•  

    pokaż komentarz

    Chiny posiadają obecnie ok. 1,13 bln dol. obligacji USA i są największym zagranicznym nabywcą amerykańskiego długu.
    I teraz wiadomo kto kogo trzyma za jaja.
    Oczywiście wykonując taki ruch Chiny same sporo mogłyby stracić, ale z giełd w USA nie byłoby co zbierać.

  •  

    pokaż komentarz

    Tylko po jaką cholerę mają sprzedawać obligacje USA? Chiny kupowali ich obligacje dlatego, że tak było w ich interesie. Chińskie nadwyżki handlowe z USA doprowadziłyby do umocnienia juana co byłoby szkodliwe dla chińskiego handlu. Ludowy Bank Chin kupował dolany za juany i wymieniał je na dług USA w ten sposób Chiny sztucznie zaniżały sztucznie wartość swojej waluty i w ten sposób wzmacniali swój eksport. Gdyby Chiny teraz je sprzedały to wartość juana wobec dolara wzrosłaby i ich eksport miałby jeszcze bardziej przesrane.

    •  

      pokaż komentarz

      Tylko po jaką cholerę mają sprzedawać obligacje USA?

      @titutoo: bo mogą, bo jest ich stać i jest to w ich interesie. Chiny nie mają rządu który się zmienia co 5 lat. Oni planują na dekady do przodu. Skoro embarga im szkodzą, skoro USA blokuje ich rozwój i na przykład usuwa ich z rynku telekomunikacyjnego to na co mają czekać? Rosja jest za biedna na tego typu ruchy a Chiny na przykład właśnie teraz poprzez inwestycje przejmują afrykę. Oni tam łykają rynki jak chcą. Nawet jakiś potencjalny konflikt który miałby rozruszać gospodarkę USA i tak dla Chin będzie taką samą korzyścią. Oni też eksportują większość towarów na potrzeby wojny. do krajów z którymi USA ma kosę. Jak będzie trzeba to oni zatrzymają się w rozwoju na 50 lat żeby tylko utrzeć nosa swojemu rywalowi. A o interwencji militarnej w ten region nie ma absolutnie mowy.

    •  

      pokaż komentarz

      @sicknature jedna z lepszych wypowiedzi bo prawdziwa. Sam naocznie obserwowałem inwestycje Chin w rynki Afryki, gdzie potencjał jest mimo wszystko ogromny. Kawałek po kawałku dosłownie kupują sobie inwestycjami prawa do danego kraju. Ameryka ze swoim modelem "wojny o pokój" już dawno przestała być wiarygodna, nie te czasy.

    •  

      pokaż komentarz

      Ludowy Bank Chin kupował dolany za juany i wymieniał je na dług USA w ten sposób Chiny sztucznie zaniżały sztucznie wartość swojej waluty

      @titutoo: hmm, popraw mnie jeśli się mylę, ale dla wysokiej wartości dolara lepiej jest jeśli dużo dolarów leży i nic nie robi w jakimś skarbcu w Chinach, niż jeśli za te dolary kupione będą obligacje (a więc wrócą przez skarb państwa do obiegu).

      Jeśli Chiny kupią dolary i za nie - obligacje, to faktycznie wzmocnią dolara i osłabią juana, ale tym pierwszym krokiem - kupując dolary za juany, a nie drugim (kupując obligacje). Jeśli teraz sprzedadzą obligacje (oczywiście za dolary, bo w nich są denominowane) i zachowają sobie te dolary, to nie wpłyną jakoś szczególnie na umocnienie juana - zauważ że juany w ogóle w tej transakcji nie biorą udziału.

      To trochę jakby mówić że jeśli producent stali sprzeda obligacje za złotówki to cena stali wzrośnie - nie ma to za bardzo powiązania.

      edit: faktycznie, może to źle wpłynąć na gospodarkę amerykańską (i pośrednio resztę świata), w ten sposób że jeśli Chiny sprzedadzą obligacje, USA będzie chciało te obligacje sprzedać komuś innemu i żeby znaleźć kupca będzie musiało podnieść ich oprocentowanie, zwiększą stopy procentowe, co będzie miało ogromny wpływ na cały świat. No chyba że na przykład inne kraje uznają że USA jest "too big to fail" i ich "dobroczynnie wesprą", albo coś tam innego wykombinują.

