•  

    pokaż komentarz

    Ze wszystkich krajów muzułmańskich Iran zawsze wydawał mi się najbardziej cywilizowany, spokojny i stabilny.

    Polityka USA, Izraela i reszty muzułmańskich krajó wobec Iranu zaczyna mi przypominać politykę Hitlera wobec Polski. Coraz bardziej mi się to nie podoba.

    No ale widać, kraj, który eksportuje najwięcej broni musi grać na destabilizację gdzieś. Gdzieś musi być popyt na tę broń.

    BTW. Nie jestem specem i podróżnikiem ale kiedyś czytałem ciekawe artykuły o Iranie jakiegoś podróżnika. Nie wiem jak teraz ale kiedyś jako katolik mogłeś bezpiecznie podróżować na stopa po tym kraju. Koleś opisywał, jak obce rodziny przyjmowały go do domu, gościły i oferowały pomoc. Prawdziwa gościnność. Dobrze też kojarzą Polaków.

  •  

    pokaż komentarz

    @Szanowny_Panie Jesteśmy też mocno powiązani genetycznie, haplogrupa R1a1 .

  •  

    pokaż komentarz

    Irańczycy=/=Persowie
    Persowie stanowią 61% mieszkańców Iranu, reszta to inne narody

    źródło: upload.wikimedia.org

  •  

    pokaż komentarz

    Iran był wspaniałym wolnym krajem, dopóki do władzy nie dobrał się Ajatollah Rydzyk...tzn Chomeini... i Iran stał się krajem wyznaniowym, przez co pomimo ogromnych złóż ropy społeczeństwo żyje biednie i w międzynarodowej izolacji.

    •  

      pokaż komentarz

      @kiedys_bylem_bordo: był biednym, skorumpowanym i rządzonym przy pomocy tajnej policji krajem. Gdyby było tak jak mówisz to nie byłoby żadnej rewolucji.

    •  

      pokaż komentarz

      Iran był wspaniałym wolnym krajem

      @kiedys_bylem_bordo: Jasne, aniołki z SAWAKu to potwierdzą na każdym kroku.

      Najczęściej spotykanym narzędziem, które znajdowało się w lochach Savaku, był podgrzewany elektrycznie żelazny stół zwany patelnią, na który kładziono ofiarę przywiązując jej ręce i nogi. Wielu ludzi ginęło na tych stołach. Często nim wprowadzono oskarżonego na salę, był on już osobą o pomieszanych zmysłach, ponieważ oczekując swojej kolejki nie wytrzymywał rozlegającego się krzyku i swądu palonego ciała.

    •  

      pokaż komentarz

      @ksab no to wpadli z deszczu pod rynnę bo mają teraz dyktaturę ichniejszego kleru

    •  

      pokaż komentarz

      @ksab: czyzby szach inszsch kapuscinskiego?

    •  

      pokaż komentarz

      @kiedys_bylem_bordo: @ksab: Obaj macie rację. Tylko pierwszą dyktaturę też zaczęły mocarstwa zachodnie zamachem stanu w 1953 roku.

    •  

      pokaż komentarz

      @Qczek1988: Jeszcze jeden fajny cytat z tej książki:

