•  

    pokaż komentarz

    Wykop. Często go słucham. Ale nadal nie jestem w stanie przekonać się do tego głosu a dokładne tonu i akcentowania ( ͡° ʖ̯ ͡°)

  •  

    pokaż komentarz

    z nieistniejącego już bloga scifuna...

    Relatywistyczny zawrót głowy

    W dzisiejszym artykule stajemy w ringu z jednym z najtrudniejszych myślowych przeciwników - Teorią Względności !

    Nie będziemy jednak walczyć czysto. Zastosujemy nietuzinkowe techniki i zmusimy przeciwnika do zaprezentowania najbardziej dziwacznych pozycji i wygibasów.

    Gong !

    Oni wszyscy się mylą...

    Jak to naprawdę jest z podróżą statkiem kosmicznym ? Większość z nas, przyzwyczajona jest do pewnej myśli, mówiącej że podróże międzygwiezdne, nawet z prędkościami bliskimi prędkości światła, są bardzo długotrwałe. Sprawdź czy należysz do tej grupy :) Myśl ta, wygląda mniej więcej tak:

    Skoro jakiś obiekt jest odległy od Ziemi o milion lat świetlnych, to przecież nawet podróżując z prędkością bliską światłu, będziemy lecieć ponad milion lat. Jeśli nie można przekroczyć prędkości światła, to nigdy nie będziemy w stanie dolecieć dalej, w czasie życia jednego pokolenia załogi statku. Np statek lecący z maksymalną prędkością przez 60 lat, pokona dystans max 60 lat świetlnych i nigdy nie doleci dalej. Zatem jaki jest sens wylatywać w podróż, do wspaniałej planety położonej 1000 lat świetlnych od Ziemi, skoro pożyjemy najwyżej lat 100 ?
    I tu właśnie następuje nasze pierwsze zderzenie z Teorią Względności a powyższa myśl jest, jak by to powiedzieć... tak jakby błędna.

    Zapewne wielu z nas obił się o uszy termin "dylatacja czasu", czyli jego tajemnicze spowolnienie dla obiektów poruszających się. Krótko mówiąc - im obiekt szybciej się porusza, tym wolniej płynie "jego" czas. Zjawisko to jest bezpośrednią i udowodnioną konsekwencją teorii względności.

    Nie każdy jednak wie, co tak naprawdę jest konsekwencją tego zjawiska. Zanim do tego przejdziemy, rozważmy statek kosmiczny poruszający się z prędkością 50% prędkości światła. Załoga statku po podróży trwającej dla nich 10 lat, powróci na Ziemię i stwierdzi że minęło 11 i pół roku. Różnica czasu zwiększa się wraz z prędkością statku. Spójrzmy na tabelę (symbol "c" oznacza prędkość światła):

    Prędkość statku Dla załogi minęło Na Ziemi minęło
    50% c 10 lat 11,5 roku
    60% c 10 lat 12,5 lat
    70% c 10 lat 14 lat
    80% c 10 lat 16,6 lat
    90% c 10 lat 23 lata
    95% c 10 lat 32 lata
    99% c 10 lat 70 lat
    99,99% c 10 lat 707 lat
    99,999999% c 10 lat 70 tysięcy lat
    99,9999999999% c 10 lat 7 milionów lat
    99,99999999999999% c 10 lat 700 milionów lat

    Co z tego wynika ? Coś niespodziewanego... Okazuje się, że jeśli wyślemy statek z misją dotarcia do planety, położonej 700 milionów lat świetlnych od Ziemi i nadamy statkowi prędkość 99,99999999999999% c, to na Ziemi minie owszem 700 milionów lat... ALE NIE NA STATKU ! Na statku minie zaledwie 10 lat !!! Załoga statku kosmicznego, pokona tę monstrualną odległość w ciągu zaledwie 10 lat swojego życia. Jak to możliwe ? Jak statek mógł pokonać 700 milionów lat świetlnych w ciągu 10 lat, skoro poruszał się WOLNIEJ niż światło ?!?

    Odpowiedzią na ten niezwykły paradoks, jest kolejna z konsekwencji Teorii Względności. Okazuje się, że nie tylko czas jest względny. Względne są także odległości. Im szybciej porusza się statek, tym bardziej skraca się odległość odcinka po którym się porusza. Oczywiście nie powoduje to żadnych fizycznych napięć w przestrzeni - skrócenie odległości obserwowane jest wyłącznie dla załogi statku. Skrócenie to, nazywa się skróceniem Lorentza.