    •  

      pokaż komentarz

      @sicknature:
      Jakby było to w ich interesie to by wcześniej w ich papiery nie pakowali tyle kasy. Gdyby teraz zaczęli wyprzedawać obligacje zyskały by jedynie USA. Zresztą posiadają oni jedynie gdzieś 5% ich długu, więc dużo im to nie da. Chiny mają nadwyżkę handlową z USA dzięki czemu do chińskich eksporterów ciągle napływają dolary. W Chinach płaci się w juanach, więc dolary nie są im potrzebne. Wymieniają oni dolary na juany w bankach, a później następnie Ludowy Bank Chin ściąga je z rynku. Robi to by nie dopuścić do umocnienia juana. Oszczędności walutowe wydają później na zakup amerykańskiego długu dzięki cemu mogą utrzymać nadwyżkę handlową i po zarabiać na odsetkach. Cześć tych pieniędzy ładują też. właśnie w przejmowanie zagranicznych firm albo projekty typu Pasa i Szlaku.

      Chiny nie importują tak dużo ze Stanów, by móc im jakoś zaszkodzić. W wojnie celnej Trump ma czym strzelać ,a Chiny nie.

      "Jak będzie trzeba to oni zatrzymają się w rozwoju na 50 lat żeby tylko utrzeć nosa swojemu rywalowi. "
      xD

    •  

      pokaż komentarz

      @KEjAf:

      "Jeśli Chiny kupią dolary i za nie - obligacje, to faktycznie wzmocnią dolara i osłabią juana, ale tym pierwszym krokiem - kupując dolary za juany, a nie drugim (kupując obligacje)."

      Właśnie odwrotnie. Chińczycy nie kupują dolarów tylko mają je z nadwyżki handlowej. Chińczycy sprzedają je potem kupując juany. Juan się umacnia. Zresztą nawet w artykule masz napisane "- Juan umocniłby się, co uderzyłoby w chiński eksport."tekst pochylony

      "edit: faktycznie, może to źle wpłynąć na gospodarkę amerykańską (i pośrednio resztę świata), w ten sposób że jeśli Chiny sprzedadzą obligacje, USA będzie chciało te obligacje sprzedać komuś innemu i żeby znaleźć kupca będzie musiało podnieść ich oprocentowanie, zwiększą stopy procentowe, co będzie miało ogromny wpływ na cały świat. No chyba że na przykład inne kraje uznają że USA jest "too big to fail" i ich "dobroczynnie wesprą", albo coś tam innego wykombinują."

      Chiny mają jakieś 5%, to nie tak dużo. Pamiętaj, że dolar to międzynarodowa waluta rezerwowa i rozliczeniowa. Ponad 60% światowych rezerw walutowych to dolary. Amerykańskie obligacje zawszę znajdą chętnych na swoje obligacje. Zresztą FED może je kupić.

    •  

      pokaż komentarz

      @titutoo: skoro rozbawił cię akurat ten fragment to wrzucę ci coś jeszcze bardziej pociesznego. Dla nich nawet 100 lat to nie problem.

      Luksusowy nowojorski hotel Waldorf-Astoria zostanie sprzedany Chińczykom. Obiekt, w którym nocowała Marylin Monroe, trafi do towarzystwa ubezpieczeniowego z Państwa Środka za 1 miliard 950 milionów dolarów.
      Transakcja nie wpłynie jednak na zarządzanie hotelem, którym przez kolejne 100 lat zajmować ma się imperium hotelarskie Hiltonów.


      https://turystyka.wp.pl/usa-chinczycy-kupili-symbol-nowego-jorku-6044414579696257a

      https://pl.wikipedia.org/wiki/Hotel_Waldorf-Astoria

    •  

      pokaż komentarz

      sztucznie zaniżały sztucznie wartość

      @titutoo: tak...

