•  

    pokaż komentarz

    Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      pokaż komentarz

      @Melodykop: problemem jest zakaz wypalania traw. w czasach wypalania traw problem praktycznie nie istniał

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      pokaż komentarz

      problemem jest zakaz wypalania traw. w czasach wypalania traw problem praktycznie nie istniał

      @ASLR: co za bulshit. Kleszczy jest więcej wszędzie - w lasach, w miastach, nawet w górach, gdzie wcześniej nie występowały w ogóle. To raczej nie są miejsca, które się wypala. Problemem jest wzrost średniej rocznej temperatury i marniutkie zimy. Wcześniej rozwój kleszczy stopowany był przez kilkutygodniowe silne mrozy, które niszczyły sporą część ich jaj, a także destrukcyjnie działały na patogeny roznoszone przez kleszcze. Teraz silne mrozy są rzadkością. Do tego dochodzi większa ilość gryzoni, które są naturalnymi żywicielami kleszczy i jednocześnie źródłem niebezpiecznych bakterii i wirusów. Niekoniecznie natomiast wzrasta liczba zwierząt, które są naturalnymi wrogami kleszczy (np. ptaki).

    •  

      pokaż komentarz

      @ASLR: Kiedyś to za bardzo nie było co wypalać bo wszędzie były pola albo koszone łąki a nieużytki były rzadkością.
      U mnie jeszcze na samym początki XXI wieku niektórzy kosili kosą rowy żeby mieć więcej siana.

    •  

      pokaż komentarz

      @JudeMasonPolakozerca: Jeszcze 15 lat temu pamiętam były mrozy prawie -30 stopni, śniegu dla mnie dzieciaka było do pasa, ale nawet nie rzucaliśmy się śnieżkami, bo za zimno. XD
      Ewidentnie musiało się coś stać, że klimat uległ ociepleniu tak szybko, że jestem młodym człowiekiem a normalnie dostrzegam tą zmianę.

    •  

      pokaż komentarz

      @Osagiel: Ja pamiętam jak z sąsiadem robiliśmy tunele w śniegu który pozostał po odśnieżaniu chodnika. Pamiętam również jak usypywaliśmy ze śniegu stok na podwórku zrzucając jedynie śnieg z dachu a później z niego zjeżdżaliśmy bo był równy z dachem garażu. Również bałwana sąsiedzi zawsze robili który miał często powyżej 5m i był robiony z drabiny. Teraz spadnie może z 30cm i dość, a jak spadnie to zaraz się roztapia.

    •  

      pokaż komentarz

      @Osagiel: Tylko że zmiany są co każdą zimę - raz jest zimno, raz śnieżnie, a innym razem ciepło. Gdzie to powiedziane że zimą musi u nas być -30*C i śniegu po szyję?

    •  

      pokaż komentarz

      ,,wypalanie traw"

      @ASLR ciesze sie, ze nie rzadzisz. Jedz na łąki i zobacz ile ptakow potrafi przy rowie miec gniazda i maja gdzie kryc sie przed zagrozeniami, jak rosnie tam zycie. Moze jeszcze betonem zalac hahaha

    •  

      pokaż komentarz

      @Osagiel: niestety, ale takie rozumowanie jest błędne. To, że widzisz jakąś zmianę na przestrzeni 30 lat nie oznacza, że może ona być nienormalna. To jest zbyt mała próbka. Skąd wiesz, że za 30 lat znowu nie wrócą mega zimy i potem znowu będzie przerwa i to nast. pokolenie będzie gadać, że kiedyś to kua było. Oczywiście nie mówię, że nie masz racji, ale nie tak powinieneś wyciągać wnioski

    •  

      pokaż komentarz

      @ASLR Ale w trawie nie tylko są kleszcze , są też organizmy żywe mniej lub bardziej pożyteczne. Drobne owady gryzonie ssaki ptaki itp.

    •  

      pokaż komentarz

      @JudeMasonPolakozerca: @kibiklops: @noNameAction: @Osagiel:
      wpływ mrozów na liczbę robactwa jest nieistotny, bardzo dużo badań obala ten mit. Rosnące pogłowie kopytnych, tutaj bym już bardziej się zastanowił, dosyć ciekawa hipoteza i myślę, że najbliższa prawdy. Chociaż nie odrzucałbym całkowicie wpływu wypalania traw na ilość kleszczy, zwłaszcza coraz liczniejszych odmian łąkowych, które występują już też w lasach i parkach. Moim zdaniem, korelacja pomiędzy datą wejścia w życie ustawy a początkiem kleszczowej "inwazji" jest aż nadto widoczna.

