•  

    pokaż komentarz

    nie 'niesamowitym' tylko 'dziwnym' lub 'strasznym'. (org. ang. "spooky") I generalnie nie wierzył, że ma on miejsce, tak jak negował istnienie fizyki kwantowej. O czym się wile nie pisze. Tylko jego popularność powodowała, że był brany jako 'partner' lub 'współtwórca' jakiś eksperymentów, dzięki czemu jego nazwisko pojawia się tak często w świecie fizyki.

    •  

      pokaż komentarz

      @szopa123: Chyba najczęściej tłumacza to jako "upiorne splątanie".

    •  

      pokaż komentarz

      Chyba najczęściej tłumacza
      @Wilk: być może, mi chodzi tylko o sens jego wypowiedzi w której sugeruje, że całe to splątanie to jakaś bzdura. Tak samo jak zapomniane przez większość jego słowa o mechanice kwantowej, którą traktował jako bzdurę. (sławne "Bóg nie gra w kości.") A tutaj w opisie mamy odniesienie, jakoby Einstein już daaaawno temu wiedział i odnosił się do splątania kwantowego. A tak naprawdę, przez bardzo długi czas podważał mechanikę kwantową i wszystko co ze sobą niosła. Dopiero później widząc, że ta dziedzina nauki rozwija się w ekspresowym tempie. Próbował coś mądrego o niej powiedzieć, co raczej nie służyło jego 'wielkości'. Gdyż z jego wypowiedzi jasno wynikało, że jej zwyczajnie nie rozumiał. I tylko jego popularność pozwalała mu podpinać się do fizyków kwantowych, co swoimi pracami wnosili 'kamienie milowe' w tej dziedzinie. Teraz po latach, to jemu przypisuje się sukcesy w tej dziedzinie, marginalizując ludzi, którzy swoją ciężką pracą doszli do wnisków 'sprzedawanych' przez Einstaina jako własnych. (dla mnie jest on złodziejem naukowym nr 1. I mam nadzieję, że dożyję upadku jego 'wydmuchanej wielkości'. Tak jak stało się do z Edisonem vs. Tesla)

      but he wasn't completely convinced by the theory of quantum mechanics – and that story is as fascinating as the theory he attempted to nail down.
      https://phys.org/news/2014-06-einstein-quantum-mechanics-hed-today.html

    •  

      pokaż komentarz

      @szopa123:
      W pirackiej książce którą sciągnołem "Einstein and the quantum. The quest of the valiant Swabian" jest napisane, że było inaczej i to właściwie Einstein wymyślił fizykę kwantową. Oczywiście to jest bardziej książka hagiograficzna. Przyjemnie się ją czyta, nawet ze słabym angielskim. Polecam.

      W internetach piszą jednak, że Albercik był plagiatorem, ale raczej dotyczy to teorii względności.
      http://www.kontestator.eu/albert-einstein-–-plagiator.html

      dla mnie jest on złodziejem naukowym nr 1. I mam nadzieję, że dożyję upadku jego 'wydmuchanej wielkości'.

      Wątpię, bo to się stało. To byłby antysemityzm. Ujawniono, że Sigmund Freud zmyślił wszystkie swoje teorie, żadna z nich nie została potwierdzona przez naukę, a dalej czasopisma żydowskie go promują. Ponieważ te czasopisma są rasistowskie.

      Gdyż z jego wypowiedzi jasno wynikało, że jej zwyczajnie nie rozumiał.

      Feyman powiedział, że "Nikt nie rozumie teorii kwantowej", a dostał Nobla. Czyli wszyscy nie rozumieją hipotezy kwantowej, tylko jedni są w tym lepsi od innych.
      Wydaje się, że Albercik pisząc o splątaniu uważał, że teoria kwantowa jest niepełna i niekompletna.
      Link który wrzuciłeś obejrzę później.

    •  

      pokaż komentarz

      Gdyż z jego wypowiedzi jasno wynikało, że jej zwyczajnie nie rozumiał.