    •  

      pokaż komentarz

      Tylko po jaką cholerę mają sprzedawać obligacje USA?

      @titutoo: To już któryś raz słyszę, że będą sprzedawać... Sprzedadzą może kilkaset mln żeby pokazać, że mogą ale cała ta akcja to straszak na USA żeby mieć jakąś kartę przetargową w wojnie celnej albo jakiś innych rozgrywkach.

    •  

      pokaż komentarz

      @titutoo: bo mogą, bo jest ich stać i jest to w ich interesie. Chiny nie mają rządu który się zmienia co 5 lat. Oni planują na dekady do przodu.
      @sicknature: Pewnie dla tego całkowite zadłużenie Chin przekracza już trzykrotność PKB?
      http://wyborcza.pl/7,155287,23070202,chiny-zadluzaja-sie-w-ekspresowym-tempie-gdy-banka-peknie.html?disableRedirects=true

      Jeżeli sprzedadzą to właśnie dla tego, że ich nie stać już na nic. Nawet na najlepsze papiery dłużne na planecie które rząd US sprzedawał i z de facto ujemnym oprocentowaniem od ręki.

    •  

      pokaż komentarz

      Właśnie odwrotnie. Chińczycy nie kupują dolarów tylko mają je z nadwyżki handlowej.

      @titutoo: odwoływałem się do poprzedniego komentarza w którym ktoś pisał o tym że chińczycy kupują dolary. Chodziło mi o to że dla wartości juana nie ma żadnego znaczenia czy Chiny mają amerykańskie obligacje czy dolary, Juanowi nie robi to żadnej różnicy.

      Chiny mają jakieś 5%, to nie tak dużo. Pamiętaj, że dolar to międzynarodowa waluta rezerwowa i rozliczeniowa. Ponad 60% światowych rezerw walutowych to dolary. Amerykańskie obligacje zawszę znajdą chętnych na swoje obligacje. Zresztą FED może je kupić.

      @titutoo: 5% to bardzo dużo.

      Ceną obligacji rządzi prawo popytu i podaży, jak każdą inną ceną. Jeśli popyt się zmniejszy o 5%, będzie trzeba obniżyć cenę (czyli podnieść stopy procentowe) żeby znaleźć o 5% więcej nabywców poza Chinami. Ewentualnie faktycznie może kupić je FED, co efektywnie powinno oznaczać mniej więcej to samo, FED kupując obligacje wpuści więcej dolarów na rynek, co zwiększy inflację dolara (znów, zgodnie z prawem popytu i podaży - jeśli się zwiększy podaż dolara to jego cena spanie), przez co obligacje staną się mniej atrakcyjne dla dotychczasowych nabywców i będzie trzeba ich zachęcić do kupna wyższymi stopami procentowymi. Jakkolwiek, nie ma to bezpośrednio zupełnie żadnych konsekwencji dla juana.

    •  

      pokaż komentarz

      @KEjAf:

      Tyle, że trzymanie dolarów zamiast obligacji jest mniej opłacalne, bo nie zarabia się na odsetkach, a traci na inflacji.
      Chyba mieli jakiś powód by kupować ich dług. Jeśli Chiny zamiast stopniowo pozbywać się długu USA rzucą wszystkie papiery na rynek to spowodują ich osłabienie czyli oni też stracą. Amerykanie też stracą na wzroście rentowności, ale nie na tyle by ich to aż tak zabolało, a efekt będzie jednorazowy.

      "Ewentualnie faktycznie może kupić je FED, co efektywnie powinno oznaczać mniej więcej to samo, FED kupując obligacje wpuści więcej dolarów na rynek, co zwiększy inflację dolara (znów, zgodnie z prawem popytu i podaży - jeśli się zwiększy podaż dolara to jego cena spanie), przez co obligacje staną się mniej atrakcyjne dla dotychczasowych nabywców i będzie trzeba ich zachęcić do kupna wyższymi stopami procentowymi. "

      To zależy od ilości dostępnych środków walutowych(pieniężnych), a nie ich pochodzenia. Chińczycy pozbywając się rezerw walutowych nie wypuszczają na dolarów na rynek? Czy jeśli Chińczycy zamienią obligacje na dolary to w przypadku inflacji oni też nie stracą?

