•  

    pokaż komentarz

    Jak debile na czas nie szukali pracowników to co się dziwić i pewnie za najniższa . Wole na ochronie spać

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      pokaż komentarz

      @bronsky Nie dość że najniższa to jak ci słoiczek z musztardą upadnie to trzeba też zapłacić więc robota pełna stresu za żadne pieniądze... już biegnę...

    •  

      pokaż komentarz

      @Trabant777: Na jakiej podstawie mogą kazać zapłacić za słoiczek z musztardą, który upadnie?

    •  

      pokaż komentarz

      @haosek: w umowach pewnie mają że potrącane jest im za uszkodzony towar, dużo sklepów tak robi.

    •  

      pokaż komentarz

      @haosek moja żona pracowała w 2 spożywczakach w Polsce i tak właśnie robiono.

    •  

      pokaż komentarz

      @Trabant777: Tego nie mogą robić, bo to jest zakazane. Jeżeli nie zrobiła tego celowo to wrzuca się to po prostu w straty. Co jeszcze wymyśli Januszerka? Że jak się kończy termin ważności to sprzedawca ma sam kupić, aby strat nie było? Januszerka może wpisać w umowie nawet to, że masz jako sprzedawca oddać nerkę za stłuczony słoiczek z musztardą, ale legalne to nie jest (i równocześnie nie ma mocy prawnej), tylko wymaga od ludzi troszkę wiedzy.

    •  

      pokaż komentarz

      @Trabant777: W spożywczakach u janusza być może, obecnie żaden duży sklep nie ma takiego zapisu w umowie.

    •  

      pokaż komentarz

      @ohuilalo: @Trabant777: Rzeczywiście może tak być. Jednak w kodeksie pracy

      Art. 114. Pracownik, który wskutek niewykonania lub nienależytego wykonania
      obowiązków pracowniczych ze swej winy wyrządził pracodawcy szkodę, ponosi
      odpowiedzialność materialna...

      Art. 116. Pracodawca jest obowiązany wykazać okoliczności uzasadniające
      odpowiedzialność pracownika oraz wysokość powstałej szkody.

      Art. 117. § 1. Pracownik nie ponosi odpowiedzialności za szkodę w takim
      zakresie, w jakim pracodawca lub inna osoba przyczyniły się do jej powstania albo
      zwiększenia.
      § 2. Pracownik nie ponosi ryzyka związanego z działalnością pracodawcy,
      a w szczególności nie odpowiada za szkodę wynikłą w związku z działaniem
      w granicach dopuszczalnego ryzyka.

      Ja wiem, że prawo swoje a pracodawcy swoje i nie warto walczyć z pracodawcą, ale wydaje mi się że kodeks w miarę jasno mówi, że pracownik musi umyślnie zbić ten słoiczek lub "słoiczek zostaje zbity" przez zaniedbanie pracownika i że pracodawca potrafi to udowodnić?

    •  

      pokaż komentarz

      @haosek No właśnie oni się podpierają że gdybyś dbał to byś nie rozwalił więc zaniedbałeś i rozwaliłeś...

    •  

      pokaż komentarz

      @haosek: tak jak u mnie w januszeksie jako kierowca nie ma prawa mi się nawet woreczek soli za 89 gorszy rozerwać, i to nie jest tak ze każdy ma odpowiedzialnośc finansowana bo np. Magazyn nie ma i jak im się coś rozj%%!$ to to zwyczajnie wpisują w stratę (niedawno np cała paleta z kartonami mleka spadła 300l mleka poszło sie p$%?%!$ic- nie zapłacił nikt). Temat jest taki ze kierowcy maja płacić żeby uwaga: zapobiegać kradzieży towaru i sprzedawanie go na lewo i po prostu za zniszczone wystawiają Ci fakturę (jednak przy wypadku samochodowym okazuje się ze towar jest ubezpieczony i za zniszczony płacić nie musisz ;) ).

      Inb4 czemu się nie zwolnisz- stosunek czas pracy/wypłata jest niestety lub stety najlepszy z możliwych tu w okolicy (płaca więcej tylko w piekarni jak jeździsz po 12/15h dziennie, ja jezdze max 7).

