•  

    pokaż komentarz

    jak kiedyś nastąpi globalna katastrofa to jedyny dorobek ludzkości jaki przetrwa to dzieła analogowe. Wszystko co cyfrowe szlag trafi.

  •  

    pokaż komentarz

    Ja bardzo dobrze wspominam Ilfordy. Bardzo fajne foty wychodziły na starym Zenicie. Klimatyczne i niepowtarzalne ziarno.

  •  

    pokaż komentarz

    Ja tam nigdy nie byłam przekonana do Fuji. Jak kolor to Kodak, jak czarno-biały to Ilford. A próbowałam, choć głównie kolorowe.

  •  

    pokaż komentarz

    Zdjęcia z kliszy zawsze będą miliard razy lepsze niż z cyfrówki. Mam zdjęcia kobiety robione zenitem, piękne.

    •  

      pokaż komentarz

      Zdjęcia z kliszy zawsze będą miliard razy lepsze niż z cyfrówki.

      @Stivo75: Bzdura wierutna, chyba że porównujesz dobrą kliszę do aparatu z bierdonki za 200zł, albo przeciętnym smartfonem. W dzisiejszych czasach klisza może być fajna dla amatorów i artystów, ale z dobrym aparatem cyfrowym w jakości nie może się równać.

    •  

      pokaż komentarz

      @Floyt: akurat pod względem jakości to 6x7 albo większe formaty kliszy spokojnie dorównują najbardziej topowym aparatom cyfrowym. Co innego kwestie praktycznego użytkowania

    •  

      pokaż komentarz

      @Stivo75 @Floyt
      Zabawne jest to ze obaj macie racje i jednoczesnie obaj nie macie racji. Wszystko zalezy od pukntu widzenia.
      Jesli zrobi sie zdjecia analogiem na topowej kliszy, wywola w topowej chemi i zrobi odbitki w klasycznej ciemni na dobrym papierze, to takie odbitki zjedza na sniadanie odbitki z kazdej cyfrowki.
      ALE kto dzis oprocz resztek pasjonatow ma ciemnie i z niej korzysta?
      Wiec tu mamy druga opcje, gdzie robimy zdjecia analogiem, wywolujemy je klasycznie, ale juz odbitki ida ze standardowego laba, czyli po prostu klisza jest skanowana. I tutaj zdjecia z analoga sa identyczne jak zdjecia z kazdej cyfrowki. A moga byc nawet gorsze, bo nie sa w zaden sposob obrobione.

      Wiec w zaleznosci od puktu patrzenia - obaj macie racje i obaj sie mylicie :)

    •  

      pokaż komentarz

      Zdjęcia z kliszy zawsze będą miliard razy lepsze niż z cyfrówki.

      @Stivo75: Tak, pod warunkiem że analog to 8x10". A i to nie zawsze ;)

    •  

      pokaż komentarz

      Mam zdjęcia kobiety robione zenitem, piękne.

      @Stivo75: z bobrem czy już bez?

    •  

      pokaż komentarz

      @Stivo75: mam albumy rodzinne do 3 pokolenia wstecz. nie zauwazylem ani jednego zdjecia, ktore byloby lepsze od zdjec z ostatnich lat robionych na wspolczesnych cyfrowkach. Najgorsze zdjecia sa imho z lat 90. wiekszosc pstrykana gownoaparatami na klisze. te sa porownywalne do zdjec z gownocyfrowek z poczatku istnienia.

    •  

      pokaż komentarz

      Zdjęcia z kliszy zawsze będą miliard razy lepsze niż z cyfrówki. Mam zdjęcia kobiety robione zenitem, piękne.

      @Stivo75:
      Piękne są zdjęcia, czy kobieta która na nich widnieje?

    •  

      pokaż komentarz

      Jesli zrobi sie zdjecia analogiem na topowej kliszy, wywola w topowej chemi i zrobi odbitki w klasycznej ciemni na dobrym papierze, to takie odbitki zjedza na sniadanie odbitki z kazdej cyfrowki.

      @ugluck: nie zjedzą xD Od lat są już przecież średnio i wielkoformatowe cyfrówki, a nawet przystawki do starych aparatów. Przecież to nie jest tak, że klisza ma nieskończoną rozdzielczość czy dynamikę tonalną. Jeżeli widzisz jakiś aspekt w którym rzekomo te zdjęcia z powiększalnika "zjadają" z cyfrówki to z chęcią dowiem się jaki...