      @szopa123: Po pierwsze nikt jej nie rozumie. Einstein próbował wyjaśnić, podczas gdy inni pozostawali przy założeniach, z których wynikało także to, że wyjaśnić (deterministycznie) się nie da. Wszystkie napotkane tego typu założenia okazywały się wcześniej uproszczeniami czegoś bardziej fundamentalnego.
      Po drugie, z jego wypowiedzi wynikało raczej, że ma o tym spore pojęcie, bo obecne "dowody na dziwaczność" teorii wynikają między innymi z testowania (i poszukiwania sposobów na te testy) jego eksperymentów myślowych, które miałyby wskazywać na możliwe błędy w założeniach.

    •  
      Pawelczi via Android

      +10

      pokaż komentarz

      @szopa123 w ogóle mechanika kwantowa to bardzo ciekawa rzecz. Splątanie kwantowe, które z niewiadomych przyczyn istnieje (póki co wiemy że jest i możemy czasem zaobserwować) daje dość duże pole do popisu przy pracach nad samorekonstrukcyjnymi materialami (wyobraź sobie, że upadnie ci telefon, po chwili go podnosisz i on już jest cały, bo tak zaprogramowane atomy mimo wszystko zawsze wracają tam gdzie były na początku, oczywiście to tylko hipoteza, bo o tyle o ile umiemy coś zaobserwować, to nie ma jeszcze cienia szans na przestrzeni kilku lat by umieć zaprogramować splątanie kwantowe). Koooozak, świat idzie w dobrym kierunku pod względem nauki, tyle że za wolno jak na nasze możliwości.

    •  
      Pawelczi via Android

      -3

      pokaż komentarz

      @szopa123 i w ogóle najlepsze jest to, że tam działa jakaś siła (coś nadaje wektor atomowi wracajacemu tam gdzie byl) ale ch%$ wie co jak i dlaczego, gdyż aktualnie jest to po za dostępnym dla nas spektrum

    •  

      pokaż komentarz

      Einstein próbował wyjaśnić, podczas gdy inni pozostawali przy założeniach,

      @MQs: Jesteś żałosny, Einstein szydził i wyśmiewał nową dziedzinę fizyki, teraz u niektórych jest jej ojcem. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @szopa123: Nie negował mechaniki kwantowej tylko uważał, że za nią stoi jakaś lepsza, deterministyczna teoria. Odrzucał interpretacje kopenhaską. Natomiast można go spokojnie uznać za jednych z ojców mechaniki kwantowej. Był drugim fizykiem po Plancku, który posługiwał się tą dziedziną, wprowadził pojęcie kwantu światła, czym wyjaśnił efekt fotoelektryczny.

    •  

      pokaż komentarz

      @materazzi:

      Niektórzy chyba nawet nie są świadomi z czego dostał nagrodzę Nobla ;)

    •  

      pokaż komentarz

      Natomiast można go spokojnie uznać za jednych z ojców mechaniki kwantowej.

      @materazzi: tia... jasne.. kolejne powtarzane kłamstwo. W ogóle to Einstein jest ojcem całej fizyki...

    •  

      pokaż komentarz

      W pirackiej książce którą sciągnołem "Einstein and the quantum. The quest of the valiant Swabian"

      @terazpolskanow: dawno temu jak zgłębiłem temat Enigmy i jej złamania, to w wielu zagranicznych publikacjach było napisane, że to Anglicy i Turing złamali Enigmę. O Polakach była tylko mała wzmianka lub nawet tego nie było. Więc ten tego....
      Ludzie którzy zajmują się historią odkryć, wskazują prawie jednoznacznie, że mechanika kwantowa powstała niejako 'za plecami' Einsteina. I że przez dosyć długi czas wręcz ją zwalczał. Jednak jej przewidywania, potwierdzone później eksperymentami, nie dawały już możliwości jej negowania.

