•  

    pokaż komentarz

    Polecam książkę "Dziewczyny z Wołynia". Jest wstrząsająca.

  •  

    pokaż komentarz

    Za dużo się tego nasłuchałem od ludzi, którzy albo przeżyli tę rzeź, albo mieli kogoś takiego w rodzinie. Dramat. Co mnie najbardziej uderzyło kiedyś to fakt, że człowiek, który to przeżył (już nieżyjący), kiedy u jego dzieci w gospodarstwie pracowali Ukraińcy nie był do nich nigdy źle nastawiony. Kiedyś go spytałem: dlaczego? Odpowiedział, że on już widział piekło i nie chce ani go sobie przypominać, ani myśleć, że każdy człowiek jest taki, nawet jeśli to Ukrainiec, bo byli też tacy, którzy Polaków ostrzegali, a nawet ratowali.
    Nie wiem, czy miałbym w sobie tyle siły, żeby w jakiś sposób zapomnieć i wybaczyć. W każdym razie ja osobiście nic do Ukraińców nie mam, ale zdarza się, że spytam o stosunek do UPA. To były przej?#@ne czasy, na wszystkich płaszczyznach, my nawet sobie (na szczęście) nie możemy tego tak naprawdę wyobrazić. Nie wiem czy warto rozdrapywać, zapomnieć nie można, a dążyć do tego, żeby się od tej zbrodniczej ideologii odcięli - koniecznie.

  •  

    pokaż komentarz

    Jak czytam takie historie to myślę, że takiego zła jakie ludzie potrafią zagotować na ziemi to nawet w piekle nie ma. Widzę kolejne artykuły o bestialsko maltretowantch dzieciach, często przez wlasnych rodziców, to przestaje w Boga wierzyć... ludzie ludziom, dzieciom. Każdy ponad każdym

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      pokaż komentarz

      @NewBlueSky: ,Kiedy przyszedłem pod stodołę, widziałem, jak obecni mordercy zabijali kolejnych Żydów. Mordował Stanisław L. Był to krawiec, który mieszkał chyba na ulicy Nadstawnej. Przed wojną terminował u krawca żydowskiego M., tego samego, w którego okna strzelał ksiądz Kamiński. Oprócz Stanisława L. był tam ten milicjant z czasów radzieckich Sz. oraz niejaki Cz. Było tam jeszcze dwóch młodych dwudziestolatków, których nazwisk nie znam. Mieszkali w Radziłowie. (…)
      Także Stanisław L., Sz. i Cz. zabijali Żydów. Doprowadzali tych Żydów różni Polacy. Spomiędzy tych doprowadzających ja znałem swojego kuzyna, nieżyjącego już Teofila S. z Radziłowa. (…) On przyprowadzał Żydów w okolice stodoły. W tym czasie widziałem, jak żydowski młynarz kończy kopać rów. Pytał przy tym Stanisława L.: „Stasiu, czy mnie będzie bolało, jak będziesz strzelał?”. Stanisław L. kazał mu dalej kopać. Potem któryś z morderców, nie wiem, który, zastrzelił tego młynarza w trzecim grobie.
      Widziałem jeszcze, jak któryś z morderców zastrzelił starego Żyda z Radziłowa, znanego mi z widzenia, nie z nazwiska. Strzał oderwał dół twarzy temu Żydowi. Strzelano do niego na schodach wiodących do murowanego domu. Syn tego Żyda ciągnął jeszcze żyjącego, jęczącego ojca za nogi do grobu. W tym grobie zastrzelono i tego syna. Mnie zemdliło, jak zobaczyłem, że temu Żydowi urwało pół twarzy. Zaraz stamtąd odszedłem do domu. Jeszcze przed odejściem widziałem, jak doprowadzano kolejnych Żydów w okolice stodoły."
      Opis: relacja Henryka P., Polaka, mieszkańca Radziłowa.

    •  

      pokaż komentarz

      @lewackiantypatriota: To samo Żydzi robili Polakom, Żydzi robili Żydom, Żydzi Palestyńczykom, itd.

      Złe osoby znajdziesz wszędzie. Nie było jednak systemowego mordowania Żydów ze strony Polaków.

    •  

      pokaż komentarz

      @lewackiantypatriota: niestety zdarzały się mordy "polaków" na żydach. Zresztą polscy lewacy
      (komuchy) mordowali nie tylko żydów, ale i innych polaków.

      Takie lewackie ścierwo, które zamiast pracować, woli mordować i zagrabić, można w każdym kraju znaleźć.

      Co nie zmienia faktu, że ukraińcy byli jednymi z najbardziej bestialskich zwierząt. Nawet niemcy podczas 2 wojny światowej się tak nie zezwierzęcili.

    •  

      pokaż komentarz

      @lewackiantypatriota:
      Te liczby są czyli około 800 niby w samym Radziłowie ,i to że mieli ich zabić sami Polacy , są kompletnie z dupy. A znajdują się na Wikipedii. Niech ktoś to skoryguje. Ale znając administrację to wątpię. Oficjalne śledztwo IPN jest bardziej powściągliwe.

      7 lipca 1941 roku w Radziłowie, na trzy dni przed bardziej znanym pogromem Żydów w Jedwabnem z 10 lipca, wymordowano kilkuset miejscowych Żydów. Prowadzący śledztwo w tej sprawie prokurator białostockiego IPN Tomasz Kamiński, w oparciu o dotychczasowy materiał zebrany w śledztwie powiedział, że najbliższa prawdy jest informacja o tym, iż w Radziłowie zginęło ponad 400 Żydów. Na taką liczbę wskazują zeznania i relacje rodzin pomordowanych, którymi dysponuje instytut Yad Vashem. Żydzi zostali spędzeni do stodoły, gdzie zostali spaleni albo zamordowani w inny sposób. Przedtem byli poniżani.

