•  

    pokaż komentarz

    Jak wyłączają u mnie światła, to korki znikają. Magia.

  •  

    pokaż komentarz

    Tak sobie można zrobić w małym miasteczku z obwodnicą, gdzie ruch jest niewielki, w dużym mieście to by była masakra

  •  

    pokaż komentarz

    Przez lata w miastach rządziła święta przepustowość. Wszystko było robione pod zapewnienie jak największego przepływu aut. Wszystko kosztem pieszych i komunikacji miejskiej. Dlatego polskim miastom bliżej w wyglądzie do tych bardziej na wschód niż do cywilizowanej Europy. Szkoda tylko, że te rozwiązania ani nie poprawiają przepustowości, ani nie zwiększają bezpieczeństwa pieszych.

    •  

      pokaż komentarz

      na wschód

      @DziobakApokalipsy_: Czy ty widziałeś jakiekolwiek wschodnie miasta, czy uwielbiasz pisać pierdoły? Byłeś na wschodzie w ogóle ?

    •  

      pokaż komentarz

      największego przepływu aut.

      @DziobakApokalipsy_:
      Bo decydenci myśleli że kierowcy chcą się przemieszczać i skracali im radość jazdy a pieszym zabierali zapach spalin.
      Jakże się mylili !

    •  

      pokaż komentarz

      @PanDomestos tak się składa, że byłem na wschodzie. I wiesz co tam się rzuca w oczy? Przede wszystkim szerokie drogi w centrach miast, brak zieleni i marginalizacja pieszych. Cała infrastruktura ma służyć autom. I do niedawna w większości miast w Polsce też tak maślano. Wiesz jaki był krzyk w Olsztynie jak zwężano dwie ulice w centrum pod tramwaje i szersze chodniki? O panie, przecież te tramfaje to do niczego poczebne nie som. Kto to tym będzie jeździł? Przy okazji każdej inwestycji drogowej w dowolnym mieście słyszę, że za mało pasów, za wąsko, za mało miejsc parkingowych. Raczej mało ludzi zwraca uwagę na znikomą zieleń czy wąskie chodniki.

    •  

      pokaż komentarz

      święta przepustowość

      @DziobakApokalipsy_: i wiadomo że ma się do czynienia z debilem. nie na wschodzie manipulatirze tak się projektuje drogi, a na całym świecie poza kilkoma nordyckimi gównokrajami. z USA i Niemcami na czele.

    •  

      pokaż komentarz

      @ASLR tyś chyba na zachodzie nie był. W Berlinie w centrum praktycznie nie uświadczysz dróg dwupasmowych. Już nie wspomnę o tym, że rozwój komunikacji zbiorowej ma tam absolutny priorytet, nawet wiele ulic otwartych jest tylko dla niej. W Wiedniu robi się wszystko wie, żeby ograniczyć ruch w centrum. Mnóstwo podniesionych przystanków (typu wiedeńskiego btw), i wysepek niepozwalających wyprzedzić autobus na przystanku. Nawet zakazuje się podwożenia dzieci do szkół. W Amsterdamie zawęża się pasy ruchu pod drogi rowerowe. Mógłbym tak pewnie długo wymieniać. Ale co ja tam wiem. Przecież ruch pieszy jest lewacki, a parki i skwery to spisek żydowski.

    •  

      pokaż komentarz

      @ASLR tyś chyba na zachodzie nie był. W Berlinie w centrum praktycznie nie uświadczysz dróg dwupasmowych. Już nie wspomnę o tym, że rozwój komunikacji zbiorowej ma tam absolutny priorytet, nawet wiele ulic otwartych jest tylko dla niej. W Wiedniu robi się wszystko wie, żeby ograniczyć ruch w centrum. Mnóstwo podniesionych przystanków (typu wiedeńskiego btw), i wysepek niepozwalających wyprzedzić autobus na przystanku. Nawet zakazuje się podwożenia dzieci do szkół. W Amsterdamie zawęża się pasy ruchu pod drogi rowerowe. Mógłbym tak pewnie długo wymieniać. Ale co ja tam wiem. Przecież ruch pieszy jest lewacki, a parki i skwery to spisek żydowski.

    •  

      pokaż komentarz

      @DziobakApokalipsy_: Już nie dopisuj do tego orientacji politycznej, bo jedno nijak się ma do drugiego.

      Uspokajanie ruchu ma podstawy naukowe i jego skuteczność została zbadana, a nie jest to kwestia ideologicznego widzimisię jednej czy drugiej strony.

