•  

    pokaż komentarz

    tak w skrócie wg artykułu polskie filmy są udźwiękowione gorzej niż amerykańskie m.in dlatego, że mamy zły język, że filmy wyświetlane są w salach kinowych i że aktorzy wcielają się w swoje postacie. Pewnie w amerykańskim kinie, ba nawet w naszych serialach tych problemów nie ma i dlatego byle "na wspólnej" jest lepiej udźwiękowione niż kinowe "hiciory" i można zrozumieć co kto mówi.

  •  

    pokaż komentarz

    Dlaczego nie słychać? Jakie są przyczyny problemów z dźwiękiem w polskim kinie?

    Ale ci sami dźwiękowcy już sobie radzą z dźwiękiem w reklamach i podobnych produkcjach? Ciekawe.

  •  

    pokaż komentarz

    Taka sytuacja zachodzi przecież w trakcie rejestrowania filmu – każdy z odbiorców, a przede wszystkim reżyser, musi być świadomy tego, na co stawia – na prawdę (czyli zgodę na występowanie zakłóceń utrudniających wyłapywanie dialogów), czy na techniczną stronę produkcji (czyli oczyszczanie za wszelką cenę z wszelkich brudów), co w pełni ujawnia jej fikcyjność i nieprawdziwość.

    Ale co to za "prawda" jeśli nie słychać dialogów, przez co nie można zrozumieć fabuły? Jak można mieć dylemat między słyszalnością dialogów, a jakością/głośnością tła?

  •  

    pokaż komentarz

    Ostatnio oglądałem coś w telewizji i scena coś gadają to muszę podgłośnić bo nic nie słychać, zaraz wpada muzyka akcja i głośniki aż trzeszczą bo tak głośno...

  •  

    pokaż komentarz

    Myślę, że dla każdego, kto hobbystycznie pobawił się chwilę miksowaniem czy obróbką dźwięku na komputerze pewne rzeczy nie będą aż takie magiczne.

    Każdy, kto w kwestii grafiki komputerowej widział coś więcej niż MS Paint wie, że źródłowa grafika to wiele warstw, efektów, ścieżek itd, dopiero na końcu to jest "spłaszczane" żeby dać obraz wynikowy nie nadający się za bardzo do dalszej obróbki, najczęściej skompresowany JPEG. Dużo się z tym nie zrobi bez pogorszenia jakości zdjęcia, albo niskiej jakości "przeróbki". Ale mając grafikę źródłową można zrobić sporo. Nawet zdjęcie prosto z aparatu w formacie RAW (czyli bez kompresji i obróbki) daje spore możliwości jego poprawienia, jeśli cokolwiek na nim widać i chociaż ostrość jest z grubsza poprawna.

    Podobnie jest ze "ścieżką dźwiękową", chociaż już sama nazwa jest myląca, materiał źródłowy to wiele różnych ścieżek odtwarzanych równocześnie. Na końcu produkcji materiał jest "spłaszczany" czyli z wielu ścieżek robi się od 2 do 9 ścieżek gdzie wszystko jest ze sobą zmiksowane.

    Ścieżki wyglądają jak na wszystkich filmikach z YT gdzie ludzie miksują muzykę, czyli poziome zygzaki na ekranie w takich paskach, wiele pasków jeden nad drugim na ekranie. Każdy poziomy pasek to jedna ścieżka. Ścieżek może być praktycznie dowolnie dużo, ogranicza nas w zasadzie tylko ilość RAM-u w komputerze. Zanim jednak skończy się RAM można się zwyczajnie pogubić w bałaganie.

    Z istotnych technicznych detali wymienię tylko podstawowe, z którymi nawet początkujący amator jest w stanie sobie bardzo dobrze poradzić. Łatwo się domyślić, że skoro w produkcie końcowym słychać wszystkie ścieżki, to jedne może być słychać głośniej, a inne ciszej. Czyli pierwsza decyzja producenta (INŻYNIERA) dźwięku to dobranie głośności poszczególnych ścieżek, do tego głośności poszczególnych dźwięków. Niektóre nagrania będą za ciche, inne za głośne, a wszystko to w końcowym nagraniu ma jakoś brzmieć, mniej więcej równo, mniej więcej tak słuchacz będący w odpowiednim miejscu by to słyszał. To jest absolutna podstawa, dla amatorów. Bardziej zaawansowany amator musi jeszcze wziąć pod uwagę dynamikę, czyli miarę tego jak bardzo ciche dźwięki będą cichsze od głośniejszych. Mała (płaska) dynamika: klaśnięcie w dłonie i wystrzał mają prawie tę samą głośność, duża dynamika: klaśnięcie jest cichutkie, wystrzał jest ogłuszający. Dynamikę dobiera się właśnie do medium. Żeby korzystać z dużej dynamiki (która jest bliższa rzeczywistości) - trzeba słuchać głośno. Przy cichym odsłuchu ciche dźwięki po prostu znikają i mamy wrażenie, że "dźwięk jest zły". Względnie musimy co chwila regulować głośność, żeby coś słyszeć i to jest irytujące. Jeśli chodzi o film - wersja głośna idzie "do kina", wersja cicha (ze spłaszczoną dynamiką) do telewizji.

