•  

    pokaż komentarz

    Projekt Genesis swoją nazwą odnosi się oczywiście do opisu powstania życia z biblijnej Księgi Rodzaju. Autorem projektu jest Claudius Gros, niemiecki profesor fizyki teoretycznej z Uniwersytetu Goethego. W dwóch artykułach naukowych z 2016 oraz 2019 roku opisał jak jego zdaniem należy dokonać tego, co kiedyś byłoby uznawane za cud. Gros zaproponował międzygwiezdną misję, mającą na celu ustanowienie biosfery organizmów jednokomórkowych na przejściowo nadających się do zamieszkania egzoplanetach.

    Misja odbyłaby się za pomocą technologii opracowanej przez inicjatywę Breakthrough Starshot. Polega ona na zastosowaniu nietypowego napędu, który pozwoli rozpędzić miniaturowe sondy do ogromnych prędkości. Każda sonda zostałaby wyposażona w mały żagiel, który zostanie otwarty po wyniesieniu jej w kosmos przez statek-matkę. Z powierzchni Ziemi w stronę tysięcy sond wystrzelą promienie bardzo mocnych, 100-gigawatowych laserów, które wytworzą ogromne ciśnienie fotonów napierających na żagle. Docierając do celu sonda wykorzysta mechanizm biernego hamowana przy użyciu żagli magnetycznych. Każda sonda byłaby wyposażona w zminiaturyzowane laboratorium genów, które pozwoliłoby na syntezę mikrobów.

    Gros byłby zainteresowany planetami, na których istniałyby warunki do życia, lecz te jeszcze tam nie powstało, gdyż nie miało odpowiedniej ilości czasu na rozwój. Kluczem do sukcesu misji Genesis jest zdolność sondy do korzystania z banku danych ziemskich genomów w celu doboru właściwej mieszanki mikrobów do syntezy. Dobór prokariantów i jednokomórkowych eukariontów zostałby zoptymalizowany do wymagań wynikających z warunków geofizycznych planety. Sonda Genesis rozprzestrzeniłaby proces siewu przez wiele lat, powoli dostosowując mieszaniny mikrobów. Celem projektu Genesis byłaby szybka ewolucja do przodu tworząc ekwiwalent okresu prekambryjskiego na Ziemi. Jak twierdzi profesor w ten sposób moglibyśmy przeskoczyć około cztery miliardy lat, które były niezbędne na Ziemi, aby dotrzeć do prekambryjskiego etapu rozwoju.

    Prekambryjska biosfera ustanowiona przez sondę Genesis ewoluowałaby sama w sobie, potencjalnie w złożone formy życia. Innymi słowy, misja zaoferowałaby ziemskiemu życiu nowe ścieżki ewolucyjne na potencjalnie nadających się do zamieszkania egzoplanetach. Gros twierdzi, że projekt Genesis byłby możliwy do zrealizowania już w ciągu najbliższych 50 lat. Jego praca odbiła się szerokim echem w mediach oraz środowisku naukowym. Na stronie naukowej phys.org czytamy nawet o tym, że projekt Genesis to metoda, która wg zwolenników starożytnych astronautów została dawno temu użyta na naszej planecie przez obcą cywilizację. Robiąc to samo na innych planetach, kontynuowalibyśmy tradycję tzw. panspermii kierowanej. Gros i Oberth chcieliby zasiedlać obce światy, bawiąc się w bogów. Sporo osób podnosi jednak kwestie etyczne, zastanawiając się przy tym czy ludzie mają prawo igrać z życiem na tak gigantyczną skalę. Otóż mają prawo. Trudno stwierdzić, dlaczego niby nie mielibyśmy podjąć się projektu Genesis.

    źródło: proj3 (Copy).png

  •  

    pokaż komentarz

    Akurat projekt Genesis jest dość "prostym" projektem. Tak naprawdę "bieda" sondę można zrobić z komety i pancernego (bardzo pancernego) pojemnika z przetrwalnikami mikrobów. Kwestia ilości wysłanych sztuk, aby pobliską nam sferę w jakimś przedziale czasowym "zasiać" . Ale niestety sensu w tym nie ma, bo jestem w stanie sobie wyobrazić, że za 500 mln lat to ludzkość będzie na tyle zaawansowana, że przekształcenie planety w środowisko przyjazne (zakładając optymistycznie, że sami ludzie nie będą się transformować do warunków i nadal będziemy biologiczni) będzie trwało lata/dziesięciolecia. Wystarczy sobie przypomnieć rolnika sprzed 200 lat, jak orał koniem 1ha, a teraz bezobsługowe traktory/kombajny obrabiają setki/tysiące hektarów w tym samym czasie.
    A teleportacja materii - co z zasadą nieoznaczoności?

  •  

    pokaż komentarz

    źródło: nowyfilmgortiego.jpg

  •  

    pokaż komentarz

    - "Starożytni astronauci" są ( ͡° ͜ʖ ͡°) Niezależnie od paleoastronatycznego gadania o początku życia na Ziemi, to ciekawy pomysł. Problem jest taki, że w naszej okolicy w rozsądnie mierzonym czasie transportu( nawetstulecia z prędkością bliską światłu) nie znaleźliśmy jak do tej pory planet, co do których jest minimalny konsensus, że realnie zdolne są podtrzymywać życie oparte o DNA. Poza Układem Słonecznym, gdzie są mocne hipotezy, że np Europa i Enceladus mają potencjalnie właściwości do utrzymania życia.
    - "Teleportacja" i "teleportacja" oraz błędy. Wykorzystanie splątania kwantowego nie powoduje opóźnienia w czasie. Istotą stanu splątania jest właśnie brak opóźnienia, opóźnienie ograniczone przez prędkość światła jest tylko w przypadku przesyłania danych przez promieniowanie elektromagnetyczne np. światło, promieniowanie rentgenowskie itd.

    Założenie opracowania teleportera zdolnego przesyłać chociażby cząstki żywej materii w ciągu stulecia jest mocno optymistyczne. Ale niech nam się uda.

  •  

    pokaż komentarz

    Genesis się rozpadło a Phil Collins sprzedaje hamburgery z musztardą.