    •  

      pokaż komentarz

      wysepek niepozwalających wyprzedzić autobus na przystanku. Nawet zakazuje się podwożenia dzieci do szkół.

      @DziobakApokalipsy_: Brzmi jak miejsce, w którym nigdy nie chciałbym się znaleźć.

      Podnoszenie atrakcyjności komunikacji miejskiej przez pogarszanie komunikacji indywidualnej. A może by tak zwiększać atrakcyjność komunikacji miejskiej np. przez:
      - wygodne miejsca siedzące
      - ilość miejsc siedzących dostosowana do ilości klientów korzystających z niej
      - zapewnienie punktualności
      - zapewnienie dobrego stanu technicznego autobusu - eliminacja wibracji, hałasu
      - zapewnienie dobrych warunków klimatycznych - klima o odpowiedniej mocy i takiej ilości nawiewów, by nawet przy największym obciążeniu (które z perspektywy klienta jest prawie za każdym razem jak jedzie - w domyśle do pracy i z pracy) zapewniała odpowiednią temperaturę i wilgotność
      - sieć połączeń by faktycznie dało się dojechać z punktu A do B, a nie A do centrum, i z centrum do B - tu najprostsze wydawałoby się śledzenie kto gdzie wsiada i wysiada poprzez odbicie karty - trzeba by wprowadzić system jak w Kopenhadze, że masz że facto kartę przedpłaconą i płacisz za kazdy przejazd. Jak nie odbijesz karty przy wyjściu to płacisz za najdłuższy możliwy przejazd. Informacje tak uzyskane służyłyby do określenia trasy autobusów jakiej klienci oczekują - w tej chwili w sumie miasto nie wie ile i jakie przesiadki są konieczne by gdzieś dojechać.

    •  

      pokaż komentarz

      @DziobakApokalipsy_: Co racja to racja, byłem ostatnio 2 tygodnie w Berlinie i ani razu nie odczułem potrzeby jechania gdzieś autem, komunikacje miejską mają świetną.

    •  

      pokaż komentarz

      @zzapal w Poznaniu taka karta funkcjonuje

    •  

      pokaż komentarz

      @DziobakApokalipsy_: W Berlinie jest olbrzymia ilość dwupasmowych dróg które różnią się tym od polskich że nie uświadczysz tam przejść dla pieszych(chyba że światła) i ludzie chodzą przez środek jezdni. W nocy masz Lärmschutz- 30km/h 22-6 a za dnia blokuje Ci kurier/getranke/pizza jeden pas. Naturalne spowolnienie ruchu.

      KM jest dobra ale niestety w moim przypadku 30km autem robie w 35-45min a KM (S25+Bus) robie w 1h20min.

    •  

      pokaż komentarz

      ak się składa, że byłem na wschodzie. I wiesz co tam się rzuca w oczy? Przede wszystkim szerokie drogi w centrach miast, brak zieleni i marginalizacja pieszych. Cała infrastruktura ma służyć autom. I do niedawna w większości miast w Polsce też tak maślano. Wiesz jaki był krzyk w Olsztynie jak zwężano dwie ulice w centrum pod tramwaje i szersze chodniki? O panie, przecież te tramfaje to do niczego poczebne nie som. Kto to tym będzie jeździł? Przy okazji każdej inwestycji drogowej w dowolnym mieście słyszę, że za mało pasów, za wąsko, za mało miejsc parkingowych.

      @DziobakApokalipsy_: Na wschodzie tak jest. W Poznaniu już wiele dróg zostało zwężonych, tak, że auta ledwo mieszczą między tramwajami. Mnóstwo pobudowano ścieżek rowerowych, w Poznaniu masz ścieżkę nawet na środku skrzyżowania, więc pierdół nie pisz. Ja sam byłem zarówno na wschodzie jak i na zachodzie. Polska infrastuktrua zdecydowanie przypomina tę zachodnią.

    •  

      pokaż komentarz

      W Wiedniu robi się wszystko wie, żeby ograniczyć ruch w centrum

      @DziobakApokalipsy_: no tu to akurat pojechałeś.
      Raz, że ścisłe centrum Wiednia to jak stare miasto w Krakowie, Gdańsku czy gdzie tam jeszcze, gdzie samochody również mają pod górkę. Po Długim Targu raczej nie pojeździsz, po krakowskim rynku też nie, a i po okolicy z dużymi restrykcjami... Takie ograniczenia nie są niczym dziwnym i można je spotkać praktycznie w każdym wiekszym mieście w Polsce i na świecie. W Wiedniu, w Warszawie, gdziekolwiek.
      Dwa, że praktycznie do samego centrum Wiednia można dojechać autostradą. W ogóle Wiedeń to trzy regularne (A4, A22, A23) autostrady w granicach miasta, do tego kilka pełnoprawnych ekspresówek bez miejsca dla pieszych czy rowerzystów, wszystkie zapełnione samochodami od rana do wieczora. Takie jak to nazywasz wschodnie planowanie:) Co ważne, nikt tych dróg ani myśli zamykać, zwężać czy uspokajać na nich ruchu.