    •  

      pokaż komentarz

      @wankiel: właśnie wielu naukowców wiąże wzrost ich populacji ze zmianami klimatu bo dotyczy to także krajów, gdzie nikt wcześniej masowo traw nie wypalał.

    •  

      pokaż komentarz

      @JudeMasonPolakozerca: no tak, ale są kraje (np. Gruzja), które mają cieplejszy klimat, a kleszcze tam praktycznie nie występują. Hipoteza @wankiel jest bardziej prawdopodobna.

    •  

      pokaż komentarz

      @wankiel: również uważam że wypalanie traw na pewno skutkowało zniszczeniem części populacji kleszczy, choćby i nawet w tym że jeżeli nie ma traw, nie mają łatwego dostępu aby dostać się do ciała.

      Co do mrozów, podkreślam tylko że kiedyś były większe. Niejednokrotnie rozmawiałem z babcią która przeżyła wojnę, opowiadała jakie zaspy były a więc mam dane z okresu 80+ lat. Niemniej jednak wydaje mi się że kolerując te dane, możemy dojść do dość ciekawych wniosków gdzie Twoja hipoteza może mieć jednak związek ze słabszą zimą.

      Popatrzmy: dłuższa i mroźniejsza zima to jednak większy problem z dostępnością dla jedzenia i większe prawdopodobieństwo do zamarzania właśnie parzystokopytnych a więc ich znacznie mniejsza ilość. Aczkolwiek teraz mogę stwierdzić że kiedyś, spotkanie sarny w okolicy mojego domu, było nie lada ewenementem gdyż głównie siedziały w lesie. Aktualnie mogę stwierdzić że się nie boją gdyż widziałem już niejednokrotnie pod domem/ w okolicach ogrodzenia sarny.

    •  

      pokaż komentarz

      @JudeMasonPolakozerca: Akurat wzrost temperatury działa przeciw kleszczom. Powyżej pewnej temperatury i poniżej wilgotności kleszcze nie mogą "polować" bo nie mogą oddychać. Zapadają w hibernację. Jeśli jest sucho i gorąco przez dłuższy czas kleszcze giną.
      Gorsze od braku wypalania jest brak koszenia - na łąkach w wysokiej trawie wilgoć utrzymuje się dłużej i mogą się rozmnażać. Dwa to zapaść melioracji - Wilgotne łąki to doskonałe miejsce dla kleszczy.
      Tym bardziej bawi mnie zapowiedź np. władz Wrocławia że nie będą kosili miejskich trawników bo takie ekologiczne ( to znaczy że przej!?!li kasę na pierdoły i na koszenie nie starczy). Kleszcze lubią to.

    •  

      pokaż komentarz

      @KapralJedziniak: temperatura całoroczna się podnosi, ale dni faktycznie upalnych, które powodowałyby depopulację kleszczy nie ma jeszcze na tyle dużo, żeby odbiło się to na ich liczbie. Susze, chociaż przynoszą opłakane skutki dla rolnictwa, nie robią jeszcze wystarczającego wrażenia na kleszczach, które jak sam zauważyłeś - hibernują w niesprzyjających warunkach. Dzięki ogólnemu wzrostowi temperatury mogą natomiast pozostawać aktywne znacznie dłużej niż powiedzmy 20-30 lat temu, kiedy mieliśmy normalne 4 pory roku.
      Tak, wilgotne łąki to doskonałe miejsce do życia dla kleszczy, ale przy problemie z wysychaniem, który teraz obserwujemy, jest to być może cena jaką przyjdzie nam zapłacić. To samo tyczy się trawników - przycinane błyskawicznie tracą naturalną wilgotność i wymagają podlewania, albo zwyczajnie wysychają. Nie wiem jak u Ciebie, ale u mnie pod blokiem wszystkie fragmenty skoszone miesiąc czy dwa temu, wyglądają teraz jak step. Jedyne zielone fragmenty to te, które albo pozostawały cały czas w cieniu drzew, albo zostały otoczone płotem i pozostawione jako miejska łąka. Także albo zostawiamy, albo tniemy i dajemy wyschnąć lub podlewamy, jednak przy kurczącej się ilości i rosnącej cenie wody pitnej jest to luksus, na który miast i wspólnot mieszkaniowych zwyczajnie nie stać.
      Trawa, której daje się rosnąć, potrafi znacznie dłużej magazynować wodę. Pełni też jeszcze jedną ważną funkcję, o której istnieniu większość ludzi nie ma pojęcia - sprzyja oczyszczaniu powietrza. Krótka, wysuszona trawa błyskawicznie oddaje pyły, które na nią opadają. Trawa "zapuszczona" znacznie lepiej radzi sobie z pochłanianiem syfu, jaki trafia do atmosfery dzięki naszej działalności na polu palenia wszystkiego, zwłaszcza ropy i opon (w mieście) czy śmieci (na wsi).