    •  

      pokaż komentarz

      @geuze: ziarno kliszy , nie do podrobienia

    •  

      pokaż komentarz

      @RandomowyMirek: I jedno i drugie oczywiście ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Stivo75: Czyli niepotrzebny syf na zdjęciu - to jeszcze warto dodać, czy oczekujesz jak najlepszego odwzorowania, czy zasrania zdjęcia efektami niedoskonałości kliszy, aparatu i metody wywołania...

    •  

      pokaż komentarz

      Zabawne jest to ze obaj macie racje i jednoczesnie obaj nie macie racji. Wszystko zalezy od pukntu widzenia.

      @ugluck: Wszystkie opowieści o wyższości starego nad nowym (i nie mówię tu nawet jedynie o fotografii) zazwyczaj mają jedną wspólną cechę - są opowiadane od dekad, zapominając że wszystko się zmienia.

      Konsensus w branży o wyższości jakościowej fotografii analogowej nad cyfrową pochodzi sprzed kilkunastu lat.
      Wtedy to za cenę samochodu można było kupić np. Cannona EOS-D1 o matrycy 4MPix która szumiała (przez duże Sz) już od ISO 800, za to faktycznie pozwalała np. dziennikarzowi dostać zdjęcie wystarczającej jakości natychmiast.
      Takie parametry oczywiście wzbudzały uśmiech politowania u robiących na kliszy i oczywiste było że klisza jakościowo jest bez porównania lepsza, co wszyscy zapamiętali i od 18 lat powtarzają.

      I tak się wszyscy przyzwyczaili do tego że "klisza za 10zł lepsza od cyfry za 25tys", że przegapili że w branży coś co ma znamiona rewolucji w parametrach następowało praktycznie każdego roku.
      I obecne parametry matryc cyfrowych to już zupełnie nie jest nawet okolica która była kresem możliwości fotochemii na kliszy.

      I ta przewaga matryc cyfrowych nawet nie jest taka najbardziej widoczna w matrycach pełnoklatkowych, a właśnie w tych małych matrycach, małych aparatów, które mają DPI (czyli niewielkich rozmiarów matrycę o dużej rozdzielczości) o rząd wielkości większe niż najwspanialsze klisze jakie tylko można wyprodukować.

      Oczywiście pełna klatka to też dziś już zupełnie inna liga - rozdzielczości w dziesiątkach MPix przy światłoczułości wielokrotnie przewyższającej możliwości kliszy. Pełna liniowość dyskretyzacji, niezależna od procesu wywoływania (oczywiście dla artyzmu może to być nawet wadą), ogromna ilość rejestrowanych poziomów jasności (tak wiem, klisza jest analogowa więc ma "nieskończoność" - w rzeczywistości ma w porywach 7-8bit i to nieliniowo) itp. itd.

      Pomijając już cyfry w formacie średniego czy dużego obrazka (ogólnie duże matryce do zastosowań specjalnych, również astronomicznych).

      Jedyne obecne "przewagi" kliszy nad cyfrą, polegają na jej wadach, które w rękach artysty ten może zamienić w jakieś tam ciekawe estetycznie efekty z użyciem ziarna, jakiś fotochemicznych efektów przy kontrastowych krawędziach czy efekty nieliniowej zależności ilości padającego światła na stopień naświetlenia (zarówno kliszy jak i papieru).
      W rozumieniu fotografii jako rejestracji obrazów - te cechy są wadami, a nawet błędami w procesie.

      Natomiast jeśli chodzi o zdolność do wiernej i powtarzalnej rejestracji światła padającego na kliszę/matrycę, to już od lat matryce cyfrowe górują we wszystkich parametrach.
      Jedynym polem porównania jest jeszcze cena gdzie dość trudno je zestawić bezpośrednio, ponieważ klisza jest jednorazowa, a matryca wielorazowa no i tu matryca cyfrowa staje się tańsza dopiero po zrobieniu odpowiednio dużej ilości zdjęć.

      Było, minęło.