    •  

      pokaż komentarz

      @Trabant777: No nie wiem być może, a nie da rady w takim razie wtedy prosić o pisemne uzasadnienie pracodawcy? Ja wiem, że teraz teoretyzujemy bo życie swoje prawo swoje. Ale ja na Poczcie jak dostawałem tablet to mnie straszono, że jak by co to pracodawca może mnie obciążyć kosztami naprawy lub jak zgubie kosztami za nowy tablet.

      (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■) Po paru tygodniach - niechcący rozwaliłem tablet. Bez porządnego serwisu raczej by już nie odpalił. Poszedłem go zanieść do kontroli to powiedziałem, że jak mam chociaż złotówkę zapłacić to mogą mi od razu formularz na wypowiedzenie przynieść. Nie wyobrażam sobie, że ktoś by mnie obciążył za "zaniedbanie".

    •  

      pokaż komentarz

      @Pulton: Z kierowcami to różnie bywa, akurat mam dosyć dobry kontakt z kilkoma zawodowymi kierowcami i powiem Ci, że generalnie mi się w głowie nie mieści jak np. w jednej firmie właściciel obciąża kierowców za rozwalone lusterka. Albo mój ulubiony przykład, kolega rozwalił dwie opony w "TIRze" - pracodawca odciągnął mu bez słowa 1800 złotych z wypłaty. W takiej sytuacji, jak by ktoś mi bez informacji i uzasadnienia odciągnął prawie dwa koła z wypłaty to bym już do pracy nie przyszedł. (✌ ゚ ∀ ゚)☞ I tu nie chodzi o jakieś zasady czy honor, ale po prostu o to - że pewne zniszczenia czy utraty dóbr są wpisane w dane zawody i po prostu jak ja miałbym pracować i się zastanawiać czy ktoś nie wymyśli sobie z dupy kary to nie byłbym wstanie pracować. To tak jak byś pracował na budowie wbijał gwoździe a pracodawca kazałby Ci płacić za nowy młotek jak Twój się zniszczy.

    •  

      pokaż komentarz

      @haosek w tamtym czasie i miejscu ciężko było o pracę i takie "postraszenie" byłoby chętnie przyjęte i "won na bruk"... po tych dwóch wynalazkach żona poszła pracować do Auchan i tam już tak nie było.

    •  

      pokaż komentarz

      @Trabant777: To są bzdury - możesz dbać, a klient Cię potraci i wypadnie ta musztarda i co? Zgodnie z kodeksem pracy muszą wykazać Twoją winę.

    •  

      pokaż komentarz

      @ohuilalo jak dorabialem sobie na wykladaniu towaru to nie bylo czegos takiego, kerfur galeria mokotow

    •  

      pokaż komentarz

      @haosek: u nas taki chłopak (przygłupi trochę) stanął dostawczakiem koło auta typiarki z biura, nie domknął drzwi i zawiał wiatr, drzwi się otworzyły i porysowały auto. Pan kierownik kazał pisać oświadczenie ze porysował swoim prywatnym samochodem. Ręce k#@!a mi opadły jak uslyszalem, ze on się na to zgodził.

      O stanie technicznym nawet już nie mowie, jak mi się komora nie zamykała ani na kluczyk ani na rygiel to tylko napisałem SMS, ze maja to naprawić. Pech chciał, ze na dziurach nie zauważyłem jak się otworzyła i zgubiłem trzy kartony o łącznej wartości 400 złotych. Nie zapłaciłem, a ostatnio sam się podkładam żeby dowody rejestracyjne leciały za stan aut ;)

    •  
      s.......k via iOS

      0

      pokaż komentarz

      @Sanremu: cicho, wykop wie lepiej

    •  

      pokaż komentarz

      @Erie to juz jest. U mojej mamy placisz jak ppbijesz bez znaczenia czy specjalnie czy nie a jak po twrminie to musza kupic bo ze n8by ich wina bo sie nie sprzedalo. Mieso to jest myte i olejem smarowane jak juz zaczyna sie robic biale bo musi sie sprzedac i tyle.

    •  

      pokaż komentarz

      @Everlostify: Boże, to że takie zjawisko występuje nie oznacza, że jest to zgodne z prawem. Kradzieże, gwałty i morderstwa też się zdarzają. A jeśli w sklepie Twojej mamy pracownicy się na takie działania właścicieli zgadzają to znaczy, że albo mają bardzo pod górkę z sytuacją życiową i muszą (bo utrata nawet tak dennej pracy jest niemożliwa do akceptacji) albo, że nie znają się na swoich prawach. A jeśli masz wiedzę o tym, że mięso jest myte i sprzedawane (a nie jest to tylko wymysł) to powinieneś to zgłosić do sanepidu. Najlepiej wraz z nagraniem np. z komórki.

