•  

    pokaż komentarz

    Świat częściowo odszedł od płyt pilśniowych na rzecz płyt wiórowych, OSB czy MDF - a do produkcji tego potrzebna jest nieco inna technologia.

  •  

    pokaż komentarz

    Byliśmy potęgą w płytach pilsniowych.

  •  

    pokaż komentarz

    Oho, kolejne znalezisko spod znaku komentarzy o POTĘŻNEJ gospodarce PRLu.

    •  

      pokaż komentarz

      Oho, kolejne znalezisko spod znaku komentarzy o POTĘŻNEJ gospodarce PRLu.

      @adam2a: Nie o to chodzi, chodzi o wyprzedaż i niszczenie aby zrobić miejsce zagranicznej konkurencji. Zobacz jakimi gigantami są dziś np. spółdzielnie mleczarskie które się nie sprzedały za obietnice pisane kijkiem na wodzie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Arsenazo: prawda, w takiej Piątnicy serek wiejski nak%#%ia na taśmie 24/7 na cały świat

    •  

      pokaż komentarz

      Zobacz jakimi gigantami są dziś np. spółdzielnie mleczarskie które się nie sprzedały za obietnice pisane kijkiem na wodzie.

      @Arsenazo: To jest świetny przykład, na bazie którego można wytłumaczyć dlaczego niektórzy padali jak muchy kiedy innym udało się przeżyć.

      Otóż różnice są zasadniczo dwie:
      - Specyfika rynku wyrobów mleczarskich, gdzie liczy się świeżość i odległość od klienta, a sam produkt nie jest szczególnie kapitałochłonny. Po otwarciu rynku zagraniczna konkurencja nie stanowiła zagrożenia ze względu na ten narzut odległości i konieczności szybkiego transportu. Ich mleko nie jest też szczególnie jakościowo lepsze od naszego mleka. Ergo - wprowadzenie gospodarki rynkowej nie było szokiem dla rentowności tych spółdzielni.

      - Właśnie, spółdzielni. To nie były przemysłowe molochy z przerostem zatrudnienia, tylko małe firmy oparte o lokalną kadrę zarządzającą. Taka spółdzielnia nie potrzebowała nale eksperta od sprzedaży, zarządzania zasobami i w ogóle całego know how, bez którego wytwórca wysokoprzetworzonych produktów przemysłowych nie jest w stanie znaleźć zbytu dla swoich produktów.
      Natomiast Koniecpolskie Zakłady Płyt Pilśniowych sprzedawały w PRLu swoje towary, bo nie było żadnej alternatywy rynkowej. W momencie otwarcia rynku na konkurencję zakładu nie było na siłę trzeba sprzedawać za bezcen, bo ludzie woleli dużo lepszej jakości zachodnie odpowiedniki, nie potrafiła sprzedać produkcji, więc szybko stała się bezwartościowa. Dlaczego nie potrafiła? Patrz wyżej - niska jakość, a dotychczasowa kadra zarządzająca nigdy nie musiała sobie radzić z realiami rynku. Nie trzeba było szukać klienta, bo ten sam musiał przyjść z braku wyboru.
      Nauczenie się jak działa wolny rynek musiało potrwać lata, nie ma zmiłuj, umiejętności nie są zsyłane przez dycha świętego.
      No więc skoro stare zakłady sobie zupełnie nie radziły to na ich miejsce powstawały nowe. Nie tworzone przez wyznaczonych z Warszawy Zawodowych Dyrektorów, tylko przez przedsiębiorczych ludzi, którzy w nowej rzeczywistości rynkowej potrafili się odnaleźć.

    •  

      pokaż komentarz

      @adam2a: Komuna to byl taki rak, który przejadl caly organizm. Jak wycinano raka, to trzeba bylo z narzadami. I zostal sam korpus.

  •  

    pokaż komentarz

    I pomyśleć że ktoś kiedyś opuszczał tego laba z myślą że jutro wyjmie te małe miseczki z tego piecyka. Że ktoś ostatni chwytał próbówkę i postawił ją na półce, żeby był porzadek i następnym razem nie musiał jej szukać. Następnego razu nie było i stoi do dziś.
    Że ktoś ostatni zasunął żaluzje bo słońce za bardzo świeciło.

    Jakie to k@$#?sko smutne (╯︵╰,)