•  

    pokaż komentarz

    Ale to nie księża to nieważne haha typowe wychodki

  •  

    pokaż komentarz

    Zgaduję, że sprawa zakończy się tak samo, jak w przypadku molestowań w KK. Czyli: będzie skrucha i żal, będą przepraszać i się kajać, wyciągną nawet skądś kilka kozłów ofiarnych, które przykładnie bekną za nieprawidłowości i przestępstwa - po czym karawana będzie toczyć się dalej, a pedofile nadal będą wykorzystywać dzieci :/

    A wszystko dlatego, że jest to zbyt uprzywilejowana i zbyt przydatna dla Niemców instytucja. Jak wiadomo - założona w 1922 roku, przejęta przez NSDAP - byli doskonałym narzędziem niemieckiego hitlerowskiego ustroju. Masowo kradli dzieci z podbitych krajów w celu germanizacji.
    I chociaż NSDAP zdelegalizowano, Niemcy przegrali wojnę i ponoć odcinają się od nazistowskiej przeszłości - to ta rola najwyraźniej się nie zmieniła. Nadal masowo odbierają dzieci obcokrajowcom, kierując je do niemieckich rodzin zastępczych i wymuszając zniemczanie. Mają w tym szerokie uprawnienia i możliwości, usprawiedliwiane "dobrem dziecka" (które interpretują z jeszcze większą fantazją, niż nasza skarbówka interpretuje przepisy VATowskie).

    A jak już raz dzieciaka "capną", to odzyskanie go bywa piekielnie trudne i często ciągnie się latami. Absolutnie nie dziwię się ludziom, którzy wolą zwyczajnie z Niemiec zwiać, bo to często jest znacznie lepsze rozwiązanie. Zresztą - Niemcy nie są jedynym krajem, gdzie istnieje opresyjna instytucja kradnąca dzieci - w Szwecji czy Norwegii też jest niefajnie - pamiętacie niedawny przypadek Rosjanina, który uciekł z córkami ze Szwecji do Polski, bo szwedzki odpowiednik Jugendamtu chcieli mu zabrać córki i umieścić w muzułmańskiej rodzinie zastępczej?

    Źródła:
    http://www.polonika.at/index.php/poradnik/porady-prawne/2358-jak-dziala-jugendamt
    https://niezalezna.pl/85142-zgodnie-z-niemieckim-prawem-jugendamt-moze-prawie-wszystko-wywiad-z-mec-hambura
    https://rodzina.wiara.pl/doc/1002626.Krzywda-ze-Szwecji

  •  

    pokaż komentarz

    rekonstrukcja wydarzeń:

    - przepraszam, jest pan pedofilem?
    - tak, a o co chodzi?
    - my z jugendamtu specjalnie szukamy pedofili żeby wydawać im dzieci, proszę tu kilka, dobrej zabawy
    - o, dziękuję. wszystkiego dobrego i heil hitler

  •  

    pokaż komentarz

    Polskie wladze oddawaly dzieci dewiantce siostrze Bernadecie!
    W roku 2007 w ośrodku mieszkało około 60 dzieci, dziewczynek i chłopców w wieku od dwóch do osiemnastu lat.
    Do gwałtów dochodziło w grupach chłopców.

    Dzieci opowiadały, że młodsi zamykani są na noc na klucz w pokoju z dwudziestoletnimi mężczyznami. Jedne twierdziły, że to kara za moczenie się do łóżka, inni mówili, że siostra nie tłumaczy, dlaczego muszą spać w danym pokoju. Jeśli dzieci zgłaszały siostrze Bernadetcie, że są dotykane, nie reagowała, nazywała jedynie molestujących zboczeńcami i pedałami, albo karała biciem po twarzy.

    Dzieci mówiły, że siostry biły je prawie codziennie, często do krwi. Nazywały „zboczeńcami, małymi gnojkami, debilami, ułomkami”.

    W ośrodku pracowało osiem sióstr, nie było psychologa. Pozostałe siostry podporządkowały się systemowi kar dyrektorki. Dziewczynkom za karę wkładały mydło do ust, wiązały do słupa lub kaloryfera, myły w zimnej wodzie. „Koleżanka przybiegła do mnie – zeznawał jeden z wychowanków. – Miała opuchnięte ręce, siniaki, płakała. Okazało się, że siostra przykuła ją do kaloryfera i zostawiła”.

    „Pamiętam jak dziewczyny zostały przyłapane na paleniu papierosów – mówiła podczas procesu jedna z sióstr. – Siostra Bernadetta mówiła, że są niemoralne, głupie i stoczą się jak rodzice, bo mają to w genach. Wszyscy milczeliśmy. Siostra dyrektor traktowała nas, nie tylko dzieci, z dużym dystansem, oschle. Jej obowiązki powodowały frustracje i agresywne odzwierciedlanie problemów. Zawsze starała się narzucać swoją wolę, nie można się było jej sprzeciwić”.