      Ze sk$!@ielstwem januszerki trzeba walczyć, a nie je akceptować.

    •  

      pokaż komentarz

      @Pulton: Daj spokój.. dlatego trzeba robić swoją pracę DOBRZE i to co masz do zrobienia zrobić sumiennie i bez odpier..lania się, bez kombinowania czy coś. Po prostu wykonywać swoją pracę dobrze. Wtedy masz sumienie czyste i możesz bronić się przed wykorzystywaniem czy obciążaniem dziwnymi kosztami.

      Ja takich historii to znam multum. Znajomy miał jakąś awarie w aucie. Z innym kierowcą co przejeżdżał tamtędy przyjechał firmowy mechanik. Naprawił. Wracał z tym moim znajomym w drogę powrotną. Śmiechy, żarty... dobra gadka itp. Po paru dniach przed następna trasą woła go prezes, że prawdopodobnie nałoży na niego karę bo mechanik zdał relacje, że jego jazda jest szkodząca dla auta (za szybko biegi zmienia) i nieekonomiczna (a mechanik go jeszcze sam podkręcał, że chce szybko do domu).

      Najlepsze są jeszcze akcje typu jak ziomek opowiadał, że w tej samej firmie.. spedycja do niego dzwoni, czemu stoi. On mówi, że czas jazdy mu się skończył na dzisiaj i kręci pauzę. To słyszał groźby, że ma wyciągnąć kartę z tacho i podjechać te 20 km (około) do firmy gdzie ma zawieźć rzeczy. Bo inaczej firma jego będzie musiała płacić karę, że nie dostarczyli w czasie i jego obciążą kosztami.

      Ogólnie nie dał się wykorzystywać, ale coś w nim pękło jak stał chyba z 3 dni na parkingu w Niemczech bo najpierw pauzy nie pauzy, weekend nie weekend.. potem szukali czegoś, aby nie wracał na pusto. Mówi, dzwoni do spedycji że wraca na bazę - "ok ale płacisz za paliwo", wrócił i już więcej w trasę nie pojechał.

      (ꖘ⏏ꖘ) Generalnie jak ktoś daję się tak wykorzystywać to będzie płacić ze swoich.

    •  

      pokaż komentarz

      @haosek: w umowach pewnie mają że potrącane jest im za uszkodzony towar, dużo sklepów tak robi.

      @ohuilalo: dla mnie hitem i nie rozumiem dlaczego prawnie akceptowanym U LUDZI, KTÓRZY MAJĄ KONTAKT Z ŻYWNOŚCIĄ jest premia frekwencyjna. Bierzesz L4, tracisz. Wniosek? Zdesperowani pracownicy przychodzą chorzy do zatłoczonych sklepów, wykładają jedzenie, siedzą na kasie itd.
      Bardzo mądrze...

    •  

      pokaż komentarz

      @FrasierCrane: Tak ma np. Lidl - masz premię za obecności, którą tracisz jak jesteś na L4 (kiedyś w całości, teraz trochę jakoś inaczej, ale to już pytać lidlowców). I potem smarkający, kichający ludzie siedzą w tych sklepach i nikt nie reaguje.

    •  

      pokaż komentarz

      pracodawca kazałby Ci płacić za nowy młotek jak Twój się zniszczy.

      @haosek: Są różni ludzie i różne podejścia (zarówno pracowników jak i pracodawców).

      Znam warsztat, gdzie narzędzia często się psuły/ginęły. Ale jak wprowadzono zasadę, że każdy dostaje skrzynkę z narzędziami, podpisaną + informacja, że przeważnie wytrzymują X miesięcy i po tym czasie będzie wymiana na koszt pracodawcy - to nagle się okazało, że nic nie ginie ani się nie psuje - a robota nadal jest robiona jak była.

      Inny przykład - wiadomo, że samochód służbowy jest najlepszy na świecie, podjedzie pod każdy krawężnik itp. Jedynie ma wysokie spalanie, ale luz, bo pracodawca płaci. W jednej znanej mi firmie wprowadzili zasadę pierwokupu po bardzo promocyjnej cenie - kto jeździ może odkupić po X latach za grosze. Nagle się okazało, że samochody rzadziej miały konieczny serwis, paliły mniej itp. Oczywiście, tuż przed upływem X lat każdy jeden "się psuł", żeby wymienić jak najwięcej rzeczy przed zmianą właściciela, ale i tak pracodawca lepiej na tym wychodził.

