•  

    pokaż komentarz

    Dla wszystkich zmagajacych się z tym gownem polecam serie odburzanie wg divovica. Sam wpadłem w to. Pierwszy raz po marihuanie ale mi przeszło po czasie. Dużo gorszy był drugi raz kiedy atak paniki dostałem z dupy (teraz wiem że to przez stres). Straszne uczucie myślałem że dostałem schizofrenii. Leżałem w łóżku i się trzaslem ze strachu. Myślałem, że moje życie się skończyło. Pare miesięcy się z tym meczylem ale udalo się dzieki właśnie tej serii i forum zaburzeni.pl

    źródło: youtube.com

  •  

    pokaż komentarz

    Z wlasnego doświadczenia napiszę, żeby nie kombinować z ziołem, medytacją i technikami z internetu, tylko iść do psychiatry po leki. Szkoda po prostu czasu na to wszystko. Ja żałuje, że wcześniej nie poszłam, tylko odwlekałam to wszystko licząc, że mi samo przejdzie, że to tylko nerwowy okres. Mirki pamiętajcie nerwica lękowa to nic złego i żaden powód do wstydu, mnóstwo ludzi to ma.

    •  

      pokaż komentarz

      @DyrektorMiauczuk: Napisz do mnie PW jak znajdziesz chwilę, proszę. Chciałabym pogadać...

    •  

      pokaż komentarz

      @DyrektorMiauczuk: @lapammachami: @hansschrodinger: Ale koniecznie te reklamowane na www.poradnikzdrowie.pl, prawda?

    •  

      pokaż komentarz

      @Opornik: nie wiem do czego pijesz, ja nawet artykułu nie przeczytałem ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @hansschrodinger: Tak se dworuję z tych astroturferów.

    •  

      pokaż komentarz

      @Opornik: Też nie wiem o czym piszesz bro. U mnie zioło pogłębiło fest temat. Ja finalnie nie wylądowałem u psychiatry tylko dostałem trochę mocniejsze leki uspokajające od lekarza ogólnego (na receptę) i zastosowałem się do jego ogólnych porad. Po lekach spałem jak bobo przez tydzień (chociaż to zwykła hydroksyzyna była). Odstawiłem wszystkie alko, fajki i ziółka na okres ponad 12 miesięcy i "wszedłem z piwnicy". Napady jeszcze się pojawiały ale coraz mniejsze. Poinformowałem swoje otoczenie co mi jest i też dostałem wsparcie. A targało mną mocno. Teraz gdy nawet mocno się stresuję to czuję, "że nadciąga" ale robię dwa głębsze wdechy i kładę się na dwie minutki. Ogólnie bez tej wizyty u lekarza i już w późniejszym czasie incydentalnym ratowaniu się tabsem (pewnie efekt placebo) samo by nie przeszło.

    •  

      pokaż komentarz

      @lapammachami: A jak było po odstawieniu prochów?

    •  

      pokaż komentarz

      @Opornik: Wróciło (ale słabsze) i z dnia na dzień ustępowało do praktycznie totalnego wyciszenia po około pół roku (może miałem jeszcze wtedy z 2-3 mocniejsze ataki). Zacząłem lepiej sypiać i poprawa była w zasadzie z dnia na dzień. Tak jak napisałem wcześniej, jak dostanę mega stresującego kopa to wiem, że jeszcze gdzieś tam się czai ale w porównaniu do tego co było to jest luz totalny.

    •  

      pokaż komentarz

      @lapammachami: Cieszę się, ale z moich obserwacji wynika że dragi pomagają tylko na czas brania, a potem często wracają, czasem silniejsze.

      A w to, że firmy farmaceutyczne próbują robić z nas psycholi by nas truć dragami, chyba nikt już nie wątpi.
      Te biedne dzieci w USA i EU karmione psychotropami, bo są zbyt aktywne, albo za mało aktywne, albo zbyt wrażliwe, albo za mało wrażliwe...

