakietu ratunkowego dla Grecji. Jednak uważam, że jedną z najważniejszych wartości strefy euro jest solidarność. Z dzisiejszej perspektywy mogę powiedzieć, że pakiety ratunkowego były potrzebne. Daliśmy Grecji szansę pozostania w strefie euro i zreformowania kraju. I chcę tylko zwrócić uwagę, że nie zapłaciliśmy ani centa. Daliśmy tylko gwarancje.

    •  

      pokaż komentarz

      @bijotai:

      W końcu jednak musiała je dać także Słowacja.
      Tak. Ale przez pomoc dla Grecji wysłaliśmy sygnał także dla innych krajów, że jeśli chcą być członkami klubu euro, muszą wziąć na siebie część odpowiedzialności i grać według zasad, które obowiązują w klubie. Otrzymacie wsparcie, ale nie za darmo! Musicie odrobić swoje zadania domowe. Strefa euro jest jeszcze bardzo młoda, właśnie obchodzi 20-lecie. Potrzeba jeszcze trochę czasu, żeby stworzyć całą jej architekturę. Myślę, że także państwa członkowskie potrzebują czasu, żeby zrozumieć, że jeśli chcą czerpać korzyści ze wspólnej waluty, to muszą prowadzić odpowiedzialną politykę. Nie ma nic za darmo! Chcesz płacić w silnej walucie, musisz prowadzić odpowiedzialną politykę makroekonomiczną! Zresztą z narodowymi walutami jest podobnie. Przez 16 lat byłam odpowiedzialna w banku centralnym za politykę monetarną i ciągle powtarzałam politykom, że jeśli chcą mieć silną słowacką koronę, to muszą prowadzić dobrą politykę finansową, przecież korona nie jest czymś abstrakcyjnym, co można oddzielić od gospodarki kraju.
      I to jest bardzo trudne w czasach populistów, którzy chcą najpierw wydawać publiczne pieniądze, zanim je zarobią i w czasach nacjonalistów, którzy mówią, żeby nie oglądać się na innych.
      Wiem, to jest bardzo trudne, jednak musimy sobie odpowiedzieć na pytanie, jak chcemy sfinalizować projekt jakim jest Unia Europejska i strefa euro; w jakich obszarach chcemy silniej ze sobą współpracować, co powinno być uzgadniane i wdrażane na poziomie europejskim, a co na poziomie narodowym.
      A jak to było przy wprowadzaniu euro na Słowacji? Jak wyglądały pani rozmowy z politykami?
      Na szczęście, kiedy zaczęliśmy rozmawiać o wejściu do strefy euro, kraj był już właściwie zreformowany, a finanse publiczne były ustabilizowane.
      Czyli to było kluczowe?
      Tak, bo trzeba być pewnym, że wypełnia się wszystkie kryteria konwergencji z Maastricht, nie tylko jedno, ale wszystkie, bo to pozwala ze spokojem patrzeć w przyszłość. I w polityce panował co do tego konsensus, mieliśmy wtedy rząd nastawiony na reformy. Większość polityków była przekonana, że robimy to dla ludzi, bo kiedy kraj prowadzi dobrą politykę gospodarczą, to korzystają z tego obywatele. Wejście do euro musi zawsze bazować na decyzji ekonomicznej. I wtedy mieliśmy wyjątkową sytuację, że ekonomiści i politycy byli tego samego zdania, co nie zdarza się tak często. Zdaje sobie sprawę z tego, że decyzję trzeba podjąć w oparciu o ekonomiczne argumenty, ale odpowiedzialność ponoszą politycy. Wszyscy mieli świadomość, że będąc gospodarką uzależnioną od importu i eksportu, poprzez zmianę kursu ciągle produkujemy duże ryzyko dla biznesu.
      Euro przyciągnęło zagranicznych inwestorów?
      Dziś w Słowacji produkowanych jest najwięcej samochodów na głowę mieszkańca. Euro bez wątpienia pomogło przyciągnąć zagranicznych inwestorów, jak Peugeot, czy Volkswagen. Rozmawiałam z wieloma inwestorami, którzy mówili mi: „Jako kraj dajecie nam takie same warunki, jak inni, ale wy macie euro”. Chcieli ograniczyć ryzyko kursowe, ponieważ koncerny chcą importować i eksportować w tej samej walucie. Wiem, że dziś także w sąsiednich Czechach wiele kontraktów zawieranych jest w euro.
      A ceny nie wzrosły?
      Udało nam się uniknąć wzrostu cen, bo przez półtora roku przedsiębiorcy musieli podawać je w dwóch walutach. Bez wątpienia standard życia się poprawił. Dużym problemem są wciąż niskie płace, ale one nie zależą od waluty, a od modelu gospodarki.

      https://www.newsweek.pl/biznes/gospodarka/gdy-kaczynski-straszy-polakow-euro-slowacja-dzieki-wspolnej-walucie-gospodarczo/ln1fh8h
      a teraz czekam na minusy wypokowych znaffców plus odpowiedzi na pytanie kiedy byli na Słowacji ostatni raz i dalej niż w Tatrach?