    • więcej komentarzy(2)

  •  

    pokaż komentarz

    Hipsterska moda, jak taśmy, kasety, winyle. Jasne, naturalnie to ma swój efekt i klimat. Zgadzam się, że jest fajne.

    Tyle...

    Że to wszystko można doskonale odtworzyć cyfrowo. Każde ziarno i typ czarno-białego filmu. Pewnie taniej, prościej, szybciej. Podobnie jak zniekształcenia dowolnego typu taśmy, mechanizmu, płyty czy gramofonu. Medium doskonalsze może bez problemu udawać słabsze. Na wyższej rozdzielczości można udawać niższą, tylko odwrotnie by się nie dało ;)

    Kiedyś to były te tańsze media. A teraz retro jest w cenie.

    •  

      pokaż komentarz

      @the_revenant: przyciski na ekranie/skróty klawiszowe/myszka nie zastąpią feedbacku od fizycznego urządzenia.

      Oczywiście, że można tworzyć muzykę symfoniczną z użyciem VST - czemu więc sa jeszcze jakiekolwiek orkiestry? ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @the_revenant: w praktyce to wcale nie takie proste jak piszesz, a niektóre techniki fotografii tradycyjnej są nie do odtworzenia cyfrowo (bez specjalistycznych maszyn, które pewnie trzeba by było specjalnie skonstruować). Poza tym dobra odbitka chemiczna w powiększeniu zawsze będzie miała przewagę nad pikselami.

      Jazda konno albo wędkarstwo to też jest hipsterska moda? przecież można pojechać autem a rybę kupić w sklepie ¯\_(ツ)_/¯

    •  

      pokaż komentarz

      @rhadmor: Co to ma do rzeczy? Nie mowa o przyciskach i myszkach tylko o kliszach, które są drogie i dają kiepską jakość zdjęć, którą to hipsteriada nazywa dla niepoznaki ziarnem.

      Można nagrać muzykę symfoniczną na woskowym walcu i to jest bardziej adekwatne porównanie ponieważ mowa o sposobie zapisu a nie o tym co zapisujemy.

    •  

      pokaż komentarz

      @gtk90: Następny z ch.. jowym porównaniem. Czy ktoś mowi o tym, że sama fotografia jest hipsterska? Nie, jest sposobem zapisu i może być realizowana za pomocą różnych środków. Może być też oczywiście hobby jak wspomniane wędkarstwo ale, skoro już się odwołujesz do innych dziedzin, wędkarze również używają wędzisk z włókna węglowego, tytanowych kołowrotków, oraz zaawansowanych żyłek a nie kija z przywiązanym końskim włosiem.

      Zazwyczaj takie porównania jakie poczyniłeś, zwłaszcza do innych dziedzin życia, mają na celu wyłącznie manipulację.

    •  

      pokaż komentarz

      @rhadmor: Ale nie porównuj 40 tracków nagranych z żywymi muzykami w dobrym pomieszczeniu ze śladami z VST. Spokojnie da się zrobić klimatyczne zdjęcie z cyfry dodając warstwę z samplem ziarna. Porównując do muzyki to jest jeden ślad xD

    •  
      n..........6

      +1

      pokaż komentarz

      @the_revenant: Oczywiście można wszystko co analogowe zastąpić cyfrowym "Fake-Analog". Tak jak na załączonym obrazku taki ot szybki "Fake Kolodion"... Wystarczy zastosować specjalnie skonstruowanego obiektywu DIY by uzyskać odpowiedni bokeh (w moim przypadku na bazie obiektywu 50mm F1.2 od projektora filmowego) a potem poddać fotkę szybkiej postprodukcji i stylizowane techniką mokrego kolodionu jest. Ale wiadomo to wszystko da się rozróżnić! Nie ma jak to materiał tradycyjny mający duszę!

      źródło: Fake_Kolodion.jpg

    •  

      pokaż komentarz

      @the_revenant: Wykopki z audiofili się śmieją, ale Ciebie minusują, ki czort? Czym jedno różni się od drugiego? Niczym... ludzie dopłacają do starego sprzętu "bo ma to coś". Czekam na powrót VHS.

    •  

      pokaż komentarz

      @neoartysta86: Jak nie ma już racjonalnych argumentów to zazwyczaj pada "bo ma duszę".

