•  

    pokaż komentarz

    tl;dr teraz nikt nie kupuje plyt ani kawalkow tylko zarabia sie na masowych odtworzeniach pojedynczych utworów, przy czym muszą ich być miliony, żeby w ogóle zarobić bo przelicznik jest śmiesznie niski. Słuchane są głównie playlisty tematyczne z różnymi kawałkami i producenci starają się wpasować w jak najwięcej z nich, dlatego kawałki są trochę smutne, a trochę wesołe, trochę hiphopowe a trochę rockowe,zabawne ale i poważne, poruszające, ale lekkie itd., posklejane z różnych styli.
    Autor sugeruje, że muzyka wcześniej miała charakter sprzeciwu wobec obrazu świata, a teraz jest wyrazem szczytowego konformizmu i że rynek podporządkował ją sobie i przetworzył na swoje podobieństwo

    najbardziej kluczowy fragment:
    Tymczasem znakomita większość użytkowników Spotify, Tidala czy Deezera dziś już nie przesłuchuje żadnej płyty od początku do końca. Nigdy też już nie kupi całego albumu ulubionego wykonawcy. Dane platform wskazują, że użytkownicy słuchają głównie playlist, czyli tematycznie poukładanych piosenek według słów kluczowych: „relax”, „chill-out”, „trening”, „joga”, „romantyczna kolacja”, „praca” lub w ostateczności gatunkowych: „rock ‘90”, „hip hop”, „dance party”.

    Najpopularniejsze playlisty mają po kilka milionów odbiorców. Znalezienie się na jednej z nich oznacza ogromny sukces. Taka logika wywiera wpływ na to, jak twórcy wydają swoje przeboje.

    Coldplay swoją EP „Kaleidoscope” zamieścił najpierw przedpremierowo w Spotify, a później karmił pojedynczymi utworami playlisty przez blisko pół roku.

    Playlisting znacząco wpływa też na sposób komponowania. Całe sztaby menedżerów i specjalistów przemysłu muzycznego pracujących dla gwiazd głowią się nad tym, jak stworzyć przebój, który będzie stylistycznym kompromisem pozwalającym zaistnieć jednocześnie na playlistach utworom pop, r’n’b, soul, hip hop i dance, bo te gatunki dzielą i rządzą w Spotify. 

    Dociekliwych użytkowników zastanawiało także czym są znaczki na niektórych playlistach i nazwy: Filtr, Topsify i Digster. Okazało się, że to kanały odpowiednio Sony, Warnera i Universala. Analogia do supermarketu staje się tu uzasadniona. Tak jak w wielkopowierzchniowym sklepie, także w streamingowym serwisie najlepszą ekspozycję i dostęp do produktu mają najwięksi i biznesowo powiązani z platformą.

    – Nie mogę być jednocześnie twórcą i tworzywem – mówił filozof z „Rejsu” i chyba były to słowa prorocze. Logika platformy sprawia, że wykonawca staje się jej zakładnikiem próbując się dostosować do praw technologii.

    •  

      pokaż komentarz

      Tymczasem znakomita większość użytkowników Spotify, Tidala czy Deezera dziś już nie przesłuchuje żadnej płyty od początku do końca.

      @Naturmensch: Trzeba powiedzieć że wynika to też z tego że na płytach większości wykonawców są bardzo nierówne kawałki. Często mam tak że na danej płycie znajdę dwie-trzy perełki które mi się spodobają, ale większość to zapychacze. Oczywiście są przypadki gdzie z przyjemnością posłucham wszystkich piosenek na danej płycie - np. Philter'a (polecam lubiącym spokojną elektronikę!) bo trzyma równy poziom i styl przez całą dyskografie - ale to raczej wyjątki.

      Dawniej nie było wyboru. Kupowało się płytę ze wszystkimi (i dobrymi i złymi) kawałkami. Zmiana płyty wymagała zwykle fizycznej interwencji ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Ze Spotify korzystam od dawna i używam go na co dzień - w samochodzie, do kąpieli, do snu, do pracy przy komputerze itd. Raczej omijam gotowe playlisty tematyczne (a jeżeli już to np. Nightstorms do snu) - mam zrobioną swoją własną, na podstawie moich ulubionych piosenek wykonawców których lubię

      Dlaczego ludzie korzystają z gotowych? Bo szybciej. Na zrobienie swojej fajnej playlisty poświęciłem masę czasu