  •  

    pokaż komentarz

    Rozwiązanie jest proste, jeśli nie wiadomo jak coś działa dodaj kolejny wymiar.. cząsteczki które dla nas wydają się być dwiema osobnymi ale nie wiadomo czemu potrafią się że sobą komunikować od razu bez względu na odległość, w wyższym wymiarze są jedną cząstk, a w naszym wymiarze widzimy tylko dwa wierzchołki tej samej góry

    •  

      pokaż komentarz

      @Kopytko1: dokładnie też tak to sobie tłumaczę

    •  

      pokaż komentarz

      @Kopytko1: Niby ma sens, ale dlaczego miałoby to tłumaczyć natychmiastowy efekt skoro ta podwójna cząstka, która w wyższym wymiarze jest jedną to i tak ma jakiś rozmiar więc z jednej na drugą stronę musi przejść sygnał czy coś w tym rodzaju? Więc też efekt powinien nie być natychmiastowy

    •  

      pokaż komentarz

      @Kopytko1: Nie ma czegoś takiego jak wyższy wymiar w fizyce.

    •  

      pokaż komentarz

      @DisasterMaster: Teoretycznie? Oczywiście że jest. To, że nie potrafisz sobie tego wyobrazić to tylko problem Twojego ograniczenia. Dla ludzika narysowanego na płaskiej kartce, gdyby żył, trójwymiar też byłby abstrakcją.

    •  

      pokaż komentarz

      @januszbiznesow: Wymiar to kolejny parametr który potrzebujesz do opisania miejsca, czasu itp. Możesz mieć wymiar przestrzenny, czasowy, otwarty, kompaktowy, ale nie wyższy. Dodatkowy wymiar daje ci dodatkową współrzędną, a nie dyskretny inny świat z innymi zasadami.

    •  

      pokaż komentarz

      @DisasterMaster: To tylko Twoje wyobrażenia. Udowodnij :)
      Już Ci napisałem, dla "ludzika" na płaskiej kartce pojęcie przestrzeni trójwymiarowej (głębokość) byłaby abstrakcją. Ty rysowałbyś ołówkiem kształt, który tam magicznie pojawiałby się punkt po punkcie. My możemy być takimi właśnie ludzikami w przestrzeni trójwymiarowej, jeżeli jednak są "wyższe" wymiary, to będziemy jak te ludziki na płaskiej kartce, bez możliwości zrozumienia, czy percepcji tego co znajduje się poza znaną nam przestrzenią.
      Ja tak to sobie wyobrażam :)
      Ale nie mogę tego oczywiście udowodnić :)

    •  

      pokaż komentarz

      @DisasterMaster: i takim parametrem w czwartym wymiarze jest czas. Trzeci wymiar to jego przekrój.

    •  

      pokaż komentarz

      @januszbiznesow: Ludzik na kartce też znajduje się w trzecim wymiarze. Nie ma tutaj "jego świata" i "wyższego wymiaru", wszyscy są opisani za pomocą wszystkich wymiarów cały czas, nie zależnie od tego ile mogą zobaczyć. Wymiar to tylko liczba, oś, a nie inny świat do którego można przejść przez portal czy coś.

      @Wulfee: Nie oznacza to że coś się może dziać się osobno/inaczej w "wyższym" i "naszym" wymiarze. Wszystkie wydarzenia muszą być opisane za pomocą czterech wymiarów czasoprzestrzenni.

    •  

      pokaż komentarz

      @DisasterMaster: Tak, ale ludzik nie zdaje sobie sprawy z istnienia trzeciego wymiaru, bo żyje w dwuwymiarowej przestrzeni. Model matematyczny mógłby powstać i zakładać istnienie czegoś więcej (trzeciego wymiaru), natomiast nie byłby on w stanie namacalnie go doświadczyć. Tak więc dla niego byłby to wymiar "wyższy", ale to tylko kwestia nazewnictwa, bo zgadzam się z tym co piszesz, tyle że podejrzewam że my jesteśmy takimi ludzikami żyjącymi w 3 wymiarach (+czas), nie jesteśmy zdolni do percepcji tego co poza naszymi 3 wymiarami, mimo że mamy modele matematyczne które zakładają że istnieją.