    •  

      pokaż komentarz

      @bronsky: ochrona to może być fajna robota ale wszystko zależy gdzie trafisz, są ludzie którzy mają wyj?##ne i albo śpią albo siedzą na internecie całą zmianę a są tacy służbiści co robią obchody co 5 minut i nawet do kibla nie wychodzą
      Najlepiej jak jesteś na zmianie sam bo nie ma się kto czepiać i w sumie robisz co chcesz

    •  

      pokaż komentarz

      @BLiNDEAD: akurat dziś spoko, pare razy na obchód, jeden filmik zaliczyliśmy, obiadek z firmowej kuchni za free. Pogoda była do dupy wiec bez szaleńst na dworze. Jutro bedzie ciekawiej bo administracja bedzie itp. Także nie ma nudów. Służbisci są na noc, jak sie rozpiszą w zeszycie zdania zmiany to głowa boli - myślą że dostną podwyżkę jak zapiszą kilkanascie linijek

    •  

      pokaż komentarz

      @bronsky: byłem w takim miejscu gdzie siedziałeś sam dzień i noc i to bylo zajebiste, nie lubię mieć zmian z kimś bo może się trafić czepialski i wtedy jest najgorzej, przed zatrudnieniem w jakieś firmie najlepiej popytać się o dane obiekty pracowników i postarać się dostać tam gdzie masz największy luz i najmniej roboty ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @haosek: jak już cytujesz przepisy prawne to zaznajom się z formami sprawczymi umyślności a potem pisz posty na wykop.pl

    •  

      pokaż komentarz

      W jednej znanej mi firmie wprowadzili zasadę pierwokupu po bardzo promocyjnej cenie - kto jeździ może odkupić po X latach za grosze. Nagle się okazało, że samochody rzadziej miały konieczny serwis, paliły mniej itp. Oczywiście, tuż przed upływem X lat każdy jeden "się psuł", żeby wymienić jak najwięcej rzeczy przed zmianą właściciela, ale i tak pracodawca lepiej na tym wychodził.

      @zzapal: i na to jest sposób. Za czasów mojego zarządzania flotą naturalnie funkcjonował system bonusów uzależnionych od sposobu jazdy, traktowania samochodu, szkodowości itd. dla zakupu auta przez jego użytkownika, ale ten nigdy nie wiedział, kiedy jego samochód będzie wymieniany na nowy. Z reguły dowiadywał się mniej więcej tydzień wcześniej, i musiałby się wytłumaczyć z serwisu w tym okresie. Inna rzecz, że każdy flotowiec dokładnie wie co i kiedy psuje się w jakim aucie, a co jest robione na wyrost:)

    •  

      pokaż komentarz

      Ja wiem, że prawo swoje a pracodawcy swoje i nie warto walczyć z pracodawcą, ale wydaje mi się że kodeks w miarę jasno mówi, że pracownik musi umyślnie zbić ten słoiczek lub "słoiczek zostaje zbity" przez zaniedbanie pracownika i że pracodawca potrafi to udowodnić?

      @haosek: no ale jak się układa cos na półce a później straci ręką bo ciasno to pracownik wie ze zrobił to przypadkowo a pracodawca powie że było uważać

    •  

      pokaż komentarz

      Tego nie mogą robić, bo to jest zakazane. Jeżeli nie zrobiła tego celowo to wrzuca się to po prostu w straty. Co jeszcze wymyśli Januszerka? Że jak się kończy termin ważności to sprzedawca ma sam kupić, aby strat nie było?

      @Erie: no ja to znam takie przypadki, ze w sklepikach sprzedawczynie maja potrącane za skradziony towar. Kiedyś na własne oczy widziałam jak jedna darła mordę na widocznie lokalnego pijaczka złodziejaszka, że nie będą jej wiecznie z pensji potrącać za to co ten uj jej podprowadzi i już tylko na rękoczyny wszyscy czekali. A weź tu dopilnuj jak sklepik ciasny, kupa ludzi się kręci tu masz sprzedawać a jednocześnie za każdym chodzić czy coś nie wynosi, no chore.