    Oprócz głośności i dynamiki jest jeszcze barwa dźwięku. Kiedyś stare radia i wzmacniacze miały gałki od basów i wysokich tonów. W uproszczeniu o to chodzi. Ile góry, ile dołu, ile środka. Niskie tony są odpowiedzialne za "trzęsienie ziemi" w kinach, tąpnięcia i dupnięcia. Średnie za dialogi. Wysokie za mikrodetale. Ile ich powinno być? W sam raz. Jak jednych będzie za dużo, to pozostałych automatycznie za mało. Przesadzimy z basem, znikną detale. Przesadzimy z detalami, zniknie bas. Oprócz tego dźwięk nienaturalny (mający za dużo jednych i za mało innych) składników jest męczący dla ucha. Za dużo wysokich tonów brzmi metalicznie, za dużo średnich - kartonowo, za dużo niskich - głucho.

    Każdy program do obróbki dźwięku zapewnia bardzo precyzyjną regulację całego pasma dźwięku, ale dobre efekty uzyskamy nawet używając regulacji zgrubnej, dokładnie tak jak w starych radiach tymi dwoma gałkami. Tzw. "korekcja graficzna" to już bardzo bardzo dokładne "rzeźbienie" dźwięku i dopracowywanie ledwo zauważalnych detali.

    Część audiofilów gardzi korekcją dźwięku. Argumentują to tak, że dźwięk po zmianie barwy (korekcji) to już nie jest oryginalny dźwięk. To nie jest naturalne, to nie brzmi tak jak powinno. Czy mają rację? I tak i nie. "Tak jak powinno" - to dźwięk przed nagraniem go mikrofonem. To co słyszy ucho w naturze. Po nagraniu niestety dodajemy niedoskonałości mikrofonu i pomieszczenia (echa, pogłosy, szum, itd). Im lepsze nagranie (wielkim studyjnym mikrofonem w dobrze wytłumionym pomieszczeniu) - tym mniej trzeba je poprawiać.

    Dlaczego w polskich filmach nic nie słychać? Bo dźwiękowcy nie mają pojęcia o pieprzonych PODSTAWACH, o których napisałem w tym małym komciu ;) Nie umieją ustawić głośności ścieżek, nie potrafią ustawić dynamiki, nie potrafią wyregulować barwy dźwięku dla ścieżek. Względnie - mają poważne wady słuchu ;) Za to uwielbiają mówić o cenach sprzętu ;)

    •  

      pokaż komentarz

      Dlaczego w polskich filmach nic nie słychać? Bo dźwiękowcy nie mają pojęcia o pieprzonych PODSTAWACH, o których napisałem w tym małym komciu ;) Nie umieją ustawić głośności ścieżek, nie potrafią ustawić dynamiki, nie potrafią wyregulować barwy dźwięku dla ścieżek. Względnie - mają poważne wady słuchu ;) Za to uwielbiają mówić o cenach sprzętu ;)

      @the_revenant:

      Trochę generalizowanie. Myślę że mamy i znajdą się dobrzy fachowcy w tej dziedzinie jak i w każdej innej. Wydaje mi się że problem tkwi gdzie indziej. Obcinanie kosztów produkcji np. na dźwięku?

    •  

      pokaż komentarz

      @the_revenant Bardzo dobry komentarz. Polecam ten komentarz

    •  

      pokaż komentarz

      @the_revenant miałem iść na inżynieria dźwięku, bo hobbystycznie coś tam na kompie kliknąłem. Widzę, że zapotrzebowanie jest, ale czy rynek nie jest już nasycony krewnymi i znajomymi królika?