    •  

      pokaż komentarz

      @Melodykop: a ja myślałem że zwiększyła sie ilość imigrantów i patogenów które ze sobą przynieśli.

    •  

      pokaż komentarz

      @JudeMasonPolakozerca: Kwestia sposobu koszenia. Jeśli zna się tylko dwa sposoby ( nie kosić) albo rypać przy samej ziemi to jest problem i trawa wysycha. Brak koszenia dobije jeszcze alergików ale to już inny temat. Niech koszą na większej wysokości ale częściej i wszyscy będą zadowoleni ( poza urzędnikami bo nie będzie kasy na pierdoły)

      W każdym razie wydaje mi się że największy problem to kompletne zaniechanie koszenia łąk/ pastwisk ( ewentualnie raz do roku, wymagany żeby nie stracić dopłat ) i wypasu zwierząt. W lesie, zwłaszcza dominującym w Polsce sosnowym na piasku warunki dla kleszczy też są średnie ( brak trawska) i to właśnie zapuszczone łąki są doskonałą wylęgarnią kleszczy.

    •  

      pokaż komentarz

      ale są kraje (np. Gruzja), które mają cieplejszy klimat, a kleszcze tam praktycznie nie występują.

      @LepiejWcaleNizPozno: ciekawe, bo szybki research na ten temat mówi co innego - występują i też mają z nimi problem: https://sputnik-georgia.com/actual/20190314/244673530/rogor-davicvat-tavi-tkipebisgan.html

    •  

      pokaż komentarz

      @Melodykop: Sąsiad trzyma kury które zapieprzają wszędzie w koło i kleszczy od groma. Bażanty drą mi się od piątej rano i nic to nie zmienia. Wyjdziesz kawałek po trawie i nieraz 2 naraz po nodze zasuwają. ¯\_(ツ)_/¯ Trzeba wyrobić sobie rutynę sprawdzania ciała. Długie spodnie, wysokie buty? To bez sensu bo przynosisz do domu. Raz się obudziłem już widno zerkam na ścianę, jakiś robal, przyglądam się - kleszcz z wyciągniętymi łapkami gotowy do ataku.

      @ASLR: Z wypalaniem traw to bzdura, u mnie się w okolicy nie wypalało praktycznie nigdy, bo wszędzie las w koło, a kleszczy nie było.

    •  

      pokaż komentarz

      @JudeMasonPolakozerca: co za bulshit
      Norwegia Finlandia Szwecja Alaska
      Wielotygodniowe mrozy po -40 i niżej
      Kleszczy w ch#@ więcej niż u nas

    •  

      pokaż komentarz

      @Bryftrygier: no raczej Ty gadasz bzdury bo primo - jest wiele gatunków kleszczy, łącznie z takimi, które żyją sobie na Syberii;
      Secundo - takich hardkorowych zim z temperaturą - 40 we wskazanych miejscach jest coraz mniej.
      Zmiany na Alasce: http://akclimate.org/ClimTrends/Change/TempChange.html
      Zmiany w Finlandii: https://ilmasto-opas.fi/en/ilmastonmuutos/suomen-muuttuva-ilmasto/-/artikkeli/16266ad3-e5f5-4987-8760-2b74655182d5/suomen-ilmasto-on-lammennyt.html
      W Norwegii i Szwecji podobnie. Przypomnij sobie zeszłoroczne lato i pożary lasów w Szwecji, w gaszeniu których udział brali nawet Polacy.