  •  

    pokaż komentarz

    Nie zrobią tego ale sama zapowiedź wystarczy

  •  

    pokaż komentarz

    Niech wyprzedają... zdziwią się na końcu gdy mimo wszystko USA to przetrwają i cofną się o 100 lat w stosunku do USA, choć USA przydałby się taki porządny kop w dupę tuż przed żydowskim uderzeniem na Iran.

  •  

    pokaż komentarz

    USA straszy szabelką ale prawda jest taka, że Chiny powoli wracają na należne im miejsce i USA z racji prostej matematyki przegrają to rywalizację. Chiny wiedzą, że czas działa na ich korzyść. Na Zachodzie martwią się pierdołami w stylu LGBT, pc, feminizm itd a Chiny się rozwijają i np: rocznie w USA 500.tys. kończy STEM ( science, technology, engineering, art, mathematics) a w Chinach prawie 5 mln. to z czasem przyniesie efekt.

    źródło: 2.bp.blogspot.com

    •  

      pokaż komentarz

      @manstain: Jezeli nie zmieni sie mentalnosc chinczykow to duzo im to nie da. Musialbys byc w obydwu krajach zeby zrozumiec - USA kraj promujacy kreatywnosc, indywidualnosc. Gdzie ludzie rzucaja wszystko zeby rozwijac startupy czy inne firmy. Gdzie bardzo latwo sie dorobic, ale tez upasc i znow podniesc. W porownaniu do Chin gdzie gospodarka jest silna, ale w ludziach gnebi sie indywidualnosc. Oni wciaz niewiele sami wynajduja, glownie kopiuja zachod. Z takim szkoleniem, zmuszaniem ludzi do bycia trybikiem w maszynie, innowacyjnosc lezy i kwiczy. Chinski rzad nie jest zainteresowany zmiana sytuacji - lubi miec doslowna, totalna kontrole. W przeciwienstwie do USA, ktore kontroluje po cichu - ale ma to gigantyczne znaczenie dla samopoczucia ludzi. Kiedys tez myslalem, ze ten potencjal USA to takie bajki z hollywood dopoki nie zobaczylem i nie doswiadczylem tego na wlasne oczy. To po prostu zupelnie inne nastawienie. I zeby nie bylo, nie uwazam ze USA jest straznikiem moralnosci. To numer jeden agresor na swiecie i kraj, ktorym tez rzadza sluzby.

    •  

      pokaż komentarz

      @manstain: Jak na razie ChRL gigantycznym wysiłkiem w większości statystyk ściga się z postkomunistycznymi państwami Europy Środkowej i Wschodniej, a nie z USA. ChRL będzie miał spory udział w globalnym PKB, ale czego się spodziewać po kraju w którym mieszka blisko 1,3 miliardów ludzi? USA być może spadnie na drugie miejsce ALE też najbiedniejszy stan, Missisippi, w większości statystyk społecznych jest na poziomie Czech. Czyli bardziej po ludzku, najbiedniejszy stan USA w statystykach dotyczących rozwoju społecznego i infrastrukturalnego ściga się z najzamożniejszymi częściami ChRL, a gdzie tam do ogólnego poziomu rozwoju Kalifornii, Nowego Jorku czy Nowej Anglii w których bije gospodarcze serce USA? USA być może będzie "tylko" drugie pod względem udziału w globalnym PKB ale też ma znacznie lepiej rozwinięte inne atuty swojej gospodarki i społeczeństwa. Dalej będzie miało najlepsze uczelnie wyższe na globie, jedne z największych i najlepiej rozwiniętych branż high tech na globie, jedną z najwyższych jakości życia na globie, ich armia w każdej dziedzinie będzie przygniatać ilościowo i jakościowo wszystko to co chińczycy będą mogli wystawić do boju itp itd. USA jak ogarnie trochę swoich problemów społecznych i gospodarczych ma dalej przed sobą jasną przyszłość bycia dalej dominującą gospodarką globu