    •  

      pokaż komentarz

      No właśnie oni się podpierają że gdybyś dbał to byś nie rozwalił więc zaniedbałeś i rozwaliłeś...

      @Trabant777: ale to tlumaczenie nie ma zadnego znaczenia. Ryzyko polega na tym ze nawet jak o cos dbamy to moze nam wyleciec z reki.

    •  

      pokaż komentarz

      @sokotra: Takich sytuacji jest niestety wiele, ale nie oznacza to, że są normalne i poprawne, czy też zgodne z prawem. Sklep (właściciel) ma od tego możliwość wpisania sobie w straty tego ubytku spowodowanego kradzieżą lub przypadkowym zniszczeniem oraz ubezpieczenie. Jednak Januszerka chce oszczędzić na ubezpieczeniu przerzucając odpowiedzialność na pracowników i to jest patologią. Ciekawe co powiedziałby urząd skarbowy takiemu Januszowi-właścicielowi, który skradziony/ uszkodzony towar wliczył w straty zmniejszając obciążenie fiskalne, a następnie "sprzedał" ten towar sprzedawcy bez paragonu. Może to jest droga do walki z patologią Januszerki.

    •  

      pokaż komentarz

      @zzapal: Oczywiście, zgadzam się z Tobą. Jednak jest różnica jak pracodawca stosuje różne systemy, takie jak opisujesz aby unikać niepożądanych rzeczy. A co innego jak z góry traktuje każdego pracownika jak osobę, która będzie kradła i robiła źle i z założenia obciąża za wszystko.

      Generalnie wiadomo jak to w pracy, zawsze znajdzie się ktoś kto będzie kombinował, aby coś dodatkowo "zarobić" albo będzie coś zajeżdżał i nie będzie traktował jak swoje. Z drugiej strony nie możemy popadać w paranoje. Kiedyś zatrudniłem się w firmie X gdzie robiłem również m.in nocki. Zwolniłem się po tym jak okazało się, że SZEF firmy (dosyć sporych rozmiarów firma, gdzie szef na pewno nie wychodził paru tysięcy na plusie ale w sezonie miał milionowe obroty) - przyjechał o 0:00 na teren firmy, wyciągnął rower.. i śmigał po terenie firmy, szukając hu.. do dupy, aby do kogoś się dopierniczyć. Na następny dzień powiedziałem, że rezygnuje. Nie będę jak szczur na nocce patrzył czy czasami wielki szef nie jedzie a ja w tym momencie na chwilę nie przystanąłem odpocząć.

    •  

      pokaż komentarz

      @sokotra: A jak Ci ludzie mają płacone? Bo jeżeli ktoś ma zabierane z pensji np. 100 złotych za skradziony towar to chyba musi mieć to wyszczególnione? Zawsze jak się nazbierało kilka tysięcy można iść do sądu. No chyba, że ktoś ma na umowie minimalna.. pod stołem 500 złotych "aby było taniej". To wtedy szefu wypłaci minimalna a resztę może walić w ciula.

    •  

      pokaż komentarz

      @Erie: walka jest trudna, zwłaszcza w zadupiach bo tam wszyscy się znają a właściciel największego Januszexu zna burmistrza, ludzi z US, sądu, komendanta i kogo tylko chcesz, nikt na niego ręki nie podniesie bo "daje" pracę tam gdzie nic innego specjalnie nie ma. Do tego dochodzi mentalność ludzi, którzy wolą na siebie na wzajem donosić niż się razem postawić (nie wierzą w sądy pracy, z resztą nawet wygrana przez chwilę ich tylko ucieszy bo pewnie mogą dostać wilczy bilet w regionie) bo do tej pory zawsze był ktoś na ich miejsce a jak gdzieś nawet kasa w Biedzie jest tylko po znajomości to zrobią wszystko, żeby robotę utrzymać. Wydaje mi się, że te 500+ mimo wszystko teraz pokrzyżowało plany najgorszym Januszexom, dlatego tak walczą o sprowadzanie Ukraińców ale i oni nabierają rozumu.

    •  

      pokaż komentarz

      No chyba, że ktoś ma na umowie minimalna.. pod stołem 500 złotych "aby było taniej".

      @haosek: Zgadnij ;) Jak Janusz wymusza od swoich pracowników za skradziony/ zniszczony towar to myślisz że płaci normalnie pensję? Czy też raczej pensja minimalna oficjalnie (albo wręcz ułamek etatu), a reszta w szarej kopercie, jeszcze w dodatku często opóźniona o wiele dni?