      W dyskusjach, jakie toczyły się w komitetach na temat — co robić dalej, wszyscy byli zgodni w jednym: przede wszystkim wziąć odwet. Zaczęły się więc egzekucje. Znajdują jakieś upodobania w tym zajęciu. Na pierwszych stronach gazet zamieszczają zdjęcia ludzi o zawiązanych oczach i chłopców, którzy do nich celują. Długo i szczegółowo opisują całe zdarzenia. Co skazaniec powiedział przed śmiercią, jak się zachowywał, co napisał w ostatnim liście. W Europie egzekucje te wywoływały wielkie oburzenie. Jednakże tutaj niewielu rozumiało te pretensje. Dla nich zasada odwetu była stara jak świat. Sięgała niepamiętnych czasów. Szach rządził, potem obcinali mu głowę, przychodził następny, obcinali mu głowę. Jakże inaczej pozbyć się szacha? Sam przecież nie ustąpi. Zostawić szacha albo jego ludzi przy życiu? Wnet zaczną organizować armię i odzyskają władzę. Osadzić ich w więzieniu? Przekupią straże i wyjdą na wolność, zaczną masakrować tych, którzy ich pokonali. W tej sytuacji zabicie jest jakby elementarnym odruchem samozachowawczym. Jesteśmy w świecie, w którym prawo jest rozumiane niejako instrument ochrony człowieka, ale jako narzędzie zniszczenia przeciwnika. Tak, brzmi to okrutnie, jest w tym jakaś upiorna, nieubłagana bezwzględność. Ajatollach Khalkhali opowiadał nam, grupie dziennikarzy, jak po skazaniu na śmierć byłego premiera Howeydy nabrał nagle podejrzenia do ludzi z plutonu egzekucyjnego, którzy mieli wykonać wyrok. Obawiał się, że mogą go wypuścić. Wziął więc Howeydę do swojego samochodu. Było to nocą, siedzieli w wozie, Khalkhali twierdzi, że rozmawiali. Nie powiedział nam, o czym. Czy nie bał się, że mu ucieknie? Nie, nic takiego nie przyszło mu na myśl. Czas płynął, Khalkhali zastanawiał się, w czyje zaufane ręce mógłby oddać Howeydę. Zaufane ręce to znaczy takie, które na pewno wykonałyby wyrok. W końcu przypomnieli mu się ludzie z pewnego komitetu, w pobliżu bazaru. Zawiózł do nich Howeydę i tam go zostawił.
      Próbuję ich zrozumieć, ale coraz to natrafiam na ciemny obszar, po którym zaczynam błądzić. Mają inny stosunek do życia i do śmierci. Inaczej reagują na widok krwi. Widok krwi wywołuje w nich napięcie, fascynację, wpadają w jakiś mistyczny trans, widzę ich ożywione gesty, słyszę, jak wydają okrzyki. Przed mój hotel zajechał nowym wozem właściciel sąsiedniej restauracji. Był to przyprowadzony prosto z salonu samochodowego piękny, złocisty „Pontiac”. Zrobił się ruch, na podwórzu darły się zarzynane kury. Ich krwią ludzie najpierw spryskiwali siebie, a potem mazali nią karoserię samochodu. Po chwili wóz był czerwony, ociekał krwią. Był to chrzest „Pontiaca”. Tam, gdzie jest krew, cisną się, aby umaczać w niej rękę. Nie umieli mi wytłumaczyć, do czego jest to potrzebne.


      Podsumowując:

      Dużo teraz czytał, tłumaczył na perski Londona i Kiplinga. Przypominając sobie londyńskie lata, myślał, jak Europa jest różna od Azji, i powtarzał słowa Kiplinga: „Wschód jest Wschodem i Zachód — Zachodem i te dwa światy nigdy się nie spotykają". Nie spotkają i nie zrozumieją. Azja odrzuci każdy przeszczep z Europy jak obce ciało. Europejczycy mogą się oburzać, ale niewiele to zmieni. W Europie epoki zmieniają się, nowa wypiera poprzednią, co jakiś czas ziemia oczyszcza się z przeszłości, człowiekowi naszego stulecia trudno zrozumieć jego przodków. Tutaj jest inaczej, tu przeszłość jest równie żywotna jak teraźniejszość, nieobliczalny i okrutny wiek kamienia łupanego współistnieje z chłodnym, wyrachowanym wiekiem elektroniki, żyją one w tym samym człowieku, który jest w równym stopniu potomkiem Dżyngis-chana co uczniem Edisona, o ile, oczywiście, ze światem Edisona w ogóle kiedyś się zetknął.

  •  

    pokaż komentarz

    Nie chcę was martwić, ale prawie wszystkie języki europejskie należą do grupy indoeuropejskich. Pozmieniała się wymowa wielu głosek, ale podobieństwa są widoczne w każdym. Niemieckie "schwarz" koresponduje z sanskryckim "svarta", a już polskie "czarny" nie bardzo. Bardzo wiele podobieństw zawierała greka starożytna.
    Miałem zresztą okazję gadać z hindusem i mówił, że za wiele podobieństw z hindi i lokalnymi dialektami, to w Polskim nie słychać, częściej jest tak, że podobna jest pisownia transkrypcji