    Funkcjonariusze przypomnieli sobie w sądzie troje przerażonych dzieci, które siedziały na ławeczce przed pokojem siostry Bernadetty. Okazało się, że czekały na wymierzenie kary. Dzieci dostawały klapsy na gołą pupę za nierówny szlaczek w zeszycie, urwanie guzika, zgubienie skarpetki. Wychowankowie uważali kary za normalne. Zwłaszcza, jeśli do ośrodka trafili jako dwuletnie dzieci bite i maltretowane w domu.

    Prokuratura ustala, że takie zachowanie sióstr miało miejsce już od lat 70.
    Rafał, wychowanek sióstr w latach 1974-1991 roku, tak opisuje teraz lata w ośrodku: „Do dziś mam ślad na głowie, od tego jak siostra Monika uderzyła mnie menażką, bo śmialiśmy się podczas obiadu. Miałem 10 lat. Na jadalni musieliśmy być tak cicho, żeby muchy było słychać. Siostra uderzyła nas wszystkich, ale ja zemdlałem i podobno było dużo krwi. Zawiozły mnie do szpitala. Tłumaczyły, że przewróciłem się na rowerze. Lekarz mówił, że to niemożliwe, bo rana jest zbyt głęboka, ale sprawy nie zgłosił. Inne siostry też biły. Wieszkami, menażkami, chochlami do zupy, pasem, trzepaczkami, kluczami, krzesłami. Najgorzej pobiły Adama, bo miał problemy z mową. Biły go prętami po szyi aż pojawiła się krew. Później kazały mówić dzieciom, że się przeziębił i dlatego nie ma go w szkole przez tyle tygodni.

    Siostra Bernadetta była w ośrodku od 1978 roku, w 1994 została dyrektorem. Byłem zdziwiony jak później się zachowywała, bo wcześniej była spokojna i sama bała się siostry dyrektor Scholastyki. Myślę, że od niej przejęła ten system kar. W ośrodku ceniono rygor i dyscyplinę. Jeśli któraś z wychowawczyń była dla dzieci ciepła, przytulała je lub wykazywała większą troskę, była z ośrodka usuwana.

    Jednym ze świadków w procesie była nauczycielka Zofia Włodarska ze Szkoły Podstawowej nr 8 w Zabrzu, która jako jedyna zareagowała na prośby wychowanka Pawła, aby zabrać go z ośrodka.

    Paweł został od nas przeniesiony w 2006 roku ze szkoły nr 13 w Zabrzu. Miał za duże ubranie, był brudny, podenerwowany, dzieci się z niego naśmiewały – opowiada Zofia Włodarska. – Mówił, że siostry zamykają go na noc z dwójką chłopaków, którzy go gwałcą. Powtarzał, że się zabije.Po moim zgłoszeniu został przeniesiony do interwencyjnej placówki wychowawczej – Centrum Wsparcia Kryzysowego Dzieci i Młodzieży. Później okazało się, że wszystko, co mówił było prawdą. Paweł w ciągu następnych kilku lat bardzo się zmienił. Był zadbany, uważny, dzieci go polubiły. To była największa przemiana, jaką do tej pory widziałam.

    •  

      pokaż komentarz

      @robert5502: czy ty właśnie bronisz niemiecką instytucje argumentem, że w Polsce działo się coś podobnego? Jaki masz cel w usprawiedliwianiu pedofilii i wartościowaniu dwóch podobnych spraw według narodowości?

    •  

      pokaż komentarz

      @ropucha_paskowka: Odgrzebanie tej sprawy sprzed kilku lat, to po prostu nieudolna próba rozmycia katolickiego łajdactwa, ktore wyplynelo po filmie Sekielskiego. Podobnych wrzutek jest ostatnio sporo. Odbiorca tego odgrzanego kotleta ma myśleć, ze wszedzie jest zle.. Autor znaleziska nawet specjalnie sie z tym nie krył. Natomiast ja wkleilem fragment książki "CZY BÓG WYBACZY SIOSTRZE BERNADETCIE" zeby pokazać jak to "przyganiał kocioł garnkowi" Posprzątajcie lepiej u siebie, a nie udajecie zatroskanych o niemieckie dzieci, gdy swoje macie w dupie

    •  

      pokaż komentarz

      Posprzątajcie lepiej u siebie, a nie udajecie zatroskanych o niemieckie dzieci, gdy swoje macie w dupie

      @robert5502: że co? Jeżeli jesteś "w gościach" to wypadałoby przynajmniej kulturę zachować. W ogóle kim są Ci mityczni "wy". Obie sprawy są bulwersujące i nie ma żadnego powodu, aby się kłócić o to która bardziej. Zmień myślenie.