      Co do samych Chin, to czas gra na ich niekorzyść. Władze oficjalnie przyznają że ich wzrost gospodarczy spada od dłuższego czasu (jak jest naprawdę, niewiadomo, rządy autorytarne mają skłonność do przekłamywania danych statystycznych na swój temat ALE przyznanie faktu że nie radzą sobie tak jak sobie życzą jest dowodem że ich silnik pada), mają przynajmniej kilka pewnych baniek spekulacyjnych łagodzonych sypaniem kasy w gospodarkę (rynek mieszkaniowy i infrastrukturalny ratowany kolejnymi rządowymi zleceniami, wysokie zadłużenie i branie pożyczek przez rządy regionalne w parabankach vel "Bankowość Cienia", starzejące się społeczeństwo, problemy z upłynnianiem nadprodukcji ich przemysłu ciężkiego i pewnie trochę innych rzeczy się znajdzie), mają cały wianuszek wrogów w regionie, zaczynając od Indii przez Tajlandię i Malezję po Filipiny i Japonię którzy coraz częściej się zgadują przeciwko ekspansywnej polityce Pekinu wobec Morza Południowochińskiego oraz narastające problemy polityczne (obozy koncentracyjnie w Ujgurstanie nie powstały bez przyczyny, ludzie coraz częściej są niechętni gigantycznemu skażeniu środowiska, systematycznej korupcji czy kiepskim warunkom pracy), jest też problem z ucieczką majątków samych decydentów poza Chiny pompując ceny nieruchomości w Australii, Nowej Zelandii, Kanadzie czy USA do szalonych rozmiarów, czyli znowu, partyjniacy i przedsiębiorcy nie ufają rządowi w sprawie tego że ich pieniądze są bezpieczne w kraju.

    •  

      pokaż komentarz

      @michalsedziwoj: Byłem w obu krajach a sam mieszkam w Australii i pracuję i z Chńczykami /Amerkanmia(zresztą mam obywat. australijskie a moja żona to Azjatka) i na co dzień widzę agresywne działania Chińczyków, który tutejszy rząd stara się temperować ale słabo im to wychodzi skoro prawie 30% eksportu idzie właśnie tam.
      Większość ekspertów nie rozumie, że Chiny myślą na dziesiątki lat naprzód a nie następną elekcję ich społeczeństwo się bogaci w niesłychanym tempie w pewnym momencie rynek wewnętrzny będzie tak duży, że reszta świata nie będzie im potrzebna, nie mają też żadnego problemu aby być tym trybikiem w maszynie po prostu tak są wychowani.
      Jeśli byłeś w Chinach albo z nimi rozmawiałeś to wiesz, że absolutnie żadnym problemem nie jest ichniejszy social credit system a gdzie jest obecnie prawdziwy kapitalizm to sorry ale Chiny pod tym w/z rządzą i tak zgadza się na szczeblu centralnym jest to kontrolowane. @rebel101: Chińskie uniwerki już są zaliczana do czołówki na świecie i będzie z tym coraz lepiej , akurat ceny nieruchomości już spadają (wiem bo tutaj mieszkam i regularnie to śledzę)i wszystkie inne problemy są mało ważne bo oni jak wspomniałem myślą na lata na przód i nawet te kradzenie technologii wpisuje sie w ich kulturę bo jeśli jest dobre dla społeczeństwa to oni nie widzą w tym nic złego.
      Podejrzewam, że za bardzo nie wiesz z jakiego poziomu Chiny startowały i jak niewiele im zajęło dotarcie do obecnego miejsca 2 gospodarki świata. Oni spokojnie robią swoje budują kolejne lotniskowce, szkolą się itd nie mają żadnego ciśnienia bo czas działa na ich korzyść.