    •  
      n..........6

      +1

      pokaż komentarz

      @SkasujKontoWrealu: Nie zrozumie ten co nie zajmuje się danym hobby. Wielu lubi piłkę nożną (mnie osobiście nie interesuje). To ja się pytam: Po cholerę są piłkarze i biegają po boisku? Trzeba na takich płacić a jak kontuzjowany to klub musi wypłacić odszkodowanie... poza tym jak kontuzja to często poważna i kalectwo do końca życia. Szkoda zdrowia! Mam kumpla (były bramkarz lokalnego klubu sportowego - zaliczył poważną kontuzję podczas jednych zawodów i do końca życia będzie utykał i żył w bólu). Nie lepiej jakby reprezentacja Polski grała z innymi krajami online w piłkę na konsoli?! Przecie to to samo a nie ma ryzyka groźnej kontuzji!

    •  

      pokaż komentarz

      @Nicolai: Mógłbym się założyć, że znaczna część wykopkowych obrońców klisz sama ich nie używa a niektórzy może nawet nigdy nie używali bo wychowali się już w epoce cyfrowej. No ale to takie COOL powiedzieć coś o duszy w zdjęciu, orkiestrze symfonicznej czy jeździe konno (obowiązkowo nago i na oklep).

    •  

      pokaż komentarz

      @Nicolai: To taka różnica jak między elewacją miedzianą, a taką z nadrukiem miedzianym, niby nie widać z daleka różnicy...

    •  

      pokaż komentarz

      @neoartysta86: Po co znowu ta manipulacja z bezsensownym i nieadekwatnym porównywaniem do innych dziedzin życia? Co to ma do rzeczy? Mowa jest o sposobie zapisu danych w fotografii a Ty wyskakujesz, że kolegę noga boli.

    •  

      pokaż komentarz

      @SkasujKontoWrealu: no i chuj, niech i tak będzie - krzywda się komuś dzieje czy po prostu z natury lubisz narzekać?

    •  

      pokaż komentarz

      Czekam na powrót VHS.

      @Nicolai: Kolego! To się doczekałeś - mój kolega ostatnio wystawił na jakimś serwisie (chyba allegro) oryginalną kasetę "Elektroniczny żołnierz" z Van Damem i zleciała się jakaś grupka świrów co mu to wylicytowali na 400zł! I jeszcze babka co wygrała aukcje wydzwaniała o jak najszybszą wysyłkę ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■

    •  

      pokaż komentarz

      @efem: Ja nie narzekam tylko nie zgadzam się z perfidną manipulacją i nieadekwatnymi porównaniami. Nie napisałem nawet słowa o tym, że nie chcę produkcji tych klisz czy, że ktoś ma ich nie używać. Jeśli tego nie kumasz to jesteś głąb i jełop.
      Na marginesie tradycyjna fotografia produkuje dość toksyczne odpady po nic więc dzieje się jakaś tam krzywda.

    •  

      pokaż komentarz

      Poza tym dobra odbitka chemiczna w powiększeniu zawsze będzie miała przewagę nad pikselami.

      @gtk90: drugi raz czytam to pod tym samym wpisem. Oświeć mnie jaka to jest przewaga przy obecnej rozdzielczości i ilości oddawanych kolorów matryc i urządzeń drukujących? Przecież materiał światłoczuły też ma swoją "rozdzielczość", tylko trochę inaczej rozumianą, w zasadzie gdyby to przeliczyć na piksele wyjątkowo małą...

      Często odwiedzam wystawy fotografii, chociaż nie jestem jakimś koneserem, w tym wiele z nich było przygotowanych właśnie tymi "analogowymi" metodami i nie widzę tej przewagi.

      Nie zrozum mnie źle - nie jestem jakimś przeciwnikiem analogowej fotografii. Jeszcze czasem robię zdjęcia moją Minoltą A7000, rozumiem, że praca w ciemni może być przyjemna, ale chciałbym się dowiedzieć jaka to jest konkretnie przewaga.

      Aha i zakres i dynamika tonalna nie jest argumentem w tej dyskusji już chyba od dobrych dziesięciu lat (gdzieś od czasów Canona 1D), chociaż wiele artykułów w sieci do tej pory powiela ten mit o rzekomej dynamice tonalnej filmów w stosunku do cyfrowej technologii...