    •  

      pokaż komentarz

      Prędkość statku Dystans widziany z Ziemi Dystans widziany przez załogę
      99% c 700 milionów lat świetlnych 98,7 milionów lat świetlnych
      99,99% c 700 milionów lat świetlnych 9,8 miliona lat świetlnych
      99,999999% c 700 milionów lat świetlnych 98,7 tysięcy lat świetlnych
      99,9999999999% c 700 milionów lat świetlnych 987 lat świetlnych
      99,99999999999999% c 700 milionów lat świetlnych 9,87 roku świetlnego

      Poniższe animacje przedstawiają wizualizację skrócenia Lorentz'a. Dalsze zbliżanie się do prędkości światła (coraz wyższy procent), zmieniłby gwiazdy w wąskie linie położone jedna przy drugiej.

      Oczywiście "płaskość gwiazd" powyżej, to widok 2-wymiarowy. Przestrzeń jest 3-wymiarowa, zatem dla załogi statku, gwiazdy zmieniają się w płaskie dyski - koła których płaszczyzny są prostopadłe do kierunku ich ruchu. Są jak gigantyczne talerze mijane po drodze.

      Jak widać, dzięki zjawisku relatywistycznego skrócenia odległości, problem znika. Załoga statku naprawdę przebędzie 700 milionów lat świetlnych, w ciągu zaledwie 10 lat swojego życia. Prędkość można podnosić dalej, uzyskując coraz wyższy procent prędkości światła. Okazuje się, że dzięki dylatacji czasu i skróceniu Lorentza, człowiek jest w stanie przebyć dowolny dystans we Wszechświecie, dolecieć w dowolnie odległe rejony, nie przekraczając prędkości światła, ani nie tracąc na to zbyt wiele cennego czasu. Problemem jest tylko i wyłącznie osiągnięcie prędkości jak najbardziej zbliżonej do prędkości światła - nie musimy jej przekraczać, aby dostać się w dowolne miejsce we Wszechświecie.

      Wsiadając do statku i rozpędzając go do prędkości bardzo bliskiej prędkości światła,
      możemy dolecieć do bardzo odległej galaktyki w ciągu paru minut.

      Konsekwencje tuzinkowe

      Tak - powiecie - ale co z tego, że "ONI" dolecą tam w 10 lat, skoro "MY TU NA ZIEMI" nigdy się ich nie doczekamy, bo u nas minie 700 milionów lat ? Nigdy nie poznamy ich wspaniałych opowieści, nigdy nie dowiemy się co przeżyli i co widzieli. Słusznie powiecie. Nie dowiemy się, nie doczekamy się. Ale czy to znaczy, że nie powinniśmy tego robić ? O ile wysyłanie w ten sposób misji badawczych nie jest specjalnie sensowne, gdyż z wynikami badań nie byłoby już gdzie wracać, o tyle można rozważyć podróże "w jedną stronę".

      Np. misje kolonizacyjne. Z naszej perspektywy, wysyłamy arkę wypełnioną ludźmi i sprzętem do zasiedlenia rajskiej planety, żegnamy się z nimi, gdyż nigdy już ich nie zobaczymy. Kiedy dolecą na miejsce, życie na Ziemi może dawno już nie istnieć, nigdy też nie dowiemy się czy im się powiodło. Ale jednocześnie dla tych kolonistów, będzie to zaledwie 10-letnia podróż. Zróbmy mały eksperyment myślowy - wyobraźcie sobie teraz, że siedzicie w tym statku, lecicie z misją kolonizacyjną. Siedzicie na swoim łóżku i spoglądacie na zegarek. Wskazówka odmierza sekundę za sekundą - każde cyknięcie wskazówki, oznacza że na Ziemi minęły ponad 2 lata... Przypominacie sobie ludzi, których pozostawiliście za sobą. Wiecie, że wszyscy oni będą martwi, zanim wskazówka odmierzy pełną minutę... Kiedy zaś pójdziecie spać, zaśniecie z myślą, że gdy obudzicie się rano, Ziemia będzie starsza o ponad 60 tysięcy lat. Czy to oznacza, że nie ma sensu wysyłać takich misji ? Wręcz przeciwnie, powinniśmy to robić, gdyż dzięki temu zapewnimy rasie ludzkiej przetrwanie i nieśmiertelność.

      Od czasu otwarcia tej strony, siedzisz na swoim łóżku we wspomnianym statku kosmicznym.

      Tymczasem na Ziemi...

      Konsekwencje nietuzinkowe

      W czasie takiej misji może się jednak okazać coś zabawnego. Może się np. okazać, że ludzkość którą zostawiliśmy za sobą, doleci na planetę szybciej od nas. Albo - po 20 minutach od naszego startu, dogoni nas i powie że podrzuci nas szybciej swoim statkiem zaginającym czasoprzestrzeń... Czy powinniśmy być zaskoczeni ? Wszak wiemy, że każda nasza godzina na statku to prawie 8 tysięcy lat na Ziemi... A na Ziemi w tym czasie trwa normalny rozwój naukowy W ZIEMSKIM TEMPIE. W ciągu 1000 lat ludzkość na Ziemi wynajduje napęd czasoprzestrzenny i dogania nas po kilkunastu minutach od naszego startu.

