•  

    pokaż komentarz

    Zmiana miejsca zamieszkania z Niemiec do Polski to "przeprowadzka z trzeciego świata do świata pierwszego" - pisze Philipp Fritz 

    Pojechał ostro szop.

  •  

    pokaż komentarz

    Cool story - jakoś koło 2005r. byłem na rodzinnej imprezie w Niemczech (ciotka wyszła swego czasu za Niemca). Nigdy nie zapomnę jak podczas tego spotkania zagadało mnie dwóch Niemców i zeszło na tematy technologii itp, przy czym opowiadali np o komputerach jakby to miała być dla nas w PL jakaś kosmiczna technologia. Chwalili się jak to działają w wordzie czy innym excelu, a ja robiłem coraz większe oczy - pewnie myśleli, że z podziwu, więc nakręcali się jeszcze bardziej. Nie miałem serca im powiedzieć, że już wtedy co nieco sam programowałem a z komputerami styczność miałem od wczesnych lat 90.
    Do dzisiaj trochę kisnę jak sobie przypomnę ten ich zapał, pewne poczucie wyższości i głębokie przekonanie, że opowiadają mi o cudach które tylko na filmach może widzieliśmy.

  •  

    pokaż komentarz

    Nie wiem czy oni wiedza ale polska nie konczy sie na warszawie, zapraszam do polski B zobacza silicon biede

    •  

      pokaż komentarz

      @muak47: ale "polska b" ma zupełnie inne walory. i np silicon bieda daje możliwość oderwania się od wyścigu szczurów. jest p@%$@$$oną ostoją normalności i odtrutką na sp@%$@$$enie mentalne np warszawy

    •  

      pokaż komentarz

      @ma_mun ty to masz łeb, zlimwidujmy w całym kraju przemysł dajmy po 2k na rękę każdemu i cały kraj będzie ostoja normalności

    •  

      pokaż komentarz

      @muak47 w Warszawie nie ma przemysłu...

    •  

      pokaż komentarz

      @muak47: napiszę ci tak: jak tylko uciułam trochę więcej grosza to sp##%!#!am z wawy na podlasie

    •  

      pokaż komentarz

      jest p$@!%#$oną ostoją normalności

      @ma_mun: Z której każdy chce uciec jak najprędzej do "sp$@!%#$enie mentalnego", bo w piardziszowicach mentalność wyraża się w walenia jaboli pod sklepem.

    •  

      pokaż komentarz

      sp%?!%@#am z wawy na podlasie

      @ma_mun: A może w Karkonosze?

      Przeprowadzilismy sie do naszego nowego domu w Karkonoszach. Jak tu pieknie!
      Drzewa wokol wygladaja tak majestatycznie. Wprost nie moge sie doczekac, kiedy pokryja sie sniegiem


      4 PAZDZIERNIKA

      Karkonosze sa najpiekniejszym miejscem na ziemi!!!
      Wszystkie liscie zmienily kolory na tonacje pomaranczowe i czerwone
      Pojechalem na przejazdzke po okolicy i zobaczylem kilka jeleni. Jakie wspaniałe i okazałe.
      Jestem pewien, ze to najpiekniejsze zwierzeta na swiecie!
      Tutaj jest jak w raju. Boze!!! Jak mi sie tu podoba!


      11 LISTOPADA

      Ostatniej nocy wreszcie spadl snieg. Obudzilem sie,a za oknem wszy stko bylo przykryte biala, cudowna pierzynka. Wspaniały widok.
      Jak z pocztowki bozonarodzeniowej. Wyszlismy cala rodzina na zewnatrz. Odgarnęlismy snieg ze schodow i odsniezylismy droge dojazdowa do naszego pieknego domku. Pozniej zrobilismy sobie swietna zabawe-bitwe
      sniezna ( oczywiscie ja wygralem ! )
      Wtedy nadjechal plug sniezny i zasypal to, co wczesniej odsniezyliśmy. Więc znowu zaczelismy odsniezac droge dojazdowa. Super sport. Kocham Karkonosze!!!


      12 GRUDNIA

      Zeszlej nocy znowy spadl snieg Odsniezylem droge, a plug sniezny znowu powtorzyl dowcip z zasypaniem drogi dojazdowej. Po prostu kocham to miejsce.

      19 GRUDNIA

      Kolejny snieg spadl zeszlej nocy.Ze wzgledu na nieprzejezdna droge dojazdowa nie moglem pojechac do pracy.
      Jestem kompletnie wykonczony ciaglym odsniezaniem. Na dodatek ciągle jezdzi ten pieprzony plug.


      22 GRUDNIA

      Zeszlej nocy napadalo jeszcze wiecej tego bialego gowna. Cale lapy mam w pecherzach od lopaty .Jestem pewien,
      że plug sniezny czeka juz za rogiem, zeby wyjechac jak tylko skoncze odsniezac droge. SKURWYSYN!!!