      I popatrz, przy tych wszystkich autostradach w centrum Wiedeńczycy niezmiennie od lat uważają swoje miasto za najlepsze do życia, Wiedeń od lat wygrywa tego typu rankingi o światowym zasięgu. Jednym z ważniejszych kryteriów jest jakość komunikacji dzięki takiej a nie innej sieci dróg.

    •  

      pokaż komentarz

      @gaily Świetna komunikacja publiczna PLUS kurna ogarnięcie TRANZYTU POZA MIASTEM, a nie jak np. w Warszawie, że Marynarską, koło tego slynnego mordoru, jest puszczony tranzyt wschód-zachód, bo dopiero ktoś ruszył z budową S2 na południu.
      Porównajcie to chociażby do ringów w Berlinie, czy autostrad idących przez Wiedeń, na których praktycznie nie wyjeżdżasz w infrastrukturę typowo miejską, a nie że komunikacja z przesiadkami żeby przejechać z dzielnicy do dzielnicy i wszystko puszczone razem przez środek...

    •  

      pokaż komentarz

      @DziobakApokalipsy_: Ulica obok galeri Alexa przy Aleksanderplatz w Berlinie.
      Elo

    • więcej komentarzy(5)

  •  

    pokaż komentarz

    Powiedział - bezpieczna pod względem ludzkich możliwości - prędkość 30km/h. Tak myślałem.
    Pisałem o tym od dawna. Ograniczenia nie mają sensu. Chyba, że do 30. Wszędzie. Jedziesz szybciej, nie jesteś w stanie zareagować na pieprzonych samobójców. Najczęściej mają farta i im się udaje. Ale czasem nie i wtedy winny jest kierowca. "Winny" znaczy się.

    Ale hm, przepustowość na poziomie średniej 45km/h? To żart. Ciekawostka, inne nawigacje (nie Google Maps) obliczają czasy przejazdu zgodnie z dozwolonymi prędkościami na trasie. Google Maps nie, chyba bierze pod uwagę ile rzeczywiście średnio ludzie jadą przez poszczególne odcinki. Ile razy zapierdzielałem przekraczając grubo, a dojechałem prawie co do minuty do celu. Znaczy się nie jechałem szybciej niż średnio się jedzie. Widzę różnicę na innych nawigacjach. Tam jak widzę godzinę dojazdu to wiem, że mogę przyjechać dużo szybciej, nawet jak nie będę specjalnie cisnąć.

    W każdym razie, chyba tylko w godzinach szczytu uwzględniając przeszkody typu roboty drogowe i zamknięcia odcinków przepustowość trasy międzymiastowej może spaść do 45km/h. Z mojego doświadczenia - średnia 100km/h, uwzględniając korki i światła. Na odległości mniej więcej 100km, pomiędzy dwoma miastami.

    No, ale jak się tę przepustowość zmierzy pomiędzy dwoma punktami w centrum dużego miasta, podczas robót drogowych i innych utrudnień, to może wyjść taka albo i jeszcze mniejsza.

    Przyznaję za to rację - budowanie infrastruktury tak, by wymuszać zwalnianie w newralgicznych punktach ma ogromny sens. To jest logiczne i działa. Z resztą, o to na dobrą sprawę chodzi - nie o to, żeby samochody jechały 30km/h, to absurd, ale o to, żeby zwalniały w newralgicznych, niebezpiecznych miejscach. Tylko tyle.

    Widzę, że po części robią to wysepki i zygzaki, po części fotoradary. Faktycznie to działa. I niech to dalej idzie w tę stronę.

    Przez długi czas było tak, że miśki z suszarkami suszyli na najbezpieczniejszych (i co za tym idzie najszybszych) odcinkach dróg poza zabudową. Największe żniwa, bo przecież nikt normalny nie będzie się tam wlókł przy dobrych warunkach. Całe szczęście mamy to za sobą. Miśków widuję jak suszą w zabudowie. I pomimo tego, że jestem zapierdzielaczem okrutnym - nigdy nie buliłem, bo jak trzeba zwolnić to zwalniam. Dopiero jak wyjadę z zabudowy to rura.