    •  

      pokaż komentarz

      No chyba, że ktoś ma na umowie minimalna.. pod stołem 500 złotych "aby było taniej".

      @haosek: tak się właśnie zwykle płaci na zadupiach. Po drugie jak się Janusze pocztą pantoflową dowiedzą, że pani jakaś się nie sra tylko idzie do SP to stawiam orzechy, ze pracy w regionie już więcej nie dostanie i co jej po tym? Jedyne wyjście to tylko gdyby wszyscy jednakowo walczyli o swoje (i nie było imigrantów na ich miejsce) a wiemy, że to niemożliwe

    •  

      pokaż komentarz

      @Erie: @sokotra: No niestety takie są plusy i minusy. W obecnych czasach jest na tyle dobrze, że w robotę tą "lipną" w mieście średniej wielkości - można zmieniać jak rękawiczki, bo jest niskie bezrobocie. Gdy ktoś z różnych względów nie ma alternatywy (małe miasto, lipny dojazd do innego miejsca) to zaczyna być problem i trzeba brać to co dają i co można robić.

      Dlatego mimo, że robię na Poczcie i nie ma aż tak kolorowych zarobków to przynajmniej nikt mi takich wałków nie robi. Aż mi się przypomniało jak znajomy rozwoził chemię budowlaną, też robotą minimalna + drugie tyle pod stołem. A robił dużo to te drugie tyle to nie była aż taka rewelacja. Jak kiedyś poszedł do szefa, że chciałby zarabiać parę złotych więcej (przecież już 5 lat jest tu, zna ludzi, rejon wszystko). To jak mu się umowa kończyła ostatnią wypłatę dostał samą minimalna bez tego "pod stołem". A szefu powiedział, że nie dostanie nowej umowy bo narzeka, więc zatrudni se jakiegoś gówniarza, któremu da mniej niż jemu. Tak się szanuje u nas ludzi.

    •  

      pokaż komentarz

      @sokotra: Wiem, ze walka jest trudna i rozumiem doskonale powody czemu ludzie godzą się na takie działania Januszexów (nawet napisałem już o tym parę godzin temu). A 500+ bardzo nie na rękę jest takim właśnie firmom, gdzie na wypłaty dla pracowników nie ma, ale szefu nowym merolem się rozbija po wiosce. Jest to jeden z akurat pozytywnych aspektów tego programu. Dość mocno dał po dupie takim Januszexom, bo nagle zostali sami - ludzie nie będą pracowali za gówniane pieniądze, mając do wyboru praca + gówniana kasa lub siedzenie w domu i niemal ta sama kasa ze wspólnej państwowej kieszeni.

      Jestem pracodawcą i nie wyobrażam sobie, aby moi pracownicy mieli odpowiadać za moje błędy, za moje niedociągnięcia. Moja firma = ja ponoszę odpowiedzialność i po to się ubezpieczam, aby zminimalizować skutki tych niezamierzonych błędów i problemów. A przerzucanie tego na pracowników uważam za mocno nieuczciwe.

    •  

      pokaż komentarz

      w mieście średniej wielkości - można zmieniać jak rękawiczki, bo jest niskie bezrobocie.

      @haosek: to nie wiem, zależy pewnie od miasta bo tam skąd ja pochodzę gdzie bezrobocie jest jedno z najniższych w regionie to owszem w co drugiej witrynie kartka, że przyjmę do pracy ale pójdziesz zapytać to się okazuje, że to tylko pic na wodę i owszem z wielką łaską przyjmą niewolnika z PUP za grosze (a tak na prawdę jak się niewolnice kończą to jeżdżą na Ukrainę i próbują werbować nawet baby za ladę, która nie rozumie co chcesz kupić), więc nadal mimo propagandy sukcesu w prasie, wszystkie wakaty są po znajomości, nawet kierowca tira z różnymi uprawnieniami. Także pkt widzenia zależy od punktu patrzenia i tyle.

    •  

      pokaż komentarz

      @sokotra: U mnie powiatowe miasto na Dolnym Śląsku roboty jest pełno, wiadomo że można dyskutować nad płacą i typem pracy, ale w dużej ilości zakładów, fabryka, magazynów.. muszą się masowo wspierać pracownikami z Ukrainy bo u nas nie ma kto pracować. Nawet u mnie na Poczcie.. wakaty w sumie są non stop od kilku lat. Tylko u mnie w mieście na Pocztę nie przyjmują Ukraińców.