    •  

      pokaż komentarz

      @DyrektorMiauczuk: Ja osobiscie polecam metode ktora nazwałem kop w dupsko. Wygląda ona nastepująco. Trzeba przekuc lęk we wk%!$ienie. Moze i na początku dość destruktywna technika, pozwala z pozycji pasywnej przesiąśc sie na aktywna. Nie mozna miec tez dla siebie litosci. Pierwsze ataki mialem jakies 5 lat temu. Bylem sam w domu, budzilem sie w nocy i myslalem ze mam atak serca. Ścisk w klacie itd. Sam zadzwonilem po karetke. Po kazdym takim ataku miałem mega kaca. Wahania nastrojów itd. Potrafiłem płakac i smiac sie jednoczesnie. Dostalem skierowanie do psychiatry, ktore olalem bo doszedlem do wniosku, ze jesli ja sam sobie nie pomoge to nikt nie bedzie w stanie a nie chcial brac lekow (moja matula leczyla sie na to samo lekami i chodzila bardzo otępiała) Zacząlem sluchac aroganckiej muzyki, czytac ksiazki ludzi ktorzy maja wszystko w dupie, zacząlem regularnie biegac.Chwalic samego siebie w myslach, rozumiec swoje zachowania i pokochac siebie samego nawet do granicy narcyzmu. Zaczalem wzbudzac na siłe w sobie stan leku i probowac go zanalizowac, z niego wybrnąc. Gdy nie potrafiłem tego zrobic, dawałem sobie kilka liści w ryj, był to bodziec silniejszy niz lęk i potrafil mi pomoc. Oczywiscie wyjscie samemu z nerwicy to maksymalnie ciezka i dlugotrwala misja. Nie dla kazdego. Bedąc w jednej skrajnosci trzeba popaśc w drugą i jej zasmakowac, dopiero wtedy znajdujac balans. Po 5 latach walki, ktora do konca jeszcze sie nie skonczyła, czuje sie silniejszy niz kiedykolwiek.

    •  

      pokaż komentarz

      @Skinny_P: Kiedyś leki faktycznie otępiały, dzisiaj jest nowa generacja leków, która nie powoduje otępienia i senności, być może Twoja matka brała leki starej generacji. To co mówisz to nie jest rozwiązanie problemu, po prostu przerzucasz lęk i stres na wk!@#ienie. Ale cały czas masz problem. A ja nie chce ani się w kółko bać i stresować, ani wk!@#iać. Chce żyć normalnie. Bez ciągłego napierdzielania serca i trzęsących się dłoni nie zależnie czy powodowanych stresem czy wk!@#em. A bez leków tego nie osiągniesz. Mimo wszystko polecam ci udać się do psychiaty.

    •  

      pokaż komentarz

      @DyrektorMiauczuk: Napisalem, ze wk@%!ienie yo srodek do normalnosci. Ja ostatnimi czasy czuje sie wysmienicie. Tez nie kaze ci radzic sobie w ten sposob, po prostu mowie o tym co pomoglo mnie.

    •  

      pokaż komentarz

      @DyrektorMiauczuk: I do psychoterapeuty. Każdy poważny psychiatra potwierdzi, że lekami tylko tuszuje się objawy, a wyleczenie jest możliwe tylko przez psychoterapię, preferencyjnie poznawczo-behawioralną.

  •  

    pokaż komentarz

    Pamietam jak dzis. W 2011 zacząłem po wielu latach przełamywać ten impas. Stałem w metrze, 3-4 dni spokojne, bez lęku i obawy. I aż mnie spralizowało, że to wróci. I wróciło. Po raz ostatni, odkąd zacząłem normalnie zarabiać, wyjść z patologicznego domu, móc zacząć sterować życiem- minęło. Potem podłączyłem odżywianie, przestałem unikać ruchu, ustabilizowałem ten pieprzony , ciagły lęk. Z całego serca Wam tego życie, wgapianie sie w sciane i ten poj#$!ny lęk aż do kości przed nie wiem czym...

  •  

    pokaż komentarz

    Gdzie mam się udac? Psychiatra, Psycholog czy psychoterapeuta?

    •  

      pokaż komentarz

      @Glos-prl: Jeśli objawy są bardzo dokuczające, to psychiatra, który dostosuje leki pomagające wyjść jako tako na prostą. Natomiast on nie wyleczy źródła problemu, od tego jest psychoterapeuta, najlepiej od terapii psychodynamicznej.

    •  

      pokaż komentarz

      @pieczarrra: dziękuję u mnie zależy od stresu i sytuacji jest różnie bywa że mam normalne okresy a bywa też i tak że stres mnie zżera i do tego lęki dochodzą trzeba zrobić z tym porządek i ustabilizować.

    •  

      pokaż komentarz

      @Glos-prl: Warto nie zwlekać i zwalczyć problem póki nie rozrósł się jeszcze do wielkich rozmiarów, bo później leczenie jest o wiele trudniejsze. Powodzenia!

    •  

      pokaż komentarz

      @Glos-prl: Masz kupić dragi reklamowane na stronie www.poradnikzdrowie.pl
      A myślisz że co?

