•  

    pokaż komentarz

    Artykuł z dzisiaj. W polskim kościele stabilnie:

    Droga dyskrecji

    Biskup Czaja postępował zgodnie z zasadami. Natychmiast po otrzymaniu zgłoszenia zawiesił księdza w obowiązkach. Powiadomił o sprawie watykańską Kongregację Nauki Wiary, która zajmuje się sądzeniem przestępstw seksualnych duchownych przeciwko nieletnim, tak jak nakazał czynić w takich sprawach jeszcze Jan Paweł II.

    Postąpił też zgodnie z wytycznymi Episkopatu, gdy w trakcie rozmowy z Ireną Kołodziej, matką skrzywdzonego chłopca, Dariusza Kołodzieja, powiedział jej, że może złożyć zawiadomienie w prokuraturze.

    Popełnił jednak błąd, obierając – jak ujął to później – “drogę dyskrecji”.

    Według relacji Ireny Kołodziej bp Czaja przekonał ją, by zawiadomienia nie składała.

    “Były rozmowy, że możemy iść do prokuratury, na policję, ale od razu powiedziano mi, że tam by dziecko przeżywało katusze. Że musiałby non stop mówić o tym. Cały czas wracać do tego, przeżywać to cały czas na nowo. I najlepsze dla dziecka jest, żeby nie mówić o tym. Zapytał mnie także, czy powiedziałam to swojemu mężowi. Ja mówię, że jeszcze nie powiedziałam, bo nie miałam kiedy.
    To powiedział mi, że nie mam tego mówić, bo wiadomo, jacy są mężczyźni. Zaraz by to rozpowiedzieli i rozpętałoby się piekło i tak dalej. Dlatego nie mówiłam nic”


    Jeśli tak właśnie wyraził się biskup, wprowadził ją w błąd. Zgodnie z przepisami, ofiary przestępstw seksualnych, które nie ukończyły 15 roku życia, są przesłuchiwane w obecności psychologa i co do zasady tylko raz. Jeśli biskup o tym nie wiedział, dopuścił się manipulacji, stawiając się w roli autorytetu. Jeśli wiedział – po prostu skłamał.

    Ksiądz Kuc wymaga przysięgi i milczenia przed sądem

    Milczenie na Irenie Kołodziej oraz jej przyjaciółce wymógł także ks. Piotr Kuc, diecezjalny sędzia. Podczas kolejnej wizyty w kurii na jego polecenie złożyły przysięgę na Pismo Święte, zobowiązującą je do zachowania “ścisłej tajemnicy o pytaniach i zeznaniach” złożonych w trakcie postępowania kościelnego w sprawie ks. Mariusza.

    Jak tłumaczył nam rzecznik kurii, jest to standardowa przysięga składana przed składaniem zeznań w każdego rodzaju postępowaniach kanonicznych. Niezrozumiałe jest jednak, dlaczego złożyć ją musiała także przyjaciółka Ireny Kołodziej, chociaż zeznań nie składała. Z przysięgi miały być zwolnione dopiero po zakończeniu procesu.

    Podczas konferencji w Sejmie Irena Kołodziej o jeszcze poważniejsze tuszowanie sprawy oskarżyła księdza Piotra Kuca, oficjała sądu diecezji opolskiej, czyli urzędnika sprawującego władzę sędziowską w imieniu biskupa.

    Ks. Kuc miał jej wyjawić, że ksiądz Mariusz oprócz Darka przyznał się jeszcze do czterech lub pięciu ofiar. Miał też jej nakazać, by milczała o tych nazwiskach nawet przed świeckim sądem.

  •  

    pokaż komentarz

    Ks. Mariusz przez ponad rok odprawiał msze i pojechał na wycieczkę z dziećmi.
    A może to te dzieci do niego lgnęły, szukając miłości i jeszcze jego zagubiły. ( ͡º ͜ʖ͡º) #pdk

  •  

    pokaż komentarz

    Czy ktoś mi może wyjaśnić jak działa prawo w Polsce?

    Dlaczego ksiądz zostaje zawieszony, a Janusz za taki sam czyn idzie do więźnia.

    •  

      pokaż komentarz

      @TeddyBeers: bo to byla sprawa prowadzona przez pana w sukience na podstawie ich sekciarskich zasad, a nie sprawa w świeckim sadzie. Sekta bawi sie w swoje sady, o ile rozumiem to gdy sa lamane jakies ich wewnetrzne zasady typu rozwody, swietokradztwa, czy inne oderwane od rzeczywistości czyny, to jak oni moga oceniac przestepcow? To juz trzeba miec wybujale ego i poczucie bezkarnosci, aby sie tego podejmowac. Takie sledztwo wedle prawa ma status taki jak sledztwo prowadzone przez jakiegos Janusza z krzyżykiem na szyi. Gosciu zbiera informacje o przestepstwie, ale nie przekazuje ich dalej, tylko wymysla wyrok. Dorosle dzieci, zabawa w sad. Byles niedobry, to nie mozesz zbierac na tace, ani robic czarow, i odpuszczac ludziom grzechow.

    •  

      pokaż komentarz

      Czy ktoś mi może wyjaśnić jak działa prawo w Polsce?

      @TeddyBeers: Starczy?

      źródło: cdn.aszdziennik.pl

    •  

      pokaż komentarz

      Dlaczego ksiądz zostaje zawieszony, a Janusz za taki sam czyn idzie do więźnia.

      @TeddyBeers: bo nikt tego nie zgłosił na policje. To tak jak by Janusz pracował w przedszkolu i ruchał dzieci, a jego dyrektor zamiast zgłosić to na policję, wysłał by Janusza do innego przedszkola, ale kazał nie zbliżać się do dzieci, ale równocześnie przekonał rodziców ruchanych dzieci, żeby nie szły na policje, a sam też by tego faktu nie zgłosił.

      W mojej ocenie taki biskup jest bardziej winny niż ten ksiądz. Ten ksiądz jest najprawdopodobniej niezrównoważony i powinien zostać odizolowany od społeczeństwa. Ale biskup z premedytacją ukrywał przestępstwo! On nawet nie zataił, a wręcz mataczył w sprawie.

  •  

    pokaż komentarz

    Jak widać, kościół świetnie sobie radzi i nie potrzeba żadnych komisji świeckich... (╯°□°)╯︵ ┻━┻

  •  

    pokaż komentarz

    Tylko katolik jest uczony aby widząc takie rzeczy zakrywać oczy i dalej robić swoje