    •  

      pokaż komentarz

      @geuze: chodzi mi o przewage cząsteczek z procesu chemicznego nad wielkością pikseli w druku. Podam Ci przykład: kiedyś w ciemni techniką luksografii zrobiłem kilka odbitek wielkości 15x20 cm, następnie zeskanowałem i powiększyłem 10cio krotnie - obraz miał 2m szerokości a nie było widać żadnego ziarna/szumu/pikseli, wszystko było ostre (czyli bardzo duża rozdzielczość, sam plik po częściowej kompresji ważył jakieś 700mb). Gdybyśmy zrobili to samo z wydrukiem cyfrowym, to piksele byłyby już widoczne jako oddzielne kropki, bo jakość profesjonalnego druku cyfrowego to 300-360dpi (kropki na cal szerokości). Oprócz fotografii wielkoformatowej to jest raczej przewaga teoretyczna, bo też nikt nie powiększa tak bardzo druku cyfrowego -zwyczajnie źle to wygląda.

      A co do "rozdzielczości" samej kliszy - to mało ziarnisty film małoobrazkowy (24x36mm) osiąga 20-25 megapixeli (po skanowaniu), matryca cyfrowa tej samej wielkości ma pikseli dwa razy więcej, ALE rozmiar kliszy może być znacznie większy (np 6x9 cm, albo nawet 20x24cm) a największe matryce cyfrowe o jakich slyszałem to ok 3.5x5cm, więc potencjalnie z aparatu tradycyjnego sprzed 50 lat można wyciągnąć kilkakrotnie więcej informacji (tzn pikseli). Mam np 80letni aparat 6x9, z którego skany mają ok 100mpix, ale wtedy nie robili jeszcze tak ostrych obiektywów, więc w praktyce te zdjęcia różnie wychodzą.

    •  

      pokaż komentarz

      @gtk90: generalnie przy obecnej rozdzielczości matryc w topowych cyfrówkach ta różnica o której piszesz nie ma już żadnego znaczenia i jeżeli w ogóle będzie na korzyść kliszy to tylko przy użyciu absolutnie topowej chemii i technik. Przy wydruku nawet formatu galeryjnego ilość szczegółów dla oglądającego będzie taka sama, chyba że chodzisz do galerii z lupą i będziesz liczył wisienki na czwartym planie zdjęcia ( ͡º ͜ʖ͡º) Tutaj jest to fajnie podsumowane, a propos skanów z 35mm

      https://petapixel.com/2014/12/18/comparing-image-quality-film-digital/

      The results are very impressive and from our comparisons we think scanned color slide film has a digital equivalent resolution of between 12MP and 24MP depending on what aspect you look at (12MP for overall sharpness appearance, 14-16MP for luminosity resolution, and 24MP for color resolution). These figures are estimates based on a good Imacon or Drum scan and would be even higher for projected or enlarged images.

      Czyli dokładnie tyle co wyciąga budżetowa pełna klatka, nie do odróżnienia gołym okiem na dobrą sprawę. Jedyne co robi wrażenie (i zawsze robiło to możliwość uzyskania na analogowym sprzęcie za 100zł rozdzielczości i kolorów z aparatu cyfrowego za 10 000zł. Ale jak policzysz koszty kliszy, chemii/wywołania itd. to przestaje już robić wrażenie. Znowu pozwolę sobie wkleić:

      Film still has a lot to offer, especially with the price of very high quality cameras so low. Using high resolution black and white film is well documented these days (although you have to process them yourself) and the latest version of slide and negative color film are stunning. Portra has been reformulated for scanning and has immense dynamic range and Fuji Provia is one of the highest resolving slide films ever made.

      W "prawdziwym" życiu, czyli tam gdzie trzeba te zdjęcia po prostu przygotować na wystawę albo do komercyjnego użytku to wszystko o czym piszesz zupełnie się zaciera. A artykuł który cytuję i zdjęcia są z 2014 roku - od tego czasu w fotografii cyfrowej wydarzyło się naprawdę dużo.