      Jednak nawet jeśli nas nie dogonią, to musimy założyć, że rozwój cywilizacyjny na Ziemi, osiągnie podczas misji taki poziom, że jej cel, jej ważność, całkowicie straci na znaczeniu. Wyłączając przypadek zagłady Ziemi, nasza misja stanie się po stokroć bardziej idiotyczna, niż budowanie galeonu i szukanie morskiej drogi do Indii w XXI wieku. Pomyślmy - zanim dolecimy, na Ziemi miną setki milionów lat rozwoju cywilizacyjnego, podczas gdy rozwój na statku, będzie praktycznie tkwił w miejscu. Dla mieszkańców Ziemi, będziemy reliktami przeszłości, na pozbawionej sensu i znaczenia, antycznej misji, która z czasem stanie się legendą, potem bajką aż w końcu szaloną hipotezą, podejmowaną przez kontrowersyjnych archeologów z przyszłości.

    •  

      pokaż komentarz

      Konsekwencje bardzo nietuzinkowe

      Powyższy akapit, mógł już zapalić w głowie pewne konkretne lampki. Zauważyliśmy, że podczas gdy my lecimy sobie spokojnie na statku, na Ziemi czas biegnie niesłychanie szybko i niesłychanie szybko dokonują się badania naukowe i postęp technologiczny. Np. po 5 minutach od startu, na Ziemi są już znane lekarstwa na wszystkie choroby, włącznie z najpoważniejszymi. 3 minuty później średnia długość życia wynosi 500 lat i skolonizowane zostały Księżyc, Mars i księżyce Jowisza. Po kolejnych paru minutach ludzkość wynajduje napęd czasoprzestrzenny. Widzimy zatem, że rozwój biegnie w zawrotnym tempie. Dla nas, bo na Ziemi mija pokolenie za pokoleniem i nikt nie odczuwa żadnej specjalnej "szybkości" tego rozwoju.

      Z powodu masy, statek dla całej ludzkości nie mógłby być budowany na Ziemi.

      A gdyby tak... odwrócić role ? Zbudujmy monstrualnie wielki statek kosmiczny, załadujmy do niego całą ludzkość i rozpędźmy do odpowiedniej prędkości. Jednak wcześniej zostawmy na Ziemi jedno miasto - miasto naukowców i inżynierów, którzy zajmą się rozwojem nauki i technologii - dla nas. Wyznaczymy sobie trasę tam i z powrotem i zbliżymy się do prędkości światła. Podróż zakończy się w miejscu startu, na Ziemi. Co się dzieje ? Po np. tygodniu naszego lotu, docieramy z powrotem na Ziemię i lądujemy. Nasi naukowcy pracowali ciężko przez 1000 lat i oto przekazują nam efekty swoich prac.

      Niesamowitość takiego rozwiązania, polega nie tylko na tym, że możemy de facto, dowolnie przyśpieszyć rozwój ludzkości w bardzo krótkim czasie osiągając wyniki wymagające setek lat, pokoleń badaczy i narodzin tuzinów geniuszy pokroju Newtona i Einsteina. Niecodzienność tego rozwiązania, polega też na tym, że o ile dla nas - ludzkości osadzonej na statku - faktycznie byłby to nieprawdopodobnie cenny dar i wyjątkowo sprytne podejście do rozwoju cywilizacyjnego, o tyle dla ludzi pozostawionych na Ziemi - naukowców - nasz powrót mógłby być czymś niezbyt przyjemnym, lub nawet niepożądanym. Skoro u nich minęło 1000 lat, to zapewne rozwinęli się z miasta w dużą, bardzo zaawansowaną cywilizację a motywacja do przyjmowania i edukowania zacofanej o 1000 lat cywilizacji ze statku kosmicznego, może być czymś czego nie będą chcieli się podejmować. Postawmy się w ich sytuacji, opuściliśmy ich z egoistycznych pobudek, wyłącznie po to aby wykorzystać dla własnego rozwoju ich pracę. Wracamy po 1000 latach i wyciągamy chciwe łapska po wyniki. To tak, jakby do naszych czasów zawitał Mieszko I, z całym narodem i domagał się przywrócenia do władzy i nauczenia ich całej zdobytej przez nas wiedzy a w ogóle najlepiej jakbyśmy się usunęli w cień, bo to oni są ważni a nie my. Jak więc widzimy, relatywistyka implikuje również ciekawe kwestie moralne.

      Nokaut

      Pora na eksplozję mózgu, kolejną ;) Powiedzieliśmy, że przy zbliżaniu się obiektu do prędkości światła, jego czas płynie coraz wolniej a skrócenie Lorentza rośnie, czyli odległość maleje. Skoro tak, to gdzieś przecież musi być granica tego spowolnienia czasu i skracania odległości. I rzeczywiście tak jest. Tą granicą jest prędkość światła. Obiekt poruszający się z prędkością światła, staje się bardzo egzotycznym bytem.