    •  

      pokaż komentarz

      @the_revenant: W tekście jest mowa nie o prędkości średniej, ale o przepustowości czyli liczby samochodów przejeżdżających daną ulicą w jednostce czasu.
      Nie mam pojęcia czy przepustowość jest największa przy 45 km/h, ale zwróć uwagę, że im wyższa prędkość tym większy odstęp bezpieczny należy zachować między samochodami.

    •  

      pokaż komentarz

      @the_revenant:

      Z mojego doświadczenia - średnia 100km/h, uwzględniając korki i światła. Na odległości mniej więcej 100km, pomiędzy dwoma miastami.

      Jeżeli nie jeździsz tam droga szybkiego ruchu, tylko krajową z miejscowościami, to średnia prędkość 100km/h kwalifikuje ciebie jako pirata drogowego

    •  

      pokaż komentarz

      średnia prędkość 100km/h kwalifikuje ciebie jako pirata drogowego
      @dawajlogin: to co napisał w swoich wypocinach też ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      Jeżeli nie jeździsz tam droga szybkiego ruchu, tylko krajową z miejscowościami, to średnia prędkość 100km/h kwalifikuje ciebie jako pirata drogowego

      @dawajlogin: Wiadomo, ale google faktycznie akceptuje ten stan rzeczy w swoich czasach dojazdu.

    •  

      pokaż komentarz

      Z mojego doświadczenia - średnia 100km/h,

      @the_revenant: niuniu, jak już zrobisz prawo jazdy i zakupisz samochód z komputerem pokładowym to nagle się okaże, że ta Twoja średnia wyniesie 55km/h. Jeżdżąc jak pojebion* mam średnią na komputerze 64-69km/h. Partner biznesowy jeżdżąc jak pojebion* tylko 3-4x więcej km ode mnie i więcej w trasach niż w metropolii ma 81km/h średnią.
      *- nie rozmawiamy o 100 na (50), tylko bardziej o 180 na (90), czy 220 na (120)

    •  

      pokaż komentarz

      @deptacz_gnoju:

      niuniu, jak już zrobisz prawo jazdy i zakupisz samochód z komputerem pokładowym to nagle się okaże, że ta Twoja średnia wyniesie 55km/h.

      A w mieście będzie w okolicach 3x.

    •  

      pokaż komentarz

      @deptacz_gnoju: Jeśli pomiędzy wylotem z miasta A i wlotem miasta B (bez przemieszczania się po terenie tych miast więcej niż 1-2 km) jest droga ekspresowa lub autostrada i jedziesz poza godzinami szczytu, to realna do osiągnięcia jest średnia 100 km/h nawet jadąc względnie przepisowo (czyli 120/130).
      Biorąc pod uwagę ogólną średnią prędkość pojazdu raczej nigdy nie jest ona na poziomie większym niż 70 km/h, co i tak jest dość wysokim wynikiem.
      Średnia prędkość po tygodniach jazdy po samej Warszawie u mnie oscylowała na poziomie 25-30 km/h... W cyklach mieszanych zawsze było to około 50-55 km/h...

  •  

    pokaż komentarz

    Proste, w Niemczech po autostradach można jeździć ile się chce i mimo tego drogi w niemczech są najbezpieczniejsze.

    W mieście 50km/h przestrzegają wszyscy, poza miastem najczęściej 100km/h (gdzie ludzie jeżdżą zwykle ~120 jeśli się da) i jest to oczywiste.

    Sama szybka jazda nie jest też najniebezpieczniejsza. Kto jeździł po Włoszech ten się w cyrku nie śmieje - a mimo to mają mniej szkód niż na Polskich drogach.

    źródło: drogi.JPG

    •  

      pokaż komentarz

      @sorek: Tylko jest jedno ale: W Niemczech jak chcesz dojechać z punktu A do punktu B np 500km, jedziesz 5km z domu do wjazdu na autostradę, dalej 490km autostradą i ostatnie 5km 50km/h. W Polsce jedziesz 400km przez tereny zabudowane i ograniczenia do 40km/h, a 100km autostradą. I nie chodzi tutaj o charakter ludzi, po prostu nikt nie jest w stanie zaplanować godziny przyjazdu. Często jest tak, że dokładasz 2 godziny względem nawigacji i to nie wystarcza. Jeżeli człowiek ma dojechać, a czas się kończy to podświadomie naciska na gaz i wykonuje dziwne manewry. Oczywiście w Niemczech zdarzają się korki, ale jeżeli się chce, to można spokojnie włączyć Traffic i to widać, ew objazdy i przewidywany czas dojazdu, wiadomo też, że korki są o pewnej porze. W Polsce wyjeżdżasz o 8, o 10 w tym samym miejscu jest już dziura w ziemi, 4 mijanki i korek na godzinę czekania. Oczywiście 0 informacji wcześniej. A co do wariatów, to w każdym kraju jest taka sama ilość, po prostu szkoda, że tutaj przeważnie przez pośpiech i błędy, giną ludzie, którzy jadąc większość trasy autostradą, spokojnie wróciliby na kolację do domu.