      25 GRUDNIA

      Wesolych, p?!%%$$onych Swiat!!! Jeszcze wiecej napadalo tego gownianego sniegu. Jak kiedys wpadnie mi w rece ten sk?%#iel od pluga, przysięgam - ZABIJĘ CHUJA!!! Nie rozumiem, dlaczego nie posypują drogi sola jak w miescie,
      zeby rozpuscic to zamarzniete sliskie gowno.


      27 GRUDNIA

      Znowu to biale k?$%#stwo napadalo w nocy. Przez 3 dni nie wytknalem nosa z domu, oczywiście z wyjątkiem odsniezania tej j$!?nej drogi dojazdowej za kazdym razem,kiedy przejechal plug. Nigdzie nie moge dojechac.
      Samochod jest pogrzebany pod wielką gora bialego gowna. Na dodatek meteorolog w telewizji zapowiedzial
      25 cm dalszych opadow tej nocy. Mozecie sobie wyobrazic, ile to jest pelnych lopat sniegu????


      28 GRUDNIA

      j$!?my meteorolog się pomylil!!! Napadało 85 cm tego bialego k?$%#stwa. Ja p?!%%$$e!: teraz to nie
      stopnieje nawet do lipca!!!
      Plug sniezny na szczescie ugrzazl w zaspie, a ten ch%! przylazl do mnie pozyczyc lopate. Myslalem, ze go od razu zabiję, ale najpierw mu powiedzialem, ze juz szesc lopat polamalem przy odśniezaniu.
      Za to siodma-ostatnia rozp?!%%$$iłem na jego zakutym, goralskim lbie.


      4 STYCZNIA
      Wreszcie jakos wydostalem sie z domu. Pojechalem do sklepu kupic coś do jedzenia i picia. Kiedy wracalem,pod samochod wskoczyl mi jelen. Ten poj$!?ny zwierz z rogami narobil mi szkod na 3000 zł. Przez chwilę przebieglo mi przez mysl,ze jest on chyba w zmowie z tym chujem od pluga. Powinni powystrzelac te pieprzone jelenie.
      Ze tez mysliwi nie rozwalili ich wszystkich w sezonie lowieckim!!!


      3 MAJA

      Dopiero dzisiaj moglem zawiezc samochod do warsztatu w miescie. Nie uwierzycie,jak go zzarło od tej j$!?nej soli
      (którą jednak sypali na drogę). Na podjezdzie stal zaparkowany umyty i blyszczący plug sniezny z nowym kierowca.
      Tamten podobno jeszcze leczy rozj$!?ny leb. Na szczęscie od uderzenia stracil pamiec, bo jeszcze poszedlbym siedziec za chuja


      18 MAJA

      Sprzedalem te pieprzona rudere w Karkonoszach jakiemus wypacykowanemu inteligentowi z miasta.
      Powiedzial, ze o tym marzyl i zbieral kase, aby na emeryturze odpoczac.
      A to sie palant zdziwi, jak przyjdzie zima i ten drugi ch%! wyjdzie ze szpitala!!!!!
      Ja przeprowadzilem się z powrotem do mojego ukochanego i urokliwego miasta. Nie moge sobie wyobrazic, jak ktos majacy chociaz odrobine rozumu i zdrowego rozsadku moze mieszkac na jakims zasypanym
      i zamarznietym zadupiu w Karkonoszach.

    •  

      pokaż komentarz

      @deviator: zawsze tak było i zawsze tak będzie. może w mniejszej skali ale tak jest wszędzie!

    •  

      pokaż komentarz

      A może w Karkonosze?

      @deviator: bez przesady.... ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @muak47: nawet nie o to chodzi
      Warszawa nie jest w mojej ocenie jakimś mega dystansującym ośrodkiem pod względem IT resztę kraju. Porównywalne są chociażby Kraków i w mniejszym stopniu Wrocław, a kolejną grupą Poznań i Trójmiasto. Warszawa to szereg różnych firm i instytucji, ich centrale itd. ale nie stricte IT.

    •  

      pokaż komentarz

      Z której każdy chce uciec jak najprędzej do "sp@$$!$$enie mentalnego", bo w piardziszowicach mentalność wyraża się w walenia jaboli pod sklepem.

      @deviator: wszystko co opisujesz wynika z różnic majątkowych, nie mentalnościowych.

      Ludzie nie migrują do Warszawy dla mentalności, która zresztą często jest dosyć pretensjonalna, tylko dlatego że łatwiej tam o pracę, w dodatku nie za grosze.

      Gdyby na prowincji nie poupadały zakłady pracy i zarabiałoby się tam lepiej, to prawie nikt by nie migrował, co widać po tym że kto może ucieka z miast na tereny podmiejskie, trzymając się obrzeży miast, bo tam jest praca.