      Czas i odległość maleją do zera.

      O ile obiekt o masie dodatniej nie może osiągnąć prędkości światła, więc trudno odpowiedzialnie mówić o statku kosmicznym, o tyle istnieją obiekty które poruszają się wyłącznie z taką prędkością. Co porusza się z prędkością światła ? Np. światło :) Spróbujmy wejść w skórę fotonu. Jak foton odbiera świat ? Jaka jest jego rzeczywistość ? Ponieważ porusza się z prędkością światła, dylatacja czasu w jego przypadku jest całkowita, to znaczy, że dowolną odległość pokonuje w czasie wynoszącym 0 sekund. Poprzez skrócenie Lorentz'a odległość także maleje do 0.

      Weźmy jako przykład odległą gwiazdę, znajdującą się miliard lat świetlnych od Ziemi. Według nas musi minąć miliard lat, zanim foton od tej gwiazdy trafi na Ziemię. Jednak dla fotonu czas ten wynosi 0. Co oznacza, że foton wyemitowany jest jednocześnie fotonem odebranym ! Natomiast "minięcie" miliarda lat, jest wyłącznie naszym własnym odczuciem, ten czas minął tylko dla nas, nie dla fotonu. Dlaczego niby nasza perspektywa ma być właściwsza niż perspektywa fotonu ? Co więcej, według fotonu, nie ma żadnej odległości pomiędzy nami. Świat według fotonu jest zupełnie płaski - jest płaszczyzną spłaszczoną do zera, prostopadłą do kierunku "ruchu" fotonu (ruchu którego wg. fotonu nie ma...). Jest płaski nie tylko od jakiejś gwiazdy do nas. Jest również płaski we wszystkich innych kierunkach biegu fotonów. Każdy foton, ma swoją własną płaszczyznę Wszechświata, na której istnieje a wszystkie te płaszczyzny my odbieramy jako jedną przestrzeń zanurzoną w czasie, który dla fotonu nie ma żadnego zastosowania.

    •  

      pokaż komentarz

      Poczekajmy... aż coś się wydarzy

      Takie pozorne przyśpieszenie rozwoju cywilizacyjnego, jak w omawianym przypadku kosmicznej arki (pozorne, bo dla ludzi których zostawimy na Ziemi, czas będzie biegł normalnie a my będziemy zacofani), jest pierwszym z możliwych motywów zrealizowania takiego przedsięwzięcia. Drugi motyw, to przeczekanie w czasie, aż w naszej Galaktyce zaczną się dziać ciekawsze rzeczy.

      Jedną z zagadek naszego Wszechświata, jest słynny paradoks Fermi'ego, wyrażany prostym pytaniem "Gdzie oni są ?". Pytanie odnosi się do zdumiewającej dysproporcji pomiędzy monstrualnym ogromem Wszechświata a jego zupełną "ciszą inteligencji" - czyli mówiąc wprost, dlaczego nie znaleźliśmy jeszcze innych obcych ras, skoro samych gwiazd we Wszechświecie jest więcej niż ziarenek piasku na Ziemi ? Propozycji rozwiązania paradoksu jest całe mnóstwo. Jedna z nich zakłada, że Wszechświat jest jeszcze ciągle zbyt młody a Ziemia, może być jedną z pierwszych planet, na których ewolucja "wyprodukowała" w ciągu miliardów lat organizmy inteligentne. Jeśli tak, to poczekajmy na nich ! Przesiedźmy na statku parę dni, aż w Galaktyce minie miliard lat i wówczas poszukajmy inteligencji. Po miliardzie lat nie tylko cała Galaktyka może być dojrzalsza i bardziej obfitująca w życie, lecz również nasi wspaniali naukowcy pozostawieni na Ziemi przekażą nam swoje dziedzictwo. O ile będą istnieć i będą chcieli je przekazać.

      Delorean potrzebował 88 mil /h aby skoczyć w czasie. My potrzebujemy 7 milionów razy więcej.

      O ile przeniesienie całej ludzkości na gigantyczny statek kosmiczny, rozpędzany do prędkości przyświetlnych, może okazać się zadaniem cokolwiek trudnym, o tyle w wypadku małych, kilku-osobowych statków, będzie to zapewne dużo prostsze. Załóżmy, że chcemy dowiedzieć się co przyniesie przyszłość. Nie ma problemu ! Zabieramy najbliższą rodzinę na statek i startujemy, rozpędzamy się i wracamy po 2 tygodniach na Ziemię, na której minęło np. 300 lat. Któż z nas nie chciałby zobaczyć co przyniesie przyszłość, jakie będą losy człowieka w ciągu następnych setek i tysięcy lat ? Czy zrozumiemy Wszechświat ? Czy odnajdziemy obce cywilizacje ? Kto będzie kolejnym Einsteinem ? Jakie cuda odkryjemy na innych, żywych planetach ? To wszystko jest w zasięgu życia jednego człowieka. Podróżowanie w przyszłość, jest udowodnionym i namacalnym faktem (np. musi sobie z nim radzić system GPS). Jedyne czego potrzeba, to odpowiednio duża prędkość.

