•  

    pokaż komentarz

    Ostatnio zabronili używania także i Wikipedii. Ciekawe, czy nadal są Europejczycy, którzy marzą o mieszkaniu w Chinach.

  •  

    pokaż komentarz

    Chiny chcą zrobić ze swoich obywateli coś na miare Homo Sovieticus. Kraj ludzi stłamszonych z zamknietymi horyzontami.

    Jednocześnie chcą zebrać ludziom możliwość popelniania błędów a każdy z nas coś przeskrobał jak był młodszy. Każde takie zdarzenie spowodowało że mogliśmy wyciągać sami wniosek, lub i nie. Nikomu za przejscie na czerwonym świetle, picie piwa pod chmurką czy palenie papierosów na mieście gdzie nie wolno tego robić nie zmieniono dzwonka w telefonie albo zabroniono jazdy autobusem. Mandat i elo, do przodu, została historia i wspomnienia. To co robi się tym biednym ludziom woła o pomstę.

    Chiny na 100% odczują negatywne efekty tego koszmaru za kilka lat tak jak teraz odczuwają politykę jednego dziecka. Stracą całe pokolenie, wychowają ludzi z uszkodzoną psychiką, niezdolnych do normalnego funkcjoniwania.
    Teraz mamy namiastkę tego na przykladzie pierwszych młodych którzy nie pamiętają czasów przed FB, YT, Insta. Wzrost samobójstw, depresji, choroby psychiczne niemożność skupienia się to zaledwie namiastka.

    Możemy snuć tylko mroczne wizje tego jak Chińczyków będzie trawić schizofrenia, paranoje i rzeczy o którym największym psychiatrom się nie śniło.

    Polecam cieszyć się wolnością którą mamy, otwartymi granicami, swobodą w podejmowaniu decyzji. Doceniać to że nasi przodkowie walczyli o to aby Polska była zawsze krajem wolnych ludzi którzy mogą sami o sobie decydować. Korzystajmy z tego jak najwięcej (✌ ゚ ∀ ゚)☞

    •  

      pokaż komentarz

      @ascalon: Nareszcie coś mądrego. I jak czytam komentarze, że chiny sa super i usa złe to mi ręce opadają.. Ludzie naprawdę nie wiedzą co się tam odpierdal*, wystarczy wyjść z terminala na lotnisku w Chinach i naprawdę wiesz, że coś jest mega nie tak, i chcesz szybko wylatywać z powrotem..

    •  

      pokaż komentarz

      Polecam cieszyć się wolnością którą mamy, otwartymi granicami, swobodą w podejmowaniu decyzji. Doceniać to że nasi przodkowie walczyli o to aby Polska była zawsze krajem wolnych ludzi którzy mogą sami o sobie decydować. Korzystajmy z tego jak najwięcej (✌ ゚ ∀ ゚)☞

      @ascalon: Tutaj debile często piszą, ze w Chinach komuna jest tylko z nazwy i "przeciez w Polsce też ejst cenzura" Ciekawe gdzie czytają takie głupoty

    •  

      pokaż komentarz

      @ascalon: jedź na zachód do neuropy, napisz coś w internecie o muzułmanach, homosiach czy żydach to się dowiesz jaką wolność mamy. No może w Polsce trochę lepiej ale nie byłbym pewien do końca. @ronin_s8: nikt nie mówi, że Chiny są super (poza jakimiś gimbo-kucami). Radzę ci samemu się przekonać jak jest w Chinach, rozmawiać z Chińczykami lub tam pojechać, a nie polegać na tym co inni napiszą jak ta zielonka wyżej. Obecnie wiesza się psy (sic!) na Chinach, jakie to one złe nie są, cytuje się Orwella, a to są wszystko takie pierdy Zachodu. Polecam komentarz znającego temat kolegi fuji.

      źródło: Screenshot_43.jpg

    •  

      pokaż komentarz

      @Senchaa No ja jestem blisko z Chinami z powodu na to ze moja małżonka stamtąd jest. Wiesz czego nam najbardziej zazdroszczą ? Unijnych regulacji. Ze kupujesz coś w sklepie i to cię nie zatruje, okaleczy czy co tam.