    •  

      pokaż komentarz

      Jezeli nie zmieni sie mentalnosc chinczykow to duzo im to nie da. Musialbys byc w obydwu krajach zeby zrozumiec - USA kraj promujacy kreatywnosc, indywidualnosc. Gdzie ludzie rzucaja wszystko zeby rozwijac startupy czy inne firmy. Gdzie bardzo latwo sie dorobic, ale tez upasc i znow podniesc. W porownaniu do Chin gdzie gospodarka jest silna, ale w ludziach gnebi sie indywidualnosc. Oni wciaz niewiele sami wynajduja, glownie kopiuja zachod

      @michalsedziwoj: powtarzasz demoliberalny mit, że gospodarka rozwija się tylko przez indywidualność i kreatywność zwykłych ludzi.

      Tak było może 100 lat temu, gdy odkryć naukowych dokonywali pojedynczy ludzie i wymyślali nowe wynalazki w swoich garażach, ale ten czas już dawno minął.

      Dziś każde pojedyncze odkrycie naukowe to zbiorowa praca całych zespołów badawczych, które musiały mieć zapewnione najlepszą aparaturę i finansowanie przez długi czas zanim coś odkryły.

      Podobnie jest z nowymi patentami i wynalazkami.

      Może i 140 lat temu Karl Benz mógł wynaleźć sam pierwszy samochód, ale dziś firma mająca w nazwie jego nazwisko na projekt nowych serii modeli samochodu wydaje nie raz tyle, co PiS na 500+ przez cały rok w Polsce, bo ok. 4-5 mld euro.

      W tych warunkach oczywistą przewagę ma gospodarka chińska, która szczodrze finansuje badania i fabryki, a to że kopiują na masową skalę wszystko z zachodu jest nie tyle ich słabością, co siłą, bo po co wynajdywać koło na nowo i przechodzić przez wszystkie etapy dochodzenia do tych wynalazków, jak można po prostu je skopiować i po jakimś czasie nawet ulepszyć?

      My w naszych warunkach nie mamy szans na pojawienie się w pełni polskiej marki samochodu i nawet jeśli coś powstanie, będzie to samochód produkcji zachodniej, z nalepką typu "Syrena 2020" czy "Polonez 2030", a Chińczycy mają już wiele swoich marek i nawet jeśli kopiują rozwiązania z zachodu, to części i wszystkie podzespoły robią sobie sami.

    •  

      pokaż komentarz

      Jak na razie ChRL gigantycznym wysiłkiem w większości statystyk ściga się z postkomunistycznymi państwami Europy Środkowej i Wschodniej, a nie z USA. ChRL będzie miał spory udział w globalnym PKB, ale czego się spodziewać po kraju w którym mieszka blisko 1,3 miliardów ludzi? USA być może spadnie na drugie miejsce ALE też najbiedniejszy stan, Missisippi, w większości statystyk społecznych jest na poziomie Czech

      @rebel101: wiesz, że potęga państwa nie zależy od tego jak się żyje pojedynczemu obywatelowi, tylko od sumarycznej siły wszystkich rezerw państwa, produkowanych przez wszystkich obywateli?

      Mając takie podejście możesz równie dobrze powiedzieć, że USA to mały pikuś, bo we wszystkich statystykach są gorsi od Szwajcarii, Szwecji czy Liechtensteinu i to są dopiero światowe potęgi.

      Chiny są obecnie na poziomie państw Europy Środkowej i Wschodniej, ale jeszcze kilkadziesiąt lat temu byli na poziomie gorszym niż większość państw Afryki i błyskawicznie się rozwijają.

      Dziś przeciętny młody Amerykanin może w wielu aspektach powiedzieć, że żyje mu się gorzej niż jego rodzicom, a słynny amerykański sen systematycznie się rozwiewa, zjadany przez korporacje i regulacje rządowe mające na celu te korporacje promowować, co kończy się zanikiem klasy średniej w USA.

      W Chinach naprawdę mało który Chińczyk może powiedzieć że żyje mu się gorzej niż jego rodzicowi i ludzie dobrze o tym wiedzą, dlatego pomimo niższego poziomu życia przeciętny Chińczyk jest mniej podatny na niepokoje społeczne i generuje mniejsze niezadowolenie niż przeciętny Amerykanin.