      Zagadka Bystrzaka !

      Dla załogi statku patrzącej przez szybę, to przestrzeń się porusza w stosunku do statku a oni sami stoją w miejscu. Ponieważ przestrzeń porusza się, to i przestrzeń ulega skróceniu Lorentz'a. Załoga może więc sądzić, że ich statek robi się bardzo długi w stosunku do przestrzeni i tak jest widziany z zewnątrz. Jednakże dla obserwatora z Ziemi, to statek się porusza na tle przestrzeni, a więc to statek ulega skróceniu Lorentz'a i robi się krótszy.

      Kto ma rację ? Co się kurczy - statek, czy przestrzeń po za nim ?

      Bonus !

      Dzięki znajomości zawiłych zakrętów Ogólnej Teorii Względności, nie musimy wcale rozpędzać statku do prędkości światła, aby spowolnić nasz upływ czasu i poczekać, aż na Ziemi miną milienia. Dylatacja czasu występuje nie tylko w ruchu, ale także w bezpośredniej bliskości źródeł grawitacji. Im silniejsza grawitacja obiektu, tym wolniej płynie tam czas. Czas na powierzchni Ziemi płynie wolniej, niż na szczytach wysokich budynków, gdyż im wyżej tym grawitacja jest słabsza. Oczywiście na Ziemi są to różnice bardzo niewielkie, jednakże gdyby satelity GPS nie uwzględniały korekty na dylatację czasu spowodowaną przez niższą grawitację (przyśpieszenie czasu) oraz przez własną prędkość satelity (spowolnienie czasu), to pomiary na odbiornikach myliły by się o całe kilometry !

      Otoczenie czarnej dziury silnie odkształca przestrzeń oraz czas.

      Inna sprawa, gdy znajdziemy w środowisku o bardzo silnej grawitacji, np. w pobliżu czarnej dziury. Oczywiście aby na nią nie spaść, musielibyśmy orbitować z odpowiednią dużą prędkością (pamiętamy działo Newton'a z poprzedniego artykułu). W takim otoczeniu również osiągniemy efekt znacznego spowolnienia upływu naszego czasu, względem czasu ziemskiego.

    •  

      pokaż komentarz

      @etherway Dzięki Cumplu, wspaniale się czytało! ʕ•ᴥ•ʔ

    •  

      pokaż komentarz

      @etherway "Załoga statku naprawdę przebędzie 700 milionów lat świetlnych, w ciągu zaledwie 10 lat swojego życia. " A co z rozszerzaniem się Wszechświata? Czy po kilku takich podróżach, nie okaże się, że Wszechświat już się baedzo rozkurczył, wychłodził i umiera?

    •  

      pokaż komentarz

      Jedna z nich zakłada, że Wszechświat jest jeszcze ciągle zbyt młody a Ziemia, może być jedną z pierwszych planet, na których ewolucja "wyprodukowała" w ciągu miliardów lat organizmy inteligentne. Jeśli tak, to poczekajmy na nich

      @etherway: A może cywilizacje uspały się czekając na inne i cały wszechświat jest pełen takich "śpiochów". Może to naturalny element ewolucji inteligentnej cywilizacji. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @etherway fajne rozkminy, w dzieciństwie lubiłem zastanawiać się co myśli foton i jak z jego perspektywy wygląda wszechświat w trakcie jego 0-sekundowej podróży przez wszechświat :)

      Dodam coś od siebie: wizja planety krążącej wokół czarnej dziury (gdzieś w pobliżu HZ) niczym w Interstellar. Jeśli planeta się obraca, to ludzie mieszkający na takiej planecie, którzy "mają dzień" ( są zwróceni do czarnej dziury b przodem, wolniej się starzeją), a po obrocie planety (od czarnodziurowego południa do północy) - starzeją się coraz szybciej, i zaczynają doganiać tych, którzy byli po drugiej strony planety.

      Idą za tym inne ciekawe wyzwania - stworzenie Internetu czy sieci komórkowej opasającej cały glob nie byłoby takie proste. Pomyśl, że dzwonisz na Skypie do znajomego, który mieszka po przeciwnej stronie planety i akurat jest u niego "północ" - jeśli technologicznie dałoby radę ogarnąć tę kwestię, Ty byś widzial go jako mówiącego i ruszającego się znacznie szybciej, a, on Ciebie jak leniwca-urzędnika z Zootopii :)

    •  

      pokaż komentarz

      Dla mieszkańców Ziemi, będziemy reliktami przeszłości, na pozbawionej sensu i znaczenia, antycznej misji, która z czasem stanie się legendą, potem bajką aż w końcu szaloną hipotezą, podejmowaną przez kontrowersyjnych archeologów z przyszłości.