    •  

      pokaż komentarz

      Dość mocno dał po dupie takim Januszexom, bo nagle zostali sami - ludzie nie będą pracowali za gówniane pieniądze, mając do wyboru praca + gówniana kasa lub siedzenie w domu i niemal ta sama kasa ze wspólnej państwowej kieszeni.

      @Erie: to racja, ludzie jednak umieją trochę liczyć. Rozmawiałam chyba w zeszłym roku będąc nad naszym morzem z kobitą, która w pensjonacie tam sprząta, gotuje, tańczy, śpiewa, recytuje jak to mówią bo nie ma ludzi do pracy (ona też ma dziecko, więc o 15 się zwija i bajabongo), że rzekomo w jakiejś lokalnej chyba szwalni Janusz ręce załamuje bo prawie wszystkie baby jak dostały 500+ to odeszły nagle. To tylko pokazuje jak stawki one tam miały.

    •  

      pokaż komentarz

      @haosek: Duże sklepy wyluzowały już raczej od tego zapisu w umowie, wiadomo że rąk do pracy brakuje ale te mniejsze lokalne sieciówki wiem że dalej tak jest.Dużo się o tym nasłuchałem od babek pracujących w takich sklepach.

      Typowy sklepowy Janusz myśli sobie tak, kupię dużo towaru i sprzedam.Nie wlicza że coś może wypaść bo przecież każe szybciej i szybciej wykładać ten towar, a jak wypadnie to obciąża pracownika

    •  

      pokaż komentarz

      @haosek: co do tego przytoczonego 'słoiczka z musztarda' - mechanizm jest prosty... sloiczek sie rozbije to przy inwentaryzacji bedzie go brakowac, a za towar odpowiada obsluga

    •  

      pokaż komentarz

      @Boobees: To nie ma takiego czegoś jak zgłaszanie incydentu/zdarzenia i wbicie tego w straty? A jeżeli za towar odpowiada obsługa to co z tym jeżeli ludzie tam kradną? Też będzie brakować przy inwentaryzacji.

    •  

      pokaż komentarz

      A jak Ci ludzie mają płacone? Bo jeżeli ktoś ma zabierane z pensji np. 100 złotych za skradziony towar to chyba musi mieć to wyszczególnione? Zawsze jak się nazbierało kilka tysięcy można iść do sądu

      @haosek: Dopiero co bylo na wykopie o facecie ktory miesiacami nie placic pracownikom, a zeby mieli za co zyc to dawal im pozyczki na zlodziejski procent. Kobieta z dzieckiem miala miec dom zlictywoany zeby oddac szefowi pozyczke a jednoczesnie on byl jej winien 2x wiecej za niezaplacapone pensje. W Polsce wszystko mozliwe.

    •  

      pokaż komentarz

      @joannadeli: Generalnie mi się to w głowie nie mieści, jak ktoś miesiącami nie płaci to trzeba od razu zmieniać robotę i uciekać gdzie indziej, bo wiadomo że takie wałki to się nigdy nie skończą. I ja osobiście nigdy bym nie pożyczył od takiego szefa.

      Z drugiej strony, nie chce nikogo oceniać - sytuacje w życiu są najróżniejsze i czasami ludzie muszą się kierować różnymi czynnikami, na które wpływać mogą bodźce z zewnątrz.

      Chociaż i tak chyba bym się prędzej zapożyczył w banku, u znajomych jeżeli dałoby radę niż u pracodawcy co ma problem z płatnościami. Jak na pożyczki ma, a na płatności nie ma to znaczy, że coś jest nie tak.

    •  

      pokaż komentarz

      @Pulton: hej hej, to jak opis pracy serwisanta automatów vendingowych. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      Chociaż i tak chyba bym się prędzej zapożyczył w banku,

      @haosek: No bank zaraz Ci da pieniadze jak nic nie zarabiasz, no genialne...

    •  

      pokaż komentarz

      @Trabant777: znajoma sprzedała piwo gościowi co się nie zataczał a akurat policja go sprawdziła alkomatem i dostała mandat 1000zł

  •  

    pokaż komentarz

    hmm nie można znaleźć nikogo do pracy hmm jakby to rozwiązać ? MOŻE ZAOFEROWAĆ WYŻSZĄ PENSJĘ ??!!