    •  

      pokaż komentarz

      @Glos-prl: Wal do psychiatry na początku, nie marnuj czasu na terapeutów. Ja poszedłem na kilka spotkań i zrezygnowałem, 4 lata później poszedłem do psychiatry i żałuję, że nie od razu. Dzięki lekom można zacząć działać i zmieniać życie.

    •  

      pokaż komentarz

      @pieczarrra: Weź ludziom nie polecaj psychodynamicznej... Jedynie terapia poznawczo-behawioralna (CBT) ma naukowo potwierdzoną skuteczność w leczeniu m.in. nerwicy natręctw, nerwicy lękowej itd. Terapia psychodynamiczna zakłada, że sam sobie wywnioskujesz zmiany patrząc daleko w przeszłość. CBT natomiast patrzy w przeszłość, wykrywa błedy myślenia (pomoc psychoterapeuty, nie że Ty sam musisz) i leczy się te konkretne błędy myślenia, zamiast latami czekać że może człowiek po przeanalizowaniu 40 raz tych samych wydarzeń sam wpadnie na pomysł jak to przełamać. Byłem na terapii psychodynamicznej i większego wyciągania kasy nie widziałem

    •  

      pokaż komentarz

      @VitalyiPOL: Problem jest taki, że psychiatra da leki na zmniejszenie objawów, nie na ich usunięcie. Jedynie porządną psychoterapią jesteś w stanie wyleczyć podstawy błędnego myślenia (prowadzącego do lęków), leki jedynie obniżają poziom lęku na daną chwilę. Chcesz być dożywotnio przywiązany do leków to spoko, ale warto jednak wyleczyć źródło i po jakimś czasie odstawić leki

    •  

      pokaż komentarz

      @VitalyiPOL: dzięki rozumiem korzystałem z terapii w sprawie alkoholu to poziom znam o psychiatrze myślę cały czas bo normalnie żyć najwyższa pora

    •  

      pokaż komentarz

      @Tomek7: Nie będę się rozpisywać tu o swoich doświadczeniach, przeżytych problemach, ale przerobiłam oba nurty terapii i koniec końców muszę się zgodzić ze słowami mojej lekarki, że poznawczo-behawioralna może pomoże sobie radzić z objawami, ale to psychodynamiczna, choć o wiele trudniejsza, pozwala dotrzeć do źródła problemu i wyleczenia. Kwestia też trafienia na odpowiedniego terapeutę, bo trafiłam na jedną babkę, która by nic tylko siedziała, milczała i kazała Ci gadać kocopoły, stówka, do widzenia, ale koniec końców zmieniłam na taką, która mnie wyciągnęła ze naprawdę nieciekawego stanu. Może to kwestia tego, że jedni cierpią na same lęki, a jedni mają to połączone dodatkowo z zaburzeniami depresyjnymi lub innego rodzaju i w zależności od tego też zaleca się różne typy terapii, tak samo jak różne zapisuje się leki.

    •  

      pokaż komentarz

      @Tomek7: Leki pozwalają ci działać i robić, to czego byś nie zrobił bez nich, czyli podejmować decyzje niepodyktowane lękiem, a dzięki temu poprawić swoje życie, ogólne samopoczucie i pewność siebie. Dla mnie to najważniejsza rzecz.

    •  

      pokaż komentarz

      @pieczarrra: Fakty są takie, że CBT jako jedyne jest potwierdzone naukowo. I w nim też się szuka w przeszłości, ale oprócz tego, że Ty mówisz, to terapeuta rozbija to na schematy zachowań, błędny myśleniowe itd. W psychodynamicznej tego nie ma. Nie masz edukacji odnośnie Twojej psychiki, przez co znacznie łatwiej jest ponownie wpaść w te same problemy - nie poznasz bowiem przyczyny naukowej Twojego problemu, jedynie co się z Tobą działo. W CBT poznasz dogłębne przyczyny, co pomoże uchronić się przed błędem w przyszłosci.

      Oczywiście, psychodynamiczna - przynajmniej czasami - też może pomóc. Jednak nowym ludziom polecałbym jedynie poznawczo-behawioralną. Fajnie, że ta pierwsza Tobie pomogła, ale ja bym sprawę postawił inaczej: nie że CBT jest złe, a Twój terapeuta był słaby. ;) Ogólnie ja po CBT czuję, że jestem w stanie walczyć z lękami. Po psychodynamicznej po krótkim czasie wszystko wróciło

    •  

      pokaż komentarz

      @VitalyiPOL: Oczywiście, dlatego nawet psychoterapeuci polecają je na początek. Jednak to słyszałem już wielokrotnie: nie ma skutecznej farmakoterapii bez psychoterapii, natomiast w drugą stronę jak najbardziej to występuje