      @etherway: Wyobrazmy sobie teraz, ze istniala/istnieje we wszechswiecie taka wysoko rozwinieta cywilizacja, ktorej udalo sie osiagnac predkosci zblizone do predkosci swiatla i ze to wlasnie oni przybyli na Ziemie z taka misja koloniazacyjno-naukowa, i to oni byli pierwszymi inteligentnymi na naszej planecie. ;)

    •  

      pokaż komentarz

      Załóżmy, że chcemy dowiedzieć się co przyniesie przyszłość. Nie ma problemu ! Zabieramy najbliższą rodzinę na statek i startujemy, rozpędzamy się i wracamy po 2 tygodniach na Ziemię, na której minęło np. 300 lat. Któż z nas nie chciałby zobaczyć co przyniesie przyszłość, jakie będą losy człowieka w ciągu następnych setek i tysięcy lat?

      @etherway: Mam rozumiec, ze daloby rade z takiej wycieczki powrocic w swoej czasy (w przeszlosc)? Zawsze myslalam, ze takie podrozne gwiezdne z predkoscia swiatla to jakby tylko w jedna strone. Zle myslalam?
      Ps, Dzieki za swietny tekst, bardzo fajnie sie czytalo. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @etherway ale tak spytam. Ta prędkość światła to będzie względem ziemi? Bo wszystko w kosmosie się porusza względem siebie. Więc względem czego osiąga się tą prędkość światła?

    •  

      pokaż komentarz

      @pindolino: według tego co jest napisane, możemy podróżować tylko w przód, w przyszłość, ale jakbyśmy spotkali Ziemian za 1000 lat to dla nich byśmy było podróżnikami z przeszłości, którzy skoczyli w ich teraźniejszość (dla nas przyszłość)

    •  

      pokaż komentarz

      ale tak spytam. Ta prędkość światła to będzie względem ziemi? Bo wszystko w kosmosie się porusza względem siebie. Więc względem czego osiąga się tą prędkość światła?

      @Karl_Cotlet: Einstein twierdził, iż prędkość światła jest bezwzględna. Czyli gdybyś poruszał się z prędkością 0,5 C i włączył latarkę (bez znaczenia czy w kierunku ruchu, czy w przeciwnym), emitowane przez nią fotony będą miały prędkość C.

    •  

      pokaż komentarz

      @domin81 nie wiadomo czy ma rację. Logika podpowiada coś innego

    •  

      pokaż komentarz

      nie wiadomo czy ma rację. Logika podpowiada coś innego

      @Karl_Cotlet: Promień światła nie jest zjawiskiem ciągłym, a kwantowym. Czyli fotony są emitowane "partiami" w bardzo krótkich odstępach czasu. Z kolei same fotony są kreowane spontanicznie na skutek oddziaływań wewnątrz atomowych. Mówiąc inaczej są tworzone "na bieżąco", w skutek czego nie posiadają prędkości początkowej nadanej przez poruszające się źródło, zatem nie mogą przekroczyć prędkości światła.

    •  

      pokaż komentarz

      @Nitoslaw: @Karl_Cotlet: @pindolino: @ziuaxa: @snup-siup: @czlowiek_z_lisciem_na_glowie: @vvit0: @Nitoslaw: Cieszę się, że Wam się podobało...niestety nie mi odnosić się do treści wrzuty, ta była kiedyś na głównej(coś między 2011-2014) i od czasu do czasu lubiłem do niej wracać. Jak zauważyłem, że, najpierw oryginalne źródło, a później mirrory były coraz cięższe do znalezienia to skopiowałem sobie treść na dysk i wklejam właśnie w takie znaleziska...

      pokaż spoiler za każdym razem po plusach widać, że zapotrzebowanie na takie tematy jest duże ale o to musicie już uderzać do scifuna ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @etherway: Bardzo to ciekawe, ale mam inny pomysł. Ludzkość leci sobie na taką wycieczkę, i pozostawia na Ziemi nie inżynierów, a maszyny i sztuczne inteligencje, które przez powiedzmy tysiąc lat naszej nieobecności oczyszczają planetę ze śmieci, przywracają naturalny stan fauny i flory, pracują nad lekami i jak najefektywniejszym i najmniej destrukcyjnym dla środowiska pozyskiwaniem pożywienia w specjalnie skonstruowanych laboratoriach. Potem ludzkość wraca do starego, a jednocześnie jakby nowego, wspaniałego świata. Świata z czystą wodą, powietrzem, bez śmieci, bez wyciętych lasów, bez efektu cieplarnianego.