    •  

      pokaż komentarz

      @Kopytko1: proste rozwiązanie, wierzchołki tej samej góry, wyższe wymiary... Patrz ostatni punkt na obrazku

      źródło: ritholtz.com

    •  

      pokaż komentarz

      @Kopytko1: ja uważam że fizyczne podstawy wiary chrześcijańskiej to właśnie wielowymiarowość. Na tym opiera się rzeczywistość duchowa.

    •  

      pokaż komentarz

      @woartur: @1Lupa: @DisasterMaster: @januszbiznesow: @Wulfee: @gadolin: mamy dwuwymiarowy obrazek (jakby na na kartce papieru) na którym widzimy podłogę (poziomą kreskę) i unoszący się nad nią okrąg.. co ciekawe okrąg zaczyna się się dziwnie poruszać w górę i w dół, jakby się odbijając ale w ogóle nie dotyka podłogi.. jak to wytłumaczyć? w rzeczywistości (czyli naszym trójwymiarze) mamy do czynienia nie z okręgiem tylko z kulą która normlanie się odbija od podłoża.. jednak to co widzilismy na tej niby kartce papieru to dwuwymiarowy przekrój przez tą kulę (ale nie przez środek tylko powiedzmy blizej bieguna) co daje trudny to wytłuamczenia postaciom dwuwymiarowym efekt - dlaczego okrąg sie odbija nie dotykając powierzchni.. problem został rozwiazany po dodaniu kolejnego wymiaru

    •  

      pokaż komentarz

      @Kopytko1: ale co to Twoje porównanie ma wspólnego ze splątaniem kwantowym?

    •  

      pokaż komentarz

      @gadolin: podałem podobny przykład, - czyli mamy dwa obiekty ktore dziwnie sie zachowuja i nie wiadomo czemu - moze w naszej 3 wymiarowej rzeczywistosci widzimy tylko dwie czasteczki, a w rzeczywistosci 4 wymiarowej jest to jeden i ten sam obiekt, dlatego napisalem dwa wierzchołki tej samej góry - jakby przyciac na pewnej wysokosci to widzimy tylko dwa osobne wirzchołki ale jak przytniemy nizej to te wierzchoki sie ze soba łaczą w postaci reszty góry

    •  

      pokaż komentarz

      @Kopytko1:
      @DisasterMaster:
      @1Lupa:
      Niestety ale popełniłeś spory błąd logiczny w tej "symulacji".
      Masz rację z tym że w 3 wymiarach jest to kula. Obiekt mający wysokość, szerokość, głębokość, promień, objętość i masę.
      Mylisz się co do tego co widzi ludzik narysowany na kartce papieru (2 wymiary - długość / szerokość),
      Ty, patrząc na kartkę widzisz okrąg, który porusza się w górę i w dół. Ludzik nie widzi tego co dzieje się na kartce, on widzi wyłącznie płaski obraz. Ma jedno oko widzące 2 wymiary, nie jest zdolny dostrzec tego, co Ty widzisz na kartce.
      Widzi jedynie linie przed sobą, które poruszają się właśnie w górę i w dół.
      Pomyśl o tym co widzi ten ludzik przed sobą, będąc nim na tej kartce, zamiast o ludziku patrząc na kartkę papieru.
      On nie widzi tego co Ty, Ty widzisz ze swojej perspektywy coś, czego on nigdy nie zobaczy.
      I to jest w moim rozumieniu istota wymiaru wyższego.
      Coś, czego nie możemy zobaczyć, zmierzyć czy odczuć, bo zupełnie nie jesteśmy do tego dostosowani żyjąc w swojej bańce świata (materii) 3D (+czas).