    •  

      pokaż komentarz

      @ascalon: Moim zdaniem ta polityka "społeczna" chińskiego rządu po prostu zabija w ludziach kreatywność. Dlatego też cała "innowacyjność" Chin to kopiowanie tego, co wymyślił ktoś inny (olewając zachodnie prawa autorskie) i próba zrobienia czegoś podobnego taniej. Z własnymi pomysłami nikt tam nie wychodzi, bo władza skutecznie temperuje indywidualistów chcących zrobić coś inaczej, niż tłum.
      Gdyby cały świat przyjął model chiński, to nie byłoby od kogo kopiować i nastałby zastój, kryzys i dystopia.

    •  

      pokaż komentarz

      @ascalon: ogólnie się zgadzam, ale wyobrażasz sobie Chiny bez polityki jednego dziecka? Swoją drogą u mnie w okolicy jest masa Chińczyków, z tego co się dowiedziałem większość obchodzi ten zakaz i jest na to wiele sposobów choć oczywiście zawsze jest ryzyko. Np jedni powiedzieli, że mają pięcioro dzieci, ale w Chinach na raz przebywa tylko jedno i zrobili sobie rotacje dzięki, której zgodnie z papierami jest jedno dziecko a realnie to pięcioro się wymienia by odwiedzić rodzinę itp. Ogólnie absurd goni absurd, łapówka goni łapówkę.

    •  

      pokaż komentarz

      @Senchaa: bylem tam, rozmawiałem, widziałem. Te wszystkie cholerne kamery na każdym kroku, już nie będę się wypowiadał więcej bo mi się nie chce. System gdzie jednostka jest bez znaczenia. Ja szanuje każdego człowieka, jest dla mnie indywiduum, także nie dziękuje - a i po wizycie tam naprawdę staram sie nie kupować nic made in china ;)

      Aha i... jeszcze jedno pamiętaj chinczyk to ci prawdy nie powie ( ͡° ͜ʖ ͡°) oni nawet nie mysla tak jak my

    •  

      pokaż komentarz

      @ascalon: To nie tak, że nie możesz popełniać błędów. Po tym jak obniżą Ci credit score za cokolwiek tam wywiniesz to możesz go odbudować np darowizną (podobno na cele charytatywne), albo np pracą społeczną, lub dobrym uczynkiem jeśli ktoś poinformuje o nim lokalne biuro informacyjne. Więc po prostu wizja kary jest bardziej nieunikniona, co moim zdaniem może mieć dobry wpływ na społeczeństwo jeśli system nie będzie nadużywany (wiem, marzenie). Bo jednak tam mają do kontroli miliard ludzi, a nie 40 milionów na dość małym terenie. Plus zobacz jak bardzo w Polsce, albo przynajmniej na Wykopie ludzie narzekają na różnego rodzaju patusów.

  •  

    pokaż komentarz

    Facebook Apple i Google opracowują podobne plany we współpracy z europejskimi instytucjami i bankami. Ale u nas to będzie przecież"światowo" no bo z zachodu

  •  

    pokaż komentarz

    ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    źródło: IMG_5501.JPG

  •  

    pokaż komentarz

    Social Credit System w Chinach w sposób jaki opisują go polskie media NIE działa. Jest kilka systemów instytucji płatniczych (np. 芝麻信用), które liczą zdolność kredytową (m.in. na podstawie robionych zakupów), ale odejmowanie "punktów" za przejście na czerwonym świetle czy śmiecenie nie ma miejsca...

    Zakazy na podróżowanie szybkimi pociągami (高铁) mają miejsce od dawna, ale nie mają wiele wspólnego z Social Credit System. Takie zakazy były wydawane od dłuższego czasu za niektóre popełnione przestępstwa.

    W przeciwieństwie do większości ludzi, którzy wypowiadają się na ten temat, byłem w Chinach wiele razy, a co więcej od pewnego czasu nawet tutaj mieszkam...

    •  

      pokaż komentarz

      Social Credit System jest bardzo złożonym tematem (jak większość rzeczy w Państwie Środka), więc upraszczanie i podawanie szokujących informacji czy liczb jest wygodniejsze i bardziej opłacalne dla wielu "dziennikarzy".