  •  

    pokaż komentarz

    Dziwna pazerność taki sklep zarobi mc 200 tysięcy a nie stać szefstwa na te 3000 tysiące dla pracownika? Wolą mieć zamknięte i nie zarobić tych 120 tysięcy niż zapłacić 3tysiące na rękę pięciu pracownikom .

  •  

    pokaż komentarz

    Żenada. Bardzo dobrze, że nie chcą podjąć pracy za takie pieniądze. W Polsce dalej pracodawcy traktują pracownika tylko jako koszt, zamiast dostrzec, że ta osoba wypracowuje zysk dla firmy i należą się jej za to pieniądze.

    •  

      pokaż komentarz

      @kanciak12: I to jest największa patologia naszego rynku pracy.
      Januszex nigdy nie dostrzeże, że warto staremu, dobremu pracownikowi dać podwyżkę. Lepiej co miesiąc szkolić nowych pracowników którzy nigdy tak dobrze nie będą pracować a do tego rzucą taką gówno-robotę przy najbliższej okazji.
      Takie myślenie wykracza po za standardy pracodawców w Polsce.

    •  

      pokaż komentarz

      @szyps: masz racje, powoli się to zmienia na szczęście ale to wieloletni proces. Mało kto myśli długofalowo, najczęściej cały biznes polega na tym żeby wyciągnąć jak najwiecej od klienta przy jak najmniejszych kosztach. A taka polityka długoterminowo nigdy nie zadziała nawet jak z początku będzie przynosić duze zyski. Zrażony klient więcej już nie wróci a pracownik długo nie zagrzeje miejsca i wiecznie będzie ktoś nowy pracował kto jeszce nie jest dobrze wdrożony.

    •  

      pokaż komentarz

      @kanciak12: To jest biznes, nikt nie będzie płacił pracownikowi więcej niż musi, szczególnie w pracy nie wymagającej żadnych kwalifikacji i nie ma w tym nic złego. Z takiej sytuacji zadowolony jest zarówno pracodawca jak i klienci. To rolą pracownika jest żądać godnego wynagrodzenia i warunków, a jeżeli takiego firma nie oferuje, to iść do innej firmy albo się zgodzić na proponowane warunki, jeżeli ktoś nie potrafi znaleźć zatrudnienia na lepszych.

      Dla pracownika warunki poprawią się tylko, jeżeli będzie większa podaż pracy i takie zjawisko jak ten sklep jest dla niego dobre, bo najwidoczniej popyt na pracę jest wystarczająco niski i albo sklep wcale nie zostanie otwarty albo poprawią ofertę dla pracowników.
      Z drugiej strony, w Polsce 5mln osób nie pracuje, cała reszta ich utrzymuje, więc z punktu widzenia pracujących ludzi, zjawisko nie jest zbyt dobre, bo lepiej dla ogółu, jak ktoś będzie zapieprzał za 1,8k zł, niż jak będzie je dostawał za nic za leżenie na tyłku.

    •  

      pokaż komentarz

      masz racje, powoli się to zmienia na szczęście ale to wieloletni proces. Mało kto myśli długofalowo, najczęściej cały biznes polega na tym żeby wyciągnąć jak najwiecej od klienta przy jak najmniejszych kosztach. A taka polityka długoterminowo nigdy nie zadziała nawet jak z początku będzie przynosić duze zyski. Zrażony klient więcej już nie wróci a pracownik długo nie zagrzeje miejsca i wiecznie będzie ktoś nowy pracował kto jeszce nie jest dobrze wdrożony.

      @kanciak12: coś o tym wiem, pracowałem w dwóch zakładach gdzie kupowano maszyny za setki tysięcy jak nie miliony których później nie używali, remontowali sobie biura, kupowali firmowe samochody a nawet organizowali wycieczki jednak wypłaty wynosiły lekko ponad minimum bo pieniędzy nie mają. Nie mówiąc już ile produktu szło do zniszczenia przez głupotę zazwyczaj mimo ze można było coś z tego zrobić.

    •  

      pokaż komentarz

      @FeyNiX: brzmi jak jakaś państwowa spółka:)
      Niestety patologie zdarzają się wszędzie, ciekawi mnie co na to zarząd/właściciel takiego zakładu, nie widzi niegospodarności?

1 2 3 4 5 6 7 ... 18 19 następna