    •  

      pokaż komentarz

      @czz2: Co do pierwszej części to się zgadzam. Ciągle mamy bardzo mało autostrad i ekspresówek w stosunku do ilości samochodów i mieszkańców co ma GŁÓWNY I ZASADNICZY wpływ na statystykę wypadków (a nie niebezpieczna jazda kierowców). Do tego mamy ogromną ilość niepotrzebnych znaków więc gdy zdarzy się wypadek "to wina kierowcy, bo nie przestrzegał znaków" co jeszcze podbija to przeświadczenie. A on tylko "załapał" zniszczone pobocze na ograniczeniu! Ale to jego wina, bo jechał za szybko! Taki przykład.
      Co do drugiej części to już nie. Wszystkie polskie nawigacje ostrzegają przed korkami i wytyczają alternatywne trasy. A nawet w Googlu możesz włączyć Traffic i sprawdzić, czy na Twojej trasie nie ma gdzieś korka.

    •  

      pokaż komentarz

      W Polsce jedziesz 400km przez tereny zabudowane i ograniczenia do 40km/h, a 100km autostradą.

      @czz2: No chyba nie. Niby w jakich relacjach? Jest A1, A2, A4, trochę ekspresówek, więc jazda 400 km przez teren zabudowany jadąc 500 km to aberracja.

    •  

      pokaż komentarz

      W Polsce jedziesz 400km przez tereny zabudowane i ograniczenia do 40km/h, a 100km autostradą.

      @czz2: No chyba nie. Niby w jakich relacjach? Jest A1, A2, A4, trochę ekspresówek, więc jazda 400 km przez teren zabudowany jadąc 500 km to aberracja.

    •  

      pokaż komentarz

      @wojtas_mks: fakt przesadził z tym 500km, tak długie trasy w Polsce spokojnie robi się autostradą/ekspresową. Ale przy trasach międzymiastowych już tak kolorowo nie ma i tutaj wygrywają Niemcy. Ich siatka autostrad jest tak gęsta, że z miasta d miasta rzadko jedzie się inaczej. Ale to jest siatka budowana długimi latami, nie da się tego nadrobić w 5 czy 10 lat

    •  

      pokaż komentarz

      Ale to jest siatka budowana długimi latami, nie da się tego nadrobić w 5 czy 10 lat

      @CapaldiTheDoctor: Biorąc pod uwagę że średni koszt 1km autostrady to ok 40Mpln to za hajs idący na 500+ moglibyśmy naszą siatkę rozbudować do poziomu Niemiec albo i lepszego w 5 czy 10 lat :p

    •  

      pokaż komentarz

      @wojtas_mks: Trasa Białystok - Gdańsk na ten przykład. Choć w ciągu ostatnio oddali już sporo ekspresówki.

    •  

      pokaż komentarz

      @desf: do Niemiec brakuje nam jakieś +/- 10000 km autostrady, co oznacza, że zakładając utrzymanie kosztu budowy km i utrzymania programu, jest to mniej więcej te 10 lat. Tylko, że taki przyrost jest nierealny. Autostrady to też wykup ziemi, wysiedlenia i przetargi. Nie da się tak wielkiej inwestycji zrealizować w tak krótkim czasie.

    •  

      pokaż komentarz

      @CapaldiTheDoctor: Nie przesadzaj, nie ma potrzeby w tysiącach km autostrad, jeśli uda się zrealizować choćby planowane odcinki dróg ekspresowych. Brakuje kilku (5-6) tysięcy km takich dróg, aby sensownie skomunikować nasz kraj. Problemami w szybkiej realizacji takich przedsięwzięć nie są wykupy, bo już sobie z tym poradzono, ale papierologia, która temu towarzyszy i wymagane do jej sporządzenia konsultacje społeczne. Oczywiście wszyscy chcą jeździć drogami klasy "A" i "S", ale nikt ich nie chce za płotem ani w promieniu 5-6 km od cichej i spokojnej wsi, w której od dziada pradziada mieszka...