    •  

      pokaż komentarz

      @januszbiznesow: ale ja nie wspomniałem o płaskim ludziku tylko o nas patrzacych na tą scenę w 2d, jeżeli popatrzymy na nią w 3d to wszystko stanei sie jasne, podobnie moze byc ze splataniem kwantowym, dopiero zobaczenie tego w 4d/5d wyjasniło by sytuacje

  •  

    pokaż komentarz

    ktoś wytłumaczy? ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @m1gel: to działa tak i tak... ( jakie pytanie, taka odpowiedź :p )

    •  

      pokaż komentarz

      @szopa123: jak ja nie lubie takiego mądrzenia się.
      Znajdzie się ktoś kto wyjaśni dlaczego te obrazy rozkładu fazy pojedynczej cząstki są takie znaczące?

    •  

      pokaż komentarz

      @Rosly: mogę się mylić wiec czekam na minusy, ale wydaje mi się że splątane fotony były dzielone na dwie wiązki, jedna leciałą do fotodetektora a druga do fotopowielacza. na drodze wiązki z fotodetektorem wstawiano filtr polaryzacyjny wiec przelatywały tylko fotony odpowiednio spolaaryzowane. i dopiero jak fotodetektor wykrył foton który przeleciał przez filtr to dawał znać dla fotopowioelacza by zbierał próbki. zastanawia mnie czy ten filtr przed fotopowielaczem służył do wyznaczania polaryzacji drugiej wiązki (co wydaje sie logiczne) wiec teoretycznie kręcąć filtrem przed fotopowielaczem dało sie wyznaczyć ile swiatla przelatuje (co daje te fajne wykresiki)
      tyle że teraz sam mam zagadkę co sie działo z fotonami splontanymi gdy ich "partner" był pochłaniany przez filtr.

    •  

      pokaż komentarz

      @lvy: Myślę że schemat tego doświadczenia jest jasny ;)
      Ja pytam dlaczego to doświadczenie jest tak doniosłe (bo dla mnie jest dość trywialne) i dlaczego niby jest to "pierwszy" obraz splątania kwantowego?
      (wnioskuje że te obrazy to efekt wielu eksperymentów i rozkładu).

    •  

      pokaż komentarz

      @m1gel: to jest elementarne i dawno udowodnione:
      gdy zakładasz skarpetkę na lewą stopę, wtedy druga, niezależnie gdzie się znajduje, automatycznie staje się prawą skarpetką

    •  

      pokaż komentarz

      @m1gel: @lvy: @thomash3: Ja kojarzę, że brali dwa splątane fotony, przepuszczali jeden przez jakiś filtr i gdy pierwszy z nich "rzucał cień" kotka to drugi robił to samo mimo, że jemu nie ustawiano żadnego filtru.

      Najpierw fotony były wprowadzane stan "rozdwojenia jaźni", a więc w podobny stan kwantowy, w jakim jest kot Schroedingera. Potem były dzielone na dwie powiązane ze sobą części, czyli dwa splątane fotony. Jeden z nich oświetlał fotografowany obiekt, ale po wykonaniu zadania był... niszczony. Obraz jednak nie ginął wraz z nim, bo dzięki kwantowym korelacjom przenosił się na splątanego bliźniaka, który - mimo że nie miał żadnej styczności z fotografowanym obiektem - naświetlał matrycę i odtwarzał obraz. Wyraźną sylwetkę kota Schroedingera.

      źródło: 5FA53BD3-7483-4583-A73C-336B7169FCD6-85453-000031E62CD4B9CF.jpg

    •  

      pokaż komentarz

      @TheMan: o kurde, to jest wręcz abstrakcyjne ;O Czyli te fotony w jakiś sposób przekazują informacje między sobą? I tym jest, stan splątania kwantowego?
      Wybaczcie, zielony z fizyki kwantowej here ( ͡° ͜ʖ ͡°)

  •  

    pokaż komentarz

    Nie wiem po co autor posługuje się Einsteinem, który fizykę kwantową uznawał za naukową bzdurę.