    •  

      pokaż komentarz

      @ma_mun: mieszkam cale zycie na wsi i za zadne skarby nie przeprowadzil bym sie do miasta. Mam o tyle latwiej ze mam swoja dzialalnosc i nie musze dojezdzac do pracy. A dzialke mam prawie 40 hektarow(ziemia uprawna,sad,staw a teraz jeszcze bede sadzil las by miec wlasny park takie moje mazenie)

    •  

      pokaż komentarz

      @deviator: Masz strasznie spaczone zdanie o wsiach itd. Bo może tak było jeszcze z 10 -15 lat temu ale wiele się zmienia. Sam mieszkam w Warszawie a pochodzę z miejscowości liczącej mniej niż 100tys ludzi i gdy tam wracam to czas zwalnia. Z owej miejscowości często jeżdżę do wujka na wieś i nawet tam nie jest jak mówisz mimo że wieś liczy 60 domów.

    •  

      pokaż komentarz

      @FrasierCrane: Powiedziałbym że prędzej Wrocław niż Kraków. Na równi z Krakowem to bym postawił Poznań

    •  

      pokaż komentarz

      @ma_mun:

      jest p%!@%#@oną ostoją normalności
      Podlasie?

    •  

      pokaż komentarz

      @Mario7400: no raczej! a do tego zajebiste widoki i klimat

    •  

      pokaż komentarz

      Ludzie nie migrują do Warszawy dla mentalności, która zresztą często jest dosyć pretensjonalna, tylko dlatego że łatwiej tam o pracę, w dodatku nie za grosze.

      @Strzelec_Kurpiowski: Ja wyemigrowałem do Warszawy za lepszą pracą i kasą, ale wracać do siebie nie chcę właśnie przez mentalność.

      Ja wiem, że dla tych z biedniejszych regionów przeświadczenie, że w Warszawie mieszkają buraki i jest wielki wyścig szczurów to opium dla utrapione codziennością dusze, ale fakty są takie:
      - praca i kasa jest, przez co jest mniejsza frustracja ludzi
      - wolnych, urlopów i ogólnego luzu w pracy mam 50x więcej jak u Januszów w swoim rodzinnym mieście (zawsze jak próbuję się umówić ze starymi znajomymi to ja mam czas, oni wiecznie zapracowani albo zmęczeni życiem)
      - ludzie przez to, że mają kasę i większy luz mają czas na pasje, więc nie trudno po pierwsze samemu robić coś ciekawego, a po drugie znaleźć kogoś ciekawego
      - jest dużo więcej opcji do spędzania czasu, basen, koncerty, imprezy, opera, teatr no i taka pierdoła jak chociażby dobre i tanie połączenia na wakacje czy krótkie wypady weekendowe po Europie
      - co by nie mówić, wsie i małe miasta to nadal w Polsce katolicki beton i brak tolerancji dla odmienności - tak, to jest wada

      @ma_mun: @muak47: @Adsu: @deviator: @Marcin360V2: @Kawin93: @Mario7400:

    •  

      pokaż komentarz

      @loczyn: młody, wykształcony, z wielkiego ośrodka normalnie... co do części o pracy w korpo częściowo się zgodzę - życie jest wygodniejsze ale za blazuje ludzi i po kilku latach, gdy spotkasz się ze starymi znajomymi to owi stwierdzą, że średnio chce im się z tobą gadać. ale nie ty pierwszy i nie ostatni. co do części o betonie i braku tolerancji to widzę, że już ci wielkomiejskie życie siada na bani

    •  

      pokaż komentarz

      młody, wykształcony, z wielkiego ośrodka normalnie...
      Nie taki młody, wykształcony też bym nie powiedział, ot zwykły niezacietrzewiony człek.

      co do części o pracy w korpo częściowo się zgodzę - życie jest wygodniejsze ale za blazuje ludzi i po kilku latach,
      Co znaczy "blazuje"?

      gdy spotkasz się ze starymi znajomymi to owi stwierdzą, że średnio chce im się z tobą gadać.
      Bo?

      ale nie ty pierwszy i nie ostatni. co do części o betonie i braku tolerancji to widzę, że już ci wielkomiejskie życie siada na bani
      Wystarczy spojrzeć w sondy i badania by zobaczyć fakty, a nie opinie.

      @ma_mun:

    •  

      pokaż komentarz

      wygodniejsze ale za blazuje ludzi

      @ma_mun: Właśnie bym powiedział, że na odwrót. W małych miasteczkach i wsiach jest takie zblazowanie, że jedyna aktywność po godzinach to grill (jak jest ciepło) i picie wódeczki (kiedykolwiek).