      Co do samych Chin, to czas gra na ich niekorzyść. Władze oficjalnie przyznają że ich wzrost gospodarczy spada od dłuższego czasu

      Jeśli czas gra na niekorzyść Chin, które rozwijają się w tempie ok 7% rocznie, to co powiedzieć o państwach zachodu, które rozwijają się w tempie 1-3% rocznie?

      Poza tym Chiny notorycznie zaniżają swoje statystyki makroekonomiczne, aby ukryć swoją realną siłę, przez którą spadają na nich ciosy, takie jak sankcje Trumpa i wolą pokazać siłę wtedy, gdy już będzie za późno aby ich powstrzymać. Chinom naprawdę opłaca się udawać słabszych niż są, w przeciwieństwie do USA, które robi dokładnie odwrotnie.

    •  

      pokaż komentarz

      @manstain: >"... i nawet te kradzenie technologii wpisuje sie w ich kulturę bo jeśli jest dobre dla społeczeństwa to oni nie widzą w tym nic złego."

      Pod tym względem niczym nie różnią się od USA. Drenaż mózgów i złodziejstwo technologii w USA ma o wiele starsze tradycje. ...nas Polaków, Amerykanie także okradają z technologii na potęgę. Zdziwiłbyś się, jakbym ci napisał, jak wiele nam już unikalnych rozwiązań zabrali... Szkoda, że nie mogę tego zrobić.

      Jeśli zatem Amerykanie wytykają Chińczykom "złodziejstwo" - to jest to typowa, żydowska argumentacja. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      źródło: żydoameryka.JPG

    •  

      pokaż komentarz

      i nawet te kradzenie technologii wpisuje sie w ich kulturę

      @manstain: przeciez wg wolnorynkowcow kopiowanie to nie kradziez bo nikt nie traci a nawet obie strony zyskuja :D

    •  

      pokaż komentarz

      @Strzelec_Kurpiowski: Mylisz kompletnie dwie rozne rzeczy. Potege panstwa czy gospodarki (czego Chinom nie mozna odmowic) z innowacyjnoscia, ktora jest czesciowo zwiazana z gospodarka ale na dalszym etapie. To ze nad produktami czy odkryciami pracuja tysiace ludzi nie jest niczym odkrywczym. Ale ktos tymi ludzmi musi przewodzic. Ktos musi produkt wymyslic. Ktos musi sie uprzec na swoja wizje (Jobs nie stworzyl iPhona, on sie uparl na swoja wizje. iPhona stworzyly tysiace ludzi wlasnie). W Chinach takich ludzi brakuje. Wszyscy sa pionkami. Na dzien dzisiejszy to co maja wystarczy im do rozwoju, ale nastanie etap, gdzie nie beda juz w stanie sie dalej rozwijac poprzez kopiowanie i tluczenie fabryk. Beda musieli wyjsc z wlasna inicjatywa. Inaczej nigdy nie osiagna poziomu nawet takiej Polski. I tak bylem w Chinach. Duze miasta pelne ludzi, czasem przepychu. I wsie gdzie nie ma kompletnie nic (przy wiekszosci terenow Chin Pcim Dolny jest metropolia). Te miasta to kolosy na glinianych nogach, nowe budynki rozsypujace sie po 10 latach. Wszystko na ilosc i na pokaz. Jak rozmawiasz z ludzmi to jedyne co maja w glowie to zapieprzac. Wiecej kasy. Znalezc zone, meza. Wiecej kasy. Wiecej godzin. Zero kreatywnosci. Ta mentalnosc wkrotce zacznie stopowac chinska gospodarke. Technologicznie nie dadza rady.

    •  

      pokaż komentarz

      Mylisz kompletnie dwie rozne rzeczy. Potege panstwa czy gospodarki (czego Chinom nie mozna odmowic) z innowacyjnoscia, ktora jest czesciowo zwiazana z gospodarka ale na dalszym etapie.