    •  

      pokaż komentarz

      @albertbranka: możesz zaimpregnować ubrania w permetrynie. To najlepsza chemia na te gównoidy.

    •  

      pokaż komentarz

      @JudeMasonPolakozerca: Jak ja wieczorem po chodniku koło domu przeszedłem w piżamie jak psa wypuszczałem żeby się odlał, poszedłem do łóżka, już usypiam, ale czuje że coś chodzi mi po nodze. Sięgam ręką zapalam lampkę i upuściłem sobie kleszcza gdzieś na pościel, szukałem go dobre kilka minut. Tyle dobrze że nie lubią kiedy jest sucho, no i regularne koszenie trawy z koszem dość skutecznie je usuwa. Na kompoście chyba zdychają.

    •  

      pokaż komentarz

      @albertbranka: jak nie masz kotów to okolice domu możesz też spryskać permetryną. Psa nie zabije, kleszcze owszem :)

    •  

      pokaż komentarz

      @albertbranka: jeszcze jedno - kleszcze słabo radzą sobie z wędrówką po materiałach syntetycznych. O jakimś teście czytałem swego czasu - okazało się, że po materiałach naturalnych wędrują bez problemu, a na syntetykach, jak chociażby polar, już im nie idzie. Możesz zatem pomyśleć co kupować na przyszłość, skoro masz tyle tych chujków w sąsiedztwie.
      PS. O jak ja ich nie lubię...

    •  

      pokaż komentarz

      @JudeMasonPolakozerca: Właśnie mam kota, ale sk?%#ol sprytny bo on sobie wszystkie kleszcze wyciąga. No chyba że na głowie jakiegoś ma. Tylko z obrożą lata, jedna na cały sezon mu wystarcza. A psa muszę kropić, sprawdzać cudować. Bo on też do domu może przynieść.

  •  

    pokaż komentarz

    Milion ? hahaha ta liczba jest wielokrotne wieksza !!! bo zarazona matka zaraza dziecko !! temat rzeka a leczyc sie tego nie da a jedynie zaleczc na dzien dzisiejszy. Tylko na NFZ 2tyg antybotykow zdrowy !! Ogromy problem ze zdiagnozowaniem, zadne badane nie daje pewnosci na 100% a jedynie w 100% mozna dowiedzec sie czy zlapany kleszcz byl nosicielem. Dlatego borelioza jest nazywana cicha epidrmia. Warto powiedziec o rownie coezkich do wyleczeniach patogenach przenoszacych przez kleszcze ktorych jest duzo jak bartonella... Dlatego trzeba przy badaniu zrobic caly panel na wszystkie patogeny nie tylko na borelioze !!!

    •  

      pokaż komentarz

      @Adam201: przestań wierzyć w ILADS, bo bzdury opowiadasz. Niebezpieczna borelioza to ta, którą przenosi się ignorując objawy na tyle długo, że wchodzi w stawy i nie daj boże przenika barierę krew-mózg, bo antybiotykami trudno wtedy w jednej "sesji" pozbyć się bakterii z PMR. To co wypisujesz to bzdury propagowane przez oszustów, którzy na sianiu paniki i bzdur wokół tej stosunkowo prostej do wyleczenia i zdiagnozowania choroby zrobili demoniczną sraczkę-padaczkę, kasa od wystraszonych ludzi płynie strumieniami. Niedługo trzeba będzie powiększać oddziały psychiatryczne, żeby pomieścić wszystkich ludzi, które wasze działania wpędziły w hipochondrie. PS moja koleżanka dzięki leczeniu boreliozy waszymi technikami ma uszkodzoną wątrobę. Rok brała antybiotyki lecząc się na chorobę, której nie potwierdzały adne testy. Oczywiście "lekarz" nic sobie z tego nie zrobił, tylko dalej chciał ją faszerować antybiotykami.