      No i ciągłe p?@!!?%enie jak to na roli przej!@#ne, jak to Janusz oszukuje córkę która pracuje w lokalnej pizzeri, jak to somsiad złodziej się dorobił, a córka sąsiadki dwie ulice dalej to ladacznica, bo sobie zrobiła kolczyk w nosie i do kościoła nie chodzi.
      No albo chociaż skrótowe
      - co tam?
      - stara bida ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      Ja wiem, że dla tych z biedniejszych regionów przeświadczenie, że w Warszawie mieszkają buraki i jest wielki wyścig szczurów to opium dla utrapione codziennością dusze, ale fakty są takie:

      @loczyn:

      Mieszkam od kilku lat w Warszawie i widzę wiele rzeczy dokładnie odwrotnie:

      - praca i kasa jest, przez co jest mniejsza frustracja ludzi
      - większa kasa często bierze się z pędu za pieniądzem i jest wydawana na ogrome kredyty i ogólnie wysoki konsumpcjonizm, przez co właśnie wielu Warszawiaków jest ciągle zestresowanych i sfrustrowanych, bo jakiekolwiek problemy z pracą oznaczają kłopoty ze spłatą kredytów.

      - wolnych, urlopów i ogólnego luzu w pracy mam 50x więcej jak u Januszów w swoim rodzinnym mieście (zawsze jak próbuję się umówić ze starymi znajomymi to ja mam czas, oni wiecznie zapracowani albo zmęczeni życiem)

      - Urlopy i wolne są wszędzie takie same, a już na pewno nie ma ich w Warszawie 50 razy tyle co gdzie indziej, więc może po prostu starzy znajomi mają na ciebie wywalone i nie chcą się z tobą widzieć? ¯\_(ツ)_/¯

      - ludzie przez to, że mają kasę i większy luz mają czas na pasje, więc nie trudno po pierwsze samemu robić coś ciekawego, a po drugie znaleźć kogoś ciekawego

      - "pasje" można mieć zawsze, niezależnie od kasy, ale ciężko jest je mieć, gdy jest się od poniedziałku do piątku po 10 godzin w pracy, bo dojazdy zajmują godzinę w jedną stronę przez korki i w Warszawie aż tylu "pasjonatów" nie ma, żeby stanowili oni wyznacznik całej tutejszej populacji. Siłownia, czy jakiś basen to max, a i to w mniejszości, bo większość to jednak gierki, Netflix/HBO i czasem ze znajomymi wyjdzie.

      - jest dużo więcej opcji do spędzania czasu, basen, koncerty, imprezy, opera, teatr no i taka pierdoła jak chociażby dobre i tanie połączenia na wakacje czy krótkie wypady weekendowe po Europie

      I co z tego, że są takie opcje, jak mało osób z nich korzysta? Basen jest w chyba każdym mieście powiatowym, a koncerty są mocno okazjonalne i równie dobrze można na nie specjalnie jechać do innego miasta.

      A z tym podróżowaniem po Europie tanimi liniami lotniczymi to doj#&@łeś XD gdy większość i tak woli tygodniowe all inclusive w Egipcie czy innej Grecji w wakacje, a podróżuje po Europie maleńki promil XD

      - co by nie mówić, wsie i małe miasta to nadal w Polsce katolicki beton i brak tolerancji dla odmienności - tak, to jest wada

      Mi tam to nie przeszkadza. Jak nie chodzisz wszędzie z tęczową flagą, czy w jakichś śmiesznych ubraniach typu więcej dziur niż całego materiału, tylko zachowujesz się normalnie, to każdy ma na ciebie wywalone i zajmuje się swoimi sprawami.

      Ogólnie to przedstawiłeś w swoim komentarzu własne chciejstwo, a nie realny obraz Warszawy, bo zdecydowana większość Warszawiaków ma daleko do tego o czym piszesz.

      To jest chyba właśnie ta pretensjonalność o której pisałem, uważanie się za jakichś nadludzi, co codzień do teatru i na koncerty chodzą, a w weekendy sobie po Europie latają, a wszyscy inni to jakieś dzikie murzyny, które nawet urlopów nie znają, a za jedyną rozrywkę mają gonienie odmieńców z widłami XD

    •  

      pokaż komentarz

      @loczyn: Oj male miasteczka sa gorsze od warszawy, sam od jakiegos czasu mieszkam na podlasiu w miasteczku ktore ma okolo 4k mieszkancow.

      Przeprowadziłem sie tutaj z warszawy w ktorej sie urodzilem i w ktorej moja rodzina mieszkala od zawsze wiec krawaciarz z krwi i kosci.
      Wiadomo zycie jest zawile i plata figle temu mieszkam teraz tu a nie w wawie i wiesz co?

      Ludzie sa tu bardziej "warszawscy" niz w warszawie, jak to moja mowi "wyzej sraja niz dupe maja"

      To juz nie jest miasteczko ktore znalem z lat 80/90 teraz panie to tu biznesmeni i damy, juz nie ma sylwestra w remizie tylko jest BAL w osrodku kultury (ch!% z tym ze osrodek jest w budynku osp)

      A nie daj boze musisz cos zalatwic w gminie to to juz prawdziwa kopalnia stereotypow, nie ma ludzi no bo byc nie moze przy takiej ilosci ludzi ale i tak czekasz bo deukuje sie numerek 001

      Tu juz nie idziesz na browarka za pare zlotych tu juz mozesz kupic sobie modzajto przy budynku gminy gdzie przychodzi elita miasta.

