•  

    pokaż komentarz

    Ostatnio byłam świadkiem jak kobieta wywróciła się na środku autobusu. Wiek około 40 lat, na oko sprawna, stała na środku nie trzymając się niczego. Autobus zahamował, a fizyka to suka więc pani leży na podłodze. Krzyczy, wyzywa kierowcę i ogólnie jest nieprzyjemnie. O ile rozumiem sytuację z artykułu, tak tu murem ustałam za kierowcą, bo kobieta oczywiście wezwała policję. Mam wrażenie, że niedługo każda osoba będzie musiała chodzić z opiekunem, bo śmierć czyha na każdym kroku, a niektórzy przestali używać mózgu na rzecz telefonu. A dodatkowo jak będziemy się ze wszystkimi tak sądzić to też będzie wesoło.

  •  

    pokaż komentarz

    Niech zapomni o jakimkolwiek pozytywnym rozpatrzeniu

  •  

    pokaż komentarz

    20 lat jeździłem autem ale od 2 lat przerzuciłem się na komunikację publiczną w Wawie. I właśnie jakość jazdy kierowców jest rzeczą która mnie cały czas zastanawia. Pamiętam lata 80/90 i nigdy tak po autobusie czy tramwaju nie latałem jak teraz! Nie wiem czy oni mają obecnie za duże/mocne silniki z dużym momentem, ale dojeżdżając do przystanku trzeba się mocno trzymać bo nawet ja, wielki chłop 100kg potrafię przelecieć pół metra i zatrzymać się na kimś innym! A co dopiero jakiś emeryt albo dziecko! Albo kierowcy są źle wyszkoleni albo pojazdy którymi kierują są ciężkie do okiełznania... Serio - ten temat zastanawia mnie od momentu kiedy wróciłem do komunikacji publicznej bo jest to naprawdę nagminne

    •  

      pokaż komentarz

      @dewille: Zależy od kierowcy, są tacy co preferują łagodną i płyną jazdę a są i chuje czyli cham z chama i qurwy wrednej co owszem poczeka na staruszkę dobiegającą do autobusu ale tylko po to żeby gwałtownie ruszyć jak tylko taka się barierki puści żeby dojść do siedzenia i z grymasem k!@@$skiego uśmieszku po zerknięciu w lustro wsteczne taki Ch!$ odjeżdża. To idzie zauważyć

    •  

      pokaż komentarz

      @dewille: A wiesz, że nie tak dawno temu rozmawiałem z kierowcą na ten temat i mocno narzekał na małe autobusy, gdzie silniki były zbyt mocne w stosunku do masy i wielkości pojazdu i strasznie ciężko było jechać bez szarpania. Ale fakt, że tym samym pojazdem jeździłem z różnymi kierowcami i mimo tego, że pewnie wszyscy zmagają się z tym samym problemem to jednym wychodzi to lepiej innym gorzej :)

    •  

      pokaż komentarz

      @dewille: 3 miesiące dojeżdżałem do pracy pewną linia, o ile z rana to i tak jest tłok i wpadnięcie na kogoś to norma (zwłaszcza, jak ktoś nawet nie ma jak się za co złapać), ale powrót ... Tłok jest mniejszy, jak się mocno nie złapiesz to latasz jak te ziemniaki. A człowiek (tj. ja) po pracy jest zmęczony i tym bardziej go wk#@!ia.

    •  

      pokaż komentarz

      @Shilghter: no właśnie moc a właściwie moment obrotowy w tych obecnych autobusach tak mi przebiegł przez głowę bo mówię - kiedyś, na starych Ikarusach czy Jelczach tego nie było.. a teraz praktycznie kiedy nie jadę to warto przytrzymać się dwoma łapami przy 'podchodzeniu do przystanku ;)

  •  

    pokaż komentarz

    Nie ma takiej opcji żeby zapobiec takim zdarzeniom. Szukanie winnych po stronie przewoźnika czy producenta autobusu jest nieuczciwe po prostu.

    Autobus nie porusza się po torach z "ułożoną drogą". Nie-mikolom tłumaczę: ułożona droga polega na tym, że jak pociąg dostaje semafor wyjazdowy (że może ruszać ze stacji) - najczęściej kolejne semafory są ustawione tak, żeby nie musiał się zatrzymywać jak najdłużej. Zwrotnice na jego najbliższej trasie przejazdu są ustawione tak jak mają być, dalsza prędkość i położenie pociągu są całkowicie przewidywalne. Hamowanie nagłe pociągu zdarza się niesamowicie rzadko.

    Na drodze samochodowej taka przewidywalność jest niemożliwa do uzyskania. Hamowanie nagłe zdarza się o wiele częściej. Z resztą, hamowanie nie musi być pełne, żeby pasażer stojący, który się niczego nie trzyma poleciał przez autobus.

    Sama specyfika transportu samochodowego powoduje, że dla własnego bezpieczeństwa pasażer autobusu musi się mocno trzymać jakiegoś elementu autobusu przez cały czas jazdy, a i na postoju, inaczej mógłby się przewrócić przy ruszaniu pojazdu.

    Nie wierzę, że jakikolwiek biletomat wymaga użycia obu rąk. Jeśli ten model jest takim wyjątkowym bublem to powinien zostać wycofany, a jego producent faktycznie pociągnięty do odpowiedzialności za wypadek.

    •  

      pokaż komentarz

      @the_revenant: zgadza się, ale kierowcy autobusów miejskich często jeżdżą jakby to była osobówka. Szybkie przyspieszanie i mocne hamowanie.
      Zresztą motorniczy robią to samo, zwłaszcza w nowych tramwajach. Pojazd rusza a wszyscy, zaskoczeni łapią się czego popadnie...

    •  

      pokaż komentarz

      @the_revenant: biletomat prawodobnie nie wymagał dwóch rąk, ale być może jedną ręką go obsługiwał a drugą trzymał np portfel, z którego wyciągał pieniądze kupując bilet. Najlepiej mieć przygotowane drobne/kartę/smartfon i trzymać je w ręce, którą klika się po automacie ale w praktyce różnie to bywa.

  •  

    pokaż komentarz

    "Mężczyzna miał ręce zajęte korzystaniem z biletomatu i nie zdążył się chwycić poręczy." jazda bez trzymanki

    "Powinni tak zainstalować biletomaty, żeby starsza osoba mogła z nich korzystać bez strachu, że się przewróci" jeśli nie czuł się na siłach to mógł kupić bilet poza autobusem, mógł poprosić kogoś aby zakupił mu bilet, jak przystosować biletomaty w autobusie do kogoś kto ma 100 lat i ledwo się porusza? (zakładając że nie kupuje biletu dla siebie)

    "Kierowca aż zatrzymał autobus. Jednak pan Bernard, przyzwyczajony do wojskowej musztry, uznał, że da radę wrócić do domu i zbolały usiadł na siedzeniu." do lekarza pewnie też nie chodził bo 'przyzwyczajony do wojskowej musztry' a w następstwie "Dokumentacja lekarska za przyczynę śmierci Bernarda Czeczko podaje niewydolność serca i sepsę"

Dodany przez:

avatar kryku dołączył
460 wykopali 29 zakopali 11.1 tys. wyświetleń
Advertisement