      Według IPN w śledztwie prowadzonym od 2001 roku nie będzie przełomu ani nawet skutecznej kontynuacji, bo Instytut nie może od dawna dostać zgody strony niemieckiej na przesłuchanie byłego gestapowca Hermana Schapera; także strona izraelska od dwóch lat nie odpowiada na ponaglenia o udostępnienie ważnych zeznań świadków.

      Od treści tych zeznań IPN uzależnia ewentualną możliwość przedstawienia zarzutów w sprawie mordu w Radziłowie 94-letniemu obecnie Schaperowi. Strona niemiecka uważa jednak, że stan zdrowia Schapera stale nie pozwala na jego przesłuchanie i zapowiedziała, że nie będzie więcej prowadzić z IPN korespondencji na ten temat.

      Tomasz Kamiński powiedział dla PAP:
      - Będziemy mogli rozważać kwestię ewentualnego postawienia zarzutów Schaperowi wtedy, kiedy Izrael nadeśle nam materiały, w których jeden świadek rozpoznaje Schapera, jako osobę dowodzącą. Przesłuchanie tej osoby jest niemożliwe, gdyż zmarła w Izraelu, ale zachowany jest protokół jej zeznań i to jest jedyny ślad i nadzieja.


      Wiadomo, że specjalne komando gestapo z Ciechanowa - które po ataku Niemiec na ZSRR 22 czerwca 1941 r. skierowano na zajęte tereny - przebywało i w Jedwabnem, i w Radziłowie. Dowódcą komanda był obersturmfuehrer Herman Schaper.

      Wiosną 2002 r. Schaper, żyjący dziś w nieznanym miejscu w Niemczech, był tam przesłuchiwany przez prokuratora IPN w śledztwie w sprawie Jedwabnego. Przyznał, że w 1941 r. dowodził komandem. Zapytany o mordy Żydów, odparł, że "dochodziło do dzikich akcji tubylczej ludności i jakichś oddziałów" (powiedział, że nie wie, "jakie to były oddziały"). Przesłuchanie Schapera musiało zostać przerwane z powodu stanu jego zdrowia.

      Pytany o ustalenia dotyczące udziału Polaków w mordzie w Radziłowie, Kamiński powiedział, że wypowiadanie się w tej kwestii jest "przedwczesne". Dodał, że osoby biorące udział w gromadzeniu czy konwojowaniu Żydów zostały za to skazane przez sąd w latach 1946-53 i nowej wiedzy na ten temat nie ma. "Żadnych nowych osób nie wskazywano" - dodał.

      Przypomniał, że nie ma zachowanych oryginałów relacji świadków wskazujących na bezpośredni udział Polaków w mordowaniu Żydów, a dostępne materiały mają charakter historyczny, a nie dowodowy, bo nie są to formalne zapisy z przesłuchań.

      Tak poza tym co ty porównujesz ? Parę jakiś niejasnych pogromów do masowych ludobójstw na znacznie większą skalę.

    •  

      pokaż komentarz

      @rotszyld: para to dwa, szanowny panie Rotszyld. Ja mogę podać z pamięci kilkaset pogromów w których Polacy mordowali Żydów. Najbardziej haniebne są te , w których Polacy mordowali Żydów, którzy przeżyli Holocaust, jak chociażby zamordowanie doktora Kahane, uwiecznionego w wierszu Juliana Kornhausera

    •  

      pokaż komentarz

      Widzę kolejne artykuły o bestialsko maltretowantch dzieciach, często przez wlasnych rodziców, to przestaje w Boga wierzyć...

      @anika_87: A co ma Bóg do tego?

    •  

      pokaż komentarz

      @anika_87: Nie „ludzie”. UKRAIŃCY. Podobnie jak nie naziści tylko NIEMCY.

    •  

      pokaż komentarz

      @lewackiantypatriota:
      Polacy mieli niewielki udział w holokauście. To ,że było parę przypadków to nic nie zmienia. To tak jakby mówić na podstawie tego co wyprawiała np policja żydowska w gettach , czy judenraty, że Żydzi brali aktywnie udział w holokauście. Absurd.

  •  

    pokaż komentarz

    Na reportaż Anny Lisieckiej z Panią Ireną dla Polskiego Radia "Kainowa zbrodnia” natknęłam się przypadkiem dawno temu, ciepły miły głos, opowiadający o tych strasznych wydarzeniach nie może być zapomniany.

    Pani Irena Gajowczyk w czasie tragicznych zdarzeń miała zaledwie 6,5 roku. Wspomina dom rodzinny, wieś Hurby https://pl.wikipedia.org/wiki/Zbrodnia_w_Hurbach
    na Wołyniu oraz opowiada o osobistym doświadczeniu wołyńskiej rzezi. W reportażu wykorzystano fragmenty powieści "Oksana" Włodzimierza Odojewskiego. Zapis wspomnień pani Gajowczyk znalazł się też, wśród wielu innych, w zbiorowym wydawnictwie „Wołyń. Bez komentarza” (osobiście polecam)

    Reportaż dodałam do powiązanych

  •  

    pokaż komentarz

    Właśnie to jest najgorsze, że dla nich to są bohaterowie. Dużo się ich tu nazjeżdżało teraz, oby nie było drugiego Wołynia jak im coś odp!?#@?@i.