    •  

      pokaż komentarz

      @Strzelec_Kurpiowski:

      - większa kasa często bierze się z pędu za pieniądzem i jest wydawana na ogrome kredyty i ogólnie wysoki konsumpcjonizm, przez co właśnie wielu Warszawiaków jest ciągle zestresowanych i sfrustrowanych, bo jakiekolwiek problemy z pracą oznaczają kłopoty ze spłatą kredytów.

      Ogromne kredyty, to leasingowane nowe auta i mieszkania, bo są po prostu drogie.
      Przy okazji mapeczka: https://i.imgur.com/83cQrcy.png

      - Urlopy i wolne są wszędzie takie same, a już na pewno nie ma ich w Warszawie 50 razy tyle co gdzie indziej, więc
      Nie mam problemu z wzięciem pojedynczego dnia od czapy, często nawet nie jest mi to potrącane z puli urlopowej.
      Nie ma też problemu by przyjść później do pracy, czy wcześniej wyjść, rzecz praktycznie nierealna u Januszexa.
      Wyjść w trakcie - również najczęściej luzik.
      Na dodatek niektóre firmy i korpo oferują większą pulę urlopową niż tą urzędową. No i praktycznie standardem jest 26 dni resetowane co roku (bo B2B), niezależnie ile masz nabite przez wiek i doświadczenie. W starych włościach zawsze miałem skrupulatnie liczone.

      może po prostu starzy znajomi mają na ciebie wywalone i nie chcą się z tobą widzieć? ¯_(ツ)_/¯
      A może jednak j%%#nie na montowni czy w callcenter nie blazuje mniej niż Twoje "warszawskie korpo"?

      - "pasje" można mieć zawsze, niezależnie od kasy, ale ciężko jest je mieć, gdy jest się od poniedziałku do piątku po 10 godzin w pracy, bo dojazdy zajmują godzinę w jedną stronę przez korki
      Metro i ZTM działa świetnie, polecam.
      Do tego masz wypożyczenie rowerów czy hulajnóg - nie w każdym mieście to jest.
      Masz też motoryzacyjne alternatywy jak Uber-podobne cuda, lub Trifficary czy inne autka na minuty. Oczywiście nie zwalnia to z korku, ale fajnie mieć tę możliwość.

      i w Warszawie aż tylu "pasjonatów" nie ma, żeby stanowili oni wyznacznik całej tutejszej populacji. Siłownia, czy jakiś basen to max, a i to w mniejszości, bo większość to jednak gierki, Netflix/HBO i czasem ze znajomymi wyjdzie.
      Zmień znajomych ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Właśnie, tu możesz zmienić i to jest piękne w Warszawie, bo masz dużą pulę z której jest co wybierać. Na wsi co zrobisz jak trafisz na c??$$wych ludzi?

      I co z tego, że są takie opcje, jak mało osób z nich korzysta? Basen jest w chyba każdym mieście powiatowym, a koncerty są mocno okazjonalne i równie dobrze można na nie specjalnie jechać do innego miasta.
      Malo osób korzysta? XD
      Koncerty i inne kulturalne imprezy wyprzedają się jak na pniu. Na basenach, kortach, boiskach ludzie zawsze są.

      A z tym podróżowaniem po Europie tanimi liniami lotniczymi to doj#&@łeś XD gdy większość i tak woli tygodniowe all inclusive w Egipcie czy innej Grecji w wakacje, a podróżuje po Europie maleńki promil XD
      Nie chodzi o to, że musisz i masz to robić tylko, że możesz. Ja tam sobie akurat cenię, chociaż to nadal nie Londyn czy Oslo.

      Mi tam to nie przeszkadza. Jak nie chodzisz wszędzie z tęczową flagą, czy w jakichś śmiesznych ubraniach typu więcej dziur niż całego materiału, tylko zachowujesz się normalnie, to każdy ma na ciebie wywalone i zajmuje się swoimi sprawami.
      Jak wpadasz na chwile to nie, ale jak jesteś tam i nie kumasz się z kim trzeba to będziesz miał pod górkę.

      Ogólnie to przedstawiłeś w swoim komentarzu własne chciejstwo, a nie realny obraz Warszawy, bo zdecydowana większość Warszawiaków ma daleko do tego o czym piszesz.
      Przedstawiłem możliwości, teraz Ty opisz możliwości wsi i małych miasteczek.