    •  

      pokaż komentarz

      @matiwoj11: Dodaj do tego zupełnie inną mentalność statystycznego Chińczyka. Tam wiele rzeczy, które nam się wydają szokujące, jest zupełnie normalne.

    •  

      pokaż komentarz

      @projektant_doktorant Dokładnie. Pomimo tego uważam, że Polacy są znacznie bardziej zbliżeni kulturowo do Chińczyków niż choćby do Hindusów czy mieszkańców Bangladeszu.

      Jest takie powiedzenie, że Chiny się kocha albo nienawidzi. Z tego powodu z pisaniem o Chinach jest jeden bardzo duży problem. Zawsze staram się opisywać Chiny jak najbardziej obiektywnie się da, więc przy byciu neutralnym staję się wrogiem obu grup. "Hejterzy" Chin nie widzą wielu pozytywów tego kraju, a kochający Chiny udają, że nie ma tutaj wielu problemów.

    •  

      pokaż komentarz

      @matiwoj11: Ja Chiny odwiedziłem, była to niesamowita podróż. Zderzenie wyobrażeń z rzeczywistością przerosło moją wyobraźnię. Połączenie Manhattanu z komuną wydaje się Polakowi nie do pogodzenia, a tam właśnie tak było. W sklepach pełno towarów, ludzie na ulicach pogodni i uśmiechnięci, nawet ci, co nie wyglądali na zamożnych. Nie jestem wielkim fanem tego kraju i nie udaję, że żadnych problemów w nim nie ma, ale z rozmów z Chińczykami wynikało, że z życia w tym systemie są generalnie zadowoleni. Co nie zmienia faktu, że są i tacy, co poza systemem muszą jakoś funkcjonować.
      Wiele rzeczy zszokowało nas pozytywnie - organizacja, współdziałanie, nastawienie na zadowolenie nas jako gości. Nawet jak z przyczyn niezależnych od nas dojechaliśmy całą grupą do hotelu spóźnieni o jakieś 9 godzin (była 2-3 w nocy), to cała obsada restauracji na nas czekała, otrzymaliśmy (co prawda zimną, ale jednak) kolację i na każdym piętrze hotelu przez całą dobę była do naszej dyspozycji obsada. A nie byliśmy w jakimś Sheratonie czy innym hotelu 5*, a w zwykłym hotelu w niewielkim, 3-milionowym mieście :)
      Kraj kontrastów - kwartał z wysokościowcami sąsiaduje z kwartałem lepianek, na których wiszą: satelita oraz klimatyzator. Ubrani na zachodnią modłę młodzi ludzie chodzą po ulicach obok takich ubranych tradycyjnie. Nowocześnie wyglądające miasta, po których 70% ludzi poruszało się na rowerach lub skuterkach. Zasaddy ruchu drogowego były przez wszystkich ignorowane, a mimo to nie widziałem żadnych wypadków. Pierwszy raz widziałem tam też rower towarowy, na którym przyjechała kilkunastometrowa scena, którą kilku Chińczyków rozstawiło w 3 godziny :) Zaliczyłem nawet jako tłumacz wizytę w szpitalu - tam widok jak w naszych szpitalach z lat 70', nawet podejście lekarzy podobne, choć po reprymendzie ichniejszych tłumaczy zmieniło się od razu.
      Widok wsi chińskiej - mocno depresyjny. Widać biedę i kombinowanie, aby przeżyć. Spotkaliśmy też żebraków. Widok dziecka, które zjadło podarowanego przez nas banana razem ze skórą został w mej pamięci do dziś. A najlepsze było to, że tłumacz od razu nas zapytał, czy oni nas zaczepiali, czy ich znamy itd.
      Jedyne co nam przypominało o tym, że jesteśmy w kraju totalitarnym, to fakt, że podróżująca z nami tłumaczka była mocno wystraszona z uwagi na obecność "supervisora". O wiele spraw jej, jako po prostu człowieka - obywatelki Chin, chciałem zapytać, np. jak jej się w Chinach żyje. Otrzymywałem potem wymuszoną odpowiedź na swoje pytanie, ale wcześniej poprzedzona była ona zdaniem "I must ask my supervisor" i krótką rozmową z ową panią, która mimo młodego wieku nie wzbudzała w nikim sympatii.