      @michalsedziwoj: bynajmniej, nic nie mylę.

      To ty bez powodu wprowadzasz jakiś czynnik zwany "innowacyjnością" i chcesz tą miarką mierzyć Chiny.

      Tylko po co?

      Po co Chiny mają odkrywać koło na nowo, jeśli jeszcze przez długie lata wystarczy im zwykłe gonienie zachodu?

      Oni nie muszą być innowacyjni, wystarczy że będą dobrze kopiować u siebie rozwiązania z zachodu i już go pokonają, bo ludzi na zachodzie jest 2 razy mniej niż Chińczyków.

      Ale ktos tymi ludzmi musi przewodzic. Ktos musi produkt wymyslic. Ktos musi sie uprzec na swoja wizje (Jobs nie stworzyl iPhona, on sie uparl na swoja wizje. iPhona stworzyly tysiace ludzi wlasnie).

      IPhone to był po prostu jeden produkt. Pokaż mi inne, które powstały za sprawą jednego człowieka. Ja ci podam za to przykład PlayStation 1, które zostało opracowane przez cały zespół i też osiągnęło ogromny sukces.

      Na siłę wpychasz jakieś moralne i ideologiczne wątki do tematu rozwoju gospodarczego Chin i USA. Po co? Przecież nie ma znaczenia jakie cele mają Chińczycy, jeśli budują gospodarkę szybciej niż USA.

      To nie jest temat o tym, gdzie ci się bardziej podobało na wakacjach, tylko która światowa potęga wygra starcie ekonomiczne.

    •  

      pokaż komentarz

      @manstain
      Jak mogłeś wepchnąć "art" do STEM?

      Pomijam fakt, że ten błyskawiczny rozwój Chin zakończył się. Oficjalne statystyki Chin mówią o 5%, nieoficjalne o 2-3%, a tajemnicą poliszynela jest, że coraz bliżej im do okolic 0 (słownie: zera). Chiny słyną z fałszowania i kiepskiego QA. QA jest zapewniane przez zagraniczne filmy.

      W Chinach, na poziomie ludzkim, jeśli możesz zarobić długodystansowo albo zrobić kogoś w ciula i zarobić mniej ale teraz, to przeciętny chińczyk wybierze opcję drugą. Liczy się tu i teraz. Właśnie m.in. z tej przyczyny był wielki głód za Mao.

      Chiny w tej chwili zbyt dużo mają zainwestowane przez koncerny zagraniczne. W tej chwili wycofanie się takich firm jak Apple, Google czy inne firmy z Chin może nie zatrzęsłyby rynkiem wewnętrznym ale rynkiem eksportowym. A to ten właśnie rynek jest źródłem sukcesu Chin.

    •  

      pokaż komentarz

      @ukradlem_ksiezyc: Napisałem "STEM ( science, technology, engineering, art, mathematics)" więc to oczywiście swoista literówka i chodzi rzecz jasna o zawody typowo inżynieryjne.
      Co ty piszesz o wycofaniu się Apple, chyba doskonale wiesz, że nikt się z China nie wycofa bo wojna handlowa/wojną ale żaden jankes nie będzie kupował iphona 2X droższego czy też innego sprzętu.
      Aktualne chiński rozwój jest 6.4% za I kw 2019 a nie 5% jak piszesz a całą resztę , to można sobie darować, że kłamią itd
      Głód za Mao był splotem wielu czynników , "wielkiego skoku, głupie reformy itd" wiadomo, że komuna zabija więcej ludzi i nikt nie będzie ich bronił.
      Chinole są trochę jak mrówki, dumni z tego co osiągnęli, jednocześnie wiedzą jak było kiedyś, powoli wracają na swoje miejsce i nic ich nie zatrzyma i żeby było jasne w ogóle mnie to nie cieszy. 100 X wolę swoją Australię z jej ograniczaniami niż kontrolę w Chinach , tlyko, że oni się już tak urodzili i dla nich to normalne a wiem bo jak gadam z Chińczykami to żadne argumenty ich nie przekonują.