  •  

    pokaż komentarz

    Dziękuję kilku wykopowiczom za podniesienie pod poprzednim filmem tematu uwzględnienia czasu potrzebnego do rozpędzenia statku. Jeśli nasz statek miałby bezpieczne dla człowieka stałe przyspieszenie rzędu 1 G to w ciągu roku zbliżyłby się do prędkości światła. Następnie mknąłby przez kosmos... a dylatacja czasu pozwoliłaby nam na podróż przez cały obserwowalny wszechświat w mniej niż 100 lat. Tak, mimo niewyobrażalnych rozmiarów wszechświata, dylatacja czasu pozwala nam na podróż przez miliardy lat świetlnych kosmosu w czasie trwania ludzkiego życia. Różnice w pomiarze czasu występują także w pobliżu dużej masy. Przykładowo obiekt będący bliżej centrum Ziemi odczuwałby silniejsze przyciąganie - zegar ustawiony blisko jądra chodziłby wolniej niż zegar umieszczony na powierzchni Ziemi.

    W 2016 roku trzej naukowcy, U. Uggerhoj, R. Mikkelsen oraz J. Faye obliczyli, że jądro Ziemi ze względu na grawitacyjną dylatację czasu jest o 2,5 roku młodsze od skorupy ziemskiej. Z kolei zegar ustawiony na szczycie Mount Everest od momentu powstania Ziemi byłby o 39 godzin przed zegarem ustawionym na poziomie morza. Grawitacyjna dylatacja czasu sprawia np., że gwiazdy które znajdują się w pobliżu supermasywnej czarnej dziury będą istnieć znacznie dłużej od innych gwiazd. Ich upływ czasu ze względu na dylatację czasu związaną z bliskością czarnej dziury będzie bowiem spowolniony. Jeśli spędzilibyśmy blisko czarnej dziury np. kilka godzin to po oddaleniu się odkrylibyśmy, że dla innych ludzi minęły w tym czasie dziesiątki lub nawet setki lat, a wszyscy których znaliśmy najprawdopodobniej są już martwi. Przebywanie blisko czarnej dziury jest zatem sposobem na odbycie podróży w czasie do przodu. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    źródło: safas.jpg

    •  

      pokaż komentarz

      @Gorti: dobra robota, dzięki za ten materiał.

    •  

      pokaż komentarz

      @Gorti Wykop za materiał bo mega interesujący ale musisz popracować nad intonacją bo mówisz bardzo monotonnie, a końcówki zdań są dla mnie nie do zniesienia :)

    •  

      pokaż komentarz

      @Gorti koleś, błagam zacznij czytać teksty do swoich klipów normalnym tonem głosu. Tego robotycznego czytanie z kartki nie da się słuchać :x

    •  

      pokaż komentarz

      Przykładowo obiekt będący bliżej centrum Ziemi odczuwałby silniejsze przyciąganie - zegar ustawiony blisko jądra chodziłby wolniej niż zegar umieszczony na powierzchni Ziemi.

      @Gorti: Skąd takie rewelacje wytrzasnąłeś?

    •  

      pokaż komentarz

      @Gorti No i teraz ciekawa sprawa. Dla zewnętrznego obserwatora przyspieszenie 1g to sprawa zrozumiała, ale dla kosmonauty? W jego układzie odniesienia czas spowalnia tym bardziej im bliżej jest mu do prędkości światła. Skoro więc na "rakiecie" zegar tyka coraz wolniej, to w jego odczuciu wartość przyspieszenia powinna wzrastać. No i jeszcze jedna sprawa. Skoro przekraczając horyzont zdarzeń nasz zegar spowalnia do zera w porównaniu do zegara zewnętrznego obserwatora, to w okamgnieniu powinniśmy doczekać wyparowania czarnej dziury i/lub śmierci cieplnej wszechświata, czy tam innego końca świata. Btw. przepraszam za takie pytania, ale jestem rasowym Januszem nauki granatem oderwanym od Passata

    •  

      pokaż komentarz

      @hipokampO_o: a mnie i wielu innym oglądającym podoba się sposób mówienia przez @Gorti

    •  

      pokaż komentarz

      @hipokampO_o: a co nas to obchodzi że tobie się nie podoba, skoro nam się podoba ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @animuss a od kiedy ktoś wydał ci pozwolenie na mówienie w czyimś imieniu, towarzyszu że tak mówicie xd

    •  

      pokaż komentarz

      @Gorti

      Przebywanie blisko czarnej dziury jest zatem sposobem na odbycie podróży w czasie do przodu.

      Jest czy może być ? Skąd te rewelacje?

    •  

      pokaż komentarz

      @borsuqq Wyparowanie ostatniej czarnej dziury jest oceniane na tryliardy tryliardów tryliardów lat do przodu. Więc wcale nie tak w okamgnieniu. ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @borsuqq: Ludek w przyśpieszającym układzie nie odczuwa spowolnienia czasu. zauważa je zewnętrzny obserwator.

    •  

      pokaż komentarz

      Skąd takie rewelacje wytrzasnąłeś?