    •  

      pokaż komentarz

      Dlaczego w polskich filmach nic nie słychać? Bo dźwiękowcy nie mają pojęcia o pieprzonych PODSTAWACH, o których napisałem w tym małym komciu ;) Nie umieją ustawić głośności ścieżek, nie potrafią ustawić dynamiki, nie potrafią wyregulować barwy dźwięku dla ścieżek. Względnie - mają poważne wady słuchu ;) Za to uwielbiają mówić o cenach sprzętu ;)

      @the_revenant: Wg mnie to bardzo niesprawiedliwe. Dźwięk w filmie nijak się ma do twojego "miksowania" czy innego amatorskiego rzeźbienia.
      Trzeba sobie zdać sprawę, że dźwięk w filmie jest wypadkową bardzo wielu rzeczy.
      Po pierwsze - nagranie jest realizowane na wielu planach zdjęciowych, w plenerze, w studio, część dialogów jest nagrywana od razu, potem często są dogrywane postsynchrony już w studiu. Już tu odpowiedzialnych jest masa osób - od reżysera, przez bełkoczących niekiedy aktorów, osoby odpowiedzialne na planie (mikrofoniarze, dźwiękowcy) po osoby odpowiadające za np. umieszczenie agregatów (by nie szumiały w tle) czy zwykłe wypadki losowe - jakiś halas w tle. To wszystko jest straszliwym zlepkiem dźwięków wymagającym nie tylko ustawienia dynamiki czy poziomu, ale pełnej postprodukcyjnej obróbki. Nie wybiegajmy jednak za bardzo do przodu. Oprócz dźwięków nagranych na planie mamy jeszcze tzw "efekty synchroniczne" czyli wszelkiego rodzaju uderzenia, trzaśnięcia, kroki postaci i wiele wiele innych, których na planie się nie nagrywa, a w wyspecjalizowanym studiu. Dalej mamy jeszcze muzykę, która często jest przez kogoś komponowana i też nagrana w zupełnie innym miejscu przez kogoś zupełnie innego.
      Teraz przechodzimy do pozycji nr 2 - cała ta mieszanina trafia do postprodukcji, żeby jednak było ciekawiej, nie ma tu jednej osoby odpowiedzialnej i decyzyjnej czyli rzeczonego "dźwiękowca nie mającego pojęcia o pieprzonych PODSTAWACH", jest za to reżyser, ze swoją wizją, główny dźwiękowiec z planu (także ze swoją wizją),kompozytor muzuki (jw) i wreszcie dźwiękowiec / dźwiękowcy. I w tym momencie zaczyna się zabawa, bo z jednej strony mamy standardy i technikalia,z drugiej artystyczną wizję i chęć wyeksponowania swojego wkładu w film. Dobrze, jeśli dzieło jest jako tako zaplanowane i nie jest wielokrotnie przemontowywane (często już po częściowej postprodukcji dźwięku).
      Na koniec zostawiamy aspekt finansowy. Mamy producenta, mamy budżet i podział tego budżetu między dźwięk i obraz. Proponuję tu spojrzeć, w którym miejscu

      pokaż spoiler i dlaczego po cateringu i agregatach

      w napisach polskich filmów są dźwiękowcy.

    •  

      pokaż komentarz

      Bo dźwiękowcy nie mają pojęcia o pieprzonych PODSTAWACH, o których napisałem w tym małym komciu ;)

      @the_revenant: Czyli co, nie uczą tego w szkołach? Myślałem, że o ile drogiego nowoczesnego sprzętu może zabraknąć, ze względu na koszty, to na papier, ołówek, tablicę i kredę starczy.

    •  

      pokaż komentarz

      @the_revenant: jeżeli kupa ma zielony odcień to co zwiastuje?

    •  

      pokaż komentarz

      @ufo99: no i co z tego wszystkiego co napisałeś wynika? to są wszystko typowe problemy które zostały już 1000x rozwiązane i każdy średnio-ogarnięty dźwiękowiec powinien sobie z tym umieć radzić na dzień dobry. jeśli nie ma na to budżetu (czasu) to inna sprawa, ale tłumaczenie, że to jest "trudne" to nie jest żadne tłumaczenie.

    •  

      pokaż komentarz

      @frrua: To, że ten dźwiękowiec ma bardzo niewiele do powiedzenia i zrzucanie na niego odpowiedzialności za efekt całego skomplikowanego procesu produkcyjnego jest po prostu krzywdzące.

      pokaż spoiler Średnio rozgarnięty userek wykopu powinien sobie poradzić z zaczynaniem zdań wielką literą, a jak widać i to potrafi stanowić problem. Tylko krytykowanie pracy innych jest łatwe.

    •  

      pokaż komentarz

      @ufo99: Myślę, że dominującym głosem w komentarzach jest to, że to nie tylko z dźwiękiem są problemy w polskim kinie, więc nikt raczej się na dźwiękowcach szczególnie nie wyżywa :)

    •  

      pokaż komentarz

      @frrua: A teraz przeczytaj jeszcze raz cytowany przeze mnie na samym początku fragment wypowiedzi, do którego się odniosłem ( ͡° ͜ʖ ͡°)

1 2 3 4 5 6 7 ... 12 13 następna