      To jest chyba właśnie ta pretensjonalność o której pisałem, uważanie się za jakichś nadludzi, co codzień do teatru i na koncerty chodzą, a w weekendy sobie po Europie latają, a wszyscy inni to jakieś dzikie murzyny, które nawet urlopów nie znają, a za jedyną rozrywkę mają gonienie odmieńców z widłami XD
      To Ty zaatakowałeś Warszawę i warszawiaków, więc może kompleks i szukasz pretensjonalności tam gdzie jej zwyczajnie nie ma?

    •  

      pokaż komentarz

      ale "polska b" ma zupełnie inne walory. i np silicon bieda daje możliwość oderwania się od wyścigu szczurów. jest p%?#%#$oną ostoją normalności i odtrutką na sp%?#%#$enie mentalne np warszawy

      @ma_mun: No prosze - 30 lat wolnosci i juz urosla nam warszawska "arystokracja" oderwana zupelnie od nie-warszawskiej rzeczywistosci. Jak ta ksiezna ktora radzila ludzowi Paryza jesc ciastka jesli nie maja chleba. Nie macie zielonego pojecia jak wyglada zycie w Polsce B i C. A jak wam ktos madry jak @deviator napisze, to go nimusujecie bo burzy wam iddylliczne fantazje:

      Z której każdy chce uciec jak najprędzej do "sp%?#%#$enie mentalnego", bo w piardziszowicach mentalność wyraża się w walenia jaboli pod sklepem.

    •  

      pokaż komentarz

      Ogromne kredyty, to leasingowane nowe auta i mieszkania, bo są po prostu drogie.

      No właśnie. Drogie samochody i mieszkania na kredyt. To raczej przyczyna stresu, niż szczęścia, bo taka osoba myśli o tym jak to spłacać, niż po prostu żyć na swoim i mieć zwyczajny, używany samochód.

      Przy okazji mapeczka:

      @loczyn: Pokaż mapę dla Warszawy, bo mazowieckiemu zaniżają statystyki prowincjonalne powiaty, często pasujące do Polski B, która też jest na mapie na zielono, a nie Warszawa.

      Nie mam problemu z wzięciem pojedynczego dnia od czapy, często nawet nie jest mi to potrącane z puli urlopowej. Nie ma też problemu by przyjść później do pracy, czy wcześniej wyjść, rzecz praktycznie nierealna u Januszexa.

      W Warszawie też są Januszexy i nie zależy to od geografii, tylko od układów z szefem.

      A może jednak j$@%nie na montowni czy w callcenter nie blazuje mniej niż Twoje "warszawskie korpo"?

      Ja jednak stawiam na to, że mają na ciebie wywalone, bo wbrew twoim twierdzeniom, poza Warszawą nie jest obcy regulowany czas pracy.

      Metro i ZTM działa świetnie, polecam. Do tego masz wypożyczenie rowerów czy hulajnóg - nie w każdym mieście to jest.

      Wiem, że działają, ale co z tego, jeśli nie mieszkasz czy pracujesz przy którejś ze stacji? Nawet je uwzględniając, to godzina dla dużej części Warszawiaków.

      A z rowerami i hulajnogami znowu się ośmieszasz, bo prawie nikt ich nie używa jako regularnego transportu do pracy.

      Masz też motoryzacyjne alternatywy jak Uber-podobne cuda, lub Trifficary czy inne autka na minuty. Oczywiście nie zwalnia to z korku, ale fajnie mieć tę możliwość.

      Widziałeś, żeby ktoś tym co dzień do pracy dojeżdżał?

      Nie pisz swoich rojeń, przedstawiając je jako fakty.

      Zmień znajomych ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      Właśnie, tu możesz zmienić i to jest piękne w Warszawie, bo masz dużą pulę z której jest co wybierać. Na wsi co zrobisz jak trafisz na c!$%@wych ludzi?


      Czyli jednak nie opisujesz Warszawiaków, tylko swoich znajomych? Bo ja pisałem o większości mieszkańców Warszawy, a nie o swoich znajomych.

      Czyli wychodzi na to, że pisałeś jednak bzdury.

      Malo osób korzysta? XD Koncerty i inne kulturalne imprezy wyprzedają się jak na pniu. Na basenach, kortach, boiskach ludzie zawsze są.

      Jaka to część ze wszystkich mieszkańców Warszawy? Przypominam, że pisałeś o życiu w Warszawie, a nie o tym, jak garstka ludzi żyje w Warszawie.

      A może nie potrafisz odróżnić większości od tego ułamka, który widzisz?

      Nie chodzi o to, że musisz i masz to robić tylko, że możesz. Ja tam sobie akurat cenię, chociaż to nadal nie Londyn czy Oslo.

      I co z tego, że możesz, jak prawie nikt tak nie robi?

      Pisałeś o życiu w Warszawie, to się tego trzymaj.

      Jak wpadasz na chwile to nie, ale jak jesteś tam i nie kumasz się z kim trzeba to będziesz miał pod górkę.