    •  

      pokaż komentarz

      @stndix Ja bralem 2 lata i nic mi nie uszkodzila, objawy nadal nie do zniesienia i nie sa to kostne sprawy tylko neurologiczne tak wiec nie jest do konca jak mowisz ale tak tez moze byc

    •  

      pokaż komentarz

      @Adam201: Serio Ci mówię, nie marnuj na to czasu. Żadna bakteria nie jest w stanie przetrwać dwóch lat mordowania jej antybiotykami. Jeżeli nawet coś z nich zostało, to Twój układ odpornościowy zdecydowanie przy takim wsparciu z zewnątrz był w stanie poradzić sobie z resztkami... Jeżeli występują objawy takie jak zaburzenia widzenia, równowagi, niedowłady, parestezje, dziwne uczucia na skórze, drżenia mięśni, bóle, problemy z artykulacją lub jakieś zaburzenia intelektualne, polecam postarać się o rezonans magnetyczny. Jeżeli męczysz się od dwóch lat z chorobą neurodegeneracyjną, to miałbyś już liczne i zauważalne "blizny", tzn. obszary demielinacji. SLA sobie odpuść i nawet nie wkręcaj, bo zachorowanie na to przed 40 to najczęściej sprawa dziedziczna. Ostatecznie jezeli wszystkie badania wyjdą Ci OK, czego jestem pewien, to polecam diagnostyke w kierunku zaburzeń nerwicowo-depresyjnych - paradoksalnie potrafią one dawać objawy podobne do chorób neurologicznych, co w sumie nie dziwi, bo przecież jedno i drugie tyczy się mózgu :P

    •  

      pokaż komentarz

      @stndix: ponoć organizm sam może zwalczyć boreliozę, dlatego przede wszystkim trzeba się dobrze prowadzić. tomtom666 tak twierdzi.

    •  

      pokaż komentarz

      @stndix: serrapeptaza rozpuści tkankę bliznowatą w mózgu?

    •  

      pokaż komentarz

      Milion ? hahaha ta liczba jest wielokrotne wieksza

      @Adam201: Potrzebne źródło. Zarówno do artykułu jak i do twojego kometnarza.

    •  

      pokaż komentarz

      @boubobobobou jak bys siedzial w temacie to bys juz wiedzial bez zrodel ktore nigdy nie sa na 100% wiarygodne ze to bzdura. Do wszystkiego potrzebujesz w zyciu zrodla zeby tak po ludzku wiedziec?

    •  

      pokaż komentarz

      @Adam201: Ale ja nie siedzę w temacie, dlatego pytam. Tak, do wszystkie o czym nie wiem potrzebuję źródła, żeby nie opierać się na tym, co kto w internecie sobie napisze.

    •  

      pokaż komentarz

      Żadna bakteria nie jest w stanie przetrwać dwóch lat mordowania jej antybiotykami.

      @stndix: A co gdy się uodporniła?

    •  

      pokaż komentarz

      @stndix: Czyli w skrocie: niech idzie do psychiatry.

    •  

      pokaż komentarz

      @Mifari: to byłbyś pacjentem zero bakterii która doprowadzi do zagłady ludzkości - na bakterie oprócz antybiotyków to za bardzo innych metod nie mamy, chyba że liczysz biorezonans xD

    •  

      pokaż komentarz

      @Adam201: A co myślisz o Naturalne leczenie boreliozy dodane w powiązanych?

    •  

      pokaż komentarz

      @ArtyQ Powiem Ci ze juz sie poddalem juz nic nie robie, niech ma byc co mi pisane, nie mam sily i nadziei, to bardziej skomplikowane niz sie wydaje. Teraz to tylko sznurek.

    •  

      pokaż komentarz

      @Adam201: Miałem chwile zwątpienia i było ciężko, ale mogę polecić terapię sokami z dodatkiem witaminy C (Askorbinian-sodu lub kwas askorbinowy) w wysokich dawkach i zioło Vilcacora i czarci pazur, bo po tym było widać największe postępy, a to są naprawdę tanie suplementy. Na depresję polecam witaminę B3 i B complex.
      Wiele pozytywnych efektów jest też po propolisie, ale to było związane z bólami menstruacyjnymi, które przy boreliozie urastają do naprawdę dużych utrudnień życia. Wielkiego doświadczenia może nie mam ale przeczytałem kilka książek i artykułów i wiem jak to cholerstwo potrafi dopiec więc jak mogę Ci pomóc to daj znać.

    •  

      pokaż komentarz

      nie mam sily i nadziei, to bardziej skomplikowane niz sie wydaje.

      @Adam201: nie no, nie poddawaj się, na pewno w internecie znajdziesz kogoś, kto za kilka tysięcy sprzeda Ci kolejne cudowne lekarstwo na chorobę, którą zdiagnozuje za pomocą specjalnych testów. Co prawda zarówno lekarstwo, jak i testy nie będą uznawane przez oficjalną medycynę, ale jak do tej pory takie szczegóły Ci nie przeszkadzały.