    •  

      pokaż komentarz

      @Atreyu: ja np notorycznie zmieniałem konta google, nie logowalem sie nawet do youtube, pare razy w zyciu zgubilem kolekcje kawalkow razem z nośnikiem i koniec końców słucham w kółko tych samych ~200:piosenek, które sobie pościągałem.
      Dzisiaj akurat wzialem na probe youtube premium z google music i youtube music i podoba mi sie, ze mozna tak latwo pobierac cale albumy, szkoda tylko ze nie w mp3 a zakodowane, ale i tak dalo mi to spore nadzieje na odbudowanie cyfrowej biblioteczKi

    •  

      pokaż komentarz

      Dzisiaj akurat wzialem na probe youtube premium z google music i youtube music i podoba mi sie, ze mozna tak latwo pobierac cale albumy

      @Naturmensch: w Spotify też możesz pobierać playlisty/albumy offline ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Naturmensch:

      szkoda tylko ze nie w mp3 a zakodowane
      Tu może pomoc jdownloader.

    •  

      pokaż komentarz

      Trzeba powiedzieć że wynika to też z tego że na płytach większości wykonawców są bardzo nierówne kawałki.

      @Atreyu: no dokładnie. Powiedzmy sobie szczerze- jeśli mam "w paczce" dajmy na to 15 kawałków, z czego 10 jest okej, a 5 słabych (a częściej jest to raczej stosunek 7:8, albo i nawet 5:10!) to sorry- przesłucham raz, jak jest wybitnie nie teges to może do połowy i następny. Nie będę się katował czymś, co kompletnie mi nie leży tylko dla tego na Spotify, czy innym Tidalu ktoś zamieścił całą płytę. To było może modne te kilkanaście lat temu, kiedy faktycznie wychodziła płyta CD, trzeba było kupić całość i z tym żyć. Na 15 kawałków 10 okazało się dobrych? Cóż- słuchałeś 10 kawałków. Kupowałeś drugą płytę, na 20 kawałków tylko 9 okazało się dobrych, to katowałeś te 9. Kupiłeś trzecią płytę, artysta miał doła i na z 29 kawałków 18 okazało się być gniotami? Życie, słuchałeś tego jednego i plułeś sobie w brodę.
      Teraz już tak nie ma, bo kompletnie zmienił się model biznesowy- teraz na takim Spotify albo zakładasz darmowe konto i słuchasz reklam, albo opłacasz subskrypcję i masz bez reklam i z dodatkowymi ficzerami. Nie podoba ci się? Nie słuchasz. Szukasz tego, co ci pasuje. Dzisiaj coraz słabiej jest z klasyczną sprzedażą i to widać szczególnie w przypadku słabszych artystów, którzy nie potrafią się dostosować do zmieniającego się rynku. Jest ból dupy o to, że wredne chuje w internetach śmią śmieć puszczać kawałki.

    •  

      pokaż komentarz

      mam zrobioną swoją własną, na podstawie moich ulubionych piosenek wykonawców których lubię

      @Atreyu: protip: od jakiegoś czasu co tydzień dodaję utwory z discover weekly na osobną playlistę. I mam już 126 godzin dobrej muzyki do posłuchania kiedykolwiek przy zerowym nakładzie pracy.

      Philter

      szanuję

      Na zrobienie swojej fajnej playlisty poświęciłem masę czasu

      ale serio masz tylko jedną playlistę?

    •  

      pokaż komentarz

      protip: od jakiegoś czasu co tydzień dodaję utwory z discover weekly na osobną playlistę.

      @DILERIUM: jak coś mi się trafi zwyczajnie klikam plusa (Zapisz w bibliotece), piosenka dzięki temu trafia w zakładkę "Utwory" - jak mam czas to to później sortuję albo usuwam ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      ale serio masz tylko jedną playlistę?

      @DILERIUM: 90% czasu słucham tej jednej - swojej. Mam parę gotowców do snu, a jeżeli coś normalnego to tylko w poszukiwaniu kawałków na moją playlistę ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      90% czasu słucham tej jednej - swojej

      @Atreyu: nieźle, ja mam łącznie ~40 playlist, z czego jakaś połowa jest moja.

    •  

      pokaż komentarz

      Tymczasem znakomita większość użytkowników Spotify, Tidala czy Deezera dziś już nie przesłuchuje żadnej płyty od początku do końca

      @Naturmensch: ...bo tego nie da sie w calosci sluchac...? Albo nerwowi milenialsi nie maja cieerpliwosci aby wysluchac te lepsze i tez te gorsze kawalki. W kazdym badz razie temat do pracy na magisterke z psychologii.

    •  

      pokaż komentarz

      Dlaczego ludzie korzystają z gotowych? Bo szybciej. Na zrobienie swojej fajnej playlisty poświęciłem masę czasu

      @Atreyu: no zależy. Ja nie robię własnej playlisty, bo po prostu utwory by mi się znudziły. Korzystając z cudzych czy proponowanych przez Spotify zawsze mogę posłuchać czegoś nowego.