      Tak jak wszędzie. W Warszawie jest tak samo.

      Przedstawiłem możliwości, teraz Ty opisz możliwości wsi i małych miasteczek.

      Pisałeś o życiu w Warszawie, a nie o możliwościach. Dopiero teraz zmieniłeś ton.

      To Ty zaatakowałeś Warszawę i warszawiaków, więc może kompleks i szukasz pretensjonalności tam gdzie jej zwyczajnie nie ma?

      Jak nie ma? Przecież już po tobie widać, że jest.

      Prawie zawsze to tak wygląda: "Hurr durr mamy teatry, koncerty i hulajnogi elektryczne, nie to co reszta" a jak zapytać kiedy ostatnio z nich ta osoba korzystała, to może miesiąc temu, albo rok temu, a nie raz i wcale XD

      Przecież to jest właśnie pretensjonalność, udawanie jakiegoś lepszego sortu i przedstawianie możliwości na które i tak większość nie ma czasu jako codzienne życie każdego Warszawiaka. Większość jest tylko trochę bogatsza, bo większe zarobki zjadają większe wydatki, a ty próbujesz udawać, że Warszawa to jakiś inny świat.

      Typie, ja tu mieszkam i widzę, że cudów tu nie ma, ani życia jak z seriali.

    •  

      pokaż komentarz

      jest wydawana na ogrome kredyty i ogólnie wysoki konsumpcjonizm, przez co właśnie wielu Warszawiaków jest ciągle zestresowanych i sfrustrowanych, bo jakiekolwiek problemy z pracą oznaczają kłopoty ze spłatą kredytów.

      @Strzelec_Kurpiowski: To chyba jakieś projekcje gołodupca ze zbyt małą zdolnością kredytową. Odsetek zagrożonych kredytów hipotecznych jest na poziomie promili. Ludzie te kredyty mają i je spłacają, a ostatni wzrost cen nieruchomości raczej powoduje, ze nikt decyzji o kredycie nie żałuje. Oczywiście nie powinno się zadłużać "pod korek", ale to jest prawda, która obowiązuje tak na prowincji, jak i w stolicy.

      Warszawa to jakiś inny świat.
      Na pewno inny w sensie szans, bo jest wiele więcej stopni w hierarchii statusu społecznego / majątkowego. I oczywiście jest tak, ze gołodupcom wiatr w oczy, wszędzie.

      Typie, ja tu mieszkam i widzę, że cudów tu nie ma, ani życia jak z seriali.
      Jeśli oczekiwałeś, że jak na wiosce 80% populacji klepało tę samą biedę niezależnie od tego czy stało, czy leżało, to przyjazd do stolicy spowoduje że awansujesz z automatu do klasy "średniaków", to... nie, nie tak to działa/

    •  

      pokaż komentarz

      @joannadeli: jak dla mnie to wszyscy z polski b i c mogą se migrować do warszawki i innych i wp!!!@$?ać hambaksy na śniadanie, obiad i kolację i puszyć się przed równie spragnionymi wielkomiejskiego życia znajomymi na zbawixie albo nap!!!@$?ać seriale biegając na bieżniach w korposiłkach albo depilować klatę albo fundować se hybrydy za połowę wypłaty a potem jak paniska w białych karetach wjeżdżać w rodzinne rewiry. co do znajomości życia w polsce b to akurat mam co nieco doświadczenia. może nie z jakiegoś hardkorowego pierdziszewa dolnego, gdzie nawet listonosz nie zagląda ale jednak mam

    •  

      pokaż komentarz

      To chyba jakieś projekcje gołodupca ze zbyt małą zdolnością kredytową. Odsetek zagrożonych kredytów hipotecznych jest na poziomie promili. Ludzie te kredyty mają i je spłacają, a ostatni wzrost cen nieruchomości raczej powoduje, ze nikt decyzji o kredycie nie żałuje. Oczywiście nie powinno się zadłużać "pod korek", ale to jest prawda, która obowiązuje tak na prowincji, jak i w stolicy.

      @deviator: gołodupcem to może być ktoś jarający się zdolnością kredytową. Nie każdy kto ma zdolność kredytową, musi pchać się w kredyty hipoteczne, które korzystne mogą wydawać się tylko w porównaniu do wynajmu.

      Żeby coś sensownego kupić, trzeba się w naprawdę duży kredyt władować, a taki kredyt praktycznie wiąże człowieka w jednym miejscu i osłabia mobilność zawodową. Widzę to dobrze po znajomych, którym coś w pracy nie pasuje, ale roboty nie rzucą, bo spłacają mieszkania i samochody.

      Na pewno inny w sensie szans, bo jest wiele więcej stopni w hierarchii statusu społecznego / majątkowego. I oczywiście jest tak, ze gołodupcom wiatr w oczy, wszędzie.