    •  

      pokaż komentarz

      @bijotai: bywam całkiem często, ostatnio w Bratysławie więc nie Tatry. Wolę Czechy bo obecnie sporo tańsze, przez co Słowaków u nas w sklepach sporo. A teraz odpowiedz jaki twój wpis ma związek z treścią wykopu ?

    •  

      pokaż komentarz

      @alienv: Pytanie. Czy Warszawa jest obiektywna cenowo dla reszty Polski? Nie. Tak samo Bratysława. Dodatkowo porównaj sobie ceny np www.makos.sk mieszkam na Słowacji to możemy sobie podyskutować o cenach. Zaczynaj
      PS ostatnio wypokowy znaffca pisał o papierosach za 11 euro gdzie Marlboro kosztuje 4-4,50

    •  

      pokaż komentarz

      @bijotai: zacząłem i nadal czekam na odpowiedź.

    •  

      pokaż komentarz

      @alienv: co zacząłeś? Napisałeś, że byłeś w Bratysławie. Ja też i co dalej? Ceny z Bratysławy (zarobki) też są takie jak zarobki warszawskie dla reszty Polski. Porównuj Bańską Bystrzycę, Preszów czy nawet Koszyce. Masz link do popularnej sieci Makos z północno-wschodniej Słowacji. Inna kwestia to wielkość rynku. Słowacja jest małym rynkiem i dodatkowo sieć handlowa bywa uboższa. Dlatego nie pobiją na głowę Biedronki. Natomiast porównując ceny dobrych jakościowo produktów jest wręcz identycznie. Dobre wino tokajskie kupisz za 5-6 euro. Kup za tyle w Polsce? Dodatkowo np słowacki kraft ma podobne ceny do polskiego i równie doskonałą jakość. O wieprzowinie nawet się nie wypowiem, bo jakość naszej bywa różna a na Słowacji jednak jest ciut lepsza. Gdzie kupisz mięso z Mangalicy w Polsce w cenie jak na Słowacji?

    •  

      pokaż komentarz

      @bijotai: doczytaj poprzedni wpis do końca. Bo tego nawet nie czytałem ale po wstępie widzę że nie na temat ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @alienv: unikasz odpowiedzi. Jak zawsze kiedy fakty przerastają zdolności poznawcze wykopków.

    •  

      pokaż komentarz

      @bijotai: ja unikam? Zadałem pytanie w 1 komentarzu na który nie potrafisz odpowiedzieć a potem wylatujesz ad person. I ja tu jestem typowy? Żałosne

    •  

      pokaż komentarz

      @alienv: pytam o ceny. Ty nie odnosisz się do argumentów

    •  

      pokaż komentarz

      @bijotai:
      Czyli tabelka zrobiona pod tezę artykułu.
      O ceny nie pytaj bo wystarczy sprawdzić w którą stronę jadą przez granicę towary kupowane przez słowaków czy litwinów.

    •  

      pokaż komentarz

      @ultra ręce opadają.
      1. Słowacja czy Litwa to małe kraje. Polska rynek blisko 8 razy większy. Efekt skali.
      2. Jakość produktów w polskich sklepach
      3. Kwestie prozaiczne. Biedronkę masz wszędzie a na Słowacji we wioskach i małych miasteczkach z reguły jedne Potraviny ze wszystkim.
      4. Od lat bywam a obecnie mieszkam na Słowacji to co ja wiem w odróżnieniu od elyty ynterneta, która na Słowacji była raz w drodze do Chorwacji.
      5. Miarą inteligencji wykopu jest zawsze negacja faktów jak tylko nie pasują do wizji świata wg. wykopka
      6. Najzabawniejsze, że euro na Słowacji daje możliwość relatywnie tanich kredytów, leasingu o wyższej kwocie wejścia w drugi próg podatkowy nie wspominając. To dla wykopków nie ma znaczenia ¯\(ツ)

    •  

      pokaż komentarz

      Efekt skali.

      @bijotai: I efekt skali powoduje że w rosji czy niemczech też drożej?

    •  

      pokaż komentarz

      @ultra zaraz gdzie w Niemczech drożej? Przecież nawet tu na wykopie były setki wrzutek, że Niemcy zarabiają więcej a płacą mniej niż Polacy?

    •  

      pokaż komentarz

      @bijotai:
      W wszędziie.
      Przebywam w niemczech więcej niż w Polsce i z tymi bredniami nawet nie dyskutuję.

    •  

      pokaż komentarz

      @ultra przecież cytuję słowa wykopków tak często powtarzane, że Niemiec ma taniej ¯\(ツ)

    •  

      pokaż komentarz

      @ultra w Rosji objętej embargami gdzie produkcja żywności ostatnio rośnie ale muszą nadgonić kilkanaście lat ceny żywności to żałosny przykład. Jeszcze jako reprezentatywną wrzuć Moskwę. Dwa porównaj ceny w Lidlu, ceny ubrań i kosztów życia w dawnym DDR do polskich i skończ opowiadać bajki.

