•  

    pokaż komentarz

    Wow, szacun. Po swoich zabawach w DCS i średnio udanych naukach lądowania, nie spodziewałem się, że przepustnica wymaga aż takiej pracy.

  •  

    pokaż komentarz

    Komentarz usunięty przez autora

  •  

    pokaż komentarz

    ja pierydole sam bym tak wylądował , mając instrukcje od kurzątkowskiego z #jaktoogarnac

  •  

    pokaż komentarz

    Jestem lajkonikiem w tym temacie więc zadam pytanie. Dlaczego lądowanie opiera się na umiejętnościach pilota a nie jest zarządzane przez system sprzęgający okręt i samolot, który może w czasie rzeczywistym korygować i przewidywać ruchy statku, samolotu, fal i powietrza?

    •  

      pokaż komentarz

      @snup-siup: Z tego samego powodu, z którego wahadłowcem lądował zawsze człowiek, choć przy wejściu w atmosferę, przy prędkościach rzędu kilkunastu tyś km/h, człowiek przyglądał się tylko co robi komputer. Przyziemienie należy do pilota, gdyż najlepszy komputer siedzi między uszami każdego homo sapiens. I póki co żadna maszyna nie może się z nim równać - w kwestii czucia statku powietrznego i przewidywania jego zachowania oraz kaprysów pogody.

    •  

      pokaż komentarz

      @Agrodonk: Kwestia czasu. Elektronika już jest tak zaawansowana, że może przetwarzać wiele danych jednocześnie. Kamery, radary, gps-y itp wszystko to może lepiej działać niż człowiek. W spacex silniki same lądują ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @snup-siup: a jakbyś widział taki system przewidujący zachowanie 300+ metrowego lotniskowca na wzburzonym morzu i sprzęgnięcie go z systemem przewidującym zachowanie samolotu miotanego wiatrem?
      W warunkach wojennych utrzymywanie super wydajnego łącza pomiędzy okrętem a samolotem/samolotami powodowałoby uśmiech na twarzach celowniczych wroga bo taki lotniskowiec świeciłby na radarach jak choinka. Do tego byłoby to oddanie kontroli nad samolotem na zewnątrz co jest ryzykiem bo pewnie dałoby się taki system oszukać.

      Z zewnątrz lądowanie na lotniskowcu nie wygląda na rozsądny manewr bo polega na przywaleniu samolotem w pokład przy daniu pełnego gazu w ostatnim momencie podejścia (patrz na przepustnicę od mniej więcej 55s - pełna moc bo jakby się nie udało trzeba mieć moc na ponowne odejście a nie czekać na rozkręcenie silników). Samolot jest zatrzymywany liną zaczepioną o hak, ale w momencie zaczepienia samolot jest na pełnej mocy i wcale nie ma chęci się zatrzymać. Nie wiem czy jest sens bawić się w ultraprecyzyjne podejście jak samoloty są zaprojektowane do takiego właśnie jebnięcia o pokład.

    •  

      pokaż komentarz

      @macgar: Możliwe, że kwestia czasu, ale wydaje mi się, że tylko dla bezzałogowych statków powietrznych. Jeśli w grę wchodzi ludzkie życie (pilot) to za duże ryzyko. Maszyna może przetwarzać wiele danych jednocześnie owszem, ale dokładnie to samo robi nasz mózg. Dołóż do tego ogromną rolę doświadczenia, które pomaga przewidywać rozwój wydarzeń na podstawie zerowych wręcz danych i maszyna wymięka. Systemy o których piszesz, działają precyzyjniej i szybciej niż człowiek, ale nie lepiej i najważniejsze - nie podejmują samodzielnych decyzji.

      @uni6: zgadzam się w całości. Trzeba dodać, że to jest kontrolowane zderzenie z pokładem, który jest wielkości znaczka pocztowego w stosunku do normalnego lotniska. Pozdro

  •  

    pokaż komentarz

    Co on ma tam za ściągawkę na kolanie? ( ͡º ͜ʖ͡º)