      No, bierzesz kolejny kredyt i do dzieła!

  •  

    pokaż komentarz

    Przeraża mnie, że miałem dwa kleszcze w tym roku i nie wiem czy jestem chory.

    •  

      pokaż komentarz

      @RoastieRoast: Tia, ja dużo i często po lesie biegam. Miałem już jako dzieciak masę kleszczy, a jako młody człowiek jakieś 10-15 lat temu sam wpadłem w paranoję. Zresztą moi znajomi też. Dużo wykupiło szczepionki na kleszczowe zapalenie mózgu, a i tak szansa złapania tej choroby jest dużo mniejsza niż szansa wygrania w totka w województwie, w którym mieszkamy.

      Sam w pewnym momencie już byłem pewien, że mam boreliozę! Pojechałem na wysoko płatne specjalistyczne badania do Krakowa (dające mizerną szansę wykrycia nawet w przypadku zarażenia, jak i równie fałszywie pozytywne wyniki). Wynik: negatywny. I sam nie wiedziałem czy prawdziwie negatywny. Chwilę się uspokoiłem.

      Po jakimś czasie na nodze, górnej części uda pojawiło się zaczerwienie średnicy jakieś 5cm. W niczym nie przypominało rumienia i nie było śladu ukąszenia. Poszedłem do lekarza. Prewencyjnie 1 miesiąc jakiegoś mocnego antybiotyku. I tak o to statystykę podniosłem jako chory na boreliozę, gdzie nawet w tamtym okresie jako paranoik ja nie byłem tego pewien, ba nawet byłem przekonany, że to żadna borelioza. Kurację zakończyłem.

      Z czasem przestałem się całkowicie się tym przejmować. Dotarło do mnie, ze to zwykłą nagonka. Kleszcz wcześnie wyjęty (po każdej wizycie w lesie prysznic i przegląd skóry) nie ma praktycznie szans zarazić nas boreliozą nawet jak jest nosicielem. Ach, no i jak już oprzytomniałem wszelkie symptomy (ospałość, drętwienia, bóle stawów) ustąpiły...

    •  

      pokaż komentarz

      @olo-bolo: Podobno boleriozą można się zarazić jeżeli kleszcz siedzi minimum 24h.

    •  

      pokaż komentarz

      @noNameAction: To świetnie, ja miałem kleszcza przez 23 godziny i 59 minut, jestem zdrowy.

      A tak serio, to czytasz jakie bzdury piszesz? Kleszcz ma zegarek, że wie ile godzin siedzi?

    •  

      pokaż komentarz

      @krykoz: Kretynie, zanim zaczniesz wyśmiewać to wpierw wyśmiej Uniwersytet Medyczny w Białymstoku
      Wypowiedź:

      Czy to prawda, że kleszcze przenoszące boreliozę muszą przebywać w ciele przynajmniej 24 godziny, aby krętki przedostały się do krwioobiegu? Tak, jest to minimalny czas, w którym przedostaną się one z przewodu pokarmowego kleszcza do jego ślinianek i ze śliną do skóry. Ale nie zawsze pacjent może powiedzieć, jak długo ten kleszcz u niego przebywał w skórze.
      Plik z wypowiedzi:
      https://www.umb.edu.pl/photo/pliki/aktualnosci/borelioza-1.pdf
      Adres uniwersytetu:
      https://www.umb.edu.pl/

    •  

      pokaż komentarz

      @krykoz: 24 to minimum, niektore potrzebuja 48 czy nawet 72.
      Kleszcze musi sie dobrze najesc. Kretki boreliozy siedza u niego w jelicie wiec musi mu sie zrobic „cofka” ktora nie zrobi sie jak jest malusi.

  •  

    pokaż komentarz

    A może trzeba zacząć stosować jakiś oprysk?

  •  

    pokaż komentarz

    Lata temu ugryzł mnie kleszcz i miałem rumień. Olałem sprawę. Czasami miewam nerwobóle, nagle coś w klatce ukłuje, załapię chwilową arytmię, jestem senny, nie mogę się skupić, mam lenia cały dzień. Może to być powiązane z kleszczem i jakie badania trzeba zrobić?