      Nie każdy ma ochotę gryźć się z innymi szczurami w wyścigu o wysokie miejsce na piramidzie społecznej. Zdecydowana większość ludzi niezależnie od miejsca zamieszkania prowadzi po prostu normalne życie, którego nie warto marnować na przejmowanie się kto jest gołodupcem, a kto największym szczurem w klatce XD

      Jeśli oczekiwałeś, że jak na wiosce 80% populacji klepało tę samą biedę niezależnie od tego czy stało, czy leżało, to przyjazd do stolicy spowoduje że awansujesz z automatu do klasy "średniaków", to... nie, nie tak to działa

      Masz skrajnie prymitywne spojrzenie na świat. Akurat ja wychowałem się na takiej wiosce, gdzie ludzie nie raz milionowe fortuny budowali, mądrze korzystając z dotacji i kredytów preferencyjnych na sprzęt za setki tysięcy złotych, który zwracał się po 5-8 latach i dziś warszawskie korposzczury to przy nich te twoje "gołodupce", gdy taki rolnik oddaje po 2000 litrów mleka dziennie, zarabiając na tym tyle co zastępca dyrektora wwarszawskiego oddziału zagranicznego korpo XD

      Horyzonty masz wąskie jak te Mietki spod sklepu.

      A ja obecnie jestem w Warszawie właśnie w tej średniej, tyle że pracując mniej, więc mnie nie rozśmieszaj z tymi bzdurnymi zarzutami.

      Nie każdy musi się bić konia do zdolności kredytowej na " luksusowy aparatament" 55m2 na jakimś "Zielonym Zakątku" czy w innej "Jeżowej Norce" XD

    •  

      pokaż komentarz

      @loczyn:

      Ja wiem, że dla tych z biedniejszych regionów przeświadczenie, że w Warszawie mieszkają buraki i jest wielki wyścig szczurów to opium dla utrapione codziennością dusze, ale fakty są takie:
      - praca i kasa jest, przez co jest mniejsza frustracja ludzi
      - wolnych, urlopów i ogólnego luzu w pracy mam 50x więcej jak u Januszów w swoim rodzinnym mieście (zawsze jak próbuję się umówić ze starymi znajomymi to ja mam czas, oni wiecznie zapracowani albo zmęczeni życiem)
      - ludzie przez to, że mają kasę i większy luz mają czas na pasje, więc nie trudno po pierwsze samemu robić coś ciekawego, a po drugie znaleźć kogoś ciekawego
      - jest dużo więcej opcji do spędzania czasu, basen, koncerty, imprezy, opera, teatr no i taka pierdoła jak chociażby dobre i tanie połączenia na wakacje czy krótkie wypady weekendowe po Europie
      - co by nie mówić, wsie i małe miasta to nadal w Polsce katolicki beton i brak tolerancji dla odmienności - tak, to jest wada


      Zacznę od końca w mojej opinii brak tolerancji dla odmienności jest zarówno plusem i minusem a złoty środek znajduje się w połowie między warszawą a katolickim betonem jak to nazwałeś. Bo nie które ułomności które kiedyś były uważane za chorobę dziś są jedyną właściwą ideologię która na dodatek stosuje podwójne standardy bo to że nic nie mam do tego co kto robi w domu ale niektóre zachowania są gorszące np dla dzieci gdy są widziane publicznie ale dla wielu jest to już mowa nienawiści i oni już nie będą tolerować zdania takiej osoby jak ja.
      Co do spędzania czasu to może jest ich odrobinę więcej niż w małym mieście. Ja pochodzę z miasta ~75tys. mieszkańców i też są koncerty imprezy teatr kino skate park baseny lodowiska i inne więc tutaj to zależy od miejscowości.
      No nie powiem ale mam w Warszawie sporo więcej pieniędzy niż przeciętny nawet Warszawiak bo jestem programistą i pozwala mi na to moja branża ale ja płacę za to brakiem czasu na nic bo praca pochłania mi ok 12h (średnio) dziennie licząc z dojazdami do pracy. Więc z tym wyścigiem za pieniądzem to jest trochę prawdy. No i to już specyfika branży ale żeby się rozwijać to wypada robić coś samemu w domu albo chodzić na jakieś prelekcje bądź szkolenia. To też odnośnie ilości luzu.
      Jedyne z czym się zgodzę w stu procentach to że kasa i praca jest to frustracja jest mniejsza.

    •  

      pokaż komentarz

      @loczyn to wszystko co wymieniłeś jest nie tylko w Warszawie ale i w innych miastach do co najmniej 200 tyś. mieszkańców

  •  

    pokaż komentarz

    Ostrożnie, Niemcy nas chwalą ...

  •  

    pokaż komentarz

    ależ p?$#%!?enie.
    czemu w takim razie zarobki nadal są niskie? skoro taki z nas k#$!a tygrys europy...

1 2 3 4 5 6 7 ... 10 11 następna