      @Chrzonszcz: Zapytaj Einsteina ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      Zapytaj Einsteina ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      @domin81: że niby w środku Ziemii panuje jebitna grawitacja że rozrywa flaki w człowieku od środka?

      pokaż spoiler wystarczy że zapytasz Newtona ( ͡° ͜ʖ ͡°) dowiesz się, że we wnętrzu Ziemii panuje zerowe przyciąganie

    •  

      pokaż komentarz

      @Chrzonszcz: Poza tym przecież nikt nie pisał o rozrywaniu flaków. Oddziaływanie grawitacyjne jest miliony razy słabsze od oddziaływań atomowych...

      "obiekt będący bliżej centrum Ziemi odczuwałby silniejsze przyciąganie - zegar ustawiony blisko jądra chodziłby wolniej niż zegar umieszczony na powierzchni Ziemi"

      Wg mnie wszystko się zgadza.

    •  

      pokaż komentarz

      Wg mnie wszystko się zgadza.

      @domin81: w takim razie w jaki sposób odczułby to silniejsze przyciąganie? Ważylby więcej stojąc na jądrze?

      Ściślej: jak skierowane byłyby wektory oddzialywania grawitacyjnego w takim jądrze?

    •  

      pokaż komentarz

      @Chrzonszcz: Ok, doczytałem sobie trochę i już wiem co i jak. Im bliżej jądra tym mniejszy promień oraz masę należy uwzględnić przy wyznaczaniu siły ciążenia.

    •  

      pokaż komentarz

      @Gorti
      Cześć, komentarz pewnie zniknie wśród tysięcy innych... Ale a nóż ;)
      Piszę bo mam propozycję na "rozkminę" ;) ale po pierwsze szanuje Twoją pracę włożoną w te filmy, bo dzięki nim ludzie są w pewien sposób nakierowywani na rozmyślanie o życiu i wszechświecie. Sam mam bardzo dużo przemysleń dlatego mam małą prośbę na dodatkowe "wow" w związku z tematem dylatacji czasu, myślę że fajnym pomysłem było by hipotetyczne przedstawienie nie tylko tego co widziałby Hubert ale również tego co widziała by Anastazja... Jak dla mnie mindblow totalny ;)
      Teoretyzujac gdyby spagettifikacja nie naruszyła świadomości Anastazji wpadając do czarnej dziury "tyłem" że wzrokiem skierowanym na zewnątrz, widziała by ona jak wszystko wokół niej przyspiesza... I im bliżej "środka" tym "na zewnatrz" czas płynie szybciej i szybciej... Do wręcz niewyobrażalnych prędkości. Anastazja widziała by więc jak pokolei planeta za planetą gwiazda za gwiazda... Zbliża się do horyzontu zdarzeń i tuż przednia zwalnia i zwalnia... Więc widziala by "film z końca" wszechświata, jak wszystkie planety i galaktyki coraz szybciej się zbliżają i zwalniają aż... Wszystko zostanie wessane... No i tutaj pojawiają cię ciekawe pytania... Bo wszystko znowu będzie w jednym miejscu, cała materia. Anastazja coraz bliżej środka i widzi tylko jak wszystko co za nią wpadło jest przed nią i parabolicznie zwalnia... Ale dokąd to jest ściągane? Do jednego punktu? Cała materia? Temat chyba znany ;) trochę później był wielki wybuch ;)
      Starałem się to w miarę wytłumaczyć ale myślę że na eksperyment myślowy wystarczy... Resztę dziwności zasugeruje mózg ;)

      Superteoretyzujac Anastazja a raczej jej świadomość widziała by koniec całego wszechświata i kto wie może początek nowego?

      Pewnie ten komentarz zniknie wśród tysięcy innych ale myślę że do Twojej serii pasuje idealnie i daje grubo do myślenia ;)

      Pozdrawiam ;)

      Jeszcze mały edit.
      Tak sobie rozkminiam że może spagettifikacja nie oznacza śmierci, bo to nie fizycznie nas rozciąga, tylko przestrzeń sama w sobie jest rozciągana, możliwe że całkowicie zmieniła by się perspektywa postrzegania samego siebie (latający potwór spaghetti) ale naszemu ciału jako zintegrowanej całości nic by się nie stało?

      Chociaż z drugiej strony cześć ciala dojrzewała by w czasie szybciej niż reszta ... Mega ciekawy temat i pełny rozkmin i niewiadomych ;)

  •  

    pokaż komentarz

    Nareszcie coś ciekawszego. Wykop!

  •  

    pokaż komentarz

    A może @Bog_Wszechmogacy to taki ziomek który porusza się z prędkością światła? Czas dla niego nie istnieje, ale skoro opuścił nas 2k i lub więcej lat temu (zależy jaka religia), poleciał gdzieś tam by mielić w głowie innym istotom o swoim boskim istnieniu, to może jeszcze do nas wróci, sam on się nie zmieni, ale u nas minie kilka/naście tysięcy lat :D