    •  

      pokaż komentarz

      @bijotai: Zauważyłem dotąd dwa produkty tańsze niż w Polsce.
      Banany w promocji oscylujące koło 1e+ i woda mineralna marki własnej sklepu za jedno euro.
      Jeśli na tym pociągniesz to masz taniej.
      Chleb (mały) zaczyna się od półtora .
      Z produktów przetworzonych nie kupisz niczego zdatnego do jedzenia poniżej i w cenie około 5 e za kg.Zrobiłem kilka testów i wylądowały w śmietniku.Oczywiście mogę zrobić sensację wyciągając cenę jakiejś milki w superpromocji poniżej 1/2 ceny czyli 0.6 e i ekscytować się jak tanio ale jej regularna cena to 1.5 czy 1.6 na ile kojarzę.
      Polskiej nie znam.
      Tanie wędliny w cenach naszej średniej półki mają jakość karmy dla psa.
      Nie mam pojęcia kto to kupuje.
      Średnio nie jest bardzo drogo w kategoriach pozostałych .Około 1,5 ceny polskich sklepów .
      Elektronika ,telefony mimo niskiego vatu i tak droższe.

    •  

      pokaż komentarz

      @ultra hmmm i dlatego ludzie kupują sprzęt na niemieckim Amazonie lub w niemieckim Media Markt gdzie jakoś są tańsze niż w Polsce. Dodatkowo weź gazetki Lidla w Polsce i w Niemczech. Porównaj. Porównaj ceny ubrań. Polacy mieszkający na terenie dawnego DDR pewnie tam umierają z głodu. Zaskoczę Ciebie mieszkania są tańsze.

    •  

      pokaż komentarz

      Zaskoczę Ciebie

      @bijotai:
      Bazuj na gazetkach a będziesz wykopowym ekspertem.
      Człowieku pitolisz jak pół wykopu siedzącego na tyłku w Polsce nie mając pojęcia o realiach.
      Cena mieszkań w DDR wynika właśnie z tego że brak chętnych do korzystania z tych dobrodziejstw.
      Co do głodu czy życia na styk z wydatkami to nie potrzeba emigrować do DDR by tak egzystować.
      Cena ubrań to margines wydatków.
      Przy dochodach netto pomiędzy 2 a 3 k cena markowych ciuchów to mój ostatni problem.

    •  

      pokaż komentarz

      @ultra: zaraz elektronika tańsza, ubrania i buty też, mieszkania też żywność w Lidlu bardzo podobnie. To w czym problem? Jakoś ty nie masz pojęcia o realiach a usiłujesz rozmawiać z człowiekiem który ostatnie 10 lat spędził z przerwami w Wormacji, Monachium i Berlinie gdzie przez 2 lata studiowałem. Teraz mieszkam na Słowacji i weź mi nie opowiadaj głupot. K*** żyję w strefie euro, zarabiam i wiem co ile kosztuje. To jak z tą droższą elektroniką? Od kiedy cena ubrań to margines?

    •  

      pokaż komentarz

      weź gazetki Lidla w Polsce i w Niemczech. Porównaj.

      @bijotai: ceny
      Co do lidla w Polsce to polityką tej firmy jest sprzedawanie niemieckiego gówna w cenach wyższych niż u siebie.
      Nie są w stanie podskoczyć w asortymencie typowo spożywczym.
      Ja nie kupuję w tych sklepach w Polsce.
      W niemczech to dość kiepska marka.

    •  

      pokaż komentarz

      @ultra kręcisz jak nie powiem co.
      1. Twierdzisz, że ceny ubrań i butów są marginalne. Ja odpowiadam, że niższe.
      2. Piszesz, że elektronika droga. Ja podaję przykłady, że ludzie kupują w niemieckim Amazonie i Media Markt.
      3. Teraz piszesz, że nie kupujesz w Lidlu, bo to kiepska marka. Człowieku ogarnij się. Ludzie w Polsce kupują i w Biedronce i w Lidlu a skoro ceny w niemieckim Lidlu są porównywalne a np co wykazano na chipsach bez oleju palmowego jakość lepsza to twoje teorie legły w gruzach.
      4. Co jeszcze chcesz udowodnić?
      5. Na Słowacji masz posiłek składający się z zupy i drugiego dania fundowany przez pracodawcę w cenie od 3,5 euro do 5 euro. Przeciętnie za 16 złotych masz dwudaniowy obiad. Faktycznie strasznie drogo. Oczywiście o kosztach kredytów hipotecznych, leasingu oraz całego obrotu finansowego który jest niższy dzięki euro nie wspomnisz....

    •  

      pokaż komentarz

      @ultra ceny paliwa też w Niemczech niższe. Dalej będziesz się kompromitował?
      Dziękuję @Farciarz za foto ( ͡º ͜ʖ͡º)

      źródło: 1556147454921.jpg