    •  

      pokaż komentarz

      Dlaczego ludzie korzystają z gotowych?

      @Atreyu: nie korzystają, sporadycznie się je szybko przesluchuje bo raz na pięćdziesiąt utworów się trafi jakiś coś się spodoba i można go wtedy do swojej listy dodać. Tym tropem można znowu inne powiązane kawałki odkryć bo inaczej to błędne koło. Brak czarnej listy powoduje, że normalnie ciągle te same propozycje wyskakują. Jedynie automatycznie generowane listy pozwalają coś odkryć.

    •  

      pokaż komentarz

      Tymczasem znakomita większość użytkowników Spotify, Tidala czy Deezera dziś już nie przesłuchuje żadnej płyty od początku do końca.
      @Naturmensch: o chollera jestem w znakomitej mniejszości

    •  

      pokaż komentarz

      @LM317K ale zobacz co te platformy promują na głównej. W to klika 90 proc gimbazy.

    •  

      pokaż komentarz

      Philter

      @Atreyu: @DILERIUM: Dzięki dobrzy ludzie :)

    •  

      pokaż komentarz

      @Atreyu tylko znalezc na YouTube całe albumy trudno. Promują playlisty tylko

    •  

      pokaż komentarz

      Dlaczego ludzie korzystają z gotowych?

      @Atreyu: Bo co raz częściej traktują Spotify itp. jak radio - co prawda nie zawsze mam co chcę, ale włączam i od razu gra :) Jak do tego dodamy jeszcze że jednak jest to radio mimo wszystko mocno spersonalizowane, w stosunku do tradycyjnego radia, to robi się taki fajny jednoprzełącznikowy kompromis. Ludzie idą po linii najmniejszego oporu - kliki i masz. No i jakby nie patrzeć reklam znacznie mniej niż w tradycyjnym, brak informacji i innych programów to też dla wielu ludzi atut.
      Spotify przekształca się tym samym w quazi radio - korporacje je przekształcają przy wydatnej pomocy lenistwa i niskich lotów gustów odbiorców.

    •  

      pokaż komentarz

      @LM317K moze podobnie jak ja jestes juz po prostu stary

  •  

    pokaż komentarz

    Przez dziesięciolecia artyści byli niezależni. Teraz próbują się wpasować w gusta globalnej gawiedzi (...)
    Co za brednie. Już podczas poprzedniego wieku muzyka była bardzo mocno skomercjalizowana. Upowszechnienie się środków masowego przekazu sprawiło, że prawie każdy wykonawca był nastawiony na to, aby osiągnąć sukces. Znawcą historii muzyki nie jestem, ale myślę że dawniej bardowie również chcieli, aby jak najwięcej ludzi ich słuchało.

  •  

    pokaż komentarz

    Klamstwo w opisie.
    Artysci podlegali pod wytwornie. Czesto byli wrecz tworzeni i promowani przez nie. Przynajmniej ci powszechnie znani.

  •  

    pokaż komentarz

    YouTube Music wykończy Spotify. Tak prorokuję. I nie z powodu ceny.

    Nie wiem, jak to możliwe (skoro to Spotify specjalizuje się z muzyce) ale jeśli włączę autoodtwarzanie po zakończeniu playlisty, to YouTube lepiej trafia z kolejnymi kawałkami niż Spotify. Po prostu. Automat ze Spotify na podstawie moich preferencji bardzo często gra mi sugerowane utwory, które do tego stopnia mi się nie podobają, że naciskam 'pomiń'. Natomiast YouTube może grać, i grać, i grać.
    Myślę, że algorytm po prostu więcej kosztował (albo historia moich wyszukiwań z ostatnich 10 lat?) i było warto...

  •  

    pokaż komentarz

    Spotify naprawdę coś kombinuje. Nie słucham zdefiniowanych playlist, ale korzystam z Discovery Weekly. Mam w bibliotece utwory głównie polskie, amerykańskie i angielskie. Oprócz tego w mniejszej ilości mam francuskie, hiszpańskie i dosłownie kilka kawałków ze Skandynawii. A bywają takie tygodnie, że 1/3 utworów na Discovery to właśnie skandynawskie, przy czym nie pamiętam, żeby podpowiedział mi coś francuskiego czy hiszpańskiego.

    Inna rzecz: chciałem się z kumplem wymienić muzyką. Utworzyłem playlistę, nazwałem unikalnie, żeby łatwo było znaleźć, zrobiłem ją publiczną i kumpel próbował ją wyszukać. Nie ma.