      Być może "rozdzielczość" na średnim i wielkim formacie przy użyciu powiększalnika będzie przewyższała ilością szczegółów cyfrowe odpowiedniki, ale znowu trudno sobie wyobrazić sytuację w której to się może przydać - chyba, że chcesz takie zdjęcie nakleić na ścianę w domu i później pod lubą podziwiać ( ͡º ͜ʖ͡º) Obstawiam jednak, że nie ma takie porównanie zupełnie sensu, bo obecnie rozwój fotografii cyfrowej idzie w kierunku w którym o którym fotografia analogowa może sobie pomarzyć - na przykład kosmicznie wysokie użyteczne wartości iso.

    •  

      pokaż komentarz

      @geuze: zgadzam sie z tym co napisałeś, na szczęście, fotografia nie polega, na liczeniu pikseli , a świetne zdjęcie można zrobić prawie każdym aparatem. Osobiście fotografuje prawie tylko analogowo, bo sprawia mi to więcej przyjemności. Kilka lat uczyłem się jak wyciągnąć jak najwięcej informacji z kliszy i na jakość zdjęć nie narzekam, ale często mam świadomość, że móglbym telefonem sfotografować tą samą scenę co analogiem i dla laika oba zdjęcia mogłyby wyglądać identycznie w kwestii szczegółowości obrazu

    •  

      pokaż komentarz

      @gtk90: ja doskonale rozumiem dlaczego niektórzy zostają przy aparatach analogowych. Od lat zbieram się, żeby zrobić ciemnię, bo mam mnóstwo tego analogowego barachuła w domu i daje to naprawdę dużo frajdy ( ͡º ͜ʖ͡º)

      Chodzi mi tylko o to, że fotografia analogowa jest (być może) lepsza w jednym wąskim zakresie, a w wielu aspektach cyfrowa wyprzedziła ją o całe lata, a niektórzy miłośnicy fotografii analogowej zachowują się jakby byli nawiedzeni albo posiedli jakąś tajemną wiedzę, bo potrafią zrobić odbitki w ciemni.

      Wszystko zależy od potrzeb i preferencji.

    •  

      pokaż komentarz

      Mógłbym się założyć, że znaczna część wykopkowych obrońców klisz sama ich nie używa a niektórzy może nawet nigdy nie używali bo wychowali się już w epoce cyfrowej.
      @SkasujKontoWrealu: Szczerze? Uznałem to za tak oczywiste, że nie wymagające nadmieniania. Wypok to portal dla małolatów, na którym mogą się hobbystycznie pomądrować w tematach, na których niekoniecznie się znają ¯\_(ツ)_/¯ Nawet nie zliczę ile razy jakiś gimnazjalista "tłumaczył" mi tematy, na których znam się "nieco" bardziej. Szczególnie uwielbiam jak gadają o Sztucznej Inteligencji z tą przedszkolnie naiwną ekscytacją. A jak co do czego to nawet nie umieliby powiedzieć czym tak właściwie jest to całe AI ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Co do klisz to załapałem się na nie i nie powiedziałbym, że były lepsze od cyfrowej współczesności, a wszelkie analogowe "artefakty", jak komu do nich tęskno, można odtworzyć chociażby filtrami. Oczywiście, jak najbardziej rozumiem zajmowanie się nimi w ramach hobby, pasji czy fascynacji czasami kiedy w obrazie "było więcej człowieka", ale żeby twierdzić, że jest to obiektywnie lepsza czy bardziej artystyczna forma utrwalania świata przedstawionego? No chyba nie... To trochę jak z "perłami" PRL-u. Jest coś fascynującego w tym, że takiego Malucha mogłeś samodzielnie naprawić młotkiem i sznurkiem od snopowiązałki, ale czy lepiej się nim jeździło niż współczesnym samochodem rodzinnym? Nie powiedziałbym...

      A tłumaczenie czemu klisze takie fajne? Normalnie jakbym czytał Nad Niemnem. Kwieciste opisy o tym jak człowiek duszę swą wlewa we fotografię czyniąc ją bliższą sobie, ale nic z tego nie wynika...

      @Lk_hc: Oh my... tego się nie spodziewałem.

    •  

      pokaż komentarz

      @SkasujKontoWrealu: Klisze mozesz sobie zeskanować w dobrej jakości, a jak robisz średnim formatem to jakość przewyższa wiele cyfrówek.

    • więcej komentarzy(12)